-Prosze Cie.-Klaruje eMowi.-Nie wazne, o ktorej wyruszymy i, o ktorej wrocimy do domu. Nie chce slyszec nad ranem, powiedzmy o czwartej nad ranem: "Wstawac, wstawac! Szybko! Nie mamy czasu! Pora w droge!". Masz wyluzowac. Dajemy sobie maksimum dwa dni, tzn.: rano wyjazd, nastepnego dnia wieczorem powrot, ale bez tej goraczki jakbysmy jechali w odwiedzimy do szpitala, do ciezko chorego, ktory czeka na ostatnie pozegnanie..... czyli niedaleko i spokojnie.
Wymeldowalam Mala na dwa dni z przedszkola. eM siedzial, wieczorem, przed porannym wyjazdem, i przegladal mapy w googlach. Pytanie go, co tam wypatrzyl, sensu nie mialo, bo on z reguly, kiedy mysli, nie dzieli sie spostrzezeniami. No i robi nam niespodzianki. Sam nie lubi, kiedy go sie przed nimi stawia, ale nam... czemu nie? Pod tym wzgledem powiedzenie: "nie czyn drugiemu, co tobie niemile" nie robi na nim wrazenia.
Zamiast o czwartej, szostej nad ranem, w droge ruszylismy o wpol do dziewiatej. Kierunek polnoc. W prostej lini od nas na polnoc. I dojechalismy......okolo dwunastej bylismy na miejscu.
A tam......
Powiadaja, ze zdechle ryby wyplywaja na powierzchnie brzuchami do gory. Tej sie, z pewnoscia, zdechlo.
Pajaki tez byly...tropikalnie sie zrobilo momentami. Przypomnial mi sie wywiad z Beata Pawlikowska. Kobieta zjezdzila samodzielnie caly swiat. Jestem pelna podziwu- jak ona byla w stanie przemierzyc dzungle amazonska? Mnie by, chyba, tam wszystko zabilo. Klimat, temperatura, zwierzeta...
Po dobrej latte macchiato eM rzucil , ze pora sie zbierac, bo to jeszcze nie koniec. "Nie koniec?! Jak to?!" Komu w droge, temu czas. Ruszylismy wzdluz "brzegu" ( samochodem ruszylismy, na piechote sie nie dalo) w kierunku polnocno zachodnim....... do Holandii. Dotarlismy do portowego, pieknego miasteczka...
Uwielbiam zabudowe Holandii. Te male, dekoracyjne, z duzymi oknami domki.
-Mamo, mamo! Tutaj sa piraci!- Krzyczala Marie
-A to ich skrzynia ze skarbami!- Chodzilo jej o drewniana zabudowe na "rufie"( chyba to sie rufa zwie). Moze jakies wtyczki do pradu zostaly zabudowane, moze lopata i piach aby w razie potrzeby pozar ugasic....albo wejscie pod poklad?
Dla mnie najpiekniejsze sa zachody slonca nad morzem.
Czlonkow mojej rodziny nudzilo grzeczne spacerowanie nad brzegiem. eM musial na skroty- kto na skroty chadza , do domu nie wraca...Uwalil sobie chlopina buty.
Mloda pobiegla za nim. Hm.... niedaleko pada jabco od jabca. Jak ja z wami, takimi uwalonymi, do kulturalnej restauracji wejde????!!!! Nie mozesz- Mala- z mamusi przykladu wziasc??? Prosto, pewnie, czasami moze nadrabiajac drogi, ale ... niewatpliwie do nieba (p) ?
Jakby tego za malo bylo, eMowi poszly portki w szwach. Tzn.: na czterech literach...
-Widzisz jacy ludzie sa nieoszczedni? Kupuja spodnie z dziurami wycietymi przez kreatorow mody. Placa za to bajonskie sumy, a wystarczy tylko porzadny przysiad, albo siarczysty piard.....
-Nie dosc, ze uwalony, to i dziurawy...za kogo ja wyszlam?
-Nie rozpaczaj. Pod spodem mam bardzo dobre slipy, zakupione w Polsce, za jedyne 9,99zl. One beda mnie oslaniac, jakby co
Dziura robila sie spora kiedy eM stawial kroki. Dziwnie sie rozlazila. Najpierw zaslanial. Sciagal kurtke i sweter, ale bardzo czesto zapominal......
Z takimi nieszczesciami poszlismy na pizze.
-Nastepnym razem, aby jeszcze taniej bylo, zabierzemy jedzenie ze soba. - Kalkulowal eM.
-Po co? Sklepy Aldiego znajdziesz prawie wszedzie...oprocz amazonskiej dzungli. Nie ma sensu targac kartoflow, kotletow, piec ciasta ......
Wrocilismy poznym wieczorej. Fajnie bylo.
no ja sobie wyobrażam! piekna wycieczka! co tam dziura na dupie, będzie o czym wnukom opowiadać!
