Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 listopada 2023

Koleżanka poprosiła to napisałam i jej przesłałam oraz na blogu wkleiłam.

 „A gdy skończyli modlitwę, zatrzęsło się miejsce, na którym byli zebrani, i napełnieni zostali wszyscy Duchem Świętym, i głosili z odwagą Słowo Boże.” (Dzieje Apostolskie 4,31)



Córka moja, 16 latka, przyjmowała niedawno Sakrament Bierzmowania. Jak już wspomniałam, niełatwo jest wychować współcześnie dziecko w wierze. Nie tylko dlatego, że obecna młodzież opiera się w większym stopniu na wiedzy. Cierpi na brak autorytetów, ale też ze względu na panujący obecnie kult młodości, w którym starsi niewiele mogą owym młodym zaproponować. Tak sie przynajmniej im wydaje. W dyskusjach nie wiek współrozmówcy gra pierwszą rolę i świadczy o jego mądrości, ale jakość użytych argumentów jest dla młodych przekonywującą siłą. Na dodatek wśród nastolatków to grupa rówieśnicza i jej zdanie staje się ważniejsze niż to, co powie rodzic. Dlatego ważnym jest aby nasze dzieci trafiały na mądre rówieśnicze środowisko.

Od 14 roku życia nie można w Niemczech przymusić dziecka do uczestniczenia w religijnych rytuałach. To ono samo decyduje czy chce pójść do kościoła na Msze, wziąść udział chociażby w pogrzebie członka rodziny. Samo decyduje czy przyjmie Sakrament Bierzmowania... Oczywiście tyczy się to nie tylko religii katolickiej ale jakiejkolwiek istniejącej. Tak samo nastolatka wychowywana w rodzinie islamskiej na prawo niezgodzić się na założenie hidżabu, a jeżeli ktokolwiek z rodziny będzie na nią naciskał, może taką sprawę zgłosić w odpowiednim urzędzie. Dzieci pouczane są na temat swoich praw na lekcji polityki. Nauczyciel jest zobowiązany przekazać im odpowiednią wiedzę. Proszę nie myślcie sobie, że w takim układzie w tutejszych rodzinach panuje jeden wielki donos. Nie jest aż tak źle, ale prawdą jest też to, że wielu rodziców nie nalega. Nie chcą łamać prawa i nie przymusza. W końcu w Niemczech uczy się obywateli przestrzegania regulacji. 

Nie naciskałam, choć bardzo mi zależało aby moja nastolatka została ochrzczona w Duchu Św. Ona zaś po otrzymaniu zaproszenia z parafii mającego przygotować ją na to wydarzenie orzekła, że zapyta koleżanek. Jeżeli nie będzie miała z kim na spotkania chodzić to też nie weźmie w nich udziału. Wszystko zawisło więc na zdaniu bliskich jej sercu rówieśnic. 

Do bierzmowania przekonała moją córkę koleżanka z dość pogmatwaną domową sytuacją, kiedy chodzi o sprawy wiary. Ojciec katolik pozostawił żonę i córkę dawno temu i zaniechał kontaktu. Mama ewangeliczka żyła od lat w drugim związku. Dziewczynka miewała od czasu do czasu kontakt z babcią- matką swojego ojca. Całkiem możliwe, że to ona wymodliła wnuczce bierzmowanie. 

- Skoro E. idzie to i ja pójdę. We dwie będzie nam raźniej.- Stwierdziła moja córka. 

Przygotowania trwały rok. Ogólnie było to jakieś 6-7 spotkań. 

Świadkiem na bierzmowaniu u mojej córki był syn mojej siostry. To nie ważne, że mężczyzna. Ważne aby był bierzmowany. W przypadku świadka wystarczyła jego deklaracja, że sakrament takowy przyjął. Nie trzeba było zwozić kwitów. Dzieci nie wybierały sobie imion. Biskup pytał o ich własne imię i takim się do nich zwracał wypowiadając regułę namaszczenia. 

Myślę, że owe zrezygnowanie z nadawania sobie kolejnego imienia podczas bierzmowania może wiązać się z tym, że młodzież tak czy siak nie wybrałaby sobie imion świętych tylko takie jakie by się im podobały. A w kraju, w którym niemieckie dziecko jest chrzczone jako Sasza, dziewczynka jako Tanja, Tanja to swego czasu było dość popularne imię dla dziewczynek w Niemczech, trudno jest uzmysławiać jakie imiona nosili święci. 

Syn moich niemieckich sąsiadów nosi imię Janek. Trudno by było komuś, kto chciałby takie imię przybrać na bierzmowaniu, wyjaśnić, że świętego Janka nie było. Jeżeli już to Jan, albo z niemieckiego Johannes. 

Tak. Dla Niemców imię Janek i Jan to dwa odrębne imiona. Tak samo jest z Anną, którą my zdrobniany na Ania lub stwardniamy na Anka. U nich są to trzy ròżne imiona: Anna, Anka i Anja. Przekonaj  teraz bierzmowanego, że imienia Anja nie powinien sobie nadawać, a jeżeli już to Anna. A jeżeli wpadnie na pomysł nazwania siebie Fatimą. No to jak to tak? Od nazwy świętego miejsca, czy imienia z islamskim rodowodem?



sobota, 21 października 2023

Do Francji nie pojade.

 Z rana , tzn. z  wczesnego rana, nie jadam i... nie zakąszam. Dzisiaj zrobilam wyjatek. Odwiedzilam pobliska piekarnie. Jedna z najlepszych w okolicy i skusilam sie na bulki. 


Spiochem jestem, wole polezec niz wrzucic cos na zab. W nocy nie podjadam, bo czasu szkoda na szperanie w lodowce. Zaden glod mnie z lozka nie wypedzi. 

Dzisiaj wypedzio mnie cos innego. Skoro wypedzilo, to i zaprowadzilo do piekarni. Zaczynam wiec dzien skoro swit, pomimo tego, ze akurat mam wolne. Zaczynam od kawy i porzadnej buly, oraz porannych egzystencjalnych przemyslen. 


Marie pojechala na kolejne zawody. Odwiozlam ja wlasnie na miejsce zbiorki. Nie chwale sie za kazdym razem, ale tuz przed nasza podroza do Wenecji Corka ma wrocila z pucharem. Nie pytajcie jakie to byly zawody... one maja tyle dziwnych nazw. Puchar taki i siaki. Gubie sie i nie wiem dokladnie w czym rzecz. Dobrze, ze orientuję się w zawodach landu i kraju. Dzisiaj Mloda ma wlasnie impreze na poziomie naszego landu. 

Wracajac do rzeczy. Przed wyjazdem do Wenecji Marie przywiozla z Bonn puchar. Jakies miedzynarodowe rozgrywki mlodziezy z Holandii, Niemiec, Polski i Czech. 

 


Zabronila mi umieszczac jej twarz w necie, wiec wicie, rozumicie... prawa autorskie i musze sie tego trzymac. I tak za chwile zamierzam zdjecie wykasowac. 

Wczoraj o 22:00 Dziecie wrocilo z meczu pilki noznej- alleluja (!) , dziewczyny wygraly 1:0. 

Dzisiaj z rana wyjazd na kolejne sportowe wydarzenie. Oznajmila mi wczoraj po owym poznym powrocie, ze ten dzisiejszy występ bedzie jej ostatnim, w tym roku,  w zawodach taekwondo. Nie wyrabia sie. Dzisiaj uroczyscie zakonczy sezon, a inni jak sobie chca, niech jezdza. 17 grudnia ma jeszcze egzamin na czarny pas i dana. Trener cisnie, ze powinna to zrobic. Dzisiaj na parkingu opowiadal mi, ze duzo pracy przed Marie.... wiadomo  jak jest. Tu nie chodzi tylko o umiejetnosci sprawnosciowe. Teoria tez wchodzi w rachube, a Mloda nad teoria wcale nie siedzi, bo klasowka za klasowka goni. Mecz za meczem... trening za treningiem.... 

No i  chlopcy wokol niej zaczynaja sie krecic. Zaprzatac jej mysli. Ma takiego jednego, ktorego chyba lubi... dostaje od niego np.: 

Chlopcze dzieli sie z nia swoimi cieplymi swetrami. Potrafi przejechac kawal drogi, aby przywiezc jej wlasny pullover bo ponoc ostatnio zmarzla. A zmarzla, gdyz ona zawsze cienko lata. Nie idzie jej kurtki wcisnac, a potem jak przycisnie to sie trzesie. 

No, no.... zaczyna sie. U mnie spoko , eMa sytuacja wnerwia. 

-Co on? Nie ma co z wolnym robic? 

-Chlopcze ma co robic. Tez sportowiec- pilkarz.Zapomniales jak mlody byles?- Przypominam.

-Bylem i co? Ale nie tak... nauka na pierwszym miejscu. Oni powinni sie uczyc!

-No pewnie, ze nie tak bylo. Szkoda eM , ze sie zaciecie nie uczyles. Dzisiaj bylabym pania inzynierowa a tak(?)... a tak jestem technikowa.

