Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 lutego 2023

Ucieczka.

 Ranek zapowiadal piekna pogode. Slonecznie, troche wietrznie , cieplo, wiosennie. U nas dzisiaj powazny dzien nastal . Ostatni dzien karnawalu, a swietuje sie go tak:


Pomimo, ze pozamykalam okna... mnie to juz nie bawi, to wycie samochodow i upc, upc, upc, upc, upc.... slyszalam  jakbym stala w tlumie gapiow a nie siedziala na wygodnej kanapie w domu delektujac sie ksiazka. Przechodzili jedna ulice wyzej od naszej. Mloda szalala wraz z tlumem  i filmiki mi przesylala. Prawo mlodosci. 

Musialam sie wyrobic ze wszystkimi sprawami przed poludniem, bo potem dopadl by mnie zakaz wjazdu do miejscowosci. Musiala bym stac jakies 3 do 4 godzin gdzies na uboczu i czekac az pochod przejdzie i zwolni ulice.  Wjechalam w ostatniej chwili. Juz bramki rozstawiali. 

Bylam dzisiaj z psem u fryzjera, w naszym miescie powiatowym.  Zostawilam Lune w dobrych rekach , sama zas pognalam szybko na zakupy. Nienawidze ich, nie znosze... wszystko podrozalo . Chce czlowiek oszczednie a przy kasie wychodzi jak zwykle, czyli drogo. 

Nieostrzyzona Luna wyglada jak swiateczny klusek. Siersc sie jej puszy, tworzac z niej biala kule welny. Jednym slowem grubasek. Trzeba ja strzyc, bo nie mozna jej doprac lap. Oczy zaslania grzywa. Wlosy przy mordzie wiecznie umazane zarciem. Teraz jest szczupla, wychudzona przez strzyzenie. Laska.  Widac, ze trzyma linie choc apetyt miewa niepohamowany. Ubylo jej snieznego puchu wokol. 

Przyjrzalam sie sobie w mijanych witrynach.  Spuszony wlos, jak u naszej Luny, powieksza objetosc mojej glowy. Poczulam sie jak Rubeus Hagrid z Harrego Pottera. Kupa wlosow. Ku uciesze pani fryzjerki stwierdzilam , ze moj pies czesciej bywa w salonie psiej pieknosci, niz ja w salonie kobiecej pieknosci. Kupilam gdzies szampon, ktory nie puszy ludzkiej siersci, choc u mnie kazdy puszy, ale ten nowy daje rade, lekko przygladza... 

Wysluchalam wiadomosci na TVP1. Przestraszylam sie. Do 2030 chca ponoc ograniczyc nam spozywanie miesiwa i nabialu. W ogole go wyeliminowac. Brzmi to nierealnie...ale z drugiej strony widmo pandemii tez wydawalo mi sie nierealne i nagle ja ogloszono. Teraz zas chyba opanowali sytuacje, bo nigdzie o tym nie trabia. Nie ma strachu. Cwiczenia zaliczylismy. 

Zaczelam sie bac tych zapowiedzi przyszlosci. Trzy ciuchy na rok. Mieso ... jak oni to ogranicza? Kartki? Podwyzka cen taka, ze nam sie odechce? A przeciez sa ludzie ktorzy kasz, zboza nie moga ... roslin straczkowych nie moga... pouczulani na orzechy, gluten i jak zabierze sie im mozliwosc jedzeni miesiwa to mocno obkurczy sie im  diete. Ponoc robaki  zastapia nam nabial. To nowoczesne zrodlo bialka i zajmuje mala przestrzen hodowlana. 

Brzmi to nierealnie... jak ogladnane filmy w stylu " Kosoglos", " Niezgodna" ...

Powiem szczerze, ze zaczelam trzasc portkami. Ucieklam od tematu. Ja teraz chetnie uciekam. Wylaczylam wiec jedynke. 

Kiedy zawitalam do Niemiec bywalo, ze raz na trzy lata bylam traktowana podczas choroby antybiotykiem. Teraz , od dobrych 7 lat, nikt nie przepisal mi antybiotyku. Poszlam z chorymi zatokami do lekarza i zalecil mi plukac nos, ogrzewac glowe, lykac ziolowe tabletki  i to wszystko... wynikiem tego sa nawracajace bole glowy i problemy z zatokami. Tak srednio raz na trzy miesiace ... 

Przelaczylam odbiornik na TVP Kultura. Zapodali "Pluton" Olivera Stone. Pamietam , ze jako wchodzaca w zycie nastolatka bylam na nim w kinie 3 razy. Poruszyl mnie. Weszlo wtedy na amerykanska scene  nowe pokolenie aktorow: Tom Berenger, Willem Dafoe ( moj ulubieniec), Charlie Sheen, Forest Whitaker... zagral w nim niewielka rolke Johnny Depp. Film byl nagradzany oscarami i zablysnal na wielu innych filmowych festwialach. Dla mnie bolesny i piekny. Dobrze opowiedziany. Lubie narracje Stone.  


wtorek, 24 stycznia 2023

Naprawde nie dzieje sie nic.

 


Bo tak naprawde nie dzieje sie nic. Leze sobie i leze i nic nie robie. 

Obecny czas to nie jest dogodny czas dla ludzi starych. Nie powiem... nie dobrze jest kiedy wladze maja tylko ci posunieci w latach, doswiadczeni, niekoniecznie madrzy, ale nie jest tez dobrze, kiedy u stetu stoja mlodzi, beztroscy, przacy do przodu bez wzgledu na konsekwencje.... a pra , no bo kiedy , jak nie teraz? 

Nie podobaja mi sie slowa szefa skierowane do starszego- doswiadczonego pokolenia: "Mieliscie swoj czas. Mogliscie sie wielu rzeczy nauczyc. Teraz chce wyszkoloc mlodych". W skrocie chodzi o to, ze nalezy zrobic miejsce mlodym. 

 Nie jest prawda, ze ci starsi mieli swoj czas. Kiedy mieli ten swoj czas,  niekoniecznie ktos chcial ich szkolic. Z reszta widze to na przykladzie mlodych. Nie wszyscy z nich dostapia laski porzadnego wyuczenia. Potem im tez powiedza :  "Miales swoj czas!" . Rzecz w tym, ze to jest sciema.

Ogladam "Dume i uprzedzenie". Serial angielski z 1995 roku i film z 2005.  

Nie wiem, ktory z obrazow bardziej mi sie podoba, ale jedno co zauwazam to to, ze akcja w produkcji z 2005 roku jest szybsza. Bardziej skumulowana, niz ta z 1995.  

W jednym z wywiadow uslyszalam, ze obecne pokolenie jest szybkie. Zyja szybciej, mowia szybciej. Nie robia zbytnich przerw w wyglaszanym tekscie. Nie zalezy im na zaakcentowaniu wazkich wypowiedzi. 

Nie chce narzekac, ze to jest zle. Swiat sie zmienia. Z wiekiem przychodzi refleksja , ze na co to wszystko? Po co takie tempo... na co tak przec?  I tak wszystko, co po nas pozostanie, obroci sie w proch.  Nadzy przyszlismy na ten swiat i nadzy z niego odejdziemy. Niczego ze soba zabrac nie mozemy. 

Jak wiec zyc? Nie mam pojecia. Moja mama powiedziala mi raz, ze na pewno , gdyby drugi raz przyszlo sie jej narodzic, nie pracowalaby tak ciezko. Dbala by o siebie. 

Pracusie moga tez byc uciazliwi dla otoczenia. Ktos przychodzi do roboty z mysla, ze spedzi mily dzionek a tu jakis koles pracus psuje mu plany i zagania do dziela. Przyszedles do roboty, a tu robota cie spotkala czlowieku. Co za pech! Mozna przeciez oszczedniej pracowac- na pol gwizdka-  a kolega pracus i terrorysta, wymusza na nas solidne podejscie do sprawy.  Co za zakala otoczenia. Niech sam zyje tak, jak zyc chce i innym pozwoli zyc tak, jak ci inni sobie wymodzili. 

Ciekawe czego Wy nie zrobilibyscie ponownie gdyby udalo sie Wam narodzic po raz drugi, a co chetnie byscie powtorzyli? 

Wlasciwie to moglabym juz ten post zakonczyc bo naprawde nie dzieje sie nic ... godnego uwagi. 

Ogladam serial polecony przez Jotke "Zostan przy mnie" i podziwiam Richarda Armitage . Czasami kwikne z zachwytu, czasami nie kwikne.... co by jednak nie rzec, serial uwazam za godny polecenia. 




sobota, 14 stycznia 2023

Nowiny z wielkiego swiata.

 


Z wielkich nowosci ... co tu z nowosci Wam zapodac? Wiem ... wyczytalam wlasnie, bo za lektury ambitne sie biore, ze w Edeka ( sklep ciut lepszej jakosci niz zwykly sklep) mozna kupic mieso  wolowe na gulasz lub zrazy za 9, 99 euro za kilogram. A w Netto na ten przyklad gicz swinska ( kopyta usuniete) schodzic bedzie za 2,99 euro ( 1,5 kg). O ! To bardzo dobra cena. Na wieprzowej nodze swietny krupnik sie gotuje ... Musze w nastepnym tygodniu wyskoczyc na shopping do miesnego. 



Zeby jakos bylo lepiej niz tylko jakos, zapodaje sobie szumne filmy na cda. Wzniosle filmy o milosci. Bo dziewczyny lubia romanse, nieprawdaz? A chlopaki lubia o wojnie, nieprawdaz? 

Gdyby tak polaczyc wojne i milosc w jednym to bedziemy mieli idealny film dla dwojga na romantyczny wieczor na kanapie. 

Owym wyjatkowym filmem o milosci jest dla mnie obecnie "Polnoc Poludnie" ( linkowalam go w jednym z poprzednich postow) z Richardem Armitage w roli glownej. Przecietnej urody facet... dobrze, ze wysoki... ale rozwala ten film i babki kwicza na jego widok. Przynajmniej ja kwicze. Powiem Wam jedno panie i panowie, ze ten aktor swietnie gra oczami. Mowilo sie, ze Greta Garbo posiadala takowa umiejetnosc. Jej oko pokazywalo cala palete odczuc. Nie musiala zaznaczac zbytnim grymasem twarzy, ze jest smutna, radosna...- wystarczylo zblizenie na oczy. 

