Snilo mi sie, ze hasalam bez maseczki i nagle.... ktos zaczal mi przypominac, ze mam ja nalozyc. Dostalam gruba jak zimowy waciak, niebieska maseczke PP cos tam- z podwojnym filtrem.
Zamowilam na sobote termin na ponowny test. Jesli test wyjdzie negatywny, moge juz na zewnatrz i do pracy. Nie tam, abym za robota steskniona byla... troche mnie przed nia wzdryga, ale na zewnatrz chetnie bym wyszla. Pogoda cudna. Wiosenna... w chalupie chlodniej, niz na zewnatrz. Pies od dwoch tygodni nie byl na wybiegu... lata po ogrodku, nie ma z nim kto wyjsc. Wszyscy uziemnieni. Dzisiaj, do tej pory, zrobilam oszalamiajace 50 krokow krzatajac sie po domu. Tragedia! Gdzie wyrobie zalecane 6000?
Nasi koledzy i kolezanki z pracy przenosza nam , tzn. mi i eMowi zwolnienia od lekarzy do roboty. Oferuja pomoc przy zakupach, z ktorej nie korzystamy. Zasobni jestesmy. Na biednych choroba nie trafila. Przez dwa tygodnie zyjemy z tego co w zamrazalce, lodowce, schowku... nawet pieczywa nie trzeba, bo wyciagamy bulki z zamrazalki do wypieczenia. Zawartosc spizarni wszelakich zmniejszyla sie o dobra polowe. Teraz wiemy, ze dwa tygodnie frontu przetrwamy na spokojnie.
Kolezanki Mlodej dbaja, aby z glodu nie uschla, przy okazji korzystamy i my- rodzice- bo nam od czasu do czasu pizze pod dom podwoza. Oplacone , full service... trzeba bedzie nad czyms rewanzujacym dla mlodziezy pomyslec. Jakies ogrodowe wiosenne party na otwarcie sezonu, czy cus podobnego...
Wczoraj Mloda poprosila mnie o swoje ulubione oponki. W Niemczech nazywa sie to "Donuts" i sa tak wymyslne, ze hej. Z posypka, czekolada, z raffaello, orzechami, kokosem....
U mnie zwykle , bez szalenstw.
Przepis znalazlam kiedys w necie. Jest bardzo dobry.
Skladniki:
-0,5 kg. maki,
-0,5 kg. sera bialego poltlustego ( opcjonalnie dwa banany- robilam, niezle, ale trzeba dluzej wysmazac),
-10 dag. cukru,
-4 zoltka ( moga byc dwa cale jajka i dwa zoltka),
- cukier waniliowy ( zamiast tego scieram skorke z limonki i dodaje kardamon - jakies 2/3 lyzeczki),
-kopiata lyzeczka sody oczyszczonej,
-250 ml. kwasnej smietany,
-lyzeczka octu,
Z podanych skladnikow ugniesc ciasto ( zagniatam z polowy skladnikow- na trzech ludzi w domu wystarczy). Rozwalkowac i wycisnac ksztalt , wiadomo czym- szklanka, sloikiem, kieliszkiem lub tym czym chcecie.
Smazyc na oleju, do ktorego (jeszcze zimnego) nalezy dodac niecaly kieliszek spirytusu. Spirytus powoduje, ze oponki nie wciagaja tyle tluszczu podczas smazenia. Usmazone odsaczyc z oleju. Posypac cukrem pudrem.
Smacznego!
Martwie sie wiadomosciami ze swiata. W pobliskim Aldim zabraklo maki. Ludziska wykupuja bo gdzies- ktos -cos napisal, ze grozi nam brak maki i oleju. Wojna spowoduje, ze nieurodzaj nas dopadnie... konsumenci rzucili sie wiec na zakupy. Kurna chata coz za niesprawiedliwosc losu! Mnie w tym "rzucaniu sie" na sklepowe polki brak! Jak ja to nadrobie? Trudno sie mowi. Dopchamy sie platkami owsianymi.
Maz bedzie narzekal, ze owies, ze ....? E tam- niech nie marudzi. Sam sobie taka zone wybral.
Wariatka, ale lubie ja:)



Zaproponuj, Aniu, Mężowi owies albo suszoną nać pietruszki. Niech ma jakiś wybór!