Poltora roku temu tez sie przy Mlodej jakis zakrecil. Ot epizod taki. Tatuskowie z obu stron odegrali niepomierna role w szybszym zakonczeniu epizodu. Obu jakas cholera strzelila. Jeden i drugi wspolnomyslni byli. Nauka , nauka ... ojciec chlopaka nadawal mu tyle zadan pozalekcyjnych, ze tlaca sie sympatnia malolatow zmarla smiercia przyspieszona. Dzieciaki sie pobeczaly. Obiecaly dozgonna przyjazn, a po trzech dniach lez jakos zapomnialy o sobie. 

W kazdym badz razie, pod naporem uczuc i zajec wszelakich Corka ma oznajmila:

-Mamo. Do Francji nie pojade. Rezygnuje. Nie dam rady. 

Miala w wymianie uczniow do Francji uczestniczyc. Przedplata juz zostala wplacona- przepadnie. Sceptycznie na pomysl pt.: " Francja" patrzylam, no ale ... chciala to ma. Teraz kombinuje jakby nam ta przedplate odpracowac. 

Zawody, klasowki, egzamin na czarny pas, zblizajacy sie egzamin  w ramach zakonczenia tzw. "malego gimnazjum". Wyjazd do Finlandii , do Wenecji.... rodzace sie uczucie i Mloda pekla. Musi odrzucac nadmiar. Przebodzcowana chyba.  



poniedziałek, 4 września 2023

Dzien rencisty.

 Jak wyglada taki dzien? Rencisci wiedza. W Niemczech na emeryta mowi sie Rentner- mezczyzna, Rentnerin- kobieta. Nie ma rozroznienia na rencistow i emerytow tak, jak to ma miejsce w Polsce. Czlowiek schodzacy na zasluzona emeryture jest nazywany rencista, zas ten, ktory schodzi na rente zdrowotna ( baaaardzo rzadkie przypadki) tez jest takim mianem okreslany. Renta zdrowotna sie tutaj nie oplaca i dosc trudno cos takiego uzyskac. 

Przedwczoraj widzialam w firmie dziewczyne chyba po wylewie, pociagajaca noga z niedowladem jednej ze stron ciala , ktora pomykala z jakims sprzetem po firmowych, kretych korytarzach. Widzialam kobiete w przebieralni ze zmianami w bodrach- chodzila kolyszac sie. Nie ma ze boli, chcesz zyc czlowieku na jako takim poziomie musisz pracowac.  Z drugiej strony praca osob z orzeczeniem o inwalidztwie jest tutaj lepiej oplacana.

No dobrze. Pozostawmy te zawilosci. 

Zakonczylam moj nietypowy tydzien pracy i dzisiaj zeszlam na zasluzony, krotki co prawda odpoczynek. 


Dziecie me raz mi zarzucilo, ze ono to juz pozytku z matki nie ma prawie wcale, bo albo matka pracuje, albo odsypia. 

Odespalam dzisiaj swoje, a po otworzeniu oczat postanowilam byc dla Dzieciecia mego. 

Kurcze mam juz  swoje lata , a tu mloda kozica pod bokiem. Ludzie, jezeli jestescie zdecydowani na bycie rodzicami to nie zwlekajcie w czasie. Przechodze chyba menopauze... wroc... nie chyba ale na pewno przechodze. W tym celu  udalam sie kilka razy do pani ginekolog z prosba o takie cukierki ( tabletki hormonalne), ktore uczynilyby owe zmiany szczesliwszymi. Starsza pani ginekolog usmiala sie moimi dolegliwosciami. Raczej z moich opowiesci o tych dolegliwosciach, jak to w praktyce wglada. 

Nie ma sie z czego smiac... kobieta sie meczy... prosi o cucu, a druga  babka ma mozliwosc ulzyc jej w niedoli i .... nie robi tego. 

Poszlam wiec znowu i  trafilam na mloda pania ginekolog. Ta po rozmowie przepisala mi odpowiednia recepte. Mowiac, ze sa lekarze, ktorzy wstrzymuja sie przed tego typu decyzjami, bo... specyfiki te moga dzialac jako odpalacze np.: przy sklonnosciach u niektorych  pan do raka. Same w sobie nie sa rakotworcze, ale w niektorych organizmach moga dzialac jako zapalnik. 

No i masz ci los? Pomagaja, ale i szkodza... a ja juz po prostu nie moge dluzej. 

Dostalam to, po co przyszlam z zaznaczeniem, ze moze nawiedzic mnie zwiekszone laknienie. Nie powiem... przez pierwszy tydzien meczylo mnie obzarstwo. Potem zas jakos tak mi sie dni ukladaly, ze zapominalam o jedzeniu ... do dzisiaj tak mi sie owe dni ukladaly. 

Dzisiaj wybralam sie z Corka do tezni. Teznie sa od nas oddalone jakies 17 km. Od 6 lat tam nie bylysmy. W czasie pandemii wszystko pozamykano. Nie myslalysmy o spedzaniu tam czasu. 

Teren jest super zorganizowany - laweczki do posiedzenia a nawet do polezenia z ksiazka u boku... masa zieleni, mimi golf, basen, zdrowe wody, kawiarenka.... teraz doszly miejsca zabaw dla dzieci, silownie na swiezym powietrzu. 

Pojechalysmy. 


Uwielbiam ta mniejsza teznie. Jest jeszcze jedna - wieksza. Tamtej wiekszej nie darze sympatia, ale ta mala jest ok. 

Usiadlysmy na laweczce i wdychalysmy powietrze nosem, wydychalysmy ustami. Robilysmy glebokie oddechy, tzn ja robilam, bo jak Mloda to powietrze wciagala (?), nie mam pojecia. 

W ktoryms momencie zauwazylam , ze Dziewczynka ma lekko sie nudzi. 

-Co? Nudno?

-No... popatrz. Widzisz tu mlodych ludzi? Sami rencisci.  

Faktycznie. Mlodzi przy tezniach nie tkwili, co nie znaczy, ze ich w ogole nie bylo. 

Naszprycowalysmy sie zdrowym ( solonym) powietrzem i ruszylysmy dalej przed siebie. 

Tym razem na wyzerke. Do innego miasteczka. Lubie te boczne, male uliczki starego miasta w S. 





Chcialysmy tam, gdzie te parasolki. 


Na to


W drodze powrotnej moje duze  Bobo  sie rozgadalo. Ogolnie nasze ciekawe rozmowy tocza sie  podczas jazdy autem. Choc miewamy tez momenty  ciszy i sluchamy tylko muzyki.




Tym razem Mloda sie rozkrecila . Zaczela wspominac pobyt w Finlandii. Wrocila w piatek. Najpierw dwa dni milczala. Chyba wrazenia sie jej w glowie ukladaly, a teraz nadejszla owa wiekopomna chwila aby nimi sie podzielic. Kiedy siedzielismy na zebraniu w szkole traktujacy o wyjezdzie naszych Pociech , nauczyciel organizujacy wyjazd tlumaczyl nam , ze w Finlandii jest drozej niz w Niemczech. Ludzie nie maja wielkich domow .  Ogladam czasami program na Canal+DOMO HD, w ktorym to Skandynawowie swoje domy probuja przystosowac do powiekszajacach sie rodzin. Tym bardziej zdziwil mnie fakt, ze Mloda miala mieszkac u jednej z rodzin wraz ze swoja kolezanka. I ze coraz wiecej ludzi wycofuje sie z przyjmowania dzieci jako gosci pod swoj dach. Zaczelam wiec cieplo myslec o tych, ktorzy zdecydowali sie przyjac dwie dziewczynki do jednego domu, sami majac troje wlasnych pociech.  

"Coz za wyrzeczenie."- Pomyslalam. "Moze dziewczynki beda spaly w jednym pokoju na materacach?". Z drugiej strony to mlode dzieciaki i materacowe spanie powinny przyjac jako przygode. Przypominalismy jej kilka razy, aby ladnie podziekowala za goscine, a ona nam odpisywala, ze ja  tym przypominaniem meczymy. 

Dzisiaj dowiedzialam sie, ze Corka ma wyladowala u dosc nadzianych ludzi. Ojciec rodziny odebral je samochodem tesla. Chata znajdowala sie w lesie. Cztery auta w garazu. Wlasna linia brzegowa - dostep do jeziora i prywatny, zacunowany na przystani jacht. Dziewczynki  mialy do dyspozycji pietro domu. Kazda otrzymala swoj pokoj. Matka rodziny duzo pracowala. Cale dnie chodzila ze sluchawkami na uszach i mikrofonem. Wieczorem troche czasu  z nimi spedzala- przy kolacji ( co w sumie nie robilo Mlodej i jej kolezance zbyt wielkiej roznicy, bo mialy program zapelniony przez szkole). On w srodku tygodnia wylecial na golfa do Szkocji. 

Dzieciaki zakosztowaly finskiej sauny i skoku do jeziora, ze tez im serca nie stanely deba! Helsinki, wedlug mojej Corki , wygladaja tak samo jak Warszawa. No i ... niemieckie dzieciaki codziennie chodzily do tamtejszej szkoly. Matma ponoc na nizszym poziomie niz w Niemczech, czyli na jeszcze nizszym niz w Polsce. Zajecia z literatury to bylo porownywanie brzmienia jakiegos zdania w kilku jezykach... nie za specjalnie przypadalo to przyjezdnym do gustu.  Za to zajecia jezykowe-nauka jezyka-  wymiataly. 

