czwartek, 19 listopada 2015

Tesciowa moja, sw. pamieci...

Dlugo bedzie, wiec daj se czas, zrob se kawe....uzbroj sie w cierpilwosc i przeczytaj:)


Tesciowa moja, sw. pamieci, razu ktoregos, kiedy uslyszala, ze dziadek moj byl partyzantem, nie kumala o co chodzi. Byla to kobieta wyksztalcona historycznie w sumie nijak, li tylko poprzez propagande miedzywojenna i nie czaila o co biega z owa partyzantka. Nie znala takiego okreslenia ( Niemcy maja bardzo bogaty jezyk mowiony,ale nie uzywaja pelni posiadanych przez siebie pojec). Znala zas tylko okreslenie "bandyci". Zalozyc sie moge o wiele, ze dziadek moj, z chlubna dla nas Polakow partyzancka przeszloscia, to w jej pojeciu zwykly bandzior latajacy po lasach z bronia i obciagajacy niemieckich zolnierzy- dzentelmenow ze skory. Dzikus jednym slowem. Zreszta co tu gadac. Tesciowa byla mloda dziewczyna, wchodzaca zaledwie w zycie, a propaganda swoje robi, zrobila swoje nie tylko z nia -mlodka.
-Czy ty myslalas, przed zobaczeniem pierwszych robotnikow, ktorzy przyjechali do was na przymusowe roboty, ze oni maja kopyta zamiast nog, ze to taka zwierzeca dzicz?
W odpowiedzi tesciowa pokiwala tylko potwierdzajaco glowa.
Bardzo trudne, ciezkie jakosciowo byly nasze rozmowy o tym czasie. Ja posiadalam swoje opowiesci i rodzinna historie, tesciowa zas byla wykarmiona czyms innym. Tworzyla wokol mnie, w okolicy, bardzo niesprzyjajacy mi klimat. Byla zbuntowana i buntowala innych. Przy czym nadmienic tu wypada, ze to nie ja wyskakiwalam z pomyslami i prowokowalam do tego typu dyskusji, a rola przysluchujacego sie rozmowcy, ktory zgadza sie z tym co slyszy, zgadza sie dla swietego spokoju, bo starego juz nie przekonasz- skostnial w swoim- mi nie odpowiadala. Czulam sie w niej zle.
Powiedzcie mi. Co tez o czasach wojny moze wiedziec ktos, kto nigdy jej nie przezyl na wlasnej skorze? Co moze powiedziec czlowiekowi z doswiadczeniem w danej materii, ktos, kogo na swiecie wtedy nie bylo? Nic. Kompletnie nic. Z drugiej zas strony, co moze tobie powiedziec ktos, kto nie orientuje sie w historii twojego narodu? Co moze powiedziec tobie ktos, kto nigdy nie przeczytal zadnej historycznej ksiazki i nie uslyszal ( specjalnie lub zycie tak mu sie ulozylo) zdanego innego, przeciwnego do jego, wojennego zyciorysu? Rowniez nic.
Zdarzalo sie jednak, ze mowa ma, oczywiscie sprawdzona pozniej u kompetentnych zrodel, czyli u wyksztalconych ludzi z rodziny, trafiala do mojego adwersarza (nie wiem czy mozna powiedziec adwersantki(?)). Wtedy pojawialy sie z jej strony proby usprawiedliwienia swych ludzi, rozne proby, chociazby taka:
-Zrozum. Bylismy biedni. Panowalo bezrobocie.
Czy bieda jest wystarczajacym usprawiedliwieniem i przyczyna rozpoczynania wojen? Poza tym, nie biedni je rozpoczynaja, no chyba, ze otrzymuja na ten cel finansowe wsparcie, przeciez to nietanie przedsiewziecie.
Coz mozna na to odpowiedziec? Moze tylko slowami Z. Nowakowskiego z jego ksiazki "Za zamknietymi drzwiami. Reportaze z Niemiec 1933".

