-Słyszałaś?- Pyta eM.- Słyszałaś, jak ten gówniarz nadawał do matki po imieniu?
-Słyszałam. Ale skoro ona mu na to pozwala, to nam nic do tego.
-Zgoda.- Po chwili namysłu dodaje.- Według mnie, to niezły obciach. Za jakis czas usłyszy: " Baśka! Chcesz piwo?!"
Marie jest chora i nie może wyjść na dwór. Namierzyła, że ojciec wraca i zaczęla się domagać pozwolenia na wyskoczenie na werandę
- Nie możesz. Zaraz tata przyjdzie.- Tłumaczę, po czym sama wychodzę z nim pogadać. Po moim powrocie Marie zagaduje...
- Powiedziałaś eMowi, że chce go zobaczyć?
- EMowi? - I od razu świta mi w głowie: " No fajnie, ale będzie ów eM zadowolony." . Z drugiej zaś strony, chce mi sie smiać.- Kto to jest ten eM? Nie znam gościa.
-No jak to mamo?! Nie wiesz? To przecież nasz mężczyzna (mąż).- Sądzę jednak po kontekście, że Marie szło o mężczyznę.
Opowiadam całą sytuację "naszemu mężczyźnie". Wiecie jak zareagował? Nie, nie...nie udał oburzenia. Nie był oburzony....usmiechnął sie pod nosem.
Staroświecko czy nie, jednak po imieniu to ja bym nie chciała, żeby się do mnie dziecko zwracało. Chociaż zdarza jej się czasem i też się pod nosem uśmiecham :)
OdpowiedzUsuńBo jak dzieci malutkie to tak slodko jest uslyszec , zobacdzyc jak one swiat doroslych nasladuja...natomiast kiedy staja sie dorosle, zaczynaja krytykowac rodzicow to lepeij zeby choc rispekt w postaci zwracania sie do rodzica, pozostal:))
Usuńnajważniejsze jeżeli z szacunkiem i miłością:) a formę pozostawiam samym zainteresowanym:) Pozdrawiam ciepło:)
OdpowiedzUsuńWiesz? Mi niby nie przeszkadza jak sie do mnie MArie zwraca...niby....z drugiej zas strony uwielbiam to jej "mami" :)))
Usuńwiesz Aniu...nie lubię kumplowskiego traktowania rodziców,słowa Mamo,Tato...nie przeszkadzają na normalne,zdrowe,partnerskie stosunki.Dziecko ma miec w nas przyjaciela,ale i kogoś,na kim może polegac.
OdpowiedzUsuńPo imieniu,zostawiam jednak odnoszenie się tylko do koleżanek...
no jestem staroświecka...:P)
a mała Marie,nawet chocby z wielkim szacunkiem to powiedziała,jest za mała,by eMa nazywac..eMem.
Pozdrówki:)
Ale reprymenda:))Zaniemowilam....i niech tak pozostanie:))
UsuńAniu...no coś Ty...ja tu napisałam tylko jak ja to widzę...no bo jestem staroświecka...haha.
UsuńPowiem Ci tak ,że...dziecko szybko chwyta to mówienie po imieniu i naprawdę traktuje wtedy rodzica jak kumpla...a nie jest to ciepłe.Bo rodzic to ma byc ktoś ciepły dla dziecka...i dziecko kocha to ciepło tak naprawdę.Uwierz mi:)
E tam...Krakowianko:))) Masz takie zdanie i nie musisz sie z niego tlumaczyc:))) Jest dobrze:))
UsuńMasz muzyczna dedykacje...Mala Damo:)) Tylko wytrwaj! :)))
http://youtu.be/qvQm_W7AQ88
niezłe....wytrzymałam,chociaz trochę to "pod Piotra",haha,ale naprawdę niezłe,nie za mocny rock:)
Usuńno to dla Cie...spokojny rock:)
http://www.youtube.com/watch?v=7eUMB8FS6C8
Nie pod Piotra tylko z mysla o Tobie, dla Piotra to to moze byc kolysanka ewentualnie (p) :))) Teraz poslucham Twojego rocka:)))
UsuńNo czadu dalas:)) Przeciez wiadomo, ze to piekne:))) Dzieki, super:))
UsuńAniu...
Usuńwłasnie miałam napisac,tak jak i Ty,że dla Piotra to mdła kołysanka,po suficie chodzic nie będzie...hahaha,trafnie to ujęłaś:P))
No i widzisz jak my dobrze znamy Piotrka? Tzn. jego gust muzyczny (p):))) Nic sie przed nami nie ukryje (p) :)))
Usuńza nastolata byłem /nie za długo zresztą/ z dziewczyną, która do swojej mamy mówiła Michał... ze mną zerwała, bo perfidnie, cynicznie i złośliwie nie miałem na imię Michał /kilku następnych kolesi też/... w końcu wyszła za mąż, za jakiegoś Michała... a jak dała synowi na imię, to chyba nie muszę mówić...
OdpowiedzUsuńbo ona miała centralnie jobla na punkcie imienia "Michał"...
pozdrawiać :))...
Czegoz nie robi sie w imie milosci? Nie przechrzciles sie? (p) :)))
UsuńW sumie od Ciebie tez reprymenda, tylko w innym wydaniu niz u Krakowianki;)))
"reprymenda"?... po skojarzyło mi się...
Usuń* "po prostu" miało być...
UsuńNo i tak Ci sie skojarzylo, ze i mi sie po Twoim komentarzu skojarzylo "niekorzystnie". nie chcialabym takiej jazdy u mojej Mlodej:)))
UsuńMyślę, że mówienie do rodziców po imieniu zabiera całą uczuciowość w wołaniu pod balkonem "MAMO! RZUCISZ MI 5zł NA LODA" z imieniem zamiast mamo to już nie będzie to samo :)
OdpowiedzUsuńWiesz co? Madra z Ciebie "gowniara" (p):)) No i przepraszam za ta gowniare...to mial byc, w sumie, komplement:)) Nie wyobrazam sobie Marie krzyczacej do mnie "Anka! Daj zeta na loda":))))
Usuńmoja starsza córka w zalezności od stanu emocjonalnego mówi: mama, mamusiunia kochaniunia, mama karolinka, mama klacz (w te dni kiedy jest źrebiątkiem)... tych wersji ze zdrabianiem słowa mama jest jeszcze kilka... są to wymyślone przez nią formy, analogicznie do zdrobnień rzeczowników pospolitych... często zaskakujące ale b. sympatyczne... podobnie robi ze słowem tata
OdpowiedzUsuńMama klacz:))) Brzmi bardzo oryginalnie:)))
Usuń