Stawiacie sobie czasami to pytanie? Dlaczego?
Oczywiscie w naszym wieku z zadawania pytan typu: "Dlaczego trawa jest zielona?" dawno wyroslismy. W naszym wieku nikt nie bawi sie w takie duperele. Odkrylismy to, co odkryc powinnismy... znamy, wiemy... na co wiec nam wiedza o zielonosci trawy? Nieprzydatna.
Ostatnio w pracy jakis szef powiedzial prawde tak oczywista, ze ... no wlasnie nie wiem co ? Chyba pstro... : "Kto zadaje pytania "dlaczego" dochodzi do sensu i przyczyny". Juz sobie nawet wyobrazilam takie pytanko: "Dlaczego spierniczyles robote?".
Ale nie... inaczej... mnie raz zanurtowalo "Dlaczego w Azji jest tak wielu fanow Chopina?". Przeciez dla nich ow artysta powinien byc taka sama atrakcja jak dla nas chinski teatr. Pogrzabalam i jako takie odpowiedzi znalazlam np.: tutaj.
Wersja dla leniwych, ktorym nie chce sie "tutaj" otwierac... :
- W Japonii edukacja muzyczna jest prowadzona na duzo wyzszym poziomie niz w Europie (Polsce) i nie konczy sie wraz z opuszczeniem szkolnych klas. Nic w tym dziwnego, ze maja bardzo wyrobiony smak. Japonczycy od konca XIX wieku maja tez spory apetyt na apsorbowanie zachodnich nowosci.
- Jaroslaw Drzewiecki, ktory nagrywal Chopina dla japonskich wytworni uwaza, ze : " Chopin bardzo Japończykom odpowiada, ponieważ przypomina im ich własną formę wysławiania się, a więc i myślenia. Podejrzewam, że właśnie w budowie, frazowaniu zdań tkwi sekret rozumienia przez nich tej muzyki."
Jak dla mnie to dosc dobry argument. Komunikacja okresla nasz sposob myslenia. Zaslyszalam tez gdzies i taka teoryjke , ze nasz sposob komunikacji- myslenia- wplywa na nasze snienie. Mowa to forma ekspresji- wyrazania siebie. Komunikowanie sie, to mowiac nieladnie, "spuszczanie" nagromadzonych emocji... oddawanie ich swiatu(?)
-W Chinach rozpowszechnili Chopina tacy artysci jak Fou Ts´onga (laureat Konkursu Chopinowskiego w 1955 roku), Li Yundi (laureat 2000 roku) czy Lang Lang. Sukcesy tych pianistow odbily sie w ich krajach sporym echem i przez to wzroslo zainteresowanie muzyka naszego tworcy. Moze Chinczycy maja podobny do Polakow glod sukcesu?
Dla Chinczykow gra na pianinie byla zawsze zajeciem elitarnym.
Marcin Jacoby uwaza: " O ile bowiem w całej Azji gra na tym instrumencie łączy się ze stylem życia i jest synonimem luksusu, o tyle w Chinach – szczególnie od końca lat 70., czyli po tym, jak rozpoczął się okres reform i otwarcia – umiejętność ta stopniowo stawała się bezpośrednim wyznacznikiem pozycji społecznej. – Począwszy od lat 90., posyłanie dziecka na lekcje gry jest właściwie obowiązkowe dla rodziców, którzy chcą zapewnić mu solidną edukację ".
Zainteresowanych odsylam do artykulu...
Tak sobie pomyslalam, ze ow Chopin to by sie chyba gdzies tam przewrocil, gdyby uslyszal takowe interpretacje wlasnych utworow.
Kiedys, wieczorkiem zasiadano w salonie i raczono sie Chopinem w stylu Li Yundi, a obecnie , na wspolczesne gusta, dla wielu to za nudne... i artyste przerabiaja:) Dorysowuja mu wasy i brode... nie powiem czasami niezle sa takie przerobki i uwspolczesnianie staruszkow, ktorzy przemawiali niezrozumialym dla obecnie zyjacych jezykiem.
Czujecie sie czasami niewspolczesnie? Mi sie zdarza, szczegolnie kiedy slysze od Mlodej: "Oj mamo nie rozumiesz...". Zdaje sobie sprawe, ze wiele jeszcze nie rozumiem, ale ja w jej wieku juz bylam, ona w moim jeszcze nie:) Chyba predzej ja rozumiem to, co ona do mnie, niz ona to co ja do niej:) Niech czerpie z zycia .... oby tylko madrze. Niech rozum nie usypia.
Z Chopinem to mi nie po drodze za bardzo. Wyjaśnienie popularności jego muzyki w Azji całkiem dobre. Chociaż nasuwa się od razu pytanie, dlaczego nie są tam popularni kompozytorzy np. z Czech, z Rosji, bo z podobnego kręgu kulturowego się wywodzą co Chopin.