"Och, jakzebym chcial, aby nasi mieszkali tak, jak tutejsi (niemieccy) "nedzarze", ktorych domy sa jeszcze palacami w porownaniu z domami u nas!"
No coz- pojecie biedy biedzie nierowne.

Inna , chetnie opowiadana przez tesciowa historyjka, byla ta, o sprzataniu przez nia jadalni, w gospodarstwie, w ktorym pracowali pracownicy ze wschodu. Weszla razu ktoregos do owego pomieszczenia i poczela odpoczywajacych tam ludzi wypraszac, chciala dokonczyc swoja robote.
-No bando wychodz!
Na co zerwal sie jeden z Rosjan. Pogrozil jej palcem i powiedzial cos w stylu: "Uwazaj mala co pleciesz!". Narobilo sie. W zamieszaniu- tlumaczeniu- musialy wziasc udzial dwie strony. Wedlug mojej tesciowej , bylo to takie luzackie nic. Czesto sie tu prawdopodobnie mowi, np.: do grupy mlodziezy "banda". Natomiast w wydaniu rosyjskim bylo to obrazliwe.
Zeby sie dobrze porozumiec nalezy sobie sprawy wyjasniac. Nie dziwia mnie akcje Polakow w Ameryce, uswiadamiajace tamtejsza ludnosc na temat okreslenia : "polskie obozy koncentracyjne".

Czy Niemcy maja prawo uwazac nas- z tamtych czasow- za bandytow? Z ich perspektywy przezywania danych sytuacji niewatpliwie tak. Szczegolnie kiedy poslucha sie opowiesci niemieckich uchodzcow z naszych niby ziem odzyskanych, lub tych, ktorzy na owych ziemiach pozostali. Mili nie bylismy. Poza tym coz za urocze okreslenie "ziemie odzyskane", niewatpliwie lepiej to brzmi dla polskiego ucha, niz Prusy Wschodnie. A moze po prostu odzyskalismy nasze Prusy Wschodnie?
Czy mamy prawo uwazac Niemcow -z tamtych czasow - za bandytow? Niewatpliwie tak, szczegolnie kiedy poslucha sie historii obozowych. historii o lapankach , przesluchaniach na Pawiaku, sklepach tylko dla Niemcow....

Draznily mnie opowiesci tescia, o jego pobycie w jenieckiej niewoli u aliantow. Pewien polski oficer doniosl , ze dziadek i jego kolega ukradli kawalek tortu z oficerskiej stolowki. No i masz ci los. Jak teraz wytlumaczyc dziadkowi, ze jeszcze gorsze schizy dzialy sie w obozach koncentracyjnych za przylapanie kogos na kradziezy zywklego chleba, o tortach mozna bylo zapomniec. Tesc nie przezyl obozu koncentracyjnego, przezyl zas to wydarzenie z donoszacym na niego Polakiem, no i zabolalo, utkwilo w pamieci, wwiercilo sie....
Ludzie oceniaja wszystko z perspektywy swoich prywatnych doswiadczen. Na ocene zdarzenia z perspektywy drugiej osoby potrzeba niesamowitej charyzmy, daru empatii. Zrozumienie, empatia.....czego ja oczekuje?!. Sami siebie nie rozumiemy, wiec co tu gledzic o rozumieniu innych. Slyszeliscie z pewnoscia nie raz o akcjach pod falszywa flaga, chociazby o prowokacji gliwickiej. Metoda stara jak swiat. Ludzie zas tak dlugo, jak ten swiat jest stary daja sie na to nabrac. Bezcenny material filmowy- zerknijcie tutaj. Nie chce powiedziec, ze wszystkie zamachy to zer dla ludu, oglupiajaca sciema, ale warto, zamin wyda sie wyrok i popedzi sie czynic etniczne czystki, czy to w mowie, na rozmaitych forach, czy w dzialaniu, przemyslec pewne sprawy. Posprawdzac informacje samemu, na tyle na ile sa one dostepne i nie czerpac li tylko z oficjalnego nurtu. Moze gdzies wytrysnelo ropne zrodelko, o ktorym my, zwykli zjadacze chleba i mediow, nie mamy najmniejszego pojecia?

