Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mezczyzni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mezczyzni. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 czerwca 2023

Alimenty.

 Jak to powiadaja punkt widzenia zmienia sie w zaleznosci od miejsca siedzenia. Na wiele rzeczy, zyciowych spraw, zmienilam zapatrywanie przeprowadzajac sie do Niemiec. Chociazby na sprawy zwiazane z alimentowaniem dzieci. 

W Polsce mialam kilka kolezanek, sasiadek, ktore samotnie wychowywaly potomstwo , bo facet z roznych powodow ( nalog, inna kobieta, brak milosci w zwiazku...) zwinal zagle i poszedl szukac szczescia na laweczce w parku lub pod inna strzeche i pod owa inna strzecha zostal przyjety z otwartymi ramionami. 

Przyjezdzajac do Polski czesto slyszalam narzekania znanych mi samotnych matek na brak kasy... na to, ze: " Stary nie placi... ze wdal sie w inny zwazek i tam zrobil dwojke dzieci ( coz za bezmyslnosc) a przez to ich dzieci , ze zwiazku z nia, nie moga liczyc na godne alimenty. Trzeba sie dzielic. I na pewno stary kitra gdzies lewe pieniadze nie chcac dzieciakom  dac nawet zalmanego grosza. "

Takie myslenie, byc moze wcale nie bezzasadne, dawalo sie wsrod moich polskich kolezanek wyczuc. Mialam jednak wrazenie, ze owe znajome puscily by  bylych w skarpetkach, a najbardziej bolal je fakt, ze kiedy ex znalazl inne schronienie natychmiast odwrocil sie tez od rodzonych dzieci. Nie znosil ich matki wiec i nie znosil potomstwa, ktore z nia splodzil i szedl ojcowac czesto gesto trzodce obcych mu biologicznie pociech.  Jako matka rozumiem to w 100%. Oj ... chyba bym okrutnie przezywala cos podobnego. 

Znalam tez panie przyjmujace pod dach nowa milosc, ale ich nowa milosc miala zobowiazania np.: wobec dzieci z poprzedniego zwiazku. I pamietam narzekania owych pan, ze skoro facet jest z nia to dlaczego musi lozyc ( i to tyle kasy) na stare wtopy! 

Gdzie czlowiek nie posluchal szlo o kase. Gadanie , ze znalazl nowa dooope i chce sie wykrecic od alimentow, czy tez gledzenie, ze skoro jestem ta nowa, lepsza .... to kiedy te  inne, obce juz przeciez dzieci, przestana go doic? 

Nierzadko teksty takie lecialy z ust kobiet, ktore swego czasu przylgnely do kosciola. 

Nie pisze tego dlatego, gdyz mam zamiar napietnowac kosciolkowych ludzi. Chce raczej pokazac , ze  w sprawach kasy, materii,  ludzkie przylgniecie do Boga nie czyni roznicy. Nie stajemy sie wyrozumialymi, cierpliwymi istotkami, nie zaczynamy myslec na zasadzie : " Widzialy galy co braly. Toz to facet z ciagnaca sie za nim przeszloscia a ja jestem kobieta po przejsciach".

Moj sposob patrzenia na te problemy zmienil sie po przyjezdzie do Niemiec. Poznalam tutejsza samotna matke. Co prawda, tu gdzie kobieta owa zyje, ze swoim zawodem- wyksztalceniem,  dawala rade nastarczyc na podstawe dla siebie i Malej. Ojciec dziecka dokladal  tak, jak widelki prawne przewidywaly, niezaleznie od tego, ile zarabial. Gdzies tam wyliczono, ze dziecko w wieku takim i siakim kosztuje rodzicow okreslona sume pieniedzy i dzielono ja na dwoje. Nie wazne, ze pan jezdzil mercedesem, ze mial niezle platna prace... po prostu dziecko w danym wieku potrzebuje okreslonej  sumy na godna egzystencje i tylko te sume rozkladalo sie na dwoje rozwiedzionych rodzicow. 

Zero pretensji ze strony owych matek. Prawda tez jest i to, ze ci ojcowie , nie wiem czy dla opini publicznej, ludzkiego oka, czy faktycznie tak im w sercu gralo, czesto dofinansowywali, w miare swoich mozliwosci, pewne plany wlasnych pociech. Wszystko jednak szlo przez konta. Bylo latwe do udowodnienia, ze ojciec czy tez matka sie nie migaja.... i nigdy nie uslyszalam narzekan tych matek, ze stary kreci, albo dlaczego tamte jego dzieci nadal z niego doja, kiedy to akurat ich corka potrzebuje ojcowskiej mamony. Ustalone przez prawo i nie przeskoczysz. A prawo to swieta rzecz. 

Dwa lata temu rozwodzila sie moja dobra polska znajoma. Rozwodzila sie w kraju nad Wisla. Doila exa ile wlazlo, bo jak sama mowila : " Znam jego stan posiadania i wiem na ile moge sobie pozwolic". Zawsze miala problem z praca. Wiele zadan jej nie odpowiadalo, w zakladach  nie umiala utrzymac miejsca pracy. Wydebila podczas rozwodu roczne alimenty na siebie. Roczek minal. Kasy nie ma. Trzeba bylo isc do roboty ... slysze teraz tu i owdzie jak ludzie plotkuja, ze lata sprzatac exowi... kto wie? Moze za moment rozgosci sie u niego ponownie? 

środa, 3 maja 2023

Prysly zmysly...

 ... Po raz kolejny. Tyle tylko, ze uscislajac, tym razem to raczej nie o zmysly szlo, a o wyobrazenia i przekonania. 

Otoz wiecie, ze mialam stluczke. Troche o owej stluczce jeszcze przymarudze, bo to wlasnie w tym temacie wyszlo szydlo z worka, albo w koncu to szydlo nabralo ksztaltow, albo w koncu to szydlo zauwazylam... 

Szydlem jest nie kto inny jak moj pan maz, krotko mowiac eM. Zyjesz z czlowiekiem pod jednym dachem prawie 20 lat i dopiero teraz widzisz kto to i co to... co to za szydlo. 

Wiecie rowniez , ze jestem , przynajmniej tak mi sie wydaje, zagorzala ( raczej ogorzala) feministka. Robilabym droge kobietom wszedzie gdzie tylko chcialyby  przejsc. eM tego profilu mojej osobowosci chyba jeszcze nie odkryl, albo.... udaje, ze nie dostrzega. 

Wczoraj przed poludniem, kiedy powolutku rozkrecalam sie do wyjscia do pracy, a eM bawil w sklepach budowlano- ogrodniczych, zadzwonil do mnie adwokat od stluczki. Standardowa rozmowa z informacja, ze teraz on przejal sprawy zwiazane z wypadkiem, ze jakbym miala jakies pytania to mam sie do niego kierowac. Poinformowalam pana adwokata, iz otrzymalam list od ubezpieczyciela tej pani, ktora mnie najechala. Pan na to, ze chcialby ow list zobaczyc i mam przeslac mu go na maila, albo podrzucic do kancelarii. Podalam namiar internetowy na siebie i tak rozmowe zakonczylismy. 

Jakies piec minut po rozmowie wkroczyl do domu pan maz, samiec alfa i omega oraz gama i beta... 

Zapytalam czy mamy w naszej drukarce mozliwosc skanowania dokumentow bo.... i tu wyjasnilam mu cala wczesniejsza rozmowe w sprawie samochodu. Pan maz na to, ze kiedys tam ( za krola Cwieczka)  skaner mielismy, ale uzylismy go moze ze dwa razy, wiec przy kolejnym zakupie sprzetu zrezygnowal z tej mozliwosci, czyli wychodzi na to, ze skanera nie mamy. Ale, ale .... nie tak prosto kochani... co z tego , ze jakiegos ustrojstwa w domu brak skoro ma sie domowego opiekuna, pana i zalatwiacza. Ow opiekun, zalatwiacz i pan zabral sie za ogarnianie mojej korespondencji z adwokatem.

-Bo to sie robi tak....- Jak powiedzial, tak tez zaczal robic.

Wykonal komorka zdjecie tresci listu. Wklepal  w swojego maila. Napisal w moim imieniu, bo ja przeciez chora na reke jestem- pisac nie umiem. I zalatwil.... 

Dziwny chaos zapanowal. Wrocil chlop do domu i chaotycznie zaczelo sie robic. Podalam urzednikowi jeden adres email a dostal ci on korespondencje z drugiego- sobie nieznanego. 

Lekko mnie cisnionko sie podnioslo. Widze jednak ze ten facet przede mna nie ogarnia dlaczego.

-Co tak ci sie zylka na czolku wyostrzyla?- Pyta niemadrze... a mi jeszcze bardziej w srodku pulsuje i zyleczka skacze. 

Na domiar zlego pani od warsztatu dzwoni i probuje umowic sie ze ma na termin dostarczenia auta do naprawy. Albo moj telefon byl na glosnomowiacym ( bo czasami cos robie i wlaczam na glosnik aby moc dwie rzeczy wykonywac np.: gadac i ukladac towaru w lodowce), albo eM ma tak wysmienity sluch, ze w lot wychwytuje wszelkie dzwieki. 

Ja tu z pania pierdu, pierdu zas w tle ... 

-Nie , nie umawiaj sie na srode. W srode nie mozesz ... o tak ... wez ta druga opcje . W poniedzialek. Poniedzialek to dobry czas!

-Niech pani pozdrowi meza.- Odzywa sie pracownica warsztatu.- Zauwazylam, ze bierze czynny udzial w naszej rozmowie. 

-Slyszales? Pani cie pozdrawia.

eM odklonil sie glowa. Ja zas,  nie chcac robic sita, potwierdzilam poniedzialek, wszak zgodne malzenstwo jestesmy. Po rozmowie z warsztatem  zwrocilam uwage panu mezowi, ze to ja musze sie organizowac w danej sytuacji, nie on i niech mi zostawi wolna reke. Wiem , ze ma w sobie nieprzebrane poklady energii potrzebnej do zalatwiania spraw. Na dodatek czuje sie opiekunem domu, ale jak na razie az tak nieporadna nie jestem aby nie moc podjac pewnych decyzji. 

Gadaj sobie zdrow. 

Adwokat odeslam na jego maila podziekowania za przeslany dokument i poinformowal mnie, ze przysluguje mi prawo do samochodu zastepczego na czas trwania prac przy moim samochodzie.  

eM odpisla, wszak to teraz on przejal piecze nad poczynaniami zwiazanymi z moim samochodem.  Z policja dalam sobie rade, z ludzmi w warsztacie sie dogadalam... a eM nie odpusci. 

"Hallo

Dziekuje za pana odpowiedz. Samochod odstawimy w poniedzialek do warsztatu. Samochodu zastepczego nie potrzebujemy. 

Z przyjacielskimi pozdrowieniami ( tak sie tu pisze) 

Anna Blablabla"

I co z nim zrobic? On mi rujnuje wizje mojego niezaleznego feminizmu. Opinie mi psuje. Image nadszarpuje. Jak ja kolezankom w oczy spojrze?  

Ot-  i tak sie mniej wiecej przedstawia ow chalupniczy feminizm. Na zewnatrz jestesmy  pewne swego, a w domu czasami nie wychodzi, bo ten drugi probuje przejac stery. Nie powiem to jest dosyc wygodna sytuacja, ale .... mnie nie satysfakcjonuje. 

Prysly moje wyobrazenia zem feministka i to przez duze ( pogrubione i podkreslone)  F. To nie jestem "ja", ale "my". To nie ja odstawie samochod ale my. To nie ja nie potrzebuje samochodu a  my nie potrzebujemy.... 😂😂😂

Ostatnio tluke ten film. Nie wiem nawet dlaczego mi sie podoba.  Moze dlatego, ze jak na tamte czasy Emma jest dosc smiala w odpowiedziach do pana Knightley´a. Klik.


sobota, 11 marca 2023

Po burzy wychodzi slonce.

 Czasami zdarza sie jeszcze i tecza. Tak samo jak w zyciu. Po chmurnych, burzliwach dniach daje nam ono odpoczac i sprowadza chwile wytchnienia, ale zebysmy sie zbytnio nie rozleniwili po tych slonecznych chwilach przychodza znowu zyciowe zawieruchy. I tak w kolko Macieju... chyba az do grobowej deski. Cwiczy nas to zycie, uodparnia, nie pozwala spoczac na laurach. 

Do nas przyszla ponownie zima. Zdjecie ponizej pochodzi sprzed 4 dni. 


Po czym temperatury wzrosly do 6 stopni celcjusza. Wczoraj wieczorkiem wybieralam sie z Marie do kosciola, do oddalonych o 13 km benedyktynow. Chcialam wpakowac sie w moj samochod, bez opon zimowych, ale cos mnie tknelo. Przeczucie jakowes jak u Kassandry i pomyslalam, ze lepiej nie. Lepiej jest wziasc, STOJACY NA POSESJI, woz eMa. I dobrze zrobilam/(lysmy), gdyz w przeciagu godziny temperatura spadla do -0,5 stopnia. Zaczal zacinac snieg. Widocznosc zerowa... 

W pracy dzieja sie dziwne rzeczy. Czytaliscie moj post o tym jak doszlo do konfliktu pomiedzy mna a moim szefem? Pewnie, ze czytaliscie. Jak dziwil sie, ze co mnie obchodza inni? Jak Metroseksualny podpowiadal mi abym choc na jedno kolano przykleknela i przyznala szefowi  50% racji? 

Wyobrazam sobie, ze gdybym padla na dwa kolana to bylo by 100% racji dla niego, a jak bym jeszcze zgiela grzbiet  wowczas byloby to oznaka ugiecia sie pod ciezarem wlasnej glupoty. Nie.... nie na kolanko i nie w danej  sytuacji. Uslyszalam od zwierzchnika, ze mam zmienic  grupe jesli  sposob zarzadzania nia mi  nie odpowiada. 

Wiecie , ze tego nie zrobilam, nie zgielam kolana, nie zmienilam na wlasne rzadanie grupy, ale ... zrobilam cos innego. 

Nie poszlam tez do glowego szefa na skarge, ale zaczelam troche rozpowiadac o moim bezposrednim przelozonym wcale nie zmyslone a prawdziwe rzeczy. Nigdy, przenigdy tego nie robilam- bo nagadywanie na innych to baaardzo sliski grunt. Mozna sie niezle przejechac. Nie stalam z owym rozglaszaniem na kazdym miejskim skrzyzowaniu. 

Ba !  Nie wszystkim  w grupie, w ktorej pracuje to opowiadalam , ale wtajemniczylam w zdarzenie dwie osoby, ktore byc moze moglyby rzecz z lekka tam gdzie nalezy naswietlic.  

