środa, 4 kwietnia 2012

Dlaczego?

Irena miała zawsze jedno pragnienie: ZOSTAĆ MAMA. Pomimo tego, że ze Zbyszkiem starali się o to, od samego ich początu, czyli od momentu, kiedy postanowili być razem, nie wychodzilo. Czego oni nie próbowali. Począwszy od starych metod rozmaitych babć, a na profesorach w klinikach kończąc. Nie wykluczając gorących modlitw do Boga, bo Irena jak i Zbyszek wywodzili się z porządnych, wierzących, praktykujących rodzin.
Dzieki pomocy specjalistów, Irena byla parę razy w ciazy i zawsze konczylo się to fatalnie.
Pragnienie macierzyństwa nie dawalo jej jednak żyć.... postanowili wiec, po 10 latach malżeństwa i zmagania się z bezplodnoscią, zaadoptować jakiegos brzdąca.... Centrum ich życia stal się teraz malutki Filip. Filip rósl i cieszyl się milocią przybranych rodziców. Prawdziwe oczko w glowie mamusi. Czego by Filipek nie zrobil, jakby sie berbeć niestosownie zachowal...nie ważne ci to, ważne, że Filipek jest!!!

-Irka zwróć uwagę...proszę cię.- Zagadywala sąsiadka spod czwórki.- Filip bije Maćka i Kamilę. Nie mam sily reagować, w końcu to twój maly....mnie nie slucha. Pyskuje...
- Zajmij sie lepiej swoim Maćkiem i Kamilką.- Zmieniala temat Irena.- Wczoraj ta staruszka z naprzeciwka powiedziala mi, że Maciek zrobil kupę pod jej balkonem. Pilnuj swoich dzieci, a nie czepiaj się mojego!

I tak mijaly lata. Filip rósl, dojrzewal i... zaczęlo szwankować jego dogadywanie się z ojcem , tudzież innymi, bardziej lub mniej przypadkowymi ludźmi.
- To ja mam przepraszac za to, że na niego wrzasne po powrocie z wywiadówki? Wiesz, jak ja sie czuje, kiedy slysze te wszystkie rzeczy o nim? Toz to matrix... żeby winnego przepraszać!? Kto to slyszal? Trzymajcie mnie, bo nie wytrzymam.
- Zbyszek. Spokojnie. Nie zlosć się. Widziales? Nie, nie widziales....nauczyciele teraz takie bzdury plotą. Zajeliby się robotą...Filip mówil, że te klucze woźnemu nie on podprowadzil. Ja wierzę mu, a nie woźnemu. Poza tym...ty nie rozumiesz Filipa. No cóż ... dosć typowe. Jak nic, konflikt dorastajacy syn kontra ojciec.
-Żeby to tylko o to szlo. Dziewczyno zastanów się. Wszyscy dookola mają do niego cos, a ty nie widzisz.
-A mnie na serio dziwi, że ty cos widzisz. Zlapales go za reke? On jest spokojny chlopak. Zobacz...w domu....no dobrze, jeżeli tak uważasz to...kupię mu jutro kwiatka i niech da badyla woźnemu...ale on przecież jest niewinny!- Denerwowala się Irena.

Po czym, calą noc obmyslala plany zemsty na tych wszystkich wrednych ludzi, ktorzy mieli czelnosc czepnac sie Filipka: "Jak oni moga. Ludzie bez serca. Przecież to dziecko z domu dziecka. Mialo trudny start. Jak oni mogą....ażebys ty stary pacanie od miotly szkolnej z drabiny spadl, jak ty takie ploty o Filipie rozpowiadasz".
I tak bylo ze wszystkimi. Z czasem zlosć w Irenie urastala do granic wytrzymania. Gniew na sasiadke, na wychowawczynie, na ekspedientke w sklepie nieopodal....
"Żebys ty, k..wo jedna, pod samochód wpadla za to nadawanie na Filipa. Żeby ci cos- ktos tą podlą mordę zamknąl..."- Powtarzala prawie jak mantre na mloda Boczkównę sprzedającą w pobliskim sklepie monopolowym....
No i raz, kiedy Boczkówna wracala z pracy poźnym wieczorem, wyjechal na nią samochód. Kierowca próbowal hamować, nie dal rady....dziewczyna wyladowala w szpitalu i pare miesiecy spedzila na wyciagu....
- Ufff....nareszcie.- Irena gadala sama ze soba, paląc paierosa na balkonie.- Nareszcie cie, franco, kara boska dopadla. Opowiadaj swoje historyjki o Filipie dalej, a zobaczysz co ci sie jeszcze przytrafi. Z Bogiem nie wygrasz!



