sobota, 19 stycznia 2013

Panowie.

Wiem, że kobiety też potrafią. Od niektórych prawdziwą "oborą" czasami jedzie. Nie mam na myśli zwyklego " no żesz kurwa" kiedy się człek wkurzy, mam na myśli nadużywanie.
No bo tak... kiedyś na kursie językowym pewna , niczego sobie, młoda Rumunka zapytała
-Ana? Co znaczy po waszemu "ruchacz"?- Tłumaczyć chyba nie trzeba, że szło o polski wulgarny zwrot "ruchać".
- Dlaczego pytasz? O co chodzi?- Zareagowałam zaskoczeniem i szczerze pisząc także lekkim zażenowaniem. Kiedy ktoś z obcokrajowców pyta o tego typu rzeczy to ów moment, raczej, do przyjemnych się nie zalicza.Oczywiście wszystko zależy jeszcze od tego jak "bliski nam" jest ów obcokrajowiec.Im bliższy, tym łatwiej to przejść, a nawet pośmiać się można. W tym przypadku tak nie było.
-Pracuje z Polakami i oni ciągle do mnie mówią : "ruchacz, ruchacz, ruchacz..."-Faktycznie, często musieli tego zwrotu w jej obecności używać skoro dziewczynie, zamiast naszego popularnego "kurwa", utkwiło właśnie to.
-Eh... jakby ci to wyjaśnić? .... Nie...inaczej...- Motałam się jak uczniak.- Jeżeli jeszcze raz usłyszysz tego typu słowo to odpowiedz : "spierdalaj". Oczywiście zakładam, że nie masz z facetem, który ci to mówi, ochoty na seks.
-Aaaaaaaa.... ...hm.... z seksem ma to coś wspólnego! -Ucieszyła się tak, jakby Amerykę odkryła.
-Dokladnie.
- Powtórz jeszcze raz. Co mam odpowiedzieć?
No i powtarzałam do skutku. Wyuczylam ją nieźle. Wiem, wiem.... nie różnię się zbytnio pod tym wzgledem od Polaków raczących młodą Rumunkę wulgarnym zwrotem, ale talent pedagogiczny posiadam.

Wczoraj w pracy, na koniec dnia, kiedy zawitała nowa zmiana, podczas zdawkowych i kurtuazyjnych pozdrowień typu:"miłego popołudnia", " udanej zmiany", "niech wam sie dobrze pracuje"....uslyszałyśmy z koleżanką Polką od niemieckiej współpracownicy: " no to do widzenia kurrrrrwa jego mać".


31 komentarzy:

  1. To ładnie nauczyłaś :-)))
    Mnie się wydaje ,że mówili ruszać, ruszać się...
    czyli do roboty :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to żeś przetłumaczyla... ale gafę strzeliłam.:-) fuj!:-)

      Usuń
  2. Uważam, że ta Niemka obnażyła swój brak kultury językowej. Sąsiednie narody powinny znać nawzajem przynajmniej swoje podstawowe przekleństwa. Powtarzanie jak papuga zasłyszanych zwrotów kończy się tak, jak w przytoczonym przykładzie. Ale tu się zaczyna zadanie dla Ciebie - trzeba koleżankę wyedukować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwnie myślisz Dibi....koleżanka obnażyła swój brak kultury jezykowej. To swiadczy tylko' jak często Polacy używają wulgaryzmów, ze zamiast polskiego "dzien dobry" na zachodzie rozpoznaje się nas po "kurwa".
      Ona kultury jezykowej nie ma, ale my mamy za to wielką. Co wymagać od innych' kiedy sami nie potrafimy. Gdybyśmy mowili inaczej to by zwroty powtarzane były też inne.
      Znasz tak dobrze mienieckie i rosyjskie ' czeskie przeklenstwa?:-)

      Usuń
    2. Jak ktoś powie: Wsio zajebała – pizdiec na chuj bladź! - to do końca nie zrozumiem, ale przynajmniej orientuję się, że to wulgaryzm.

      Usuń
    3. W rosyjskich to i ja się orientuję... osłuchanie się z tym językiem i nauka od podstawówki zrobiła swoje.Natomiast niemieckie poznałam dopiero tutaj.....czeskich nie znam wcale. Nie ma sie im co dziwić, owym tubylcom, bo sami Polacy w tłumaczeniu łagodza wydzwięk tego słowa, bo latwiej się wykrecic jakby co, ze sie w nerwach przekleło na kogos w stylu, no żesz cholera, niż że sie wyzwało właśnie kogoś od.....