Bylismy ostatnio swiadkami przerazajacego nas, zyjacych w pokoju, Europejczkow zdarzenia. 13 listopada- Paryz. Straszno sie zrobilo. Emocje zawrzaly , u niektorych z pewnoscia do granic mozliwosci. Bezsilnosc, wscieklosc, zlosc... Sprzeciwiam sie jednak robieniu sobie nawzajem wody z mozgu. Sprzeciwniam sie komentarzom typu tych, ktory przeczytalam ostatnio u Krakowianki. Slowa powtorzone za kims, z drugiej strony jaka moc posiadaja slowa. Kopiuje sie je, cytuje , wysyla dalej w eter- trawi sie je jak stawe: "Urobione społeczeństwo europejskie zamiast ruszyć na ulicę i domagać się oczyszczenia dzielnic z arabskiej i islamskiej patologii, skupiło się wokół tych samych knajp, gdzie odbyła się rzeź i zaczęło słuchać pajaców grających na fortepianie „Imagine”. Postu tego kogos, kto tak sie wypowiedzial nie polece.
Wole tych pajacow grajacych na pianinie, niz tych robiacych czystki.
Czytam wlasnie ksiazke Anny Herbich "Dziewczyny z Syberii". Znalazlam tam fragment, w ktorym Danuta Waszczuk, opowiada o odwilzy i ucieczce z Syberii do Armii Andersa.

"Statek byl wypelniony do granic mozliwosci polskimi uchodzcami, niemal nie bylo gdzie usiasc. Nie narzekalysmy jednak nawet przez moment. Bylysmy wniebowziete, z calych sil dziekowalysmy Bogu, ze opuszczamy ten straszliwy kraj. Do perskiego brzegu dobilysmy o swicie. Jak tylko wyszlysmy na plaze, czekajacy tam Anglicy dali nam cup of tea. Wszystko bylo swietnie zorganizowane. Kucharze gotowali jedzenie w rozstawionych na piasku ogromnych kotlach. Z ciekawoscia rozgladalam sie po tym nowym, zagadkowym miejscu. Persja."

Pamietajmy. My tez, nie raz, bylismy uchodzcami. I o dziwo owa "nieprzyjazna", jak na dzisiejsze warunki, muzulmanska ziemia nas wtedy przyjela.
Danuta Waszczuk wyszla w Persji zamaz za perskiego ksiecia.

"Wlasciwie to mielismy dwa sluby. Jeden katolicki, ktory odbyl sie we francuskim kosciele, drugi tradycyjny- perski. Przyjecie weselne na modle angielska urzadzil moj tesc w najlepszym hotelu Teheranu. Zebrala sie cala smietanka towarzyska owczesne Persji. Suknie , oczywiscie do samej ziemii, uszyla mi mama."

Owi zatwardziali wyznawcy religii Mahometa pozwolili na slub w dwoch rytach? Chrzescijanskim i islamskim? Ciekawe wydarzenie. Moze to my przyczynilismy sie do tego, ze nie jestesmy mile widziani w tamtej czesci swiata? Moze nie tak bylo od samego poczatku? Moze nasza pazernosc na energie, to ostatnio jedno o co wspolczesny swiat walczy wrecz pazurami , nasza pazernosc na rope. Brak poszanowania tradycji tamtej czesci swiata. Traktowanie autochtonow jak naiwne dzieci przyczynilo sie do zaistnialej sytuacji? Nie chce przez to powiedziec, ze nie mamy prawa do obrony. Mamy takie prawo. Za winy rodzicow nie powinny odpowiadac ich dzieci. Kazdy niech sam odpowie za swoje. Mamy jednak wspolna z naszymi poprzednikami ( przodkami) historie i powinnismy z niej nauczyc sie, W KONCU, wyciagac wnioski.
Mieczem walczym od wiekow i od miecza giniemy. Powtarzamy metode od zarania i jak do tej pory nic nowego nie wniosla ona w nasza egzystencje. Moze warto zadzialac inaczej niz do tej pory?
Przy czym obie strony MUSZA wyzbyc sie swoich animozji, chorych propagandowych haselek i nie ukladac sobie na ich podstawie przekonan.


