Cecha narodowa Polakow? Wiele ich. Jedną zaś jest...
Narzekanie... obudził się Polak i ... zaczyna się : "Kuźwa, dlaczego się obudziłem!?"
Nasłuchalam się w Polsce narzekań mamy. Tu ją boli, tam strzyka ... sporo tego było. Kiedy ją w końcu wyciągnęłam na badania to nasłuchałam się, że uparta jestem, bo stawiam na swoim. Faktycznie - postawiłam na swoim w związku z doprowadzeniem jej do laboratorium na pobranie krwi. W laboratorium zaś wypili jej prawie całą krew, gdyż badań zamówiłyśmy bez liku. Jak ona teraz bez krwi będzie żyła? Przyznam, jest to pewien problem. Na razie żyje. Trzyma się kobiecina jakoś.
Ja nie narzekam. Staram się cieszyć tym, co mam.
Wyjechałam z Polski nad ranem, bardzo wczesnym rankiem i drogi były takie... tylko Pana chwalić.
Pusto. Nikogo przede mną, nikogo za mną. Najlepiej wzjeżdżać w niedzielę. Ludzie śpią. Nigdzie ich nie niesie.
O 8.00 wylądowałam na niemieckiej stronie. Przejeżdżałam przez biedną Odrę. Tam już z ruchem autostradowym było gorzej... przytrafiło mi się parę razy ponarzekać. Wkurzyć... zdziwić, że ludziska nie śpią tylko gdzieś ich gna, a to niedziela przecież- dzień Boży!
Spotkałam w Polsce wqurwionego Polaka. Trochę karka. Dlaczego trochę? Bo trochę masy mu brakowało. Przez te masowe braki nie można go było uznać za typowego, pełnoprawnego karka, ale niewątpliwie aspirował na karczocha.
Wiem, że w kraju nad Wisłą zaostrzono prawo drogowe. Kary solą nieprzeciętne, ale i w Niemczech nie podchodzą do drogowych piratów ulgowo. Stawki mandatów wzrosły niemożebnie. Uważam to za spoko posunięcie.
Jadę sobie w tej naszej Polsce spacerowym tempem, na obszarze bloczków mieszkalnych. Mam zamiar skręcić na parking, ale z naprzeciwka karczoch sobie idzie ... dość powolnie idzie. Pomyślałam, że zdążę. Wyrobie się przed pieszym. Na co pieszy ewidentnie przyspieszył , a przed maską wozu zwolnił blokując mi wjazd i drząc się wulgarnie , że teraz my, a nie wy (nie wiem o co szło). No i ogólnie, że tu nie Niemcy. Ja zaś spokojnie, że wiem, że tu kulturalna Polska z kqrwą na ustach. Rozstaliśmy się pokojowo. On se poszedł, wqurwiony taki, a ja se wjechałam na parking wqurwiona taka. Trochę wqrwu z rana niezle robi. Poprawia krążenie.
Polacy! Nie narzekajcie! Wielu z Was zyje na przyzwoitym europejskim poziomie. Ten kto chce, ten ma... Odwiedziłam kuzynów. Młodzi, przed czterdziestka. Bezdzietni... fajnie mają. Chyba się nie obrażą, że wetknę jedną fotę.
Spokoju ducha trzeba się chyba uczyć od zwierząt. Kociaki siostry. Niemieckie kociaki.
Ten siwy ( drugi) nazwany jest szumnie Ragnarok. Niestety tchórzliwy ci on. Daleko mu do panującego nad losem skandynawskiego boga.
Koty nie narzekaja... choć wróć. Trochę nie tak...
O proszę ... ten tutaj narzeka. Drze japę.
Syczy na moją biedną, rozbawioną, poszukującą towarzystwa Lunę. Nakazuje jej zmykać. Coś ten kot mi na niemiecką maksynę - żyj i pozwól żyć innym- nie wydląda.
Tutaj zaś powtórka z rozrywki. Se nastawione pokojowo zwierzę drzwi otwiera , a tu TAKA BESTIA!
Po osyczeniu i przegnaniu delikwenta można już na spokojnie. Zwierzęta, też narzekają . Też nie wszystko im się podoba.
Powrót od siostry wcale nie był łatwy i przyjemny. Gdzieś tak w połowie , czyli 70 km do celu, wyjechał na drogę konwój traktorów. Demonstracja rolników. Pokazujących, że istnieją i że we współczesnych czasach nie powodzi się im najlepiej. Jechaliśmy. Ciągneliśmy się za nimi w tempie 40 km/h.
