czwartek, 21 kwietnia 2022

Kto bogatemu zabroni?

 Serpentyno 😀 u mnie raczej wszystko w porzadku. Chwila... tak... po zastanowieniu sie, stwierdzam ze u mnie wszystko toczy sie jak co dzien. Czyli normlanie. 

Wlasnie wrocilismy z urlopu w Polsce, bo pomimo, ze paliwo drozeje , nikt przeciez  bogatemu nie zabroni podrozy, nieprawdaz? Ten wyjazd  do konca nie byl pewny, ale ... dziecko chcialo, matka Polka chciala nas zobaczyc... czegoz  sie wiec nie robi dla mlodych i starszych bliskich? Z podrozy owej powrocilam bogatsza o kilka ksiazek. 

Czytam wlasnie biografie Audrey Hepburn. Zaciekawila mnie . W 1999 roku American Film Institute umiescil jej nazwisko na 3 miejscu w rankingu "najwiekszych aktorek wszechczasow" . Jako dzieciak cos tam z jej udzialem ogladalam. Mama zachwycala sie "Rzymskimi wakacjami". Niewiele z owych "Rzymskich wakacji" pamietam, notabene Audrey Hepburn dostala za role w tym obrazie Oscara. Postanowilam odswiezyc ma wiedze z zakresu zawodowych poczynan  aktorki i zapuscilam nura w CDA. Jestem zauroczona jej gra w "Sniadaniu u Tiffany´ego" - polecam (Klik), a zainspirowana znalazlam internetowy sklep z produktami Tiffany. (Klik). 

Ludzie kochani, ilez tam ciekawych rzeczy mozna zobaczyc. O prosze - Klik , a jakie drogie! Z drugiej strony... kto bogatemu zabroni... przygladac sie zdjeciom bizuterii, nieprawdaz? 

Ucze sie puszczac zycie na luz, szczegolnie niektore domowe obowiazki. Nie chce mi sie- Przewrocilo sie? Niech lezy .  No nie, az tak tragicznie jeszcze nie jest. Przewrocilo sie... nikt nie podniosl (?) , wiec wstaje i podnosze.

Z nudow ( kto bogatemu w czas zabroni sie nudzic?) szukam nowych przepisow kulinarnych. Kiedys stalam sie wlascicielka ksiazeczki : "Tapas. Spanische Snacks zum Teilen". Znalazlam tam dwa przepisy na gazpacho. Jeden z wieksza iloscia skladnikow, machnela wiec na niego reka. Drugi z kilkoma skladnikami. Sprobowalam wlasnie dzisiaj i jak na moj gust rewelacja! Na pewno latem bede powtarzala. Niesamowicie odswiezajace. Trzeba posiadac wywar, np.: warzywny do sporzadzenia tego cuda.  Gazpacho nazywa sie con aguacate i w ksiazce wyglada tak:




A u mnie prezentuje sie tak:


Pieknie zielony i smaczny. 

Sladniki:

-3 awokado,

-1 ogorek (slatkowy-dlugi),

- 250 ml wywaru warzywnego,

-sok i skorka otarta  z 2 limonek ( nie scieralam skorki) , 

-sol , o ile wywar nie jest posolony,

-pieprz cayenne ( dodalam pol zielonej papryczki japanelo),

-3 galazki swiezej kolendry ( kilka lisci pozostawic do dekoracji).

 Awokado wyjac ze skorki i usunac pestke. Wrzucic do blendera. Ogorka umyc, nie obierac, pokroic tylko na mniejsze czesci . Zetrzec skorke i wycisnac sok z limonek. Dolac wywar. Przyprawic wszystko pieprzem cayenne lub dodac polowke malej, ostrej, zielonej papryczki i kolendre. Wszystko zmiksowac. Przyprawic do smaku. 
Jak dla mnie bomba. W ksiazeczce jest napisane, aby gazpacho przed spozyciem odstawic na godzine w chlodne  miejsce. Na gorace lato jak znalazl.

Planujemy z Mloda wypad w pazdzierniku do Stanow, do New York. Kto bogatemu zabroni planowac?  Na razie wszystko jest w sferze uzgadniania. Polecimy, jesli dostane urlop. USA to marzenie Marie. Mnie przeraza ponad 8 godzinny lot.  Fajnie jest moc  spelnic niektore pragnienia  majac 14 lat. W moim nastoletnim zyciu moglam sobie wlasnie tylko pofantazjowac o podrozach, bez wiekszych perspektyw na ich spelnienie. 