Nie wiem jak potoczyly sie sprawy, w kazdym badz razie moj szef nie jest juz moim szefem. Zostal przeniesiony do innej grupy i nie odbylo sie to na jego wlasne zyczenie.  Obecnie wlada innymi ludzmi. Facetami i .... uwazam osobiscie, ze do meskiego srodowiska, z ta swoja wrazliwoscia, pasuje  on jak ulal. 

Dostalismy w to miejsce rowniez faceta. Mlodego.  Jeden plus to taki, ze nie trzeba żebrac u niego o informacje. Wszystko co jest nam przydatne, albo za takowe uwaza, przesyla nam na maila. Za poprzednika w skrzynce mailowej panowal przeciag, a u nowego skrzynka sie zapelnia. 

To wielce pozytywna zmiana. Zobaczymy co zycie jeszcze przyniesie. Na razie wypada odczekac. 

Rozbawil mnie Metroseksualny. 

-Wiesz, ze on nie ma zamiaru w sytuacjach konfliktowych jechac po ludziach?- Orzekl, czy tez zapytal zdziwiony.

 Padlam w zwiazku ze zdziwieniem sie Metroseksualnego. Szczena mi z zawiasow opadla. No wlasnie. Jak tak moze byc? Slaby ten nowy, czy jak? Jak mozna nie wyrazac niezadowolenia  podniesieniem  glosu? Swiat sie chyba konczy. 



poniedziałek, 18 lipca 2022

Reality show.

 Najpierw ilustracja muzyczna. Lubie to wykonanie, bo ... artystka oprocz niezlych warunkow wokalnych posiada  tez umiejetnosc bardzo dobrej aktorskiej gry glosem i swietnie calosc interpretuje. 



Polska zyje ostatnio nowym reality show. Ksiadz wzial sie i obnazyl (klik). Obnazyl, ale nie tak doslownie. Nie tak, ze wiecie.... stanal przed publika i pokazal to, czego nie powinno sie pokazywac. Choc w sumie, gdybysmy zaczeli rozdrabniac sie na czynniki pierwsze to prawda niezbita ... pokazal sie od niewlasciwej strony. 

Cos niesmacznego z jego udzialem wyszlo na swiatlo dzienne. Ksiadz wyslal do swojej parafianki obsceniczny filmik , na ktorym opowiadal w jaki sposob bedzie ja "seksualnie uprawial". Sama nie wiem jak nazwac te sprawy, gdyz ... co by sie nie powiedzialo, przez wiekszosc wydarzenie jest uznane za obrzydliwe. Dla mnie rowniez nie jest to lekki kasek do przelkniecia. Nie odbiegam od standardu w danym temacie, ale... 

Nie umiem ksiedza zbesztac. Wejsc na forum i zaczac wraz z tlumem dac w te sama detke, czy tez trabke. Jak dla mnie sprawa jest niewyjasniona. Troche pogmatwana. Wiecej w niej znakow zapytania niz odpowiedzi. Na razie ludziom wystarcza emocjonalne trzesenie sie nad duchownym zbokiem. 

Hm...  czy na pewno mamy do czynienia ze zbokiem? Czy tak mowi ktos seksualnie agresywny? Takim spokojnym glosem? Na koncu obiecal, ze bedzie ewentualna partnerke piescil, calowal i spelnial jej rozkazy. Moze i ma pomieszane w glowie. Nie wiem.

Gosc posiadajacy jakies sukcesy w dziedzinie , w ktorej dziala bedac przy zdrowych zmyslach raczej nie wysle  bez powodu obscenicznego, obciazajacego go materialu do malo znanej kobiety podajac sie jej wrecz na talerzu i prowokujac ja niejako, aby go zalatwila. No ludzie, przeciez zyjemy w czasach, w ktorych o kosciele wszedzie glosno. Ciagle jakis skandal. To musialby byc ktos niezrownowazony, aby samego siebie tak zalatwic. Malo prawdopodobne wydaje mi sie aby urzednik, ktory dorobil sie intratnych stolkow tak sam siebie nierozwaznie podkopal. 

Brak mi informacji o pani, ktora zostala takowym materialem uraczona. Co to za ktos? Pani jest medialnie bardzo chroniona. Moze faktycznie dotknela ja  jakas forma stalkingu. 

Ludzie jednak bez konkretnego przesledzenia sprawy zabrali sie za plucie. 

Napisalam to juz w komentarzu u jednego z blogerow. 

15- 16 lat temu, kiedy zaczynalam blogowac istniala na forum pewna blogerka prowadzaca bloga intymno -seksualnego. Jak dla mnie czasami wrecz obscenicznego. Twierdzila, ze to jej wlasne lozkowe doswiadczenia. Razu ktoregos opisala dosc ostry seks wraz z obelgami stosowanymi wobec niej przez partnera. Faceci sledzacy notki blogerki wymiekli. Komentowali, ze to nie ich bajka tak kobiete ponizac.  Ona zas na to, ze to moze byc szalenie podniecajace doswiadczenie. Dodajace smaczku calemu wydarzeniu. Ona uwazala to za piekne doznanie. Wyjasniala oburzonym panom, ze nie ma nic zlego w nazwaniu swojej partnerki np.:"suczka",  czy tez "suka" kiedy ona akurat tego oczekuje. Problem tkwi w  dobraniu sie. W przegadaniu na czym partnerom zalezy. Albo sie wchodzi w taki uklad, albo znika. 

Nie wiem jak do sprawy z ksiedzem sie ustosunkowac. Wzial wszystko na siebie ... niech wiec tak pozostanie. 

Drugi przypadek mnie scial. Nie, w sumie nie scial.... zmrozil. 

Musze Wam cos zalinkowac. Znajomi mnie naprowadzili. Wczoraj zesmy o danej sprawie dyskutowali. 

Pamietacie o szatanie z Piotrkowa? Gdzies w necie pojawily sie wiadomosci, ze nie zyje. W wikipedii nie ma sprostowania o jego smierci. Byl to nauczycielu wychowania fizycznego, ktory bestialsko zamordowal czterech chlopcow. Skazano go na kare smierci, ktora z czasem zamieniono na dozywotnie wiezienie. 

Prawdopodobnie bedac w wiezieniu znalazl kobiete swojego zycia. Pania zyjaca na wolnosci. Matke dziewczynki. Znajomosc zakonczyla sie slubnym kobiercem. 

Czytajac fragment wywiadu (klik- polecam, nie jest dlugi)  z owa  kochajaca morderce osoba, sama nie wiedzialam co o sprawie myslec. 

Moze, ze uczucia to taka sila i  tak zaslepiaja, iz czlowiek pod ich wplywem robi niesamowicie nierozwazne, nierozsadne rzeczy. 

Ludzie zas ze wszystkiego potrafia  niezle reality show uczynic. Prawie jak sredniowieczne obcinanie glowy skazancowi na gilotynie w centrum osady. Czlowiek nie zmienia sie od wiekow. Potrzebuje chleba i igrzysk. 

niedziela, 3 lipca 2022

Zaczelo sie od rownouprawnienia...

 


Nie wiadomo, jak pisac.  Zabawnie, dupnie, wspomnieniowo, problemowa, ... czy w sposob na jaki ma sie akurat ochote? 

Z reguly pisze tak, jak mi w duszy gra i o tym, co mi w duszy gra... bo jakby ktos nie wiedzial to posiadam tez dusze. Nie tylko cialo:) 

Zaczelo sie od rozmyslania nad feminizmem i rownouprawnieniem a skonczy sie...? 

Nie wiem... przetestuje dokad mysl mnie zawiedzie. Oby tylko mnie nie zawiodla. 

Zaczelo sie od bloga Piotra Kanalii i jego wpisu o aborcji. W trakcie system mu sie  popier... i wskoczylo cosik na rownouprawnienie w antykoncepcji. Tracilo z lekka o feminizm... i wyszlo jak wyszlo. Wybilo mnie z orbity i zaczelo krazyc wokol innej planety. 

Bo to jest tak, ze nie wiadomo o co kobietom chodzi! 

Chodzi im o to, aby to im bylo dobrze. Podzielilyby sie niewatpliwie wieloma obowiazkami. Zdjelyby je z karkow i chetnie obdarzyly nimi panow. 

Co na to panowie?  Oni sa trudno reformowalni. Nie chca chwycic w lot tego, o co paniom sie rozchodzi. Ustapienie oznacza utrate wladzy i brak komfortu a mezczyznom jako i kobietom rozchodzi sie o dobre zycie. Niestety bywa, ze czasami on, a czasami ona maja dobrze- razem im nie wychodzi. Ok. Poddaje sie - czasami im to wychodzi. Wladza zas , jak wiadomo wszem i wobec, kreci. 

Antykoncepcja to nadal bol i niewygoda, z ktora musza uporac sie panie. Malo jest mezczyzn, ktorzy przejma to na siebie. Przeciez to niezbyt luksusowa sytuacja. Trzeba sie ruszyc, a czasami  podjac wazkie zyciowe  decyzje ( mysle o wazektomii). 

Czyli bujaj sie w temacie sama kobieto.  Oni nam pomoga.  Wespra nas w postulatach na rzecz aborcji. 

Nie mam oczywiscie nic przeciwko takowemu wspieraniu, ale to za malo! Wspieranie owo wynika w pewnym stopniu z meskiego egoizmu. Oby tylko w danym temacie ich nie tykac. 

Rownouprawnienie moze przyniesc tez w pewnych dziedzinach niewygode paniom. Bo przywykly powiedzmy do tego, ze malzonek dzwiga torby, a w takim ukladzie mialby prawo zapowiedziec: "Rozpakuj samochod sama, krzyz mi dzisiaj dokucza".

Nie watpie, ze czasami podobne teksy slysza panie rowniez obecnie od swoich wspolpartnerow. Nie potrzebne w tym rownouprawnienie "na pismie". Choc feministki nie walcza  o cos strikte pisemnego a raczej obyczajowego.

Nie zapomne nigdy sytuacji, kiedy to przez plot pitolilam z sasiadem. W trakcie naszego pitolenia, zza wegla wylonila sie jego malzonka dziwgajac ciezkie samochodowe kolo, ktore wlasnie wymienila. 

Zazenowanie mna zawladnelo. Pitolenia mi sie odechcialo.

 Razu pewnego w tv jakies tam, wypowiadal sie instruktor jazdy o paniach, ze sa przyzwyczajone, iz przepuszcza sie je wszedzie jako pierwsze, wiec i na droge potrafia wjechac bez krepacji i wymusic wjazd, albo nie przepuscic stojacych i czekajacych w kolejce facetow , bo to plci pieknej pierwszenstwo sie przeciez nalezy. 

Akurat z takiego przywileju bylabym w stanie zrezygnowac. Na drodze jestem wyrobiona. Kiedy trzeba rozepchne sie lokciami, kiedy trzeba ustapie mezczyznie miejsca. W drzwiach tez nie musza mnie panowie przepuszczac jako pierwszej. Niech sobie to wezma, czy tez zabiora nam. Mile to, ale niekonieczne do wygodnego zycia. To tylko nic nie znaczacy gest, majacy honorowac plec. 

Co jeszcze? 

Przypomnial mi sie program o nieudanych operacjach plastycznych. Lekarz, chirurg plastyczny, mial jakas pule na darmowe poprawienie takich wlasnie operacji po fuszerach. Zglosilo sie kilka pan i dwoch panow, ktorzy implanty na miesie sobie zamontowali. Zamiast wyginac smialo cialo i je wyrabiac  w mozole, poszli na latwizne i sie nie powiodlo. 

Lekarz nie przyjal do poprawki zadnego faceta. Poprawil wszystkie kobiety a facetow pozostawil na lodzie. Panie zostaly pierwszenstwem w danej materii obdarzone, bo one maja za zadanie byc piekne. Chlop zas moze byc ciut ladniejszy od diabla i tak znajdzie swoja wiedzme. 

Dlaczego faceci sa tacy opieszali i nie walcza o swoje? 



Jak widac na zalaczonym obrazku, obie plcie spiewnie biadola:) Choc Ona , wydawac by sie moglo, niejako zadziorniej. On smetniej:) 

niedziela, 5 czerwca 2022

Warszawska Nike.

 Nie, to nie bedzie o pomniku Nike w Warszawie... bylam kilka razy, ale nigdy pod nim nie stanelam. To bedzie o innej Nike. Ogrodniczej. Polscy ogrodnicy wyhodowali, jak dla mnie, istne cudo. Powojnik o ciemnofioletowych kwiatach i nazwali go "Warszawska Nike"  (Klik- wersja po polsku). Jest bardzo dekoracyjny i dodaje w ogrodku niezlego kolorystycznego powera. 

Zobaczylam sadzonke w tutejszym sklepie ogrodniczym. Przykul moja uwage rozwijajacy sie na niej kwiatek , a kiedy odczytalam nazwe  wiadomo bylo, ze "moj ci on". Zakupilam , wsadzilam na kwiatowa rabatke . Obecnie jest to rabatka przy grillowni, wtedy bylo to miejsce naszego odpoczynku po ciezkim tygodniu pracy. Kwiat rosl sobie, i rosl... zachwycal. Mnie bardzo zachwycal. Zachwycal tez odwiedzajacych nas gosci, ktorym bez kozery mowilam, ze cudo to zwie sie "Zwycieska Nike". No co? Niech wiedza, ze Polacy nie gesi i swoje zwyciestwa tez posiadaja.  I dodawalam tlumaczenie o co z ta  Nike chodzi. 

Powojnik w rozkwicie na naszej rabacie.

eM jak to eM, czy tez jak wiekszosc mezczyzn lubi ladnie wokol, ale za grosz nie ma pojecia co gdzie rosnie, jak to nawozic... i ze w ogole kwiaty potrzebuja nawozenia, przycinania... Miejsca kwiatowe na naszym zagonie to moje krolestwa. Jestem ich niepodzielna wladczynia. Apodyktyczna, nieprzejednana. 

  Ci, ktorzy maja z ogrodkiem cosik wspolnego wiedza tez, ze powojniki sie na zime przycina. Scina sie ten caly potezny pek, ktory wyrosl na wiosne i kwitl przez lato. Wystaja potem z ziemii, wygladajace na podeschle,  kikuty, ktore w kazdym sezonie odzywaja na nowo . Pieknie sie zielenia, wypuszczaja nowe pedy i pna sie ku gorze. 
  Nasz powojnik to stary i zarazem urzekajacy wiechec byl, bo mial ponad 10 lat. Niestety  w kwiatach, czy tez szeroko pojetej naturze , jako i u ludzi,  nic nie jest wieczne.  
Zakonczyl swoj zywot biedaczek. Zaden robak mu nie poradzil , ale .... 
Podzielilismy sie ktorejs zimy z eMem robota wokol. Ustalilismy, co ktore z nas ma porzadkowac i o co dbac. eMowi przypadl ogrodek  i budynki na nim sie znajdujace, oraz piwnica. Mi reszta. Wiadomo jednak, ze w tym ogrodku niewiele, ale jednak, moich malusich miejsc swietych sie znajdowalo. Myslalam, ze to jasne jak slonce. 

