piątek, 23 grudnia 2011

W sumie.

W SUMIE miałam już nie pisać. Jutro wigilia, więc kobiecie wypada w tym przedświątecznym czasie być zarobioną na maxa. A ja? A ja się właśnie wyrobiłam. W domu ogarnięte. Ryba w lodówce przyprawiona czeka na jutrzejsze smażenie i zapiekanie w śmietanie. Warzywa na sałatkę się gotują, zaś pierogi kupione w rosyjskim sklepie mrożą się. Zrobię do nich słodki sos śmietanowo- cynamonowo- waniliowy i starczy. Co tu więcej wydziwiać? Jutro eM dokupi małą resztę. Wieczorem świętujemy. Zanim to jednak nastapi musze jeszcze do pracy. E tam...mały pikuś, jakoś będzie...przeżyję:)

Dzisiaj jeździlismy za rybą. Nie powinniśmy jeżdzić. Powinniśmy zajechać na znany nam rynek i rybę nabyć bez problemu, ale.... mój eM "problemowy" się zrobił. Objeździlismy Kraków i maków, aż w końcu zawitaliśmy jednak na naszym rynku ...rybę dostaliśmy. Czyli jest dobrze. W SUMIE ta ryba zakonczyła nasz cichy dzień, a gotowało się we mnie jak cholera. W melancholijno- przygnębiające nastroje popadam ostatnio.

*Wczoraj eM dostał rozliczenie swojej emerytury. Ile, co i za jaki czas. Mówię mu, że i ja za moment powinnam zostać takowym listem zaszczycona, W SUMIE juz rok jak pracuję.
-Nie dostaniesz, bo to niewielki job.- Zauważył.
-Jak to nie dostanę??? Przecież odciągają mi składki emerytalne.
-To jest tylko ubezpieczenie, a nie składki emerytalne.
- Co ty pleciesz!? Mi mówili co innego...
-Oj. Ja bym nie był taki pewny.
-W takim razie muszę jakąś sumę zacząć składać. Muszę pomysleć o jakims funduszu na stare lata.
- Nie rozumiem??- Zdziwił sie eM.- Po co ci fundusz?? Dostaniesz wszystko po mnie.
- A jak nie dostanę?
- Dostaniesz...- Przerwał, zamyślił się i...-Zamierzasz ode mnie odejść ?!!- Niby zapytał, ale tak na prawdę krzyknął jakby jakąś fatamorganę zobaczył.
-Nie zamierzam!!!!!- Odkrzyknęłam.- Ale człowiek nigdy nie wie, co mu życie przyniesie. Przecież tobie może się też to zdarzyć. Możesz zechcieć kiedyś zwinąć żagle. W życiu nic nie jest pewne.
eM wymemlał pod nosem coś na styl "pierdolisz"- co prawda oni nie mają takiej różnorodności przekleństw jak, chociażby my. Jednak po emocjach i ogólnym nastawieniu to było nasze "pieprzysz, smęcisz...." . Zeźliłam się. Pomyślałam, że ( ostro pomyslałam) pa..anta mam pod bokiem. Strzelilismy oboje fochy. Każdy poszedł na swoje poletko. Gadka nie szła cały dzień...aż na drugi, przy tej rybie puściło. Po udanych zakupach zabrał mnie mąż na bułkę i kawę. W SUMIE zafundował nam zestaw śniadaniowy. Ładny, pięknie podany...tyle tylko, że prawie o 14.00 w południe. Fajne mi śniadanie, no nie? Jak to kobieta, wróciłam do, poprzedniej rozmowy. Bo my-kobiety- tak już mamy, kiedy cos boli i nie przerobione do końca to musimy o tym rozmawiać, wrócić, przewalić jeszcze raz. Dla mnie było ważne, ażeby to przegadać.
-Zobacz co sie przytrafiło twojej kuzynce X. Zostawił ja mąż na lodzie, a tak długo nie zanosiło się na cos podobnego. Chce się zabezpieczyć.
- Rób to, co uważasz za słuszne.- Otrzymałam mężowskie błogosławieństwo...uffff...- Tylko...dlaczego nie patrzysz na te dobre przykłady związków? Dlaczego dla ciebie najbardziej wyraziste są te akurat złe?
-Bo zło rzuca się w oczy. Jest krzykliwe. Jest wyraziste. Pomyśl...gada sie częściej o związkach dobrych, czy o tych, w których coś pieprznęło? O dobrych nie mówi się wcale....nuda. A tam gdzie coś nie tak, od razu rzuca się owe "nie tak" w oczy. Wiesz przeciez sam... słyszałeś nie raz, że co trzeci ślub kończy się rozwodem.
-Czyli i tak przeważają ci, którzy się pobrali i chcą brnąć dalej wspólnie. 3:1.....