Ludzie powinni marzyc i dazyc do spelniania swoich pragnien. Nie pozwolcie aby Wasze marzenia zasnely i przykryl je kurz. 


30 komentarzy:

  1. ostatnio trafiłem na promocję awokado /30% wcześniejszej ceny/, to sobie pojadłem za wszystkie czasy, w różnych wariantach, różnie przyprawione... przy okazji odkryłem w necie, jak przyrządzać pestki, ale poszły już do gleby i jak zwykle znowu nic mi z nich nie wyrośnie...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moje awokado tez z promocji. Ogolnie rzecz biorac owoc sam w sobie smakowo dooopy nie urywa. Mdly jest , nijaki, ale jako dodatek, albo baza do salatek , sals, gazpacho robi dobra robote. Przenosi smak. Tlusty jest wiec jak najbardziej nadaje sie do roznych smakowych fuzji, bo tluszcz to nosnik smaku.
      Ponoc wyprodukowanie awokada to nielatwa sprawa, a i na owoce, w krajach rodzimych dla tej rosliny trzeba ponoc troche poczekac. Produkcja (bo to mega drzewiszcze do 20 metrow potrafi sie wzbic) pochlania kupe wody i plantacje awokadowe moga byc obecnie zagrozone, chodzi wlasnie o zanikanie owych wod gruntowych. Tak gdzies , kiedys cos mi sie o uszy obilo.

      Tu masz link jak mozna z pestki w warunkach domowych wyhodowac awokadowe drzewko.

      https://dom-i-wnetrze.pl/jak-wyhodowac-w-domu-drzewo-awokado/

      Usuń
    2. znam się na uprawie tylko jednej roślinki :P
      no, może dwóch, bo kiedyś imbir mi świetnie wyszedł z kłącza, nawet ładne zielsko, ale to tak raczej przypadkiem, bo zbytnio koło tego nie chodziłem, wsadziłem do gleby w doniczce i samo już jakoś tak potem tego...
      czytałem coś o tym kiełkowaniu awokado na wykałaczkach, nie wykluczone, że spróbuję, maj się zbliża, więc po Ogrodnikach czemu nie zacząć... ale o owocach faktycznie nie ma co marzyć, nie te warunki...
      ...
      co do smaku, to ja mam trochę podobnie, jak z tofu, które właściwie wcale smaku nie ma: odkryłem walory smakowe (paradoksalnie) raw material, czyli nieprzyprawianego wcale...

      Usuń
    3. Niech zgadne. Czyzby ta roslinka, na uprawie ktorej sie znasz, byl kaktus? Mi tez kaktusy swietnie sie udaja:)
      W moim przypadku to troche dziwne, bo na zewnatrz mam kwiaty ze hoho ... Podlewam tylko i obrywam to co zwiedlo no i kwiecie prezentuje sie przepieknie. Natomiast kwiaty w domu nie wychodza mi. Marnie rosna... nie mam reki, czy jak?

      Usuń
    4. kaktusy to bardzo wdzięczne roślinki w temacie "udała mi się uprawa", bo i tak kwitną raz na parę lat, wtedy gdy one chcą, a nie grower, który choćby je namawiał, perswadował, groził batem, cukierkami przekupywał, muzę im puszczał, stanął na uszach, i na koniec z tego wszystkiego sfajdał się w galoty, to one i tak mają to gdzieś, więc zawsze można powiedzieć "udało mi się"...
      "a kwiatki gdzie?"...
      "to już nie ode mnie zależy, ja tu nic nie mogę, tak po prostu działają kaktusy" :)

      Usuń
    5. Wdzieczna i niewymagajaca. Podlejesz , nie podlejesz a rosnie. Choc u mnie na poczatku mojej kaktusowej przygody i kaktusy potrafily mi zdechnac:)

      Usuń
    6. miałem znajomych, zapalonych hodowców kaktusów, mieli też Lophophory (te peyotlowe) i na wystawach tą gablotę trzeba było specjalnie opancerzać, zabezpieczać, bo ludzie kradli na potęgę, nietomni faktu, że te rośliny wyrosłe w polskich warunkach nie mają tych walorów, co w meksykańskich, po prostu nie działają zgodnie z oczekiwaniami, choć wyglądają tak samo...