OdpowiedzUsuńSuszona pietruszke lubi nasza krolica. Maz nie moze z nia o zywnosc konkurowac:) Ale... choc to nie sezon na pietruszke, juz nasadzilam w starej, nieczynnej rynnie polacie pietruchy ( nie sciemniam) ... modlmy sie aby plony byly obfite:)
UsuńOponki to ja się nabawiałam, gdy mi ładowano sterydy na...uczulenie. Teraz ani rusz się jej pozbyć, więc
OdpowiedzUsuńnie skorzystam z przepisu; właśnie teraz na czasie
odchudzanie [zaoszczędzi się mąkę, której brakuje w sklepach;
gaz [prąd] i nie będzie się wspierać agresora; a i czas na zajęcie/robotę -same korzyści :)
Tytuł notki; "ODPOCZNIJMY" chyba odpoczęłaś na L4 dzięki covidowi??? nawet kroki miałaś czas liczyć :)
Jak się sieje pietruszkę w starej rynnie??? nigdy tego nie robiłam :) u nas susza, więc moja robota na ogródku to "syzyfowa praca" - robota głupiego.
Poszcze, ale przyznaje bez bicia, ze kiedy robie te oponki to sie jedna, czy dwiema podelektuje. Ze wzgledu na Mloda to robie- jej ulubiona domowa slodycz.
UsuńZ pradu, gazu nie zrezygnuje na amen bo musialabym wyjsc z gotowaniem przed dom i na zbiorowym kotle na drzewo musialabym gotowac- nie stac mnie na taki uliczny happening:) Zrezygnowalam z ogrzewania choc w domu nie za specjalnie cieplo- baterie sloneczne i na razie nie nagrzewaja tak, jak latem , szalu nie ma:) Gdybysmy chieli na maksa zbojkotowac agresora to musielibysmy totalnie odlaczyc kompy, telewizory, pralki, radia... siedziec przy swieczce. Umiesz tak? :)
Nie odpoczelam bo zmeczona jestem wojennymi informacjami, ktore sledzilam prawie ze non stop na TVN24. Teraz lekko odpuscilam. A kroki liczy mi komorka- mam specjalna aplikacje:)
Przeszlismy na trawnik- sporo pracujemy poza domem i chcielismy sobie zycie ulatwic. Choc posiadanie trawy to nie jest az takie super ulatwienie, tez trzeba o nia dbac.
Ciagnie mnie jednak do upraw. Zagospodarowuje wiec stare donice i rynny tudziez inne miejsca- gdzie sie da...
Jesli chesz zobaczyc to zerknij tutaj. Tam jest wlasnie owa stara, plastikowa, nieuzywana rynna.
https://maran-89.blogspot.com/2019/06/pora-monsunowa.html
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńAniu link
Usuńhttps://maran-89.blogspot.com/2019/06/pora-monsunowa.html
się nie otworzył;
czy aby post aktualny?
kilka razy próbowałam i nie ma.
Mi ten link, przez Ciebie wklejony tez sie otwiera:)
UsuńWpisz sobie w wyszukiwarke mojego bloga : Pora monsunowa i powinno wyskoczyc. Post jest aktualny:)
z tym spirytusem do oleju to akurat wiem, ale kiedyś się śmiałem, że to jest wzbogacanie jedzenia o element bajkowy, tymczasem to w ogóle nie o to chodzi...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
:) Wiesz? Z owym spirytusem jako dodatkiem do wysmazania trzeba tez uwazac, bo co prawda chroni produkt przed nasaczeniem olejem, ale tworzy na np.: takich oponkach "skorke", ktora po wysmazeniu z godziny na godzine moze twardniec. Dlatego nie za duzo- 2/3 kieliszka na spora patelnie i jeszcze, aby zredukowac tluszcz z potrawy, odsaczyc na papierze po wysmazeniu:)
Usuńo żesz..
UsuńJak jest ocet w cieście, to spirytus na patelni jest niekonieczny podobno? Zimny spirytusik z olejem jeszcze by się dało uratować, mam nawet pomysł-chlebek razowy, maczany na pateli i z odrobiną soli, pieprzu... Można by i na ciepło, ale raz parowanie, a dwa szkoda czasu, gazu itd.
