Z rana , tzn. z wczesnego rana, nie jadam i... nie zakąszam. Dzisiaj zrobilam wyjatek. Odwiedzilam pobliska piekarnie. Jedna z najlepszych w okolicy i skusilam sie na bulki.
Spiochem jestem, wole polezec niz wrzucic cos na zab. W nocy nie podjadam, bo czasu szkoda na szperanie w lodowce. Zaden glod mnie z lozka nie wypedzi.
Dzisiaj wypedzio mnie cos innego. Skoro wypedzilo, to i zaprowadzilo do piekarni. Zaczynam wiec dzien skoro swit, pomimo tego, ze akurat mam wolne. Zaczynam od kawy i porzadnej buly, oraz porannych egzystencjalnych przemyslen.
Marie pojechala na kolejne zawody. Odwiozlam ja wlasnie na miejsce zbiorki. Nie chwale sie za kazdym razem, ale tuz przed nasza podroza do Wenecji Corka ma wrocila z pucharem. Nie pytajcie jakie to byly zawody... one maja tyle dziwnych nazw. Puchar taki i siaki. Gubie sie i nie wiem dokladnie w czym rzecz. Dobrze, ze orientuję się w zawodach landu i kraju. Dzisiaj Mloda ma wlasnie impreze na poziomie naszego landu.
Wracajac do rzeczy. Przed wyjazdem do Wenecji Marie przywiozla z Bonn puchar. Jakies miedzynarodowe rozgrywki mlodziezy z Holandii, Niemiec, Polski i Czech.
Zabronila mi umieszczac jej twarz w necie, wiec wicie, rozumicie... prawa autorskie i musze sie tego trzymac. I tak za chwile zamierzam zdjecie wykasowac.
Wczoraj o 22:00 Dziecie wrocilo z meczu pilki noznej- alleluja (!) , dziewczyny wygraly 1:0.
Dzisiaj z rana wyjazd na kolejne sportowe wydarzenie. Oznajmila mi wczoraj po owym poznym powrocie, ze ten dzisiejszy występ bedzie jej ostatnim, w tym roku, w zawodach taekwondo. Nie wyrabia sie. Dzisiaj uroczyscie zakonczy sezon, a inni jak sobie chca, niech jezdza. 17 grudnia ma jeszcze egzamin na czarny pas i dana. Trener cisnie, ze powinna to zrobic. Dzisiaj na parkingu opowiadal mi, ze duzo pracy przed Marie.... wiadomo jak jest. Tu nie chodzi tylko o umiejetnosci sprawnosciowe. Teoria tez wchodzi w rachube, a Mloda nad teoria wcale nie siedzi, bo klasowka za klasowka goni. Mecz za meczem... trening za treningiem....
No i chlopcy wokol niej zaczynaja sie krecic. Zaprzatac jej mysli. Ma takiego jednego, ktorego chyba lubi... dostaje od niego np.:
Chlopcze dzieli sie z nia swoimi cieplymi swetrami. Potrafi przejechac kawal drogi, aby przywiezc jej wlasny pullover bo ponoc ostatnio zmarzla. A zmarzla, gdyz ona zawsze cienko lata. Nie idzie jej kurtki wcisnac, a potem jak przycisnie to sie trzesie.
No, no.... zaczyna sie. U mnie spoko , eMa sytuacja wnerwia.
-Co on? Nie ma co z wolnym robic?
-Chlopcze ma co robic. Tez sportowiec- pilkarz.Zapomniales jak mlody byles?- Przypominam.
-Bylem i co? Ale nie tak... nauka na pierwszym miejscu. Oni powinni sie uczyc!
-No pewnie, ze nie tak bylo. Szkoda eM , ze sie zaciecie nie uczyles. Dzisiaj bylabym pania inzynierowa a tak(?)... a tak jestem technikowa.
Poltora roku temu tez sie przy Mlodej jakis zakrecil. Ot epizod taki. Tatuskowie z obu stron odegrali niepomierna role w szybszym zakonczeniu epizodu. Obu jakas cholera strzelila. Jeden i drugi wspolnomyslni byli. Nauka , nauka ... ojciec chlopaka nadawal mu tyle zadan pozalekcyjnych, ze tlaca sie sympatnia malolatow zmarla smiercia przyspieszona. Dzieciaki sie pobeczaly. Obiecaly dozgonna przyjazn, a po trzech dniach lez jakos zapomnialy o sobie.
