Otoz sprawa jest taka, ze mi sie zachorowalo. Milo jest posiedziec w domu, ale niemily jest bol glowy i katar. Szczegolnie bol glowy. Odpukac - goraczki brak.
Musialam dzisiaj zmyc sie z pracy, bo tam jak ze dwa razy kaszlniesz, to ludzie zaczynaja podejrzliwie przygladac sie takiemu delikwentowi. Dostalam dyspense na powrot do domu i od razu zamowilam telefonicznie wizyte u lekarza.
Lekarz przyjmuje odziany jak kosmonauta. W sumie nie dostalam sie do mojego lekarza domowego. Tam gdzie jestem zapisana zasiada trzech specjalistow. Nie wiem jak oni to robia, ale tych z infekcjami obsluguje jeden ( moze ciagna zapalki, ktory danego dnia bedzie pelnil owa zaszczytna funkcje (?) ), dwoch pozostalych przyjmuje lzejsze przypadki w stylu: zwichnieta noga, problemy z sercem, pacjentow z wszelakimi bezgoraczkowymi i nie posiadajacymi znamion infekcji objawami.
Mnie obslugowal ow kosmonauta. Tym zainfekowanym od reki robia test na covid19. Czegos tak nieprzyjemnego dawno nie przezywalam. Nie wiem drogie panie czy badanie u ginekologa nie jest przyjemniejsze... panowie wyobrazcie to sobie.
Nawet nie zdawalam sobie sprawy, jak dlugi patyk moga wetknac czlowiekowi do nosa. Boli przy tym i szczypie. I trwa... . Po czym dostaje sie numerek i wynik mozna sprawdzic komputerowo , ale dopiero po niedzieli. Do tego czasu osoba poddana testowi dostaje zwolnienie i ma siedziec w domu. Siedze wiec. Troche czytam, ogladam jakies dziwne seriale na Netflix...
Najgorsi jednak okazali sie moi domownicy. Jeszcze nic nie wiadomo z tym covidem a oni juz racza mnie tekstami : "trzymajmy odstep", "dlaczego nie lezysz w lozku?", "nie laz tyle"... czuje sie jak persona non grata.
Jakby ktos z Was sie nie bal i mial odwage przygarnac biedna chora, jeszcze bez korony, pod swe skrzydla to ja ... chetnie:)) Obiecuje byc bezproblemowa, troche lepsza niz w blogowych dyskusjach, ale cudow sie nie spodziewajcie:))
Chętnie bym Cię przygarnął, choć pewnie moja Hava mocno by się buntowała. Ona nie lubi obcych kobiet w naszym (nie piszę moim) mieszkaniu. Nią można by się nie przejmować, najwyżej obrażona na mnie całe dni przeleżałby w ukryciu, pytanie: kto Cię do mnie dostarczy i czy Twoi, he, he, się na to zgodzą? ;)))
OdpowiedzUsuńWracaj do zdrowia i zapomnij o Covidzie!
UsuńNo wlasnie... raczej slabo widze to przyjecie mnie przez srodowisko blogowe pod swoje strzechy, bo ... partnerki lub partnerzy beda marudzic. Tobie znowuz kocica zazdrosnica sie trafila... no i nie poradzisz czlowieku:))
UsuńCoz trzeba zniesc pouczajaca rodzinke i schodzic im z drogi. I przejsc to poczucie persona non grata, czyli bycia traktowanym jak grat.:))
Nawet nie chce sobie wyobrazac co by bylo gdyby test okazal sie pozytywny!!
Chyba by mnie przygwozdzili w piwnicy o chlebie i wodzie... ponoc diety czynia cuda na wszelkie dolegliwosci:)))
Poza tym mam dziwne sny... nie wiem czy to od bolu glowy ( najprawdopodobniej zatoki mi sie przytrafily) czy od stresowej sytuacji, ale ... niefajne ci one:)
A juz myslalam ze zyczenie mi zdrowia zakonczysz czyms w stylu . "Lez w lozku i nie laz":))
Dzieki.
Szybkiego powrotu do zdrowia!
OdpowiedzUsuńPewnie znasz z historii przypadki zabijania drzwi deskami albo podawania jedzenia na łopacie.
;)) Gdyby było tak źle to zapraszam!
Czesc Klarka:)
UsuńFajnie ze jestes, a ze zawsze bylas szczera wiec... jezeli zrobi sie zle, przyjme zaproszenie:))
Dzieki:)