Na spirytusie dla dzieci? Może o to właśnie biega? Pod rozwagę, alkohol tylko dla dorosłych!
anonimus
No ale przeciez to nie sa ogromne ilosci spirytusu i przy temperaturze frytkowania wyparowuje- ponoc. Mozna bez niego, ale Mloda wchodzi w wiek srednionastolatkowy ( madrosc, wszystkowiedza, dbanie o figure...) i taki olej nie przejdzie:)
UsuńDlatego zabezpieczenie od srodka ( ocet) i na zewnatrz ( spiryt) :)
mam wiosenny przepis w plenerze:
UsuńChlebek z czosnkiem smażony na smalcu, na trawniku przed domem. Dodatki: ogór kiszony, spirytus, piwo-co na to Twój Małżonek by powiedział? Zamiast suszonej natki...
anonimus
Moj malzon nie lubi wodki, piwo predzej, ale tez nie za specjalnie... wino , dobre wytrawne... masz?
UsuńOstatnie kilka lat na wsi robiłem sobie na przemian kokosanki i bezy (to z powodu nadmiaru jajek, bo kury niosły się jak głupie). Od trzech lat mieszkam w mieście i wciąż nie mogę na takie ciastka patrzeć.
OdpowiedzUsuńByłem w szpitalu. Na razie załatwić sobie miejscu (łóżko) na kilkudniowy pobyt. Pomijam fakt, że mnie wykończyli (5 godz. na załatwienie tej sprawy) to okazało się, że mimo wszystkich wymaganych szczepień i tak dzień przed przyjęciem muszę się poddać procedurze testu. 50 km od miejsca zamieszkania, choć mógłbym to zrobić w przychodni...
Strasze DeLu z ta jazda do miejscowosci oddalonych po 50 km w sprawie testow. No chaos. Nie bylismy nigdy dobrymi organizatorami. Mnie to wlasnie w Niemczech czasami bawi, jak oni narzekaja, ze cos tam niezorganizowane tak, jak nalezy a gdzie indziej organizacja to dopiero kosmos. Nie doceniaja tego, co maja.
UsuńZycze Ci mnostwo zdrowia. I abys wszysedl ze swoich dolegliwosci jak najszybciej. Trzymaj sie Dobry Czlowieku:)
Zdrowe odżywianie...
OdpowiedzUsuńW tym celu zakupiłem paczkę konopi niełuskanych i banana. Fajny przepis znalazłem w necie na zdrowe ciasteczka konopne. Niestety, w przepisie jest składnik chemiczny-soda. Jak unikać chemicznego syfu w postaci sody, octu, cukru, proszku do pieczenia itd. Pradziadek miał cukiernię, niestety większość swoich tajemnic zawodowych zabrał do nieba- dzieci go kochały, bo częstował je własnymi landrynkami(pewnie dla reklamy).
anonimus
p.s.
Dbam o wątrobę, dlatego unikam chemii w potrawach, spirytus tylko "tata z mamą"i pół (dawnej) musztardówki soku wiśniowego. Przegryz ok. 2 tyg. nie zawsze aktual. Na zdrowie!
Wszelkie sody, proszki do pieczenia, cukry tez ... no i ostatnio oleje kupuje w sklepach z bio zywnoscia. Na opakowaniach jest opis , ze nie zawieraja tych wszystkich badziew. U mnie kilogram cukru schodzi, ze trzy miesiace. Przy takim popycie mozna zaiwestowac w ten towar ze sklepow ekologicznych.
UsuńWina i piwa są zawsze, ale to czysta amatorszczyzna i przeważnie czuć je malizną.
Usuńanonimus
Bywaja bardzo dobre wina wytrawne... przerzuc sie na lepsze marki:)
UsuńDzięki!
OdpowiedzUsuńhaha, musiałbym również znaleźć lepszą wątrobę, a przynajmniej młodszą o jakieś 55 lat.
Cieszę się, że zerwałaś ze śledzeniem politycznych bałachów, a zaczęłaś dogadzać kulinarnie Rodzince!
Wina, nalewki, samogony, piwa wyrabiamy sami w rodzinie. Każdy ma swoją specjalność...Tradycja.
anonimus
Nie ciesz sie za bardzo, bo juz mnie "Anrzej" dzisiaj wkurzyl tym spoznieniem i moze mnie sprowokowac do popelnienia kolejnego politycznego posta.)