W kazdym badz razie, pod naporem uczuc i zajec wszelakich Corka ma oznajmila:
-Mamo. Do Francji nie pojade. Rezygnuje. Nie dam rady.
Miala w wymianie uczniow do Francji uczestniczyc. Przedplata juz zostala wplacona- przepadnie. Sceptycznie na pomysl pt.: " Francja" patrzylam, no ale ... chciala to ma. Teraz kombinuje jakby nam ta przedplate odpracowac.
Zawody, klasowki, egzamin na czarny pas, zblizajacy sie egzamin w ramach zakonczenia tzw. "malego gimnazjum". Wyjazd do Finlandii , do Wenecji.... rodzace sie uczucie i Mloda pekla. Musi odrzucac nadmiar. Przebodzcowana chyba.



Och, młodość, a tatusiowie chyba zawsze inaczej patrzą na córki, niż na synów!
OdpowiedzUsuńŻycie, to nie tylko nauka, dobrze że Młoda to widzi i potrafi do pewnych rzeczy podejść z dystansem...
jotka
Tatusiowie inaczej patrza na corki, a mamusie na synkow.
UsuńMoja sis mi opowiadała ostatnio jak ona po porodzie swojego najstarszego jazdy hormonalne miała. Patrzyła na niego i płakała, że taki malusi, słodziusi... a tu przyjdzie z czasem jakaś " pinda" i go jej wykradnie.😄
Słyszałam też o pewnym tatuśku w okolicy, który fochy strzelał, bo kręcących się kolegów wokół córki nie mógł przeżyć. Przeszło mu, odetchnął z ulgą, kiedy dowiedział się, że córka jest zorientowana homoseksualnie.:)
Przez podobne fochy rodziców, mój kuzyn kawalerem został...żadna wybranka nie była dość dobra.
Usuńjotka
No i wszystko w temacie :"Jak rodzic moźe schrzanić życie dziecku."
UsuńMnie to przykład tego nafochanego ojca zastanowił, bo ogólnie to z wiekiem oczekuje się, źe dzieciak kogoś sensownego do domu przyprowadzi, ze dziadkowanie będzie...a on uspokoił się, ulżyło mu kiedy zobaczył u boku córki drugą dziewczynę.
Niektórzy mają niesamowite poczucie rykowiska w sobie.😉
"porannych egzystencjalnych przemyslen"
OdpowiedzUsuńMnie ewentualnie przemyślanie takie dopadają
Nocą
Chociaż zamiar rozmyślać
wolałabym spać
Ja nocą jestem też padnięta i czasami na myśli siły nie mam. 🙂 Mi to ten mój rozwichrzony system pracy wiele sił na rozmyślanie odbiera. Mylą mi się dni tygodnia. Często niedzieli jako niedzieli nie czuję.
UsuńMoje dzieci wyrastaly w jeszcze takich warunkach do ogarniecia, czyli latwo godzily szkole ze sportem i innymi zajeciami - natomiast wnuki jak Twa Marie mialy tego tak duzo, lacznie z weekendami, ze ledwie godzili jedno z drugim i trzecim. Tyczylo to rodzicow tez jako ze musieli zawozic, byc i przywozic. W koncu wyrosli z tego, zaczeli selekcjonowac i zostac przy tym co ich najbardziej fascynowalo. Starszy, obecnie student, wciagnal sie w wioslarstwo ktore jest niezwykle popularne wsrod bostonskich uczelni. Gdy byl "mlody" tez uprawial taekwando, przez chyba 6 lat, odnoszac sukcesy lokalne i miedzynarodowe - ale mu przeszlo i obecnie nawet sie troche dziwi ze sie w to bawil, jak to teraz okresla. Mlodszy gra w pilke nozna i jest dobry w strzelaniu goli.
OdpowiedzUsuńPodoba mi sie fakt iz Marie potrafi ocenic swe sily i czas, ze dojrzale i rozsadnie podchodzi do tematu.
My rodzice gdybyśmy jakiejś współpracy nie zawiązali na początku, nie ustalili sobie grafiku, który kiedy odwozi i przywozi dzieci z treningów, siedzi z nimi, zawozi na uroczystości i inne to nie dalibyśmy rady.
