Mowiac za ks J. Twardowskim :
"Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchytylko to co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje"
Nie chce patetyzmu. Nie chce wielkich slow. Twardowski jest prosty. Mowil zwiezle i zrozumiale. Wiem, ze nie pisal tego z mysla o ludziach, ktorych nagle smierc od nas oddziela. Spieszmy sie kochac ludzi tych przy nas, bo za moment, z roznych powodow, moze ich nie byc... odchodza do swoich zajec, ida swoja droga, wyfruwaja z gniazda....
DeLu -Kornel- tez od nas odfrunal. Zostawil blogowe gniazdo. Uwolnil sie? Porzucil nas?
Poszedl swoja droga.
Coz rzec... taki przeciez jest nasz czlowieczy los.
Jak pisac o czlowieku, ktory nie znosil hipokryzji? Weszyl ja i tepil. Nalezy pisac o nim zgodnie z prawda. Uszanowac ow rys jego osobowosci. Tyle tylko, ze ja mam swoja prawde... ktos obok swoja. I te prawdy niekoniecznie musza sie zbiegac.
DeLu toczyles zaciete dyskusje. Dyskusje z pasja. Czasami mialam wrazenie, ze stajesz sie adwokatem diabla... po to, aby wspolrozmowce ciagle stawiac przed nowymi dylematami. Nie przecze bywalo meczaco, ale nigdy nie bywalo nudno. W sumie na blogach szuka sie takich dyskutantow. Kogos kto rozpali ogien... rzuci temat na forum... postawi sprawy na krawedzi. Przy Tobie nie mozna bylo spoczac.
Wiekszosc z nas wypracowala sobie takie blogi, na ktore sie wpada i gada w sumie o pogodzie. Choc wejscie na kazdy znajomy blog to jak przybycie do przyjaciela na smaczna kawe i pogadanie chociazby o nowej fryzurze ( tak maja kobiety). Kawa, ktora zapodawales swoim Czytelnikom niekoniecznie bywala slodka. Niekoniecznie bywala smaczna. Zawsze sie jednak do Ciebie wracalo. U Ciebie sie po prostu zawsze cos dzialo.
Nie znosiles nudy. Szarpales nerwy... Raj kojarzyl ci sie z monotonia. Prowokowales , ze wolisz pieklo, bo jest ciekawsze. Nie bede z tym dyskutowala. Ilu ludzi, tyle rajow. Miejsc pojmowanych przez nich za raj. Twoj z pewnoscia nie zieje marazmem, a jesli tak jest to mam nadzieje, ze wnosisz tam odrobine zamieszania.
Poznales. Wiesz jak jest po drugiej stronie. My nadal przypuszczamy, wierzymy, albo i nie. W cos zawsze sie jednak wierzy. I juz brakuje mi Twojego zaprzeczenia, ze przeciez nie musimy w cokolowiek wierzyc i wiercenia nam ( wierzacym) dziury w brzuchu, ze przeciez wcale nie musi tak byc... Mam nadzieje, ze w cos jednak wierzyles. Z ta mysla czuje sie lepiej.
Pamietam rozmowe u Ciebie. Otworzyles sie i pogadalismy krotko o tym, czym moze byc owe "po". Doszlismy do pewnego konsensusu. Niebyt, rozplyniecie sie, nirwana (?).
Ufam, ze znajdujesz sie tam- lub tez stalo sie tak, jak uwazales... jak chciales...
Nie znosiles, nie ceniles muzyki pop. W sumie kazdej muzyki , ktora nie byla opera. Uwielbiales ja. Dostarczala Ci wielu duchowych wzruszen i doznan... Nie znam sie na tego typu muzyce. Jestem totalnym laikiem, ale ... moze to choc odrobine Ciebie zadowoli.
Strasznie mi przykro dobry kumplu. Niewatpliwie uczyniles wielkie pustki w naszym blogowym domu. Zegnaj DeLu!