Richard Armitage cos w sobie takiego ma , ze .... co tu duzo gadac- czaruje ten babski swiat.  Aktorki grajace pierwszoplanowe role w romansach, maja przewalone. Je , kobiecy swiatek, ocenia z reguly surowiej: " Jaka niemadra. Taki facet u boku a ona go nie chce!", a na pierwszoplanowa postac meska mrucza, ze: " To dopiero gosc. Gdzie ta baba ma oczy, ze go odpycha?!"

Przejrzalam wiecej filmow z tym panem i ... hm... facet nie chce byc zaszufladkowany jako  amant.  Probuje tak ukladac wlasna droge zawodowa aby bylo roznorodnie. 

Obejrzalam z nim pewien film , w ktorym nie jest moze  postacia pierwszoplanowa, nie przykuwa mocno uwagi, choc swietnie gra,  za to fabula filmu przykuwa i pierwszoplanowa rola kobieca- Riley Keough. Jak lekko mozna odegrac swira. Pokazac na spokojnie jego swiat, choc spokoju w tym filmie nie ma. Dla chetnych ( Klik)- dreszczowiec, lagodny horror. 

Jesli macie ochote poszperac i sie zabawic to moze ktos z Was bedzie wiedzial , w ktorym to znanym szerszej publicznosci obrazie ow Pan odegral jedna z waznach rol? 


Co do zycia domowego to... znowu siedzimy sami, eM i ja. Robimy porzadki w chacie i wokol chaty. Ja gotuje. 

Mloda jest na kolejnym wyjezdzie w zwiazku ze sparingami. Szykuje sie do mistrzostw Niemiec.



  Musimy chyba z nia pojezdzic i my a nie dowozic do miejsca zbiorki. W moim przypadku to trudna sprawa, zas w przypadku eMa (?) 

Zaproponowal dzisiaj, ze moga go brac jako kierowce, jesli beda potrzebowac. Dysponuje czasem w soboty i niedziele.... 

-Powiedzialem i nie bede sie napraszal. Wiedza.- Oznajmil mi. - Bez sensu jest gnac po calych Niemczech kilkoma samochodami. Ekonomiczniej jest upakowac sie w dwa. 

No i ma racje, ten moj pan maz, ale Marie chyba potrzebuje  nas- swoich kibicow. 



niedziela, 28 sierpnia 2022

Aktor drugiego planu.

 Pamietacie film "Fortepian"  z 1993? Ja go swego czasu pasjami. Tak,  jak w nastolatkowym czasie tluklam "Terminatora 1" . Bylam na nim w kinie chyba ze cztery razy,  jak to trzeba bylo sie przy trzecim razie nakolowac rodzicow aby na bilet dali , tak w wieku okolo dwudziestki nie odpuszczalam "Fortepianowi". 

Razu ktoregos obejrzalam go w domowym zaciszu, wypozyczony na kasecie video, z mama. Mama zachwycila sie wowczas postacia grana przez Sama Neill´a. Byl to nowozelandzki , ulozony farmer. Spokojny , poczciwy czlowiek, ktory mial poslubic Ade, kobiete z dzieckiem, znana mu korespondencyjnie. Rodzicielka dziwila sie, ze w filmie nie eksponuja jego postaci, a wypiera go wytatuowany awantrunik Baines grany przez Harvey´a Keitela. Wraz z rozwojem akcji serce  Ady kieruje sie w strone Baines`a porzucajac zainteresowanie przyszlym mezem. 

- Popatrz. Woli takiego ciola z podartymi gaciami, a nie czlowieka ustatkowanego, ktory moze zapewnic jej spokojne zycie i byt. 

Mama  sie dziwila. Malzenstwo miala burzliwe, wiec ow drugoplanowy mezczyzna , dajacy oparcie i spokoj wydawal sie jej szalenie atrakcyjny. No ale, wiadomo jak to jest... awanturnicy, wszelcy fifarafa, niestabilne typki czesto pociagaja spragnione przygod niewiescie serca. 

Teraz moze jest inaczej. Teraz dziewczyny nie sa wychowywane na grzeczne panienki, wiec i  im wiecej wypada. Same sobie owych przygod dostarczaja czesto gesto motajac w nie spokojnych chlopakow:) 

A ja nie wiem czy w to wierze, ze spokojny, opanowany, ulozony gwarantuje udane zycie rodzinne? Wedlug mnie sprawa jest dyskusyjna. 

Mialam kolege, ktory ponoc robil do mnie maslane oczy. Tak mowilo otoczenie. Ja zas albo slepa bylam, albo nie wiem juz co, bo jakos tych maslanosci nie wylapywalam. Fajnie sie nam gadalo. Fajnie spedzalo sie nam czas, lazilo do kina, na imprezy... Traktowalam go jako kumpla i nic poza tym. Otoczenie naciskalo coraz mocniej  abym zwrocila w koncu uwage, inna uwage, bo tak nie zachowuje sie zwykly kumpel, a raczej ktos starajacy sie o wzgledy. I chocbym nie wiem jak patrzyla, to ja tego co oni nie widzialam. Pomrocznosc jakas  mnie dopadla. 

To byl fajny , ulozony, spokojny kumpel. Bardzo podobal sie on mojej rodzicielce, ktora roztaczala przede mna wizje spokojnego, bezpiecznego zycia u jego boku. Mialam nie przegapic okazji... 

Wszystko byloby dobrze, ale ... no wlasnie ... w tym ukladzie to chyba ja musialbym mu sie oswiadczyc, czy mowiac wspolczesnie; zaproponowac zwiazek. Poza tym , dobrze, ze sie nigdy na takowa propozycje nie zdobyl, chyba nie bylam na niego gotowa choc latka swoje juz mialam. Moja babcia, gdyby zyla, rozpaczalaby niewatpliwie nad moim staropanienstwiem. 

No coz ... kolega ow niedoczekawszy sie ciagu dalszego takiego, jaki planowal w koncu stracil cierpliwosc. Przestal mnie odwiedzac . Przestal rozpoznawac moich rodzicow np.: w autobusach. Udawal, ze ich nie widzi. Siostry, z ktorymi gawedzil mijal jak nieznane sobie osoby . Troche nie po dzentelmensku, jak siusiumajtek . Urazony mezczyzna. 

-" A taki niby ulozony"- przychodzilo mi czasami na mysl. 

Potem , za niedlugo pojawil sie moj obecny malzonek. Wiedzial czego chce i do czego dazy. Nie mial oporow, aby o tym rozmawiac. Nie bal sie widocznie ewentualnego odrzucenia... bedzie co bedzie. To on byl strona inicjatywa. 

Mama czesto wzdychala, ze szkoda, iz nie wybralam poprzednika, bo przynajmniej w Polsce bym pozostala, poza tym to bradzo dobry chlopak jest i.... 

O poprzedniku przestalam w ogole myslec. Nigdy nie zaprzatal zbytnio mojego umyslu, choc niewatpliwie dobrze mu zyczylam.  Z czasem dowiedzialam sie, ze  wzial slub miesiac przede mna, ze ma dziecko - potem dorobil sie drugiego... tak jakos , jak to wsrod znajomych gawedzi sie o znajomych. 

Niedawno zas temat mojego bylego absztyfikanta powrocil za przyczyna kolezanki, ktora oddawala zapijaczonego , spiacego po krzakach eksa do pobliskiego domu dla bezdomnych. Zalatwila mu tam miejsce i  na bramce odbieral go nikt inny, jak ow dawny moj, z ktorym nam nie wyszlo, czy tez do niczego nie doszlo. 

-Z pewnoscia  pracuje w danej instytucji.

- Malo prawdopodobne. Tam nie ma zadnych pracownikow. Dostali budynki, o ktore sami  musza dbac. Ustalaja reguly przyjecia... cieciem jest jeden z nich. Dostaja wsparcia z MOPSu , sa mu podlegli, ale tam nie ma nikogo na etacie. To na pewno byl on i na pewno jest mieszkancem tego miejsca. 

Sprawa mnie troche zainteresowala, nie powiem... no bo jak to tak. Wyksztalcony, dobrze sie zapowiadal, ojciec  dwojki dzieci ... madry mezczyzna, stateczny ... 

Okazalo sie, ze wdal sie w hazard. Pozyczal  kase i w koncu prawie wszyscy sie od niego odwrocili. Nie wiem czy zona odeszla od niego przed hazardowym procederem, w trakcie, czy po... Wyladowal tam, gdzie spotkala go moja kolezanka. 

Gdybym sluchala mamy... mialabym niewatpliwie ciekawe zycie . Jaka tam stabilizacja? Jaki spokoj? Jakie poczucie bezpieczenstwa? Totalna niepewnosc by mnie czekala... 

Dlatego drogie panie i panowie. Nie ma co zastanawiac sie, szczegolnie wtedy, kiedy nam w zyciu ( w zwiazku) nie wychodzi, ze : "Szkoda, iz nie wybralam X, a wdepnelam w takie badziewie". Z reguly kazde zycie ma sporo problemow. Nigdzie i przy nikim nie jest sielsko . Sielskosci dorabiamy sie z latami o ile obojgu chce sie nad tym pracowac. Nie wiadomo jakby bylo gdyby. Wszystkie: " Byloby tak...." to tylko nasze wyobrazenia nic konkretnego. Nie ma czego rozpamietywac. Kazda decyzja moze byc dobra jako i kazda moze byc bledna. 

Przypomniala mi sie pewna postac kobieca z filmu "Nad Niemnem". Nie wiem kto ja gral , postac drugiego, a nawet i czwartego planu. Zona Fabiana Bohatyrowicza. W filmie jest taki moment kiedy to Justyna Orzelska odwiedza Bohatyrowiczow, Fabian ja u siebie gosci. Zona Fabiana wtraca ciagle, ze  nie z byle jakiej rodziny pochodzi. Z domu jakas tam... z niej byla. Ciagle Fabianowi  przytykami wypomina, ze stac ja bylo na lepszego kandydata na meza. Niezadowolona ze swojego zycia, gledzaca niewiasta.

Badzmy zadowoleni. Nie wazne jak wybralysmy/wybralismy. Jezeli nie da sie zyc, nalezy zwiazek zakonczyc. Jesli zas nie bylo tak , jak marzylismy to trzeba brac konkret  a nie rozmyslania i marzenia  , ze w innym ukladzie byloby nam o wiele lepiej. To przeciez  nic nieznaczace fantazje. Nie majace z realnoscia nic wspolnego. 

 Kobiety maja cos takiego, ze : "Mamusia mi mowila, abym sie z X nie zadawala", albo, ze "Przestrzegano mnie  przed obecnym", albo: "Mowiono mi , wybierz Y..."