Malzonek poczul wladze nad ogrodowa trawa, jablonka, nad paroma smieciami, ktore trza bylo z ogrodu wywiezc.... jak Bog Ojciec , ktory widzi swe zagony, wciaga powietrze , oddycha z ulga i rzecze: "Stworze tu raj!". Poczul rozpierajaca go sile kreacji i ... 

W ferworze zmian dziejacych sie  na naszym poletku , odkrylam po czasie, ze ... powojnika nie ma. I ze jak to tak? Nie moze go nie byc, bo byl i pojsc se raczej nie mogl. W sumie to juz "podloge" chcialam odrywac i sprawdzac czy nie rosnie ci on przypadkiem na odwrot czyli liscmi w glab ziemii. 

-Tu byl kwiat. Gdzie on jest?- Rzeczowo do eMa.

-Jaki kwiat? Tu nic nie bylo.

-Latem. Pamietasz? Wiechec... wysoki...  kwitl na fioletowo... nie raz przechodziles obok... gdzie jest?

-Nic mi nie wiadomo. W miejscu tym sterczaly tylko suche badyle, wiec wzialem lopate i wykopalem chwasty. 

Krew mnie zalala! Moj swiety Graal chwastem? Suchym badylem? 

Koniec... zycie stracilo sens. Czarna rozpacz i zaloba ... klotnia i pisanie pozwu rozwodowego. Poprawianie pozwu... znowu pisanie... darcie i od nowa.... i tak prawie przez tydzien. 

Niedawno- gwoli wyjasnienia wypadek wydarzyl sie jakies 3-4 lata temu, ale dopiero niedawno postanowilam znowu zagospodarowac felerna rabate-  zakupilam w sklepie cos nowego, bo przykulo moja uwage. Sadzonke "Milin amerykanski". Wsadzilam w miejsce warszawskiej Nike. Bede musiala chyba na jesien  Milina przesadzic, gdyz  obszar jest dosc niefortunny. Maz tam z lopata lata i straszy rosliny, zeby znowu do tragedii nie doszlo. Choc z drugiej strony, kiedy kwiat podrosnie,  moze chlopak brac lopat bez liku, przypuszczam, ze takiemu konarowi nie poradzi. 






poniedziałek, 30 maja 2022

Krzyzem odznaczone.





Piosenka Marcina Stycznia, jako ilustracja dzisiejszego wpisu, a sponsorem ( natchnieniem) do  jego popelnienia jest post pewnej blogerki na temat Dnia Matki i rozmowa pod jej notka. 

Lubie facetow,  gdybym nie lubila to bym przeciez za maz za jednego z nich nie wyszla. Choc z drugiej strony... mozna przeciez kogos, czegos nie lubic a jednak... trzymac sie w stystemie, podtrzymywac go,  bo system jest taki i tak nas uksztaltowal.  Dazy sie wiec do wyjscia za maz. Dazy do zalozenia rodziny, bo przeciez kobieta tego musi  chce. I musi chciec byc matka- tylko to ja moze spelnic, uszczesliwic. 
Jesli ktoras tego nie chce , no to jak to tak? Musi chciec bo takie same pragnienia realizacji siebie  miala jej prababcia, babcia, mama i ona tez musi takie same pragnienia posiadac. Przeciez genetyka tak nas  urzadzila, to wysysa sie niejako z mlekiem rodzicielki. Z genetyka nie poradzisz.  
Pewnie cos tam jest  w nasze DNA wpisane, bo gdyby odpowiedniego zapisu nie bylo, to ludzkosc wymarla by chyba w pierwszym pokoleniu. Nie bylo by wzajemnego przyciagania, zainteresowania soba.  Natura obdarzyla nas pociagiem seksualnym abysmy rozmanazali sie i wcisnela w nas cos takiego, abysmy jednak chcieli miec dzieciaki i trwali w zywieniu i wychowywaniu ich. Tak wiem, sa tacy , ktorzy nie chca, ale reszta chce. Rozwoj cywilizacji doprowadzil forme dbania o przyszle pokolenia do obecnego stanu. Nie mozna juz lezec na hamaku, bujac sie a maluch niech zywi sie tym, co dzungla przyniesie.  Wychowywanie dzieciaka, aby zaspokoic jego potrzeby na odpowiednim poziomie narzuconym przez spoleczne wymogi,  to niezly zajeb. Zreszta nigdy to nie bylo chyba latwe. 
  W swiecie zwierzecym- w samicach, czy samcach dbajacych o mlode - wewnetrznie  odpuszcza w momencie , kiedy uznaja one , ze potomstwo moze juz samo sie wyzywic. Musi odejsc precz , znalezc sobie wlasne tereny lowieckie i nie stanowic konkurencji dla zasiedzialych osobnikow. 
Nie chce tutaj mieszac swiata zwierzecego z ludzkim, bo podstawy mamy podobne, ale rozni nas holendarnie poziom myslenia- swiadomosc i cos takiego jak umiejetnosc projektowania przyszlosci. 

No dobrze, wszystko ok, ale .... o co chodzi z tymi kobietami i mezczyznami. Wiemy wszyscy, czujemy i widzimy, ze dawny swiat przemija. Ma na to niebywaly wplyw rozwoj technologii. Swiat tysiacleciami byl urzadzony dla silnych fizycznie i tak sie stalo, ze owymi silniejszymi fizycznie byli przede wszystkim mezczyzni. Polowali, znosili lupy, walczyli, rabowali... i skoro narazali zycie wiec jednoznaczne to bylo z tym, ze  dorobili sie rangi rozdawcow zgromadzonych przez siebie dobr. Ludzie maja nature zbieraczy. Zbieramy, chomikujemy... zerknijcie we wlasne szafy i domowe zakamarki. Ilez tam rzeczy- czesto zapomnianych- wala sie bez sensu? Kiedys nagromadzilismy i teraz szkoda wyrzucic... stare patelnie, nieuzywane gary, resztki wloczek, stare buty bo szkoda wyrzucic: " Moze jeszcze kiedys zaloze.", garniturki ze slubow. Ja mam np.: sukienke do chrztu mojej Malej w szafie- a noz widelec zapala  moje dziecie sentymentem i ... nalozy(?). Cholera wie, po co ja to trzymam, dla potomnych.  Im wiekszy metraz tym wieksze poletko do popisu zwanego: "zbieractwo", "gromadzenie".  
Wracajac jednak do rzeczy. Osho tumaczy to tak, ze kiedy facet szwedajac sie po dzungli  czy tez szeroko nazwanym swiecie- niech Was nie zmyli moj ciut sarkastyczny ton, bo nasi przodkowie szwendali sie ponoc dosc daleko- uzbieral  dobr, umeczyl sie, doszedl do wniosku, ze nielatwa to robota bo zwiazana z narazaniem zycia, ze znoszeniem niewygod. Na dodatek uzbierane skorupy potrafia przetrwac ich znalazce, to nalezy tym jakos odpowiednio zagospodarzyc. Oddac to komus "bliskiemu". Komus, kto bedzie z jego krwi i kosci. Facet chcac miec pewnosc, ze dzieciak latajacy po podworki jest jego, postanowil trzymac kobiete tylko dla siebie. Dziewictwo to nie wymysl kobiet, ale mezczyzn. W zwiazku z takimi a nie innymi meskimi potrzebami powstaly dwa standardy. Jedne kobiety, te prawowite byly do rodzenia dziedzicow, kogos kto  podtrzyma rod i zachomikowane skorupy ( drzewiej ludzie nie posiadali wiele). Kobiety wiec musialy byc seksualnie nietkniete do momentu odpowiedniej inicjacji, rytualu (slubu)- oczywiscie zaraz wyjedziecie mi z teoriami, ze przeciez rozne plemiona roznie mialy i bedziecie sypac wyjatkami matriarchatow w historii, Amazonek, tradycji pierwszej nocy obowiazujacej w kulturze niejednego plemiona, ale to sa tylko ciekawostki ze swiata . Reszta spoleczenstw opierala sie na dziewictwie kobiet.  Smiem twierdzic, ze stad obraz Niepokalanej w naszej kulturze, chusty na glowach muzulmanek, zszywanie narzadow plciowych kobietom, bo jak taka "otwarta" mialaby chodzic po buszu, zeby kazdy fagas lub robak bez probemu mogl sie do niej dobrac ? 
A poniewaz panowie mieli swoje potrzeby. Do nocy poslubnej wielu z nich trudno bylo dotrwac, wiec drugi typ kobiet to byly te , ktore gdzies w cichosci zaspokajaly meskie zadze. Nie przeznaczalo sie do tego wlasnych dziewic- te trzymalo sie na Wielkie Okazje- byly od tego niewolnice zdobyte na wojnach plemiennych, toz to kobiety innej kategorii nie z ich krwi i kosci... z czasem  niemajetne sluzki, sieroty, dziewczyny z tzw. lewego loza , do ktorych nikt nie chcial sie przyznac. Kobiety, za ktorymi nie stawal zaden meski ochroniarz- ojciec, brat, wujek... W koncu to swiat silniejszego fizycznie, nieprawdaz?
Pamietam pewna kwestie ze sztuki Szekspira "Wiele halasu o nic". Jest tam watek, kiedy to jeden facet knuje przeciwko drugiemu. Jeden dobry- prawowity nastepca po  ojcu, drugi zly- chcacy dobremu w zyciorysie namieszac. Dobry ma ukochana, z ktora za moment powinien stanac na slubnym kobiercu. Zly dobiera sie do owej ukochanej. Szlaja jej nieskazitelne imie. Intryga jest tak ulozona, ze sluzaca dobrej Pani pokazuje sie wieczorkiem w pokoju swej chlebodawczyni i stojac w otwartym oknie ( ustawiona jest do widzow plecami)  migdali sie z kompanem intryganta. W zalozeniu ma powstac afera, ze dobry chce polaczyc sie z nagannym rodem. Z panienka rozdajaca swe wdzieki na prawo i lewo.
Dzisiaj powiedzielibysmy : "Tez mi cos. Faktycznie wiele halasu o nic. W sumie to sie tylko przed slubem troche pomigdalila i nic wiecej". 
Wtedy byla to niezla afera, choc przypuszczam, ze i wspolczesnie dla wielu panow majacych za dzien lub dwa stanac na slubnym kobiercu nie bylby przyjemny widoczek lubej w takowej sytuacji. Przy ogladaniu sztuki zastanowil mnie jeden watek. Watek meskiego swiatka. Zly koles pyta swego kompana, czy sluzacej zaangazowanej do intrygi mozna ufac. A kompan na to, ze tak, bo to kobieta ... kurna chata zapomnialam okreslenia, ale szlo w nim, ze jest ona: "godna zaufania". 
Faktycznie. Ja pitole. Godna zaufania dla oblesnej czesci meskiego "ja". Dla tego drugiego  standardu kobiet  utworzonego przez mezczyzn. 
 Mezczyzni jako silniejsi narzucili nam obecny model swiata a feministki ruszaja go z posad. Przemiany sa powolne. Zaczely sie od dawna, patrzac z perspektywy jednego ludzkiego zycia, bo z perspektywy istnienia swiata to jak mrugniecie powieka. 

Z perspektywy ludzkiego zycia: 
  Mamy w pracy kolezanke Rosjanke. Jest strasza ode mnie o 10 lat. Kiedy rozmawiamy o jakiejs spornej sprawie tyczacej sie facetow czesto mozna od niej  uslyszec, ze mamy odpuscic bo to przeciez faceci i tak, a nie inaczej sie zachowuja. Stwierdzenie : "To przeciez faceci" jest usprawiedliwieniem wielu ich wad. Oni tego nie zrobia, bo sa facetami, tamtego nie udzwigna, bo sa mezczyznami . Ostatnio od metroseksualnego kolegi w pracy uslyszalam opinie o drugim koledze majacym nastoletnie dzieci: " Przeciez on ma trzy corki. Na co mu wolne? Dziewczynki sa samodzielniejsze niz chlopcy. Gdyby mial synow to bym moze i uwierzyl , ze musi zostac w domu i ogarnac ich, bo zona w delegacje wyjezdza". 
Swiat od kobiet wymaga wiecej. Prace, ktore uznane sa za monotonne wykonuja kobiety, bo przeciez mozg mezczyzny jest inaczej zbudowany i panowie niejako nie moga tego udzwignac. Wmawia sie mam, ze lepiej sprzatamy bo wiecej szczegolow widzmy, np.: oni nie dostrzegaja prawdopodobnie kurzu. No coz, trzeba ich nauczyc postrzegania owych szczegolow, wtedy beda rownie dobrze sprzatac. To sa umiejetnsci, ktore wycwiczyc mozna, a nie zapierniczac za nich bo przeciez faceci tacy sa. 
Pamietam sasiadkie . Ja dzieciak, ona dojrzala kobieta objuczona siatami. Trzymalam matke za reke. Gadaly matka z objuczona przed wejsciem do klatki. Wlasnie Y wracal na chate napruty w dym. Matka  na to, ze : " To ci dopiero pociecha dla jego zony. Kolejny dzien pijany chlop w domu". Na co objuczona, ze to przeciez mezczyzna i wypic musi. 
W okolicy, pare lat temu, zmarla pewnemu panu zona. Matko ty moja, ilez kobiet z pobliza uzalalo sie nad nim. Za czasow mlodosci mojej tesciowej smierc matki, to byl wyrok skazujacy dzieciaki na sierociniec. Mezczyna nie mogl poradzic sobie sam z przychowkiem. Dzieciaki czesto gesto szly do zakonnic, a ojciec znajdowal sobie nowa polowice. Dawne dzieci mialy troche szczescia, kiedy nowa godzila sie na matkowanie im po zmarlej.  No i jesli byla w miare w porzadku, nie jakas hetera. 
W swiecie kobiecym brak jest zyczliwosci kobiet do kobiet. Umrze  maz jednej,  to zajmuja sie nia najblizsi, o ile w ogole... zadna z kobiet w otoczeniu nie przypedzi do niej tak, jak do mezczyzny wdowca. Zadna nie bedzie sie az tak uzalala. Kobiety dzialaja na zasadzie, ze: " Skoro ja dalam rade, to ta obok tez powinna." 
Czesto mamy pretensje do wlasnych matek, ze nie byly dla nas fajne, ale Bog nakazal szanowac, wiec szanujemy. Nie kochaly tak, jak powinny. Nie byly dla nas przyjazne. Byly za surowe. Popelnialy kupe bledow... zyly w okropnych schematach. One nie umialy inaczej. Mogly sie z nami podzielic tylko tym co znaly, jak zostaly uksztaltowane. Zyly tak, jak umialy. I w taki sposob, na jaki swiat im pozwalal. 
 

piątek, 25 lutego 2022

Najwazniejszy news dnia.

