Jak to powiadaja punkt widzenia zmienia sie w zaleznosci od miejsca siedzenia. Na wiele rzeczy, zyciowych spraw, zmienilam zapatrywanie przeprowadzajac sie do Niemiec. Chociazby na sprawy zwiazane z alimentowaniem dzieci.
W Polsce mialam kilka kolezanek, sasiadek, ktore samotnie wychowywaly potomstwo , bo facet z roznych powodow ( nalog, inna kobieta, brak milosci w zwiazku...) zwinal zagle i poszedl szukac szczescia na laweczce w parku lub pod inna strzeche i pod owa inna strzecha zostal przyjety z otwartymi ramionami.
Przyjezdzajac do Polski czesto slyszalam narzekania znanych mi samotnych matek na brak kasy... na to, ze: " Stary nie placi... ze wdal sie w inny zwazek i tam zrobil dwojke dzieci ( coz za bezmyslnosc) a przez to ich dzieci , ze zwiazku z nia, nie moga liczyc na godne alimenty. Trzeba sie dzielic. I na pewno stary kitra gdzies lewe pieniadze nie chcac dzieciakom dac nawet zalmanego grosza. "
Takie myslenie, byc moze wcale nie bezzasadne, dawalo sie wsrod moich polskich kolezanek wyczuc. Mialam jednak wrazenie, ze owe znajome puscily by bylych w skarpetkach, a najbardziej bolal je fakt, ze kiedy ex znalazl inne schronienie natychmiast odwrocil sie tez od rodzonych dzieci. Nie znosil ich matki wiec i nie znosil potomstwa, ktore z nia splodzil i szedl ojcowac czesto gesto trzodce obcych mu biologicznie pociech. Jako matka rozumiem to w 100%. Oj ... chyba bym okrutnie przezywala cos podobnego.
Znalam tez panie przyjmujace pod dach nowa milosc, ale ich nowa milosc miala zobowiazania np.: wobec dzieci z poprzedniego zwiazku. I pamietam narzekania owych pan, ze skoro facet jest z nia to dlaczego musi lozyc ( i to tyle kasy) na stare wtopy!
Gdzie czlowiek nie posluchal szlo o kase. Gadanie , ze znalazl nowa dooope i chce sie wykrecic od alimentow, czy tez gledzenie, ze skoro jestem ta nowa, lepsza .... to kiedy te inne, obce juz przeciez dzieci, przestana go doic?
Nierzadko teksty takie lecialy z ust kobiet, ktore swego czasu przylgnely do kosciola.
Nie pisze tego dlatego, gdyz mam zamiar napietnowac kosciolkowych ludzi. Chce raczej pokazac , ze w sprawach kasy, materii, ludzkie przylgniecie do Boga nie czyni roznicy. Nie stajemy sie wyrozumialymi, cierpliwymi istotkami, nie zaczynamy myslec na zasadzie : " Widzialy galy co braly. Toz to facet z ciagnaca sie za nim przeszloscia a ja jestem kobieta po przejsciach".
Moj sposob patrzenia na te problemy zmienil sie po przyjezdzie do Niemiec. Poznalam tutejsza samotna matke. Co prawda, tu gdzie kobieta owa zyje, ze swoim zawodem- wyksztalceniem, dawala rade nastarczyc na podstawe dla siebie i Malej. Ojciec dziecka dokladal tak, jak widelki prawne przewidywaly, niezaleznie od tego, ile zarabial. Gdzies tam wyliczono, ze dziecko w wieku takim i siakim kosztuje rodzicow okreslona sume pieniedzy i dzielono ja na dwoje. Nie wazne, ze pan jezdzil mercedesem, ze mial niezle platna prace... po prostu dziecko w danym wieku potrzebuje okreslonej sumy na godna egzystencje i tylko te sume rozkladalo sie na dwoje rozwiedzionych rodzicow.