Ostatni miał przyczepiony szyld. Drodzy konsumenci. Czy moje dziecko powinno kontynuować gospodarstwo?
Byli pozdrawiani klaksonami przejeżdżających z naprzeciwka aut. Nam, ciągnącym się za nimi , to zawrotne tempo jazdy nie dodawało otuchy i obniżało nastrój, bo kolejka za traktorami rosła niemożliwie... Rolnicy tutaj również narzekają. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.
Udało mi się w którymś momencie z tego korowodu wydostać. Ominać demonstrantów.
Masz u mnie plusy; jeden za upór w doprowadzeniu mamy na badania; drugi za odwagę bycia kierowcą przy zaostrzeniu przepisów drogowych. A co do cechy narodowej -narzekania; to ma to nie tylko minusy. Czasami działa odstraszająco np. na... złodziei. Bo jak wszem i wobec ogłoszę, że nie mam NIC; że mi się nie wiedzie; że nawet do szkoły miałam pod górkę; a tak w ogóle to nic się nie opłaci; i że najlepiej mają bogaci...itd. to kto zechce zainteresować się takim nieudacznikiem? komu się opłaci fatygować się do mnie po... NIC? system traktuje mnie jako anonima więc się podpisuję; Aisab
W tym szaleństwie narzekania jest pewna metoda. Razu pewnego znajomy, który w sumie nie wyglądał nigdy na biednego. Samochody zmieniał z częstotliwością jeden na trzy lata, hacjenda urządzona nienajgorzej . Przyznał się, że kasy to on ma, ale kiedy narzeka nikt nie przychodzi pożyczyć. Mnie narzekanie zawsze przygnębiało. Wpływało na mnie negatywnie. My Polacy sami się tak nastrajamy chcąc miec spokój z wszelkiej maści rodzinnymi pożyczkobiorcami. Na zachodzie nie gada sie w ogóle o stanie posiadania, a ludzie po tym co ktoś ma, gdzie jezdzi, jak spędza urlopy i tak delikwenta ocenią. Oszacują. Z mamą moją jest szalemnie trudno. Ona chyba lubi kwękać. Narzekać, użalać się... problem, kiedy ktoś chce jej to przerwać. Ciągnie ją do lekarz chcąc ulżyć w jej bolesnym losie. Oj...trzeba mieć wtedy niezłe zaparcie. Nasłuchać się jak to się ją do czegoś przymusza itd.
W związku z problemami z podpisywaniem się i logowaniem na platformie bloggera dochodzę do wniosku, że być może chcą się oni blogerów pozbyć.
A co mi zrobisz, jak mnie złapiesz, że...narzekam? Ludzie mają różne przyzwyczajenia. Przypuszczam, że narzekanie Twojej Mamy to takie wołanie SOS; bo starość i samotność bywa okrutna; zaś przyzwyczajenie to człowieka druga natura; czy Mama przypadkiem całymi dniami nie przebywa sama? ciężko jest się ruszyć z domu, wydostać z nałogu zasiedzenia; gdy nie ma się duszy turysty. Córeczko - więcej wyrozumiałości dla narzekania matuli. Ona ma ku temu powód; sama napisałaś, że swoje przeżyła, wiele w życiu doświadczyła; pozwól jej przynajmniej na starość być ...sobą. Aisab
Cos Ci powiem Kochana. Mama swoje przeszla to prawda, ale znam niejedna kobiete o wcale nie lzejszym losie niz moja Rodzicielka i nie narzekaja. Nie kwekaja. Mam kolezanki w wieku mojej mamy... no dobrze jedna jest dwa lata od niej mlodsza i one jeszcze sa na chodzie. Jeszcze sa aktywne, mozna z nimi tez pogadac o czyms innym niz nekajace je choroby. Kiedy probuje moja mame ruszyc ona sciaga nas do swojego poziomu. Do poziomu jej znanego i dla niej bezpiecznego. Kiedy sobie myslalam, ze bede z mama mogla na pizze skoczyc. Wyjsc gdzies wspolnie, a tymczasem sprawy przedstawiaja sie calkiem inaczej. Kiedy sie ja w koncu gdzies wyciagnie to jest przy tym tyle zachodu, ze osobie odpowiedzialnej za zorganizowanie jej niespdzianki odechciewa sie wszystkiego. Potem jest zadowolona, ale narobic sie przy niej trzeba. Zawsze byla najbardziej cierpiaca osoba w otoczeniu. Nikomu tej paleczki nie oddala i niechby ktos sprobowal jej owa paleczke odebrac... niedoczekanie.