Chaos? Zaskoczenie? Cos sie konczy... cos sie zmienia.... Nikt w 21 wieku nie potrzebuje wojny!! 

Czyzby? Cos mi sie wydaje, ze niekoniecznie jest to prawda. Koniec wieku XX i obecny czas to czas wojen. Wojen regionalnych, lokalnych. 

 W Polsatnews2 przypominaja wypowiedzi zwyklych obywateli rosyjskich, ukrainskich zamieszkujacych w Polsce... wszyscy zaskoczeni. Mysleli, byli przekonani, ze do tego nie dojdzie. Rosjanie demonstruja pod swoja ambasada w Polsce. Mowia, ze sie wstydza za Rosje. (Klik)

W Niemczech? Tez odbywaja sie jakies demonstracje, ale z powodu covida sa one mocno okrojone . Prawdopodobnie pod budynkiem przedstawicielstwa rosyjskiego zebralo sie jakies 50 demonstrujacych . Niewielka to sila i niezbyt mocny glos. 

W Rosji ktos ze zwyklych obywateli odwazyl sie wystapic w sprawie . Ktos wyszedl   z transparentem na ulice. Wylapano ponad 1000 demonstrujacych. Tyle ich, co  przeszli i pomachali  kilka minut ulozonymi antywojennymi  haslami. 

Co jest z rosyjska wladza? Pamietam film na TVP Historia opowiadajacy o Iwanie IV Groznym. To byl okrutny wladca, ktory wymordowal sporo ludzi w swoim kraju, prowadzil agresywna polityke wobec sasiadow, ale tez, nie mozna temu zaprzeczyc, zreformowal pare spraw w Rosji.  Pamietam pewien fragment w owym filmie, jak Iwan Grozny obraza sie za cos  wobec swoich, nazwijmy ich "doradcami", opuszcza  siedzibe w Moskwie i rusza do innej.  Ci biedni "doradcy" na kolanach przybywaja do obrazonego oligarchy i prosza unizenie o powrot gdyz kraj nie moze ostac sie bez hierarchy- lidera. Cierpliwosc, wytrwalosc, posluszenstwo cechuje  rosyjska ludnosc.  (Klik)

Moze cala nadzieja w rosyjskich matkach? Prawdopodobnie to one, utrapione plastikowymi workami, w ktorych wracali ich synowie z Afganistanu, doprowadzily w konsekwencji do zakonczenia tamtejszej wojny.  Kto wie, moze to wykleczaly?  

W informacjach panuje wielki metlik, tak jak na drogach wyprowadzajacych ludzi z kraju ogarnietego wojna. Zapchanie drog wyjazdowych to tez jedna z polityki przemyslanego ataku. Niekontrolowane kolumny uchodzcow maja zablokowac drogi i utrudnic ruch wojsk. (Klik). 

Jedni stamtad chca sie wydostac, drudzy wracaja aby walczyc.  Mezczyzni w wieku od 18 do 60 lat maja zakaz opuszczania kraju, sa w wieku poborowym. Ciezko jest byc mezczyzna w czasie wojny. 

Wczoraj w TVN24BiS,  mieszkajaca w Polsce Ukrainka mowila, ze dostaje duzo telefonow od rodakow z zapytaniem dokad w Polsce maja sie udac? Rzad oglasza, ze jestesmy dobrze przygotowani na przyjecie uchodzcow, ale jak do tej pory jasnych informacji na dany temat brak. Ukraincy w Polsce przyjmuja uciekajacych do siebie, ale tez, na dluzsza mete,  nie sa w stanie sprostac zadaniu. 

Zachod , cywilizowany swiat, straszy sankcjami. Sa to ponoc dosc dotkliwe posuniecia, ktorych jeszcze do tej pory nie stosowano, problem w tym , ze rosyjscy przedstwiciele wladz maja to gdzies. To dziala na takiej zasadzie, jaka przedstawil wczoraj w "Kropce nad i" prezydent Kwasniewski, a dodac nalezy, ze zna sie on na polityce Rosji. Z niejednym z tamtejszych rzadzacych rozmawial osobiscie. Sytuacje z sankcjami przyrownal do obrazu z filmu "Indiana Jones". Kiedy to Indiana staje w szranki ze wschodnim mistrzem walk. Mistrz wymachuje przed przeciwnikiem mieczem, udawadnia zwinnosc swojego ciala a znudzony Indiana wyciaga pistolet z kabury i strzela do mistrza. Indiana Jonsem jest Rosja zas mistrzem wschodnich sztuk  walk zachod. (Kilk)

"Zachodnie demokracje dzialaja powoli"- to slowa bylego ambasadora USA w Polsce. 

Posta pisze na raty. Sytuacja zmienia sie z minuty na minute. Dlaczego o tym pisze? Bo pomimo tego, ze nie zostala zaatakowana moja byla ojczyzna, w ktorej mam jeszcze rodzine, znajomych, to obawiam sie, ze zapedy agresorow nie zakoncza sie na  Ukrainie. Jezeli tego szalenstwa sie nie powstrzyma, to za iles lat inni moga znalezc sie w podobnej sytuacji. Mam corke, ale siostry maja synow. Chce aby wszystkie dzieciaki, nie tylko te w mojej rodzinie,  zyly w pokojowych warunkach, a staruszkowie doczekali spokojnych dni.

środa, 9 lutego 2022

Byc kobieta. Post z serii: "Olaboga , jak kobiety maja zle!"

 Byc kobieta, to trudna sprawa. Nie wiem co znaczy "byc kobieta"? Moze kobiete okresla chodzenie do ginekologa? Rodzenie dzieci? Karmienie ( stanie przy garach) rodziny? Latanie ze szmata i scieranie kurzy? My kobiety widzimy ponoc wiecej. Dostrzegamy warstewke kurzu na meblach, a faceci przechodza obok nie zwrociwszy na taki detal uwagi. Powiecie byc moze: " Zalezy jacy faceci. Sa tacy, ktorzy pylkowi nie odpuszcza." Nie zajmujmy sie wyjatkami. Idzmy utartym szlakiem. 

Niewatpliwie plec piekna charakteryzuje wielozadaniowosc. Nic w owym stwierdzeniu odkrywczego ... eM nie zalicza sie do leniwych- kanapowych  facetow, ale ... w momencie kiedy on robi jedna rzecz ja odbebniam trzy. Nastawiam obiad , pranie, zmywarke  i wale na zakupy. Nie, nie sa to rzeczy malo istotne. Nie zgodze sie z tym, ze facet w danym momencie robi cos co nie pozwala wytracic go ze skupienia. Sprzata np.: garaz i jak ma w danym czasie obierac ziemniaki na obiad? Czesto sprzatam chalupe i w miedzyczasie obieram te zasrane ziemniaki. 

Ciesze sie, ze feministki rzadza:) I nie znaczy to, ze nie lubie facetow, ale mam corke- nie syna -  i chcialabym, aby w przyszlosci to on ( jej partner) nastawil obiad, zmywarke, pranie i wybyl z dzieciakami na zakupy , a ona w danym momencie niech zajmnie sie pisaniem pracy doktorskiej lub wyjazdem na sympozjum naukowe. 

Waw! To sobie pomarzylam, w dodatku za corke. Juz mamuska ustawia zycie potomkini ( tak po feministycznemu; nie potomkowi, a potomkini).

Niech mi tylko ktos ironicznie oznajmi, ze : "Coz to za wyczyn zakupy ogarnac, wlaczyc pralke, zmywarke i obiad nastawic" , chyba  go smiechem zabije. Ludzie nie zdaja sobie sprawy jakim trudem ( przynajmniej dla mnie) w naszych czasach jest zrobienie zakupow. Obecnie nie robi sie ich niejako po drodze ( ok po drodze, ale nie o taka droge mi chodzi): mleczko, chlebek, maselko i kawalek kosci na zupke. Teraz zakupuje sie na zapas. Nie stac nas na ciagle walenie do sklepu, poniewaz sie czegos zapomnialo. Pandemia, malo czasu...  czlowiek gubi sie co w domu ma, czego nie ma. 


Choc schowek mam posprzatany , i tak sie gubie. 

Na dodatek wszedzie karty... zbieranie punktow, rabaty... 


Ta karta na samym dole jest bardzo istotna. Laduja w nia punkty przy zakupach zywnosci w sieciach Rewe, Real, podczas tankowania na stacjach Aralu, w drogeriach typu "dm", w sklepach Fressnapf (zywnosc dla zwierzat ), w ksiegarniach Thalia.... Na poczatku do sprawy podchodzilam sceptycznie i zbuntowanie: "Nie beda mnie za jednego centa upustu przywiazywac do siebie!", ale kiedy za zebrane punkty udalo mi sie nabyc pare ksiazek,  wtedy zdanie zmienilam. Sama sie dopraszam i pytam czy w sklepie , w ktorym zadrza mi sie od czasu do czasu zostawic kase, nie rozdaja kart klienta. W taki oto sposob portfel pecznieje od ... niestety nie od nadmiaru gotowki, a od nadmiaru kart wszelakich. 

Wiecie co znaczy:  "Byc kobieta"? To znaczy umiec zgrabnie przejsc od tematu feminizmu do zakupow, aby po chwili ponownie powrocic na feministyczne tory. Kobieta to ROBOT WIELOZADANIOWY.  Widac, ze  owa wielowatkowosc w mysleniu rowniez sie przejawia.  

W niedziele na TVP Kultura wspominali Barbare Krafftowne. Przypomnieli film, z nia w roli glownej, "Jak byc kochana" W. Hasa. Krytycy filmowi okrzykneli  postac Felicji, grana przez Krafftowne, jako jedna z najwiekszych kreacji kobiecych w dziejach polskiego filmu. Dlaczego? Powinniscie sami ocenic ( dla chcacych KLIK). 

Zastanowil mnie ow obraz. Czyzby kobieta musiala w zyciu wiecej zniesc, czy tez umiala wiecej zniesc? Narracja dzieje sie podczas II wojny swiatowej. Wiktor Rawicz , grany przez Cybulskiego, zabija, a moze wali w morde ( nie pamietam) volksdeutsch´a- typowe zalatwianie spraw po mesku. Musi sie z tego powodu ukrywac. Pomaga mu, zakochana w nim, kolezanka Felicja. Ilez ona dla Wiktora znosi trudow, ponizen... Wiktor to nieudacznik. Has pieknie konstuuje ow film. Rozprawia sie z wieloma mitami, miedzy innymi z mitem wojennego bohatera. Bohater filmu Hasa wojne przepedza w ukryciu, pod materacami lozka, a po jej zakonczeniu porzuca Felicje nie mowiac nawet "czesc", czy "dziekuje". Ulatnia sie po angielsku. Zakochana w nim Felicja to swiadek jego tchorzostwa. Nie na reke Rawiczowi taka znajomosc. Tematem wtretu (  czyli znowu po kobiecemu) Has zatrudnil do roli Rawicza celowo Cybulskiego, ktory wczesniej, w filmie Wajdy, gral w "Popiele i diamencie"  Macka Chelmickiego. 

Felicji bylo niewatpliwie ciezko. Przypominaja mi sie tez slowa Zofii Posmysz, wiecie, ze przezyla Auschwitz. Ona mowila, ze kiedy szlo o sprawy  zwiazane chociazby z cielesnoscia i ponizaniem to panie mialy trudniej. Sam fakt miesiaczkowania i zero zabiezpieczen. Przepedzanie rozebranych ludzi po placach apelowych- trudno teraz mowic kto bardziej sie wstydzil mezczyzni czy kobiety, ale nie mialy kobiety nawyku podgladania kapiacych sie wiezniow w lazniach, a straznicy, w stosunku do wiezniarek,  czesto to czynili. 

Z drugiej strony przypomina mi sie niedawny spektakl w Dortmundzie "Berlin Skandalös". Ciezkie przedwojenne czasy i ...  dziewczyny, oczywiscie ladne, mlode;  szybciej znajdowaly sponsora i mogly jakos ten trudny ekonomicznie czas przyjemnie przepedzic- przezyc. Hm... wlasnie ciekawe czy gdyby kobieta miala wybor to chcialaby tak swe zycie przepedzac? 

poniedziałek, 31 stycznia 2022

Wraz z wiekiem.

 Wiele problemow staje sie nieistotnymi. Coraz wiecej za nami, niz przed nami.... 

Kariera zawodowa?  Z biegiem czasu wazniejsze staje sie dobre zdrowotne ubezpieczenie. Zmiana mieszkania? Dla wielu problemem jest posiadanie go , nie mowiac nic o zamianach...  w pewnym wieku zadawalamy sie tym co posiadamy, a wyprowadzki i powiekszanie metrazu nie wchodza w rachube. Czlowiek zaczyna obawiac sie remontow, wiec jak tu myslec o przeprowadzkach? Moja piecdziesieciodwuletnia kolezanka, po remoncie mieszkania stwierdzila, ze to jej ostatnie w zyciu. Chocby nie wiadomo co, ona nie potrzebuje wiecej budowlanych rozpierduch. 

Dzieci i ich wychowywanie? W pewnym okresie zycia ma sie to juz za soba, czy tez wiecej sie tego nie doswiadczy. Albo sie dobra robote w danym zakresie wykonalo, i mozna spoczac na laurach, albo nie wykonalo i juz raczej nic nie da sie zrobic, wiec wypada tylko przyjac dany stan rzeczy... 

Wymiana partnera na nowszy ( czytaj: lepszy) model? W tym temacie potrafi ludziom i na starosc odbic. Niby hormony sie wyciszaja. Niby seks juz tak nie kreci jak dawniej ale... 

Czytacie siedzac na sedesie? Kiedys sie czytalo. Obecnie chyba nieco inaczej to wyglada. Nie otacza nas plik gazetek na okiennym parapecie. Czlowiek wchodzi w owe miejsce filozoficznych rozwazan z komorka, niektorzy jeszcze z fajka w zebach i oddaja sie w rece swietego  niebytu. 

