poniedziałek, 26 marca 2012

Charyzmatycy.

Alka bardzo chciała uzdrawiać , a ja zawsze, kiedy ona mi o tym nadawała myślałam, że mam z szurnętą do czynienia. Powinna zostać lekarzem. Oczywiście - nie mówiłam jej tego...po co? Znałyśmy się prawie od piaskownicy i wiedziałam, że moja koleżanka nie zawsze miała w porzo pragnienia. Jej zachowania też niekoniecznie w porzo były. W sumie to "dzieki" niej mi odbiło i się nawróciłam. Zaciągnęła mnie na pewien kościelny,otwarty zjazd...a tam sie, po prostu, cuda działy. Każdy mógł to zobaczyć.
Stałam sobie, patrzyłam , przyglądałam się i .... pomyslałam, że fajnie byłoby wiedzieć jak to funkcjonuje. Czy to zbiorowa hipnoza, czy faktycznie jakaś nieziemska moc.... Doświadczyłam na własnej skórze. Nikogo nie namawiam, ale ogólnie jest czadowo. Po ilus latach cięzkiej pracy w kamieniołomach robi sie w końcu czadowo. Bez pracy nie ma żniw.

Wracając do Alki. DZiewczyna bardzo chciała uzdrawiać, a ja powtarzałam sobie w myslach, że nie dla psa kiełbas- zazdrosna byłam, czy jakie inne licho? Żeby uzdrawiać trzeba byc guru...duchowo mocnym i w ogóle...ale ona, pomimo tego, że na guru nie wyglądała pragnienie uzdrawiania miała w duszy. Duchowo mocnym staje sie człowiek wtedy, kiedy zarywa porządnie od zycia i robi z tym dobre rzeczy. Przekształaca to w sobie w dobrym kierunku.

Nie wiem jak jest, mysle teraz, że się jej stało tak, jak pragnęła.
Przyjechałam kiedys z Marie do Polski prawie na miesiąc. Mała od urodzenia borykała się z potężnymi problemami związanymi ze skórą na twarzy. Czoło było non-stop czerwone, suche. Owa suchość przechodziła na policzki i skórę pod oczami...kremy pielęgnacyjno- lecznicze, święta woda i nie tylko....nic nie pomagało. Mówiono nam, że owe dolegliwości mogą się jeszcze w okresie dojrzewania nasilić...No fajnie.-Chłopak jakoś by to przeżył, ale dziewczyna...?
Odwiedziła nas podczas naszego pobytu w Polsce, Alka kilka razy. No i postanowiła o Marie pamiętać, kiedy zobaczyła skórę Młodej i wysłuchała co i jak. Dziecko wróciło z Polski do Niemiec z piekną, gładką twarzą...czasami wiosna i jesienią wyskoczy jej plamka pod okiem, ale to nie to,co było wczesniej. I nie jest to jedyny przypadek uzdrowienia kojarzony z tą laską.


* Dadam..... Droga siostro, chodzi mi o tę siostrę, która potrafi szyć i to co weźmie do rąk samo się jej w ręcach szyje...popatrz, co udało mi się wytworzyć...nie jest to co prawda krawiecki mercedes- niech bedzie, że opel.





11 komentarzy:

  1. Miło czytać o kimś, kto dobrze wykorzystuje coś takiego, z czego teraz wiele osób się śmieje, a inni twierdzą, że nie istnieje: POWOŁANIE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No chyba ujęłas to właśnie tak, jak ujete byc powinno:))To dobre wykorzystani talentu,czy też daru, w kościele powiedza "charyzmy"...to jest to. Zaznałam kiedys czegos co moznaby było nazwać złym wykorzystywaniem daru... hm...kiedy człowiek nieprzygotowany to takowego powołania to może namieszać. :)))

      Usuń
  2. Sceptycznie podchodze do tego typu uzdrowien...
    Predzej uwierze w autosugestie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz prawo wierzyc w co chcesz, tylko, że my sobie nie wmawialismy, że Marie jest zdrowa, czy tez będzie zdrowa. MMy się przygotowywalismy, że może nie byc z nia fajnie, ale mysli w stylu; "No to sobie pomyślimy i zasugerujemy sie" nie przychodziły nam do głowy;:)))

      Usuń
  3. Dar uzdrawiania istnieje i jeśli Ala go ma, to go ma. Dla mnie ciekawe jest to jej pragnienie posiadania go, a raczej służenia nim. Bo TE dary są z reguły zaskoczeniem dla obdarowanego.
    No ale Pan Bóg nie ma i nie trzyma się schematów. Ważne, że Marie ma gładką buzię - a więc wykrzyknijmy za charyzmatykami: Chwała, Panu!
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm.... ciekawe powiadasz, że pragnęła, bo to z regułyn jest zaskoczeniem. A ja pamiętam jak ja zaczęłam pragnąc i jak mi to spokoju nie dawało, tzn. ten mój dar.... Wtedy nie wiedziałam , ale teraz po latach moge stwierdzić, że top było spoza mnie i na dodatejk cos czego bardzo potrzebowałam....ale niekoniecznie łatwo się z tym zyje, czasami nie jest łatwo:)))) |Dobrze, czyli za charyzmatykami CHWAŁA PANU:)))

      Usuń
  4. o kurde ale żeś worasa uszyła fachowego;)))) a na co ten woreczek?? ;)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla bobasa na butelke z mlekiem, zeby nie stygla...TAki niby termos:)))

      Usuń
  5. Woreczek wspanialy... sama wyszylas? Tylko prawde pisz!!! /smiech/ Piekny po prostu. Ja umie wiele rzeczy: wyszywac, robic na drutach, szyc... a wszystko to pozostalo w ... Polsce! Tutaj szyje od czasu do czasu... Ludzie maja dary, o ktorych nam sie nawet nie snilo... a co ciekawwe kazdy z nas ma DAR... a kazdy DAR to zobwiazanie i prawie nic dla siebie!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki za pochwałę:) Sama wyszyłam i uszyłam:)) Każdy z nas ma i nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że ma. Hm...tak i prawie nic dla siebie:)))

      Usuń
  6. super uszyłaś. Mercedes się chowa :-))

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku. Prosze podpisuj sie. Komentarze anonimowe nie beda publikowane.