czwartek, 2 sierpnia 2012

Tylko spróbuj !

Jeżdżę dwa razy w miesiącu na spotkania, powiedzmy że kółka hafciarskiego. Czasami muszę zabrac Mała, bo nie mam jej z kim zostawić. Małą zabieram czasami, ale G. zabieram zawsze kiedy jadę. Gadatliwa to babka jako i ja, więc sobie gadamy kiedy jedziemy. O wszystkim gadamy, ale nie obrabiamy ludziom tyłków i to mi odpowiada bardzo...a nawet jeżeli sie zdarzy komuś tyły opucować , to jakos tak sie przy G. czuję, jakby to nie obrabianie było. Nie ważne zresztą....

Jedziemy sobie , gadamy ... prawie dojeżdżamy do miejsca, tylko dwa skrzyżowania zostały. Jedno skrzyzowanie rozkopane na maxa. Drogę jednopasmową zrobili i swiatła na linkach rozwiesili. Przed nami stoją już samochody, wychodzi na to, że czerwone przygrzewa.
-Słuchaj. Te wozy jakoś tak dziwnie stoją.- Zagaduje G.- Tak za blisko krawęznika się przytuliły. Dręczy mnie przeczucie, że one parkują. One na zielone nie czekają.
-No cośśś tyyy. Parkowły by tak blisko sygnalizatora? E nie...- Ale dla pewności wystawiam dziub auta i sprawdzam, czy oby G. racji nie ma...od razu ów dziub chowam bo...widze przed soba jakieś 10 wozów "czekających" na zmiane swiateł. Za nami ustawia się spora kolejka aut. Jedno z nich wyłamuje się z szyku, mija nas i podjeżdża prawie pod sam sygnalizator ustawiając się obok owych 10 przede mną "czekających" na zielone.
- A to swintuch!! Widzisz?! I dlaczego oni na niego nie trąbią?! - Gorszę się.
-No faktycznie tupeciarz jakiś.
Zielone sie zapaliło. "Tupeciarz" pojechał, a tych dziesięciu przede mna stoi i stoi....
- Co jest???!!
-Tyyyyyyyy ..... te auta parkują!! Stoimy za parkującymi wozami.
Moja twarz zapłonęła ostra purpurą. Ruszam. Podjeżdżam i....stop, znowu czerwone , a za mną sznur pięćdziesieciu samochodow.
-Kończ Waść. Wstydu oszczędź. Dawaj to zielone. -Mamroczę.
- Spokojnie. Wystwa łeb. Pokaż żeś blondyna.- Smieje się G.- Słuchaj. Ja im opowiem tą historyjkę na spotkaniu,co?
-Tylko spróbuj!!! Nie będę ciebie ze sobą zabierać, albo inaczej zrobię...zabiorę cię. Pod byle pozorem wysadzę po paru kilometrach i przeciągnę za samochodem.
-Ale proszę. Tylko troche im opowiem.- Błaga G.
-Nie.
- Opowiem trochę tylko...

No i opowiedziała. Następnym razem ją przeciagnę.


Zmieniam teledysk, bo pomimo, że Aerosmith lubie to jakość ich utworu mi nie odpowiada.

15 komentarzy:

  1. No to przed snem się uśmiałam :-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. ten ...tupeciarz też chyba jechał i śmiał sie...:P))
    ja też teraz...:P))
    nie zapytam ,bom grzeczna,ile czasu tak stałyście za tymi...czekającymi na zielone?...:P))
    :P)))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przeca zapytałas. Nie wprost, ale ja aluzje , raczej dobrze odczytuje (p):)) No ...TROCHĘ postałysmy:)))

      Usuń
    2. i właśnie takie przygody będzie się pamiętac i wspominac z uśmiechem...:P))
      tak trzymac!:)

      Usuń
    3. JA niektóre juz zapomniałam, mi znajomi czsami moje wpadki przypominaja, a ja zielonego pojęcie nie mam kiedy i co było? :))
      Ta wpadka z samochodem to jeszcz etaka sobie, w porównaiu z tym co mi G. opowiedziała po tym...Ona kiedys z siostra siedziała sobie w odczepionym wagonie i czekały na odjazd pociagu. A wyjazd był ważny:)))

      Usuń
  3. Aniu, my z Enrico tez raz siedzielismy w odczepionym wagonie. A jacy szczesliwi, ze tyle miejsca wolnego kolo nas;)
    Tutaj na swiatlach sa zawsze dwa pasy, po prawej do jazdy prosto lub w prawo, i do skretu w lewo. I zawszw. ale to zawsze,przynajmniej jeden, ktory jedzie prosto, ustawi sie specjalnie na lewy pas.
    A jaki wsciekly jak ktos przed nim na prawde skreca w lewo i zatrzymuje sie przpuszczajac auta...
    U was kulturka, nikt nie krzyczal;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. G.tez mowiła, że była szczęśliwa, że tak dużo miejsca miały, i że fajnie zrobiły, że w ostatni wagon sie załapały, az im fajnie przestało byc, kiedy "pociag" ów planowo nie ruszał:))

      Tutaj nie krzyczą. Tutaj albo trąbią, albo pokazują se w lusterkach fakolce, ale najpopularniejsze jest pokazanie tzw. "ptaka", czyli u nas, że masz kota...u nich to jeszcze tak, że oni se dłonia przy czole machaja, no że niby jestes wariat...za taki znak na drodze komuś pokazany mozna wylądować na kolegium:)))
      Ale pomimo to pokazują se:))
      Na szczęście na mnie nikt nie trąbił:))

      Usuń
  4. I dobrze że opowiedziała! Śmiech to zdrowie;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na drugi raz ową jejmość tyłem posadzić:)
    kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
  6. super! pozdrawiam Aleksa

    OdpowiedzUsuń
  7. Według mnie zachowałaś się rozsądnie i większość kierowców za tobą podzieliła twoją ocenę sytuacji. Lepsza ostrożność niż pchanie się naprzód na chama. Nieraz zdarzy się nietypowa sytuacja i trzeba to ze spokojem znieść.

    OdpowiedzUsuń
  8. A mnie coś odwrotnego się przytrafiło. Stoi kolejka samochodów przed rozkopaną prawą stroną jezdni. Dojeżdżając mijam je kolejno w przekonaniu, że zaparkowane, dopiero przed ostatnim zauważyłem światła. Całkiem niziutko, ledwo widoczne przed samochodem. W tym momencie z drugiej strony ruszyła kolejka samochodów z przeciwka. Dobrze, że byłem na rowerze, bo końca samochodów za mną nie widziałem.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku. Prosze podpisuj sie. Komentarze anonimowe nie beda publikowane.