OdpowiedzUsuńJa się czuję nie współcześnie szczególnie jak pokazują w TV/w Sieci nowe ,,gwiazdki" muzyki. @_@ Z reguły mam wrażenie, że kopiarki w firmach płytowych rozgrzane są do czerwoności. Bo wszystko staje się tak do siebie podobne, że aż jednakowe. Jeszcze nadzieja jest w ogólnie pojętej muzyce rockowej/ niezależnej. Reszta to tylko korba do wyciskania szmalu.
Pozdrawiam!
Mozaika Rzeczywistości.
Chopin mi tez nie podchodzi, ale to dlatego, ze nie zostalam do niego wychowana. Nie rozumiem chyba. Choc nie powiem- sa utwory, ktore rozpoznaje jako jego i ma cos tak charakterystycznego w swoich utworach, ze kiedy tylko padaja jego nuty to mnie wewnetrznie przenosi w mazowiecki pejzaz. Pewna nierozdzielnosc , symbioza ... trudno to okreslic. Raz juz to gdzies pisalam. Jechalam z Niemiec i jakims cudem wyladowalismy na drodze z Warszawy do Gdanska. Nie wiem juz czy to roboty na drodze wymusily od nas taka jazde, czy zbladzilismy(?), w kazdym razie nastal taki moment: podwarszawskie krajobrazy (np.: wierzby placzace po obu stronach drogi) i muzyka Chopina w radio. Normalnie Polska jak nic:)) Pieknie , swojsko, duchowo... po naszemu... nasze:)
UsuńZaden z polskich tworcow nie jest dla mnie na obczyznie tak swojski jak Chopin.
A z popem , no coz. Zbyt duzo luda go uprawia i przybiera ci on postac masowosci. Choc dla mnie zaczyna sie w tych utworach liczyc tekst- teksciarze sa istotni.
Coś pewnie jest w muzyce Chopina, co można uznać za pewnego rodzaju nostalgię za ojczyzną. Ale ja jeszcze nie doszedłem do tego poziomu ogarnięcia jego muzyki.
UsuńTeraz teksty są niestety tragicznie słabe. Trzeba się postarać, żeby znaleźć coś ciekawego do słuchania w głównym nurcie.
Cos mi sie wydaje, ze aby ogarnac muzyke powazna trzeba byc do niej za mlodu przyspasabianym. Sluchac tego z rodzicami czy jakos tak.
UsuńZ nia to jest chyba tak samo jak z poezja. Pokolenie 10 lat ode mnie mlodsze czytalo poezje, bylo uczone jej rozumienia, potem ktos jakos ( w edukacji) zaniechal i poezja staje sie ginacym- elitarnym gatunkiem:)
Dlatego tez teksty piosenek sa teraz tragiczne:)
Pewnie tak jest. Chociaż można też samemu spróbować odkryć taką muzykę dla siebie.
UsuńMoże też chodzić o to, że jakiś twórca tekstów ma za wiele zleceń i po prostu jakość spada drastycznie.
Lubie i doceniam co niektore teksty popowe, ale wykonawcy, spiewajacy takie utwory sa raczej w popowej niszy.
UsuńW popie szalenie trudno sie wybic. Dosc rozbudowany to gatunek, a co czlowiek to ciekawszy glos.
Ja się mimo wszystko zastanawiam, jak muzyka może przypominać sposób wysławiania się?
OdpowiedzUsuńSprawdzilam synonimy "pieknego wyslawiania sie". Tam jest podane: retoryka, krasomowstwo, maniera, filozofia, postawa, poza, styl, stylistyka, zachowanie...
UsuńGdyby szeroko do tematu podejsc to muzyka jest forma wyslawiania sie. pamietam jak nas filharmonicy bydgoscy "szturchali", abysmy poprawnie muzycznie sie wyslawiali. Chodzilo im o postawe, zachowanie, styl ...
Dlaczego Chińczycy i Japończycy są tak widoczni jako pianiści- wirtuozi?
OdpowiedzUsuńNo rzeczywiście - dlaczego.
Przekonująco brzmi cytowane wyjaśnienie Marcina Jacoby - snobizm rodziców.
Do tego długogodzinne ćwiczenia - to coś wymiernego, też pewnie podoba się wymagającym rodzicom.
Zastanowiłem się nad pytaniem odwrotnym - dlaczego nie słyszy się o wykonawcach muzyki europejskiej pochodzących z Indii?
To przecież też około miliarda ludzi, wieloletnia zależność od Angli.. i nic.
