Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawi ludzie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawi ludzie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 stycznia 2023

Nowiny z wielkiego swiata.

 


Z wielkich nowosci ... co tu z nowosci Wam zapodac? Wiem ... wyczytalam wlasnie, bo za lektury ambitne sie biore, ze w Edeka ( sklep ciut lepszej jakosci niz zwykly sklep) mozna kupic mieso  wolowe na gulasz lub zrazy za 9, 99 euro za kilogram. A w Netto na ten przyklad gicz swinska ( kopyta usuniete) schodzic bedzie za 2,99 euro ( 1,5 kg). O ! To bardzo dobra cena. Na wieprzowej nodze swietny krupnik sie gotuje ... Musze w nastepnym tygodniu wyskoczyc na shopping do miesnego. 



Zeby jakos bylo lepiej niz tylko jakos, zapodaje sobie szumne filmy na cda. Wzniosle filmy o milosci. Bo dziewczyny lubia romanse, nieprawdaz? A chlopaki lubia o wojnie, nieprawdaz? 

Gdyby tak polaczyc wojne i milosc w jednym to bedziemy mieli idealny film dla dwojga na romantyczny wieczor na kanapie. 

Owym wyjatkowym filmem o milosci jest dla mnie obecnie "Polnoc Poludnie" ( linkowalam go w jednym z poprzednich postow) z Richardem Armitage w roli glownej. Przecietnej urody facet... dobrze, ze wysoki... ale rozwala ten film i babki kwicza na jego widok. Przynajmniej ja kwicze. Powiem Wam jedno panie i panowie, ze ten aktor swietnie gra oczami. Mowilo sie, ze Greta Garbo posiadala takowa umiejetnosc. Jej oko pokazywalo cala palete odczuc. Nie musiala zaznaczac zbytnim grymasem twarzy, ze jest smutna, radosna...- wystarczylo zblizenie na oczy. 

Richard Armitage cos w sobie takiego ma , ze .... co tu duzo gadac- czaruje ten babski swiat.  Aktorki grajace pierwszoplanowe role w romansach, maja przewalone. Je , kobiecy swiatek, ocenia z reguly surowiej: " Jaka niemadra. Taki facet u boku a ona go nie chce!", a na pierwszoplanowa postac meska mrucza, ze: " To dopiero gosc. Gdzie ta baba ma oczy, ze go odpycha?!"

Przejrzalam wiecej filmow z tym panem i ... hm... facet nie chce byc zaszufladkowany jako  amant.  Probuje tak ukladac wlasna droge zawodowa aby bylo roznorodnie. 

Obejrzalam z nim pewien film , w ktorym nie jest moze  postacia pierwszoplanowa, nie przykuwa mocno uwagi, choc swietnie gra,  za to fabula filmu przykuwa i pierwszoplanowa rola kobieca- Riley Keough. Jak lekko mozna odegrac swira. Pokazac na spokojnie jego swiat, choc spokoju w tym filmie nie ma. Dla chetnych ( Klik)- dreszczowiec, lagodny horror. 

Jesli macie ochote poszperac i sie zabawic to moze ktos z Was bedzie wiedzial , w ktorym to znanym szerszej publicznosci obrazie ow Pan odegral jedna z waznach rol? 


Co do zycia domowego to... znowu siedzimy sami, eM i ja. Robimy porzadki w chacie i wokol chaty. Ja gotuje. 

Mloda jest na kolejnym wyjezdzie w zwiazku ze sparingami. Szykuje sie do mistrzostw Niemiec.



  Musimy chyba z nia pojezdzic i my a nie dowozic do miejsca zbiorki. W moim przypadku to trudna sprawa, zas w przypadku eMa (?) 

Zaproponowal dzisiaj, ze moga go brac jako kierowce, jesli beda potrzebowac. Dysponuje czasem w soboty i niedziele.... 

-Powiedzialem i nie bede sie napraszal. Wiedza.- Oznajmil mi. - Bez sensu jest gnac po calych Niemczech kilkoma samochodami. Ekonomiczniej jest upakowac sie w dwa. 

No i ma racje, ten moj pan maz, ale Marie chyba potrzebuje  nas- swoich kibicow. 



niedziela, 8 stycznia 2023

Jakos tak ( kolejna odslona).

 Bo pomimo, ze jest mi "jakos tak", to staram sie funkcjonowac i owym "jakos tak" nie dobijac otoczenia. 