Zero pretensji ze strony owych matek. Prawda tez jest i to, ze ci ojcowie , nie wiem czy dla opini publicznej, ludzkiego oka, czy faktycznie tak im w sercu gralo, czesto dofinansowywali, w miare swoich mozliwosci, pewne plany wlasnych pociech. Wszystko jednak szlo przez konta. Bylo latwe do udowodnienia, ze ojciec czy tez matka sie nie migaja.... i nigdy nie uslyszalam narzekan tych matek, ze stary kreci, albo dlaczego tamte jego dzieci nadal z niego doja, kiedy to akurat ich corka potrzebuje ojcowskiej mamony. Ustalone przez prawo i nie przeskoczysz. A prawo to swieta rzecz.
Dwa lata temu rozwodzila sie moja dobra polska znajoma. Rozwodzila sie w kraju nad Wisla. Doila exa ile wlazlo, bo jak sama mowila : " Znam jego stan posiadania i wiem na ile moge sobie pozwolic". Zawsze miala problem z praca. Wiele zadan jej nie odpowiadalo, w zakladach nie umiala utrzymac miejsca pracy. Wydebila podczas rozwodu roczne alimenty na siebie. Roczek minal. Kasy nie ma. Trzeba bylo isc do roboty ... slysze teraz tu i owdzie jak ludzie plotkuja, ze lata sprzatac exowi... kto wie? Moze za moment rozgosci sie u niego ponownie?
Tak, prawo święta rzecz, a to jest inne w Polsce, niż w Niemczech. Nie wiem, gdzie lepsze? Ale nie o tym chcę napisać.
OdpowiedzUsuńAlimenty, czy jakakolwiek inna forma wsparcia dla dziecka, to nie tylko pieniądze. To także, a czasem przede wszystkim, sygnał, ile jestem dla ojca wart(a)? Czasem rodzic, nie tylko rozwiedziony, faworyzuje widocznie jedno z dzieci. To bardzo bolesne dla drugiego. I naprawdę to nie jest kwestia ilości Euro. W każdym razie nie tylko. Trudno jest wchodzić w dorosłe życie dziecku z poczuciem , że nawet dla własnego ojca nic nie jestem wart.
Wiem, ze wsparcie dla dziecka to nie tylko pieniadze i wiem, ze roznie sie tym dzieciom z ojcami uklada. Moj najstarszy siostrzeniec do ojca nie za specjalnie sie garnie, czy tez garnal- widocznie za duzo pamieta. Mlodszy poszedl by za nim w ogien, kocha ojca bardzo, a ten ojciec- no coz , oddaje te milosc na tyle na ile umie i nie jest to, wedlug mnie, szalowe oddawanie. Szkoda, ze ojciec nie docenia uczuc syna do siebie.
UsuńZnam tez dziewczynke zabiegajaca o uczucia ojca- pan ow ma piateczke dzeci z roznymi kobietami. Zgarnial te dzieciaki wspolnie na jeden weekend. Odbebnial swoja ojcowska dole bycia z nimi. Dzieciaki przebywaly bardziej ze soba niz z ojcem. Dziewczynce zalezalo zawsze na byciu z rodzicem a nie na uczestniczeniu w spedzie wszystkich jego dzieci. Zle to znosila. Rywalizowala o czas i uczucia ojca co on odbieral jako zlosliwosc i klotliwosc wobec pozostalych jego dzieciakow. Odsuwal ja powoli od siebie... coraz bardziej ranil... w koncu relacje zanikly.
A teraz w sprawie meritum notki. Rozwodząc się z ex zależało mi tylko na tym, żeby zniknął z mojego życia. Poszłam na porozumienie stron, choć sprawę o orzeczeniu jego winy miałabym wygraną. Potem tego żałowałam, bo nastały ciężkie czasy, gdy przeszłam na emeryturę i klepaliśmy z Młodszym biedę. Czy dziś żałuję swojej decyzji? Tak. Ale teraz, to nie jest wtedy. A wtedy byłam strzępem nerwów...
UsuńPamietam siostre z tego czasu... ona tez nie wiedziala w ktora strone... rozwodzic sie czy nie (?).... dokad z tym wszystki(?) tez zakrecona , skolowana, nerwy na wierzchu...
UsuńSad ustalil te alimenty jakie ustalil. Siostra nie moze podniesc bo gosc groszem nie smierdzi, ale najlepsze w tym wszystkim bylo to, ze ona nastawiona byla na rozwod z orzeczeniem o winie. On ja przekonywal aby tego nie robic, bo wtedy szybciej wszystko pojdzie. Siostra przystala na takowa propozycje a na sali sadowej ex wystapil z oswiadczeniem, ze on domaga sie rozwodu z orzecznictwem winy zony:(
Najpier ja nakrecal aby tego nie robila, a w sadzie przy sedzim dal jej swoim zachowaniem w tzw pysk.