UsuńTeraz jest luźniej. Jeżeli trening jest na miejscu ( piłka nożna dla dziewczyn jest tylko u nas, więc wszyscy zwożą dzieciaki do nas) to nie trzeba Marie zawozić, przywozić. Biegnie sama.Tylko na mecze trzeba z nią jeździć, ale tutaj mają też to rodzice opracowane, więc nam wypada jakiś trzeci- czwarty raz z nimi jechać.
Na taekwondo, na treningi trzeba ją czasami podrzucić, a większe wyjazdy to już ten związek to organizuje, bo oni ( nasza grupka dzieciaków) wyszli z Liga lokalnej, a weszli w krajową. Zdobywają medale, więc trochę w nich związek taekwondo inwestuje. Pokrywa kasę na paliwo. Trenerzy biora większą osobówkę i jeżdżą z dzieciakami. Mi to by chyba urlopu zabrakło, aby z Marie wszędzie pojechać. Związek też sponsoruje im ciuchy.
Co kto by nie myślał o danym sporcie ja sie cieszę, że w razie co umie się Dziecko me obronić, nie siedzi dzięki treningom w grach komputerowych, mangach i innych ogłupiaczach. Rusza się i muszę przyznać, że dzięki temu bardzo ładnie fizycznie się rozwija. Ja jako rodzic cel osiągnęłam. A medale wszelakie to super dodatek i motywacja dla Młodej.
A u mojej wnuczki mała tragedia. Jest bardzo sprawna fizycznie, zawsze była wybierana do rywalizujących grup, jest w klasie sportowej (siatkówka), aż zaczął się jej pogarszać wzrok. Obrywa piłką, bo jej po prostu nie widzi. I siedzi na ławce :( Okulary dla sportowców są w cenie renty jej ojca. I OK, jakoś by się z synową złożyli, tyle, że dioptrie lecą jej na łeb, na szyję i jest prawdopodobne, że za pół roku będą bezużyteczne. Na razie ćwiczy zakładanie soczewek, ale kiepsko jej to idzie.
OdpowiedzUsuńZupełnie sobie nie wyobrażam, że mogłabym chłopcom zabronić (gdy byli w wieku Marie) kontaktów z kimkolwiek. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle.
Strasznie mi przykro z powodu Twojej wnuczki, bo to faktycznie jest problem.Choroba, niedomaganie kogokolwiek w rodzinie to spore zmartwienie.
UsuńZ tym zabranianiem mam dylemat. Wydaje mi się, że mój mąż ocenia sytuację jako facet, bo chyba wie co 16 letnim chłopczykim po głowie może się szwędać. Jak hormony buzują. Dziewczynkom też mogą oczywiście buzować. A z perspektywy dorosłego człowieka chodzi o to aby te nasze dzieci wykorzystały swoje życiowe szanse, a nie je zaprzepaszczały. eM jest Niemcem, a w ich mentalności jest tak, że oni ufają, ale ponad zaufaniem stawiają jednak pewien rodzaj kontroli.Nawet tego nie ukrywają. Mają takie powiedzenie, że zaufanie jest dobre, ale kontrola lepsza.
Znam takie sytuacje z życia wzięte, że gdyby rodzice zabronili swoim pociechom spotykania się z pewnymi kolegami, albo odcieli ich od toksycznego środowiska rówieśniczego to unikneliby wielu problemów i komplikacji z własnym dzieckiem. Ochronili by je.
No rzeczywiście ilość opcji/propozycji przyprawia o zawrót głowy.
OdpowiedzUsuńNasza wnuczka prawie rok temu zaczęła studia i też otworzył sie worek z możliwościami, ale nie aż taki.
Bardzo mi się podoba, że Marie potrafi postawić granicę i skrócić front.
I wszystkie opcje chce moje dziecie wykorzystac- glodna zycia, ale ... wychodzi na to, ze nie da sie wszystkiego "skonsumowac":)
UsuńTez sie ciesze, ze to zauwazyla i skrocila front:)
co styl, to inne kryteria egzaminacyjne na 1 dan i czasy też się zmieniają... w taekwondo ITF najważniejsza była technika, a w karate Kyokushin egzamin trzeba było po prostu, no może nie przeżyć, ale przetrwać, nie pęknąć, nie wymięknąć po drodze... kiedyś słyszałem taką fajną sentencję, że sztuki/sporty walki dzieli się na baletowe, sportowe i walczące (bojowe)... pamiętam, jak też spytałem kiedyś, po jaką cholerę łamać deski na egzaminie tkd ITF, skoro za znokautowanie przeciwnika na zawodach grozi dyskwalifikacja i nikt mi nie umiał odpowiedzieć, LOL...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
Trenerowi niewatpliwie szlo o technike. Mloda jest technicznie dobra, bo bez tego moglaby sie pozegnac z zawodami, ale on widzi jeszcze niedociagniecia i to chce szlifowac:)
UsuńJa nie wiem znowu jak ona lyknie teorie, bo widzialam i takich zawodnikow na czarny pas, ktorzy staneli i teoretycznie ani me, ani be i to tez fajnie nie wygladalo.