Ja mysle, ze starosc do latwych nie nalezy, ale jesli sie za mlodu nie przepracowalo swoich negatywnych cech charakteru . Nie wzielo sie samego siebie w karby i nie likwidowalo tych cech, to na starosc to sie tylko pieknie utrwala i wyplywa ze zdwojona sila na wierzch.
Cos Ci powiem Kochana. Jak często masz kontakt ze swą mamą? wpadasz może raz/dwa razy na rok i chciałabyś ją ćwiczyć; rzekomo dla jej dobra? To Ty tutaj narzekasz na nią, zamiast cieszyć się każdą chwilą z nią spędzoną. Bo jak piszesz> Zawsze może być gorzej....kiedyś będzie Ci brakować tego jej kwękania, biadolenia i narzekania- byle tylko była/żyła ....
Co ty tam Aisab wiesz. Musialabys sie znalezc na naszym miejscu , wtedy bys , byc moze zrozumiala o co chodzi. Dla ludzi to dobra, uprzejma kobieta. Dla swoich im surowiej tym lepiej. Nic nie docenia i ciagle narzeka. Moze otrzymac zlote gory , a i tak powie , ze to nic i ze za malo sie staramy. Prawdopodobnie taka motywacja abysmy jeszcze bardziej sie starali. Ciagle musimy zaslugiwac na jej atencje. Ma takie powiedzenie, ze obcy sa blizsi niz rodzina, i wedlug takiego dziwnego powiedzenia sobie zyje. Skad ty wiesz jak pomagamy? Nigdy nie pozostawilismy jej bez pomocy. Problem w tym, ze ona narzeka, iz to zadna pomoc. Mocno ja finansowo wspieram. Obcy nie daja, ale jacyz oni cudowni. Starosc nie musi byc milusia i ciepla... i niestety, nie musi byc tez madra.
Co ty tam Aisab wiesz. O Tobie i Twojej rodzinie wiem niewiele, albo NIC; jednak problem starości nie jest mi obcy. Mój sąsiad również uważał, że sąsiedzi są ważniejsi niż najbliższa rodzina mieszkająca daleko, bo...zawsze są pod ręką. Pieniądze nie zastąpią bliskości. "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz»
Przestan mnie cytatami z Bilbii straszyc, czy tez pouczac. Z moja mama ( 10 minut drogi od niej) zyje moja siostra z dziecmi. Ciagle slyszymy, ze jej nie pomaga. Siostra sie odsunela , bo mama rozpowiada wszem i wobec, ze ona pomocy nie potrzebuje i sobie swietnie radzi...ciagle pietnujac siostre, ze przeciez ona nic przy niej nie robi. Powiem szczerze, ze od momentu kiedy siostra troche odpuscila uznalam, ze mama potrzebuje jakiejs kobiety do sprzatania przymajmniej. Mama na to, ze nie pozwoli, aby obca baba sie jej po domu krzatala. Wszem i wobec gawedzi jakaz to ona swietna, jak nas nie potrzebuje i swietnie sobie radzi. Nie powiem , radzi sobie... do sasiadeczki puka i milutko : " Pani X kupi mi pani chlebek". Do mlodego sasiada z dolu: "Krzysiu wnies mi balkonik". Do swojej kolezanki rownolatki , ale takiej na chodzie i ktorej sie chce: "Och jakbym tych jablek chetnie skosztowala" i kolezanka wali do sklepu po jablka. A my siaty jej dzwigamy, na zakupy zaginamy... wozimy, balkoniki rozkladamy, kase na lekarstwa dajemy, drzymy bo kweka , ze ja tam albo tu boli , okna jej myjemy i on uwaza, ze z nas pociechy nie ma. I nas nie potrzebuje. Ponoc czasami, w rodzinie farbe puszcza, ze ( uznaje tylko moja pomoc finasowa inna sie nie liczy) jej pomagam. Oj to boli, oj boli... umie sie wpraszac obcym. Niech wiec sobie w taki sposob radzi.
Jak to w zyciu, geny swoje robia. Nie narzekam... poskarzylam sie tylko. I powiem Ci, ze po urlopie w Polsce jestem z reguly padnieta i przydalby mi sie wtedy nowy urlop:) Aby to wszytsko odreagowac.