Bliscy wiedza, ze nie  jest mi za wesolo na duszy, ale ... dopoki dzban wode nosi, niech nosi. A dzban, nie chcac zalec zpulenie, nosi i juz. 

Zyc jakos trzeba wiec zyje i robie te wszystkie codzienne czynnosci wokol, bo tak trzeba. W TV nic dobrego nie pokazuja. Wojna sie ciagnie i ciagnie... Do poludnia zas takie pierdoly przedstawiaja, ze glowa mala: Ukryta prawda, Dlaczego ja, Trudne sprawy...  nie moge tego przejsc. 

Doszo do mnie, ze od dluzszego czasu nie przeczytalam zadnej dobrej powiesci. Z mlodego pokolenia nie znam nikogo wartego uwagi. Starocia jeszcze tylko zwracaja moja uwage. Mowiac tak "ą", "ę": bulke przez bibulke- klasyka mnie pociaga. Wiktor Hugo " Katedra Marii Panny w Paryzu", Adam Mickiewicz "Pan Tadeusz", Henryk Sienkiewicz "Potop", Jane Austen... 

Czyz to nie oznaka, ze sie starzeje? 

Mloda chciala mnie dzisiaj na Avatara II wyciagnac, ale ... ludzie dajcie spokoj. Niebieskie ufoludy ( ufoludy, nie ufoludki- bo wysocy) leza poza zasiegiem mojego obecnego pojmowania spraw. Mloda jest na etapie podreperowywania wlasnego kieszonkowego. Zbiera butelki plastikowe i je sprzedaje. Kurna chata, za naszych czasow zbieralo sie szklo, a oni z plastiku zyja. Za plecak butelek zarobila 2 euro. No co ? Miala lepsze czasy, bo i 10 euro sie jej trafialo. W kazdym badz razie dzisiaj nie pociagnela mojego portfela. Honorowo sama sobie oplacila bilet do kina i popcorn z cola. Musialam tylko zawiezc panny do kina. eM pojechal je odebrac. 

Doczytalam do konca ksiazke, ktora dosc dlugo odkladalam. Czytalam fragmentami. Zeby w TAKIM stanie wewnetrznym zapodac sobie TAKA lekture, masochizm pelna geba. Pozycja mnie momentami wzruszala. Myslalam o moich dziadkach. Szkoda, ze wtedy, kiedy jeszcze zyli, tak malo czasu poswiecalam na sluchanie opowiesci o ich zyciu. 

Chociaz wlasciwie to ja sluchalam. Sluchala srednia siostra. Babcia opowiadala, zas dzadek nie opowiadal wcale. Czasami jakies watki jego zycia wychodzily na swiatlo dzienne, ale tylko w chwilach wazkich. Raz kiedy narzekal na polityke po okraglym stole, zarzucilam mu , ze dobrze jest tak sie madrzyc siedzac w wygodnym fotelu, ze kiedy byl czas, niczego  jego pokolenie nie zrobilo aby bylo inaczej. Nie pamietam, jak dana rozmowa sie potoczyla,  ale dowiedzialam sie wtedy, ze dziadek podczas wojny byl w partyzantce ( to akurat bylo mi znane bo mial legitymacje kombatanta)  w AK ( hm... bladego pojecia nie mialam), zas w  momencie wkroczenia Armii Czerwonej na ziemie polskie przeksztalcili sie  ( przechrzcili sie) na Bataliony Chlopskie. Nie chcieli byc przesladowani. Dziadek zawsze mowil, ze polityka to okropna qrwa. Zaufac jej nie mozna. Musialam go chyba dosc mocno sprowokowac skoro ow  milczacy o swojej partyzanckiej przeszlosci dziadzio puscil nagle wodze wspomnien. To byl jednak tylko moment. Potem znowu zamilkl. Jego pokolenie nauczylo sie milczec. 

Dokonczylam wiec te ksiazke, ktorej lektura szla mi opornie. Byly ( sa) to opowiesci zyjacych jeszcze Powstancow Warszawskich. Kupilam ja w muzeum Powstania Warszawskiego w Warszawie. Odlozylam po przyjezdzie u mamy i... ksiazka zaginela. Po roku odnalazlam ja. Potem zabralam sie za czytanie i ... musialam odkladac bo wzruszalo, wkurzalo, meczylo... teraz dopiero dokonczylam. 

"Powstancy. Ostatni swiadkowie walczacej Warszawy. Prawdziwe historie"- Magda Łucyan. 

