środa, 22 sierpnia 2012

Akcja rower.

Życie to niełatwy chleb. Stawianie pierwszych kroków to tak, jak pokonywanie samego siebie. Ile upadków musi człowiek zaliczyć. I kiedy myslisz, że wszystko już potrafisz. W swiat możesz se pójść, to ci mowia: "Poczekaj! A na rowerze umiesz?!!". No i zaczyna sie od nowa...


Beret trochę tańcował. A to w prawo, a to w lewo, do przodu i do tyłu...w sumie wystarczy-innych mozliwości nie miał. No chyba , że jeszcze na skos.


-Choć dziecię. Ja cie uczyć każę. Tak to robią "miszczowie" wagi średniej.
-Miszczowie? A na rowerze z jednym kołem potrafisz?




-"Veni vidi vici."
-Spadaj bo koła nie poradzą.
No to se tata pojeździł.








21 komentarzy:

  1. Aniu,ale szczerze-Tatus mial wieksza ochote na ten rower,co;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On nie mogl zrozumiec jak to można nie utrzymac równowagi, kiedy on podał jej taka super instrukcje jak to robic:)) W końcu sam se zasiadł na rowerek i ...pojeżdził. Wiesz ja nie wiem, może chcial spróbowac czy poradzi. Dobrze, że rowerek wytrzymał ten szok:))))

      Usuń
  2. Przypomniała mi się kolejka mojego brata która bawił się nasz ojciec...;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pamiętam ojca mojego jak go zabawa, tez wlasnie lokomotywa wnuka, ciekawiła i pociagała:))

      Usuń
  3. Aniu,fajne zdjęcia...a Tata najlepiej pokazał...:P
    Pamiętam,jak uczyliśmy syna jeździc,ile nerwów,ale i śmiechu...
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten to zawsze dobrze sie ustawi(p):))) Marie juz jezdzi. Wczoraj ja nauczylam. Ze zdjec wynika, ze tata taki zaangazowany, a niestety....najwieksza robote zrobila mama:))

      Usuń
  4. Prawdopodobnie nie mozna u mnie komentowac?

    OdpowiedzUsuń
  5. No ktoś musi pokazać, że ten rower nadaje się do jeżdżenia:-)
    Kiedyś przeczytałem córce napis na jej koszulce:
    -Tato co ty do mnie mówisz?
    -Przeczytałem napis z twojej koszulki.
    -To ja noszę takie fajne napisy?
    Szybko nauczyła się literek i składała wszystko co zobaczyła na ulicy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiesz, ja nic przeciwko pokazowi jak cos powinno wygladac nie mam, tylko...moze na wiekszym eksponacie sluzacym do jezdzenia:))
    Czyli dziala teraz komentowanie.

    OdpowiedzUsuń
  7. No cóż, czasami mamy skłonności do ułańskiej fantazji:-)
    Tak teraz działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm...powiadasz, ze czasami? No dobrze, ale ...mnie jakos nie ciagnie do zabawy lalkami mojej Corki:)) Co z WAmi chlopakami jest? :))

      Usuń
  8. bardzo fajna relacja... dziecko to ciagle nowe zadania i to jest to ;-) ale sukces byl i tak trzymac - pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sukces jest, trudnosc pokonana, kolana i lokcie porysowane, technika jazdy doskonalona...siniakow masa, ale uffff...do przodu:))

      Usuń
  9. Piękne to i wzruszające obrazki. Ja też chcę pojeździć na takim rowerku!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze musisz jakiemus dzeiciakowi podwedzic. JA corki rowerka juz ruszyc doroslym facetom nie pozwole. A poza tym facet na rowerku, na ramie ktorego widnieje ksieznicza Lillifee, no nie...tak byc nie moze! Rozowy rowerek z Liilifee, zamiast jakiegos meskiego, ciemnego ze spidermanem?:))

      Usuń
  10. Ciekawe czy Tata zazdrosny, że to Mama jeździć pociechę nauczyła - wszak tak dokładnie pokazał! :) Co tam, grunt, że Marie jeździ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj byl zazdrosny, byl.... ale tak rozsadnie zazdrosny. Potem wcial sie w nauke wsiadania an rower , no i ja tego nie znioslam. I nie z powodu zazdrosci, ale jego braku ciewrpliwosci. No toz przeciez powiedzial, podal zwiezla instrukcje, a dzieciak nie umie wprowadzic jej w zycie, no jak to tak? (p) :))

      Usuń
  11. Tata mial okazje powspominac dawne dzieje kiedy sam sie uczyl...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  12. Ha ha ha ha, tata-wymiata ;-).

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku. Prosze podpisuj sie. Komentarze anonimowe nie beda publikowane.