Twoja mama też się tylko...skarży; jesteś młodsza więc to od Ciebie wymaga się wyrozumiałości; nie chcę Cię pouczać, ale gdybyś podeszła do tego z dystansem [popatrzyła na to wszystko z przymrużeniem oka albo z jej punktu widzenia] może byś tak tego nie przeżywała??? Podjęłam ten temat, bo w rodzinie była podobna sytuacja; samotność starszych osób [naszych mam] wpędza je w odmienny stan umysłu; czasami konfabulują, albo za bardzo się nad sobą użalają; a kto wie czy mnie to też nie dotknie???
Znowu bez podpisu? Jestesmy marudni. Oni, ci inni, a porownanie mam, "marudza" inaczej. My poprzez to swoje jawne marudzenie pokazujemy sie jako narod nieudacznikow. Nam nie ma prawa cokolwiek sie udac.
Istnieje powiedzenie : wszystko mozna byle w miare. Moze Twoja Mama przesadza i dlatego jest dla Ciebie meczacym zwyczajem ale ja odrozniam zrzede z natury od uzalenia sie na cos co moglo i powinno sie lepiej potoczyc. Niestety starsi ludzie maja problemy zdrowotne i to im dodaje powodow choc sa tacy co znosza w milczeniu. Przykro mi ze spotkanie z Mama zostalo troche zepsute jej narzekaniem - moze spodziewala sie ze corka to wlasciwa osoba do wysluchania bolaczek zdrowotnych. Zdjecia z kotami - zwlaszcza przy drzwiach - bardzo fajne, dobrze ze uchwycilas te scenki.
Zastanawiam się czasami jak ona się zachowuje kiedy nikogo przy niej nie ma:) W ogóle popadła w namiętną malkontencję. Życie miała bolesne, nikt takiego nie miał. Nie ma Polaka, który mógłby jej w tym dorównać. No i teraz wszystko ją boli, ale jak chce się jej pomóc, to ona wtedy niekoniecznie, bo to tyle zachodu:) Wiem, że z wiekiem wiecej człowiekowi dokucza, ale czym skorupka za młodu nasiąknie tym z wiekiem ...
Koty ( zwierzaki ) długo obserwowałam i robiłam foty. Nie było to zajęcie nużące, wręcz przeciwnie:)
Narzekanie? Ależ to najlepiej widać na moim blogu, gdzie moi oponenci narzekają, że nie czytam horrorów, albo, że czytam teksty o kościele i politykach. :D
Psica mojej sąsiadki (identyczna do Twojej) wpadła do mojego mieszkania jak bomba (za sąsiadką) i dalej obwąchiwać wszystkie kąty. W ten sposób natknęła się na Havę wychodzącą z łazienki (gdzie jest kuweta). Ja żałuję, że nie miałem pod ręką smartfona, bo reakcji Miji była bezcenna. Ona skakał na pazurach tak jakby miała na nich sprężyny. Tak długo, aż udało się jej wskoczyć na ręce sąsiadki.
Dokładnie. Narzekanie najlepiej widać na twoim blogu:) I nie chodzi mi wcale o narzekanie twoich gości, że nie czytasz horrorów ( czytaj se co chcesz), ale twoje narzekanie na otaczającą cię rzeczywistość. Przecież w tej twojej, czy też widzianej przez ciebie rzeczywistości nie ma nic pozytywnego:) Jesteś jak te nasze wiadomości. Człowiek słucha i się boi, bo nic dobrego do przekazania nie macie:)
Czyli Hava jest bojowniczką:) Przegoniła psa? Psy są bardzo towarzysko nastawione do otoczenia. Chętne do nowych znajomości... koty niestety nie wykazują psiego entuzjazmu... mają wywalone i taka np.: towarzysko nastawiona Luna , albo pies twojej sasiadki dziwi koty. Straszy... jest dla nich obce:) Luna tym kotom trochę kota napędziła:)
fajnie, że wspomniałaś Waldemara Koconia... co prawda jego twórczość to nie mój trip, ale osobowość fajna /przede wszystkim kociarz/ i jeszcze to: https://youtu.be/9sY8PqgZdHI p.jzns :)
Warszawskim zoo nie bylam wcale. Pomyslalam sobie, ze z posiadaniem zwierzat trzeba byc niesamowicie ostroznym i cholernie odpowiedzialnym. Teraz slysze od znajomej, ze chce sie ptakow pozbyc. Nide zadawalaja ja tak, jak mialy zadawalac. Nasza krolica tez nas nie zadawalala, gryzla, i odpychala i pomimo wszystko dotrwala u nas do konca.
kiedyś byłem wielkim wrogiem instytucji zoo, a warszawskiego w szczególności, jednak od pewnego czasu idea zoo bardzo się cywilizuje, nawet w polskim grajdołkowie, więc i moje podejście uległo sporej modyfikacji, a warszawskie zoo stało się warte zwiedzenia i wsparcia kasą przy okazji... te kilka lat temu co byłem miałem okazję podziwiać, jak wiele na plus się tam zmieniło... ... mnie symbioza z naszymi kotami też nie do końca zadowala, bo nie jest układem partnerskim: one robią, co chcą, a ja już niekoniecznie :) jednak przez lata zrobiły mi już takie pranie mózgu, że po prostu lubię te ich rządy...