No i toczylo sie to udawadnianie winy i .... wine udowodniono mu. I dobrze sie stalo, bo byc moze teraz siostra musialaby bylego utrzymywac:)
Tytuł mnie skusił.
OdpowiedzUsuńAlimenciarze będą zawsze.
Żyjemy w takich czasach, w których ludzie odchodzą od wartości chrześcijańskich na całym świecie. Rodzina przestała się liczyć.
Dalej się nie będę rozwodził...
W Polsce zrobiono ciekawe badanie z którego wynika, że mężczyznom w związkach bardziej zależy na dziecku, niż na matce dziecka. Resztę można sobie interpretować pod względem prawnym, etycznym, religijnym, czy tradycjami, np z punktu widzenia kobiet(matek)...
Jak by nie patrzył, największa krzywda spotyka dziecko.
Były alimenciarz
To podaj te wyniki badan , prosze... mozna roznie dywagowac. Jakby nie bylo w Polsce istnieje bardzo silny katolicki trend i byc moze to rzutuje na myslenie mezczyzn o zwiazkach, ze wiaza sie z kobietami , bo zalezy mu na dziecku (?):) Chca splodzic synow(?) :)
UsuńPodam więcej.
Usuń@romanwarszawskiniebinarnie.
Można się zgadzać lub nie, ale w dzisiejszych czasach mężczyzna nie jest już potrzebny kobiecie, która pragnie mieć dziecko. Problem alimentów zniknie?
Ba
E tam... to nie informacje poufne, aby na mailu je omawiać.
UsuńE tam...
UsuńE tu...
jaki sens ma ostatni wpis?
Trendy katolickie nie mają nic wspólnego z myśleniem mężczyzn na temat związków i chęci posiadania dzieci...
E tam...
To ja zaprezentuje się jako wyjątek.
OdpowiedzUsuńPrzy rozwodzie są ustalił żenująco niska kwote alimentów - 200 zł. Nigdy, do samego końca, nie wystąpiłam o ich podwyższenie. Ale eksmąż nie smierdział groszem, a płacił regularnie, do tego dobrowolnie dorzucając się na podręczniki, wycieczki szkolne, prezenty urodzinowe itp., kupował dziecku komórkę, laptopa etc. etc. Uczciwie to doceniałam i nie czepiałam się o te marne dwie stówki.
Mysle, ze jestes normalna kobieta. Masz realne spojrzenie na sprawe. Wiesz na ile stac Twojego exa.
UsuńA ja pisalam raczej o paniach (o bylych a takich niemalo), ktore mysla, ze ex kitra gdzies zaskorniaki i bierze dla siebie oraz nowej kobiety i jej potomstwa, kosztem tych dzieci z poprzedniego zwiazku.
Dla przykladu tylko. Kumpela zadala sie z 20 lat starszym facetem, ktoremu w zwiazku z legalna malzonka sie nie ukladalo. Latami sie im nie ukladalo i trwali tez latami w takowym ukladzie, dopoki nie pojawila sie na horyzoncie nowa ona- moja kumpela. Ow facet to tzw "zlota raczka". Ciagnal remonty ludziom w mieszkaniach. Na poczatku ich znajomosci postawil te moja kumpele na nogi. Finansowo wspomogl, ale ... z czasem te finanse podupadly, bo i on sie podstarzal i nie mogl juz wiecej, ale robil tez cos takiego, ze kiedy jego dorosla corka z pierwszego zwiazku budowala dom, wtedy on jezdzil i praca fizyczna dokladal sie owej corce zamiast realnymi finansami.
Oczywiscie ta moja kumpela zaczela krecic nosem, ze w to miejsce wzialby platne zlecenie i zarobil kawal grosza na ich wspolne dziecko, ktore malo tez nie kosztowalo, bo wlasnie zaczelo studiowac.... Zaczely sie wiec problemy poprzez to, ze pan ow pomagal doroslym juz dzieciakom z pierwszego zwiazku.