Dalsza rozmowa nie była istotna. Oprócz tego, że eM opitolił jakąś babkę, która kazała mu uważać na siebie. Stała za nim i próbowała przejść z pełną tacą. eM jej na to, że niech ona uważa. On nie musi. On nie posiada trzeciego oka z tyłu głowy. Zaczęli wymieniać ze soba niezbyt kurtuazyjne zdania. Potem eMa wnerwiło, że ciężarówka mu na drogę wyjechała. "Ja to mam szczescie"- marudził.... Ścigał się z BMW, aż mi włosy dęba stanęły.
-Nie rozumiem. Po co oni kupują te dobre samochody skoro jeżdzić nimi nie potrafią.-Komentował.

W SUMIE do stołu wigilijnego zasiądziemy bez dąsania się, ale nie lubię, nie znoszę przeprowadzać ważnych rozmów z moim mężem!!!!!

Wesołych Świąt:)))

9 ale jazda :):

  1. Aniu...nie przeprowadza się ważnych rozmów,w czasie przedświątecznej bieganiny...:P))
    faceci są drażliwi(na swoim punkcie szczególnie) wtedy,węszą podstępy...:P
    pytanie...kiedy w takim razie takie rozmowy prowadzic?hm....hm...hm...:P)))))

    Wesołych Świąt,wzruszeń przy wigilijnym stole,życzę Tobie Aniu i Twojej Rodzince,uśmiechy dla Marie:)))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Aniu, głownie pierwsze małżenstwa konczą sie rozwodami, te kolejne już chyba inną mają statystykę.Mój Kim też podkresla, że dostanę po nim pieniądze i jakby z tego zadowolony, że mnie zabezpieczy, a w życiu niewiadomo, kto pierwszy, to wtedy mówi, że da moim córkom, bo on nie ma swoich dzieci i taka gadka z facetami. No i dobrze.
    A w tej Alabamie to 70% ludności afroamerykanskiej i to tzw Bible Belt, 10 kosciołow w miasteczku z róznych wyznań. Może na emeryturze Sweet home Alabama i bycie Scarlet będzie wyzwaniem, chociaż watpię.
    Wesołych Swiąt i szczęsliwego Nowego Roku!. Twoje posty zmuszają mnie do róznych refleksji i ekshibicjonizmu niemal:))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Wesołych Aniu wesołych. Odpoczynku po pracy z Rodziną bez trudnych i nieprzyjemnych rozmów :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Toż to prawie wyznanie miłosne, a Ty tak rzeczowo i beznamiętnie:-)
    Udanych Świąt. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Wszystkiego Wesołego, radosnego, a rozmów z mężem tylko pozytywnych:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. Hmmm Nie wiem, ale ogólnie nikt nie powinien żyć bez zabezpieczeń i ubezpieczeń, ludzie są jeszcze przewidywalni, ale los nie! Święta są czystą presją, dlatego tyle nerwów się wyłania, a tu nie udany makowiec, rozklejające się pierogi i człowieka szlak trafia :) Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. Krakowianko:) ta rozmowa sama wyszla. Nie byla planowana i w zwiazku z tym nie szukalam jakiejs wyjatkowej chwili na ta rozmowe, wiec poszlo jak poszlo. natomiast prawda chyba jest, ze trudno jest uchwycic wlasciwy czas na powazna rozmowe z mezczyznami. Dziekuje za zyczenia.:)) Tobie rowniez wszystkiego najlepszego:))

    Ardiolo:) mezczyzna kiedy kocha wtedy dzieli sie swoimi dobrami materialnymi, tak okazuje widocznie uczucie. Mnie czasami drazni, kiedy faceci uskarzaja sie, ze kobiety leca na forse, sokro sami tak dzialaja to niech pretensji nie maja. Kiedys jeden z blogerow stwierdzil, ze kasa u faceta to jak gadzet, na ktory nie tylko ulatwia zycie, ale na ktory chce zwabic kobiete...Smiesza mnie potem te wszystkie uskarzania sie...tak to funkcjonuje i tak bylo, jest...czy bedzie? Pojecia nie mam. Nie chce tez przez to powiedziec, ze eM to nadziany kolo...raczej przecietnie nadziany.