10 komentarzy:

  1. można by było częściowo tłumaczyc matkę,że jest zaślepiona ,że nie widzi wad syna,można by było tłumaczyc ,że tak długo czekała na dziecko,można by było jeszcze...ale -nic nie tłumaczy jej przekleństw rzucanych w kierunku ludzi,którzy w jej umyśle są wrogami urwisa.Jej złorzeczenie,to jest coś,co nie powinno miec miejsca,to tylko świadczy,jak nie rozumie ta kobieta wiary.Ostatnie zdanie,dobitnie o tym świadczy...Życząc komuś krzywd,sama sobie robi krzywdę największą...bo może to do niej wrócic jak bumerang...Filipek kiedyś będzie Filipem,wolę nie myślec,co to będzie za typek..:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo dzieci powinno sie wychowywac, a nie rozpieszczac, a ludzie czasami te dwie sprawy myla.
      Ta kobieta sama chyba potrzebuje pomocy specjalistycznej, no bo kazdy rodzic jest troche slepcem w temacie:"moje wlasne dziecko", ale jezeli komus klapy z oczu za nic nie chca spasc, to z jego oczami cos nnie gra...potrzeba specjalisty.
      Pozdrawiam:))

      Usuń
    2. my często bronimy swoich dzieci,ale tez dobrze wiemy,kiedy dziecko "przegina".Skargi zewsząd powinny jej dac do myślenia,a może zachowanie tego dziecka,było jakąs wypadkową zachowań matki?dziwne,bo była jak piszesz z tzw.dobrej rodziny,praktykujących katolików...Ja w to nie wierzę...chyba chodziła odklepac mszę,albo pokazac się ludziom.Jej zachowanie,taka zaciętośc w tych przekleństwach,w tym cieszeniu się z wypadku sąsiadki...to mi wskazuje na kogoś "chorego".
      To zła kobieta była...:P)

      Usuń
    3. Ludzie gadaja czasami różne rzeczy, ale nie zaszkodzi profilaktycznie się przyjrzeć dziecku własnemu od czasu do czasu...moja np.: jest na etapie zmyslania, jakie ona historyje wymyśla, az mnie zaskakuje...ale zdaje sobie sama sprawę, że przegina:))) Nie mozna slepo wierzyć dziecku...

      Usuń
  2. I zabije kogoś kiedyś Filipek, a mamusia nadal po jego stronie będzie, bo jak go skażą, to przesadzą przecież i dalej przeklinała ich będzie..
    Szkoda mamusi, jeszcze bardziej dziecka szkoda. Co do "porządnych katolickich rodzin" - oby najmniej takich ludzi jak Irena..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia opisanego Filipka jest następująca. Ojciec jego umiera nawet niedawno sie to stało. Filipek zakończył edukacje na gimnazjum, bo to przymusowe było. Rozwozi pizzę z kumplem. Kiedys trzepał matce dywan przed swietami, a ponieważ to ja byłam ta nauczycielka , która winna się zając robotą, bo plotę, więć z Filipkiem nie gadamy. Dzień dobry nie ma. ALe przede mna podczas tego trzepania dywanów szła matka, no i kiedy go mijała dostała opierdol za to, że mu złe piwodzień wcześniej kupiła i ma się tym razem postarać. on sików pił nie będzie....Wydaje mi się, że dla niej było to normalne zachowanie sie Filipka.

      Usuń
    2. Ciekawa jestem czy czasami sobie mama nie myśli, że jednak źle go wychowała. Wierzyć się nie chce, żeby akceptowała jego zachowanie bez zastrzeżeń

      Usuń
    3. Wydaje mi się, że ona mysli inaczej niz ci patrzący na niego obiektywnie...ona nie widzi wielku rzeczy i spraw, bo nie chce. ona chce widzieć tak, jak widzi i zmusza innych do tego samego....a jeżeli nie to przekleństwami chce dopiąć swego:)))

      Usuń
  3. Oj, te Filipy to wszystkie sa diabelki;) Znam jednego,oj znam:)
    Na powaznie,krzywdzi ta pani tego chlopca,niestey:(
    A on bedzie krzywdzil innych...
    Smutne.Tak jak napisalas wyzej,wychowywac,nie hodowac.
    Wiadomo,ze to trudne,ale czasem jedno "nie" moze bardziej uszczesliwic dzieciaczka,niz wiele tak.
    A pozniej beda mowic,ze wina chlopca,bo z bidula.Ze geny i wogole...Moze i tez,ale i dalsze wychowanie ma duzo...
    Kochana,Wesolych Swiat przy okazji.Bogatego zajaczka i wogole zdrowka,przyjemnosci i spokoju!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko z jednym Filipem przejścia miałam, więc nie wiem jak to jest z innymi Filipami:))) Prawda, dzieci się wychowuje, nie hoduje, nie rozpieszcza...jak to kiedys usłyszałam: "czasami dziecko będzie szczęśliwsze z powodu powiedzianego mu przez ciebie "nie", niz z ciagłego dogadzania mu i spełniania wszelkich zachcianek":))) Spokojnych i zdrowych Świat Wam życzę:)))

      Usuń

Drogi Czytelniku. Prosze podpisuj sie. Komentarze anonimowe nie beda publikowane.