Wiele problemow staje sie nieistotnymi. Coraz wiecej za nami, niz przed nami....
Kariera zawodowa? Z biegiem czasu wazniejsze staje sie dobre zdrowotne ubezpieczenie. Zmiana mieszkania? Dla wielu problemem jest posiadanie go , nie mowiac nic o zamianach... w pewnym wieku zadawalamy sie tym co posiadamy, a wyprowadzki i powiekszanie metrazu nie wchodza w rachube. Czlowiek zaczyna obawiac sie remontow, wiec jak tu myslec o przeprowadzkach? Moja piecdziesieciodwuletnia kolezanka, po remoncie mieszkania stwierdzila, ze to jej ostatnie w zyciu. Chocby nie wiadomo co, ona nie potrzebuje wiecej budowlanych rozpierduch.
Dzieci i ich wychowywanie? W pewnym okresie zycia ma sie to juz za soba, czy tez wiecej sie tego nie doswiadczy. Albo sie dobra robote w danym zakresie wykonalo, i mozna spoczac na laurach, albo nie wykonalo i juz raczej nic nie da sie zrobic, wiec wypada tylko przyjac dany stan rzeczy...
Wymiana partnera na nowszy ( czytaj: lepszy) model? W tym temacie potrafi ludziom i na starosc odbic. Niby hormony sie wyciszaja. Niby seks juz tak nie kreci jak dawniej ale...
Czytacie siedzac na sedesie? Kiedys sie czytalo. Obecnie chyba nieco inaczej to wyglada. Nie otacza nas plik gazetek na okiennym parapecie. Czlowiek wchodzi w owe miejsce filozoficznych rozwazan z komorka, niektorzy jeszcze z fajka w zebach i oddaja sie w rece swietego niebytu.
Wlasnie doczytalam w danym przybytku wywiad z psycholozka Esther Perel, znajdujacy sie w "Wysokich obcasach" , w egzemplarzu z lipca 2018 roku. Posiadam jeszcze ow stary, papierowy zabytek, a ze pamiec juz nie ta i figle plata, to... czemu nie zaliczyc ponownie artykulu, ktory czytalo sie pare lat wczesniej?
O czym Esther Perel gawedzila z Agnieszka Jucewicz? Ano o zwiazkach, zdradach, niewiernosci .
Interesuje, nie interesuje, ale warto bylo zerknac.
Wszystko w zyciu jest zmienne. Nawet zdrada przechodzi ewolucje, choc niektore jej elementy pozostaja niezmienne od wiekow. Ludzie zdradzaja , bo w zwiazku brakuje im milosci i namietonosci. Kiedys w malzenstwach owej milosci i namietnosci ludziom brakowalo, gdyz malzenstwa byly zawierane z powodow np.: ekonomicznych. Pomijano w nich czesto element uczuc. Dzisiaj zdradzaja dlatego, ze zwiazki nie dostarczaja im owej namietnosci i milosci, ktora obecywaly i ktora manily. Nastala roznica w motywowaniu przczyn zdrady.
Esther Perel mowi, ze jest to traumatyczne doswiadczenie: "Szczegolnie dotkliwe w kulturach , w ktorych tak wiele "zawiesza" sie na jednej osobie, gdzie niewiernosc to tabu, rowniez tam gdzie istnieje wiara, ze rzeczywistosc, los mozna kontrolowac, na przyklad w Stanach Zjednoczonych. (...) Jezeli jestes moja "bratnia dusza" ( na marginesie to okreslenie kiedys odnosilo sie do relacji z Bogiem), moim najlepszym przyjacielem, to oczywiste, ze jak mnie zdradzisz, to bedzie bolalo! I to jak! Jesli w moim spolecznym kregu nie ma innych rownie bliskich mi osob , to pewnie, ze to bedzie bolalo! I jesli jestes gwarantem mojego poczucia przynaleznosci i tozsamosci, to jasne, ze jak mnie zdradzisz, bede czula sie wykorzeniona, a moje "ja" sie rozpadnie! Z hukiem!
