środa, 1 lutego 2023

Dzialo sie.

 Bylam i wrocilam. Wpadlam jak po ogien i wypadlam. 

W Polsce bylam. 

U mamy. 

Miala tydzien temu wizyte pogotowia u siebie. Cucili ja okolo 40 minut. Pomyslalam, ze ... mozemy nie miec okazji wiecej sie zobaczyc. Co prawda planuje na swieta u rodzicielki sie znalezc, ale kto tam wie, co przyszlosc nam przyniesie. Wzielam wiec wolne i wskoczylam na 4 dni. 

Jechalam noca... sama , samiutenka... e tam- to nie pierwszy przeciez raz owe samotne, nocne jazdy. 



Pojezdzilam po nocnym, spiacym Toruniu. Pojezdzilam bo ulice, ktorymi chcialam przebic sie na olsztynska trase byly w pewnych miejscach poblokowane. Objezdzac musialam. Mialam mozliwosc  popodziwiac oswietlony,  nocny Torun. 

 


Z Rodzicielka nie jest fajnie. Jej cialo odmawia posluszenstwa, ale glowe ma pelna marzen..  planow... chce dalej. Chce jeszcze... 
Posiedzialam. Ogarnelam pare spraw zwiazanych z mama. Udalo sie nam nawet posmiac... ogolnie milo spedzic czas. Opiekunka sie zmyla, tzn. nie chce tej roboty dalej ciagnac. Nie ma odpowiedniego kursu i nie chce sie w to bawic. 
Widocznie sprobowala i uznala, ze to nie jest zawod dla niej. 
Co poczac? Siostra zajmie sie opiekunka dla mamy w marcu. Do marca sa wnuki- zrobia dla niej to czego bedzie potrzebowala i sasiadka. Sasiadce polozylam kase na stol za przyniesienie mamie czasami zakupow ( bo to robi tez wnuk i ziec- odkurzaja , wynosza smieci... ), za zajrzenie i zapytanie sie jak sie jej powodzi, za wezwanie karetki jakby co i aby dopilnowala czy mam przyjmuje leki. 
      Siostra sie wkurzyla, ze przeciez za takie sprawy nie trzeba placic- toz to zwykla sasiedzka pomoc. Ja na to, ze teraz ludzie nie chca tak za friko czyms sie zajmowac, tym bardziej kiedy wiedza, ze dzieci takiej pani pracuja w Niemczech. Siostra na to, ze owa sasiadka niezle z matki ( z nas tez) swego czasu  korzystala. 
-Nie pamietasz jak korki jej dzieciakom za "dziekuje" dawalas? - Sis jest cholerna. Chce napisac: "jak to z kobietami w pewnym wieku bywa".  Z mlodych wrozek stajemy sie czarownicami. Powymieniala inne nasze zaslugi wobec sasiadki .... sama juz nie wiem co o tym myslec. Jakby nie bylo kase polozylam, a sasiadka ja wziela.  

Wczoraj gnalam z powrotem. Do Marie. Ja w Polsce a Marie w sobote znowu stanela na podium. 3 miejsce w mistrzostwach Niemiec w taekwondo w Nürnberg. Powtorzyla wynik z tamtego roku. Tata byl srednio zadowolony, ale zdowolony byl trener. Szczegolnie przegrana walka o srebro. Jak widac nie koniecznie wynik jest istotny ale jakosc walki. Przeciwniczka Mlodej byla starsza, wyzsza i miala dlugie nogi. 
Myslalam, ze Marie nie da rady do niej  podejsc ( w internecie ogladalam), a jednak w pierwszej rundzie corka ma powalila przeciwniczke na mate. No coz, potem konkurentce udalo sie powalic Marie na glebe. Szly leb w leb. Mlodej udalo sie zadac wysoko punktowane kopniaki w glowe z obrotow.... jakby nie bylo walke te przegrala. Przegrany wystep podobal sie bardzo terenerowi. Przyniosl mu sporo emocji i satysfakcji, ale o dziwo i Marie czula sie  ustaysfakcjonowana. 
Tu sie chyba zaczyna cos rodzic;  chec walczenia- piekno sportu-  bez mysli o medalach. 
U eMa dziala to troche inaczej. Na zasadzie : " Jest podium czyli jestes w tym co robisz dobra. Podium  nie ma wiec zapomnijmy". Ze wszystkich startujacych z druzyny Marie, tylko jej udalo sie przywiezc cokolwiek ( braz).  Na zawody pojechalo  trzech zawodnikow i dwoch trenerow. 








