niedziela, 10 czerwca 2018

Klasyka pany!

Powiadaja, ze Polacy, ci ktorzy nie mieli okazji zrobic tego w ojczyznie,  dopiero na emigracji zapoznaja sie z cala nasza klasyczna literatura. Czytaja Trylogie, Pana Tadeusza, Krzyzakow, Quo vadis, Balladyne...
Przyznam sie bez bicia, ze trylogie jako tako,   w szkole sredniej ogarnelam. Quo vadis to byla moja przedogolniakowa milosc ksiazkowa. W liceum zmusili mnie do przeczytania:  Konrada Wallenroda, Dziadow, Balladyny, Zemsty, Lalki, Wesela, Granicy.... i wielu innych, ale jedno do czego nie udalo sie im mnie naklonic to byl "Pan Tadeusz". Braki mialam niemozebne. Pamietam,ze w podstawowce nasza polonistka wymagala od nas w 8 klasie przeczytania tej lektury. Dobilam do siodmej ksiegi i...... stop. Ani grama wiecej. W szkole sredniej historia sie powtorzyla- 7 ksiega i zero motywacji do dalszego czytania. Najgorsze bylo to, ze psorka od polskiego dusila nas ze znajomosci lektur okropnie. Robila nam klasowki, ale byly one tak wredne, ze za cholere, pomimo tego,  ze sie czytalo mozna bylo nie zaliczyc. Ktos nieuwazny mial przerabane.
Moja znajomosc "Pana Tadeusza" polegla . Do tej pory nie wiem, co znajdowalo sie na wazie weselnej Tadeusza i Zosi. Skoro przebywam na emigracji , wypadaloby pojsc sladami rodakow i ... nadrobic lekturowe braki. Cos nawet w kierunku nadrabiania poczelam robic. Przywiozlam sobie z Polski, zgarnietego z rodzicielskich polek , "Pana Tadeusza". Olbrzymie i niezachecajace tomisko. Nawet mialam szczytne cele,aby siasc i zaczac i jakos.... nie idzie mi.
Z pewnoscia winna jest pogoda, nieprawdaz?

Rok temu, no dobra- niecaly rok temu, obchodzilam swe urodziny raczac sie przedstawieniem baletowym "Faust I- Gewissen". O wydarzeniu pisalam tutaj.
Skoro powiedzialo sie "a" to nalezaloby isc za ciosem i powiedziec "b". Skoro ogladalo sie Fausta I , wypadaloby udac sie na Fausta II.
Poszlysmy, tzn juz nie we trzy, ale dwie. Siostra i ja. Ot tak- bez swietowania jakiegokolwiek. Zadnych urodzin, zadnych imienin, zadnego dnia matki.... po prostu wybylysmy.
Siostra ma na wydarzenie przygotowala sie perfekcyjnie. Chciala wygladac super w takim miejscu i w takiej atmosferze. Nawet przedsiewziecia odchudzeniowe powziela... troche jej wyszlo. Zdradze Wam jeszcze ( kurcze wkurzy sie moja sis na mnie,... trudno) , ze ona tak sie meczyla bo krecil ja odtworca roli Mephisto. Jednym slowem diabel sie jej podobal. Tak, jakby mial ja siedzaca w piatym rzedzie na miejscu 139 ( po srodku) zobaczyc:))  Ubrana byla zajebiscie. Fajna , krotka, ale nie kusa kieca. Buty na obcasie. Wygladalam przy niej jak biedna siostra z .... ach , nie wazne juz skad. W kazdym razie co ja tam moglam ze swoimi butami typu baleriny, dzinsami i bluzce koszulowej? Nic....
Ha! W zyciu bywa jednak tak, ze .... no coz- nie wszystko zloto co sie swieci. Ubranie mej siory bylo zajefajne, ale niefunkcjonalne. Zar lal sie z nieba. Przybylismy dwie godziny przed przedstawieniem. Co przez te dwie godziny mozna bylo robic? Ja chcialam  na piwo, ona chciala zostac w podziemnym parkingu i czekac az sie zacznie. Wtedy jak Afrodyta miala wynurzyc sie z odmetow na swiatlo dzienne i przybyc pod drzwi dortmundzkiej opery:))
Ja pitole!!! No ludzie trzymajcie mnie!!! Dwie godziny w dusznym , nieklimatyzowanym podziemiu???  To trzeba miec zaparcie. Ulegla jednak i postawila swa wytworna stope na dortmundzkim bruku. Ja jej wierze. Obcasy, upal... nie chce sie... poci sie czlowiek. Kostium niewygodny- najgorsze, oczywista, buty.... zamkniete i ... ten obcas. Po raz pierwszy zerknela na mnie z gory. Dziwne uczucie. Mlodsza siostra, patrzy na mnie z gory:)))
Cala droge mi medzila, ze juz dalej nie zrobi ani kroku, ze ja wrobilam, ze ona mial tylko wejsc i wyjsc, ze nogi se polamie....
Dobrze, ze nie jestem jej mezem, jakos nie bardzo mnie to obchodzilo... spokojnie znosilam. Potem jak juz przysiadlysmy na kawiarnianym skwerku to ja obsluzylam. Udalam sie do srodfka aby zlozyc zamowienie, bo siostzra inwalidka na obcasach... przynioslam jej pic, jesc.... ale popielniczki jej nie przynioslam.
-Co nie gadasz?- Zdziwilam sie
-Musze najpierw zapalic aby gadac. Przyniesc mi popielniczke to bede gadala... jak najeta bede bablala.
- Nie ma zmiluj sie. Ruszysz sie sam i sobie popielnice  zalatw.
-Przeciez wiesz, ze nie moge....
Ja sie nie ugielam, ale ... co nalog z czlowiekiem robi... Siostra sie ruszyla i jak po wode nie za chetnie , tak za popielniczka pomknela.