Wywiady z zyjacymi jeszcze swiadkami ( zolnierzami) tamtych czasow. 

" To byl okropny moment, ostatnie dni Starego Miasta, brakowalo wszystkiego wody, lekow, nie dalo sie operowac! Wiadomo bylo, ze trzeba sie stamtad ewakuowac. Powiedziano nam, ze czesc rannych bedziemy transportowac kanalami. Zaczelam sie starac, zeby przeniesc moja siostre. Nie mielismy nawet noszy , a przeciez inaczej nie bylo jej jak niesc. Zrobilismy prowizoryczne nosze z ramy okiennej, ale tu zaczely sie kolejne trudnosci. Chcielismy ja przywiazac do tej ramy, zeby sie nie zsuwala, i zrobic probe. Szybko sie okazalo, ze przeniesienie jej jest kompletnie niemozliwe. Po pierwsze ta rama byla zbyt szeroka, zeby sie zmiescila w kanale, po drugie siostra okropnie sie z niej zsuwala. To sprawialo jej  tak ogromny bol, ze mdlala. Wrocilismy z nia do szpitala. (...) Jako, ze nalezalam do najlzej rannych, dostalam polecenie, by tych, ktorzy sie nadaja, przeprowadzic kanalami. Mialam im asystowac jako sanitariuszka, opiekowac sie nimi. Tlumaczyli mi, ze to jedyny sposob, w jaki mozemy komus pomoc, ze pojdziemy do Srodmiescia, a potem wrocimy do szpitala z niezbednymi lekami. Chcialam zostac z siostra, ale dostalam rozkaz i musialam go wykonac. To przeciez bylo wojsko... 

Mimo to do dzis jest to moj najwiekszy bol i najwieksza desperacja , do dzis zadaje sobie pytanie, czy zrobilam slusznie, ze poszlam. Dzis, po latach, wydaje mi sie, ze nie powinnam byla tego polecenia wykonac. Wydarzenia potoczyly sie tragicznie. Niemcy zajeli Stare Miasto i szpital, w ktorym lezala moja siostra. Zanim do niego weszli, zbombardowali go , mimo, ze na dachu mial wywieszona flage Czerwonego Krzyza."

Anna Jakubowska ps. "Paulinka". 


Wspomnienia jednego z powstancow a zarazem zolnierza  z kampanii wrzesniowej 1939 roku. 

" Nagle na horyzoncie pojawily sie cztery czolgi, nasze polskie tankietki, ale juz w rekach Niemcow! Moi chlopcy natychmiast sie poderwali, od razu chcieliby strzelac, ale powiedzialem im: "Spokojnie, chlopaki, nic nie robcie, nie palcie sie, niech no podjada nieco blizej!". Ustawilem w krzakach dzialo pancerne i czekalismy. Probowali nas sprowokowac, podjezdzali i sie cofali, i tak kilka razy. Liczyli, ze wypalimy i zdradzimy im swoja pozycje (...). W koncu trzy sie odwazyly ( podjechay blizej), a wiec szybko dalem rozkaz "Strzelac!". Pierwszy od razu trafiony i zlatwiony. Dwa kolejne zdazyly sie wycofac. Gdy mierzylismy do zalogi, ktora wychodzila z maszyny, zza plecow padlo: "Hände hoch!". Nie wiem, skad sie wzieli, ale za nami byl caly niemiecki oddzial. Zdazylem krzyknac: "Nieprzyjaciel z tylu! Ognia!", i upadlem. Trafili mnie. (...) Zaraz potem stracilem przytomnosc, wiec mam w pamieci tylko urywki.  Pamietam Niemcow, ktorzy stojac nade mna mowili: " Patrzcie, to polski bandyta!", zaraz potem przybiegl ich dowodca, Slazak, ktory ich skorygowal:" Das ist polnischer Soldat!". Dal mi sie napic; ucisnal rane i zaniosl mnie do dworku. Na dobre obudzilem sie wlasnie tam, w stodole, juz opatrzony. Lezalo ze mna kilku rannych niemieckich zolnierzy. (...) Pamietam te niepewnosc: co bedzie dalej?! Stodola, w ktorej lezelismy, przechodzila z rak do rak, raz odbijali ja Polacy, potem znowu Niemcy. (...) Z Niemcem, ktory lezal obok mnie, mielismy tylko jedna menazke z woda. Zeby przezyc musielismy sie nia dzielic i z czasem nawiazalismy minimalna relacje, ktora niedlugo pozniej dla kazdego z nas okazala sie zabwienna. Gdy stodola byla w rekach Polakow- bronilem go przed naszym wojskiem, by dali mu spokoj. gdy przechodzila w rece Niemcow moj towarzysz odwdzieczal sie tym samym. Zatem nawzajem uratowalismy sobie zycie. "

plk. Kazimierz Klimczak ps. "Szron". 