Do głowy przychodzi mi myśl, że Indie zdołały wypromować swój własny, narodowy, styl muzyczny, który nadal żyje własnym zyciem.
Z tym snobizmem rodzicow to prawda. Znajoma Chinka miala takie wewnetrzne parciem aby jedno z jej dzieci uczylo sie gry na pianinie. To musialo byc pianino i koniec.
UsuńIndie. Faktycznie , nie znam pianisty indyjskiego pochodzenia. Z tego co czytalam oni ta swoja muzyke zawsze promowali. I ten ich system cwierctonow i rag. Raz na zajeciach muzyk nam powiedzial, ze owe cwierctony to cos sztucznego. Nie wiem co mial na mysli, ale europejskie ucho przy tym systemie spiewania ma wrazenie, ze spiewak falszuje.
Gdyby nie Bollywood chyba bysmy z ta muzyka, w wersji pop, nigdy sie nie zapoznali:) Mlodzi probuja wszystko uwspolczesniac:)
Mnie tez ten fenomen nieraz zastanawial tym bardziej iz niejednokrotnie, glownie we filmach, slyszalam wysilki azjatow usilujacych grac i spiewac rock, co im absolutnie nie wychodzi.
OdpowiedzUsuńJakakolwiek przyczyna to dobrze ze maja uzdolnienie w kierunku muzyki klasycznej i to nie tylko wykonujac utwory Chopina.
Ja Chopina kocham.
Mysle, ze z rockiem to chyba nie tak... oni go spiewaja i to calkiem nawet. Moze nie cala Azje mozna uznac za rockowe miejsce, ale Japonczycy radza sobie z danym gatunkiem. Gorzej jest np.: w Chinach, ale znowu tam rzadzil inny system polityczny i nie po drodze bylo ludziom z rockiem, bo nie byl promowany.
UsuńNatomiast Chopin mnie zastanawia... to po prostu jak dla nas ich tradycyjny teatr- znaczy tak myslalam. Czytam czasami bloga Polki mieszkajacej w Chinach i majacej meza autochtona saksofoniste. Ona czasami mowi cos takiego o pokazywaniu uczuc przez tych ludzi. To jest jeszcze bardziej sprawa intymna niz w krajach typu Europa, Ameryka Polnocna i oni np.: maja problemy z takim wyrazaniem emocjonalnym siebie jak zachod swiata. Moze ta potrzeba w czlowieku tkwi dosc mocno a muzyka Chopina daje im mozliwosc uczenia sie pewnego ujawnienia ? U nich w obyczajowosci nie ma np.. wyznawania sobie milosci. Jest milosc wyzsza ( nadprzyrodzona) i ta ludzka , o ktorej sie nie gawedzi partnerowi, Partnera sie ewentualnie lubi , nie kocha... ale i o tym sie mu nie gada. Pewna powsciagliwosc, ktora Chopin burzy?
Dlaczego?
OdpowiedzUsuńTak się zaangażowałem, że sięgnąłem najsampierw po pierwszą z brzegu na półce(japonistyka) pozycję L. Frederica "Życie codzienne w Japonii u progu nowoczesności" stron zaledwie ze 255 coś tam. Żadna muzyka! Ewentualnie teatr. To za stara pozycja 1988?
Szkoda, że Szopen nie urodził się jednak w Japonii, wtedy i Polacy, i Francuzi(i cała reszta cywilizowanego świata) podziwiała by jakieś nokturny, czy inne utwory muzyczne o samurajach, gdzie finalne byłoby brzmienie honorowego seppuku! Kurczaki pieczone, te Japońce- to tak dla ciekawości-kiedy oni na oczy zobaczyli prawdziwy fortepian?
wiadomy człowiek
Gdyby urodzil sie w Japoni watpie czy wyrosl by z niego ten slawny Chopin. Siedzialby w danej obyczajowosci i uczonoby go emocjonalnej powsciagliwosci. Poza tym, no wlasnie od kiedy mozna datowac pojawienie sie fortepianu w Japonii?
UsuńNo właśnie, Frederic pisze, że pierwsi młodzieńcy z Japonii przyjechali na studia do Francji w 1863 roku. Wcześniej jednak poznali język holenderski, rosyjski i angielski(1808). Szopen urodził się w 1810.
OdpowiedzUsuńNa pewno i w Japonii jego geniusz muzyczny byłby doceniany na dworze shoguna, a może i samego cesarza!
Może na jakimś tradycyjnym instrumencie ludowym jego muzyczne wariacje o pierwszym wiosennym pączku kwiecia wiśni stałyby się światowym przebojem na europejskich salonach?