Wlasnie doczytalam w danym przybytku wywiad z psycholozka Esther Perel, znajdujacy sie w "Wysokich obcasach" , w egzemplarzu z lipca 2018 roku. Posiadam jeszcze ow stary,  papierowy zabytek, a ze pamiec juz nie ta i figle plata, to... czemu nie zaliczyc ponownie artykulu, ktory czytalo sie pare lat wczesniej? 

O czym Esther Perel gawedzila z Agnieszka Jucewicz? Ano o zwiazkach, zdradach, niewiernosci . 

Interesuje, nie interesuje, ale warto bylo zerknac. 

Wszystko w zyciu jest zmienne. Nawet zdrada przechodzi ewolucje, choc  niektore jej elementy pozostaja niezmienne od wiekow. Ludzie zdradzaja , bo w zwiazku brakuje im milosci i namietonosci. Kiedys w malzenstwach owej milosci i namietnosci ludziom brakowalo, gdyz malzenstwa byly zawierane z powodow np.: ekonomicznych. Pomijano w nich czesto element uczuc.  Dzisiaj zdradzaja dlatego, ze zwiazki nie  dostarczaja im owej namietnosci i milosci, ktora obecywaly i ktora manily. Nastala roznica w motywowaniu przczyn zdrady. 

Esther Perel mowi, ze jest to traumatyczne doswiadczenie: "Szczegolnie dotkliwe w kulturach , w ktorych tak wiele "zawiesza" sie na jednej osobie, gdzie niewiernosc to tabu, rowniez tam gdzie istnieje wiara, ze rzeczywistosc, los mozna kontrolowac, na przyklad w Stanach Zjednoczonych. (...) Jezeli jestes moja "bratnia dusza" ( na marginesie to okreslenie kiedys odnosilo sie do relacji z Bogiem), moim najlepszym przyjacielem, to oczywiste, ze jak mnie zdradzisz, to bedzie bolalo! I to jak! Jesli w moim spolecznym kregu nie ma innych rownie bliskich mi osob , to pewnie, ze to bedzie bolalo! I jesli jestes gwarantem mojego poczucia przynaleznosci i tozsamosci, to jasne, ze jak mnie zdradzisz, bede czula sie wykorzeniona, a moje "ja" sie rozpadnie! Z hukiem!

Nie slyszalam natomiast, zeby zdradzone kobiety z Afryki Zachodniej, czy z Maroka mowily o utracie wlasnego "ja" (...) Mowia : "Mialam pecha", "Zle wybralam" albo: "Moj maz ma slaby charakter". Zdrada jest dla nich bolesna, ale one caly czas wiedza, kim sa. Maja, powiedzmy, siedmioro rodzenstwa, z ktorymi sa blisko, nadal sa przyjaciolkami dziesieciu innych kobiet, czyimis corkami, ciotkami, wnuczkami, siostrzenicami. Ich zycie sklada sie z bardzo wielu opowiesci. Malzenstwo jest tylko jedna z nich. "

Przez dlugie lata meskiej zdrady nie okreslalo sie takowym mianem . Panowie robili to, bo tacy sa, bo to wynika z ich biologii. Opowiadalo sie, ze mezczyzni zdradzaja dla seksu, z ciekawosci , a kobiety dla milosci. 

Nie wiem jak to jest. Esther Perel podwaza owe stereotypy choc kiedys sama slyszalam ja pewien niemlody juz osobnik plci meskiej, okreslal roznice w podejsciu do skoku w bok u kobiet i u mezczyzn. Akurat omawial sasiedzkie perypetie zza plotu: "Czy ona musi wszystko burzyc i niszczyc? Zrobila co zrobila i na cholere rozwalac zwiazek? Moze wrocic . Zasiasc cicho i dalej zyc... a tu cale eskapady, wyprowadzania, podzial majtku. Totalny chaos!" 

Psycholozka podkresla, ze kobietom wmowiono, ze sa mniej zadne nowych doswiadczen. Mniej ciekawe. Bardziej odporne na monotonnie. Roznica jest tylko taka , ze kobiety czesciej  ryzykuja: niechciana ciaza, ostracyzmem, pogorszeniem sytuacji materialnej. Wystarczy zmienic konsekwencje zdrady dla kobiet a wtedy bedzie mozna przekonac sie jakie sa ich prawdziwe motywy. 

W postrzeganiu meskiej zdrady , jej podlozem nie musi byc zainteresowanie wylacznie seksem. Seks jest dla wielu mezczyzn jedynym usankcjonowanym sposobem , w jaki doswiadczaja bliskosci. Pozadanie i zlosc to czesto jedyne dwie dozwolone dla mezczyzn emocje. Dajmy mezczyznom przyzwolenie na doswiadczenie wiekszego wachlarza uczuc, a moze zaczna mowic, ze to, czego szukali i co dostali w romansie, to byla milosc, bliskosc, zaciekawienie, rozpoznanie, uwaznosc. 

Co jest zdrada w zwiazku? To zalezy w jakim , ale powiedzmy , ze w heteroseksualnych ukladach moze nia byc ogladanie pornografii, uprawianie seksu z kims przez kamerke internetowa, potajemna aktywnosc na aplikacjach randkowych, kontakty z eks, na przyklad na facebooku, masaz z tzw. szczesliwym zakonczeniem... I zawsze cos co dla jednych jest zdrada, dla innych nia nie bedzie. 

Struktura zdrady jest tajemnica. Nie chodzi w niej tylko o to, ze sie z kims przespalo, czy sie w kims zakochalo, ale ze jest to sekret zajmujacy centralna pozycje w zwiazku. 

Nieprawda jest, ze zdrada- nawet przypadkowa-  nie wymaga emocjonalnego zaangazowania.

"Prosze zrozumiec, ze kiedy stara sie pani, zeby jakies zdarzenie "nic dla pani nie znaczylo" to tez wymaga wysilku. Mysli pani, ze w akcie placenia komus aby sobie poszedl ( bo za to mu sie placi, a nie za to zeby  przyszedl), nie ma zadnej emocjonalnej wagi?  Ze w szybkim numerku w klubie z nieznajomym, kiedy czlowiek doswiadcza absolutnej wolnosci zwiazanej z byciem anonimowym, z przekroczeniem granic, nie ma zadnej emocjonalnej wagi? (...) Romanse to opowiesci o sile erotycznego przyciagania. O afirmacji zycia. O buncie. O przekraczaniu wlasnych granic i zasad. O przekraczaniu w ogole." 

czwartek, 30 grudnia 2021

I na milosc Boska... ludzie, lubcie sie troche bardziej.

 To nie moje,  to Stacha Japycza z Wilkowyjow. Dzisiaj rano zalaczylam odbiornik telewizyjny i slowa te, wypowiedziane jakzesz cieplym glosem, rozlegly sie w pomieszczeniu niczym zapowiedz dobrej nowiny. 


Zaczelam sie zastanawiac. Nie tak latwo jest lubic, jesli sie nie lubi. 

Nie lubi sie sasiada, bo pije i sika na klatce. Nie lubi sie babci, bo czysci przy stole swa sztuczna szczeke. Orzechy jej pod proteze weszly. Nie lubi sie ojca , bo straszy, ze w testamencie nas nie uwzgledni. Nie lubi sie nauczycielki, bo zolza nie umie tlumaczyc i bywa uszczypliwa. Nie lubi sie kolegi w pracy, bo konkuruje z nami o rownorzedne stanowisko i podbiera nasze pomysly. Ilez to osob mozna nie lubic? Trudno zliczyc. 

Moj ojciec nie lubil ekspedientek w miesnym. Klocil sie z nimi o towar. Uwazal, ze go w ciula robia i sprzedaja mu ostatnie ochlapy. Zastanawiajace, bo skoro uwazal , ze go tam na szaro przerabiaja to dlaczego uporczywie u nich kupowal? Mysle, ze wyrobil sobie w danym miejscu karte upierdliwego klienta, kiedy sie tylko zblizal sprzedawczynie dretwialy i ciagnely zapalki, ktora ma go obsluzyc. Mieso przynosil pierwsza klasa. Razu ktoregos pewna ekspedientka  opowiadala mi, jak  petentka zrobila jej awanture, ze w zwazonym serze jest za duzo dziur. Z pewnoscia sprzedajaca wykroila je podstepem, kiedy ta nie patrzyla. Z drugiej strony nie raz nacielam sie na nieuczciwego sprzedawce, choc powinnam chyba Bogu dziekowac, ze nie byl az tak zlosliwy, aby mi spore dziurzyska w serze wycinac. Jeszcze na takich nie trafiam. Jesli zaczne o tym pisac to zwroccie mi uwage , ze doszlam do okreslonego etapu i powinnam sie z tym w odpowiednie miejsce zglosic. 

Ludzie potrafia miec posrane w glowach. 

eM mnie zadziwia. Jezdzi jak w szwajcarskim zegarku. Niepodobne do niego, bo kopyto ma ciezkie. Lubi cisnac gaz. Co jest? 

No nie... nic nie jest, ale skrzyneczki na listy pilnuje.... Pilnuje? Aha! Czyli ... ile przekroczyl? 

Oj tam. Od razu przekroczyl. Czlowiek tylko troche za mocno pocisnie i juz od razu przekroczyl, przewinil, zgrzeszyl, zagalganil... 

Na autostradzie. Ponoc ruchu wielkiego  nie bylo. Tak pojechal, ze w odpowiedzi uslyszalam, iz bede mogla przez jakis czas cieszyc sie wozem sam na sam. 

Ha!? Zero konkurencji do kierownicy? Dobre to i zle. Dobre, bo nie bede musiala liczyc sie z jego planami dotyczacymi jazdy. Zle, bo wszystko spadnie, na jakis czas,  na moja glowe. Jak znam zycie to eM zalatwi meskie sprawy- roboty- przed zdaniem prawka, np.: zwiezie do domu z osiem skrzynek wody pitnej... wywiaze sie ze swoich obowiazkow, a potem trzeba bedzie pana wozic. 

-Nie mam tyle szczescia co ty. - Stwierdzil zalosnym glosem. - Tobie wszystko daruja. Symboliczny mandacik. Ja tak dobrze nie mam. 

Niech nie marudzi. Niech nie zrzuca na zmienna fortune . Na zyciowego pecha... niech sie nauczy. 

No i jak lubic taka niewspolczujaca zone? No coz-zycie we dwoje moze byc po czasie nielatwym orzechem do zgryzienia. Na razie jeszcze gryziemy .... znaczy sie orzechy , nie siebie. 

Z tym lubieniem to jakas pokretna sprawa. 

Czytam: 



Znacie Lubow Orlowa? Starsi niewatpliwie tak. To byla znana sowiecka aktorka. Wystapila miedzy innymi w: "Swiat sie smieje", "Cyrk", "Wolga, Wolga"... 

 Filmy z nia  byly utrzymane w  iscie amerykanskim stylu. Ludowi sie podobaly, to i wladza sowiecka nic przeciwko nie miala. Orlowa byla kochanka Stalina i jak wiadomo nie jedyna. Spotkali sie kiedy ona miala 33 lata , on 57. Wodz obejrzal jeden z obrazow z jej udzialem i tak mu sie spodobal, ze zapragnal Orlowa poznac. A kiedy on czegos pragnal to wiadomo - dostawal. Zastanawiajace jest to, ze Orlowa nie widziala w nim zadnych wad. Po latach ( w latach 70) pisala wspomnienia majace Stalina wybielic. W ZSRR nie bylo chetnych na wydanie jej reminiscencji. Przeslala je Chinom. W Chinach ktos zajal sie zapiskami Orlowej i dzieki temu,  do dzisiejszych czasow, przetrwaly. Po lekturze "Zon nazistow" nie ma dla mnie watpliwosci, ze tylko ludzie o podobnych pogladach darza sie czyms, co mozna nazwac trwalym uczuciem(?), uczuciem polaczonym z szacunkiem(?).  

W momencie poznania Stalina Orlowa byla w zwiazku ze slynnym radzieckim rezyserem Grigorijem Aleksandrowem. To on wyrezyserowal wszystkie filmy z jej udzialem. Niewatpliwie byla ona utalentowana aktorka, ale niezaprzeczalnie dzieki mezowi stala sie slawna. 

"Zazdrosc"- pisze Orlowa-"absolutnie nie miescila sie w naturze Stalina. Kiedy mowie o zazdrosci, nie mam na uwadze jakichs dzikich scen, niesprawiedliwych oskarzen, szalu namietnosci, (...)  Nie, mam na mysli znacznie bardziej powsciaganie uczucia, z pewnoscia wlasciwe kazdemu z nas. Kochasz i z nikim nie chcesz dzielic sie kochanym czlowiekiem. Bolesna jest nawet mysl o tym. Nagle zmiany planow, jakies niewyjasnione nieobecnosci, wszystko niezrozumiale denerwuje cie, niepokoi, kaze sie zastanawiac. Zazdrosc to niepokoj, ktory i tak sie ujawni, zeby nie wiem jak go ukrywac. (...) Stalin nie byl zazdrosny, Stalin absolutnie nie byl zazdrosny. Ani razu w czasie naszej znajomosci zazdrosc w zadnej postaci nie ujawnila sie z jego strony. Nijak. (...) Z poczatku mnie to zdziwilo. Gruzin, poludniowy temperament, jak to tak? Pozniej stwierdzilam, ze wszelkie uczucia i przezycia podobnego rodzaju On kieruje na sprawy panstwowe i na osobiste juz nic nie zostaje."

Calkiem mozliwe, nie bede sie z Orlowa spierala, ale wydaje mi sie, ze owi wielcy wodzowie nie sa w stanie stworzyc satysfakcjonujacego zwiazku z kobieta. Nie wchodza w pewien rodzaj bliskosci z tymi, z ktorymi uprawiaja seks. Bliskosc z kobieta nie jest dla nich sprawa istotna. Kobiety byly im potrzebne do celow higieny seksualno- psychicznej. Do milego spedzenia czasu, do odpoczynku i chyba nic poza tym. Stalin podobnych panienek mial na peczki. Nie wiem, czy Orlowa to wiedziala, czy tez wiedziec nie chciala... Do smierci pozostala ze swoim mezem Grigorijem Aleksandrowem. Lojalna, wspierajaca, ale ... uczucia wylewala w kierunku Stalina. Z tego co opisuje, to wlasnie on byl jej miloscia. Tak  zyli w rozmaitych  trojkatach, czworokatach czy tez pieciokatach. Nie znajac zadzrosci, totalna idylla. Kochanka niesamowicie Stalina gloryfikuje. Wystawia na piedestal. Skromny, pozbawiony zazdrosci, prosty, pelen poczucia humoru czlowiek... 