Przyznam sie bez bicia, ze nie lubie zoo. Nie wazne gdzie ono jest. Dwa razy bylam w takich wiekszych zoo. Jedno w Lodzi, drugie w okolicach Düsseldorfu. Tam widzialam pokazy z delfinami. Marie byla wtedy jeszcze mala. Olbrzymi obszar. calego dnia za malo aby to zwiedzic. Potem jakies pomniejsze oazy dla dzikich zwierzat. Zadna mnie nie zachwycila.
Drugi siwy ma dwa imiona, my (czyli starzy) wolamy go Henryk, a mlodzi wolaja po boskiemu, ale to naprawde tchorzyk jakich mało. Wystarczy jakis szmer a on juz ucieka🤣 Ot taki boski Henio 🤪
Wedlug mnie do niego najbardziej Heniek pasuje. Ragnarok to sporo na wyrost. Przeciez on sie chowa przed kazdym obcym ... nawet po czasie nie przyjdzie sie pokazac. Trudno go z nowymi ludzmi oswoic. Borys czuje sie jak pan w Waszej chacie.
Masz u mnie plusy; jeden za upór w doprowadzeniu mamy na badania; drugi za odwagę bycia kierowcą przy zaostrzeniu przepisów drogowych.
OdpowiedzUsuńA co do cechy narodowej -narzekania; to ma to nie tylko minusy. Czasami działa odstraszająco np. na... złodziei. Bo jak wszem i wobec ogłoszę, że nie mam NIC; że mi się nie wiedzie; że nawet do szkoły miałam pod górkę; a tak w ogóle to nic się nie opłaci; i że najlepiej mają bogaci...itd. to kto zechce zainteresować się takim nieudacznikiem? komu się opłaci fatygować się do mnie po... NIC?
system traktuje mnie jako anonima więc się podpisuję; Aisab
W tym szaleństwie narzekania jest pewna metoda. Razu pewnego znajomy, który w sumie nie wyglądał nigdy na biednego. Samochody zmieniał z częstotliwością jeden na trzy lata, hacjenda urządzona nienajgorzej . Przyznał się, że kasy to on ma, ale kiedy narzeka nikt nie przychodzi pożyczyć.
UsuńMnie narzekanie zawsze przygnębiało. Wpływało na mnie negatywnie. My Polacy sami się tak nastrajamy chcąc miec spokój z wszelkiej maści rodzinnymi pożyczkobiorcami.
Na zachodzie nie gada sie w ogóle o stanie posiadania, a ludzie po tym co ktoś ma, gdzie jezdzi, jak spędza urlopy i tak delikwenta ocenią. Oszacują.
Z mamą moją jest szalemnie trudno. Ona chyba lubi kwękać. Narzekać, użalać się... problem, kiedy ktoś chce jej to przerwać. Ciągnie ją do lekarz chcąc ulżyć w jej bolesnym losie. Oj...trzeba mieć wtedy niezłe zaparcie. Nasłuchać się jak to się ją do czegoś przymusza itd.
W związku z problemami z podpisywaniem się i logowaniem na platformie bloggera dochodzę do wniosku, że być może chcą się oni blogerów pozbyć.
A co mi zrobisz, jak mnie złapiesz, że...narzekam?
UsuńLudzie mają różne przyzwyczajenia.
Przypuszczam, że narzekanie Twojej Mamy to takie wołanie SOS; bo starość i samotność bywa okrutna;
zaś przyzwyczajenie to człowieka druga natura;
czy Mama przypadkiem całymi dniami nie przebywa sama? ciężko jest się ruszyć z domu, wydostać z nałogu zasiedzenia; gdy nie ma się duszy turysty.
Córeczko - więcej wyrozumiałości dla narzekania matuli. Ona ma ku temu powód; sama napisałaś, że swoje przeżyła, wiele w życiu doświadczyła; pozwól jej przynajmniej na starość być ...sobą.
Aisab
Cos Ci powiem Kochana. Mama swoje przeszla to prawda, ale znam niejedna kobiete o wcale nie lzejszym losie niz moja Rodzicielka i nie narzekaja. Nie kwekaja.