Przedstawienie bylo dobrze zrobione. Kulturalnie, ciekawie. Technicznie wymiatalo. Do roli Heleny Trojanskiej zatrudnil dortmundzki balet Lucie Lacarra. Balerine pochodzaca z Hiszpanii. Kobieta tanczyla na deskach polowy europejskich baletow. Nagradzana prestizowymi nagrodami baletowymi. Mysle, ze kariera jej przygasa. W koncu ma skonczone 43 lata, a to czas w zawodzie tancerza, kiedy nalezaloby powoli myslec o emeryturze.
Nie wazne jednak. Lacarra jest technicznie bardzo dobra. Swiadoma swojego ciala i ruchu tancerka. Kiedy chce postawic noge w danym punkcie to ma sie wrazenie, ze dokladnie tam ja stawia. Nie ma mowy, aby noga sie jej obslizgnela, albo zeby postawila ja o milimetr dalej lub milimetr blizej. Byly momenty, kiedy towarzyszacy partner byl jej zbedny. Odtanczylaby to samo, tak samo perfekcyjnie, z kijem od miotly, albo z rura. Jak dla mnie swietna. Siostra ma podziwiala kunszt warsztatowy baleriny, ale ... uwage jej absorbowaly  bardziej anorektyczne ksztalty tancerki.  Ja patrzylam na sprawe inaczej. Chudzina z niej byla, ale pokryta miesniami i uwydatnionymi od wysilku sciegnami.



Fausta gral inny, niz w czesci pierwszej,  tancerz. Wedlug mnie nadawal sie do owej roli swietnie. Byl miekki, elastyczny... jasny! Natomiast Mephisto... no coz...rola istotna. Bardzo ciekawa. Moze to przyzwyczajenie, nie wiem, ale... mi sie podobal w tym przedsiewzieciu , nie tanczacy juz w Dortmundzie,  Hiroaki Ishida. Wedlug mnie to bylo cos "napisana" dla niego. Rola na miare:)
No coz,  Hiroaki Ishida  tanczy teraz w Szwecji, w Royal Swedish Ballet.
No i na co bylo sie tak stroic , siostro ma? Bedziesz musiala jechac do Szwecji, aby spotkac swego ulubienca:))

6 komentarzy:

  1. Ale jak do Szwecji, to wybierzcie się zimą - tam ujdą i śniegowce i na obcasach się męczyć nie trzeba ;) Łączę się w bólu, bo i ja do teatru na obcasach wybrałam się w upale - nigdy więcej!!
    Nie wiem czy spóźnione, czy za szybko, ale przyjmij Aniu najserdeczniejsze życzenia urodzinowe! Zdrówka Ci życzę przede wszystkim, bo jak jest zdrowie, to i reszta człowiekowi się uda.
    Co do lektur, to mnie pokonali "Krzyżacy" - o w życiu! Ani książki ani filmu, no nikt mnie nie zmusi! I "Ludzie bezdomni" - robiłam siedem prób i ten doktor Judym tak siedział na tej bodajże ławeczce i siedział i myślał i myślał i słonko mu chyba grzało.. zasypiałam przy stronie pierwszej SIEDEM RAZY. Już wolę chyba Pana Tadeusza - choć u nas wymagano trzech ksiąg tylko i tyleż przeczytałam. Pierwszą znałam nawet na pamięć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie jakos na Szwecje apetytu nie mam, ale kto wie...wezme wtedy Twe rady do serca. :)))