A ja powiem za stand-up(erka) Olka Szczesniak. Pod koniec zalinkowanego wystepu (okolo 56 minuty i 06 sekundy filmiku) :

"Mowi sie, ze najwazniejsza w zyciu jest milosc. Najwazniejsza w zyciu jest niezaleznosc finansowa i ja wam mowie, kiedy przyszla pandemia musialam odwolac wszystkie wystepy, poplacic koszta odwolan. Moje konto sie bardzo szybciutko skurczylo. W pewnym momencie patrze na moj smutny stan konta...patrze na Tomka... i cos mi sie w mozgu przekrecilo i mowie do niego: " Aaaaa co by moj mis zjadl?" . Od razu zalaczyl sie instynkt przetrwania:" Musimy zdusic w sobie feminizm. Musimy przetrwac ten ciezki okres. Olka dasz rade, dasz rade...(...)" . Ale teraz jest ok. Wrocilismy do wystepow, ruszylam w trase. Odkulam sie. I piekna sytuacja wydarzyla sie w moim zyciu. Musze sie pochwalic, bo jaram sie. Pierwszy raz w zyciu zaczelam zarabiac wiecej od mojego partnera. Glownie dlatego, ze on stracil prace ale... i tak sie liczy. Dziewczyny na maksa polecam wam utrzymywanie faceta. Jaka to jest pewnosc siebie w zwiazku. Jaka to jest pozycja w klotni. Tomek sie cos do mnie sra, a ja mowie: "Niunius, gdzie ty pojdziesz.""



wtorek, 14 czerwca 2022

Niby.

Mam dzisiaj wolne. Niepelny dzien tako, jako i wczoraj. Niepelny, a to dlatego, ze o 20.00 trzeba powoli przejsc w stan wyciszenia, aby na rano do pracy byc wypoczetym.  Niby wolne, ale i nie wolne, bo ograniam robote w chacie. Niby robota domowa  a z drugiej strony  nie robota bo samo sie niejako robi. Dobra przesadzilam. Samo nie moze sie robic. Cos trzeba nastawic, cos pokroic, cos przetrzec, zniesc, wyniesc... 

Ogarnelam szafe z ksiazkami. To kawal mebla. Trzyskaldowy. Na kazdej polce multum ksiazek. Trzeba je wyjac. Zetrzec kurze z nich i z polki. Zajelo mi to jakies 40 minut. Chce wyekspediowac Marie z tej szafy. Ma swoja ciemna u siebie w pokoju. Niech tam ustawia  czytadla, ktore zbiera i skupuje. Zaczynam blogoslawic elektroniczne czytniki. Nie ma przy nich roboty. 


Na meblu zapanowal niby porzadek ale.... i nieporzadek. Kurzu nie ma. Ksiazki sa w miare rowno poustawiane, zas tematycznie panuje na niej istny galimatjas.

Ksiazki kucharskie mieszaja sie z powstanczymi wspomnieniami tudziez opowiescia o slawnym polskim pijaku Himilsbachu, a takze ze wschodnia duchowoscia w postaci pozycji Osho. Dzienniczek sw. Faustyny z wampiryczna saga Zmierzch, czy tez dzielem sw. Teresy od Jezusa. Do tego "Aniolowie i kosmici", "Herezje" Leszka Kolakowskiego, czy gramatyka jezyka niemieckiego... 



Czy sie w takim ustawieniu rzeczy gubie?  A jakze ... jak najbardziej. Bywa, ze szukam dosc dlugo .  

Wlaczylam odkurzacz. Samo sie niby odkurza... choc niezupelnie. Zanim go wlaczylam popodnosilam krzeselka. Rzeczy stojace na podlodze. Starlam kurze z pozostalych mebli. Zrobilam odkurzaczowi droge. Praca, a ktos moze powiedziec, ze zadna to praca. 


Nastawilam obiad... niby gotuje, a niejako  samo sie gotuje... sos pyrka na kuchence.  


Wlaczylam pralke. Posegregowalam ubrania. Jedna tura zakonczona ( czarne ciuchy, Mloda jest ich wielbicielka), teraz sie susza w suszarce, a  pralka rozpoczela mietosic drugi wsad. Samo sie pierze. 



Samo sie robi , tylko czlowiek musi sie narobic... 

Siedze i popijam herbate mocy. Niby wolne... wskazane jest nierobstwo, a jednak nie wolne. Niby wolni, ale ... nie mozna wszystkiego. Takie chwile ekstra wolnosci to tylko momenty. Ulotne minuty... 


Niby o Matce Boskiej ( tak ja przynajmniej to na poczatku przyjelam) , a jednak nie. O zonie poety Ernesta Brylla. To ona byla inspiracja. Prowadzi otwarty dom... karmi i wysluchuje tych, ktorzy przychodza do niej pogadac o swoich problemach...


Cos Wam polece. Ostatnio na jednym blogu bylo o meskim slangu tyczacym sie kobiet. Dosc dobry film. Aktorka byla nominowana do Oscara. Niby o slangu, ale i nie, bardziej o stosunku do kobiet. Klik. 

czwartek, 26 maja 2022

Wojny o nic.

 Wszystkie wojny sa glupie i w sumie o nic. Zaczyna sie od pewnej niezgody.  Od odmiennego zapatrywania na sprawy i konczy sie czasami konfliktem zbrojnym, rozwodem, gniewem na smierc i zycie. 

Czy wojna trojanska byla wojna o cos wazkiego? Nie. Byla to wojna o kobiete, a zolnierze trojanscy i achajscy gineli w niej jak przyslowiowe muchy. Zginal Achilles i Hektor.  Ktos moze mi zarzucic, ze to legenda przeciez. 

No dobrze... niech bedzie, ze to legenda i ludzie bija sie nawzajem z baaardzo powaznych powodow, ze rozpoczac wojne to nie jest tak hop-siup, ze dylematy moralne utrudniaja, ze troska o zwykly lud... 

30 listopada 1939 roku rozpoczelo sie starcie pomiedzy Finlandia a ZSRR. Bylo to starcie Dawida z Goliatem. Prawdopodobnie chodzilo w nim o to, ze Finowie w 1918 roku zadali armii sowieckiej niezlego bobu. Sowieci postanowili zrewanzowac sie za doznane upokorzenie. Na dodatek na mocy traktatu Ribbentrop-Molotow Finlandia miala znalezc sie w sferze radzieckich wplywow. Stalin wiec wyciagnal reke po swoje. Ow Dawid, armia finska mniejsza o 11 razy od Armii Czerwonej odparla atak agresorow, a  powodem przegranej Rosjan byl fakt, ze wypuscili masy swojego wojska bez cieplej odziezy na zimowa wojne. Zolnierze marzli i umierali. Powalajaca ich wiekszosc pochodzila z poludniowych republik, ktore prawdziwej zimy nie znaly. Az chce sie powiedziec: "Czyzby kolejny eksperyment Stalina na wlasnych ludziach?" 

Wiele takich wydarzen mialo miejsce w historii ludzkosci. Jedne z nich to mity, inne prawda. 

Ostatnio w "Kuchni +" w jednej z serii o kuchni Bliskiego Wschodu uslyszalam o konflikcie o humus. Spor toczy sie pomiedzy kucharzami i ... spokojnie, nie idzie w nim na noze, a raczej na zapieranie sie skad ow humus pochodzi. Izraelczycy twierdza, ze z Izraela; Palestynczycy, ze z Palestyny. 

Poczytalam o tym daniu... poszperalam... i zaczelam sama go robic nie zwracajac uwagi skad ci on jest. Wiem, ze pochodzi z krajow bliskowschodnich. Jest ciekawy i nadaje sie na przystawke. 

Zrobilam go dzisiaj. Mialam czas, bo w Niemczech  swieto- Wniebowstapienie Panskie- dzien wolny od pracy. 




Skladniki: 

-Puszka odsaczonej ciecierzycy ( mozna ugotowac wczesniej namoczona ciecierzyce- okolo 2/3 szklanki- ciecierzyca gotuje sie dosc dugo),

- Pol cytryny ( chodzi o sok, trzeba wycisnac),

- Jeden, dwa zabki czosnku ( ile kto lubi) przecisnietego przez praske,

-Dwie lyzki tahini, czy tez tahin - pasty sezamowej ( z dodawaniem tej pasty trzeba uwazac , coby nie przesadzic bo jest gorzkawa),

- Olej do salatek ( porzadny chlust - taki od 50 do 100 ml),

- Schlodzona wczesniej w lodowce woda ( woda sluzy do rozcienczenia masy i nadania jej gladkosci- powinna wiec byc zimna),

-Sol do smaku. 

To sa skladniki na klasyczny humus. Trzeba wszystkie produkty razem zmiksowac w blenderze dodajac stopniowo wode do momentu , kiedy uznamy , ze osiagnelismy zadawalajaca nas konsystencje. Ona nie moze byc wodnista jak zupa. 


Urozmaicam to danie dodajac do zblendowanej masy np.: pokrojona dymke, czy tez  dorzucajac do blendera spory peczek naci pietruszki i kawalek zielonej- ostrej  papryczki. Moi bliscy lubia wlasnie ta wersje humusu, z pietruszka i papryczka. Mozna tez zmiksowac z masa ugotowanego niewielkiego buraka. Humus przyjmie wtedy czerwony kolor. 

Voila:




Jem z krakersami. Zabieram w malym sloiczku do pracy... kolezanki uwielbiaja. 

Jedni sie kloca i tocza niepotrzebne spory, a drudzy korzystaja. 

Dla relaksu film . A co bede Wam zalowac.. dwa filmy. Jeden stary, drugi wspolczesny. 

Klik, Klik

czwartek, 28 kwietnia 2022

Nie wiadomo.

 Nie wiadomo co z nami bedzie za pol roku, za rok... za dwa lata. Ledwo uporalismy sie z pandemia , a tu wojna za plotem. Swiat zawsze sie zmienial , ale obecnie jest bardzo niestabliny. Trzeba korzystac z zycia, poki sie da. Nie odkladac na pozniej tego, co mozemy zrobic dzisiaj. Tyczy sie to rowniez sfery marzen, czy tez przede wszystkim marzen.  