"Zdaje sobie sprawe, ze decyzja o wybuchu Powstania Warszawskiego  wywoluje po latach gorace dyskusje i jest sprawa kontrowersyjna. Dla mnie jednak kluczowa nie jest ocena militarna, ani polityczna, ale ta moralna. Tamtem czas jest jednym z najwazniejszych okresow w moim zyciu i do dzis rozmyslam o tym , ze czlowiek w pewnych okolicznosciach jest gotow do niezwyklego poswiecenia w imie wyzszych wartosci. Ze jest gotow wzniesc sie ponad siebie. (...) Powstanie pokazalo mi, ze sa w zyciu sytuacje, ktore potrafia wykrzesac z ludzi cechy najlepsze z  mozliwych. Nie mam watpliwosci, ze Warszawa chciala Powstania. Przez te wszystkie wojenne lata zylem w okupowanej stolicy i doskonale wiem, co mowili i mysleli zwykli ludzie.  Byla to oddolna potrzeba zemsty na Niemcach za piec lat koszmaru, jaki nam zgotowali. Zewszad slyszalem: " Nie pozwolmy im tak spokojnie odejsc!". Ludzie chcieli wymierzyc sprawiedliwosc. "

Juliusz Kulesza ps. "Julek". 


"Doswiadczenie zejscia w kanaly bylo nieslychanie trudne do udzwigniecia psychicznie. Jestem przekonany, ze to zawazylo na ich ( chlopcow kanalowcow) pozniejszym zyciu. Nie chodzi mi o to, ze byli wypaczeni, tylko ze ich doswiadczenia byly najciezsze ze wszystkich. Co innego byc na zewnatrz, walczyc, isc do natarcia, a co innego zginac w kanale. Trudno to wytlumaczyc, ale trzeba sobie wyobrazic taki kanal, te ciemnosc, odor, jaki tam panuje. Brak powietrza, miejsca na ruch. Jakby juz byli w trumnie. Tym chlopakom caly czas towarzyszyla swiadomosc, ze moga zginac od granatu wrzuconego na oslep przez Niemcow, ze wchodza, ale byc moze nie wyjda. Oni igrali ze smiercia. Jestem dla nich pelen uznania! Dla mnie, i mowie to z calym przekonaniem, to byli bohaterowie nad bohaterami."

Andrzej Wiczyński ps. "Antek".



Przeslanie jakie chca Powstancy pozostawic mlodemu pokoleniu:

-pomagajcie sobie nawzajem,

-nie badzcie obojetni, kiedy widzicie, ze dzieja sie zle rzeczy,

-NIE ZAPOMNIJCIE O NAS. 

Wojna na Ukrainie ma sie dobrze. Jej konca nie widac. Moj szef ( nie Niemiec) pyta zdziwiony, kiedy mowie o innych : " Dlaczego cie inni interesuja?". No coz tu rzec... takie pokolenie... widocznie. 





czwartek, 21 kwietnia 2022

Kto bogatemu zabroni?

 Serpentyno 😀 u mnie raczej wszystko w porzadku. Chwila... tak... po zastanowieniu sie, stwierdzam ze u mnie wszystko toczy sie jak co dzien. Czyli normlanie. 

Wlasnie wrocilismy z urlopu w Polsce, bo pomimo, ze paliwo drozeje , nikt przeciez  bogatemu nie zabroni podrozy, nieprawdaz? Ten wyjazd  do konca nie byl pewny, ale ... dziecko chcialo, matka Polka chciala nas zobaczyc... czegoz  sie wiec nie robi dla mlodych i starszych bliskich? Z podrozy owej powrocilam bogatsza o kilka ksiazek. 

Czytam wlasnie biografie Audrey Hepburn. Zaciekawila mnie . W 1999 roku American Film Institute umiescil jej nazwisko na 3 miejscu w rankingu "najwiekszych aktorek wszechczasow" . Jako dzieciak cos tam z jej udzialem ogladalam. Mama zachwycala sie "Rzymskimi wakacjami". Niewiele z owych "Rzymskich wakacji" pamietam, notabene Audrey Hepburn dostala za role w tym obrazie Oscara. Postanowilam odswiezyc ma wiedze z zakresu zawodowych poczynan  aktorki i zapuscilam nura w CDA. Jestem zauroczona jej gra w "Sniadaniu u Tiffany´ego" - polecam (Klik), a zainspirowana znalazlam internetowy sklep z produktami Tiffany. (Klik). 