Nie slyszalam natomiast, zeby zdradzone kobiety z Afryki Zachodniej, czy z Maroka mowily o utracie wlasnego "ja" (...) Mowia : "Mialam pecha", "Zle wybralam" albo: "Moj maz ma slaby charakter". Zdrada jest dla nich bolesna, ale one caly czas wiedza, kim sa. Maja, powiedzmy, siedmioro rodzenstwa, z ktorymi sa blisko, nadal sa przyjaciolkami dziesieciu innych kobiet, czyimis corkami, ciotkami, wnuczkami, siostrzenicami. Ich zycie sklada sie z bardzo wielu opowiesci. Malzenstwo jest tylko jedna z nich. "
Przez dlugie lata meskiej zdrady nie okreslalo sie takowym mianem . Panowie robili to, bo tacy sa, bo to wynika z ich biologii. Opowiadalo sie, ze mezczyzni zdradzaja dla seksu, z ciekawosci , a kobiety dla milosci.
Nie wiem jak to jest. Esther Perel podwaza owe stereotypy choc kiedys sama slyszalam ja pewien niemlody juz osobnik plci meskiej, okreslal roznice w podejsciu do skoku w bok u kobiet i u mezczyzn. Akurat omawial sasiedzkie perypetie zza plotu: "Czy ona musi wszystko burzyc i niszczyc? Zrobila co zrobila i na cholere rozwalac zwiazek? Moze wrocic . Zasiasc cicho i dalej zyc... a tu cale eskapady, wyprowadzania, podzial majtku. Totalny chaos!"
Psycholozka podkresla, ze kobietom wmowiono, ze sa mniej zadne nowych doswiadczen. Mniej ciekawe. Bardziej odporne na monotonnie. Roznica jest tylko taka , ze kobiety czesciej ryzykuja: niechciana ciaza, ostracyzmem, pogorszeniem sytuacji materialnej. Wystarczy zmienic konsekwencje zdrady dla kobiet a wtedy bedzie mozna przekonac sie jakie sa ich prawdziwe motywy.
W postrzeganiu meskiej zdrady , jej podlozem nie musi byc zainteresowanie wylacznie seksem. Seks jest dla wielu mezczyzn jedynym usankcjonowanym sposobem , w jaki doswiadczaja bliskosci. Pozadanie i zlosc to czesto jedyne dwie dozwolone dla mezczyzn emocje. Dajmy mezczyznom przyzwolenie na doswiadczenie wiekszego wachlarza uczuc, a moze zaczna mowic, ze to, czego szukali i co dostali w romansie, to byla milosc, bliskosc, zaciekawienie, rozpoznanie, uwaznosc.
Co jest zdrada w zwiazku? To zalezy w jakim , ale powiedzmy , ze w heteroseksualnych ukladach moze nia byc ogladanie pornografii, uprawianie seksu z kims przez kamerke internetowa, potajemna aktywnosc na aplikacjach randkowych, kontakty z eks, na przyklad na facebooku, masaz z tzw. szczesliwym zakonczeniem... I zawsze cos co dla jednych jest zdrada, dla innych nia nie bedzie.
Struktura zdrady jest tajemnica. Nie chodzi w niej tylko o to, ze sie z kims przespalo, czy sie w kims zakochalo, ale ze jest to sekret zajmujacy centralna pozycje w zwiazku.
Nieprawda jest, ze zdrada- nawet przypadkowa- nie wymaga emocjonalnego zaangazowania.
"Prosze zrozumiec, ze kiedy stara sie pani, zeby jakies zdarzenie "nic dla pani nie znaczylo" to tez wymaga wysilku. Mysli pani, ze w akcie placenia komus aby sobie poszedl ( bo za to mu sie placi, a nie za to zeby przyszedl), nie ma zadnej emocjonalnej wagi? Ze w szybkim numerku w klubie z nieznajomym, kiedy czlowiek doswiadcza absolutnej wolnosci zwiazanej z byciem anonimowym, z przekroczeniem granic, nie ma zadnej emocjonalnej wagi? (...) Romanse to opowiesci o sile erotycznego przyciagania. O afirmacji zycia. O buncie. O przekraczaniu wlasnych granic i zasad. O przekraczaniu w ogole."
z biegiem lat jedni mądrzeją, drudzy głupieją, jedni zdrowieją psychicznie, drudzy dopiero zaczynają chorować, jedni nabierają dystansu, drudzy go tracą, jedni przestają tworzyć problemy z niczego, drudzy nagle widzą je tam, gdzie ich nie ma...