    To chyba dobrze, ze moje posty "zmuszaja Cie" do przemyslen, co? A ekshibicjonizm...no ja uprawiam niemaly i zeby to chociaz interesujace bylo. Zebym jakas gwiazda byla. Ot takie tam- wynuzenia kury domowej:)))

    Kuutamo:) Dzieki. jak tam prezenty dla Amelki? Udaly sie? Dziecie zadowolone?:))


    Kacprze:) Dzieki.Tobie rowniez wszystkiego dobrego. No wlasnie...zorientowalam sie pozniej co i jak, ze to prawie jak milosne oswiadczenie. Tylko, ze w tym momencie ja podchodzilam do sprawy jako do czegos co "zalatwic" trzeba i umknal mi element uczucia. A akurat stalo sie, zaistniala táka , a nie inna sytuacja to trzeba bylo kuc zelazo poki gorace:)))

    Nivejko:) Dzieki. W SUMIE ta rozmowa byla pozytywna. Wszystko dobre, co sie dobrze konczy:)))

    Patrycjo Antonino:) Tez tak mysle. Kiedy ludzie budza sie z reka w nocniku to czesto z powodu ich nadmiernego zaufania do zycia i ze komu , jak komu ale im los musi sprzyjac....A Swieta? tak juz jest, nie znosze tej bieganiny w momencie bieganiny, ale po mysle sobie ze moze to w tym tkwi "urok" owych Swiat? Bieganie za prezentami, emocjonowanoe sie tym wszystkim etc...:)))) Dobrych Swiat:))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. U nas tez bylo nerwowo w piatek.A ja zawsze sobie objecuje,ze przed Swietami nie chce takich stresow jak w moim domu bylo najczesciej(moja mama robila wieczerze dla calej rodizny i jeszcze z pol sasiedztwa spraszala,to biedaczka miala sie czym nerwowac). A i tak wyjdzie jak zawsze.
    Z tym zabezpieczeniem zgadzam sie z Toba.Lepiej miec cos na wlasne potrzeby ("waciki").Nigdy nie wiadomo jak sie w zyciu ulozy.
    Ja mam doskonaly przyklad mojej najstarszej siostry.20 lat malzenstwa,wspolna firma.Glownie ona mu w tym pomogla,a po rozwodzie jeszcze jego dlugi splacala.Nawet synowi,ktory studjuje medycyne na piatym roku,nie da pare groszy.Musi biedak utrzymac nowa rodzine:(
    A milosc to byla straszna,do pierwszej zdrady,niestety:(
    No dobra,jakies czarne scenariusze wyciagam.Pewnie sa mezczyzni i mezczyzni;)
    Pozdrawiam
    ps
    nie rpzejadlas sie??? Ja tak,ale jeszcze mi paczka z lukrem do szczescia potrzeba( tutaj takowych brak,tzn. sa z cukrem,czekolada ale nie ma polukrowanych ze skorka pomaranczowa)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. U nas wyszlo jak zawsze wlasnie:)) Czyli zeszly pierogi. Ryba i salatka do polowy. Wczoraj rybe dokonczylam , bo nie chce aby sie zmarnowala...w moim przypadku nastapilo obzarstwo. Te swieta sa niemoralne pod wzgledem jedzenia...za duzo go. Wczoraj z eMem rozmawialismy na ten temat. Nie zrobisz nic, to ci sie goscie zwala i zonk. Zrobisz ciut wiecej to musisz szamac sam i brzuch rosnie:))
    Dokladnie , czlowiek nie jest pewny sam siebie ( tzn. pewny na jakis tam moment,na dana chwile) ale co zycie przyniesie to nigdy nie wiadomo i mawiaja ze przezorny zawsze ubezpieczony:)
    Dziekuje za piekne Bozonarodzeniowe zyczenia:))

    OdpowiedzUsuń na zawsze