16 komentarzy:

  1. Dziękuję za ten wpis. Moja teściowa była podczas II wojny światowej w grupie polskich sierot, które po opuszczeniu Rosji znalazły schronienie w Persji. Do dziś wspomina niezwykłą serdeczność okazywaną przez mieszkańców Isfahanu. O losach tych sierot Irańska młodzież niedawno przygotowała przedstawienie, część z nich była w tym roku w Polsce - bardzo sympatyczni młodzi ludzie. Jak się okazało, także w dzieciństwie oglądali bajki o Reksiu oraz Bolka i Lolka. Staraliśmy się im pokazać kawałek Polski z jak najlepszej strony.
    Serdecznie pozdrawiam, Anita

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze:) Fajny komentarz. Tez dziekuje:) Owa wspominajaca pani, Danuta Waszczuk, rowniez przebywala w Isfahanie:) Ogladalam ostatnio reportaz o losach Polakow w Iranie. Wielu postanowilo tam pozostac, osiedlic sie...nie byl to zly kraj dla polskich uchodzcow:))

    OdpowiedzUsuń
  3. W Isfahanie jest do dziś polski cmentarz- niestety z Rosji większość ludzi wyszła w nienajlepszym stanie, wycieńczona głodem i chorobami. Mimo dobrej opieki, także szpitalnej, nie wszystkim zdołano pomóc. Nekropolią do dziś opiekują się miejscowi, sprzątaja, przynoszą kwiaty. Muzułmanie dbają o mogiły dawno zmarłych chrześcijan, ale o tym raczej nie znajdziemy filmiku na youtube..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez w ksiazce pani Herbich jest mowa o wycienczeniu Polakow w Rosji i zgonach w Persji, a o tym polskim cmentarzu, ktorym opiekuja sie miejscowi slyszalam w reportazu:)
      Filmiku nie znajdziemy ...szukalam.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Cudownie napisalas Aniu!!! powinnas ten wpis podac dalej!! To co czytam na stronach polskich, choc francuskie komentarze tez sa okropne, to mnie po prostu mdli.... Faszyzm sie odradza po raz wtory, jest to obrzydliwe i nie potrafie patrzec na to udajac, ze nic sie nie dzieje! najbardziej boli m,nie to, ze czesto wypowiadaja sie wlasnie ludzie, ktorzy kompletnie nie maja pojecia o swiecie, a informacje biora ze zmanipulowanych filmikow wypatrzonych w sieci, w ktorych nienawisc i przemoc graja glowne role....
    Wszyscy jestesmy zbulwersowani tym co sie stalo w Paryzu, ale tylko dlatego, ze jest to Europa, Islamizacja ma w niej miejsce juz od kilkudziesieciu lat, i dalej bedzie trwala, ale tro nie znaczy, ze nie mozemy zyc obok siebie, tak jak dotychczas... Teraz zaczyna sie robic tak, ze to muzulmanie robia z siebie ofiare, co mnie doprowadza do pasji, a i inni upatruja w muzulmanach calego zla tego swiata..... paranoja i psychoza... wszyscy nagle zapomnieli, ze zylismy obok siebie i nadal mozemy tak zyc.. Jestem bardzo zszokowana fala nienawisci, bardzo.... tez sie boje pewnych rzeczy, ludzi, ale nie pozwalam by ten strach odbieral mi jasnosc racjonalnego myslenia!! Teraz tak bardzo sentencja "Czlowiek czlowiekowi wilkiem" nabrala wyjatkowego znaczenia.... brrrrrr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dzisiaj bardzo zly dzien, okropny....z powodu ludzkich klamstw, nienawisci i manipulacji. Nie wiem co z naszym gatunkiem, ale poptrafimy byc obrzydliwi do bolu.
      Najgorszym zas przewinieniem naszym jest to, ze my nawet rozrozniamy dobro od zla, ale zaniechujemy czynienia dobra, przyzwalajac w ten sposob na zlo. Nie kiwniemy dla swietego spokoju nawet palcem w bucie, aby ruszyc dupe i choc slownie bronic prawdy.