Wracajac z zakupow , z wiekszego miasta w okolicy, wstapilysmy na lokalne lotnisko obslugujace loty na Majorke, Teneryfe, Ibize... urlopowe lotnisko dla okolicy. Do dalekich panstw i zamorskich kontynentow z niego nie wybedziesz czlowieku, trzeba uderzac na wieksze miasta. Lotnisko ma to do siebie, ze na jego pietrze, tuz przy tarasie widokowym, znajduje sie kupa biur podrozy. Skrzystalysmy z jednego z nich. Pan Maz nie poleci, bo kazdy lot przekraczajacy godzine nie wchodzi u niego w rachube. Boi sie i tym strachem trzymal Marie i mnie dlugo na miejscu. Tzn. nie tak doslownie- samochodem wszedzie jezdzilismy. Holandia, Belgia, Polska, nawet na Krete chcial jechac samochodem, ale szczerze powiedziawszy szalone to podejscie. Wiecej zajelaby jazda, niz urlop w danym miejscu. 


No coz... stalo sie. Najprawdopodobniej pojedziemy, bo kontrakt na wycieczke podpisany. 

Zdjecie znalezione w internecie.

I jakby to rzec? Trzeba na wyjazd poczekac, bo papiery nalezy wyrobic miedzy innymi paszport dla Marie i wypelnic wnioski ESTA. Nic to, poradzimy, wyjazd jest dopiero jesienia. Miesci sie w porze, ktora bywalcy Ameryki polecaja na zwiedzanie New York. 

Powiem Wam, ze zachwycona nie jestem- choc nie wypre sie mojego  zaciekawienia tym wyjazdem. Zaciekawienie i zachwyt troche sie od siebie roznia, nieprawdaz? Mloda jest zachwycona- juz marzy, juz gada w szkole, juz sie chwali:)) Nie wolno mi nawet slowkiem pisnac czegos negatywnego o wycieczce. Ona zauroczona pokazuje mi zdjecia z netu , jakies filmiki z youtuba, a ja tylko: " aha, no... yhy... spokojnie pojedziemy zobaczymy" . Niestety , u mnie wszystko bez wykrzyknika, a Marie tego wykrzyknika wlasnie potrzebuje. 

Co by mnie usatysfakcjonowalo? Jakies zadupie ze sloneczna plaza i mala iloscia ludzi... wiem, nudna jestem i jakos sie tym zbytnio nie przejmuje. 

Zreszta zadupie zadupiu nie rowne. Moja mloda znajoma z pracy mieszka we wsi zabitej dechami. Tylko nie bierzcie okreslenia: "wies zabita dechami" doslownie, bo taka wies w Niemczech rozni sie od podobnego miejsca w Polsce, ze wzgledu na styl zycia. Zabita wies to w Niemczech wypasione zacisze daleko za miastem. Ona (znajoma) do pobliskiej "metropolii" ( tez mi metropolia -12 tysiecy mieszkancow) ma jakies 11 km.  Niestety tylko jeden sklep na tej zabitej wsi posiadaja i to taki jak polska " Zabka"- czyli nie ma jak shoppingu robic i wiadomo olaboga z tego powodu. Ona chce wiekszych mozliwosci, szans itd. Podczas naszej rozmowy  stanal mi przed oczami Dortmund, Düsseldorf...a ona skromnie, chce sie przerzucic do miesciny o 1000 luda wiekszej od tej, w ktorej obecnie mieszka i o pare kilometrow  dalej.)  Ta rozmowa zrobila mi dzien. :))

Cos Wam polece. Nie wiem czy korzystacie z tych polecen, ale to nie wazne. Przegladam strony internetowe mowiace o Ginie Lollobrigidzie.  Byla swego czasu pieknoscia i symbolem seksu. Mnie nie powala. Przyjemna twarz- twarz przelomu lat 50/60 ( mlodzi obecnie maja inne gusta, wszystkie aktorki z tamtych czasow uwazaja za grube kobiety- te ich pelne ksztalty- teraz chudziny sa modne,) :) Pamietalam ja jak przez mgle, chyba z "Dzwonnika z Notre-Dame", ale wczoraj znalazlam film z jej udzialem pt.: "Intrygantka" (Klik). Zmieklam- swietna gra. Wiem, ze pani ta nie chciala za ocean dlatego, byc moze, stracila szanse na zaistnienie na swiatowym rynku filmowym. Film jest bardzo dobry. Wystepuje w nim oprocz Giny Lollobrygody Sean Connery. 

Po raz pierwszy zasmierdzialo mi w filmie meskim testosteronem... tak zasmierdzialo, nie zapachnialo. Zaczynam byc coraz bardziej wdzieczna feministkom za to, co dla kobiet robia. 

czwartek, 21 kwietnia 2022

Kto bogatemu zabroni?

 Serpentyno 😀 u mnie raczej wszystko w porzadku. Chwila... tak... po zastanowieniu sie, stwierdzam ze u mnie wszystko toczy sie jak co dzien. Czyli normlanie. 

Wlasnie wrocilismy z urlopu w Polsce, bo pomimo, ze paliwo drozeje , nikt przeciez  bogatemu nie zabroni podrozy, nieprawdaz? Ten wyjazd  do konca nie byl pewny, ale ... dziecko chcialo, matka Polka chciala nas zobaczyc... czegoz  sie wiec nie robi dla mlodych i starszych bliskich? Z podrozy owej powrocilam bogatsza o kilka ksiazek. 

Czytam wlasnie biografie Audrey Hepburn. Zaciekawila mnie . W 1999 roku American Film Institute umiescil jej nazwisko na 3 miejscu w rankingu "najwiekszych aktorek wszechczasow" . Jako dzieciak cos tam z jej udzialem ogladalam. Mama zachwycala sie "Rzymskimi wakacjami". Niewiele z owych "Rzymskich wakacji" pamietam, notabene Audrey Hepburn dostala za role w tym obrazie Oscara. Postanowilam odswiezyc ma wiedze z zakresu zawodowych poczynan  aktorki i zapuscilam nura w CDA. Jestem zauroczona jej gra w "Sniadaniu u Tiffany´ego" - polecam (Klik), a zainspirowana znalazlam internetowy sklep z produktami Tiffany. (Klik). 

Ludzie kochani, ilez tam ciekawych rzeczy mozna zobaczyc. O prosze - Klik , a jakie drogie! Z drugiej strony... kto bogatemu zabroni... przygladac sie zdjeciom bizuterii, nieprawdaz? 

Ucze sie puszczac zycie na luz, szczegolnie niektore domowe obowiazki. Nie chce mi sie- Przewrocilo sie? Niech lezy .  No nie, az tak tragicznie jeszcze nie jest. Przewrocilo sie... nikt nie podniosl (?) , wiec wstaje i podnosze.

Z nudow ( kto bogatemu w czas zabroni sie nudzic?) szukam nowych przepisow kulinarnych. Kiedys stalam sie wlascicielka ksiazeczki : "Tapas. Spanische Snacks zum Teilen". Znalazlam tam dwa przepisy na gazpacho. Jeden z wieksza iloscia skladnikow, machnela wiec na niego reka. Drugi z kilkoma skladnikami. Sprobowalam wlasnie dzisiaj i jak na moj gust rewelacja! Na pewno latem bede powtarzala. Niesamowicie odswiezajace. Trzeba posiadac wywar, np.: warzywny do sporzadzenia tego cuda.  Gazpacho nazywa sie con aguacate i w ksiazce wyglada tak:




A u mnie prezentuje sie tak:


Pieknie zielony i smaczny. 

Sladniki:

-3 awokado,

-1 ogorek (slatkowy-dlugi),

- 250 ml wywaru warzywnego,

-sok i skorka otarta  z 2 limonek ( nie scieralam skorki) , 

-sol , o ile wywar nie jest posolony,

-pieprz cayenne ( dodalam pol zielonej papryczki japanelo),

-3 galazki swiezej kolendry ( kilka lisci pozostawic do dekoracji).

 Awokado wyjac ze skorki i usunac pestke. Wrzucic do blendera. Ogorka umyc, nie obierac, pokroic tylko na mniejsze czesci . Zetrzec skorke i wycisnac sok z limonek. Dolac wywar. Przyprawic wszystko pieprzem cayenne lub dodac polowke malej, ostrej, zielonej papryczki i kolendre. Wszystko zmiksowac. Przyprawic do smaku. 
Jak dla mnie bomba. W ksiazeczce jest napisane, aby gazpacho przed spozyciem odstawic na godzine w chlodne  miejsce. Na gorace lato jak znalazl.

Planujemy z Mloda wypad w pazdzierniku do Stanow, do New York. Kto bogatemu zabroni planowac?  Na razie wszystko jest w sferze uzgadniania. Polecimy, jesli dostane urlop. USA to marzenie Marie. Mnie przeraza ponad 8 godzinny lot.  Fajnie jest moc  spelnic niektore pragnienia  majac 14 lat. W moim nastoletnim zyciu moglam sobie wlasnie tylko pofantazjowac o podrozach, bez wiekszych perspektyw na ich spelnienie. 

Ludzie powinni marzyc i dazyc do spelniania swoich pragnien. Nie pozwolcie aby Wasze marzenia zasnely i przykryl je kurz. 


środa, 9 lutego 2022

Byc kobieta. Post z serii: "Olaboga , jak kobiety maja zle!"

 Byc kobieta, to trudna sprawa. Nie wiem co znaczy "byc kobieta"? Moze kobiete okresla chodzenie do ginekologa? Rodzenie dzieci? Karmienie ( stanie przy garach) rodziny? Latanie ze szmata i scieranie kurzy? My kobiety widzimy ponoc wiecej. Dostrzegamy warstewke kurzu na meblach, a faceci przechodza obok nie zwrociwszy na taki detal uwagi. Powiecie byc moze: " Zalezy jacy faceci. Sa tacy, ktorzy pylkowi nie odpuszcza." Nie zajmujmy sie wyjatkami. Idzmy utartym szlakiem. 

Niewatpliwie plec piekna charakteryzuje wielozadaniowosc. Nic w owym stwierdzeniu odkrywczego ... eM nie zalicza sie do leniwych- kanapowych  facetow, ale ... w momencie kiedy on robi jedna rzecz ja odbebniam trzy. Nastawiam obiad , pranie, zmywarke  i wale na zakupy. Nie, nie sa to rzeczy malo istotne. Nie zgodze sie z tym, ze facet w danym momencie robi cos co nie pozwala wytracic go ze skupienia. Sprzata np.: garaz i jak ma w danym czasie obierac ziemniaki na obiad? Czesto sprzatam chalupe i w miedzyczasie obieram te zasrane ziemniaki. 

Ciesze sie, ze feministki rzadza:) I nie znaczy to, ze nie lubie facetow, ale mam corke- nie syna -  i chcialabym, aby w przyszlosci to on ( jej partner) nastawil obiad, zmywarke, pranie i wybyl z dzieciakami na zakupy , a ona w danym momencie niech zajmnie sie pisaniem pracy doktorskiej lub wyjazdem na sympozjum naukowe. 