-Oni tam wszyscy mowia po angielsku. Dla nich to jak drugi jezyk rodzinny. Ogolnie po finsku nawijaja, ale jak zapytasz po angielsku od razu jak rodowici Anglicy odpowiadaja. Filmy w telewizji maja w oryginalnej angielskiej ( amerykanskiej) wersji. Bez dubblingu, bez tlumaczenia. Kazdy jest w stanie to obejrzec i zrozumiec. - Mloda perrorowala jak znawczyni zycia Finow. 

A ja? Sluchalam z uwaga i odgrzebalam na czytniku daaaaawno zakupiona, zakurzona i zapomniana ksiazke. 

  



Nocna cisza - czas sprzyjajacy lekturze. 

 



wtorek, 23 maja 2023

Bycze sie...

... czytam ksiazki, ogladam ulubione programy telewizyjne ( w tym Kuchnie +) , leze, czasami kustykam i gotuje z przerwami obiad ... bo noga nie wydobrzala. Chcialam sprawdzic jak to bedzie i wybralam sie w poniedzialek do poludnia z psem na spacer. Niestety dolegliwosci wrocila.  Zaczyna mnie ta sytuacja deprymowac, ale lekarz wczoraj oznajmil, ze ze sciegnem sprawy moga sie ciagnac, bo tego nie leczy sie srodkami cud typu antybiotyk. Do tego trzeba podejsc z przeciwbolowkami i chlodzeniem oraz cierpliwoscia. 

Niewatpliwie zauwazyliscie moja zwiekszona aktywnosc na Waszych blogach , bo co ja mam robic oprocz tego, co robie? 

Slucham tez muzyki... Ostatnio kroluje u nas mlodziezowy styl. Marie narzuca muzyczne kierunki, a my sie poddajemy. 


I zapodaje nam  muze z prawie wszystkich stron swiata. 


Zauwazylam , ze Corka moja staje sie rozpoznawalna w okolicy. Lokalne gazety i wpisy o jej osiagnieciach swoje robia. Ostatnio zaczepil mnie szef jednego z teamow w naszej firmie i zaczal wypytywac i chwalic walki mojej Latorosli. Widzial ponoc relacje na youtube, a interesuje sie tym gdyz jego syn zaczal uprawiac taekwondo. Pisza o Mlodej w szkolnej prasie internetowej. Sasiedzi zaczepiaja i dopytuja sie, bo w gazecie wyczytali. 

Jak na razie Marie jest odporna na zainteresowanie okolicy. Nie zdaje sobie z tego sprawy, ze ludzie spoza jej grupa  wiedza o jej sportowych poczynaniach. I chyba niezbyt ja to obchodzi. Ja bardziej kreci fakt, ze otrzymala firmowy dobok od landu. 

Sportu uprawia ci ona niemalo. Zaczal sie tez sezon pilkarski. Ma juz kilka meczy za soba... pilka niestety nie bedzie chyba jej zywiolem. Druzyna Corki czesciej przegrywa rozgrywane  mecze niz wygrywa, zniechecajac ja niemozebnie do dalszych wystepow, ale jak do tej pory jeszcze wytrzymuje i za pilka biega. Nie poddala sie. I musze zauwazyc, ze Pociecha moja reprezentuje wyzszy poziom tego latania za pilka niz wtedy, kiedy zaczynala. Rozwija sie. 

W sezonie nie ma Marie zbytnio czasu na nic innego jak nauka i sport. 

Nie chwale sie za bardzo? Jezeli tak to dajcie mi w komentarzach o tym znac. 




U Serpentyny na blogu bylo o czeresniach a u Boi o gazach cieplarnianych ... tematy krazace bezposrednio lub posrednio wokol zywnosci. Pojde tym tropem i tez cos zapodam. 

U Serpentyny weszlysmy w rozmowe o sezonowym jedzeniu. Na tych wszystkich programach kulinarnych promuje sie ostatnio  sezonowe, lokalne jedzenie. Dlaczego sezonowe? Bo ograniczajac transport zywnosci wpylwamy pozytywnie na planete. Redukujemy emisje dwutlenku wegla w atmosferze. Wiadomo, ze jezeli bedziemy jesc sezonowo to nie trzeba bedzie wczesna wiosna transportowac truskawek w nasza czesc swiata z juz cieplego Maroka. Poczekamy na nasze lokalne owoce , ktore pojawia sie na naszym rynku wtedy, kiedy przyjdzie na to pora. Zakupujac towar od lokalnych sprzedawcow w sezonie wplywamy tez pozytywnie na  gospodarke naszych regionow bo dajemy zarobic ludziom w swoim otoczeniu. Zostawiamy pieniadze u siebie. 

Promowanie lokalnej zywnosci ma rowniez zwiazek z jej swiezoscia i smakiem. Wiadomo, ze banany ladujace u nas np.: z Ameryki Poludniowej nie moga byc transportowane dojrzale, bo nie przetrwaja podrozy. Musza byc jakos zakonserwowane aby wytrzymac droge. Nie znam dobrych srodkow konserwujacych, ktore byly by neutralne dla naszego organizmu. Rosliny zrywa sie niedojrzale , aby jako przejrzale nie trafily do naszych sklepow. Czasami jeszcze zielonkawe banany mozna spotkac na sklepowych polkach. Z bananami moze nie da sie inaczej postapic, bo nie wyobrazam sobie bananowcow w Polsce, ale pomidory, ziemniaki, ogorki... po co transportowac z Holandii, Hiszpanii skoro nasza ziemia rodzi odpowiednie dla nas plony? 

Ktos moze powiedziec: " Jaka to roznica skad te ziemniaki?" Byc moze zadna, ale ... pokaze Wam cos. Bedac na Krecie zdziwil mnie kolor ich ziemii. Byla czerwona i az ciagnelo mnie do pytania: " Dlaczego ?"






 Nie wiem, czy na zdjeciach dobrze to widac, ale uwierzcie mi- jej czerwien rzuca sie w realu w  oczy. Kto byl, ten wie.  Prawdopodobnie ma ona wieksza zawartosc zelaza. Uprawy z niej smakuja inaczej, niz te do ktorych przywyklismy. Im wyzej, czyli podazajac  w kretenskie wyzyny, tym ziemia staje sie ciemniejsza. Zmienia niewatpliwie swoj sklad.  Oczywiscie Ameryki tym wpisem nie odkrywam. Zdaje sobie sprawe, ze dla niektorych z Was sa to rzeczy znajome. 

Truskawki z tutejszych plantacji. W Niemczech mozna podjechac na niezbyt oddalone od pobliskich osiedli truskawkowe pola. Wlasciciel wazy  pojemnik, z ktorym klient przybyl. Po zwazeniu mozna wejsc na pole i zyrwac owoc prosto z krzaka do prywatnych naczyn... ile przy tym ktos zje nie ma znaczenia. Potem podchodzi sie z pelnym wiadrem, miska.. towar jest wazony ponownie . Odejmuje sie od niego wage pustego naczynia i placi sie za samodzielnie uzbierane truskawki. Jezeli komus nie chce sie schylac, mozne kupic juz zerwany owoc, ale oczywiscie placi wiecej niz gdyby sam popracowal. 






niedziela, 14 maja 2023

Dzien ...

 ...dzien jak co dzien. Moze odrobine inny niz zwyczajnie, bo Dzien Matki w Niemczech obchodza. Druga niedziela maja jest wlasnie tym swietem. 

Dostalam od Mlodej bukiet zasponsorowany przez tate. Pochwale, sie. Serpentyna tez swoje cudne kwiaty pokazywala. Idac wiec jej przykladem , bo chyba dusilam gula, pokazuje moje.... 


Caly zolty. Jak to sie ma w mowie kwiatow? Zolc to zazdrosc, albo komunikacja. Chciala mi widocznie zakomunikowac, ze mnie kocha. 

Nie wszystkie matki obchodza owe swieto. Raz kolezanka w pracy pomimo posiadania dwojki doroslych  dzieci, oznajmila, ze ona tego nigdy nie swietowala. Znalazlo sie tez pare podobnych osob.  

Maja  prawo. Kazdy swietuje wtedy, kiedy mu wygodnie, albo wcale.

Kocham moja Mloda bo... hm... wlasnie czy ktos kto kocha musi wiedziec za co kogos kocha? Czasami nie wiadomo za co, ale ja mam takich pare punktow .... 

Za jej dorastanie i niecierpliwosc z tym zwiazana. Tak bardzo chce odkryc swiat. Zasmakowac go... jest pelna zycia. Nawet kiedy kloci sie ze mna o prawko na 125 ( czytaj hundratfynfzwanziga). To w konsekwencji jej argumentacja mnie rozbawia. 

-Bedziesz za dwa lata chciala powtorzyc prawko na motor i wyludzisz od nas podobna , jak nie wieksza kase. To marnowanie forsy. 

- Nie bede chciala. Nie lubie motorow...

-No... juz sobie wyobrazam sytuacje jak twoje pelnoletnie kolezenstwo pomyka na motorach , a ty za nimi na wypasionym skuterku, ktory moze osiagnac zawrotna predkosc max 80km/h bedziesz ich gonila. Coz za cudny widok!