" To byl absolutnie wyjatkowy czlowiek o wyjatkowych uzdolnieniach, wyjatkowej sile. Tacy rodza sie rzadko, raz na sto lat albo nawet rzadziej. I przy wszystkich swoich wielkich (nie boje sie tak powiedziec)  zaletach Stalin byl nadzwyczajnie, zadziwiajaco skromny. Kult, o ktorym teraz tyle sie mowi, tworzyl nie On, ale rozni pochlebcy. Stalinowi niezbyt sie to podobalo, gdy jego imieniem nazywali miasta czy fabryki. "No skoro narod chce, niech juz tak bedzie"- mowil. Kult jednostki! Byla osobowosc, a zadnego kultu nie bylo! O jakim kulcie moze byc mowa? Smieszne! Gdyby ludzie, ktorzy potepiaja Stalina, znali Go tak, jak znam ja, to zamiast potepienia zachwycaliby sie Stalinem."

I co? Mozna? Mozna lubic kogos, kogo prawie caly swiat potepia? Wystarczy tylko odrobina dobrej woli. 

Tej odrobiny zycze nam Wszystkim w owym nowym nadchodzacym roku. Calkiem mozliwe, ze zycie stanie sie wowczas znosniejsze. 

sobota, 11 grudnia 2021

Nierownosc.

Jako wstep. 



No wlasnie:) Bycie mezczyzna jest stresujace. Stresujace jest wymaganie od mezczyzny inicjatywy w nawiazywaniu kontaktu z kobieta. On podrywa, ona jest podrywana. Stresujace jest bycie - trwanie- w meskich rygorach ubraniowych. 

Meskie rygory ubraniowe  lamie, na naszym podworku oprocz antyfaceta, Michal Szpak a na arenie miedzynarodowej Conchita Wurst.



Wyjde ze srodowiska miedzynarodowego i odejde od przykladow dajacych sie zaobserwowac w mediach. Przejde na mniej uczeszczany teren, czyli na moje podworko. 

Nie wiem jak sprawy w Polsce  obecnie sie przedstawiaja, ale ... tutaj np.: kiedy chodzi o urlopy macierzynskie ( tacierzynskie) bierze je ta osoba w zwiazku, ktora mniej zarabia. Moze byc tak, ze kobieta po porodzie idzie do pracy, a mezczyzna siedzi w domu i zajmuje sie dzieckiem. Znam dwa takie przypadki. Wydaje mi sie, ze to jest trudna sytuacja dla kobiety. Moze imaginuje problem, ale chyba kobieta ( matka) zwiazana jest z noworodkiem mocniej niz mezczyzna (ojciec). Samo karmienie piersia... mozemy sie oczywiscie spierac, ale facet nie wykarmi tak dziecka. Tym bardziej , ze obecnie odzywaja wszelkie trendy zwiazane z powrotem do natury, naturalnosci. Mowi sie o zdrowszych dzieciach, ktore wyrastaja na matczynym mleku. O ich wiekszej odpornosci w stosunku do rowniesnikow karmionych rozprowadzanym mlekiem z puszki. 

Mamy w pracy kolege. Mlody- trzydziesto trzy latek-   z trojeczka dzieci. Hm.. w sumie te dzieci daza do samodzielnosci . Najstarsza corka jest w wieku mojej Mlodej. Nie siedze zbytnio w jego sprawach rodzinnych, trudno wiec cokolwiek wyrokowac, ale .... ze wzgledu na dzieci facet opuscil mnostwo godzin. Czasami sie zastanawiam gdzie w tym wszystkim jest jego zona? Nie zajmuje sie dziecmi w ogole? Ponoc dzierzy jakies kierownicze stanowisko. Skoro to prawda,  moze zarabia lepiej od swojego partnera i musi byc dostepna 24 godziny na dobe?  Choc akurat w owa dostepnosc nie uwierze. Autochtoni dbaja o rownowage pomiedzy obowiazkami w pracy, a czasem wolnym. Z drugiej strony pamietam moj powrot do roboty. Marie byla mala i kiedy cos sie dzialo to eM lawirowal ze zmianami. Przekladal. Rozpoczynal godzine pozniej i pracowal godzine dluzej.  Siedzial na zwolnieniu lekarskim bo dziecko bylo chore- raz on, raz ja .  Wszystko po to, abym mogla zaistniec ponownie na rynku pracy. Pamietam tez ten okres jako ciagle ustawianie grafiku: kto z nas jedzie z dziecina na basen, kto na akrobatyke, kto  dowiezie  ja na tance... na wywiadowki chodzilam tylko ja. Do lekarza 80% ja - 20% eM. Kiedy ja zajmowalam sie dzieckiem eM pracowal, kiedy on siedzial z Marie ja pracowalam... tak sie nam zycie jakos ukladalo. 

Mozna wnosic, ze kolega ze swoimi dzieciakami jest sam. Wszystko on. Nagle przychodzi do szefa i mowi, ze musi natychmiast odebrac corke ze szkoly, bo ktos   ma wirusa covid i cala klase odsylaja do domu. Na odwiezienie dzieci na kolonie bierze wolne ( szczerze powiedziawszy nie ma prawa jazdy), czyli wychodzi na to, ze  tylko dotrzymuje towarzystwa zonie, ktora kieruje autem i w taki oto sposob wspolnie odwoza dzieci. Nagle dostaje telefon i wybywa do domu bo pies dostal ataku epilepsji. Zdaje sie ( znowu brak owego prawa jazdy), ze zona podjezdza do niego do roboty i go zabiera do domu bo pies sie meczy i ona temu nie zaradzi. Niby nie operatywna, ale kierownicze stanowisko dzierzy. Nie mowie juz nic o jego bolach glowy. Rozcietych przez pociechy kolanach i koniecznosci udania sie do domu, aby ratowac kolano dzieciecia.Kiedy dzieci uczyly sie zdalnie, rodzicom z mlodymi pociechami ( do 12 roku zycia)  przypadalo dodatkowych 20 dni wolnego. Kolega oczywiscie skorzystal ( z drugiej strony dlaczegoz by  nie) , bo musial pomagac dziewczynkom w nauce. Super tata, ale gdzie ta mama? 

Pamietam tez taka sytuacje jak znajomy pieknis podszedl do mnie i zagail: - Zauwaz. On nie przeracowal, od dluzszego czasu, zadnego tygodnia w calosci. Ciagle cos mu stoi na przeszkodzie.  

W kazdym badz razie sprawa zainteresowalo sie szefostwo. Nie, nic na sile - probuja jednak wplynac na naszego bezposredniego szefa,   aby cos z owa absencja swego pracownika poczal. Nie, nie chodzi o zwalnianie czlowieka, lecz o wplyniecie na niego, zeby zachcialo mu sie minusowe gdziny uzupelnic. 

Szef przeprowadzil z pracownikiem kilka rozmow. Dodam, ze choc obaj panowie bardzo sie lubia, to bylo goraco...uffff... bo, jak uwaza wziety na dywanik kumpel,  kobiety z podobnym godzinowym problemem nikt by tak nie potraktowal. Nie powiem, znalazloby sie kilka pan w podobnej co i on sytuacji, ale ... to sa panie tuz przed emeryturami. Swoje wypracowaly.  Po skomplikowanych operacjach-  ze zdrowotnymi problemami. Jest tez jedna matka w podobnej sytuacji , z uposledzonym dzieckiem. Ta pani bardzo wspolczuje naszemu dzieciatemu trzydziesto trzy latkowi, ona jako jedyna rozumie sytuacje. Przyznam sie bez bicia, ze nie rozumiem. I mi bywalo ciezko, jednak robilismy wszystko, zeby obowiazki rodzinne nie kolidowaly zbytnio z tymi w pracy. Wiadomo, jak sie nie dalo inaczej, trzeba bylo wziac wolne, ale bez przesady. 

Kolega dostal mozliwosc odpracowania na innym dziale, ujemnych godzin w niedziele. I ... niesprawiedliwosc wielka go dotknela. Umowil sie wlasnie na sobotnia popijawe. Mu sie tez przeciez od zycia cos nalezy, a tu w niedziele do roboty trzeba. Chodzil nadasany, zly... zegnali go dzisiaj inni wspolpracownicy z udawana troska. 

I ja sprobowalam owa troske wyrazic:

-No coz. Nie znalazles sie w komfortowej sytuacji.  Ciesz sie, ze to dzial nad nami, a nie inny, bardziej skomplikowany. - Poklepalam goscia czule po ramieniu. Nie naleze do osob poprawnych politycznie. Coz za dziwna serdecznosc okazalam? Zenada!! Pocieszajace "pietro wyzej" , kiedy on nie chce tego wcale!!! W kulki sobie polecialam, czy co?

Wydaje mi sie, ze pokolenie mojej corki bedzie mialo trudniej. Dziewczyny beda mogly wiecej... beda mialy ulatwiony dostep do zawodowych szczytow  w tym w dziedzinach typowo meskich. Zniosa wszelkie podzialy na plec, wiek, stan spoleczny ( singielka- mamuska) doloza sobie jednak obowiazkow i w konsekwencji straca. Tyle tylko, ze nie beda rozumialy i znaly innego zycia, czyli nie beda zdawac sobie sprawy z niedoborow. 


środa, 10 listopada 2021

Raz na wozie, raz pod wozem.

Marie sie nam sypnela... rozbila... potlukla... 

Tragicznie nie jest, ale fajnie tez nie. Jednego dnia triumfuje czlowiek sukces. Staje na podium. Drugiego lezy wbity w glebe. Jak to w zyciu, nieprawdaz? 

Juz zoperowana. Poczekac nalezy zanim wyjdzie ze szpitala. 

Na meczu byla . Zderzyla sie z przeciwniczka i upadla az huklo! Huklo porzadnie, bo dzieciaka przywieziono mi trzymajacego sie, podtrzymujacego   prawe ramie ( bark) i za czorta nie chcacego takiej pozycji porzucic, bo .... boli !!! 

-Spusc ta reke. Co tam jest? Nie trzymaj sie tak!

-Nie moge. Nie rozumiecie! Ciagnie niemozliwie i meczy. 


W takiej dziwnej pozycji wyladowala w szpitalu. W stroju z boiska, z ubrudzonymi od upadku nogami  i w pomaranczowych  korkach. Mily obcokrajowy lekarz , zabral sie za badanie. Probowal odkleic reke Marie od barku-karku, ale z miernym skutkiem. Cora wyladowala tez tak na rentgenowskiej lezance. I tam uskuteczniono metody na to, aby reka oslaniajaca bark opadla, ale..... nie dalo sie. 

-Jesli to nie zlamanie, to poradzimy.-Zagadnelam stojaca ze mna pielegniarke.

-Nie , raczej nie. Prosze byc dobrej mysli. Nie raz bywali tu pacjenci ze sportowymi kontuzjami i z reguly troche inaczej to wyglada. Ona sie chyba porzadnie potlukla. 

No niestety . Porzadnie sie potlukla- to prawda, ale ... zalmala obojczyk. Pekl na pol i kosci naszyl na siebie. Dobrze, ze nie doszlo do zlamania otwartego. 

Sprawa zaczela sie komplikowac. Musielismy poczekac na lekarza glownego. Nie wiem jak ow tytul brzmi obecnie w Polsce. Zaczeto nam tlumaczyc co musza Marie zrobic , aby wszystko wrocilo do normy. Operowac, wstawic szyne. Z ta szyna bedzie chodzila poltorej roku i potem musi przejsc ponowna operacja zwiazana z pozbyciem sie szyny z ciala. Trzy miesiace zadnej aktywnosci sportowej... potem, powoli moze powrocic na boisko. 

-Zabierzcie ja z pilki noznej, to bardzo urazowy sport.- Orzekla ciotka Klotka. - Gorszy niz taekwondo. 

Syn ciotki Klotki gral w pilke nozna, wiec ciotka wie co mowi. 

-Zapomnijcie, ze zrezygnuje!-Wydarla sie Marie.- Szesc tygodni i moge grac.

-Jakie szesc? Na trzy miesiace  musisz pozegnac sie z czynnym uprawianiem sportu. Akurat masz szczescie , bo przerwa zimowa nadchodzi ...- Wyjasniam.

-Nie prawda , bo szesc tygodni-Kloci sie Mloda.

Zglupialam. Ja sylszalam: "trzy miesiace", ona:" szesc tygodni"... golono, strzyzono. 

W kazdym badz razie... zrosnie sie i powroci. 


Zmeczylam mnie cala sytuacja. Na drugi dzien, po wypadku, trzeba bylo Mloda wypakowac z trikotow i przygotowac do operacji. Troje ludzi musialo to robic. Poranna zmiana nie byla owa styuacja rozradowana. -"Dlaczego nie zrobili tego ci z nocnej"? Trudno powiedziec. Lekarz zadecydowal aby  Marie juz tak poszla spac, bo ... za dlugo sie sprawy ciagnely. Cisza nocna. Dzialo sie wszystko grubo po 22:00. A moze sie im po prostu nie chcialo? Ja sie nie znam, jestem tylko matka. 

Uslugami, jakoscia opieki, w tutejszych szpitalach z reguly bywalam ustaysfakcjonowana. Raz moze nie. 

Koszulke jakos zdjeto. Maja kobiety swoje chwyty i umiejetnosci. Biustonosz trzeba bylo pociac. Sportowy, bez rzepow i zapiec... zakladany przez glowe. Umylam swe Dziecko tak, jak umialam. Marie nigdzie nie pozwalala sie dotknac, bo bolala. Wydaje mi sie, ze to byl bol na wyrost, gdyz srodki przeciwbolowe robily swoje i dzieki nim udalo sie w koncu jej reke od karku odsunac. 

Pojechala na stol  .... trwalo to 3 godziny ( ciut ponad). Wskoczylam w tym czasie do domu aby sprawy toalety ogarnac.  Nie chcialam w szpitalnej tego zalatwiac. Umyc rece, wypic cos, choc panie pielegniarki to na serio miod kobiety. Zaproponowaly mi kawe,  tlumaczyly co robia i dlaczego.... ludzkie niewiasty. 

Kiedy wrocilam musialam przejsc cerbera na bramce. Faceci to inny gatunek czlowieka. Przepraszam panowie- niestety tak jest. Nie rodzicie, nie wiecie w czym rzecz. 

Rano w recepcji siedziala pani, wiec wystarczylo powiedziec, ze do dziecka sie przyszlo i na dodatek dziecko dzisiaj jest operowane. Zapytala tylko ile dziecko ma lat i nie robila ceregieli. Droga wolna. 