Nie rozwiaz sie takich spraw. Wiele kobiet ma dziwny (?) samozachowawczy system, ze tylko moje pisklaki sie licza. I to im trzeba do dziobka...
30 czerwca 2023 13:40
Ogolna zasada - sad reguluje alimenty opierajac sie na dochodach ojca i matki. To oczywiscie nie znaczy ze nie ma ojcow ukrywajacych dochody lub ignorujacych powinnosc. Podobnie istnieja matki ktore wykorzystuja sytuacje na ile sie da. U nas ogolnie mowiac, pomijajac przerozne przypadki, ojciec ma przekichane bo nie wychodzi na tym dobrze ani nawet fair - tendencyjnie zawsze matka i dzieci zostaja w lepszej ekonomicznie sytuacji. One potrafia wymyslac potrzeby ale szybko je porzucaja a gotowke zatrzymuja.
OdpowiedzUsuńSlyszalam, ze w Stanach dzieciaci faceci przy rozwodach maja przekichane, bo to ona i dzieci zabieraja w sumie wszystko.
UsuńOgolnie i tutaj rozwod jest nieoplacalny, bo latwiej jest wyzyc z dwoch pensji, niz nagle wyladowac na jednej i ponosic koszty oplat wszelakich samodzielnie.
Ale kiedy juz do rozwodu dochodzi to nie ma sytuacji, ze ona moze go puscic z torbami w sprawie dzieci. Zazyczyc sobie sum jakie jej wydaja sie realne. Tutaj wszystko przechodzi przez konta. Panstwo swietnie orientuje sie w zarobkach ludzi, ale nawet gdyby to nie mozna doic, bo taki ojciec tez ma swoje wdatki. Ustala sie wiec podstawe - wyliczone ile srednio dziecko w takim lub siakim wieku kosztuje, rozklada sie to na dwoje rodzicow i nie ma pretensji. Za leczenie nie moze byc zaplacone wiecej niz cos tam , bo tutaj leki dla dzieci sa bezplatne ( leczenie dzieci jest bezplatne)- malo ich , narod zanika. Kieszonkowe dla dziecka pol na pol i tez tyle ile standardowosie przewiduje a co ponad to tylko dobra wola rodzica.
Matki, nie moga wymyslec potrzeb i je przerzucic bo musza owe potrzeby udokumentowac rachunkami. Tutaj opieka nad dziecmi do 14 roku zycia w 99% jest przyznawana matkom. 14 latek moze sam zadecydowac z ktorym z rodzicow chce zamieszkac. I podczas owych samodzielnych wyborow nierzadko wygrywaja ojcowie. Moja kolezanka w pracy tak miala. Poznala nowego faceta. Zakochala sie. Musiala przeprowadzic sie jakies 100 km dalej do lubego i jej 14 letnia corka zadecydowala , ze pozostaje z ojcem, bo nie chce zmieniac srodowiska kolezanek, szkoly... chce skonczyc edukacje tam, gdzie zaczela.
Nie koniecznie w USA jest to tak różowo dla kobiety jak się wydaje i pokazuje na filmach. Od tego zależy mnóstwo czynników: czy jest joint custody, ile lat małżeństwa, ile zarabia małżonek. Patrząc po najbliższych znajomych i rodzinie. Moja znajoma ma dużo wyższe zarobki niż mąż, tak bym powiedział z 3 razy więcej , ale wystarała się żeby nie było joint custody bo wtedy on nie musiałaby płacić alimetnow. Z kolei u nas w rodzinie wujek płacił chyba 400 dolarów alimentów na miesiąc i wydatki typu ubrania, komputer, leksrze dzielili na pół. Mamy w rodzinie pracownika socjalnego i nieplacenie alimentów q USA to jest na porządku dziennym. Oczywiście w lepszej sytuacji są panie gdzie mąż dobrze zarabia, są to wykazane pieniądze, małżeństwo trwało dlużej niż 10 lat. Wtedy nawet żona może dostać alimenty na jakoś okres czasu żeby miała ten czasu.