OdpowiedzUsuńsprawa nie jest bynajmniej taka prosta, bo taka szachownica może mieć miejsce na poziomie jednostki...
jak to jest u mnie?... nie wiem, nie myślę o tym, właśnie z wiekiem (!) i to stosunkowo dawno przestałem tracić czas na jakieś autoanalizy... jedno tylko wiem, że potwierdza się u mnie stara prawda, że z wiekiem spada popyt na zysk /nie tylko materialny, ale także np. potrzeba nowych bodźców, emocji, wrażeń, etc./, a rośnie zapotrzebowanie na święty spokój... co prawda zawsze ceniłem tą wartość, ale z wiekiem :) coraz bardziej...
za to przeprowadzka była, i owszem, dokładnie trzy miesiące temu, ale jakoś nie chce mi się tego rozwijać, opowiadać, mimo że w pewnych aspektach zmiany zaszły spore...
...
zdrada bez emocjonalnego zaangażowania?... nie rozumiem, o co chodzi... ja w ogóle nie rozumiem określenia "seks bez emocjonalnego zaangażowania"... to jest tylko taki manipulacyjny mit powstały w celu stygmatyzacji ludzi, którzy miewają inne doświadczenia, niż "seks po bożemu, tylko z żoną/mężem i do końca życia z tą samą/tym samym"... zawsze są jakieś emocje, chyba że ktoś jest pod wpływem pigułki gwałtu i działa bez świadomości... być może zawodowcy usług, branż seksualnych mają inaczej, ale też mi się jakoś nie chce w to wierzyć...
p.jzns :)
Kiedys tez wiecej analizowalam, z wiekiem mi przeszlo. Kilka innych rzeczy rowniez mi z wiekiem przeszlo np.: chec posiadania drugiego dziecka. Inne mi pozostaly, ale coraz czesciej widze, ze wiecej mam za soba niz przed soba;)
UsuńSwiety spokoj bardzo sobie cenie. Niestety dopoki żyjemy mozemy sie z marzeniem o swietym spokoju pozegnac.
Przeprowadzki? No skoro mus to mus. Skoro kobieta zapakowala cie w karton i przeflancowala w inne miejsce, to co zrobisz? Nic nie zrobisz;) Trzeba plynac z nurtem zycia.
Seks bez emocjonalnego zaangazowania i ze nie rozumiesz? Czytalam kiedys Braci Karamazow. Byl tam watek jak stary Karamazow spotykal sie z pewna uposledzone niewiasta, ot tak, dla higieny psychiczno- seksualnej. Predzej uwierze, ze tam zaangazowanie emocjonalne bylo jak najbardziej, ale jak ta psycholozka mowi, w pozbyciu sie tego kogos, aby sobie poszedl w cholere i nie psul zycia, ktore ow zdradzajacy z mozolem zbudowal.
dość szczególną odmianę przeprowadzek wymieniłaś, ciekawe, czy z wiekiem zdarzają się takie częściej, czy rzadziej?... ale mówiąc "przeprowadzka" raczej mamy na myśli taką bardziej spodziewaną, z jakimś elementem planu, przynajmniej po części... i tu podobno z wiekiem człowiek bardziej się przywiązuje do miejsca i jest mniej skłonny do takich ruchów... nie wiem... ja się nie przywiązuję, z wiekiem mi się to nie zmienia, a w nowym miejscu szybko zaczynam czuć się "tutejszy"... co prawda za starymi miejscami miewam sentyment, ale sentyment to nie jest przywiązanie, to trochę inna bajka...