Pan- zmiennik- zmierzyl mi temperature. Musialam wypelnic dokumenty. Okazac paszport covidowy. Wpisac godzine wejscia. Siedzialam  od za pietnascie pierwsza do siedemnastej- dopoki Marie sie porzadnie nie wybudzila. Przy wyjsciu dostalam reprymende, ze to miala byc wizyta pol godzinna, bo tyle tylko mozna w okresie covidowym i na co ja sobie tutaj pozwalam!  Nieprzyjemnie sie zrobilo. I ku mojej wiadomosci : "wizyty trwaja do 17:00 !". Oznajmilam panu, ze zamierzam powrocic, gdyz chce corce "dobranoc"  powiedziec i sprawdzic czy wszystko w porzadku, wiec w granicach 19:00 przyjde ponownie. 

Udalam sie do lekarza , w sprawie jakiegos zaswiadczenia ( szpital nic nie wystawia), ktorym moglabym w pracy udokumentowac moja dwudniowa nieobecnosc. Szef byl poinformowany, ale w papierach musi grac. U lekarza kolejna bariera. On nic nie moze mi wypisac, bo to dziecko jest chore - nie ja. Totalny brak dobrej woli. W tej praktyce lekarskiej siedzimy ja i eM od 16 lat. Znaja nas tam dobrze. Znaja nasze choroby. Wiedza ile korzystamy ze zwolnien. Na serio nigdy- przynajmniej ja - nie przesadzilismy.  Za moment dojdzie do nich wypis Marie ze szpitala- bo od paru miesiecy i ona dolaczyla  do  owej lekarskiej parktyki. Beda mieli czarno na bialym czy sciemnialam , czy nie.  W trakcie opowiadania : "Co sie wydarzylo"- lekarz miekkl. We mnie jednak pozostalo cos nieprzyjemnego, jakas zadra.  

Wrocilam do szpitala ponownie. Ciec nie robil wykladow a ja, ze swojej strony, staralam sie z wizyta nie przesadzic. Posiedzialam jeszcze z Mloda 45 minut i wrocilam do domu. Za moment jade znowu. Odeszla mi chec na bramkowe przepychanki. Nie bede przedluzac, tym bardziej, ze Marie definitywnie powraca do zdrowia. Jutro powiedza nam cos wiecej i zadecyduja, kiedy Mloda moze do domu. 

niedziela, 6 czerwca 2021

O...!

 Hm.. no wlasnie, o czym tu dzisiaj napisac? Jak sie nie ma o czym to najlepiej  nie pisac, nieprawdaz? Belkotac aby belkotac ... bez sensu zajecie. 

Moja polka z ksiazkami. Kolejna niepoukladana tematycznie, choc .. jakies proby tematycznego poukladania byly. 


Znacie? 


Siegnelam ponownie po Osho. Swego czasu Ksiega Kobiet weszla we mnie jak nie przymierzajac placki ziemniaczane ( moje ulubione danie) . Byla ciekawa. Pokazywala nowatorskie spojrzenie na kobiety i sytuacje w jakiej obecnie, jako plec sie znajdujemy. Ksiega Mezczyzn ... nie wiem. Jedno co do mnie jeszcze dobitnej dotarlo to to , ze to nie nasz kobiecy swiat. Ze roznimy sie niesamowicie w postrzeganiu pewnych spraw, patrzeniu na zycie...  Wiem, wiem Ameryki tym nie odkrylam, ale  jakos tak dziwnie jest stapac po ziemii wiedzac, ze ten obok nas to calkiem odmienne stworzenie i ze czasami nie wystarczy nagadac sie, aby sie dogadac. Zeby sie dogadac trzeba uprawiac "zwierzecy seks" 😉

Watek zwierzyny w Ksiedze Mezczyzn tez zaistnial, a ze jest latwy, lekki i przyjemny to go tu wkleje. 



 



Na moj chlopski, prosty i nieskomplikowany jak swiat kobiety rozum, wynika, ze nasza Luna powinna dawac gwarancje na eMa jezeli bedzie ci on chcial zagoscic w jakims hotelu,  pensjonacie, kurorcie, hostelu..... Teraz wiem dlaczego niektorzy faceci daza do posiadania zwierzaka domowego , a moze z powodu  lapania panienek na odpowiedzialnego, potrafiacego zaopiekowac sie zwierzatkiem mezczyzne? 😎 Jedni na fur, komory tudziez inne gadzety drudzy na ... pieska, kotka, myszke, swinke morska, chomika... 


 Luna po fryzjerze. Nie ten pies, no nie?
 Dziwne. W okresie pandemii Luna korzystala z salonu pieknosci dla zwierzat trzy razy , a ja ani razu. Srebrne me wlosy przebijaja sie przez te jeszcze nie siwe. Zaroslam porzadnie . Dla mnie jednak przybytki oferujace zabiegi pielegnacyjne byly pozamykane.  
Radze sobie inaczej. SPA robie w domu. Wczoraj oblowilam sie w przerozne kosmetyki i jak mi zapal dopisze to nawet je do konca zuzyje.

Ogladalam przedwczoraj film, ktory namieszal mi w srodku. Pierwszoplanowe role odgrywali faceci. Starsi aktorzy uskarzaja sie na brak scenariuszy . Starsze aktorki wypowiadaja sie, ze z rolami dla nich kiepsko. Ogolnie w starszym wieku ze wszystkim jest inaczej niz  kiedy jest sie mlodym. Mlodzi musza na wszystko zapracowac. Wszystko przed nimi. Starzy niby juz zapracowali. Ugruntowali swoje pozycje zawodowe, ale ... okazuje sie, ze niekoniecznie czuja sie spelnieni. Zazdroszcza mlodym, ze maja wszystko przed soba- mlodzi , ze owi starsi mieli czas aby pokazac na co ich stac. Niech teraz pozwola mlodym... gdzie sie czlowiek nie obejrzy tam walka o ogien, o strawe, o pozycje, o wladze... 
Film , ktory ogladalam namieszal mi w duszy.  3:10 do Yumy ( jezeli ktos z Was zdecyduje sie na ogladanie i po ewentualnych reklamach nie bedzie ciagu dalszego nalezy wcisnac boczna strzalke). 
Niesamowita akcja psychologiczna.  Ten film to remake filmu z 1957. 
Rozlozyl mnie na lopatki.  Nie ogladalam starej wersji i nie jestem fanka wersternow, a jednak  bywaja odstepstwa od regul.  
Russell Crowe - chce sie powiedziec : "coz za piekny sku******". Ben Foster- gra rowniez role  "suki*****" . Obsada Oscarowa i takaz sama gra aktorska. 

czwartek, 20 maja 2021

Ja kupie sobie wibrator, a ty zadowolisz sie gumowa lalka.

 Od czegos powinnam ten post zaczac. Jakims wstepem go opatrzyc. Moze takim, ze wszystko w zyciu sie zmienia? Idee przybieraja inne kierunki niz wtedy, kiedy zaczynalo sie o nich mowic? Z uplywem czasu na wiele spraw , problemow spolecznych patrzy sie inaczej? 

Ameryki tym nie odkrylam. Wiadomo jak jest. 

Mloda ma kolege. W moim mniemaniu to jest TYLKO KOLEGA, zaden chlopak taki na powaznie. Oczywiscie, ze przeprowadzilam z Corka odpowiednie, wydaje mi sie, ze dobrze rozegrane rozmowy. 

 Z drugiej strony wiecie jak to jest- krew nie woda. W okresie dojrzewania  hormony sie budza, u niektorych szaleja , wystarczy chwila i... No wlasnie i co? Roznie moze byc.  W kazdym badz razie moja Pociecha zapewnila mnie, ze ja TE SPRAWY jeszcze nie interesuja. Lubi sie z kolega posmiac, powyglupiac... chetnie spedzaja ze soba wolny czas i w pojeciu mej Latorosli na razie wystarczy. Ciekawe co on na to  i czy ma odrobione lekcje w dziedzinie zycia seksualnego i odpowiedzialnosci z tym powiazanej?

W kazdym badz razie doszylsmy ( ja i Mala) do konkluzji, ze jakby co, jakby cos wiecej mialo sie zdarzyc  to przyjdzie z tym do mnie ( o naiwnosci!), a ja ? 

Hm... a ja co?  Nie wiem jak do sprawy podejsc. Nie wiem jak to zalatwic. Obezwladnic kolege? Poszczuc Luna? Rzucic urok? Dac na Msze? Zgodzic sie i udostepnic chate?  Zaprowadzic do ginekologa?

Zmotywowalo mnie to do posiedzenia w necie  i poczytania troche na tematy zwiazane z antykoncepcja. Znam sie, wiem, ale...  to jest mloda dziewczyna- trzeba sie doszkolic jak o tym z kims takim  gadac. 

O antykoncepcji bedzie teraz w troche innym ujeciu. 

Kiedy skonczylam studia wzielam udzial w szkoleniu na temat naturalnego planowania rodziny. Bylam w takiej fazie , w ktorej  uwazalam , ze wszystko moze mi sie przydac. Wiedze nalezy czerpac garsciami, poniewaz ona wyzwala.  Owe szkolenie bylo pouczajace.   Pani, swiecka siostra zakonna, uczyla nas metod naturalnego planowania rodziny- tak to sie po koscielnemu wtedy nazywalo. Nie bede o tym opowiadala. Metoda wymaga dyscypliny, samoobserwacji i wierze, ze prowadzona dlugo i dokladnie ( co za upierdliwosc) dostarcza kobiecie cennej wiedzy o jej wlasnym organizmie. 

STOP! Nie mam w zamierzeniach zachwalac Wam tej metody i wypisywac same achy i ochy na jej temat. Nigdy w zyciu! Kazdy musi wiedziec sam , co dla niego jest dobre. 

W kazdym badz razie padaly tam bardzo fajne stwierdzenia. Na moj gust dosc feministyczne. 

-"Drogie panie ( faceci tez w tym brali udzial), kiedy rano dzwoni budzik aby siegnac po termometr ,  nie bojcie sie zaangazowac w to partnera. Niech sie podniesie i poda. Niech sie razem z wami budzi... Antykoncepcja jest sprawa obojga. "

To oczywiscie jeden z malych przykladzikow. Taki tam przykladzikowy pryszcz.  

Pogrzebalam ciutke w prasie niemieckiej. Chcialam wiedziec co oni mysla. Co polecaja. Natknelam sie na kilka ciekawych artykulow. 

Jeden z nich dotyczyl historii pigulki. Pod koniec XIX wieku znano ponoc kapturek dopochwowy. Niestety byl  drogi i doprowadzal do czestej  infekcji drog rodnych. Kobiety podmywaly pochwy, ale byl to taki zabieg , ktory moznaby bylo porownac wspolczesnie do podmywania sie domestosem. Panie parzyly sie aplikowanymi substancjami.  Znano  prezerwatywe, ktora robiono z grubej gumy i nie uzywano jej z przyjemnoscia. O zabiegach na meskich genitaliach nie bylo mowy, gdyz badaczami- lekarzami , w tamtych czasach byli mezczyzni. W ogole uwazano, ze panowie powinni spusci pare, dac se na luz. Ciaze to nie ich wina. Tak samo jak  przenoszenie chorob plciowych. To byla sprawa grzesznych, zlych i niemoralnych kobiet. 

Kobiety poddawaly sie nielegalnej aborcji, czesto przeprowadzanej w niewlasciwych warunkach i przez niewykwalifikowanych ludzi. Lekarze byli zdania, ze to wlasnie w ciele kobiety nalezaloby umiescic narzedzie zapobiegajace prokreacji. 

W latach 20 XX wieku narodzil sie szum wokol hormonow, ktore to uznano za idealny sposob na zahamowanie przenoszenia chorob plciowych. Ponoc w zalozeniach nie szlo o kobiety. Chciano uchronic mezczyzn przed placeniem alimentow, czy tez byciem o nie oskarzanymi, ale tez chciano doprowadzic do sytuacji, kiedy to kobieta moglaby uprawiac seks i uszczesliwiac wszystkich. Zeby nie byla zaorana przytlaczajacymi myslami zwiazanymi z ewentualna ciaza. W pewien sposob dumanie o kobiecie dokonywalo sie przez pryzmat mezczyzny. Bo co to za przyjemnosci baraszkowac z dziewka, ktora ma wyrzuty, boi sie przyszlosc, nie moze sie wyluzowac? 

Lata szescdziesiate przyniosly wyzwolenie. Jakby na to odpowiednio spojrzec tabletka na menstruacyjne skurcze ( tak ja na poczatku w Niemczech reklamowano) powinna przyniesc uwolnienie- swobode-  obu plciom i tak tez chyba byla przez rod niewiesci postrzegana. Niestety miala wady, zbyt duze stezenie hormonow. Nie byla obojetna dla kobiecego ciala. Byla zapisywana kobietom zameznym , ktore juz rodzily . Prawdopodobnie tabletke "idealna"  udalo sie wyprodukowac w latach 70 XX wieku. 

Co to w ogole znaczy "tabletka idealna"? Takiej chyba nie ma. Bo jak nie urok jej dolega to sraczka. 

Jeszcze w 1993 "The Econmist" pisal, ze pigulka jest siodmym cudem swiata, a Alice Schwarzer, popularna i ceniona niemiecka publicystka, jedna z najbardziej znanych europejskich feministek,  mowila, ze jest to dar od Boga. 

Ostatnimi laty niemiecka kasa chorych,  nazywana w skrocie AOK,  zauwazyla spadek zainteresowania pigulka wsrod mlodych kobiet. Wiaze sie to ze swiadomoscia hormonalnych skutkow ubocznych danych specyfikow.  Kobietom sie wydaje, ze wspolczesne tabletki hormonalne sa bezpieczne, bo zawieraja bardzo niskie stezenie hormonow. Pierwsze, ktore pojawily sie na rynku w jednej dawce mialy stezenie takie, jakie obecnie charakteryzuje cala miesieczna porcje. Pomimo pojawienia sie srodkow nowej generacji, cos kobietom nie pasuje. 

Obawiaja sie, ze pigulka za bardzo wplynie  na ich rownowage hormonalna. Jezeli ktos decyduje sie na takowa antykoncepcje, musi ja zazywac regularnie codziennie. Pomysl aby przechodzic przez to latami, dziesiecioleciami, niektorych przeraza. Dziewczyny boja sie zakrzepicy- choc nie wszystkie tabletki sa w takim samym stopniu niebezpieczne.  W statystykach wyglada to mniej wiecej tak, ze panie nie przyjmujace pigulek zapadaly na zakrzepcie dwie na 10.000 badanych przypadkow. Zas te od pigulek od 5 do 12 przypadkow na 10.000 badanych , w zaleznosci od rodzaju tabletki. Innymi skutkami ubocznymi sa depresje, bole glowy, spadek libido, przyrost masy ciala. Miedzynarodowa Agencja Badan nad Rakiem stwierdzila , ze pigulka zwieksza ryzyko niektorych rodzajow raka, innych zas zmniejsza. Swietnie pocieszenie- z jednej strony nie dostaniesz kobieto raka jajnika, z drugiej zas moze ci sie przytrafic rak piersi. Niejednoznaczne i dyskusyjne to wszystko. Pewnosci brak. 