UsuńMam kolezanki w wieku mojej mamy... no dobrze jedna jest dwa lata od niej mlodsza i one jeszcze sa na chodzie. Jeszcze sa aktywne, mozna z nimi tez pogadac o czyms innym niz nekajace je choroby. Kiedy probuje moja mame ruszyc ona sciaga nas do swojego poziomu. Do poziomu jej znanego i dla niej bezpiecznego. Kiedy sobie myslalam, ze bede z mama mogla na pizze skoczyc. Wyjsc gdzies wspolnie, a tymczasem sprawy przedstawiaja sie calkiem inaczej. Kiedy sie ja w koncu gdzies wyciagnie to jest przy tym tyle zachodu, ze osobie odpowiedzialnej za zorganizowanie jej niespdzianki odechciewa sie wszystkiego. Potem jest zadowolona, ale narobic sie przy niej trzeba.
Zawsze byla najbardziej cierpiaca osoba w otoczeniu. Nikomu tej paleczki nie oddala i niechby ktos sprobowal jej owa paleczke odebrac... niedoczekanie.
Ja mysle, ze starosc do latwych nie nalezy, ale jesli sie za mlodu nie przepracowalo swoich negatywnych cech charakteru . Nie wzielo sie samego siebie w karby i nie likwidowalo tych cech, to na starosc to sie tylko pieknie utrwala i wyplywa ze zdwojona sila na wierzch.
Cos Ci powiem Kochana. Jak często masz kontakt ze swą mamą? wpadasz może raz/dwa razy na rok i chciałabyś ją ćwiczyć; rzekomo dla jej dobra? To Ty tutaj narzekasz na nią, zamiast cieszyć się każdą chwilą z nią spędzoną.
UsuńBo jak piszesz> Zawsze może być gorzej....kiedyś będzie Ci brakować tego jej kwękania, biadolenia i narzekania- byle tylko była/żyła ....
Co ty tam Aisab wiesz. Musialabys sie znalezc na naszym miejscu , wtedy bys , byc moze zrozumiala o co chodzi.
UsuńDla ludzi to dobra, uprzejma kobieta. Dla swoich im surowiej tym lepiej. Nic nie docenia i ciagle narzeka. Moze otrzymac zlote gory , a i tak powie , ze to nic i ze za malo sie staramy. Prawdopodobnie taka motywacja abysmy jeszcze bardziej sie starali. Ciagle musimy zaslugiwac na jej atencje.
Ma takie powiedzenie, ze obcy sa blizsi niz rodzina, i wedlug takiego dziwnego powiedzenia sobie zyje.
Skad ty wiesz jak pomagamy? Nigdy nie pozostawilismy jej bez pomocy. Problem w tym, ze ona narzeka, iz to zadna pomoc. Mocno ja finansowo wspieram. Obcy nie daja, ale jacyz oni cudowni.
Starosc nie musi byc milusia i ciepla... i niestety, nie musi byc tez madra.
Co ty tam Aisab wiesz. O Tobie i Twojej rodzinie wiem niewiele, albo NIC; jednak problem starości nie jest mi obcy.
UsuńMój sąsiad również uważał, że sąsiedzi są ważniejsi niż najbliższa rodzina mieszkająca daleko, bo...zawsze są pod ręką. Pieniądze nie zastąpią bliskości.
"Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz»
Przestan mnie cytatami z Bilbii straszyc, czy tez pouczac.
UsuńZ moja mama ( 10 minut drogi od niej) zyje moja siostra z dziecmi.
Ciagle slyszymy, ze jej nie pomaga. Siostra sie odsunela , bo mama rozpowiada wszem i wobec, ze ona pomocy nie potrzebuje i sobie swietnie radzi...ciagle pietnujac siostre, ze przeciez ona nic przy niej nie robi. Powiem szczerze, ze od momentu kiedy siostra troche odpuscila uznalam, ze mama potrzebuje jakiejs kobiety do sprzatania przymajmniej. Mama na to, ze nie pozwoli, aby obca baba sie jej po domu krzatala.
Wszem i wobec gawedzi jakaz to ona swietna, jak nas nie potrzebuje i swietnie sobie radzi. Nie powiem , radzi sobie... do sasiadeczki puka i milutko : " Pani X kupi mi pani chlebek". Do mlodego sasiada z dolu: "Krzysiu wnies mi balkonik". Do swojej kolezanki rownolatki , ale takiej na chodzie i ktorej sie chce: "Och jakbym tych jablek chetnie skosztowala" i kolezanka wali do sklepu po jablka.