Ma tez lepsza, bardziej wypasiona argumentacje. Dostala sie na wyjazd do Stanow na 4 tygodnie aby szlifowac jezyk. Jak dla mnie super sprawa i zyciowa szansa dla kogos zakochanego w Ameryce, ale... wybrala inna opcje. Tydzien w Finlandii, tydzien we Francji... coz sie nie robi ze wzgledu na grupe rowiesnicza. Kolezanki do Ameryki sie nie zakwalifikowaly, ale pojada do Finlandii i Francji, wiec Marie poszla w ich slady.

-Fajnie , nie powiem. Taka szanse spitolic.

-Dobra matko. Ja wiem , ze sie chcialas pozbyc na 4 tygodnie bachora. Chata wolna.. tylko ty i tata... Waw! Dzieciaka nie ma w domu co to sie bedzie dzialo!! 

Tego "bachora" to ja nauczylo kuzynostwo w Polsce. Maja jakies takie dziwne odzywy. 

- Chrzanisz corko. Mi chodzi tylko o szanse. W Stanach masz jezyk jak zloto. Podany na tacy...  akcent , slang.. wsio

-Co tam mamo opowiadasz. Pamietasz ten amerykanski akcent w Dunkin Donuts nieopodal naszego hotelu? Amerykanski w indyjskim wydaniu. Sami siebie nie rozumieli, a co dopiero klienci. Pojade tam gdzie pojade... bo chodzi o sama komunikacje. Jak  sobie poradze w swiecie, w ktorym nie ma niemieckiego. O to chodzi. Uczyc mozna sie wszedzie. 

A jednak troche mi zal. Uznalam , ze odpowiedz byla rezolutna. 

- Daj sie sfotografowac. Dzisiaj jest taki dzien, kiedy mozesz choc raz ukazac swoje piekne oblicze na moim blogu. 

-Nie , nie pozwalam. Wklej tam Lune. Ona lubi robic za modelke.



Pies nam znowu zarosl. 

Lubie Mloda za to, ze dochodzi swego. Ojciec , pomimo, ze wszystko by jej dal, robi czasami dziwne eksperymenty wychowawcze. Dlaczego dziwne? Bo nie moje. Zachciala Dziecina komorke wypas. Dolozyl jej sporo kasy, ale pod warunkiem, ze mu jakas czesc odda.  Jezdzi wiec Mloda z tata rozwozic gazety. On jest szefem tego przedsiewziecia,  podwozi ja i to ona musi wyskakiwac i biegac po ulicy ( a teren gorzysty i ulica dluuuuuga), i rozdzielac prase. Kiedys wkurzona wyznala:

- Tata sobie siedzi, a ja biegam jak szalona od skrzynki pocztowej do skrzyniki pocztowej... 

Nic nie odpowiedzialam, ale takie sa skutki wchodzenia z rodzicielem plci meskiej w uklady. 

-Ja juz dawno mu ten dlug chyba splacilam. On mi nie placi calej gazy. 

-"Chyba" czy jestes "pewna" , ze splacilas?

- Tak na oko to juz splacilam. 

- Na oko to nic nie wiadomo. Dlaczego nie zapisujesz dlugu?

Rozmawiam z eMem jak to jest z tym corczanym kredytem u niego.

- Nie doliczyla za paliwo, ktore zuzywam kiedy ja woze do roboty i ... chyba jakies odsetki niewielkie tez sie mi naleza? 

Uczy ja twardego finansowego zycia. 

Kupuje mlodej to czego potrzebuje. eM tez to robi, ale na ekstra wyposazenie komorkowe, ktorego miec przeciez nie musi, niech wniesie, wedlug niego,  jakis wklad. 

Ja nic nie mialam. Czekalam co skapnie od rodzicow i siedzialam cicho... sprzedawalam butelki szklane, aby podreperowac skarbonke. 

czwartek, 23 lutego 2023

Zakonczone dziecko.

 Przedwczoraj, dzien przed sroda popielcowa, zrobilysmy sobie z Marie wyjscie aby sie troche porozpuszczac. Cos sobie kupic, przysiasc i wypic  kawe... zrobic sobie mile wyjscie. Ja - wolne w pracy , ona- wolne w szkole. Rzadko nam sie zdarza podobna laba. 

Skoro swiat, na serio jak dla takiej mlodziezy- przy wolnym dniu-  wstala moja mlodziez skoro swit. O osmej byla gotowa. Ruszylysmy wiec do miasteczka nieopodal. Klimatyczne miejsce i sklepow niemalo... 

Zaczelysmy od sniadania. Na sniadania na miescie wychodza z reguly emeryci. Mlodzi podazaja do pracy, albo wyleguja sie w lozkach. My  jak te emerytki pognalysmy na posilek. 


Zamowilam sobie srednie sniadanie. Jaja i dzemu nie ruszylam. Srednie a jednak nie dalam rady. Mloda wbila zeby w chrupiacy tost... siorbiac przy tym kakao z biala czekolada. 

Trzeba sie delektowac wedlina i nabialem poki czas, bo za moment mozemy miec salami z gumy i szynke z grochu. 

Nie powiem, poprawilysmy sobie humor dobrym posilkiem, po czym Mloda weszla na temat, przy ktorym eM i ja wymiekamy. Jak dla nas, nie ma o czym gadac. Rozmowa dotyczyla prawa jazdy dla Marie. Wierci nam dziure w brzuchu i wierci... kuje to zelazo, az przekuwa na wylot... 

Ona chce takie prawo jazdy, ktore umozliwiloby jej jazde na ... ludzie zabijcie, ja nawet tego powtorzyc nie potrafie. To jest chyba jakies pol motoru, albo 2/3 motoru... i ona tego chce... cos pomiedzy prawdziwym motorem a skuterem. Czort wie, co teraz na swiecie sie porobilo z pojazdami. W kazdym badz razie nie moze moje dziecie miec jeszcze pelnego prawka na samochod i motocykl, ale na polowe tego moze. Kosztuje to tyle samo, co pelny dokument . I jak kiedys bedzie miala ochote posiasc umiejetnosc jazdy samochodem lub "pelnym" motorem bedzie musiala kurs powtorzyc i zabulic znowu podobna sume. Milczymy bo to wyrzucanie pieniedzy w bloto. Marie gledzi, ze wszyscy w klasie ida na kurs a jak zapytalam kto konkretnie wowczas wymienila dwa nazwiska. I to ma byc cala wspomniana przez nia  klasa? 

Pociekly dziecieciu mojemu lzy. Wyjasnilam, dlaczego milkniemy, bo uwazamy pomysl za drogi i nierealny. Objasnilam jak to finansowo wyglada i powiedzialam, ze jezeli osiagnie odpowiedni wiek i bedzie chciala prawko zrobic ( auto + motor) to my ja niewatpliwie wesprzemy, ale nie w tym momencie.  

No coz- uparta mam coreczke.  Zaczela sobie zalatwiac prace na ferie. Dowiedziala sie, ze w pobliskich kamieniolomach przyjmuja mlodziez do pomocy i zaczela tam wydzwaniac.  Kamienie ma zamiar sortowac? Ale ... niech probuje. Nie mam nic przeciwko. 

eM od wczoraj lezy zlozony covidem. Trzeba bylo dzisiaj odebrac za niego od lekarza zwolnienie i zawiezc do pracy. Obmyslilam przy okazji plan umycia mojego samochodu. Mam taki , z ktorym na myjnie nie mozna wjechac- chodzi o woskowanie i takie tam. Moge myc auto w myjni recznej. eM robi to na podworku sprezarka z woda. Kilka razy sie przygladalam i mialam wrazenie, ze ten pistolet go w koncu odrzuci. Ubralam sie wiec odpowiednio- gumaki, spodnie nieprzemakalne i podobna kurtka, nakrycie glowy ( czepek na basen (p) )... jak na ryby. Baba na schwal- bo tak sobie ta myjnie samochodowa wyobrazalam. Myslalam , ze tam potrzeba chlopa na schwal. Ze mnie ten pistolet sponiewiera, przewroci i wytarza. Ze to bedzie walka na smierc i zycie. Nie bylo tak zle. Tamte sprezarki wodne nie byly az tak straszne jak  nasza podworkowa. Nasza podworkowa to prawdziwa bestyja.   

Zabralam Mloda. 

-Ja bede od brudnej roboty, ty od reprezentacji. Najpierw myjemy samochod po czym jedziemy do lekarza i wtedy ty przejmujesz paleczke. Wchodzisz i odbierasz w recepcji papiery dla taty... a potem znowu bedziesz czynila honory domu . Wskoczysz do sklepu po mandarynki dla niego i sok. Mozesz sie odstawic... pozwalam. 

- Mamo , ale ja sie musze uczyc. Jutro mam test z angielskiego....i do tego spac mi sie chce bo pogoda pochmurno-deszczowa....

-Trudno dziecinko... ma sie rodzine trzeba sie poswiecac... zdarzysz.

-Kto w deszczowy dzien myje samochod?- Wtracil sie skrzeczaco zachryply eM.

-Jak to kto? Ja! Zaplanowalam to robie. 

Marie byla nie w sosie. Wkurzona. 

Po akcji pt.: "samochod- lekarz - sklep" zaszlam do niej do pokoju aby wyrazic zainteresowanie jej postepami zwiazanymi z przygotowywaniem sie na test z angielskiego. 