UsuńAnrzej, czy Andziej,
Usuńnie jest żadnym charyzmatykiem, ani aktorem, ani czekistą. Jest, bo ma być. Jakieś konkretne przysłowie przytoczył? Wiesz, nikomu na świecie nie zależy, żeby Polska wolna była....
Tylko lokajstwo jest tolerowane.
anonimus
Tak po polsku czyli Anrzej:)
UsuńPowiem Ci, ze te ich szwankujace samoloty sa juz zenujace.
Trzeba sobie trochę odpocząć od tematu Ukrainy, bo sami szybciej padniemy niż Ukraińcy, Widzę, ze Ukrainki też próbują odreagować niedawno widziałam je u fryzjera jak wybierały sobie skomplikowane kolory farb na włosy .;-)))
OdpowiedzUsuńSpróbuję w najbliższym czasie tych twoich ciasteczek.;-)
No coz... kazda kobieta chce byc piekna... niektore Ukrainki to niczego sobie dziewczyny.)
UsuńA oponki polecam:)
wielu ludzi nie potrafi oderwać się od śledzenia zdarzeń na Ukrainie, jeśli nie oglądają to dzwonią do znajomych i rozmawiają na ten temat,
OdpowiedzUsuńw hotelu mamy taką cichą zmowę - staramy się zajmować Ukrainkom czas, prosimy o pomoc w sprzątaniu, zorganizowaliśmy intensywny kurs polskiego, "wyganiamy" na spacer, staramy się.
Kusisz oponkami, kusisz :). Może zrobię i zawiozę do pracy. Pozdrawiam!
Ladnie sie staracie, tylko wiesz jak oni przezyli cos nieciekawego to beda jednak o tym rozmawiac. Rozmawianie pomaga ponoc spuscic nagromadzone emocje zwiazane z danymi wydarzeniami. Te emocje moga sie powtarzac, bo wspomnienia bede powracac. Ludzie powinni o tym mowic , bo inaczej pekna. :)
UsuńOponki sa pracocholnne. Ja je robie jak slodkie lenistwo nas rozpieszcza. Kiedy mam dni nawalone robota, ani mysle gniesc ciasto, walkowac, wycinac, smazyc.... sprzatac po tym:)
W Berlinie jest kilka sklepów polskich, ale ja z nich nie korzystam-primo- musiałabym do nich czymś docierać (metro, autobus lub samochód), poza tym oko bieleje gdy spojrzysz na ceny. Jest również sklep rosyjski- jedyne co w nim kupowałam to były ogórki do kwaszenia i raz (pierwszy i ostatni) kupiłam kaszę gryczana paloną- niestety z dodatkiem moli spożywczych. I w związku z powyższym zakupy robię tylko i wyłącznie w Edece, do której mam 350m. Przed pandemią bywałam jeszcze w Lidlu i Aldi, ale tam są zawsze tłumy ludzi. A poza tym przyjęłam już wiele lat wcześniej zasadę, że żywię się głownie tym co autochtoni. Bo polska i niemiecka kuchnia jeśli idzie o produkty spożywcze są b. podobne, czasem tylko sposób przyrządzenia po prostu jest inny, ale ja i tak wszystko przyrządzam z nutką kuchni indyjskiej- tradycyjnego schabowego u mnie nie bywa. A toreb płóciennych mam od groma.
OdpowiedzUsuńMiłego;)
W Berlinie wszystko jest droooogie. W koncu miasto stoliczne. Dawniej, kiedy jechalismy do Polski robilismy postoj pod Berlinem. Jednym z jego centrow handlowych... tak poza miastem. Ceny jedzenia w roznych jadlodajniach mnie przytlaczaly. Tyle co na prownicji w niczego sobie restauracji.
UsuńZastanawialam sie zawsze , ilez ludzie tam musza zarabiac, aby tym cenom sprostac? Bywa, ze kiedy wracamy, a jest to np.: sobota, to po stronie niemieckiej robimy zakupy , bo w domu nic nie ma. Nie lubie robic zakupow po bylej wschodniej stronie Niemiec. Nie wiem dlaczego? Moze dlatego, ze czlowiek ( a starsza z roku na rok sie staje) bywa przyzwyczajony do swoich miejsc, sprzedawcow, produktow (?)... ja nawet nie znosze kiedy w sklepie polki przestawiaja i towary na tych polkach. Zmeczona ze sklepu wychodze.
Milego:)