Aniu, pięknie napisałaś, bez patosu, w stylu Kornela.
OdpowiedzUsuńDługo milczał ostatnio, dlatego nie lubię, gdy ktoś przestaje pisać bez uprzedzenia...
Rowniez nie lubie kiedy bloger milczy za dlugo, ale przyjmuje, ze moze chciec odejsc. Najgorsze sa te odejscia zwiazane ze smiercia czlowieka.
UsuńJak Jotka uważam, że piękne DeLu pożegnałaś.
OdpowiedzUsuńTeraz tylko od nas zależy czy w naszym blogowym świecie pamięć o nim będzie trwała
Pamietam wszystkich blogowych kolegow i kolezanki, ktorzy odeszli i u ktorych komentowalam. Tego sie nie zapomina.
UsuńPrzykra wiadomość cóż śmierć czasami potrafi zaskoczyć i chyba nikt nie jest na nią przygotowany zarówno ten co odchodzi jak i ten co żegna osobę zmarła .
OdpowiedzUsuńTo jest zaskoczenie. Najgorsze wtedy, kiedy sie tego nie spodziewamy albo ludzimy, ze nie jest jeszcze tak zle. No ale... czlowiek zawsze sie czyms ludzi.
UsuńAnia, pieknie pozegnalas DeLu, tak prawdziwie, tak od serca i utwor wybralas najpiekniejszy, jak tu nie plakac. DeLu lubil Cie, Wasze dyskusje bede dlugo pamietac. Bardzo mi zal ze DeLu odszedl.
OdpowiedzUsuńPowiadaja, ze kto sie czubi ten sie lubi. Mi tez okrutnie zal , ze odszedl.
UsuńPani Profesor Krystyna Szafraniec.
OdpowiedzUsuńsmutny
Nie znam tej pani. Ona nie z mojego czasu na uniwerku. Szkoda kobiety, ale wybacz ... nie zamienilam z nia nigdy ani slowa. Nie widzailam jej na oczy. Trudno abym ukladala wiersze w zwiazku z jej odejsciem. Za duzo wymagasz.
UsuńTak dobrze, trafnie i milo ocenilas DeLu ze nic ujac, nic dodac - bedzie Go brakowac.
OdpowiedzUsuńBedzie go brakowac , niewatpliwie tak wlasnie bedzie.
Usuńwcięło koment "obojętnego".
OdpowiedzUsuńMała strata edukacyjna, ale widać "księga kondolencyjna" powoli się zapełnia.
Poezja dla poetów, o śmierci z filozofami, a reszta w klawiaturze żałobników...
Pitagoras:
"Naprawdę poznajemy człowieka dopiero po jego śmierci" - wpadnę po żałobie..., obejdę się bez niewygodnych komentów, to jednak za duże obciążenie. Ktoś z zewnątrz obarczył Cię obowiązkiem, równie anonimowy, jak ja -nic nie wymagam, wskazuję okoliczności...
Do widzenia
anonim
Skoro jestes obojetny powinienes pozostawic pole do działania w danej materii tym, ktorzy w przypadku smierci DeLu obojetni nie sa. I dana informacja ruszyła ich z foteli.
UsuńUwazam porownania jego odejscia z odejsciem pani od socjologii nie na temat. Nie ma porownania. Jak dla tamtej rodziny nie ma porownania odejscie tej bliskich im osoby z odejsciem DeLu.
Dobrze kiedy ma się takich ludzi wokol, ktorych wiesci o naszym odejscie porusza.
To nie musi byc globalne poruszenie. Niech to bedzie poruszenie lokalne. Wystarczy. Daj sie nam z nim pozegnac.
Insynujesz jakobym Cię przymuszał do pisania wierszy, a teraz zabraniał się żegnać z mistrzem? Działaj zatem, a anonimowo i biernie będę wspierał wasze intencje- bez jakikkolwiek prób osądzanie kogokolwiek o złe zamiary. Rób swoje, a czas okaże...