-Prosze cie mamo idz sobie... tak mnie dzisiaj zakonczyliscie ( wykonczyliscie- przypisek tlumacza), ze glowa mala. 

Jezyk polski Marie potrzebuje jeszcze szlifu. 



środa, 1 lutego 2023

Dzialo sie.

 Bylam i wrocilam. Wpadlam jak po ogien i wypadlam. 

W Polsce bylam. 

U mamy. 

Miala tydzien temu wizyte pogotowia u siebie. Cucili ja okolo 40 minut. Pomyslalam, ze ... mozemy nie miec okazji wiecej sie zobaczyc. Co prawda planuje na swieta u rodzicielki sie znalezc, ale kto tam wie, co przyszlosc nam przyniesie. Wzielam wiec wolne i wskoczylam na 4 dni. 

Jechalam noca... sama , samiutenka... e tam- to nie pierwszy przeciez raz owe samotne, nocne jazdy. 



Pojezdzilam po nocnym, spiacym Toruniu. Pojezdzilam bo ulice, ktorymi chcialam przebic sie na olsztynska trase byly w pewnych miejscach poblokowane. Objezdzac musialam. Mialam mozliwosc  popodziwiac oswietlony,  nocny Torun. 

 


Z Rodzicielka nie jest fajnie. Jej cialo odmawia posluszenstwa, ale glowe ma pelna marzen..  planow... chce dalej. Chce jeszcze... 
Posiedzialam. Ogarnelam pare spraw zwiazanych z mama. Udalo sie nam nawet posmiac... ogolnie milo spedzic czas. Opiekunka sie zmyla, tzn. nie chce tej roboty dalej ciagnac. Nie ma odpowiedniego kursu i nie chce sie w to bawic. 
Widocznie sprobowala i uznala, ze to nie jest zawod dla niej. 
Co poczac? Siostra zajmie sie opiekunka dla mamy w marcu. Do marca sa wnuki- zrobia dla niej to czego bedzie potrzebowala i sasiadka. Sasiadce polozylam kase na stol za przyniesienie mamie czasami zakupow ( bo to robi tez wnuk i ziec- odkurzaja , wynosza smieci... ), za zajrzenie i zapytanie sie jak sie jej powodzi, za wezwanie karetki jakby co i aby dopilnowala czy mam przyjmuje leki. 
      Siostra sie wkurzyla, ze przeciez za takie sprawy nie trzeba placic- toz to zwykla sasiedzka pomoc. Ja na to, ze teraz ludzie nie chca tak za friko czyms sie zajmowac, tym bardziej kiedy wiedza, ze dzieci takiej pani pracuja w Niemczech. Siostra na to, ze owa sasiadka niezle z matki ( z nas tez) swego czasu  korzystala. 
-Nie pamietasz jak korki jej dzieciakom za "dziekuje" dawalas? - Sis jest cholerna. Chce napisac: "jak to z kobietami w pewnym wieku bywa".  Z mlodych wrozek stajemy sie czarownicami. Powymieniala inne nasze zaslugi wobec sasiadki .... sama juz nie wiem co o tym myslec. Jakby nie bylo kase polozylam, a sasiadka ja wziela.  

Wczoraj gnalam z powrotem. Do Marie. Ja w Polsce a Marie w sobote znowu stanela na podium. 3 miejsce w mistrzostwach Niemiec w taekwondo w Nürnberg. Powtorzyla wynik z tamtego roku. Tata byl srednio zadowolony, ale zdowolony byl trener. Szczegolnie przegrana walka o srebro. Jak widac nie koniecznie wynik jest istotny ale jakosc walki. Przeciwniczka Mlodej byla starsza, wyzsza i miala dlugie nogi. 
Myslalam, ze Marie nie da rady do niej  podejsc ( w internecie ogladalam), a jednak w pierwszej rundzie corka ma powalila przeciwniczke na mate. No coz, potem konkurentce udalo sie powalic Marie na glebe. Szly leb w leb. Mlodej udalo sie zadac wysoko punktowane kopniaki w glowe z obrotow.... jakby nie bylo walke te przegrala. Przegrany wystep podobal sie bardzo terenerowi. Przyniosl mu sporo emocji i satysfakcji, ale o dziwo i Marie czula sie  ustaysfakcjonowana. 
Tu sie chyba zaczyna cos rodzic;  chec walczenia- piekno sportu-  bez mysli o medalach. 
U eMa dziala to troche inaczej. Na zasadzie : " Jest podium czyli jestes w tym co robisz dobra. Podium  nie ma wiec zapomnijmy". Ze wszystkich startujacych z druzyny Marie, tylko jej udalo sie przywiezc cokolwiek ( braz).  Na zawody pojechalo  trzech zawodnikow i dwoch trenerow. 








sobota, 14 stycznia 2023

Nowiny z wielkiego swiata.

 


Z wielkich nowosci ... co tu z nowosci Wam zapodac? Wiem ... wyczytalam wlasnie, bo za lektury ambitne sie biore, ze w Edeka ( sklep ciut lepszej jakosci niz zwykly sklep) mozna kupic mieso  wolowe na gulasz lub zrazy za 9, 99 euro za kilogram. A w Netto na ten przyklad gicz swinska ( kopyta usuniete) schodzic bedzie za 2,99 euro ( 1,5 kg). O ! To bardzo dobra cena. Na wieprzowej nodze swietny krupnik sie gotuje ... Musze w nastepnym tygodniu wyskoczyc na shopping do miesnego. 



Zeby jakos bylo lepiej niz tylko jakos, zapodaje sobie szumne filmy na cda. Wzniosle filmy o milosci. Bo dziewczyny lubia romanse, nieprawdaz? A chlopaki lubia o wojnie, nieprawdaz? 

Gdyby tak polaczyc wojne i milosc w jednym to bedziemy mieli idealny film dla dwojga na romantyczny wieczor na kanapie. 

Owym wyjatkowym filmem o milosci jest dla mnie obecnie "Polnoc Poludnie" ( linkowalam go w jednym z poprzednich postow) z Richardem Armitage w roli glownej. Przecietnej urody facet... dobrze, ze wysoki... ale rozwala ten film i babki kwicza na jego widok. Przynajmniej ja kwicze. Powiem Wam jedno panie i panowie, ze ten aktor swietnie gra oczami. Mowilo sie, ze Greta Garbo posiadala takowa umiejetnosc. Jej oko pokazywalo cala palete odczuc. Nie musiala zaznaczac zbytnim grymasem twarzy, ze jest smutna, radosna...- wystarczylo zblizenie na oczy. 

Richard Armitage cos w sobie takiego ma , ze .... co tu duzo gadac- czaruje ten babski swiat.  Aktorki grajace pierwszoplanowe role w romansach, maja przewalone. Je , kobiecy swiatek, ocenia z reguly surowiej: " Jaka niemadra. Taki facet u boku a ona go nie chce!", a na pierwszoplanowa postac meska mrucza, ze: " To dopiero gosc. Gdzie ta baba ma oczy, ze go odpycha?!"

Przejrzalam wiecej filmow z tym panem i ... hm... facet nie chce byc zaszufladkowany jako  amant.  Probuje tak ukladac wlasna droge zawodowa aby bylo roznorodnie. 

Obejrzalam z nim pewien film , w ktorym nie jest moze  postacia pierwszoplanowa, nie przykuwa mocno uwagi, choc swietnie gra,  za to fabula filmu przykuwa i pierwszoplanowa rola kobieca- Riley Keough. Jak lekko mozna odegrac swira. Pokazac na spokojnie jego swiat, choc spokoju w tym filmie nie ma. Dla chetnych ( Klik)- dreszczowiec, lagodny horror. 

Jesli macie ochote poszperac i sie zabawic to moze ktos z Was bedzie wiedzial , w ktorym to znanym szerszej publicznosci obrazie ow Pan odegral jedna z waznach rol? 


Co do zycia domowego to... znowu siedzimy sami, eM i ja. Robimy porzadki w chacie i wokol chaty. Ja gotuje. 

Mloda jest na kolejnym wyjezdzie w zwiazku ze sparingami. Szykuje sie do mistrzostw Niemiec.



  Musimy chyba z nia pojezdzic i my a nie dowozic do miejsca zbiorki. W moim przypadku to trudna sprawa, zas w przypadku eMa (?) 

Zaproponowal dzisiaj, ze moga go brac jako kierowce, jesli beda potrzebowac. Dysponuje czasem w soboty i niedziele.... 

-Powiedzialem i nie bede sie napraszal. Wiedza.- Oznajmil mi. - Bez sensu jest gnac po calych Niemczech kilkoma samochodami. Ekonomiczniej jest upakowac sie w dwa. 

No i ma racje, ten moj pan maz, ale Marie chyba potrzebuje  nas- swoich kibicow. 



niedziela, 18 grudnia 2022

Prezenty.

 Kupiliscie juz? Bo ja jestem w trakcie. Powiem szczerze , ze gdyby nie Mloda swietowaloby sie u nas Bozenarodzenie bez tego dodatku.  Przy niej jakos jeszcze to nie wychodzi. Mloda sie jara. Czeka i podaje nam propozycje co by sie jej spodobalo. Z mojej strony nic do niej nie wplynie, bo uwazam, ze temat mamy przegadany. Wyjazd do Stanow byl tym, co wydaje mi sie super prezentem roku. Mloda to rozumie. Znaczy sie wiem, ze opowiada kolezankom, ze ona dostala juz swietna rzecz i niczego nie oczekuje, ale... no wlasnie... hm... tatus... Tatus dowiedzial sie, ze corunia mysli o koncercie Cro. 