Usuń...
oczywiście, że rozumiem pewną różnicę pomiędzy seksem z "miłością życia" i "szybkim numerkiem", ale nikt mi nie wmówi, że to drugie pozbawione jest emocji... jakoś nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby dawać coś kobitce, której wcale nie lubię, jest mi kompletnie obojętna...
p.s. z wiekiem przybywa gratów, których większość z reguły jest nam niepotrzebna, a to z kolei hamuje nasze chęci do przeprowadzek... z drugiej strony jednak taka przeprowadzka znakomicie motywuje do porządnych remanentów tych gratów, przydasiek wszelakich, pozbycia się zbędnych "skarbów", które wtedy przechodzą metamorfozę w idiotyczne , zbędne rupiecie :)
UsuńMoi dziadkowie byli rolnikami. Cale dorosle zycie ( od momentu slubu) przepedzili na pewnej mazurskiej wsi. Babcia wpadla na pomysl, ze na starosc chce mieszkac w miescie. Chce miec zasluzona wygode , z latwym dostepem do lekarzy i te inne. Zbudowali drugi dom w sporym miescie i ... nadejszla owa wiekopomna chwila. Zaczely sie schody. Babcia z mysla, (gdzies tak po czterdziestce sie zaczelo) opuszcenia wsi. Dziadek ze za nic w swiecie. On nie idzie na obce smieci. Tu wszystkich zna, wszyscy go znaja... krajobraz przedni. Nie ma zmyluj sie. On nigdzie sie nie wyprowadza.
UsuńNastapil konflikt, ale ze babcia kobieta ( wiadomo przeciez , no nie?), do tego uparta- wyprowadzila sie . A dziadek zyl samodzielnie pol roku. W koncu syn zainterweniowal, ze ojcu nie idzie bez zony najlepiej- przestal jesc... ostatecznie dziadzio przegral owa potyczke i poszedl za babcia. Do konca byl nieprzyzwyczajony do nowego miejsca. Marudzil... nie mogl sie odnalezc.
Ja go swietnie rozumiem. Babcia zyla mysla, planem i go konsekwentnie realizowala, a on? On zyl chyba mysla, ze po co az tak wybiegac w przyszlosc, wiec sie godzil, bo plan byl chyba dla niego za odlegly- nierealny. A potem przyzwyczajenie zrobilo swoje.
Nie cierpie przeprowadzek. I chce miec wlasne docelowe miejsce, jak juz osiadlam to osiadlam:) Po dziadku chyba:)
Do numerku szybkiego... dobra nie bede sie spierala, bo takie sa poza moimi doswiadczeniami. Ale dla kogos kto czasami korzysta, myslisz, ze to ma wieksze emocjonalne znaczenie niz kilka dni?
Podejscie do zdrady pan i panow. Pani wybaczy szybciej kiedy partner wcisnie jej , ze tak, ze skoczyl w bok, ale w trakcie myslal i byl z nia, ta prawowita. On zas dochodzenie , gdzie ona wtedy umyslem bladzila ma gdzies, ale ... no kurde przespala sie, fizycznie to bylo , no jak to tak (?):)
A z gratami. Daj zyc. Tesciowa odeszla 6 lat temu, a my ... jeszcze sie pozbywamy rzeczy. I nie bylo wcale zagracone. Posortowalismy raz. Okazalo sie , ze duzo tego zostalo, wiec drugi.. tez okazalo sie, ze jeszcze za mnogo posiadamy ... teraz jest trzecie sortownicze podejscie. Szkoda wyrzucic, ale ... no wlasnie, stoi od szesciu lat i nie uzywamy.
Ludzie maja mentalnosc zaprzeszlych lesnych jeszcze przodkow, a jest nia zbieractwo, gromadzenie. Wszystkie skorupy sie nam przydaja:)
"szybki numerek" to w sumie niewiele znaczy, bo skąd niby wiadomo, co będzie dalej?... z niejednego takiego numerku wychodzi poważny "numer" w stylu "żyli długo i szczęśliwie"...