Waw! To sobie pomarzylam, w dodatku za corke. Juz mamuska ustawia zycie potomkini ( tak po feministycznemu; nie potomkowi, a potomkini).

Niech mi tylko ktos ironicznie oznajmi, ze : "Coz to za wyczyn zakupy ogarnac, wlaczyc pralke, zmywarke i obiad nastawic" , chyba  go smiechem zabije. Ludzie nie zdaja sobie sprawy jakim trudem ( przynajmniej dla mnie) w naszych czasach jest zrobienie zakupow. Obecnie nie robi sie ich niejako po drodze ( ok po drodze, ale nie o taka droge mi chodzi): mleczko, chlebek, maselko i kawalek kosci na zupke. Teraz zakupuje sie na zapas. Nie stac nas na ciagle walenie do sklepu, poniewaz sie czegos zapomnialo. Pandemia, malo czasu...  czlowiek gubi sie co w domu ma, czego nie ma. 


Choc schowek mam posprzatany , i tak sie gubie. 

Na dodatek wszedzie karty... zbieranie punktow, rabaty... 


Ta karta na samym dole jest bardzo istotna. Laduja w nia punkty przy zakupach zywnosci w sieciach Rewe, Real, podczas tankowania na stacjach Aralu, w drogeriach typu "dm", w sklepach Fressnapf (zywnosc dla zwierzat ), w ksiegarniach Thalia.... Na poczatku do sprawy podchodzilam sceptycznie i zbuntowanie: "Nie beda mnie za jednego centa upustu przywiazywac do siebie!", ale kiedy za zebrane punkty udalo mi sie nabyc pare ksiazek,  wtedy zdanie zmienilam. Sama sie dopraszam i pytam czy w sklepie , w ktorym zadrza mi sie od czasu do czasu zostawic kase, nie rozdaja kart klienta. W taki oto sposob portfel pecznieje od ... niestety nie od nadmiaru gotowki, a od nadmiaru kart wszelakich. 

Wiecie co znaczy:  "Byc kobieta"? To znaczy umiec zgrabnie przejsc od tematu feminizmu do zakupow, aby po chwili ponownie powrocic na feministyczne tory. Kobieta to ROBOT WIELOZADANIOWY.  Widac, ze  owa wielowatkowosc w mysleniu rowniez sie przejawia.  

W niedziele na TVP Kultura wspominali Barbare Krafftowne. Przypomnieli film, z nia w roli glownej, "Jak byc kochana" W. Hasa. Krytycy filmowi okrzykneli  postac Felicji, grana przez Krafftowne, jako jedna z najwiekszych kreacji kobiecych w dziejach polskiego filmu. Dlaczego? Powinniscie sami ocenic ( dla chcacych KLIK). 

Zastanowil mnie ow obraz. Czyzby kobieta musiala w zyciu wiecej zniesc, czy tez umiala wiecej zniesc? Narracja dzieje sie podczas II wojny swiatowej. Wiktor Rawicz , grany przez Cybulskiego, zabija, a moze wali w morde ( nie pamietam) volksdeutsch´a- typowe zalatwianie spraw po mesku. Musi sie z tego powodu ukrywac. Pomaga mu, zakochana w nim, kolezanka Felicja. Ilez ona dla Wiktora znosi trudow, ponizen... Wiktor to nieudacznik. Has pieknie konstuuje ow film. Rozprawia sie z wieloma mitami, miedzy innymi z mitem wojennego bohatera. Bohater filmu Hasa wojne przepedza w ukryciu, pod materacami lozka, a po jej zakonczeniu porzuca Felicje nie mowiac nawet "czesc", czy "dziekuje". Ulatnia sie po angielsku. Zakochana w nim Felicja to swiadek jego tchorzostwa. Nie na reke Rawiczowi taka znajomosc. Tematem wtretu (  czyli znowu po kobiecemu) Has zatrudnil do roli Rawicza celowo Cybulskiego, ktory wczesniej, w filmie Wajdy, gral w "Popiele i diamencie"  Macka Chelmickiego. 

Felicji bylo niewatpliwie ciezko. Przypominaja mi sie tez slowa Zofii Posmysz, wiecie, ze przezyla Auschwitz. Ona mowila, ze kiedy szlo o sprawy  zwiazane chociazby z cielesnoscia i ponizaniem to panie mialy trudniej. Sam fakt miesiaczkowania i zero zabiezpieczen. Przepedzanie rozebranych ludzi po placach apelowych- trudno teraz mowic kto bardziej sie wstydzil mezczyzni czy kobiety, ale nie mialy kobiety nawyku podgladania kapiacych sie wiezniow w lazniach, a straznicy, w stosunku do wiezniarek,  czesto to czynili. 

Z drugiej strony przypomina mi sie niedawny spektakl w Dortmundzie "Berlin Skandalös". Ciezkie przedwojenne czasy i ...  dziewczyny, oczywiscie ladne, mlode;  szybciej znajdowaly sponsora i mogly jakos ten trudny ekonomicznie czas przyjemnie przepedzic- przezyc. Hm... wlasnie ciekawe czy gdyby kobieta miala wybor to chcialaby tak swe zycie przepedzac? 

niedziela, 26 grudnia 2021

Cicha noc, swieta noc.

 Cicha? Niewatpliwie. Przekimalam troche dnia i przyszlo mi szwendac sie nocami. Szwendanie sie, czy wyprodukowanie posta na blogu? Ba! Ktora z owych mozliwosci zaprzepascic? Nie da sie wloczyc i produkowac czegos na pismie. 

Nasze polskie jestestwo ( piekielko)- podzielenie od lat. Zaznacze tylko, ze ja tego w domu nie mialam. Mama byla ( teraz chyba bardziej) wierzaca, ale jej wiara z praktyka nie ma/miala wiele wspolnego. Ojciec zas? No coz.. nazwalabym go poszukujacym lewicowcem.  

Patrzac na moich bliskich - tylko ja mam w glowie namieszane, czy tez dobrze ulozone... zalezy kto i jak bedzie na sprawe zerkal.  Z jakiej perspektywy wezmie sie za oglad.  

Polecam. Polski, rodzimy grajdolek:) 


Polowalam na ten film ( Klik). Uzbrojcie sie w cierpliwosc i czas, bo moze byc dlugo (40 minut). Zachecam Was jednak. 

Mlody pisarz, rezyser, scenarzysta, producent- Pawel Jozwiak- Rodan. Nagrywa ( kreci) filmy dokumentalne w stylu , nazwalabym to, wspolczesnych blogow- vlogow... Dokumentuje rodzinna historie- bez upiekszan. Zdobywa nagrody. Jest zauwazany, doceniany nie tylko w Polsce. Spotkalam sie po raz pierwszy z jego tworczoscia na TVP Kultura podczas emisji jednego z jego filmow:  "Agnieszki tu nie ma". Obraz mnie wciagnal.  Nie powiem -  momenty byly. Nie wiedzialam: smiac sie, czy plakac? 

Teraz ogladam zalinkowany :" Mama, Tata, Bog i Szatan". 

Jesli ktos z Was cierpi na chwilowa bezsennosc to ... moze skorzysta?


niedziela, 5 grudnia 2021

Boza pedagogika...

 ... inaczej mowiac sposob , metody jakimi Bog wychowuje swoj lud. Wypadaloby teraz rozwinac okreslenie "wychowywac", ale  tego nie uczynie, bo utknelabym. Musialabym przywolywac wielu pedagogow i pokazywac ich spojrzenie na temat, a  chcialabym prosto podejsc do zagadnienia. Nie za skomplikowanie.

 I... dlaczego we wszystko musi byc wtracone slowo "Bog", bo beret jestem ( czy tez moher)  i moge. 

Do XIX wieku wychowywac znaczylo tyle co zywic i utrzymywac. 

Na wspolczesne czasy zacytuje Okonia, to byl pedagog , z ktorego sporo korzystano i za moich studenckich lat. On mowi, ze wychowywanie to "świadomie organizowana działalność społeczna, oparta na stosunku wychowawczym między wychowankiem a wychowawcą, której celem jest wywołanie zamierzonych zmian w osobowości wychowanka”.

Jeszcze prosciej wychowywanie to przeksztalcanie i rozwijanie jednostki. 

Jak wiec ow Bog rozwijal i przeksztalcal owa jednostke ( narod wybrany). Marchewka, czy batem? Co jest bardziej wychowawcze- rozwijajace i przeksztalcajace jednostke? 

Zaraz, zaraz... musze zboczyc  z tematu. Jak juz wiecie lubie zboczenia(?), zbaczania (?), schodzenie na niewlasciwe drogi. A moze wcale nie zbocze?

Ogladam na TVP Kultura serial Nedznicy. Jest tam scena, kiedy to glowny bohater, Jean Valjean opuszcza wiezienie. Dostaje wypracowane przez 19 lat zaskorniaki. Glejt, ze jest bylym wiezniem. Glejt ma okazywac policji w kazdej miejscowosci, w ktorej sie zatrzyma. Na poczatku Valjean probuje uczciwie. Pracuje caly dzien przy rozladunku beczek z winem i dostaje za robote, w stosunku do innych zatrudnionych,  polowe zaplaty. Chce wynajac nocleg w karczmie, ale wlasciciele noclegowni traktuja go jak kogos z choroba zakazna. Byly wiezien lokuje sie wiec na lawce pod kosciolem i...  ktos mu podpowiada,  aby sprobowal u miejscowego biskupa . U biskupa zjada super kolacje, uklada sie do snu na wygodnym lozu. Jest nazywany przyjacielem, a za owe oznaki przyjazni odwdziecza sie w ten sposob, ze okrada biskupa z drogocennych sreber. 

Niewatpliwie pamietacie owa scene. Ta scena jest dosc wazna dla filmu, jest punktem zwrotnym w zyciu Valjeana. Policja doprowadza sprawce kradziezy do biskupa, ten zas zamiast napietnowac zloczynce, mowi, ze podarowal srebra bylemu skazancowi. Wrecza mu tez dokument potwierdzajacy darowizne i zwalnia sprawce z wszelkich podejrzen o kradziez. 

Jak  mowi biskup: " Zrobilem wszystko co w mojej mocy, reszta nie nalezy do mnie". Teraz powinien zadzialac Valjean. Jego dusza zostala poruszona- zasiano w nim ziarno- powalila go moc milosci. Pieknie potoczylo sie dalsze zycie bylego wieznia. Nie bylo ono pozbawione trudnych chwil, cierpienia i strachu, ale nie bylo przepelnione nienawiscia i checia czynienia zla. Metodycznego, zaplanowanego lajdactwa. 