A my siaty jej dzwigamy, na zakupy zaginamy... wozimy, balkoniki rozkladamy, kase na lekarstwa dajemy, drzymy bo kweka , ze ja tam albo tu boli , okna jej myjemy i on uwaza, ze z nas pociechy nie ma. I nas nie potrzebuje. Ponoc czasami, w rodzinie farbe puszcza, ze ( uznaje tylko moja pomoc finasowa inna sie nie liczy) jej pomagam.
Oj to boli, oj boli... umie sie wpraszac obcym. Niech wiec sobie w taki sposob radzi.
Zawsze może być gorzej.
UsuńPewnie, ze tak... i taka ewentualnosc bierzemy pod uwage. Przynajmniej ja biore.
UsuńAniu> Ty narzekasz, że mama narzeka. Niedaleko pada jabłko od jabłoni.
UsuńJak to w zyciu, geny swoje robia.
UsuńNie narzekam... poskarzylam sie tylko. I powiem Ci, ze po urlopie w Polsce jestem z reguly padnieta i przydalby mi sie wtedy nowy urlop:) Aby to wszytsko odreagowac.
Twoja mama też się tylko...skarży; jesteś młodsza więc to od Ciebie wymaga się wyrozumiałości;
Usuńnie chcę Cię pouczać, ale gdybyś podeszła do tego z dystansem [popatrzyła na to wszystko z przymrużeniem oka albo z jej punktu widzenia] może byś tak tego nie przeżywała??? Podjęłam ten temat, bo w rodzinie była podobna sytuacja; samotność starszych osób [naszych mam] wpędza je w odmienny stan umysłu; czasami konfabulują, albo za bardzo się nad sobą użalają;
a kto wie czy mnie to też nie dotknie???
Oj tam, taka sobie zwyczajna, "cecha narodowa". ;)
OdpowiedzUsuńNo coż . W sumie tacy jesteśmy i chyba trzeba to w Polakach zaakceptować. Każdy naród jakiś jest, a my należymy do tych jawnie narzekających : )
UsuńA co my tam wiemy. Twoja mama jest marudna, to i caly narod jest marudny. My mamy nie znamy to co mozemy wiedziec o narodzie..
UsuńZnowu bez podpisu?
UsuńJestesmy marudni. Oni, ci inni, a porownanie mam, "marudza" inaczej. My poprzez to swoje jawne marudzenie pokazujemy sie jako narod nieudacznikow. Nam nie ma prawa cokolwiek sie udac.
Istnieje powiedzenie : wszystko mozna byle w miare. Moze Twoja Mama przesadza i dlatego jest dla Ciebie meczacym zwyczajem ale ja odrozniam zrzede z natury od uzalenia sie na cos co moglo i powinno sie lepiej potoczyc.
OdpowiedzUsuńNiestety starsi ludzie maja problemy zdrowotne i to im dodaje powodow choc sa tacy co znosza w milczeniu.
Przykro mi ze spotkanie z Mama zostalo troche zepsute jej narzekaniem - moze spodziewala sie ze corka to wlasciwa osoba do wysluchania bolaczek zdrowotnych.
Zdjecia z kotami - zwlaszcza przy drzwiach - bardzo fajne, dobrze ze uchwycilas te scenki.
Zastanawiam się czasami jak ona się zachowuje kiedy nikogo przy niej nie ma:)
UsuńW ogóle popadła w namiętną malkontencję. Życie miała bolesne, nikt takiego nie miał. Nie ma Polaka, który mógłby jej w tym dorównać. No i teraz wszystko ją boli, ale jak chce się jej pomóc, to ona wtedy niekoniecznie, bo to tyle zachodu:)
Wiem, że z wiekiem wiecej człowiekowi dokucza, ale czym skorupka za młodu nasiąknie tym z wiekiem ...
Koty ( zwierzaki ) długo obserwowałam i robiłam foty. Nie było to zajęcie nużące, wręcz przeciwnie:)
Narzekanie? Ależ to najlepiej widać na moim blogu, gdzie moi oponenci narzekają, że nie czytam horrorów, albo, że czytam teksty o kościele i politykach. :D
OdpowiedzUsuńPsica mojej sąsiadki (identyczna do Twojej) wpadła do mojego mieszkania jak bomba (za sąsiadką) i dalej obwąchiwać wszystkie kąty. W ten sposób natknęła się na Havę wychodzącą z łazienki (gdzie jest kuweta). Ja żałuję, że nie miałem pod ręką smartfona, bo reakcji Miji była bezcenna. Ona skakał na pazurach tak jakby miała na nich sprężyny. Tak długo, aż udało się jej wskoczyć na ręce sąsiadki.