Usuńo zdradzie nic nie pisałem, mi się to ze zdradą automatycznie nie kojarzy... bo niby kogo zdradza singiel, który taki "szybki numerek" akurat odbywa?...
ale rozumiem logikę osób, które są uwarunkowane przez zasadę "nie cudzołóż" z tzw. "Dekalogu", bo pod nią podciągany jest każdy seks "niemałżeński", także w wykonaniu singla... rozumiem rzecz jasna tylko intelektualnie, dyskursywnie, bo "na intuicję" to kompletnie tego nie czuję...
Mowimy o zdradzie, wiec chyba nie chodzi o szybko numerek u singla?
UsuńI nie ma co w dekalog wchodzic. Zdrada boli i tych, ktorzy dekalog maja gdzies.
jeszcze nic nie napisałem o zdradzie, nie skomentowałem tego wątku, więc trudno uznać, że o niej mówimy :)
UsuńWaw! Zrzuciles mnie z pantalyku:) Ale ja nie chce wchodzic w szybki numerek singli- bo sie na szybkich numerkach nie znam, wiec co ja moge sie tu wymadrzac? Czy tez co w dekalogu piszczy. Na dekalogu tez nie bardzo sie znam ( tzn znam, czytalam, uczylam na pamiec)- zdarza sie jednak wykroczyc. :)
Usuńrozmawialiśmy o rzekomym braku emocji w niektórych relacjach seksualnych...
Usuńale zostawmy już to, teraz ogólnie dwa słowa o zdradzie i raczej mało odkrywcze, bo nie znam się za bardzo na różnicach w odbiorze zdrady przez kobiety i mężczyzn...
zacznijmy od tego, że zdrada może mieć miejsce tylko w związkach z paktem na wyłączność... jako że takie stanowią przeważającą większość, to na nich się skupmy...
otóż to jest tak, że obojętnie, czy traktujemy tą drugą osobę podmiotowo, po partnersku, czy przedmiotowo, jak rzecz, to jest ona dla nas "własnością" z wyłącznością na pewne sposoby jej "używania" /cudzysłowy, bo to są metafory takie/... oczekujemy tedy, że nikt inny nam tej "własności" nie ruszy, nie wkroczy na nasz teren, a jeśli jednak tak się stanie, to logicznym jest, że cierpimy, w końcu cierpienie bierze się z niespełnionych oczekiwań, nastawień, pragnień, etc... i to w sumie tyle w temacie, najprościej, jak tylko można...
pozostaje jeszcze tylko odpowiedź na pytanie, kto jest winien, że do tego doszło, na kim koncentrować swoją złość?... moim zdaniem na pewno nie "ta trzecia osoba", ona nie jest niczemu winna... winna/y jest tylko partner(ka), bo złamał(a) pakt...
kwestia winy jest prosta, ale kwestia odpowiedzialności jest już bardziej złożona, bo czasem jest tak, że to my sami "pracujemy" na to, żeby być ofiarą zdrady...
p.s. pisząc o zdradzie nie skupiam się tylko na seksie, czynnościach z nim związanych mniej lub bardziej, tylko całości relacji, zachowań zastrzeżonych tylko dla partnerki/a, niekoniecznie mających coś wspólnego z tym seksem... to mogą być na przykład żarty dopuszczalne we dwoje, ale niedopuszczalne przy osobach trzecich... niedyskrecja, czy nielojalność, to są tematy związane ze zdradą dość ściśle...
UsuńPakt na wylacznosc- zainteresowalo mnie to. W zwiazkach, w ktorych byles, nie mieliscie paktu na wylacznosc? Brak paku na seksualna wylacznosc-ciekawy uklad. Nie przecze, ze nie zdarzajacy sie. Patrzac na sprawy zdrowia , chorob przenoszonych droga plciowa... troche "obrzydliwy".
UsuńPowiedzmy jednak, ze bywa. On impotent wiaze ich cos wiecej niz seks. Dobrze sie im ze soba gada, maja jakies wspolne dobra materialne... szkoda to burzyc. Ona ma cos w stylu przyzwolenia na seksualne zblizenia z innymi partnerami. Zgadzam sie, ze w zyciu mozliwe sa rozne konfiguracje w zwiazkach.