OdpowiedzUsuńPorównanie śmierci-skąd ta myśl? Wreszcie przeżycia jednej i drugiej rodziny-na litość, skąd Aniu o tym wszystkim wiesz?
Przyznajesz, że jednej i drugiej osoby na oczy nie widziałaś, a z jedną(czy tylko jedną?) prowadziłaś zażarte wirtualne dyskusje...
Ostrzegałem, wczułaś się w rolę i objęłaś przodownictwo-a co za tym idzie -nie mięszaj z taką zawziętością światów, siedząc w fotelu i stukając klawiaturą. Uwierz Droga Aniu, świat realny jest po przeciwnej stronie monitora-za oknem! I będzie wkrótce na cmentarzu, z foteli żadne z was tego nie ujrzy-zatem...
zawiedziny
do widzenia-bez komentu proszę, szykuję się do wyjazdu.
Na prawde nie wiem o co ci chodzi. Internet dla ciebie to nie realne zycie, ale w nim sie dobrze bawisz. Realnie w sobie bawisz. Daje ci poczucie pewnego komfortu bycia anonimowym. Bycia kim ci sie zywnie podoba. Otrzymujesz odpowiedzi od realnych choc niewidzialnych dla ciebie osob. Wychodza z toba w relacje komunikacyjne. Wzbudzaja realne uczucia: zlosc, rozdraznienie, radosc, daja dawke humoru, czasami cos cie poruszy...
UsuńNie dotykasz, nie mozesz spojrzec im w oczy, ale czasami komp zapelnia pewna pustke. U starszych np.: te relacje internetowe moga byc antidotum na samotnosc. Na potrzebe wypowiedzenia sie.
Przyzwyczailismy sie do konkretnego czlowieka. Polubilismy go. Czasami zgrzytalismy na niego zebami...chcemy sie z nim pozegnac. Nie chcemy przejsc obojetnie wobec informacji o jego smierci.
Nie jestem jedyna zegnajaca sie z Nim osoba. Ten kto czuje, ze powinien niech to zrobi.
OdpowiedzUsuńniech to robi...
OdpowiedzUsuńAniu z całym szacunkiem dla Twojego oddania się szczytnej sprawie..
błagam, nie porywaj się na Diogenesa i nie tłumacz starcom po kiego licha potrzebna jest im samotność. Syndrom syndromem, ale nie po to włazi się do glinianej beczki, żeby ryczeć przez megafon -nie myję się i jest mi z tym wręcz doskonale.
Chodzi o grę..., a jak się ma jeszcze kilku pomocników i umie ich odpowiednio wykorzystać, to "czarny łabędź" przybiera taką postać o jaką chodzi sprawcy...
Czy swoją pozytywną rolę będziesz nadal grała? To zależy od innych, myślę , że otrzymasz wsparcie już wkrótce i to od avatora, o którym prawdopodobnie nie pomyślałaś. Bądźmy zatem cierpliwi i spełniajmy swoją powinność.
serdeczności i powodzenia
voyager
voyager czy jak tam sie zwiesz. ´
UsuńJestem naiwniaczka, ktora uwierzyla w sfingowana smierc blogera i sie tym bardzo przejela? A ten bloger robi to dlatego, aby stac sie czarnym labedziem blogosfery?
No faktycznie - musialby chyba miec niezle pofyrdane w glowie.
I co? Pobawi sie z nami, a za moment pojawi sie w blogosferze pod innym nickiem?
Przyjelam owa wiadomosc na poczatku z niedowierzaniem.
I coz ja takiego zrobilam... jakaz to misja mi przypadla? Wejsc na pare blogow i zawiadomic jaka wiadomosc u mnie sie pojawila?
No nie przesadzaj... nie nabiegalam sie, nie narobilam....