Trzeba bylo eMowi pokazac kto to. Co spiewa. Zdziwil sie, ze ktos taki istnieje i w ogole .... o czym on nawija? Po przelknieciu, zakupil dwa bilet na letni koncert w Dortmundzie. Zrobil prezent nie tylko Marie ale jednej z jej kolezanek. Bo my to juz miedzy soba przedyskutowalismy. Zadne z nas na to z corka nie pojdzie. Mysle, ze i ona by nas, na danym wydarzeniu, u swojego boku nie chciala. 

Taki pan z maska misia. Malo tanczy, duzo sie buja... jak to w hiphopie. 

Gdyby to byl koncert Eminema... hm... sama bym ja chyba pociagnela.

albo Paktofoniki...choc w przypadku tej grupy koncert jest niewykonalny, w takim skladzie, jaki by mi sie marzyl. 



Troche Wam sciemnilam. Przeciez kupilam Marie prezent. Bedac z nia w Dortmundzie na jarmarku bozonarodzeniowym weszlysmy do ksiegarni. Ona postanowila szperac w polkach pietro wyzej. Ja pozostalam na parterze, wynikiem czego bylo wygrzebanie dwoch pozycji wlasnie dla niej. 

Gawedzi nam, ze chce studiowac psychologie. Pociaga ja filozofia wiec ... voile. 


Jeszcze zafoliowane. Male encyklopedie danych dziedzin. Mialo nic nie byc, a jednak jakies co nieco jest. 

W klasie Marie tradycyjnie. Dzieciaki losuja siebie nawzajem i tez prezentuja sobie to i owo. Cos niewielkiego. Na maksa do 5 euro.  Mloda zakupila dziewczynie, ktora wylosowala , kosmetyki. 

No nie wiem. Nie wiem czy ucieszylabym sie z takiego podarunku. 

-Mamo. Ona sie maluje. Na twarzy ma wiecej tapety niz Shakira na koncercie. Nie mysl nad tym za duzo. Bedzie dobrze. Poza tym ja jej az tak dobrze nie znam, wiec tez trudno mi ustalic co ja kreci. Wydaje mi sie, ze seks, alkohol, disco i chlopacy... 

Zszokowala mnie taka jawna ocena kolezanki. 

-Bo sie nie znasz moja matko. Teraz swiat wyglada inaczej. Ona/ one ( nie wszystkie oczywiscie) kumpluje sie z takim co to juz trzeci rok kibluje. Ma 18 lat, wiec zabiera ja ( je)  ze soba na imprezy , bo jako opiekun moze ( dzieciaki w Niemczech kiedy nie maja ukonczonych 16 lat nie moga lazic same na disco). Nas, spokojne dziewczyny,  nazywa dziwkami. Nie raz uslyszalam od niego "suko". A te co z nim kreca sa swietymi dziewicami orleanskimi. 

-Moze powinnismy zainterweniowac?- Zaproponowalam.

-Nie trzeba. Poradze sobie. 

No, no... odwrocenie wartosci. Dziewczyny przy nim, z nim trzymajace, nie stroniace od imprez i popijaw to godne szacunu panienki, zas te spokojne , ulozone, majace swoje zainteresowania, pasje obce towarzyszacym mu dziewojom, to suki i dziwki. Coz za dzentelmen i obronca swojego terenu. 

Kazdy ma prawo patrzenia na zycie z wlasnej  perspektywy i nazywania tego norma. Co wiec jest w koncu normalne? Wszystko?

Wracajac do prezentow... poszlam po najmniejszej lini oporu. eMa z jego bratem wysle na kabaret ( nawet tylka z domu nie musialam ruszyc aby cos takiego zalatwic). Marie ksiazki i koncert Cro. Mama dostala juz paczke. Pare osob tez zostanie uraczonych czyms niewielkim. A ja? A ja sie poloze i pospie sobie w spokoju. 



Ps. 
Kiedy chodzi o Bozonarodzeniowe menu. Marie zazyczyla sobie pierogow z pieczarkami. Pyszne sa. Wyrobi ciasto, ja przygotuje farsz. eM chce tego co latwo mi jest zrobic. Dostanie slatke warzywna i rybe w warzywach. Dorobie im obojgu faszerowane szpinakiem makaroniki- bardzo dobre. No i barszcz czerwony z uszkami - uszka kupie. 

sobota, 26 listopada 2022

To sie nazywa: "Zalatwic komus robote".

 Marie startuje dzisiaj znowu w jakim turnieju. Pisze w jakims , bo to sa turnieje , na ktorych dzieciak ma mozliwosc pokazanie siebie i pokazania nabytych umiejetnosci. Mlodziez walczy z kolegami i kolezankami  z Belgii i Holandii. Zauwazylam wlasnie zawodniczke z Czech. 

Sporo ich tutaj zawitalo. Tutaj? Tzn. ja w domu przed youtube, oni tam. "Tutaj" znaczy sie do Niemiec, do  landu, w ktorym zyjemy. 

Mloda wyjechala o 6:30. Zdazylam ja odwiezc na miejsce zbiorki. Piecioro dzieci pojechalo z tutejszego SKS-u. Pisze SKS, bo to dla Polakow jest bardziej czytelne. 

Marie ma numer startowy 36, obecnie walczy ktos z numerem 22, czyli troche czasu moje dziecie jeszcze ma. 

Oblozylam ja kanapkami, batonikami energetycznymi dla dzieciakow, owocami i warzywami. Zabrala niezla walowke. Niestety okazuje sie, ze 15 lat  to w obecnych czasach niekoniecznie samodzielnosc. Oni chca bardzo o sobie samodzielnie stanowic, ale takie polazenie wokol siebie. Pomyslenie, ze:" moge byc glodna i wezme kanapki" to juz niekoniecznie. Na dany moment nie potrzebuja wiec nie mysla na pol dnia do przodu. 

Kiedys, za dawnych czasow ( powiedzmy sobie, ze baaardzo dawnych) taka 14 latka byla przysposabiana do pracy wokol siebie i innych tak, ze mogla zostac np.: wczesna matka a z dzieciakami, pod wzgledem ogarniecia ich i wykarmienia ( roboty), nie miala wiekszego problemu. Teraz? No coz teraz jest inaczej. Teraz i 30 latkowie nie sa przygotowani do zostania rodzicami. 

Zamurowalo mnie, kiedy okazalo sie, ze sasiad w okolicy, 24 letni facet, pozbyl sie domu, bo  za duzo roboty wokol schedy bylo a on jest przeciez nie przygotowany na taki ciezar. 


Wracajac z tych okreznych dygresji .... odwiozlam Marie na miejsce zbiorki. Wrocilam akurat z nocnej zmiany i zalapalam sie na kierowce. eM grzal lozko. Mysle, ze szykowal taki scenariusz:" jezeli Ania wroci przed 6:30 to Ania odwozi Mloda, w koncu na chodzie jest. Jezeli nie wroci ja ( on) wstaje i odwoze dzieciaka." Wypadlo na mnie. Nie robie tego czesto, to tata jest zaangazowany w sprawy sportu corki badziej niz ja. Sledzi, czyta, przyglada sie... zna te wszystkie sportowe taekwondowe okreslenia, w ktorych ja sie gubie. Cos mi sie wydaje, ze Marie spelnia jego marzenia. Maja w danym temacie wspolny jezyk. To do ojca pisze Marie czesciej z tych wyjazdowych imprez niz do mnie. eM mowi, ze on pierwszy ja zaczepia, bo ona jakby nie musiala to by sie chyba przez caly dzien do nas nie odezwala.  

Na umowionym parkingu czekal na dzieciaki trener. Byl pierwszy jak to na trenera przystalo. Dopijal poranna kawe z termosu. Facet jest zarobiony jak nalezy. Praca wlasciwa i na dodatek w soboty i niedziele wyjazdy. Walki.  W tygodniu treningi z modzieza. Musi to kochac bo takiego trybu zycia nie da sie na dluzsza mete zniesc. 

Gadu gadu z tym trenerem... od: "dzien dobry", poprzez: "dobra robote odwalacie"  doszlo do rozmowy: " Co porabia eM?". Wiadomo zawsze eM przyjezdzal i nagle zonk. Matka z dzieciakiem zawitala. 

-Spi. Grzeje lozko. Przewraca sie z boku na bok. Ma robote w gdzinach kobiecych. Zmiany rano i poobiedzie bez nocek. Na dodatek soboty i niedziele wolne....

No co? Musialam pokazac jakaz to ja zasluzona jestem. Dziecko raz odwiozlam , wiec niech to bedzie z jakims akcentem, ze poswiecenie matczyne, nieprzespane noce.... lzy, zmartwienie....

- Bede o nim pamietal, bo czasami szukam drugiego kierowcy i nie moge znalezc. Wiecej dzieciakow chce zabrac niz w jeden samochod sie zmiesci, a poza tym lepiej jest ich wszystkich ogarnac, kiedy jedzie sie we dwojke. 