      Usuń
  5. Ja bym się tak nie dziwiła twojej teściowej, bowiem naród niemiecki ma problem ze swoją przeszłością trudno jest przyznać się, że jakiś nasz przodek ma na sumieniu zbrodnie. Wiele dzieci nazistów przeżyło załamanie nerwowe, gdy dowiedzieli się, co robili ich rodzice. Jedną z form radzenia sobie z tym jest zaprzeczanie zbrodniom oraz przyznawanie racji oprawcom. Tak działa ludzka psychika. Rodzina , jej przodkowie dają siłę . Jeśli miało się dobrych przodków to wzmacnia a jeśli nie, nie dodaje to skrzydeł. Mówi się, że nikt nie odpowiada za działania przodków nie zmienia to jednak faktu, że ci przodkowie są połączeni z nami jakąś niewidzialną więzią, energią i ich działania mają na nas wpływ nawet wtedy, gdy nie zdajemy sobie z tego sprawy.
    Co do islamu wśród wielu wyznawców tej religii jest wielu dobrych ludzi, ale ta specyfika, mentalność jest taka a nie inna. Nie jest to religia, która wnosi coś pozytywnego do życia ludzi raczej niewolnictwo, cierpienie, brak wolności. Problem polega także na tym, że ludzie, którzy wyznają tą religię nie potępiają zamachowców. Po zamachach terrorystycznych w Paryżu, gdy dziennikarz spytał muzułmanina, co myśli o zamachowcach ten stwierdził, że zamachowcy to nie są źli ludzie, ale gwałtowni. Inne muzułmanki we włoskiej szkole, gdy chciano uczcić ofiary zamachów w Paryżu minutą ciszy ostentacyjnie wyszły z lekcji …
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaje sobie sprawe, ze bywaja narody ze wstydliwa historia i co wtedy? Nie ucza sie je, chca zapomniec i zamiataja pod dywan, a tu nagle jakies ludki wyskakuja i ...zaczyna sie. I trzeba znowu smieci, ktore ow ludek wyciagnal zamiesc pod dywan. Nic to nie da, bo choc ukryte to i tak owe smieci istnieja.
      Patrzenie na sprawy to tez kwestia po ktorej stronie sie jest...zawsze bedziemy patrzec ze swego podworka. Dla nas wojna byla be, byla cierpieniem, tamci probuja nam to samo powiedziec, oni tez cierpieli, choc wymiary cierpienia moga sie nie pokrywac. Od siebie chca odrzucic tych, ktorym cierpienie zadali ( to taki wrzodzik na siedzeniu), ale z drugie strony chca byc zrozumiani.

      Wszyscy na tym swiecie chca zrozumienia, ale nie potrafia go dac stronie przeciwnej.
      a mysle Iv, ze kazdy z nas patrzy na sprawy z perspektywy swego bolu. I nie chce ustapic drugiej stronie.
      Mam znajome malzenstwo. Rozwiedli sie, bocza sie na siebie choc oboje rowno sie poranili. Oboje sa przegrani w tym swoim konflikcie. A bo ona, a bo on....zamiast ona - usiasc i spojrzec na siebie bez sciemy i on tez tego nie czyni, Oni nie sciemniali, partner to czynil...tu nie ma wygranych tu sa tylko przegrani.
      A najgorsze co se mozna zrobic to skostniec w przekonaniach o ludziach i o swiecie.