Ludzie wybieraja sie na jego pogrzeb, tak ze pozyjemy zobaczymy... nie oceniaj wszystkich po sobie.
Bądź czujna Aniu, mam taką "intuicję" (a może tylko mi się przyśniło), że chyba stałaś się obiektem czyjegoś zainteresowania, miejmy nadzieję, że nie w niecnych celach, a tylko niewinnej zabawy .... ;)
OdpowiedzUsuńNo wlasnie... wszystko to intuicja Nawet smierc Kornela jakos tak intuicyjnie wyczuwamy, ze to prawda.
UsuńWydaje mi sie, ze Rademenes nie wszedlby w tego typu gierki- musial miec kontakt z kims ze znajomych DeLu.
A DeLu ostatnio mocno podupadl na zdrowiu. Niektorzy z nas wiedza tez na co chorowal.
Niestety Aniu, już nie tylko intuicja ... :(
UsuńNa stronie cmentarza w Panewnikach jest informacja o tym, że Kornel został już pochowany. Spoczywa w grobie wieloosobowym, na stronie cmentarza można zobaczyć te informację i zapalić wirtualny znicz (za ok. 20 zł będzie się palił przez miesiąc). :(
Widzialam. :(
Usuńguzik prawda, jak wszystko w wirtualnej rzeczywistości...,
OdpowiedzUsuńsen mara...
powinno to być nieistotne dla każdego, również dla zawsze czujnej intuicyjnie(choć raz bądź merytoryczna) Marii...
otóż wyjeżdżamy z ogródka Drogiej Ani
powód
wprowadzanie cenzury
pa
voyager
p.s. kocham was
My cie tez kochamy. Tylko ... potrafisz czasami wkurzyc.
UsuńAniu, pogubiłam się. To już drugi blog, na którym ktoś insynuuje, że Delu nie odszedł.... Co się dzieje?
UsuńI nie mogę się zalogować (kolejny anonim kurcze)
Jaskółka
Witaj Jaskolko:)
UsuńNo smutna to wiadomosc. Wiedzielismy, ze DeLu ostatnimi czasy chorowal i sporo w szpitalu przebywal. Anabell wie wiecje na temat jego dolegliwosci.
Pomimo wszystko probowal trzymac fason i nie uskarzac sie., Zrobil sie ostatnimi czasy dosc przewrazliwony, jakby nie chial gadac o krasnoludkach ogrodowych jako karlach czy jakos na odwrot. Poroznil sie z paroma blogerami. Asenata probowala im uswiadomoc , ze moze to byc zachowanie spowodowane dolegliwosciami, utrata cierpliwosci, zwiekszona drazliwoscia... jakby nie bylo DeLu w formie dobrej nie byl.
Kilka dni temu weszla na blog Rademenesa jakas pani, ktora podala sie za znajoma DeLu i przekazala w komentarzu informacje, ze DeLu odszedl ( zmarl) . Po paru minutach wpisala sie tez u mnie proszac aby informacje przekazac dalej.
U Rademenes dodala, ze znalazla go na facebooku i tam prawdopodobnie sobie jeszcze pogadali. Rademenes uwaza, ze informacja jest wiarygodna. Mysle, ze tak wlasnie jest, bo raczej nie wszedl by on w gierki blogowe, gdyby nie mial jeszcze skads potwierdzen.
Pisal u siebie, ze dowiedzial sie iz Kornel lezal w szpitalu a covid dokonczyl dziela ( nie wiem czy zlapal tam covida, czy zarazaony nim trafil do szpitala) .
Pogrzeb ma odbyc sie jutro- 17 wrzesnia . Ceremonia rozpocznie sie o godzinie 12:00 w kaplicy cmentarnej na Panewnikach - tak podala znajoma Kornela.