      Usuń
    7. p.s. jak innej znajomej zakwitł kiedyś kaktus, to siedziała przy nim dzień i noc, wgapiona w kwiatek, bo nie wiadomo było, kiedy taka okazja znów się powtórzy...

      Usuń
    8. Moja matka ma cudne kwiaty. Siedzi sie u niej jak w ogrodzie botanicznym. Piekne, dorodne, zadbane. Kwiatowy wypas. Jej matka, a moja babcia miala podobnie. Tej i kaktusy kwitly kilka razy do roku:)
      Albo to z wiekiem przychodzi(?), bo nie pamietam u babcia ani u mamy jako dziecko takiego kwiatowego zalesienia i dorodnosci. Moje kaktusy atakowaly welnowce. Moze jeszcze nic straconego pod wzgledem kwiatow w moim przypadku? Moze za jakis moment dorobie sie gaszczu jak u mojej mamy?
      Twoja znajoma , kiedy jej kaktus zakwitl siedziala przy nim i gapila sie na niego. Moja babcia po trzech dniach na wyjezdzie ( a w zamiarach miala np.: zostac u nas tydzien) wybywala do domu, bo co jej kwiaty bez niej poczna?

      Usuń
  2. Rzymskie wakacje - ileż razy obejrzałem ten film :)
    Życzę udanych nowojorskich wakacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obejrze "Rzymskie wakacje" w moim wonym dniu od pracy. Nic z tego filmu nie pamietam oprocz glownych aktorow.
      Za zyczenia nie podziekuje... zobaczymy jak to sie wszystko uda. Mowia, ze przed czasem nie powinno sie dziekowac, coby nie zapeszyc:)))

      Usuń
  3. Jak Ty uwazam ze avocado sam w sobie jest nijaki. Musi sie go spozywac w towarzystwie czegos by ich smak dalo sie odczuc.
    O tak - przelot z Europy do USA jest meczacy nie tylko ze wzgledu na odleglosc. Powietrze w samolotach to oslabiona w tlen mieszanka i dlatego chociaz sie niby siedzi i nic nie robi czlowiek jest podroza bardzo zmeczony. Do tego dochodzi pozniej roznica czasu.
    Ale nie powinno Cie odstraszac - postaraj sie by do wizyty doszlo a do jesieni moze i na miedzykontynentalnych lotach zlikwiduja maseczki co doda komfortu przelotowi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś na dłuższe przeloty popularny był Rohypnol /flunitrazepam/... idealny (prawie) środek, pozbawiony wad większości prochów nasennych, działa szybko po zażyciu, po ok. 4 godzinach człowiek się budzi rześki, wypoczęty, niezmulony, ma też zredukowany jet-lag... oczywiście używany nagminnie uzależnia tak samo, jak inne takie rzeczy, ale mówimy przecież o jednorazowym, sporadycznym użyciu jedynie...
      potem lek trochę stracił dobrą prasę, bo zaczęto go używać jako "pigułki gwałtu", tak więc w niektórych krajach /także w Polsce/ zaprzestano legalnej produkcji i w ogóle zdelegalizowano...
      p.jzns :)

      Usuń
    2. Serpentyno

      No wlasnie . Jeszcze nigdy tak dlugo nie lecialam. Najdluzej bylo na Teneryfe, jakies 4 godziny, ale pogoda byla przepiekna, zadnych turbulencji . Tak latac to ja moge. Obawiam sie wszelkich turbulencji, a do Stanow droga daleka.
      Z drugiej strony kiedy mamy ta wycieczke zrobic? Nie , nie ma co odkladac... trzeba to zrobic teraz i juz. Mi sie juz nie bardzo chce jezdzic , wiec wlasnie...musze sie jakos zmotywowac. Z drugiej strony, nie wiadomo czy do pazdziernika znowu nie zaczna nas ograniczac i nowej pandemii nie wymysla;) W razie co wykupie ta wycieczke i obwaruje ja ewentualna mozliwoscia zerwania umowy z powodu choroby , pandemii...