Uslyszalam kiedys na blogowisku, ze jestem idiotka. Wydaje mi sie, iz wystarczy odrobina ciepla, aby przemienic drugiego czlowieka. Ten czlowiek jak podly sie urodzil , tak podly stad odejdzie. Na nic tu cieplota. Ow udzielajacy mi takowych porad zial jadem, wszyczynal blogowe wasnie. Podzielil swego czasu blogowy swiatek. Nie oczekiwal cudow, ze swiat sie zmieni, sam go dzielil i sklocal.  

Mysle, ze na zmiane swiata trzeba miec Boza cierpliwosc i dysponowac jego czasem- a ma ci on tego pod dostatkiem. Czekac moze w nieskonczonosc. Nieskonczonosci na tym lez padole nie posiadamy  zas my. Musimy, czy tez powinnismy,  sie spinac i dobrze odrabiac zadane lekcje, bo kiedys czas tutaj sie nam skonczy. 

Czy jednak mozna kogos zmienic poprzez przykre zyciowe doswiadczenia? Mysle, ze tak. Mysle, ze mozna komus wymierzyc policzek, ktory moze byc oznaka milosci, jezeli wymierzajacy go bedzie mial na celu przebudzenie tego, ktorego obdarza ciegiem. Milosc niejedno ma imie. 

Pamietam pewne zajecia na studiach. Prowadzil je mlody doktorant. Specjalizowal sie w pedagogice specjalnej. Konkretniej rzecz ujmujac, lubil filozofowac. Postawil nam kiedys problem do rozwiazania. Dla mlodych osob, nie posiadajacych swoich pociech , nie byl to latwy dylemat tym bardziej, ze wowczas napomykano juz o bezstresowym wychowywaniu. 

-Macie w klasie inteligentne dziecko. Powiedzmy, ze jego matka to spiewaczka operowa. Ojciec profesor uniwerku. Dzieciak porusza sie w specyficznym srodowisku. Inteligentny, wiec rozumie swoje polozenie, ze jest w czepku urodzony. Poniewaz jest mlody, nieopierzony, nie rozumie jeszcze zycia na tyle ... wiec chelpi sie swym punktem wyjscia, miejscem startowym. Uwaza sie za super inteligentnego (taki w sumie jest). Na kazdy temat sie wypowiada. Wszystko wie. Nikomu nie daje dojsc do slowa. Zdobywa najlepsze oceny.  Jest przemadrzaly i ... meczy pozostalych swa postawa. Ciagle chce blyszczec. Co zrobicie? 

W koncu wychowywali (nas) przyszlych pedagogow. Jaki chwyt zastosowac, aby wyszlo dobrze, aby wilk byl syty i owce cale. Do tego to bezstresowe wychowywanie, przy ktorym nie wszystko mozna powiedziec. 

Trzeba dzieciakowi dac zadanie nie do wykonania. W koncu, jak bylo zaznaczone, mielismy z kims bystrym do czynienia, czyli to jest metoda na inteligentnych- szybko uczacych sie, wyciagajacych wnioski, refleksyjnych. 

Nie ma bata, kazdy ma swoja achillesowa piete. Niech bedzie, ze dziecko owe pieknie spiewa, dobrze liczy, duzo i szybko czyta, ale... nie umie rysowac. Nalezy wiec dac mu np.: kronike szkolna do poprowadzenia a calkiem mozliwe, ze nie wybrnie z zadania.  Skoro jest lotny, to lekcje pojmie. Dzialania pedagogiczne to rozwijanie i przeksztalcanie jednostki. A pedagog to taka osoba ( tak przynajmniej powinna byc wyszkolona), zeby umiec owe rozwijanie i przeksztalcanie jednostki stymulowac. Wiadomo- jak w kazdej dziedzinie i tu mozna trafic na partaczy, ktorzy na zajecia nie przychodzili i swe lekcje na uniwerku przespali. 

Mysle jednak, ze w analogii do Boga- tu partactw nie ma.  

Metoda owa ma tez swoja naukowa nazwe. 

Bywalo w waszym zyciu tak, ze czasami owe negatywne zyciowe doswiadczenia ( lekcje) wplywaly na zmiane waszego stylu zycia? Uczyly was czegos pozytywnego? Powodowaly , ze zmienialiscie podejscie? Dowiadywaliscie sie czegos ciekawego- dotad nie odkrytego- na wlasny temat?  

Bo ja miewalam takie sytuacje. Niekoniecznie milosc, ciepelko i zacisze, czy tez schronienie sie w mamusine pielesze  zmienialo moje nastawienie do zycia, problemu, czy sprawy, a wlasnie owe negatywne doswiadczenia. 

poniedziałek, 29 listopada 2021

Wariacje na temat czerwonej kapusty.

 Wstalam dzisiaj z zamiarem sprzatania, ale nie takiego sprzatania jakie robimy zwykle. Kurze i te inne.  Chcialam sprzatnac niezwykle. Zywykle to ja mam z reguly wysprzatane. Wstalam. Zaczelam delektowac sie kawa i ... "Kurna chata, mam chyba w piwnicy odlozone glowki czerwonej kapusty?! Zapomnialam o nich!" . Bylam tydzien temu na zakupach u rolnika. Przytachalam do domu worek ziemniakow, jaja , dynie no i ...kapuste. Kupilam ja z mysla zrobienia typowego niemieckiego dodatku warzywnego do obiadu- w Polsce zwanego surowka. Niemcy lubia kapuste -jarmuz to ich ulubione, zimowe warzywo - nie poswiecaja jej jednak tak wiele czasu jak my. Polski bigos jest gotowany dluuuugo. Im dluzej tym lepiej. Podgrzewany, odgrzewany.... Mam znajoma, ktora bigos gotuje, prawie ze tydzien. Codziennie podgrzewa, oczywiscie podjada, i po czasie ma perfekcjyna kapuste na stol dla gosci. W tym przypadku cierpliwosc sie oplaci. 

Wygrzebalam czerwona kapuste z piwnicy i nastawilam 10 litrowy gar. Najwiekszy jaki posiadalam. 

 


Co mnie podkusilo, aby kupic az cztery glowki? Nie mam pojecia. Najwidoczniej zachlannosc i pazernosc. Zrobie i bede miala duuuuzo. Czerwona kapuste Niemcy stosuja do dziczyzny. I ja niewatpliwie z taka mysla postanowilam kapuste do domu przywiezc: "Zrobie dzika. Nastawie kapuche. Dorobie kluchy i .... rodzina bedzie przede mna klekac w podziece."

2/3 kapuscianych zbiorow przerobilam na styl klasyczny. 1/3 na swiateczny- Bozonarodzeniowy. 

Rozpuscilam w garze tluszcz , w tym przypadku lyche masla i troche oleju do smazenia. Podsmazylam na nim cebule ( 2 male na glowke, lub jedna duza), dodalam do smazacej sie cebuli jagody jalowca, pieprz, trzy ziarna ziela angielskiego, tyle samo gozdzikow,  cztery liscie laurowe. Pociachalam glowke kapusty. 

 

Jak ja sie naciachalam!!! Litosci. Juz mi to krojenie bokiem wychodzilo. Do tego zonk- dwie glowki i w 10 litrowym garnku zaczal robic sie tlok. Kapuste zalewa sie wywarem ( ja ide na latwizne i kostki warzywne rozprowadzone w wodzie dodaje). Zabezpieczylam kolor kapusty octem, w tym przypadku winnym ( jakies 50 ml.) . Lekko doslodzilam danie miodem ( lyzka) , po czym wkroilam okolo 6 jablek. 


 Przykrylam pokrywka i niech pyrka w spokoju... w spokoju , ale nie za dlugo. 

Druga, mniejsza porcje, zrobilam swiateczna. Do smazacej sie cebuli dodalam te same przyprawy co i do kapusty na styl klasyczny; dokladajac tylko gwiazdke anyzu, laske cynamonu i wanilii. Odpuscilam jablka, zamienilam je na troche suszonej zurawiny, pare skrojonych suszonych moreli i sliwek. Oczywiscie uzylam wywaru, octu i miodu ... wyszlo perfekcyjnie. Jutro przeloze do workow i przeniose do zamrazarki. 

Na czerwonej kapuscie zeszlo mi cale przedpoludnie. 

Po obiedzie wybylam na zakupy. Tak tego nie lubie, ze az mnie skreca kiedy musze. Nie lubie bo zarazenia. Nie lubie, bo przy okazji przywoze duperele ( niegrozne duperele) , bez ktorych moznaby bylo sie obejsc, ale: " Niech bedzie na pozniej. Przyda sie. Nie bede musiala ponownie wychodzic."  Nie, nie jest to dodatkowy papier toaletowy, czy tez kostka mydla. Choc z drugiej strony to co przwoze tez zuzywamy. To nadkupowanie to cecha spoleczenstw konsumpcyjnych... moze tez wynikac z obecnej pandemii. 
Nie wazne- wazne, ze nie lubie. Nie chcem, ale muszem. 
Pojechalam w celu nabycia wieszaka do malej sypialni w Polsce. Zobaczylam w jednym ze sklepow i ... spodobalo mi sie. 



 

Nie planuje w pokoju szafy, ale jakis mebel, na ktorym mozna by bylo powiesic ubrania wypadaloby zorganizowac. Znalazlam. Na dokladke skusilam sie na dwa lampiony. Ogrodowe, ale w pomieszczeniu beda rownie dobrze wygladac i tworzyc klimat. W sprawie lampionow w mieszkaniu myslalam dluuugo... w koncu , kiedy zdecydowalam sie je nabyc, okazalo sie, ze ich nie ma. Znalazlam podobne- moga byc. Doloze swiece pokojowe i gitara gra. 
W sklepie zatrzymalam sie przy:


Oj jak mnie kusilo. Kusilo i swierzbilo. Nie dalam sie. Niezla ozdoba swiateczna na schody przed domem. Do latarni dolozyc swieczke i ...  robi sie pieknie. Z drugiej strony- po co mi to? Mam stare, ale ... jeszcze jare ozdoby swiateczne. 
Na mojej ulicy mieszkaja emeryci. Z potomkami w gniezdzie to ja i eM, i jeszcze jedno malzenstwo. Maja dzieci w podstawowce. Ich dom od strony ogrodu to swiecaca, bajkowa kraina. Mysle, ze to wszystko ze wzgledu na dzieciaki. Ogolnie zas, wsrod moich sasiadow, przewaza zdobnicza skromnosc. Jakis balwanek przed posesja. Kilka swiatelek . Jakas gwiazda beltejemska w oknie.... 
A u nas przed domem wielkie nic. Nie mielismy do tej pory czasu ani checi. Dlatego tez ow skrzat, tak mnie krecil. Nie narobi sie czlowiek , maly detal i po sprawie. 