      Usuń
    4. Wydaje mi się, że słowiańskie przekleństwa są bardziej kulturalne, bo dotyczą sfery seksualnej. Natomiast niemieckie wulgaryzmy dotyczą sfery analnej np. scheisse, arsch.

      Usuń
    5. Taaaaa...ale według naszych pojęć tak kłócą i wyzywają się baby, nie śmierdzacy potem, silni mucho:-) tam jest inne podejscie do słów używanych wobec ludzi. Za słowa możesz być solidnie rozliczonym, wiec wyzywaj tak, jakbyś nie wyzywał.
      Dla mnie delikatne przeklenstwem jest bycie porownanym do dziury w dupie, odpowiednik naszego skurwysyna.....niż aby ktoś właśnie ruszał moją matkę, nazywał ja tak niepochlebnie, wkrecał w to przeszłosć moich rodziców, porównywał matkę do suki i w ogóle....
      W pysku prawdopodobnie dobrzy jestesmy:-)

      Usuń
  3. przypomina mi się historia z czasów, gdy do Polski przyjeżdżali rumuńscy Cyganie i żebrali na ulicach... często nie znali ani słowa po polsku i czasem prosili Polaków, by im pisali na kartkach teksty proszące o datek... no, i siedziała sobie w centrum Warszawy Cyganka z kartką o treści "jestem z Rumunii i chuj wam w dupę"... jednych ludzi to śmieszyło, inni pukali się w głowę, w końcu jakiś przechodzień się zlitował, zabrał jej tą kartkę i napisał drugą, tym razem z adekwatnym tekstem...
    pozdrawiać :))...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to zabawna historyjka:-) No ale właśnie, różni narody poczucie humoru, owej rumunskiej Cygance też się to raczej nie podobało.....Poczucie humoru jest też rózne w zależności od wrażliwosci i wielu innych determinujacych je czynników Ja bym akurat wrzuciła tej pani cos do skarbony, na przekór dobrze bwiących się jej kosztem buraków, którzy zmontowali jej taki tekst....ale buraków wszedzie pod dostatkiem.:-)

      Usuń
  4. miało prawo się tej Rumunce to nie podobac...a Polacy mieli dobrą zabawę,prostackie to było...dobrze,że jej powiedziałaś.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze postepujemy według naszego sumienia i wtedy uważałam, ze trzeba tak postąpić....czyli podać jej antidotum na tego typu facetów, lub tego typu zwrot.:-)

      Usuń
    2. ja bym dokładnie to samo zrobiła...bo jednak uważam,że to nie było słowo ruszac się szybciej...a nawet gdyby,to nie mają takiego prawa tak do dziewczyny się zwracac...
      Ruszac się...to do kumpla obok niech sobie tak mówią.Oberwali by po gębie,a tu dziewczę głupie,nie rozumie,to dawaj!.Głupole...ot co...:P)))

      Usuń
    3. Tu niewatpliwie szło o wulgatny zwrot dotyczascy seksu, boją zainteresowało jeszcze ich podśmiewanie się kiedy to mówili. Mieli chłopcy dobrą zabawę. Słyszałam raz jak Polacy w jednej z firm nauczyli jakiegoś obcokrajowca na polski zwrot "dzień dobry" odpowiadać :"jeb się":-)

      Usuń
    4. i dlatego Polacy za granica mają złą opinię...no niech bym takiego dorwała...palanta...:P)))

      Usuń
  5. U Karola w firmie nauczyli Murzyna owego "spier.." jako "cześć". No i się chłop cieszył, że polskiego ciut załapał i witał się rękę podając..z menadżerami również w ten sposób..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego wniosek, że jezyka obcego trzeba się uczyć u kompetentnych ludzi-nauczycieli, bo nawet koledze w pracy nie idzie zaufać.:-)

      Usuń
  6. Tu gdzie jestem, ludzie zostali wedukowani przez naszych rodaków, i niestety nie wszyscy mają świadomość, że uwżywają przekleństw popisując się, że znają polskie słowa, kiedy im uświadamiam co mówią, robią się purpurowi. Jak to źle świadczy o ludziach?! Później okazało się, że chłopak chciał poderwać polkę, a to strzeliła go w twarz, a o nie wiedział dlaczego - koledzy zrobili chłopakowi przysługę - niedźwiedzią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Polacy mają ubaw słysząc tego typu zwroty u innych nieużywane adekwatnie do sytuacji. Wkrecamy kogoś w rolę clowna....bawimy się czyimś kosztem. A tak bardzo nam nie odpowiada , kiedy inni bawia sie naszym kosztem.:-)