Kobiety sie pytaja: "Gdzie jest pigulka dla mezczyzn?" Badania nad pigulka dla mezczyzn przerwano ze wzgledu na stkutki uboczne . Miedzy innymi spadek libido, depresje. W sumie przerwano je z powodow, na ktore kobiety bywaja narazane przez lata przyjmowania sztucznej antykoncepcji. Pewna 27 latka, ktora od dwoch lat zrezygnowala z  tabletek podsumowala to w skrocie : " Dopoki moj partner nie jest gotowy na zabieg wazektomii, nie wezme pigulki". 

Pojawiaja sie vlogerki, ktore dziela sie swoimi  osobistymi doznaniami zwiazanymi z odstawieniem hormonalnych srodkow antykoncepcyjnych . Do nich nalezy miedzy innymi Juce Pauline. 

Vlogerki mowia o skutkach ubocznych takich jak przetluszczanie sie wlosow, epizody depresyjne, wahania nastroju, przyrost masy ciala do przemiany po odstawieniu i naglym przyplywie zywotnosci, zwiekszego  apetytu na seks etc . Roznie z tym bywa. Jedno jest pewne- dziewczyny sie stawiaja. Czyzby szykowala sie kolejna fala feministycznych rewolucji obyczajowych? Walka o rownouprawnienie mezczyzn pod wzgledem antykoncepcji?

"Przestalam brac pigulke i zaczyna sie moja mala podroz. Jestem bardzo podekscytowana nastepnymi dniami" napisala blogerka JeLoveRocks.

Dzisiaj odstawienie pigulki jest oznaka samostanowienia.  To co kiedys dawalo kobiecie niezaleznosc, obecnie uznawane jest za ograniczanie?   

Tylko co dalej? Jak zaradzic nieplanowanym , niepozadanym ciazom? Szklanka wody zamiast? Zrzucenie balastu antykoncepcji na mezczyzn? A moze ja kupie sobie wibrator, a ty zadowolisz sie gumowa lalka? 

https://www.stern.de/neon/herz/psyche-gesundheit/pille-absetzen--frauen-fuehlen-sich-fremdbestimmt--zu-recht--8499036.html

https://www.rnd.de/gesundheit/aok-statistik-die-pille-ist-bei-jungen-frauen-zunehmend-unbeliebt-LS43NXOI72LF7MF2T3Z5LDHP2M.html

https://www.bildderfrau.de/gesundheit/article229709978/Verhuetung-Immer-weniger-Frauen-nehmen-die-Pille.html

poniedziałek, 19 kwietnia 2021

Mezczyzni to plotkarze.

 Dostalam od meza, na ostatnie swieta,  bon - zaproszenie- do pobliskiej drogierii na zakupy. Zaproszenie opiewalo na 40 euro . Niemala to sumka... na 30 ml flaszke perfum w promocji i to niezlej firmy moze akurat wystarczyc. Wybralam sie dzisiaj aby owe zaproszenie zrealizowac. I ... zagwozdke mialam. Perfumy?  A moze krem na noc? A moze serum?  A moze jednak perfumy? A jezeli perfumy to jakie.... Miotalam sie od poleczki do poleczki. Testowalam perfumy... W koncu nadeszla owa wiekopomna chwila i wyboru dokonalam. Doplacilam drugie tyle.  W koszyku wyladowaly produkty zapachowe versace i tanszy davidoff. Davidoffa lubie, srednia polka, ale warto... Versace to nowosc w moim zestawie. Dosc drogi, ale ... kto bogatemu zabroni? Wrocilam do domu i rozpoczelam zapachowa prezentacje. 

-Powachaj te.- Prysnelam sie rozowym davidoffem. - I jak? 

- Moga byc. Czemu nie. Normalne, ale ... nie to co zapach potu po skoszeniu sporej schedy trawnika. 

-A teraz uwazaj . Padniesz. Po prostu wbije cie w ziemie. Wymiecie.  Bedziesz lezal u moich stop. Co tam zapach potu po skoszeniu sporej schedy trawnika. No comment ...- Zademonstrowalam eMowi jak bedzie lezal i kwiczal. Rozprysnelam lekka chmurke versace, ktora  osiadla na mojej skorze...- I jak?

- Co mam powiedziec? Dobre... te pierwsze sa jednak lepsze. 

Pitole. Z facetami nie idzie sie dogadac. Perfum z serii "Byc moze" -uwaga (!)- KONWALIA, lepszy niz zmyslowy, pozostajacy w pamieci  versace? Spokojnie- ja go jeszcze tym versace omotam. Nie bedzie zdawal sobie sprawy jak i gdzie, ale ... bedzie niezle zamotany. 

Wracajac do facetow plotkarzy. Drogie panie. Nie miewacie czasami tak, ze trzeba ta meska polowke pod stolem kopnac bo dziwnie przy ludziach gawedzi? Co prawda nie powstrzymuje malzonka przed wypowiadaniem wlasnego zdania, ale ... zdarza mi sie wstrzymywac oddech , bo nietaktownie  mowi. Troche nie tak, jak powino byc. I to nie jest absolutnie sprawa zwiazana z brakiem obycia. Doczytalam sie gdzies... mowia o tym na uniwerkach , ze w procesie starzenia sie, dzieje sie z czlowiekiem cos takiego, czego wynikiem staje sie brak wyczucia. Probke znajdziecie tutaj . Mozna wowczas uzyc wobec kogos slow, ktore ... sa nie na miejscu i mozna  nie widziec w danym zdarzeniu nic zdroznego. 

Mam w pracy kolege. Dba o siebie . Cwiczy. Smieszy mnie, kiedy na pracowniczych zebraniach podciaga rekawy koszuli, albo tshirtu aby zademonstrowac ciezko wypracowane muly. Uwielbia dobrze wygladac i niesamowicie chroni swoja metryke. Za nic nie zdradzi nie tylko  roku swoich urodzin, ale i miesiaca. Tak jakby chcial zapomniec, ze cos takiego jak urodziny istnieje. Na poczatku naszej znajomosci ludzie chcieli zebrac podstawowe informacje o nim. A podstawowymi informacjami sa z reguly; imie nazwisko, ile kolega ma lat i stan rodzinny. Nie chodzi o to, ze wtykali nocha w nie swoje sprawy, ale  wszelkie rozmowy trzeba od czegos rozpoczac. Kolega myli wszystkich w zwiazku ze swoim wiekiem. Jednym podaje 35, innym 36 ... a ci bardziej wtajemniczeni, ktorzy cos wiecej w danej znajomosci moga  zdzialac mowia, ze jest sporo po czterdziestce.  Co akurat, nie tylko na moje oko, wydaje sie bardzo prawdopodobne. Nie jest to jednak az tak istotne w tym, o czym chce tutaj opowiedziec. Kolega ma tez potrzebe- pragnienie-  zajecia jakiegokolwiek kierowniczego stanowiska. Nie jest to nic nagannego. Ma ambicje i chce ja zrealizowac, czemu nie.  Szuka towarzystwa szefow. Stara sie byc blisko nich. Rozmawia z nimi, zartuje. Daje sie poznac jako ktos bardzo wrazliwy na to, co sie do niego mowi. Zasluchany w to, co ktos opowiada. Taki wykazujacy zainteresowanie wspolrozmowca. Wydawac by sie moglo, ze chce dotrzec do sedna problemu, jak dobry psycholog, ktory pomaga delikwentowi oczyscic sie emocjonalnie.... I tworzy image kogos, kto z kazdym umie sie dogadac. Ale to tylko pozor. Aby ow pozor odkryc trzeba niewatpliwie zaznac, doswiadczyc umiejetnosci owego kolegi. 

Razu ktoregos opowiadal mi o innym kumplu, teraz wiem, ze traktowal go jak rywala. Ow rywal nie posiada zdolnosci tworzenia wlasnego wizerunku. Nie daje sie poznac jako ktos uroczy... 

W rozmowie z pieknisiem wyrazilam wlasna opinie ( opinia za opinie), ale absolutnie nie krzywdzaca o owy omawianym koledze. Prawdziwa, nie owinieta w bylszczacy papierek. I ... po czasie okazalo sie, iz ta moja opinia doszla do zainteresowanego. Pomyslalam wtedy , ze : "Ups! Uwazaj. Bo ni grzmialo, ni bylskalo, mozesz obudzic sie z reka w nocniku". 

Kiedys bylam swiadkiem powaznej scysji pomiedzy owym ambitnym, zapatrzonym w kierowniczy stolek kumplem, a pewna pracownica, ktora uchodzi za bezobcesowa. Nie patyczkuje sie z nikim i ma taki sam fan klub  zwolennikow jak i przeciwnikow. Po czasie, kiedy zycie dawalo i mi mozliwosc blizszego poznania adwersarza kontrowersyjnej kolezanki doszlam do wniosku, iz ... nie dziwie sie jej emocjom. Pan ow miesza, donosi... Ba! Niech donosi, ale ... czy aby robi to zgodnie z oryginalem, czy owe informacje nie ulegaja pewnemu znieksztalceniu? Za to glowy nie dam. A ze plotkujemy wszyscy, to pan ow nie jawi mi sie jako ktos nadzwyczaj wyjatkowy w tym , czego sie dopuszcza. Az do czasu kiedy.... przyszedl do mnie sie wyzalic. 

-"On mi powiedzial, ze ona mu powiedziala, ze jestem leniwy..."- Chlipie metroseksualny koles. Ja zas...no coz. Co zrobic? Objac go ? Podac chusteczke na otarcie lez? -" Powiesz mi kiedy ona zrobi blad, albo bedzie na mnie gadala?"- Konczy beksa. 

O matko ty moja! Czego on ode mnie wymaga!? Nie !! Wybieram wiec, w moim pojeciu, mniejsze zlo. 

-"Nie gada na ciebie. Przynajmniej do mnie nie gada. A on nie mial juz z czym do ciebie przyleciec? Z taka pierdola przyszedl?" 

- "Wlasnie nie wiem..."

-"Daj spokoj. Zostaw to. Nawet jezeli bedziesz chcial to wyjasniac, to nie dasz rady. Ow przekaz mogl zostac zle zrozumiany, kiedy przechodzil przez ktores juz usta. Moze sie okazac, ze ona nie tak powiedziala, on opacznie zinterpretowal.... Lepiej siedz cicho. Przygladaj sie i nie rob dymu."

Kolega otarl lzy ( nie doslownie) i poszedl sobie, a ja odetchnelam z ulga, ze wilk syty i owca cala . Przy czym za owce robilam ja. Tak przynajmniej myslalam... 

Po przerwie okazalo sie, ze wypaplal wszystko , cala nasza rozmowe, wiekszemu gronu kolezenskiemu. Dorobilam sie fan klubu zwolennikow i ... przeciwnikow. Sprawa oczywiscie dotarla do samych zainteresowanych. Ja pitole, ja chromole... musze sobie jezyk na supel zawiazac. Z tym kolega strach o pogodzie nawijac, bo i z tego moze wyciagnac jakas kwintesencje. 

Zaczelam goscia unikac. Omijac wieeeeeeeelkim, wieeeeeeelkim , olbrzymim lukiem.... ale i ten luk zatoczyl kolo. A stalo sie to za sprawa nowo przybylej do nas, do naszego zespolu kolezanki. Kolezanka az tak zupelnie  nowa nie jest, ale w naszym swiatku niewatpliwie swieza. Ludzie sie jej przygladaja. Ona gada ze mna i jest adorowana przez kolege bekse. Beksa vel metroseksualny, vel ukrywajacy swoj wiek potrafi byc czarujacy. Kolezanka owa  zwierzyla mi sie raz, ze czuje sie dziwnie. Opowiedziala mi o pewnym zachowaniu jednej z pracownic wobec niej, a ja , chcac pomoc dokonalam analizy naszej pracowniczej grupy. Odbylo sie to bez nazwisk: " Na ta uwazaj bo jest ...", " Tamtej unikaj...", " Na ta nawet nie patrz...". Nie. Nic z tych rzeczy. Powiedzialam tylko, ze: " Nasza grupa jest wiekowo moco zroznicowana. Znajduje sie  w niej  sporo pracownikow tuz przed emerytura i sporo mlodziezy. To jak dwa odrebne swiaty. Starsi dostaja zadanie i mysla w stylu : " O cholera, malo czasu, mozemy nie poradzic". Mlodzi sie smieja i; "Spoko. Chapniemy to bez wysilku". Mlodzi robia sporo rozgardiaszu. Smieja sie, traktuja wiele rzeczy lekko, na luzie... Starsi tego nie potrafia , sa bardziej spieci. Pamietam jak razu ktoregos skopalam ogrodek. Przyszla do mnie tesciowa i stwierdzila, ze to jest zle zrobione, bo poswiecilam na dana prace 2 godziny, a ona robi to caly dzien. Starsi inaczej odczuwaja uplyw czasu. Stres przezywaja podobnie jak i mlodzi z ta roznica, ze mlodziez szybciej dochodzi do siebie. " Te i inne madrosci wcisnelam nowo przybylej , a ona.... na papierosiku zwierzyla sie ( nieswiadoma niczego) koledze spragnionemu szefowskich pagonow. Rozmowa jak rozmowa. W sumie nie powiedzialam niczego zdroznego, i mysle ze niczego niewlasciwego. Miala w zamierzeniu pomoc nowej kolezance szybciej w grupie sie odnalezc, ale.... to, co powiedzialam doszlo do szefa i .... znowu mam fan klub zwolennikow i przeciwnikow. Szef zas, z tego co wyczuwam, odnosi sie do mnie z lekki lekcewazeniem i .... niepokojem. Ja zas sztrzelilam focha i nic nie mowie. Nabralam wody w usta i zimnym traktowaniem daje do zrozumienia, ze cos jest nie tak. Po kobiecemu postepuje: " Domyslcie sie! A co! Plotkarze! " . 

Doszlam do wniosku, ze powinnam reszte zycia przepedzic w pustelni. Nie rozmawiac i nie byc prowokowana do rozmow, bo z rozmowy o dooopie Maryny ludzie potrafia wyciagna jakies niewlasciwe wnioski