No i masz ci los. Chlapnelam jezykiem i stalo sie. eM bedzie mial co jakis czas robote. Wyjazdy na zawody. Zona sie o to postarala jak mogla najlepiej. 

Powiedzcie mi tylko jak teraz z tego wybrnac? Jak malzonkowi to zgrabnie przekazac?  

Myslalam, ze ow sport jest bez wiekszych konsekwencji. Dzieci jezdza. Pokazuja sie. Zdobywaja puchary. Medale.  Czasami leza na glebie. Pasa lub nie pasa wlasnego ego... 

Dowiedzialam sie, ze to nie do konca tak jest. Juz Wam kiedys pisalam, ze z naszej miejscowosci pochodzi kilkukrotna mistrzyni landu w taekwondo. Normalna, biegajaca po ulicach miasta dziewczyna. Obecnie siega wieku 19 lat. Trener sie nia delektuje. Ja na to, ze nie ma sie co tak delektowac, bo niewatpliwie dziewczyna wybedzie z tej miesciny do wiekszej aglomeracji w celu dalszego ksztalcenia i pozamiatane. Poszuka innego klubu.

-Niekoniecznie. Ona chyba nie chce stad wyjechac.- Oznajmil trener.- Bedzie szukala jakiejs szkoly niedaleko. Wypatrzyli ja na roznych zawodach i szkola sportowa w Münster przyslala jej zaproszenie do nauki w ich progach. Odmowila. Nie chce. 

Szczena mi opadla. Dostac taka fajna propozycje i ... "nie". Jeden z uczniow tutejszego teamu robi juz papiery trenerskie.... Ogolnie dzieje sie i warto byc dobrym. 

Dowiedzialam sie tez o co chodzilo z tym trenerskim niezadowoleniem z powodu ostatniego wystepu Marie. Tlumaczyl, ze potem jeszcze raz obejrzal ow mecz na youtube. Przeciwniczka Marie byla slaba. Obie nie znaly sie i probowaly sie rozkminic. Konkurentka pozorowala atak i odpuszczala. Marie w tym czasie podnosila rece do gory aby zaslonic sie przed ewentualnymi ciosami odslaniajac jednoczesnie miejsca do kopania, te miejsca  najbardziej punktowane. Marie za kazdym razem trafiala. Trenera wkurzylo, ze z trzech rund jedna Marie polozyla ( wygrala 2:1) . Wedlug niego dziewczyna z Niedersachsen byla za slaba aby przegrac z nia jakakolwiek runde. Za dlugo trwalo rozpracowywanie przez Marie z kim ma do czynienia. 

Matko jakie to skomplikowane. Jak powiedzial raz Lewandowski, ze wszystkie gole biora sie z glowy. Trzeba szybko myslec, analizowac i przewidywac... 

Wychodzi na to, ze to nie tylko fizyczna robota - sprac przeciwnika, ale i niezla umyslowa lamiglowka: " Jak go ladnie sprac ?"

Ps. No coz. Walka przegrana. Niewielka iloscia punktow ale przegrana. Nie bedzie dzisiaj zdjecia medalu:)

sobota, 19 listopada 2022

Zmarzlam.

 


Macie swoje wlasne jedzenie takie na szybko? Wpadacie do domu ... makaron, twarog, cukier i potrawa jak ta lala? Albo makaron, truskawki , smietana, cukier i jedzenie wypas?

W Niemczech tez maja swoje szybkie przepisy. O jednym Wam opowiem teraz , drugi zachowam na jakas inna opowiesc. 

Tez mi cos- jakaz to opowiesc? To przynudzanie o codziennosci. 

Zmarzlam dzisiaj na cmentarzu w Düsseldorfie. Spedzilismy tam duzo czasu. eM walczy z wystrojem grobu, tzn zmienia go. Najpierw nabroil. Wycial porastajacy grob bluszcz. Grob stal sie lysy jak kolano. Teraz probuje to naprawic. Czekaja nas, byc moze, jeszcze dwa wypady na tamtejszy cmentarz. 

W kazdym badz razie zmarzlismy. Temperatury wieczorne i nocne spadaja do minusowych. Pora wyciagnac cieple kurtki i buty. Ja mam ciepla, zimowa  torebke zakupiona w NY. Z pewnoscia mnie ogrzeje, kiedy ja na ramie naciagne. 

Dobra... ale co z tym zarciem na szybko? Kobieto streszczaj sie!

Wpadlam do domu zmarznieta a tam godno i chlodno. Nikogo kto by cos nam upichcil. Trzeba bylo samemu zakasac rekawy. Ten przepis pochodzi od mojej tesciowej. Nie jest pracochlonny. 

- Sredniej wielkosci cebula. Posiekac. Zrumienic na oleju. 



- Mieso mielone. Jakies 300 g. Moze byc wieprzowina. Moze byc pol na pol, czyli 150g wieprzowiny, 150 g wolowiny. Moze byc sama wolowina jezeli macie takie zyczenie. Ja nie lubie mielonej wolowiny wiec... w Niemczech kroluje pol na pol. Dodac mieso do cebuli. 

 



-Dolozyc zielona, mrozona fasolke. Podsmazyc a potem przykryc pokrywka i dusic. Mozna tez dolac odrobine wody jezeli  jest jej za malo. Posolic, popieprzyc... ja zioluje jeszcze czabrem i majorankiem ( nie jest to konieczne) .  Potem w osobnym garnku ugotowac makaron . Zmieszac fasolke z makaronem.... jesc i sie rozkoszowac. 




eMowi na drugiej patelni zrobilam to samo ale bez dodatku miesa. Eh to upierdliwe gotowanie na dwa gary. 

Marie wrocila do domu poltorej godziny po nas. Zawody taekwondo  w miejscowosci Trophy w Niedersachsen. 


To tak jakby sparly sie dwa wojewodztwa. Polnocna Westfalia z Niedersachsen. Dziewczyny zdobyly w swojej kategorii puchary ( I miejsca). Chlopcy przyjechali z medalami ( II miejsce). 

Ciezkie to dzielenie zycia sportowego z nauka. Marie wstala dzisiaj o 4 nad ranem. O 5:00 musiala znalezc sie na miejscu zbiorki. Nie wziela kanapek - nigdy nie bierze.  To tak jakby chciec jej wmusic lyzeczke kaszki za mamusie, za tatusia, za babcie...  Dostaje kase, ale roznie bywa z kupieniem przez nia  czegokolwiek, bo jak jest zajeta przezywaniem i nerwami to zywi sie  chyba tym stresem przed walka. 

Wpadla glodna jak wilk. Fasola z makaronem jej podpasowala. No coz- tak jadaja mistrzowie. Musze te jej wyjazdy pod wzgledem zywieniowym inaczej zorganizowac. Za tydzien kolejne zawody- juz ja jej cos  przygotuje i wmusze do zabrania. 

Prawdopodobnie trener nie byl zadowolony z Maryski wystepu. Jakby nie bylo przytargala do domu zloto, tzn. puchar -I miejsce. Nie wiemy o co chodzilo z tym brakiem trenerskiej satysfakcji.



Rodzinka krtykuje moja domowa tworczosc. 

Probuje upiekszyc ich srodowisko zycia. Wiecej tlenu dostarczyc, a oni mi tu z tekstami wyjezdzaja , ze chwasty w domu uprawiam.

 


-Przeciez to zielsko mamo. - Stwierdzila Marie. 

Podobne zielsko wycial eM z grobu, ktorym sie opiekujemy i skonczylo sie na tym, ze teraz trzeba tam jezdzic i probowac naprawic. Dalby zieleninie rosnac i byloby git. Moglby w sobote brzuchem do gory lezec i pilota na kanalach sportowych wyciskac, a tak... trzeba mu bylo  z wygodnego poslania  sie zwlec  i dzialac. 

Tego chyba nawet nie zauwazaja:) Rosnie to rosnie... nie ma nad czym sie rozczulac. 





Bardzo podobaja mi sie ukwiecone lazienki. Juz ja ich urzadze. Drzyjcie narody. Dotlenie ich. Gdzie sie tylko da ustawie donice z zielskiem, regulujace tlen w pomieszczeniu, a przy okazji w naszym mozgowiu:) 


niedziela, 4 września 2022

Mialam tytul, ale odfrunal.

 W maju wyjeto Marie drut z obojczyka. Stwierdzono, ze kosc juz sie zrosla. Drzalam przy jej pierwszych treningach, bo obawialam sie, ze znowu gdzies ktos ja popchnie. Przewroci sie i wyladujemy ponownie w szpitalu... 

Moje drzenia sa na wyrost. Nie tak latwo ponoc sie polamac:) 

Corka wrocila do treningow, ale nie tak intensywnych jak te przed mistrzostwani Niemiec kadetow. Normalnie - dwa razy a czasami tylko raz w tygodniu z wakacyjna dwutygodniowa przerwa. 

Pod koniec sierpnia oznajmila nam , ze zaklasyfikowala sie na mistrzostwa krajowe. Pisze "mistrzostwa krajowe", bo chce znalezc polski odpowiednik. Przyrownujac do polskich realiow sa to zawody rangi wojewodzkiej. Mistrzostwa wojewodztwa w taekwondo. Mistrzostwa juniorow Polnocnej Westfalii. Choc teraz to sie mowi chyba kadetow zamiast juniorow, sama juz nie wiem. Musze jakos to nazewnictwo ogarnac bo czasami mnie przerasta. 