      Dobrze wiedziec o tym zmeczeniu w samolocie ze wzgledu na powietrze, cos z tym trzeba bedzie zrobic. Moze pozwola nam mietowki na poklad wniesc:)

      Usuń
    3. Pkanalia

      Ty to masz pomysly, niech cie licho:) Jeszcze przedawkuje i do Jueseju nie dolece. Z drugiej strony skoro srodek zostal wycofany to nie ma do niego dostepu i dobrze:)

      Usuń
    4. @Ania...
      tak mnie naszła teraz refleksja nad ludzkim brakiem wiary /w siebie? w świat? w "tak w ogóle"?/, którą zastępuje lękowe myślenie, że co człowiek pożytecznego nie wymyśli, to nie ma nic innego do roboty, tylko to jakoś nadużyć, źle użyć, np. przedawkować, czy coś tam innego spieprzyć...
      i za tym idzie od razu pierwsza (chora) myśl: zakazać, zabronić, skasować dostęp, i takie tam inne...
      a przecież można znaleźć jakieś wyważone, wypośrodkowane rozwiązanie, jakąś reglamentację, czy cóś... ileż stewardess miałoby mniej roboty z upierdliwymi pasażerami, gdyby oprócz orzeszków, czy cukierków mogły zaproponować klientowi taką pigułę... zaśnie taki grzecznie, nie zawraca tyłka i doleci nieumęczony podróżą, rześki i wypoczęty... i potem sam lot będzie lepiej wspominał, chętniej bilet kupi na drugi kurs tymi liniami...

      Usuń
    5. p.s. ja oczywiście wiem, że człowiek to kretyński gatunek i wszystko spieprzy, czego się nie dotkinie, ale trzeba myśleć pozytywnie :D

      Usuń
    6. Napatrzylam sie Piotrek na rozne rzeczy i trudno mi uwierzyc w czlowieka, ze on wie co robi... ze uzywa z umiarem. Takie cos to u nielicznych. Ja sie obawiam bo np.: moglby ten specyfik niewlasciwie zareagowac w stosunku do mojego Hashimoto. Niewlasciwie zareagowac na przyjmowane przeze mnie tabletki na tarczyce- wole nie sprawdzac:)

      Usuń
  4. Nie jestem nieprzyzwoicie bogaty ale też nie pozwolę, aby mi ktoś czegoś zabraniał (krytyki Kościoła :D)
    Zapytam nieśmiało, czy do tego „Spanische Snacks zum Teilen” można dodać mocny alkohol? Np. czysty spirytus? Bez niego pewnie bym nie tknął. Bo kto bogatemu zabroni? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak DeLu, bo kto bagatemu moze cokolwiek zabronic? ;)
      Pewnie, ze mozna poeksperymentowac ze spirytusem. W kuchni wskazana jest kreatywnosc. Moze uda ci sie gazpacho, ze wzgledu na zawartosc spirytusu, podpalic? Plonoce bedzie bardziej atrakcyjne:)
      Ja juz tez powoli zaczynam sie robic, pod wzgledem gotowania, konserwatywna. Najlepszy schabowy z ziemniakami i surowka z kapusty:)

      Usuń
    2. Za to ostatni danie masz u mnie duży plus. Na niedzielę takie danie mam zaplanowane. A ponieważ schabowy jest na pół talerza, zamiast zupy salaterka rosołku z odrobiną makaronu i marchewki pokrojonej w drobną kosteczkę, aby miejsca w żołądku było dość ;))

      Usuń
    3. Wiem, wiem...widze co sie dzieje np.: u mojej mamy. Ciekawa jest nowosci wszelakich , ale jeden kes i starczy. Najlepszy tradycyjny schabowy i rosol:) Powoli rowniez zaczynam doceniac tradycje:) Problem w tym, ze kuchnie wschodu Europy sa ciezkostrawne, choc niemiecka tez do nich nalezy. Ten groch z kapusta, tluszcz, okraszone tluszczykiem kluchy... kiedys mialo to uzasadnienie zwiazane z klimatem i ciezka ludzka praca- trzeba bylo miec jakis energetyk w postaci dodajacego sile pozywienia. Tradycja zywieniowa pozostala, ale ... co zrobic jesli nie sprzyja zdrowiu?

