niedziela, 26 grudnia 2021

Cicha noc, swieta noc.

 Cicha? Niewatpliwie. Przekimalam troche dnia i przyszlo mi szwendac sie nocami. Szwendanie sie, czy wyprodukowanie posta na blogu? Ba! Ktora z owych mozliwosci zaprzepascic? Nie da sie wloczyc i produkowac czegos na pismie. 

Nasze polskie jestestwo ( piekielko)- podzielenie od lat. Zaznacze tylko, ze ja tego w domu nie mialam. Mama byla ( teraz chyba bardziej) wierzaca, ale jej wiara z praktyka nie ma/miala wiele wspolnego. Ojciec zas? No coz.. nazwalabym go poszukujacym lewicowcem.  

Patrzac na moich bliskich - tylko ja mam w glowie namieszane, czy tez dobrze ulozone... zalezy kto i jak bedzie na sprawe zerkal.  Z jakiej perspektywy wezmie sie za oglad.  

Polecam. Polski, rodzimy grajdolek:) 


Polowalam na ten film ( Klik). Uzbrojcie sie w cierpliwosc i czas, bo moze byc dlugo (40 minut). Zachecam Was jednak. 

Mlody pisarz, rezyser, scenarzysta, producent- Pawel Jozwiak- Rodan. Nagrywa ( kreci) filmy dokumentalne w stylu , nazwalabym to, wspolczesnych blogow- vlogow... Dokumentuje rodzinna historie- bez upiekszan. Zdobywa nagrody. Jest zauwazany, doceniany nie tylko w Polsce. Spotkalam sie po raz pierwszy z jego tworczoscia na TVP Kultura podczas emisji jednego z jego filmow:  "Agnieszki tu nie ma". Obraz mnie wciagnal.  Nie powiem -  momenty byly. Nie wiedzialam: smiac sie, czy plakac? 

Teraz ogladam zalinkowany :" Mama, Tata, Bog i Szatan". 

Jesli ktos z Was cierpi na chwilowa bezsennosc to ... moze skorzysta?


2 komentarze:

  1. hellou
    no, czas na prezenta i obżarstwo, czyli "tradycyjne obchodzenie" jakiś tam bliżej nieokreślonych świąt wreszcie przeminął.
    Dobrze, że ukazały się nowe odcinki Wiedźmina", ale też nic nadzwyczjnego, ani razu nie speniałem przed żadnym potworem. Erotyki też za mało, a bez wynurzeń(czy wynaturzeń)i patologi seksualnej, to żaden film nie ma szans na sukces, raczej. Nawet wspomnienia pani Maryli cuchnęły prlowską naftaliną na mole. O głosie i strojach nie wspomnę. Zresztą po pasterce(mam jeszcze stare zapasy kalichlorku i pół worka karbidu do zacieru) i tak bolała nas głowa....
    Trza wrócić do klasyków Triera (Idioci, Nimfomanek), a może i do samego Antychrysta z ulubionym D.(mylę nazwisko z Dafoe?). Jakiś nastrój przed Sylwkiem trzeba wytworzyć na miarę chłodzonego ruskiego "szampiona" za pińć zeta. No i bigos zamarzł na kamień, także ten cały zaduch gotowanej kapuchy unosił się po chałupie przez święta, ale żeby go ktoś chciał podgrzać, to chętnego nie było. Raczej chciało się pić niż jeść, jak stwierdziła babunia, bo szło na mróz.... . Dużo żarcia się zostało.
    Wesołego Sylwka, będzie możliwość znowuż sobie trochę poodpalać. Gały z kalichlorkem porobine i puszki po farbach przygotowane. Tradycja musi być! Tylko te zwierzaki w domach coraz bardziej nerwowe są ... . U sąsiadki ponoć karp po żydowsku cały się trząsł( ze strachu?), a kot domagał się dolewki adwocata. Poza tym wszyscy zdrowi.... pa.
    Zaremba

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tez mam taki okres ze na blogi wpadam na szybcika nie majac okazji wszystkie mi znane solidnie poczytac i skomentowac.
    Nic, minely swieta, minie Sylwester i pomalu zycie i blogownia wroci do codziennosci.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku. Prosze podpisuj sie. Komentarze anonimowe nie beda publikowane.