      Ja zas przezorna bywam, bo ladny ciuch to super sprawa, ale jak on na dodatek nie wygodny jest to raczej nie ma szans abym sie w niego wcisnela:)) Wygoda w moim przypadku wygrywa. I takich ciuchow szukam, a szczegolnie kiedy o buty biega:))

      Dzieki Kasiu za zyczenia. Swietuje urodziny w lipcu. :))

      Z lekturami to ja mialam cos takiego, ze wiele z nich, szczegolnie tych podstawowkowych, czytalam po czasie, np.: w wakacje. Rodzice moi byli bardzo przezorni, bo za moich czasow w bibliotekach byly dwa, trzy egzemplarze lektury i czekalo sie na wolna ksiazke dlugo, wiec nam zakupowali wszelkie lektury szkolne . Niektore byly slicznie wydane. Kiedy w wakacje nie bylo co robic to sie reke wyciagalo i .... czytalo te zaleglosci. Ludzie bezdomni nawet mi sie podobali. Najgorszy wlasnie byl ten Pan Tadeusz i wszelkie lektury pisane staropolskim jezykiem np.: "Odprawa poslow greckich". Umeczylam sie okrutnie.
      Lektury zas dwudziestolecia miedzywojennego byly , wedlug mnie, niczego sobie "Granica, "Noce i Dnie"... nawet "Lalka" mi sie spodobala, choc ona akurat nie z dwudziestolecia:)))

      Usuń
  2. Z lekturami mamy podobnie. „Pana Tadeusza” też nigdy w całości nie przeczytałem ;) Ze Słowackiego kompletne zero, a przecież tak ogólnie bardzo lubię czytać. Nawet bardzo ciężkie rzeczy.

    Mam pytanko: czy Twoja sis w końcu miała okazję poznać tego Fausta? Jeśli nie, to też kompletnie nie rozumiem tego jej ierpienia. Owszem, sam lubię dobry, elegancki strój na sztukę przez duże „S”, ale jednak pogoda ma na niego jakiś wpływ. Chyba, ze jest szansa na bliższe, nawet jeśli tylko krótkie spotkanie z ulubioną artystką za kulisami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie Faust krecil ma siostre a Mefistofeles. Ta rola jest swietna i przyciaga uwage publicznosci. Nas wymiotl rok temu tanczacy Mefistofelesa Hiroaki Ishida- tancerz pochodzacy z Japonii. Wymiatal. W tym roku zmieniono obsade i ...dupa blada:))
      Mozliwosci zobaczenia swych idoli zawsze sa. mozna czekac przy tylnym wyjsciu na autograf i te inne, ale zeby do gatrderoby to raczej trudna sprawa.
      Mysle jednak ze moja siostra chciala sie poczuc atrakcyjnie w takim miejscu i w TAKIEJ CHWILI- kobiety po to sie stroja, aby zwrocic uwage innych, niekoniecznie dla idola. Choc jezeli partner swa kobiete komplementuje to w sumie zyskuje w jej oczach sporo :)))

      Usuń
    2. Kupuje się bukiet kwiatów, który ma wręczyć ktoś z obsługi w czasie owacji na zakończenie. W bukiecie liścik z prośbą o autograf i pamiątkowe zdjęcie , ale nie w garderobie a jeszcze na scenie czy tuż na zapleczu. To jest przyjęte nawet gdy kobieta w ten sposób się wprasza. Wiem, moja znajoma, która ma bzika na punkcie opery, tak właśnie zrobiła. Sam jej robiłem fotki z tenorem, choć mnie krew zalewała, gdy ją objął w pasie... ;) I na co mi były moje komplementy, jak ona przez kilka tygodni tylko o tym tenorze?!

      Usuń
    3. Kobiety pokazuja swe emocje. U nas lzy wzruszenia czy tez wkurzenia nie sa niczym wstydliwym. Dlatego tez gadamy o tych swoich emocjach. Okazujemy je mocniej niz wy- mezczyzni. Tak, jak twoja znajoma nawijala dlugo o swym idolu, tak moja siostra myslala o aktorze grajacym Mefistofelesa. Mi tez sie facet podobal, ale.... bez przesady. Trzeba trzymac fason i nie obnosic sie z emolszyn (P) .)) No dobra czasami i mnie ponosi:))

      Pomysl na autograf i zdjecie miala twoja znajoma swietny. Sprawdzila to , wiec moze kiedys i ja skorzystam, kiedy mnie emocje wymiota pod kulisy:))
      Tam wsrod publiki byli jacys fani talentu owej Lucii Lacarra, bo wlasnie ktos z publiki rzucal jej kwiaty. podszedl do sceny i rzucil. Mysle, ze mial to z obsluga wczesniej obgadane:))

      Usuń

Drogi Czytelniku. Prosze podpisuj sie. Komentarze anonimowe nie beda publikowane.