Wydaje mi sie jednak, ze taka para nie trafia po porady i ratowanie zwiazku do psychologa. Zyja po swojemu bo tak ustalili, niekoniecznie chca tak zyc- ot, to tylko sztuka kompromisow.
Oczywiscie , zdradzajacy nie musi byc koniecznie obarczony wina za zdrade.
Natomiast owa trzecia osoba. Sprawa jest dyskusyjna. Poniekad jakis wklad w temacie zdrady tez ma .
W tym momencie przypomina mi sie kumpela singielka. Zyla sobie od romansu , do romansu... kiedys mi sie zwierzyla, a zwierzenie mnie kopnelo. " Ja nie zdradzam. Ja jestem samotna. Co mnie obchodzi jego zona? To on ma moralny problem i ...w ogole problem"
Ona jest niemoralna. Nastawiona tylko na siebie. Te trzecie osoby tez moga byc ... nie daj panie:)
I jakie tu emocjonalne zaangazowanie w seks. Wedlug niej, on ma problem, co ja obchodzi osoba , ktorej wspolnie przyprawiaja rogi...
Potraktowanie faceta do seksu jak wibratora. To nie lepiej zaspokoic sie wlasnie wibratorem?
W sprawie tego co jest zdrada, co nia nie jest. Powiedzmy, ze zgodzilbys sie na jedne zachowania ( czasami nawet na obgadanie w srodowisku jej kumpelek, bo ona musi sie wygadac), na ktore ktos inny w zyciu by nie poszedl... tak jest ze wszystkim. Datego owa psycholog rzekla, ze zdrada to rozmowa o przekraczaniu granic... ogolnie o przekraczaniu. Choc to przekraczanie wiaze sie z namietnoscia, erotyka... z tym czesciej ludzie zglaszaja sie o pomoc. Wychodzi mi na to, ze seks tworzy spora bliskosc pomiedzy ludzmi i naruszenie tej bliskosci bardzo boli.
Usuńa co Cię w ogóle obchodzą moje związki, co to ma do rzeczy? :)
Usuńtylko wspomniałem o takich związkach, że istnieją i to koniec tematu, bo pojęcie "zdrady" w nich nie istnieje... z drugiej strony jednak nawet takie związki też mają jakiś swój obszar, w którym jakieś reguły gry obowiązują... ale to już jest babranie się w detalach...
...
kwestia "trzeciej osoby"... oczywiście czasem bywa tak, że ta osoba dobrze wie, że obiekt jej pożądania jest już w związku, ale mimo to próbuje... o takich się czasem mówi, że "rozbiiija rodzinę /lub związek"... zapewne ma ona jakiś wpływ na przebieg zdarzeń, ale ostatnie słowo należy jednak do osoby będącej już w związku...
chyba że gwałt, uwiedzenie w stanie ograniczonej świadomości, ale trudno to uznać za zdradę...
...
czasem nawet w bardzo udanych związkach bywa różnica zdań, co jest zdradą, a co nie jest, trudno tu o ideał... jednak bardzo często ludzie wchodzą w związki z ukrytym założeniem, że obie strony wiedzą o co chodzi i nawet nie próbują o tym jasno ze sobą gadać... ale tu już wkraczamy w temat "komunikacja w związku", którą uważam za podstawę i jeśli ta komunikacja jest marna, to cały związek jest marny i nie rokuje nadziei na dłuższe istnienie...
Chwila, chwila... zaczynam chyba kazde o czyms innym.
