Beret trochę tańcował. A to w prawo, a to w lewo, do przodu i do tyłu...w sumie wystarczy-innych mozliwości nie miał. No chyba , że jeszcze na skos.
-Choć dziecię. Ja cie uczyć każę. Tak to robią "miszczowie" wagi średniej.
-Miszczowie? A na rowerze z jednym kołem potrafisz?
-"Veni vidi vici."
-Spadaj bo koła nie poradzą.
No to se tata pojeździł.
Aniu,ale szczerze-Tatus mial wieksza ochote na ten rower,co;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
On nie mogl zrozumiec jak to można nie utrzymac równowagi, kiedy on podał jej taka super instrukcje jak to robic:)) W końcu sam se zasiadł na rowerek i ...pojeżdził. Wiesz ja nie wiem, może chcial spróbowac czy poradzi. Dobrze, że rowerek wytrzymał ten szok:))))
UsuńPrzypomniała mi się kolejka mojego brata która bawił się nasz ojciec...;D
OdpowiedzUsuńJa pamiętam ojca mojego jak go zabawa, tez wlasnie lokomotywa wnuka, ciekawiła i pociagała:))
UsuńAniu,fajne zdjęcia...a Tata najlepiej pokazał...:P
OdpowiedzUsuńPamiętam,jak uczyliśmy syna jeździc,ile nerwów,ale i śmiechu...
Pozdrawiam:)
Ten to zawsze dobrze sie ustawi(p):))) Marie juz jezdzi. Wczoraj ja nauczylam. Ze zdjec wynika, ze tata taki zaangazowany, a niestety....najwieksza robote zrobila mama:))
UsuńPrawdopodobnie nie mozna u mnie komentowac?
OdpowiedzUsuńNo ktoś musi pokazać, że ten rower nadaje się do jeżdżenia:-)
OdpowiedzUsuńKiedyś przeczytałem córce napis na jej koszulce:
-Tato co ty do mnie mówisz?
-Przeczytałem napis z twojej koszulki.
-To ja noszę takie fajne napisy?
Szybko nauczyła się literek i składała wszystko co zobaczyła na ulicy.
Wiesz, ja nic przeciwko pokazowi jak cos powinno wygladac nie mam, tylko...moze na wiekszym eksponacie sluzacym do jezdzenia:))
OdpowiedzUsuńCzyli dziala teraz komentowanie.
No cóż, czasami mamy skłonności do ułańskiej fantazji:-)
OdpowiedzUsuńTak teraz działa.
Hm...powiadasz, ze czasami? No dobrze, ale ...mnie jakos nie ciagnie do zabawy lalkami mojej Corki:)) Co z WAmi chlopakami jest? :))
Usuńbardzo fajna relacja... dziecko to ciagle nowe zadania i to jest to ;-) ale sukces byl i tak trzymac - pozdrawiam
OdpowiedzUsuńSukces jest, trudnosc pokonana, kolana i lokcie porysowane, technika jazdy doskonalona...siniakow masa, ale uffff...do przodu:))
UsuńPiękne to i wzruszające obrazki. Ja też chcę pojeździć na takim rowerku!!!
OdpowiedzUsuńKurcze musisz jakiemus dzeiciakowi podwedzic. JA corki rowerka juz ruszyc doroslym facetom nie pozwole. A poza tym facet na rowerku, na ramie ktorego widnieje ksieznicza Lillifee, no nie...tak byc nie moze! Rozowy rowerek z Liilifee, zamiast jakiegos meskiego, ciemnego ze spidermanem?:))
UsuńCiekawe czy Tata zazdrosny, że to Mama jeździć pociechę nauczyła - wszak tak dokładnie pokazał! :) Co tam, grunt, że Marie jeździ :)
OdpowiedzUsuńOj byl zazdrosny, byl.... ale tak rozsadnie zazdrosny. Potem wcial sie w nauke wsiadania an rower , no i ja tego nie znioslam. I nie z powodu zazdrosci, ale jego braku ciewrpliwosci. No toz przeciez powiedzial, podal zwiezla instrukcje, a dzieciak nie umie wprowadzic jej w zycie, no jak to tak? (p) :))
UsuńTata mial okazje powspominac dawne dzieje kiedy sam sie uczyl...
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
Tata jest z tych "cholernie ciekawskich"::)))
UsuńHa ha ha ha, tata-wymiata ;-).
OdpowiedzUsuńAno ...wymiata:)))
Usuń