"Skoro jestem tu, to pojade jeszcze do Rosjan."-Pomyslalam. Czego u nich szukalam? Polskich produktow.

Rosyjskie kiszonki:



Rozne rodzaje kiszonych pomidorow. Konserwuja prawie wszystko poprzez kiszenie. Nawet arbuzy.

 


Probowalam owych pomodorow. Ogolnie mi nie podchodza. Nie jestem przyzwyczajona, ale... jest jeden rodzaj pomidorow koktajlowych, ktore Rosjanie lacza z malymi ogorkami i to kupuje chetnie, zas kiszone arbuzy... nie, to nie moja bajka.
No coz- co kraj to obyczaj. Kraje srodziemnomorskie ( arabskie) konserwuja warzywa w oleju... Europa Wschodnia w occie. 

 

Cukierkowe polacie. 



I rosyjska muzyka. 



Poza tym? Ogladalam wczoraj wieczorem przepiekny film. Zrobil na mnie niesamowite wrazenie. "Rozyczka".  Aktorzy klasa. Seweryn, Boczarska , Wieckiewicz... mamy swietnych aktorow. Akcja.. no i sciezka dzwiekowa. 


czwartek, 16 września 2021

 


Czarodzieje.

Zabraklo mi pomyslu na tytul.  Moze Wy cos sami dodacie? 

Nie mam weny do pisania, coraz z nia trudniej. 


Kobiety z wiankami ... zabawy w rodzimowierstwo? 

Czarownice czy wiedzmy? 



Skandynawskie rodzimowierstwo. Wiedzma , a moze...czarodziejka? Tzn. jeszcze czarodziejka. Bo z latami kobiety staja sie zolzami i blizej im do czarownic. 



Lubie swingujace czarodziejko- czarownice. 

Cala muzyka jest boska. 






Wiedzma i Wiedzmin daja aktorski popis. 

Klik

niedziela, 22 sierpnia 2021

Hej ho, hej ho... czyli wszystko.

 Zolta ksiazeczka.



Kiedy w Niemczech rodzi sie dziecko, otrzymuje podczas pierwszego szczepienia zolta ksiazeczke. Ta ksiazeczka towarzyszy mu podczas wszystkich szczepien przez cale zycie. Trzyma to w swoich dokumentach i okazuje. W sumie nie wiem kiedy sie tym legitymuje, ale ... czy to istotne? Moze w szpitalach (?) - choc ode mnie niczego takiego nigdy tutaj nie wymagano. 

W Polsce czegos podobnego sie nie praktykuje. Nie wiem jak jest obecnie, ale na pewno za moich czasow sie nie praktykowalo.  

Zaszczepilam sie i dzieki temu stalam sie posiadaczka owego zotlego dokumentu. 


Pierwszy dawka byla w porzadku. Przeszlam szczepienie bezobjawowo. Druga zas, wcale nie byla przyjemna. 

W kazdym badz razie mam to za soba. Moge przejezdzac granice bez koniecznosci robienia testow. Nie musze, przy nieobecnosci w pracy dluzszej niz 5 dni, wykazywac sie waznym testem, udawadniajacym, zem zdrowa.  

Do samego szczepienia z powodu  korony, przekonana zbytnio nie jestem. Nie mam nic przeciwko szczepieniom jako takim. Jakby nie bylo pomagaja. Dzieki nim  mozna wyeliminowac wiele chorob. Jednak cos mnie w obecnym naszym przypadku intryguje. Gdyby owe antidotum skuteczne bylo,  to na czort szczepic ludzi kolejna ( trzecia) dawka? 

Nie rozumiem. Poza tym... slyszalam razu ktoregos w telewizorni, ze  szczepionki dla chorob typu SARS  szuka sie juz od 19 lat i ... nic! Pojawila sie korona wirus i ni grzmialo ni blyskalo... rach- ciach... wynalezli. Przyskrzynilo ludzkosc. Szare komorki ludzkosci zaczely pracowac na wyjatkowych obrotach i EUREKA!

Z tego co sie orientuje, to wszelkie srodki zanim osiagna optymalny pulap przydatnosci dla czlowieka potrzebuja testowania i to wcale nie krotkiego. Cud sie ludzkosci przytrafil - tzn. najpierw nieszczescie w postaci nowej choroby, a niemal zaraz po tym   cud. Wytestowane, sprawdzone, oddane do uzytku. 

No coz. Nie znam sie... najlepiej nie drazyc tematu. Szczepic sie i nie marudzic. 


Testy.


W Niemczech w takich namiotach, rozstawionych np.: w centrum miasta , robi sie testy na obecnosc korona wirusa. Testy sa bezplatne- jeszcze bezplatne. Uslugi swiadcza z reguly miejcowe apteki. Trzeba zamowic termin, najlepiej online, choc nie jest to obowiazujaca forma zaklepywania sobie  miejsca na badanie. Czlowiek przychodzi, bez wielkiego stania w kolejce- w koncu po to sie przeciez wszelkie terminy ustala- i po 15 minutach otrzymuje wynik. Nieskomplikowane i  bezbolesne, bo osoby obslugujace klientow drza nad nimi, aby tylko pacjent zadowolony wyszedl. Pytaja ciagle czy nie boli. 

Nam , Polakom za granica, w dupach sie  od tego zachodniego stylu zycia poprzewracalo. 
Wracajac do Niemiec musialam ( musialysmy - ja i Marie, eM jest od dawna zaszczepiony) miec wazny, negatywny test. Wielkiego problemu z  kolejka w Polsce  nie bylo, tzn.  troche bylo,  nie bede tego analizowala- to nieistotne. Obsluga super mila, ale ludzie kochani.... myslalam ze mi sie facet, pobierajacy probke, w mozg wwierci. Delikatnosci za grosz. 
Pozylo sie na tym dzikim zachodzie... poprobowalo tego i owego i ...kurna chata w kraju rodzinnym  wiele rzeczy nie smakuje jak drzewiej. 
Nie dbaja w Polsze o to, aby czlowieka nie bolalo. Mloda sie pobeczala. Mi tez lzy ciurem poszly. Nie pisnelam jednak. Znioslam to wiercenie, ktore wydawalo sie nie miec konca. 
W Niemczech pomimo ostroznosci i ciaglej dezynfekcji ten, kto pobiera probke podchodzi do osoby badanej. W Polsce tam, gdzie ja to robilam, goscia  ode mnie oddzielalo okienko i on przez owe okienka, wystawiajac reke,  pod sporym skosem, wprowadzal mi patyk w otwor nosowy....  Umeczylismy sie wszyscy. 
Nie dosc, ze placi sie za takowe badanie niezla kasiore , bo 130 zl od lepka , jezeli chce sie miec wynik po angielsku, to na dodatek cierpienia w tym nie brakuje. W mysl zasady placzesz i bulisz. 


Film. 



W "Ale kino" obejrzalam swietny film. Norweski. W rezyserii Martin´a Lund´a. Nagrodzony pewnymi lokalnymi nagrodami. Pomimo, ze to film o mlodych, niesamowicie mnie wciagnal. 
Nie moja problematyka, ale jednak.... 

Pamietam jak pewna blogerka, mieszkajaca od lat w kraju skandynawskim, opowiadala od czasu do czasu o stylu zycia w tamtej czesci swiata. Nie potrafilam tego chyba wlasciwie zrozumiec. Co innego slowo czytane, co innego konkretny obraz przedstawiajacy okreslone  przypadki... Mowila o ujednolicaniu, zrownywaniu ludzi. Najlepiej jakby nikt niczym sie nie wyroznial. Wszyscy powini byc tacy sami. 




Zrozumialam to dopiero podczas danego obrazu filmowego. Zszokowalo mnie z lekka. W koncu film robil  rezyser wywodzacy sie z tamtejszej spolecznosci. Wnikliwy jej obserwator. 
Jest sobie Marius- chlopak zdolny, sprawny, raczy, poprawny, lubiany. Jest sobie Frida- outsiderka . Zaliczyla nieudana probe samobojcza . Dlaczego chciala to zrobic? Raz tlumaczyla,  ze zlozylo sie na to wiele czynnikow. Frida jest szalona i niestandardowa. Nauczyciel prosi Mariusa aby uczyl sie z Frida, gdyz nastolatka  potrzebuje kogos kto wciagnalby ja w zycie klasy i  odciagnal od problemow. Malolata ma nieprzecietne pomysly. Najpierw drazni nimi ulozonego Mariusa, potem zaczyna pociagac. Nie pasuje do reszty klasowych dziewczyn. Reaguje po swojemu, nie zwaza na poprawnosc. Jest szczera, otwarta, inna... 
Zrobila na mnie wrazenie scena z rodzicami, kiedy matka przeglada klasowe zdjecia Mariusa. Spostrzega, ze wszyscy ustawieni sa do zdjec z prawego profilu zas jej syn z lewego. Dlaczego tak? Dlaczego inaczej niz wszyscy? Matko moja- chlopak  nie pasuje do reszty!
- A kogo to obchodzi?- Irytuje sie syn. 
-Mnie.- Odpowiada matka.
Zrozumialam o czym mowila zaprzyjazniona blogerka. Najwazniejsze- nie wyrozniac sie. Pasowac do grupy.

Jest tez fragment, kiedy Marius zdradza Fride. Przybity do sciany  opowiada rodzicom o jednym z wybrykow, ktory zaliczyl z szalona kolezanka.  Rodzice zalatwiaja sprawe w gabinecie dyrektora. Ratuja jego ocene z zachowania. Ojciec chwali syna , ze wykazal sie odpowiedzialnoscia, dojrzaloscia....
-Przestan mnie chwalic. Przeciez kogos wkopalem! Donioslem!- Wkurza sie nastolatek. 
Calkiem inna percepcja postrzegania spraw w swiecie ludzi doroslych , inna u wchodzacego w zycie chlopaka. 
Poza tym znowu stanela mi przed oczami blogerka krytykujaca styl skandynawskich  miedzyludzkich stosunkow.  Nazywala je mocno lewicowymi. 