10 komentarzy:

  1. Chyba mogę pomóc twojej mamie i tobie chyba też zdrowotnie tylko namiary podam na prw. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W razie potrzeby, odezwę się do Ciebie. Dzięki:)

      Usuń
  2. Moja mama mawiała, że nie udała się panu Bogu starość, a naszym rządzącym, bez względu na okres w dziejach, to już w ogóle mało w tej dziedzinie wychodzi.
    Gdy nie ma kasy lub licznej rodziny , to masakra, a my tez nie coraz młodsi...
    Nie zaznałam nigdy emocji sportowych jako zawodniczka, ale słyszałam, że bardzo wyczerpują psychicznie, oby Twojej sportsmence dobrze się wiodło!
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak to jest, ale do mojej mamy przyjeżdżają pobrać krew. Może liczyć na wizytę domową. Co prawda nie idzie sie do lekarza dodzwonić. Nie wiem teraz czy to wina systemu i rządzących, czy pani, która nie odbiera telefonu? Mama dostała zapewnienie od swojej lekarki, że jak przyjdzie potrzeba to ona w mig u mamy sie zjawi. :)
      Jakies 11 lat temu nie mogłybyśmy liczyć na opiekunki dla starych, niedołężnych ludzi z MOPS-u. Musiałybyśmy za wszystko prywatnie płacić. Teraz wystarczy wypełnić odpowiedni arkusz. Złożyć podpis i przynieść odcinek poświadczajacy emeryturę ( ile tego).
      Większość znajomych w wieku mojej mamy korzysta z takowej pomocy z drugiej strony nawet muszą- to nie kaprys.
      Zdaje sobie sprawę, że to dzięki UNI. Finansowaniu ludzi starych. Europa się starzeje.

      Co do tych sportowych emocji. Ze wszystkich stresów ten jest chyba najszybciej przerabiany. Wywalony w walce i kończy sie wraz z nią.

      Usuń
    2. Musze sprawdzić, jak to faktycznie wygląda, bo mam kilku znajomych, którzy borykają się z takim problemem i bardzo narzekają na brak właściwej opieki., tzn. jakaś tam jest, ale doba ma 24 godziny...
      jotka

      Usuń
    3. Taka całodobowa opieka dla osoby niedołężnej sponsorowana przez państwo chyba wszędzie uznana była by za luksus. Tu chodzi o parę godzin do pomoc w wykąpaniu sie starstej osoby. Zrobieniu prania. Ugotowaniu obiadu. Skoczeniu do apteki i na zakupu. Zalateieniu czegos w urzedzie, sprzatnieciu... wiem, ze zmieniaja tez Pampers.

      Usuń
  3. Dobrze zrobiłaś, że pojechałaś. Ja już nie mam matki i żałuję każdej chwili, kiedy mogłam z nią być, a nie byłam. Bardzo mi jej brakuje. Jaka szkoda, że zaczynamy rozumieć swoich rodziców dopiero wtedy, kiedy sami się starzejemy. Teraz ją dużo bardziej rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę, że dobrze zrobiłam. Trzeba kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą.

      Usuń
  4. Los starych ludzi, zwlaszcza tych bez bliskiej rodziny pod reka, jest bardzo smutny.
    Ladnie zrobilas jadac i odwiedzajac a takze zabezpieczajac na ile warunki pozwolily. Gdy by nie to do konca zycia bys sobie nie darowala.
    Inaczej niz Twoj maz podchodze do mlodych sportowcow - chociaz medale sa przyjemne to wiem ze liczy sie pasja, przyjemnosc uczestwnictwa. Marie nie tylko lubi ale przeciez zdobywa wysokie miejsca wiec tym bardziej nalezy ja popierac i nawet byc dumnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba dobrze zrobiłam. Właśnie dostałam wiadomość, że zabierają moją mamę do szpitala. Lekarka na wizycie domowej podjęła taką decyzję. Mama jest niedotleniona.

      Też myślę, że medal i podium to przyjemne sprawy, ale pasja to czasami motor, napęd życia.

      Usuń

Drogi Czytelniku. Prosze podpisuj sie. Komentarze anonimowe nie beda publikowane.