Wiesz z tym baletem w taekowndo ( bo twoje zdanie juz kilka razy slyszalam na dany temat). Mamy w rodzinie przewage chlopakow. Mloda cwiczy sztuki walki a chlopacy to silka, plywanie, pilka reczna ... no i ten od pilki recznej- chlop jak dzwon, ona przy nim to kurka, bo Marie wysoka nie jest- zaczal ja podpuszczac ( mlodsi byli o jakies trzy lata (?)) My w pokoju jednym, dzieciaki w drugim i nagle slyszymy, ze chyba u nich w pokoju meble leca(?), szuraja(?). Wpadlysmy a ... chlopczyk jak dzwon. od kopa zadanego przez Marie powalony zostal , gdyby nie meble to by lezal jak dlugi. Zaczelo sie wiec tlumaczenie. Z mojej strony, ze Marie ma uwazac. Nie wchodzic w prowokacje, ze strony siostry nauki wobec syna przyjely forme , ze nie moze prowokowac. Ma sie powstrzymac.
Ten najstarszy ( starszy od Mlodej jakies 11 lat) kiedys w zartach chial ja przewrocic. Na poczatku bylo zabawnie w stylu "gili gili"a potem ups. Mloda sie zaparla, on po silkach i nie poradzil. Nie mogl jej poruszyc.
Czyli ten "sportowy balet" chyba cos jej daje (?).
A z tym znokautowanie, to ja nie wiem ... reguly to dla mnie jeszcze czarna magia, tak jak i w tej ich pilce noznej. :)
Ps. Uwaga chwale sie- jest mistrzostwo. Przywiozla wczoraj puchar.
Usuńpisałem o tkd ITF, gdzie są nieco inne reguły walki sportowej, niż obowiązujące w tkd WTF (olimpijskim), więc Marie dyskwalifikacja za knock out nie grozi...
Usuń...
każdy sport daje jakieś zwiększone możliwości w realnej walce, na przykład w życiu bym nie chciał oberwać z liścia od siatkarki, bo by mi głowę mogło urwać, LOL...
...
chwal się śmiało i bądź dumna, ja ze swej strony gratuluję Młodej sukcesu i trzymam kciuki na okoliczność egzaminu :)
W ogole to nie wiadomo jak potoczy sie jej kariera w taekwondo. O olimpijskich jej startach nawet nie pomyslalam ( tym bardziej o jakichs knock out´ach).
UsuńPatrzac na tutejsze przypadki, bardzo czesto zycie to rewiduje.
Dzieciaki wykruszaja sie w klasach maturalnych, bo stawiaja na nauke i normalny zawod niz na dalsze oddawanie wolnego czasu zajeciom z taekwondo.
Drugi szkopul jest taki, ze taekowndo nie jest sportem intratnym. Jeszcze nie wyrobila sie w danym temacie jakas europejska elita. On niedawno wszedl na olimpijskie maty. Nie jest to sport dobrze oplacany. Dopiero start w zawodach europejskich, swiatowych moze przyniesc zawodnikowi finansowe zyski. Dlatego chyba niewielu mysli o tym sporcie na powaznie.
Tutaj w zespole jest pewien ojciec, ktory wydaje mi sie, ze chce postawic na osiagi swojej corki w dany temacie. Jest niesamowicie zaangazowany. Jezdzi ( towarzyszy mu zona) na kazde zawody ( dodam, ze przy okazji jest trenerem) i ostatnio uslyszalam, iz ma zamiar zaprezentowac wlasne dziecko w walkach gdzies dalej niz ten kraj. Dziewczyna jest dobra, ale ... no wlasnie , moze to atmosfera domu, ze ona trenuje, ale osobistego jej zaangazowania nie widze. Siedzi ponoc duzo w japonskich mangach ... I tak sobie mysle, czy oby owe mangi nie zaprzataja jej bardziej niz ten sport (?). Ze to bardziej ten ojciec chce niz ona.