UsuńTwoje zwiazki mnie nie interesuja. Czy w ktoryms momencie wykazalam takowe zainteresowanie? Zadalam pytania, na ktore nie oczekuje twojej osobistej odpowiedzi. Sama przeciez dalej odpowiadam na ow watek. Myslalam, ze rozumiesz:)
W zwiazkach , w ktorych brak paktu na seksualna wylacznosc zdrada tez istnieje. Nie ma tylko zdrady o podlozu seksualnym, bo to sobie ludzie jakos ustalili. Natomiast ... przypuscmy , ze ... widzialam ow watek w filmie o Wislockiej. Ona sie tym swoim facetem dzieliala z przyjaciolka. Sypial z dwiem. Ale Wislocka miala uklad taki z nimi, ze uczuciowo to on jest z nia, a kolezanka korzysta tylko z jego uslug seksualnych. Pech , traf, czy tez owa bliskosc seksualna stala sie za bliska, iz pan ow zapragnal jednak stalego zwazku z przyjaciolka Wislockiej , a nie z Wislocka, swoja prawna malzonka. Seks , dobre zycie seksualne, wytwarza taka bliskosc, ze ow seks sam wytwarza pakt na wylacznosc. Mozna sobie zapaktowac wiele , ale w sprawach seksu stapa sie po cienusienkim lodzie. Wislocka poczula sie zdradzona. Uczuciowo pan mial nalezec do nie i sie porobilo.
Trzecia osoba w zwiazku. tak .. zdanie nalezy do tego uwodzonego, chcacego byc uwiedzionym, do tego spragnionego namietnosci lub chwilowej rozrywki. Jednak nie pomniejszalabym wkladu i pewnej odpowiedzialnosci owej trzeciej osoby wchodzacej w uklad.
A co jest podstawa komunikacji ( pewnego zaufania) w zwiazku?
Mnie temat ten skojarzył się z piosenką;
OdpowiedzUsuńRecydywiści....
https://www.youtube.com/watch?v=b-BTwzmqKt4
o seksie to ja się nie wypowiadam;
chyba za małe doświadczenie mam :)
To co tu piszemy nie jest o seksie. Raczej o przekraczaniu granic, o namietnosci.
UsuńPowiadasz, że "szybkie numerki" nie mają związku z seksem??? Łoł; to ja już nic nie wiem :)
Usuńa z czym wiąże się ZDRADA? czy nie z seksem?
Zależności od namiętności;
kiedy te namiętności zależne
od "charakterności" i... seksualności :)
jakże różne są ludzkie zachowanie;
jedni [w kwiecie wieku mówią;
krew nie woda a seks to nie mydło;
[nie zużywa się przy użyciu];
inni zaś twierdzą, że gdy ;
" głowa siwieje; to d...szaleje";
no i bądź tu mądry człowieku
i...dogódź wszystkim :)
Mi nie chodzilo , piszac ta notke, dokladnie o seks. O rodzaj pozycji seksualnych, o czestotliwosc,... nie musimy o tym gadac. Zdrada to czyn, ale jej wydzwiek to bardziej sprawy psychologii.
UsuńZdrada nie musi wiazac sie tylko z seksem. Zdradza sie tajemnice panstwowe, zdradza sie tajemnice przyjaciolki, no ale prawda w tym wymiarze o jakim pisalam chodzilo o zdrade dwojga ludzi zyjacych w zwiazku. Tyle tylko, ze ... zauwaz owa pani psycholog mowi, ze nie trzeba koniczenie fizycznie dokonac czynu seksualnego z druga osoba, aby zranic prawowitego partnera... mozna wchodzic na partale randkowe i strona przeciwna czuje sie juz zdradzana.
Dlatego tez opisane przez Ciebie przypadki dowodza, ze w materii pociagu seksualnego, erotyki do konca nie mozna byc pewnym czy komus palma nie odbije. Temat nie tyczy sie li tylko szalejacych mlodych. Czytalam o pani osiemdziesieciolatce, ktora maz rownolatek porzucil dla kogos w wieku jego wnuczki.
Ludzie są różni; zdrady [i nie tylko zdrady]
Usuńsą różne;
jedni obrażają się o byle co,
a innych nie ruszy ani atom.
W małżeństwach/związkach też różnie bywa;
czasami istotna jest przyczyna;
Zdrada tajemnicy> też może mieć różne uzasadnienie;
argumenty, które skłaniają ku takiemu zachowaniu.
Tego nie da się ująć w reguły;
bo każdy jest inny a nawet człowiekowi w czasie
zmienia się pogląd na wiele spraw.
Temat rzeka...
Dokladnie. Temat rzeka, tylko trzeba z tej rzeki cos wydobyc, bo inaczej nie wiadomo o czym rozmawiac:)
Usuń