      Usuń
    2. Prawda bywa bolesna, ale aby się oczyścić jakoś funkcjonować trzeba ją zaakceptować. Syn Hansa Franka, którego ojciec w czasie II wojny światowej rządził w Krakowie na Wawelu powiedział, ze on zaakceptował historie swojej rodziny, nie zaprzecza jej i dzięki temu normalnie funkcjonuje, ale jego rodzeństwo, które nie zaakceptowało prawdy, lecz ją negowało, usprawiedliwiało odbiło się to bardzo negatywnie na ich psychice. Dotyczy to każdego aspektu przeszłości, jeśli jej nie zaakceptuje to ona nadal ma nad człowiekiem kontrole i nadal na człowieka wpływa nawet, jeśli się temu zaprzecza.
      Jeżeli chodzi o naród Niemiecki to problem polega na tym, ze z powodu obawy przed nazwaniem ich hitlerowcami mogą sobie pozwolić za bardzo wejść na głowę. Nie będą chcieli manifestować ani sprzeciwiać się islamizacji Niemiec a to jest bardzo niebezpieczne dla tego kraju.
      A jak wygląda nauka historii w Niemczech? W Polsce po emisji filmu Nasze Matki nasi Ojcowie wybuchnął skandal zwłaszcza, że TVP wyemitowało ten serial.

      Usuń
    3. Moj maz uczyl sie historii starozytnej, z nowozytna jakos cienko u nich bylo. II wojna swiatowa jest u nich nie przerobiona, a jezeli przyjmuja , ze jakichs zbrodni sie dopuscili to tylko tych na Zydach... o reszcie wiedza niewiele. Historia traktowana jesrt fakultatywnie , do wyboru, z tego co sie orientuje, a moge sie w sumie slabo orientowac, bo Mala jeszcze tego nie przerabia:))

      Nie slyszalam o tym serialu.

      Usuń
  6. Twój post na pewno skłania do myślenia Aniu...manipulacje,zamachy pod fałszywą flagą, prowokacje...to cała ta brudna wojna.Nie można jednak dac się ponieśc temu wszystkiemu,nakłaniac do dalszych zbrodni...Jestem przeciwna szybkim ocenom sytuacji, na podstawie li tylko wiadomościom płynących w mediach...to za mało...
    Co do pewnego komentarza u mnie...byłam i ja nieco zniesmaczona...i w sumie smutno mi,że emocje, niezdrowe emocje wyłażą z niektórych...może to też wina całej tej zaistniałej sytuacji...nikt teraz nie czuje się pewnie...nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krakowianko :) Ale wlasnie cos pod powierzchnia sie dzieje. na zewnatrz niby wszystko ok, ale ludzie sa wewnatrz niespokojni.Jedni jak i drudzy, bo wszyscy bez wzgledu na wyznaie, kolor skory , prace chcemy zyc w pokoju.
      A wiadomosci trzeba sprawdzac i nikomu nie dawac tak hop siup od reki kredytu zaufania:))
      A komentarz, no coz w sumie nie Ty go pisalas, on tylko , po prostu u Ciebie zaistnial:))

      Usuń
  7. Każdy z nas ma swoją historię,którą na swój sposób przeżywa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewatpliwie:) Inni tez maa swoja historie, ktora na swoj sposob przezywaja i ...wiem, ze to czasami niemozliwe, warto by bylo aby choc w polowie drogi obie strony potrafily sie spotkac:))

      Usuń
  8. Teraźniejszość nie daje nam spokoju, nigdy nie wiemy co będzie jutro, to straszne. Podziwiam tych, którzy przeżyli wojnę, cierpieli, nikt sobie nawet tego nie wyobraża jakie to straszne. Mój dziadek opowiadał, że chował się przez dwa lata w lesie, ziemiankach, był na robotach, etc. - strasznie to zmienia człowieka.
    Nie mam nawet rady na Twoje słowa, mądre słowa.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba chyba zyc teraz i tu i przestac sie bac. Wiem, ze latwo to powiedziec, ale szalenie trudno to osiagnac i w taki wlanie sposob zaczac zyc.
      Nie chcialabym aby moje dziecko , czy tez inne dzieci zyly w niespokojnym, niestabilnym swiecie...a na to sie zanosi. Musimy chyba zaczac myslec pozytywnie i kreowac lepsza przyszlosc. Nie chce ciaglego powtarzania bledow przodkow.
      Pozdrawiam:)

      Usuń

Drogi Czytelniku. Prosze podpisuj sie. Komentarze anonimowe nie beda publikowane.