      Usuń
    4. Trudne pytanie. Ja się martwiłem w takich sytuacjach, gdy zdrowie szwankowało, ale chyba niepotrzebnie. Jedna lekarka przepisała mi dietę (tylko gotowane, chude mięsko i warzywa), ale po pół roku pewien profesor mnie opier…ł, że w ten sposób prędzej wykituję z wycieńczenia :D. Tym sposobem do dziś mnie nikt nie przekona. Nawet gdybym miał żyć krócej, to lepsze to z dobrym żarciem niż męczyć się dietą i cierpieć z powodu braku schabowego.

      Usuń
    5. To co piszesz to takie samousprawiedliwianie sie:) To tak jak gruby mowi, ze on tak malo je a tyje...choc ja obecnie trace orientacje, gdyz pod wzgledem zywieniowym tyle sie zmienilo, ze ho ho... GMO, ktore ponoc jest dla nas neutralne, wydaje mi sie, ze absolutnie neutralne nie jest, ale co poczac (?)... koncerny dbaja o rynki zbytu, wiec i badania nad GMO beda tak przeprowadzane, aby im owa neutralnosc wyszla. Mamy schorzenia hormaonalne, ktore wplywaja na metanolizm, coraz wiecej chorob zwiazanych z metabolizmem, wiec bywa, ze ktos je niewiele a faktycznie z wagi zejsc nie moze. Chodzi tez jeszcze o jakosc pozywienia. Pamietam jak nam jakies 20 lat temu mowiono na jednej z podyplomowek, iz bedzie tak, ze zarcia bedzie coraz wiecej , ale watrosci odzywczej w nim zero. Dostep do wartosciowych produktow rolnych bedzie mialo niewielu. Moze obecnie nie jest jeszcze az tak tragicznie, ze dostep dla niewielu, ale niewatpliwie zdrowe pozywienie jest okrutnie drogie. Idziemy do sklepow i wybieramy to, co najtansze z polek bez analizowania skladu danego produktu.
      Robienie zakupow to teraz nielatwa sprawa. Trzeba miec czas, ktorego mlodzi i zarobieni nie maja. A jak niezarobieni to nie maja kasy, aby sobie pozwolic.
      Myslisz stereotypowo:" Chudy jestem to skad do cholery ten cholesterol zapychajacy zyly?"
      Niestety. Obecnie bywa i tak, ze otyli maja cholesterol w normie, a chudziency cierpia na jego nadmiar. Podobnie z cisnieniami... zawal to nie tylko przypadlosc obzarciuchow.
      Mam kolezanke cudziutka jak zyletka. Dobrze sie prezentuje, a cholesterol ja dobija. No i musiala zrezygnowac ze swoich ulubionych serow, zredukowac tluszcze w pozywieniu.
      Swiat stanal na glowie:))

      Usuń
  5. Gazpacho jak z obrazka Ci wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Taaa> według przysłowia;
    " bogatemu to nawet diabeł kołysze dzieci"
    Gazpacho wyszło Ci jak z obrazka;
    ale pytanie -jak smakuje???
    Nie wiem- nigdy nie jadłam;
    więc smaku Twego Gazpacho nie ocenię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smak moge Ci opisac, ale to jednak nie to samo, niz probowanie samemu. Jest orzezwiajace dzieki ogorkowi. Duzo zalezy tez od jakosci wywaru:) U mnie wszystko do siebie pasowalo. Letni chlodnik w wydaniu hiszpanskim:)

      Usuń
  7. A mi się marzy Los Angeles i Kalifornia pięknie plaże, ocean byłaby to fajna wycieczka, ale Nowy York to też fajne miejsce. Co do książek to teraz czytam Zen w codzienności to taka książka o medytacji, ale bez podtekstów żadnej żadnej religii – fajna lektura. A z przepisu na pewno skorzystam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiscie wole pozostac na naszym kontynencie. Tyle jeszcze panstewek znajduje sie tu do odkrycia. Lubie kraje Skandynawskie: Dania, Wyspy Owcze, Islandia, Norwegia, Grenandia. Gdyby to ode mnie zalezalo ruszylabym na zwiedzanie w tamtym kierunku...
      Pomyslalam sobie ostatnio, ze to zielone gazpacho mozna z kilkoma listkami miety sprobowac :)

      Usuń

Drogi Czytelniku. Prosze podpisuj sie. Komentarze anonimowe nie beda publikowane.