Po drugiej samobojczej probie Fridy do klasy przychodzi psycholog i chce porozmawiac z mlodzieza o uczuciach.  Dzieciaki nic o nich nie wiedza. Ciagle gledza,  ze jak poczuli smutek i o tym komus powiedzieli , to zrobilo sie im lepiej. W ogole nieumiejetnosc rozmowy o uczuciach to problem wiekszosci ludzi swiata, ale  w filmie Lunda chodzi raczej o cos innego... nawet w owej rozmowie na tematy zwiazane z emocjami, reakcjami  jest widoczny pewien standard, pewna poprawnosc.  Marius nie wytrzymuje. Podnosi glos, przewraca krzeselko, wychodzi ... znowu jego rekacje sa nie takie jak u reszty. 
W domu wyrzuca matke z pokoju, ktora przyszla go uspokoic. Zdjac z niego bagaz poczucia winy. Dziecie nie powinno cierpiec. Kobieta gubi sie... syn nie reaguje tak, jak nalezy. 
-Chce pocierpiec. Co w tym zlego, ze odczuwam smutek?  Wyjdz z pokoju!- Krzyczy do matki. 

Polecam Wam ten film. Nazywa sie "Psycholka".


niedziela, 6 czerwca 2021

O...!

 Hm.. no wlasnie, o czym tu dzisiaj napisac? Jak sie nie ma o czym to najlepiej  nie pisac, nieprawdaz? Belkotac aby belkotac ... bez sensu zajecie. 

Moja polka z ksiazkami. Kolejna niepoukladana tematycznie, choc .. jakies proby tematycznego poukladania byly. 


Znacie? 


Siegnelam ponownie po Osho. Swego czasu Ksiega Kobiet weszla we mnie jak nie przymierzajac placki ziemniaczane ( moje ulubione danie) . Byla ciekawa. Pokazywala nowatorskie spojrzenie na kobiety i sytuacje w jakiej obecnie, jako plec sie znajdujemy. Ksiega Mezczyzn ... nie wiem. Jedno co do mnie jeszcze dobitnej dotarlo to to , ze to nie nasz kobiecy swiat. Ze roznimy sie niesamowicie w postrzeganiu pewnych spraw, patrzeniu na zycie...  Wiem, wiem Ameryki tym nie odkrylam, ale  jakos tak dziwnie jest stapac po ziemii wiedzac, ze ten obok nas to calkiem odmienne stworzenie i ze czasami nie wystarczy nagadac sie, aby sie dogadac. Zeby sie dogadac trzeba uprawiac "zwierzecy seks" 😉

Watek zwierzyny w Ksiedze Mezczyzn tez zaistnial, a ze jest latwy, lekki i przyjemny to go tu wkleje. 



 



Na moj chlopski, prosty i nieskomplikowany jak swiat kobiety rozum, wynika, ze nasza Luna powinna dawac gwarancje na eMa jezeli bedzie ci on chcial zagoscic w jakims hotelu,  pensjonacie, kurorcie, hostelu..... Teraz wiem dlaczego niektorzy faceci daza do posiadania zwierzaka domowego , a moze z powodu  lapania panienek na odpowiedzialnego, potrafiacego zaopiekowac sie zwierzatkiem mezczyzne? 😎 Jedni na fur, komory tudziez inne gadzety drudzy na ... pieska, kotka, myszke, swinke morska, chomika... 


 Luna po fryzjerze. Nie ten pies, no nie?
 Dziwne. W okresie pandemii Luna korzystala z salonu pieknosci dla zwierzat trzy razy , a ja ani razu. Srebrne me wlosy przebijaja sie przez te jeszcze nie siwe. Zaroslam porzadnie . Dla mnie jednak przybytki oferujace zabiegi pielegnacyjne byly pozamykane.  
Radze sobie inaczej. SPA robie w domu. Wczoraj oblowilam sie w przerozne kosmetyki i jak mi zapal dopisze to nawet je do konca zuzyje.

Ogladalam przedwczoraj film, ktory namieszal mi w srodku. Pierwszoplanowe role odgrywali faceci. Starsi aktorzy uskarzaja sie na brak scenariuszy . Starsze aktorki wypowiadaja sie, ze z rolami dla nich kiepsko. Ogolnie w starszym wieku ze wszystkim jest inaczej niz  kiedy jest sie mlodym. Mlodzi musza na wszystko zapracowac. Wszystko przed nimi. Starzy niby juz zapracowali. Ugruntowali swoje pozycje zawodowe, ale ... okazuje sie, ze niekoniecznie czuja sie spelnieni. Zazdroszcza mlodym, ze maja wszystko przed soba- mlodzi , ze owi starsi mieli czas aby pokazac na co ich stac. Niech teraz pozwola mlodym... gdzie sie czlowiek nie obejrzy tam walka o ogien, o strawe, o pozycje, o wladze... 
Film , ktory ogladalam namieszal mi w duszy.  3:10 do Yumy ( jezeli ktos z Was zdecyduje sie na ogladanie i po ewentualnych reklamach nie bedzie ciagu dalszego nalezy wcisnac boczna strzalke). 
Niesamowita akcja psychologiczna.  Ten film to remake filmu z 1957. 
Rozlozyl mnie na lopatki.  Nie ogladalam starej wersji i nie jestem fanka wersternow, a jednak  bywaja odstepstwa od regul.  
Russell Crowe - chce sie powiedziec : "coz za piekny sku******". Ben Foster- gra rowniez role  "suki*****" . Obsada Oscarowa i takaz sama gra aktorska. 

niedziela, 9 maja 2021

Zrobic sobie przyjemnosc.

 Dla siebie samej. Nie myslac czy to sie komus spodoba czy nie... 

No to se zrobie fajnie:


Kiedy bylam dzieciakiem obchodzilo sie te wszystkie swieta np.: pierwszomajowe pochody.  Obchody rewolucji pazdziernikowej horonowalo sie apelami w szkole... Nie chce teraz dywagowac czy to dobre, czy zle i  co to nam narobilo w naszych swiatopogladach, duszach  i psyche... 

Pamietam jak w szkole na muzyce przerabialismy wszelkiego rodzaju szturmowki, Marylianke, My pierwsza Brygada, Przybyli ulani pod okienko, O moj rozmarynie... 

Jako dzieciak, wiszac glowa w dol na trzepaku, darlam sie: Rozkwitaly paki bialych roz... To byl chyba moj ulubiony w dziecinstwie hit. Jak na tamten okres mojego dojrzewania - byl to moj przeboj wszechczasow. Biale roze przycmiewaly Maryle Rodowicz i jej Malgoske. 


Nie szkodzi, ze Malgoska w okresie mego dorastania byla juz zgrana na wszelkie mozliwe sposoby. Nadal byla znana. Po latach zostala utworem nr 1 na 95 lecie Polskiego Radia. 

Bardzo milo sie tego slucha. 

Przyjemnosc zrobilam sobie  pijac dzisiaj z rana kawe na nieprzygtowanym jeszcze na sezon letni, tarasie... za to przygladajac sie zwierzakom- ( ktos wsadzil Milce do klatki infantylnego kroliczka ...  ciekawe ... to nie ja :) ) 




Tylko sie przy nich polozyc. 😏


Dzisiaj w Niemczech Dzien Matki. Zrobiono mi przyjemnosc.



Teraz ja" musze "- powinnam- zrobic przyjemnosc tym, ktorzy mnie obdarowali. Mezowi , choc nie jestem jego matka, ale sfinansowal prezencik od corki, no i corke. 

Kupilam kiedys  ksiazke. Ksiazka nie byla droga, przeceniona ( 2 euro) ... nie schodzila. Znajdowaly sie w niej ciekawe zdjecia dajace sporo rozwiazan, pomyslow na zapakowanie prezentow: "Pelne milosci prezenty z kuchni". Pomyslam, ze : " Ach najwyzej ... niech strace". Wcale  nie stracilam.




 Sciagnelam juz kilka rzeczy stamtad i chyba bede jeszcze sciagac... np.: zrobilam konfiture z suszonych moreli. 



To chce zrobic- przepis czeka w kolejce:



Hit - wloska Focaccia. Kupowalam gotowa z Aldi, ale srednio smaczna byla, dopoki nie znalazlam tego przepisu. 



Zagniesc ciasto z :



-600 gr. maki pszennej ( moze byc maka do pizzy).

- W ksiazce podaja "szyczypta soli".  Ja daje porzadna szczypte- okolo lyzeczki od ( do (?))  herbaty. Z sola sami sobie uregulujcie, ile kto lubi. Do maki jednak zawsze powinno dodawac sie sol. 

-350 ml. przegotowanej, cieplej ( ale nie goracej) wody.  

-25 gr. swiezych drozdzy ( dodaje tez suche i wychodzi).  Drozdze rozpuszczam , czy tez rozprowadzam najpierw w wodzie.

- Pol lyzki miodu. 

- 100 ml. oliwy- ja dodaje oliwy z oliwek. 

Na poczatku wydawac by sie moglo, ze ciasto bedzie za rzadkie, tak jednak nie jest. Trzeba to tylko porzadnie wyrobic i odstawic do wyrosniecia. Przy ciescie drozdzowym porzadne jego wyrobienie jest wazne. 


W ksiazce podaja przepis na Focaccie z miesnymi kulkami , czyli malymi mielonymi- mieso wyrobic tak, jak na kotlety mielone i zrobic z nich male kuleczki.  Powtykac w Focaccie jeszcze przed jej wypieczeniem. Tez to robilam dopoki w domu wszyscy byli miesozerni. Teraz robie inaczej.Wykladam ciasto na blache ( na papier do pieczenia, albo ot tak na blache wysmarowana oliwa, blache z wysokim brzegiem). Rozprowadzam ciasto rekoma nie za bardzo zwracajac uwage na to aby bylo porzadnie ulozone. Smaruje je pedzlem zanurzonym w resztce oliwy.  I przetykam malymi pomidorami oraz mini mozzarella. Posypuje swiezym tymiankiem i rozmarynem . Kiedy chodzi o ziola, to mozna dodac takie, jakie sie lubi.  Suszone tez moga byc. Posypuje delikatnie gruboziarnista sola ( nie trzeba jednak tego robc)


Zostawiam chwile na blacie i nagrzewam w tym czasie piekarnik. Mam program na pizze, wiec trudno mi powiedziec na ile stopni nastawic sprzet. Wydaje mi sie , ze na jakies 200 stopni celcjusza i piec okolo 25 minut. Bedziecie widziec kiedy ciasto sie zarumieni. 



U nas Focaccia schodzi jak swieze buleczki. Polecam. 

I moze jakas komedia? Klik