Marie niech robi jak uwaza. Nie przeszkadzam bo, wedlug mnie droge obrala bardzo dobra, ale tez nie zachecam i nie robie w gloty oby tylko dalej rozwijaja sie w danej dziedzinie.
Tak to prawda, kazdy sport zwieksza mozliwosci w realnej walce, chociazby dobry biegacz moze sprawniej nawiac:)
Dzieki za gartulacje i trzymanie kciukow.
jakby nie było, to tkd jako sport nie ma tej rangi co piłka nożna lub boks, aby zawodnik mógł godnie zarabiać z samych startów w zawodach, co najwyżej może sobie dorabiać później jako trener, działacz, czy też autor książek, ale nadal będzie to tylko dodatek do głównych dochodów... tuszę, że Marie jako rezolutna dziewczyna ma to wszystko na uwadze rozważając dalsze kroki życiowe...
Usuńomawiany tatusiek inwestuje w córcię, tylko nawet jeśli ona zamiast mangować bardziej przyłoży się do treningu to nadal nie zmieni faktu, że tkd to nie tenis i o zarobkach w stylu Igi Świątek można sobie tylko pomarzyć...
p.s. tak przy okazji zaciekawiło mnie, ile zarabiają twórcy mangi?... to jest w sumie cały wielki przemysł na skalę światową, gdzie szeregowy grafik może wylądować na topie wielkiej korporacji :)
UsuńZnaczy sie, marie ma sprecyzowany cel co by chciala w przyszlosci robic ( psychologia i filozofia). Na psychologie trudno sie dostac, trzeba miec niezla srednia i jej, jak na razie do tej sredniej pare setnych brakuje. ( 1,4 a Mloda ma srednia- taka przecietna z lat -2,0). To jest bardzo dobra srednia, ale na psychologie trzeba byc w granicach pomiedzy celujaca a bardzo dobra. Jezeli sie Dziecie nie postara, to moze zapomniec- ma jednak jeszcze czas.
UsuńFilozofia zas to dla mnie pomysl taki, jaki miala bedac dzieckiem na prowadzenie farmy kroliczej i chcieci zarobienia na tym na zycie. Filozofia jako dodatek- rozwijanie hobby. Natomiast zawod porzadny musi sobie wyrobic, bo inaczej nie przezyje. Jest jeszcze opcja zwiazana ze sportem- rehabilitacje i takie tam... zobaczymy , niech sama wybiera.
Tworcy mangi zarabiaja krocie o ile uda sie im wybic. Zaistniec na rynku. Z tego co wiem to ta dziewczynka prowadzi cos mangowego na tik toku i ma ponad 10 tysiecy followersow.
Czasem trzeba powiedzieć stop, niezależnie od wieku i innych rzeczy. Sport jest na pewno ważny, jednak ważne jest to, że Twoje dziecko wie, gdzie są granice wysiłków i tego typu spraw.
OdpowiedzUsuńFakt, powinno być chyba więcej miejsc przeznaczonych dla prawdziwych graficiarzy, żeby wszystko było zgodnie z prawem. Nie mniej niektóre nielegalne graffiti mi się podobają.
Pozdrawiam!
https://mozaikarzeczywistosci.blogspot.com/
Powiada sie, ze sport to zdrowie, ale przedawkowany sportu moze temu zdrowiu wcale nie sluzyc. Wszystko z umiarem trzeba umiec sobie dawkowac. :)
UsuńPuk, puk! Nie było tu czasem mojego komentarza?
OdpowiedzUsuńUtknelas w spamie. Dobrze, ze wrocilas. Ciesze sie ogromnie;))
UsuńGratuluje Marie pucharu . Skoro dziewczyna powoli nie daje rady pogodzić nauki z zajęciami pozalekcyjnymi to może warto ,z niektórych zrezygnować zwłaszcza w tych co nie nie są jej wielka pasją typu pływanie , ,chiński czy piłka nożna a zostawić, te które są dla niej ważne jak te sztuki walki . Ja jestem wielką fanką zajęć pozalekcyjnych ,ale trzeba mieć w nich też umiar.
OdpowiedzUsuńZ pływania zrezygnowała. Piłki nożnej nie zostawi, lubi to. Dzisiaj lało jak z cebra a ona uparcie szła na trening. Wrosła w tę grupę i nie zostawi jej.
UsuńWe wszystkim należy zachować umiar. Nadmiar często nie popłaca.