No i ... jak to w polskim grajdole ludzie zaczynaja sobie uzywac. Wracaja stare animozje... przypominaja sobie co niektorzy jakiez to kuku im DeLu wyrzadzil, łosiuja go a potem sie wywijaja , ze to przeciez pozytywne okreslenie... posadzaja o to, ze sfinguje swoja smierc ( u mnie np.: ten ktos , nie wiadomo kto - on ma na kazdy dzien w zaleznosci od samopoczucia innego nicka- probuje mi powiedziec, ze internet to jedna wielka iluzja i tutaj nie tworzy sie emocjonalnych wiezi z drugim czlowiekiem, tutaj czlowieka robi sie tylko , za przeproszeniem, w chu*a) .
Polskie piekielko Jaskolko.
Poczytaj sobie u Rademenesa, bedziesz miala calosc jak to przebiega.
https://kotmorski2015.blogspot.com/2022/09/tego-sie-kotu-nie-robi.html#comment-form
Dziękuję. Nikt poważny nie robi sobie cyrków z czyjejś śmierci zaraz po. A potem też raczej należy się w miarę powstrzymywać. Byłam u Radamenesa. Żal po Delu.
UsuńTo ja, Jaskółka.
UsuńPewnie że żal.
UsuńNikt poważny nie robi sobie cyrków, ale wiesz jak to jest. Chca Go niby na pożegnanie poklepać po "przyjacielsku" po plecach, trzymajac w reku karteczke samoprzylepną z odpowiednia etykietką. Niby klepią, ale przy okazji swoje naklejają mu na plecy.:) Ot... no coż- tacy jestesmy.
Kiedy odchodzi ktoś bliski myślimy o tym, czego wobec niego zaniedbaliśmy, co mogliśmy zrobić lepiej, więcej albo czego nie robić? Przynajmniej ja tak mam. Także wobec DeLu (będę go tak nazywać, bo naprawdę lubił ten nick). Nie tylko On miał wady.
OdpowiedzUsuńTo zapewne nieważne, ale coś tam może tłumaczyć. DeLu nie tak dawno rzucił palenie. Od razu pomyślałam, że to zły pomysł. Ja w takiej sytuacji wymordowałabym większość rodziny ;) Pewnie znacząco się przyczyniło to "nowe, zdrowe życie" do drażliwości, o której wspominacie.
Jeszcze raz dziękuję, że dałaś mi znać, choć długo broniłam się przed sensem tej informacji, co naprawdę oznacza.
Wady mamy wszyscy. Każdy z nas ma coś za uszami.
UsuńOgólnie to był trudny czas ( ten ostatni) dla DeLu i to moglo ważyć na kontaktach z niektórymi z nas. Mam nadzieję, że teraz jest mu bardzo dobrze.
Wiem, czasami nie chcemy czegos przyjąć do wiadomości, bo to burzy nam nasz świat.
Trzymaj sie.:)
Okropne te dni ostatnio dla mnie są. Poza DeLu zmarła też pewna blogerka. Nie poznałem jej za dobrze, nie mniej też jakaś pustka została. Poza tym syn naszej sąsiadki miał dość poważną operację układu pokarmowego. A ostatnio Babcia ma się coraz gorzej. Ogólnie mówiąc samopoczucie mam jak nie wiem co słabe.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Mozaika Rzeczywistości.
U nas zmarla kolezanka w pracy. Byla, zyla, chodzila....n agle pogotowie ja z pracy zabralo i po dwoch dniach w szpitalu zmarla. Niefajny czas.
UsuńPocieszaj sie, tym, ze przeciez moze byc jeszcze gorzej.
Mialam 23 lata. Studiowalam. Tak kosilo rodzine mojego ojca , ze w roku odbylo sie 8 pogrzebow. Srednio dwa miesiecznie. Co pojechalam do domu na wolny weekend to zostawalam bo pogrzeb. Zaczelo siew od matki ojca. Potem zmarlo po koleji pieciu z jego rodzenstwa. I dwaj bliscy kuzyni. Zostal on i najmlodsza siostra.
Pozdrawiam rowniez.