Takiego geniusza muzycznego wcześniej, czy później i tak by odkryto- oczywiście nazywałby się po japońsku, np. Cho-sho-pen i był nieuleczalnie chory na malarię.
wiadomy człowiek
Jego talent bylby docenionym na dworze shoguna(?). calkiem mozliwe- za sam fakt bycia kims z zachodu- bo nie za zrozumienie jego muzyki i kunszt. Kiedy nam wpuszczono by teatr chinski na deski to poszlibysmy moze z ciekawosci, a potem liczba odbiorcow tegoz drastycznie by zmalala z powodu niezrozunienia danej sztuki.
UsuńDo tego trzeba bylo byc wychowywanym, albo w tym wzrastac. Poniewaz shogun mozliwosci wzrastania w muzyce Chopina nie posiadal , to wychodzilo na to, ze przyjmowal ja z powodow snobizmu, chceci otwarcia sie , dorownania zachodowi.
Nie wazne jednak jakie przyczyny, wazne , ze Chopin stal sie tam artysta znanym i powazanym.
A skoro mowisz o Chopenie Japonczyku, to ja w ogole w podobne meandry rozwazan nie chce wchodzic, bo to gadanie na chybil trafil... co by bylo gdyby:)
UsuńNo, ale na temat teatrów japońskich, czy to "kabuki", czy "shibai", to hoho można by napisać...
OdpowiedzUsuńW końcu ery Meij(można sprawdzić) najsłynniejszą w Japonii aktorką była gejsza Sada Yakko, która przybyła do Paryża w 1900 roku( Światowa Wystawa)i grała w sztuce"Gejsza i rycerz" i kto wie, że właśnie wtedy nie napatoczyła się na jakiś fortepian, a może tylko zwykłe pianino...
Warto by poświęcić trochę czasu, kto tak na dobre rozsławił Cho-sho-pena i jego muzykę w Japonii...
wiadomy człowiek
wiedza o zieloności trawy jest konieczna, na przykład "tej" trawy... po jej odcieniu diagnozujemy, w jakiej dziewczyna jest kondycji: czy ma za sucho, za mokro, za dużo nawozów, za mało, które listki lepiej jest usunąć, a których nie wolno, tak dla dobra całości, czy jakieś choroby lub szkodniki się nie zalęgły... zielone to wcale nie jest takie sobie zielone, tylko zielone to zielone to jest zielone...
OdpowiedzUsuńna przykład takie cóś:
https://dutch-passion.com/img/cms/Blogs/cannabis-nutrient-deficiencies-and-excesses-chart.jpg
https://dutch-passion.com/pl/blog/wizualny-przewodnik-po-niedoborach-sk%C5%82adnik%C3%B3w-od%C5%BCywczych-w-konopiach-n987
to trzeba wszystko wiedzieć, może niekoniecznie na pamięć, ale mieć takie materiały pod ręką...
p.jzns :)
Akurat taka zielonosc trawy to dla koneserow, a mnie jakos to nie bardzo interesuje. Nie mam zwiazanej z tym potrzeby. Niech wiec w dany temat bawia sie znawcy:)
Usuńod zawsze mnie u Ciebie bawi, że gdy temat "tej" trawy się pojawia, to od razu z automatu wciskasz o jakichś "potrzeeebach"...
Usuńtymczasem to był tylko przykład... równie dobrze można go zamienić jakąś sałatą, czy innym szczypiorkiem, albo choćby ogórkiem, gdzie też jest istotna ilość i jakość zieleni w zieleni :)
ale jak się nie ma "potrzeeeby" na żadną zieleń, to może faktycznie, niech się bawią w to koneserzy (np.) sałaty... a ludzie, którzy mają ochotę /ochotę, nie potrzebę, jest takie słowo "ochota"/ spożycia tej (znowu np.) sałaty niech się dają robić w wała w warzywniaku dając sobie wcisnąć dowolny badziew...
Przeciez ja tego u ciebie nie komentuje, tzn takich postow nie komentuje. Uwazam z mojej pozycji za temat przegadany i nie wchodze w dalsze roztrzasania. Jakie wiec "od zawsze"... ? :)
UsuńWażny jest dokument stwierdzający, że jest się koneserem(z gminnej szkoły muzycznej). Wtedy można się zaopatrzyć w różne materiały rozrywkowo-muzyczne bez problemów. Muzyka łagodzi i uspokaja, przy okazji można pozbyć się łupieżu, trądziku-po prostu zmienić fizgionomię i nie wyglądać, jak "wk-ny Cho-sho-pen", czy głupio uśmiechnięty, niczym komik B.K. Przed koncertem zaopatrzyć się w róże bez kolców i zestaw napitków-to zbyteczna uwaga dla wytrawnego konesera, ale przy obecnej suchości w gardle(sztywne struny) i pustce we głowie(tam-tam)
OdpowiedzUsuńwiadomy człowiek