Ludzie kochani, ilez tam ciekawych rzeczy mozna zobaczyc. O prosze - Klik , a jakie drogie! Z drugiej strony... kto bogatemu zabroni... przygladac sie zdjeciom bizuterii, nieprawdaz? 

Ucze sie puszczac zycie na luz, szczegolnie niektore domowe obowiazki. Nie chce mi sie- Przewrocilo sie? Niech lezy .  No nie, az tak tragicznie jeszcze nie jest. Przewrocilo sie... nikt nie podniosl (?) , wiec wstaje i podnosze.

Z nudow ( kto bogatemu w czas zabroni sie nudzic?) szukam nowych przepisow kulinarnych. Kiedys stalam sie wlascicielka ksiazeczki : "Tapas. Spanische Snacks zum Teilen". Znalazlam tam dwa przepisy na gazpacho. Jeden z wieksza iloscia skladnikow, machnela wiec na niego reka. Drugi z kilkoma skladnikami. Sprobowalam wlasnie dzisiaj i jak na moj gust rewelacja! Na pewno latem bede powtarzala. Niesamowicie odswiezajace. Trzeba posiadac wywar, np.: warzywny do sporzadzenia tego cuda.  Gazpacho nazywa sie con aguacate i w ksiazce wyglada tak:




A u mnie prezentuje sie tak:


Pieknie zielony i smaczny. 

Sladniki:

-3 awokado,

-1 ogorek (slatkowy-dlugi),

- 250 ml wywaru warzywnego,

-sok i skorka otarta  z 2 limonek ( nie scieralam skorki) , 

-sol , o ile wywar nie jest posolony,

-pieprz cayenne ( dodalam pol zielonej papryczki japanelo),

-3 galazki swiezej kolendry ( kilka lisci pozostawic do dekoracji).

 Awokado wyjac ze skorki i usunac pestke. Wrzucic do blendera. Ogorka umyc, nie obierac, pokroic tylko na mniejsze czesci . Zetrzec skorke i wycisnac sok z limonek. Dolac wywar. Przyprawic wszystko pieprzem cayenne lub dodac polowke malej, ostrej, zielonej papryczki i kolendre. Wszystko zmiksowac. Przyprawic do smaku. 
Jak dla mnie bomba. W ksiazeczce jest napisane, aby gazpacho przed spozyciem odstawic na godzine w chlodne  miejsce. Na gorace lato jak znalazl.

Planujemy z Mloda wypad w pazdzierniku do Stanow, do New York. Kto bogatemu zabroni planowac?  Na razie wszystko jest w sferze uzgadniania. Polecimy, jesli dostane urlop. USA to marzenie Marie. Mnie przeraza ponad 8 godzinny lot.  Fajnie jest moc  spelnic niektore pragnienia  majac 14 lat. W moim nastoletnim zyciu moglam sobie wlasnie tylko pofantazjowac o podrozach, bez wiekszych perspektyw na ich spelnienie. 

Ludzie powinni marzyc i dazyc do spelniania swoich pragnien. Nie pozwolcie aby Wasze marzenia zasnely i przykryl je kurz. 


niedziela, 23 stycznia 2022

Powroty i inne zmiksowane wiadomosci.

 Powroty 


... na TVP Polonia. 

Chlopak wyjechal, zaraz po studiach ( wraz z zona),  do Irlandii. Tam urodzily sie jego dzieci. Powrocili. Osiedlili sie w malej wsi Gorajec. Kupili szkole... Organizuja miejscowa ludnosc. Wymierajaca wies przeksztalcili w wies rozwijajaca sie. Jest ( sa) organizatorem  "Folkowiska". Panie z zespolu Niezapominajki wpadly na pomysl zaproszenia na Folkowisko Micka Jaggera. Nagraly dla niego muzyczna pocztowke. 


Jagger, chwalil, ze tak dobrych pierogow, jakie ulepily panie z Niezapominajek nigdy nie jadl. 

To sa dobre powroty. Powroty z pomyslem. 


Jezus dla ateistow ( ale tylko katolickich). 