UsuńNatomiast jak jest joint custody to dziecko mieszka taka sama ilość dni z ojcem co z matką. Jest to możliwe jak rodzice mieszkają blisko. U nas właśnie kuzyn tak x żoną mają. Że ona ma go od pon do środy, on resztę tygodniea, na weekendy się wymieniają. W każdym razie wychodzi to po równo. Jeśli jest joint custody 50 50 to w naszym stanie raczej kobieta alimentów nie dostanie.
Może też być joint custody np 20 80 I wtedy płaci alimenty ten który ma dziecko 20 procent czasu. Jest to naprawdę skomplikowane, dużo jest kruczków prawnych, dlatego jak kogoś stać na prawnika to super. Nasz kuzyn jak się rozwodzili z żoną to zrezygnowali z prawnika bo powiedział że prawnik chciał chyba 25 tys dolarów więc woleli się dogadać między sobą.
UsuńNie wiem na czym polega to joint custody. Fakten zas jest, że czasami w filmach amerykanskich pokazuja faceta mieszkajacego w przyczepie , bo się rozwiódł i żona zgarnęła wszystko.
UsuńAle bywają też filmy, w których dziecko jest odwożone od rodzica do rodzica i zawsze mi się wydawało, że rodzice tak walczą o prawo zamieszkania dziecka z nim, że sąd aby nasycić ich oboje rozdziela opiekę pół na pół.
Joint custody to jest dzielenie opieki nad dzieckiem/dziećmi. Jak jest 50/50 to jest możliwość że alimentów nie będzie płacił nikt, ani żona ani mąż. Ale tak naprawdę to zależy też od dligosci małżeństwa, od zarobków i czy nas stać na dobrego adwokata. Moja koleżanka rozwiodla się bardzo szybko, małżeństwo nawet nie trwało rok. Dzieci wspólnuch nie było. Obydwoje dobrze zarabiali ale ona lepiej. On wystąpił o alimenty dla siebie. Bardzo długo to trwało, duże koszty na prawnika o skończyło się że nie musi mu płacić alimentów ale musiała mu dać pewną kwotę pieniędzy.
UsuńCzyli z tymi alimentami to nie taka znowuż prosta sprawa.
UsuńZawsze punkt widzenia zależał od punktu siedzenia dotyczy to kobiet ,mężczyzn i praktycznie każdej sprawy od tej alimentacyjnej po polityczną , ideologiczną , obyczajową itd. . Jeśli chodzi o rodziny patchworkowe to zawsze są tam konflikty , zazdrość , walka o majątek to są trudne relacje i rzadko harmonijne wiara nie ma tu nic do rzeczy.
OdpowiedzUsuńZawsze mi się wydawało, że jeżeli ktoś wierzy to powinien umieć spojrzeć na sprawy głębiej. Chodzi mi o wiarę związaną z rozwojem duchowym .
UsuńA skoro głębiej to umieć zrozumieć tego obok. Chociażby miłość obecnego partnera do pozostawionych dzieci z poprzedniego związku i to, że chce uczestniczyć nadal w ich zyciu. Chociażby przez dorzucanie się im własną pracą fizyczną.
Najlepiej się nie rozwodzić lub nie decydować na dzieci.
OdpowiedzUsuńKażdy przykład jest inny, a i w sądzie trzeba mieć znajomości...
A ileż to razy dzieci zmuszone zostały do płacenia alimentów rodzicom, którzy niejednokrotnie je maltretowali, głodzili i co tam jeszcze...
jotka
Nie, w sadach nie trzeba miec znajomosci. Od tych, ktorzy sie rozwodzili nie slyszałam aby na znajomosciach sadowych sie opierali.
UsuńWydaje mi się, że podczas rozwodów ponowie mają trudniej, bo ich kondycja jako ojców, mężów jeszcze bywa kiepska. Częściej to oni nawalają i potem żalą się, że sędziowie stali po stronie żony.
Ale masz rację- najlepiej się nie rozwodzić. To niezbyt dobre życiowe doświadczenie.
Znam przypadek znajomości na sprawie rozwodowej, oczywiście nieoficjalnie...tu naprawdę sędzina stanęła po stronie żony, choć dowody wskazywały co innego.
UsuńMoże się i zdarza. Nie będę zaprzeczać. Różne przypadki ludziom się trafiają.
Usuń