      Usuń
    2. Kiedy mój syn wyjaśniał koledze z grupy, że to nie są komplementy, a przekleństwa, chłopak wskazał gagatka, który wmówił mu, że tak się w Polsce podrywa dziewczyny... Teraz wszyscy na niego wołają kreten, chociaż to i tak jest komplement. Wielu obcokrajowców nie zdaje sobie sprawy jakie to są poleskie przekleństwa, mamy ich tyle w brukowym słowniku, że niekiedy sama mam z tym problem, żeby wyjaśnić wszystkie

      Usuń
    3. Zauważyłam właśnie, że kiedy o obelgi biega to różnorodność w poskim języku jest nieslychana. Niemiecki pod tym względem, codzienny niemiecki, używany niemkecki, jest pod tym wzgledem bardzo nudny:-)

      Usuń
  7. Przyznam, że czesto mi o czem podobnem słyszeć przychodzi i wstyd mi za rodaków moich, bom nie słyszał nigdy od Angielczyków poznanych, Rossyjan, Niemiaszków, Litwinów, Czechów, Słowaków, Greczynów czy Szwedów, by się podobnie cudzoziemca kosztem zabawiali...:((
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rosjanie klną siarczyście takze, ale nie zauwazyłam, aby wkręcali obckrajowców w tego typu pokretności jezykowe, jak to robią Polacy. Niemcy klną rzadko...znaczybrzadko czyli nie z taką czestotliwoscia jak Polacy.....pod tym względem mamy chyba coś wspólnego z Amerykanami-mozemy sie pocieszać, ze niedoscigli w niczym Amerykanie maja cos wspolnego z nami:-)

      Usuń
  8. Słusznie, buraki najgorszego sortu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie najbardziej z tym ruchać sie nie podobało.

      Usuń
  9. Ale takie żarty to u nas norma zapisana niemalże wiekową tradycją. Kiedy czytałem opowiadania "Góreckiego stulatka" Urodził się w połowie 19go stulecia. Opisywał wiele podobnych "żartów", gdzie wykorzystywało się niewiedzę. Twierdził tam, że to bardzo dobre żarty, które nie wyrządzają nikomu krzywdy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy robisz takie coś z kimś kto nie czai, myśli wolniej.....to może i tak- choć ja i w tym przypadku mam zastrzeżenia. Bawienie się cudzym kosztem jest, według mnie, zawsze niemoralne, no chyba, że strona przeciwna zezwala niejako swiadomie na robienie z siebie wała.
      Potem, z czasem może napisze w jaki sposob tubylcy robią z innych wała:-) bo nke ukrywajmy, że swoje sposoby też maja.

      Usuń
  10. Ania to nie tylko Polacy tacy chetni do pomocy nauki naszego jezyka...mojego R tez koledzy francuzi na poczatku jego pobytu uczyli go mowic rozne rzeczy, ktore ponoc mialy mu sie przydac w zyciu, a pozniej wyszlo szydlo worka...az szkoda powtarzac!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj nie...jeżeli biega o jezyk to raczej (osobiscie nie spotkałam się z taką sytuacją) podchodzą do nauki jezyka innych z powagą, ale lubią się szczycić swoimi lokalnymi gwarami. No i dzisiaj miałam taka sytuacje, że dwie laski ze wschodnich niemiec sobie o kimś w robocie nadawały- wiedzialam o kim- one nie chcac żebym wiedziała co gadają, więc w momencie kiedy się zbliżałam, przerzucaly sie na swoją lokalną gwarę:-)
      Ale to akurat mnie ziębi. Oni uwielbiają swoj "lokalny język". Wszyscy. Dbają aby tradycja nie wygineła.

      Usuń
  11. W akademiku do którego uczęszczałem swego czasu przez cztery lata był murzyn, który mówił, że poprosił kolegów polaków żeby mu powiedzieli jak poderwać polską dziewczynę. Oni mu na kartce napisali jedno słowo i powiedzieli, żeby spróbował iść do tej która mu się podoba i żeby ją poprosić o przetłumaczenie tego.
    Murzyn był na tyle cwany, że chciał się dowiedzieć najpierw co mu napisali. Tam było "Pierdnąć". Nie pamiętam już co mu się powiedziało. Murzyn potem okazał się bardzo sympatyczny a dziewczynę poderwał. Czyli co ma wisieć nie utonie.

    OdpowiedzUsuń
  12. oj ania, ania...
    ruszać się ruszać!
    a tobie nie wiadomo co w głowie....
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku. Prosze podpisuj sie. Komentarze anonimowe nie beda publikowane.