"Jezus Niechrystus to „mowa o religii” do wykształconych spośród tych, którzy w dogmat chrześcijański już nie wierzą, ale bardzo chcieliby pozostać chrześcijanami. Cokolwiek by to miało oznaczać."

To wstep z recenzji ksiazki "Jezus Niechrystus" Piotra Augustyniaka. Recenzji podjal sie Tadeusz Zatorski . Recenzja znajduje sie tutaj. 

Nie chce jej przepisywac, ale ... zajrzalam do "Swiat Maryjnych Objawiem"  Wincentego Laszewskiego. Watykan uznal 17 Objawien Maryjnych w przeciagu dziejow. Dwa mialy miejsce w Polsce. Lezajsk i Gietrzwald. Lubie Gietrzwald. Jezdze tam, kiedy jestem w Polsce. 

Pierwsze Objawienie Maryjne mialo miejsce w Saragossie w 40 roku n.e.

Nie jest to miejsce uznane przez Watykan, ale odwiedzil je papiez wyrazajac w ten sposob pozytywny stosunek do danego wydarzenia. Odbywa sie tam  kult religijny , zdarzaja sie cuda . 

Mnie zas zastanawia...: " Jak to?  Matka Jezusa jeszcze zyla i pomimo to objawiala sie w innych miejscach? Objawienia za jej zycia? " Trudno to ludzkim rozumem objac.  Przy czym kosciol zaznacza, ze nie byl to cud bilokacji.  Hm... 

Znalazlam w Biblii cos mniej niewiarygodnego niz Objawianie sie, jeszcze za ziemskiego zycia Matki Boskiej tak, jakby juz mieszkala w niebie - zaznacze, ze sama nie rozumiem tego co wlasnie napisalam ( przepisalam). 

Wracajac do Biblii. O leku: 

"Strach bowiem nie jest niczym innym, jak odrzuceniem pomocy zdrowego rozsadku."

Ksiega Madrosci 17; 11

I to zdanie mnie zastanowilo, zatrzymalo i uspokoilo. Nie jest to odkrycie na miare Einsteina, ale na miare prywatnych potrzeb. Slyszalam takie wypowiedzi wiele razy. Nie chodzi jednak o mnozenie slow. Wystarczy jedno zdanie i nagle ... dostepujemy osobistej Eureki! Boimy sie wtedy, kiedy nie myslimy logicznie, kiedy nie myslimy zdroworozsadkowo.  


Feminizm po polsku. 

W Niemczech istnieje wiele meskich imion majacych zenski odpowiednik. Martin-Martina, Andreas- Andrea, Benedikt-Benedikta, Johannes-Johanna... W Polsce tez sie zdarza np.: Franciszek- Franciszka. 

Nie o to jednak biega. Niemcy nie odmieniaja imion przez przypadki. Kiedy moja mama  mowi cos w stylu: "Zapytaj Martina...", to Martin odwraca sie i szuka w poblizu kobiety o imieniu Martina. 

To  odnosnie wstepu. Czytam "Viva Polonia" Steffen´a Möllera. Wiecie niewatpliwie kto to (klik).


 

Jest tam fragment- pozwole sobie nieudolnie przetlumaczyc. Sa to pierwsze wrazenia autora z Polski. Wysiadl na dworcu w Krakowie i ruszy pod wskazany adres. Tam, gdzie miala znajdowac sie szkola jezykowa. Przechodzil przez stare miasto... 

" (...) ciagne swoja walizke , az nagle , po drugiej stronie ulicy zauwazam rozciagnety baner reklamowy, a na nim kilka slow, ktore udaje mi sie rozszyfrowac. "Festiwal muzyczny, IX symfonia Ludwiga van Beethovena". Oczywiscie jest to reklama muzyki feministycznej. Jakas sprytna kompozytorka wymyslila sobie pseudonim "Ludwiga van Beethovena", aby tym wszystkim szowinistom zademonstrowac, ze kobiety rowniez potrafia komponowac. "Oryginalna idea"- mysle (...) "

Ta ksiazka wywoluje u mnie usmiech, pogodny nastroj... bawi. 

Steffen Möller- rocznik 1969. Wychowany w Wuppertalu. Studiowal filozofie i teologie w Berlinie. Od 15 lat ( to bylo w 2013 roku) mieszka w Polsce. Za swoje zaslugi na plaszczyznie budowania pozytywnych relacji niemiecko-polskich, odebral w 2005 Federalny Krzyz Zaslugi.