Dokładnie. Narzekanie najlepiej widać na twoim blogu:)
UsuńI nie chodzi mi wcale o narzekanie twoich gości, że nie czytasz horrorów ( czytaj se co chcesz), ale twoje narzekanie na otaczającą cię rzeczywistość. Przecież w tej twojej, czy też widzianej przez ciebie rzeczywistości nie ma nic pozytywnego:) Jesteś jak te nasze wiadomości. Człowiek słucha i się boi, bo nic dobrego do przekazania nie macie:)
Czyli Hava jest bojowniczką:) Przegoniła psa? Psy są bardzo towarzysko nastawione do otoczenia. Chętne do nowych znajomości... koty niestety nie wykazują psiego entuzjazmu... mają wywalone i taka np.: towarzysko nastawiona Luna , albo pies twojej sasiadki dziwi koty. Straszy... jest dla nich obce:) Luna tym kotom trochę kota napędziła:)
fajnie, że wspomniałaś Waldemara Koconia... co prawda jego twórczość to nie mój trip, ale osobowość fajna /przede wszystkim kociarz/ i jeszcze to:
OdpowiedzUsuńhttps://youtu.be/9sY8PqgZdHI
p.jzns :)
tylko nie kombinuj... wśród kociarzy też można znaleźć dupków... :)
UsuńCiekawe co z nim (Koconiem) obecnie się dzieje:)
Usuńco się z nim dzieje zależne jest tylko od Twoich poglądów na tematy eschatologiczne... co się dzieje z ciałem?... to co zwykle... atomy się tasują...
UsuńWłaśnie sprawdziłam. Zmarł w 2012 . Ja to mam refleks:|
Usuńdla mnie i tak najważniejszy był serwal :P
UsuńI co sie z serwalem po smierci Koconia stalo?
Usuńpo różnych akcjach trafił do wawskiego zoo... na dziś nie wiem, co jest...
Usuńp.s. w wawskim zoo byłem kilka lat temu, więc nie jestem na bieżąco...
UsuńWarszawskim zoo nie bylam wcale.
UsuńPomyslalam sobie, ze z posiadaniem zwierzat trzeba byc niesamowicie ostroznym i cholernie odpowiedzialnym.
Teraz slysze od znajomej, ze chce sie ptakow pozbyc. Nide zadawalaja ja tak, jak mialy zadawalac.
Nasza krolica tez nas nie zadawalala, gryzla, i odpychala i pomimo wszystko dotrwala u nas do konca.
kiedyś byłem wielkim wrogiem instytucji zoo, a warszawskiego w szczególności, jednak od pewnego czasu idea zoo bardzo się cywilizuje, nawet w polskim grajdołkowie, więc i moje podejście uległo sporej modyfikacji, a warszawskie zoo stało się warte zwiedzenia i wsparcia kasą przy okazji... te kilka lat temu co byłem miałem okazję podziwiać, jak wiele na plus się tam zmieniło...
Usuń...
mnie symbioza z naszymi kotami też nie do końca zadowala, bo nie jest układem partnerskim: one robią, co chcą, a ja już niekoniecznie :)
jednak przez lata zrobiły mi już takie pranie mózgu, że po prostu lubię te ich rządy...
Przyznam sie bez bicia, ze nie lubie zoo. Nie wazne gdzie ono jest.
UsuńDwa razy bylam w takich wiekszych zoo. Jedno w Lodzi, drugie w okolicach Düsseldorfu. Tam widzialam pokazy z delfinami. Marie byla wtedy jeszcze mala. Olbrzymi obszar. calego dnia za malo aby to zwiedzic.
Potem jakies pomniejsze oazy dla dzikich zwierzat. Zadna mnie nie zachwycila.
Drugi siwy ma dwa imiona, my (czyli starzy) wolamy go Henryk, a mlodzi wolaja po boskiemu, ale to naprawde tchorzyk jakich mało. Wystarczy jakis szmer a on juz ucieka🤣 Ot taki boski Henio 🤪
OdpowiedzUsuńWedlug mnie do niego najbardziej Heniek pasuje. Ragnarok to sporo na wyrost. Przeciez on sie chowa przed kazdym obcym ... nawet po czasie nie przyjdzie sie pokazac. Trudno go z nowymi ludzmi oswoic. Borys czuje sie jak pan w Waszej chacie.
Usuń