OdpowiedzUsuńZastanawialismy sie wlasnie wcdzoraj czy sie wnuczat doczekamy. nam macierzynstwo i ojcostwa pozno sie przytrafilo, jezeli Marie pojdzie w nasze slady to byc moze nie zdazymy nic wnukom opowiedziec:))
UsuńA swoja droga : "dziura w dupie" to w niemieckim takie przeklenstwo jak nasze "skurwysyn"... z takim nosnikiem emocjonalnym. Dziwne, ze do kobiet owego okreslenia stosowanego nie uslyszalam jak do tej pory nigdy... czesto "glupia krowo", ale "dziura w dupie"- nigdy.Ta "dziura w dupie" to tylko sie jednak do facetow odnosi:))
No i to najważniejsze! Że fajnie było:)
OdpowiedzUsuńZ reguly zawsze jest na tego typu wypadach fajnie:) Pomimo tego, ze bywa nieznosnie kiedy eM sie GPSa nie trzyma i nie tym wku...wia...ogolnie jest fajnie:))
UsuńWycieczka udala sie i to jest najwazniejsze! A spodnie? Kupisz nowe /smiech/
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
JUdith
Dokladnie:)) Wspomnienia sa tylko nasze, a rzeczy ...czasami przechodza z rak do rak, nie ma sie co do nich przywiazywac:))
UsuńDzięki za tę relację - trochę mnie odstresowała i zachęciła, żeby też się gdzieś wybrać z rodzinką. Okazuje się, że zima może być fajna nie tylko dla snobistycznych zwolenników narciarstwa.
OdpowiedzUsuńNo widzisz? jak to milo, ze sie odstresowales:)) Czasami zycie codzienne tak "przygnebia", bo ciagnie sie codzienny woz z obowiazkami. na blogach ludzie "powazne", wyczerpujace dyskusje prowadza, wiec czasami warto zwinac manele i przed siebie...choc na chwile wyluzowac:)))
Usuńdzieci w piaskownicy bawią się w miss piękności... potrzeba im arbitra, więc pytają o opinię starszej pani siedzącej obok na ławce i obserwującej ich zabawę:
OdpowiedzUsuń- która jest najładniejsza?...
babcia odpowiada:
- ta z tą różową plamą na pupie...
wytypowana protestuje:
- to nie żadna plama, to JA...
jeden z chłopców zdecydowanym ruchem zdejmuje jej bermudki z tekstem:
- teraz widać więcej...
dziewczynka krzyczy:
- wygrałam...
gdy babcia po powrocie do domu opowiedziała wnuczkowi /oraz mnie/ cały ewent, spuentowała ją słowami...
- chciałabym się urodzić jeszcze raz w dzisiejszych czasach... wtedy za ściąganie koleżankom majtek dostawało się pasem i szło do kąta...
to była naprawdę wyluzowana super babcia... piła z nami wino /piwa nie lubiła/ i nie pogardziła jointem... ale metalu nie trawiła, więc słuchaliśmy z babcią Edith Piaf i też było odjazdowo...
.......
tak mi się skojarzyła i przypomniała ta historyjka apropos dziury w spodniach...
pozdrawiać :))...
Bardzo fajna historyjka....i pokazuje tez, ze starsi ludzie niekoniecznie musza byc trudni, tradycyjni i ustawieni wrogo do mlodych:)) Bo ja niestety mam na codzien przyklad trudnej starosci. Takiej nie do przekonania, ze cos naszego ( chodzi o roznice pokolen- za moich czasow etc) moze byc fajne:))
Usuńwiesz co Aniu...super są takie wycieczki w nieznane,niezaplanowane czasem...I ja to tu widzę.
OdpowiedzUsuńNajważniejsze,jak jest z kim jechac,jedno przy mapie,drugie przy...czym innym i fajnie:)
a co tam dziura...:P)))
To prawda. Tego typu wyprawy dla mnie maja znaczenie kiedy nie jest sie samemu, ale ludzie roznie lubia podrozowac. czasami kompan z boku jest "utrudnieniem". tak uwazaja ci podroznicy samotnicy:))
UsuńSzczerze powiedziawszy, eM ma odwage, on w obcym miescie jezdzi jak u siebie. A moze to nie odwaga, a doswiadczenie w jezdzeniu? :))) W koncu najezdzil sie swojego czasu sporo:))
Baterie po wypadzie podładowane zapewne? :)
OdpowiedzUsuńMysle, ze tak...zobaczymy:))
UsuńE, kiedy mi się robią takie dziury to w tym miejscu odrywam nogawkę wyrównuję drugą i mam spodnie na lato :-)
OdpowiedzUsuńA co do młodzieży to mój syn (w tym wieku) nigdy nie przepuścił żadnej kałuży na drodze. W końcu dostał specjalne gumowce na spacery, chociaż uwalany wracał do czubka głowy. Po powrocie nadawał się do prania i kąpania.
ja wiem, ze dzieci tak maja i to jest zdrowe...tak ma byc, ale....widzisz mysle o sobie, ze znowu pranie, prasowanie, czyszczenie jej butow..... Ech tam, wiem ze to niedorzeczne:)))
UsuńWycieczka z przygodami ;) Dobrze,ze dziura z przodu sie nie zrobila :)
OdpowiedzUsuńFajne sa takie wyjazdy od rzeczywistosci. My tez czesto wskakujemy w auto i przed siebie. Ba, nawet daleko nie musimy jechac,pelno perelek jeszcze przez nas nieodkrytych w samej Toskanii mamy ;)
Sciskam!!!
Dokladnie...przeciez to nie musza byc wycieczki na Karaiby...mozna swoje okolice sprobowac lepiej poznac i ja tak zamierzam zaczac:)) Czyli zaczynam od okolic, a potem moze gdzies dalej? :)))
Usuńfajne a takie wypady :) A ten pajak wcale nie jest takie odrazajacy, wrecz przeciwnie, ma ladne ubarwienie ;)
OdpowiedzUsuńHa, ha, ha. Ja tam twojego eM rozumiem jak nikt. Po mojemu to trzeba sobie kiedyś powiedzieć że są spodnie zimowe i letnie i one nie różnią się tak jak kiedyś kolorem tylko wielkością moje za o dwa numery większe.
OdpowiedzUsuń