Mloda w porownaniu z tym co bylo w pazdzierniku, czy tez przed pazdziernikiem,   wedlug mnie prawie nic nie robila. Byczyla sie. Trening jak lekki trucht i ewentualnie  kopanie Boba ( tata jej zalatwil duzy worek do kopania- stoi na podworku) i nic wiecej.  Na pytania czy sie nie denerwuje, czy nie ma tremy,  odpowiadala, ze nie, gdyz  przed tymi  zawodami nie ma co panikowac. Toz to tylko szczebel wojewodztwa, nie kraju. Bedzie co bedzie... my zas nie naciskalismy, bo przeciez niedawno powrocila do pelnej sprawnosci fizycznej, choc ona i tak  z drutem w ramieniu biegala na treningi. Trener nie pozwalal jej tylko rozpracowywac gornych partii ciala. 

Pomyslalam sobie, ze me Dziecie zrobilo sie takie ho, ho i jeszcze troche... szczebel wojewodztwa to dla niej pikus, nie wart tremy. Treme pozostawi sobie na wieksze wydarzenia...

Poza tym dowiedziala sie od trenera, ze ma 75% szansy dotarcia do finalu. Jak on to przeliczyl? Nie pytajcie. Pojecia nie mam. Marie uslyszawszy o 75% szansie spoczela na laurach. W koncu samo sie zrobi, nieprawdaz? Zwyciestwo przypelznie. 


W takim ukladzie i my spuscilismy z gwizdka. To jej ambicja, chec walki, chec zwyciestwa nie nasza. 

Wypadaloby troche o  trenerze mojej Corki. Facet oprocz talentu do taekwondo, ma niesamowicie dobry kontakt ze swoimi zawodnikami. Kazdemu poswieca czas. Przed walka siedzi z nimi i motywuje. Oko ma  niezle. Wylapuje w lot wszystkie bledy, ale tez naprowadza na slabe punkty przeciwnika. I ze  mu sie tego wszystkiego chce... i ze on poswieca na to czas- multum czasu.... analizuje przeciwnikow swoich zawodnikow i ... za kazdym razem wraca z dzieciakami obwieszonymi medalami. W jego zespole znajduje sie dwukrotna mistrzymi wojewodztwa w taekwondo. Wyszla spod jego skrzydel. A sprawa jest powazna, bo my tutaj to druzyna wioskowa, malomiasteczkowa... i pstro. Wali owa druzyna na lopatki Dortmund, Essen inne wieksze miasta. Nie porzecze, ze dzieciaki dobrze odwalaja swoja robote, ale maja tez niezle prowadzenie. Pamietam jak przebiegaly pierwsze treningi z mala jeszcze Marie. Trener wymuszal od dzieciakow noszenie dobokow. Przyzwyczajal je do tego stroju. Ten , ktory przyszedl na trening nieodpowiednio ubrany stal w ostatnim rzedzie. Pokazywal hierarchie zwiazana z noszeniem okreslonego pasa na biodrach. Uczyl respektu do siebie, do trenera. Okielznywal je. To sa w sumie dosc dobre nauki. Kazdy powinien umiec znalezc swoje miejsce w grupie. Wiedziec,  w ktorym punkcie swej drogi akurat sie znajduje... 

Marie wskoczyla obecnie na inny poziom treningow. Chodzi na  zajecia ze straszymi i maja w porownaniu z tym co bylo na poczatku, pewien luz. Moga cwiczyc w dowolnym stroju sportowym. Tak sie Marie rozleniwila w noszeniu taekwondowego odzienia, ze na dzien przed terazniejszymi zawodami szukala doboka. Rrychlo w czas. Mnie zastanawia tez, dlaczego ona nie dazy do zdobycia owego ostatniego juz pasa. Raz trener jej zaproponowal staniecie na egzamin, a ona uznala, ze nie jest jeszcze przygotowana. Prawde mowiac na tym egzaminie kontroluja nie tylko umiejetnosci, ale i teorie i widocznie nie chce  sie Marie wkuwac koreanskiego, calej tej wiedzy o Koreii.  Komendy rozumie i ... dajcie jej zyc. 

-To tylko pas.- Odpowiada. 

Wracajac do zawodow, wczoraj wyjechali baaaardzo wczesnie. O piatej nad ranem. Na miejscu byli po poltorej godzinie. Marie startowala w okolicach 13:00 .



Ta niebieska to ona. I.... dadam... wygrala srebro! Srebro na ponizszym zdjeciu swieci sie jak nalezy. Drugie miejsce. No niezle, ale to drugie miejsce pokazuje, ze aby dorobic sie  zlota musi jeszcze popracowac.  Sporo roboty przed nia. 




środa, 24 sierpnia 2022

Dlaczego?

 Stawiacie sobie czasami to pytanie? Dlaczego? 

Oczywiscie w naszym wieku z zadawania pytan typu:  "Dlaczego trawa jest zielona?"  dawno wyroslismy. W naszym wieku nikt nie bawi sie w takie duperele. Odkrylismy to, co odkryc powinnismy... znamy, wiemy... na co wiec nam wiedza o zielonosci trawy? Nieprzydatna. 

Ostatnio w pracy jakis szef powiedzial prawde tak oczywista, ze ... no wlasnie nie wiem co ? Chyba pstro... : "Kto zadaje pytania "dlaczego" dochodzi do sensu i przyczyny". Juz sobie nawet wyobrazilam takie pytanko: "Dlaczego spierniczyles robote?". 

Ale nie... inaczej... mnie raz zanurtowalo "Dlaczego w Azji jest tak wielu fanow Chopina?". Przeciez dla nich ow artysta powinien byc taka sama atrakcja jak dla nas chinski teatr. Pogrzabalam i jako takie odpowiedzi znalazlam np.: tutaj. 

Wersja dla leniwych, ktorym  nie chce sie "tutaj" otwierac... :

- W Japonii edukacja muzyczna jest prowadzona na duzo wyzszym poziomie niz w Europie (Polsce) i nie konczy sie wraz z opuszczeniem szkolnych klas. Nic w tym dziwnego, ze maja bardzo wyrobiony smak. Japonczycy od konca XIX wieku maja tez spory apetyt na apsorbowanie zachodnich nowosci. 

- Jaroslaw Drzewiecki, ktory nagrywal Chopina dla japonskich wytworni uwaza, ze : " Chopin bardzo Japończykom odpowiada, ponieważ przypomina im ich własną formę wysławiania się, a więc i myślenia. Podejrzewam, że właśnie w budowie, frazowaniu zdań tkwi sekret rozumienia przez nich tej muzyki."

Jak dla mnie to dosc dobry argument. Komunikacja okresla  nasz sposob myslenia. Zaslyszalam tez gdzies i taka teoryjke , ze nasz sposob komunikacji- myslenia- wplywa na nasze snienie. Mowa to forma ekspresji- wyrazania siebie. Komunikowanie sie, to mowiac nieladnie, "spuszczanie" nagromadzonych emocji... oddawanie ich swiatu(?)

-W Chinach rozpowszechnili Chopina tacy artysci jak Fou Ts´onga (laureat Konkursu Chopinowskiego w 1955 roku), Li Yundi (laureat  2000 roku) czy Lang Lang. Sukcesy tych pianistow odbily sie w ich krajach sporym echem i przez to wzroslo zainteresowanie muzyka naszego tworcy. Moze Chinczycy maja podobny do Polakow glod sukcesu? 


Dla Chinczykow gra na pianinie byla zawsze zajeciem elitarnym.

Marcin Jacoby uwaza: " O ile bowiem w całej Azji gra na tym instrumencie łączy się ze stylem życia i jest synonimem luksusu, o tyle w Chinach – szczególnie od końca lat 70., czyli po tym, jak rozpoczął się okres reform i otwarcia – umiejętność ta stopniowo stawała się bezpośrednim wyznacznikiem pozycji społecznej. – Począwszy od lat 90., posyłanie dziecka na lekcje gry jest właściwie obowiązkowe dla rodziców, którzy chcą zapewnić mu solidną edukację ". 

 Zainteresowanych odsylam do artykulu... 

 Tak sobie pomyslalam, ze ow Chopin to by sie chyba gdzies tam przewrocil, gdyby uslyszal takowe interpretacje wlasnych utworow.  


Kiedys, wieczorkiem zasiadano w salonie i raczono sie Chopinem w stylu Li Yundi, a obecnie , na wspolczesne gusta, dla wielu to za nudne... i artyste przerabiaja:) Dorysowuja mu wasy i brode... nie powiem czasami niezle sa takie przerobki i uwspolczesnianie staruszkow, ktorzy przemawiali niezrozumialym dla obecnie zyjacych jezykiem. 

Czujecie sie czasami niewspolczesnie? Mi sie zdarza, szczegolnie kiedy slysze od Mlodej: "Oj mamo nie rozumiesz...". Zdaje sobie sprawe, ze wiele jeszcze nie rozumiem, ale ja w jej wieku juz bylam, ona w moim jeszcze nie:) Chyba predzej ja rozumiem to, co ona do mnie, niz ona to co ja do niej:)  Niech czerpie z zycia .... oby tylko madrze. Niech rozum nie usypia.