niedziela, 6 sierpnia 2023

Blisko, a jednak...

 


Jestem swiezo po lekturze "Bliskich" Annie Ernaux. Kupilam w Polsce, a ze pozycja chuda, do tego Nobel wiec ;" Zmecze to szybko" pomyslalam. "W razie co bede "ą" i "ę" w towarzystwie, ze nobelka lyknelam i wiem o co chodzi."

Nie powiem, zebym nie wiedziala w czym rzecz, ale chyba sobie kuku ta lektura zrobilam, bo .... jestem w podobnej sytuacji kiedy o  stanie rodzinnym mowa, w jakiej jest noblistka. 

Moj ojciec i matka odeszli i ich historia ziemska jest juz zakonczona. Siostry zyja i daj Panie aby zyly jak najdluzej w zdrowiu i pomyslnosci. 

Co by tu jednak nie mowic poczulam sie wspomnieniowo wywolana do tablicy. Za swieze mi sie to wszystko wydawac zaczelo, ale wywolanie to wywolanie... czytasz i porownujesz czlowieku swoj los z losem nakreslonym przez autorke "Bliskich". Ona opisuje dosc intymnie rodzinne relacje. Niby zwiezle, rzeczowo i nagle bach ... jedno slowo... a czlowiekowi juz sie film wokol tego kreci. 

Mowi, ze matce zalezalo tylko na jednym, aby wchodzac w srodowisko robotnicze- niejako awansujac z tego w ktorym sie wychowala ( wies) -  nie zostala uznana za latawice. Dziewczetom z fabryk przypisywano wtedy takie zachowania. Po czym pisarka toczy dalej swoja opowiesc. Opisujac warunki zycia matki. Jaka byla, kreslac jej charakter , usposobienie, jej rodzinne relacje i nagle... gdzies tam , przy calkiem innej okazji niby na marginesie wplata wiadomosc, ze ciotka uraczyla ja informacja, iz na poczatku znajomosci miejscem spotkan ( schadzek) jej rodzicow  byla zakladowa toaleta. Pisarka zostawia czytelnika z ta informacja. 

Spragniony sensacji mol ksiazkowy, w koncu to nie kryminal ale ludzie lubia sensacje, kombinuje. " Na cholere im ta zakladowa toaleta byla potrzebna? Innych miejsc nie mieli? W zakladowej toalecie to sie chyba kupe robi a oni co?"

Dla mojej matki tez to bylo wazne... wazne aby corki dochowaly dziewictwo dla tego jednego jedynego. Tak jak i ona uchowala dla tego, ktory absolutnie jej za to nie poszanowal. Dla swojego prawowitego malzonka. To chyba spedzalo dawniej sen z oczu wszelkim poczciwym mateczkom. " Spraw Panie, aby corka z brzuchem do domu z jakiejs dyskoteki sie nie zapowrocila."

Potem mysli me podazyly ku innym wspomnieniom,  kiedy to pouczalam mame o czyms. Chyba o tym, ze jest niesprawiedliwa, bo cos stlukla i jej sie to tylko przeciez zdarzylo a na nas krzyczy, kiedy  podobne rzeczy sie nam przytrafiaja... za te nauke o sprawiedliwosci dostalam sciera przez ramie. I dorobilam sie miana domowego adwokata. Zlakniona sprawiedliwosc. 

Odpowiedz znalazlam w kosciele. To bylo podczas nauk do bierzmowania. Ksiadz prawil: " Ojciec moze byc niesprawiedliwy. Matka... ale nie Pan Bog. On wszystko wie! Jednym  z jego przymiotow jest sprawiedliwosc".

Zostalam pocieszona, ze to cos istnieje  i wczesniej czy pozniej stanie sie jej zadosc. 

Mama powtarzala, ze nie ma ambicji mieszania sie w nasze wybory. Ogolnie to tak wlasnie bylo, ale sprobowalbys czlowieku wybrac cos na co wewnetrznie sie nie zgadzala. Przed matura podpowiadala mi abym wybrala prawniczy kierunke studiow. Nie poszlam ta droga, bo ... o Panie ty moj, co by to bylo gdybym musiala bronic kogos kto bylby winny zarzucanego mu czynu, albo sadzic kogos nieslusznie posadzonego. Ktos mi kiedys zarzucil, ze jestem miekka i chyba mial racje. Ludzi trzeba za morde a ja jakies dylematy, roztrzasania  i w ogole...

Stalam uparcie przy swoim, ze jak to tak... siedziec za tym sedziowskim stolem i wydawac wyroki... to musi byc okrutnie moralnie obciazajace. Wybralam sobie latwiejsza robote  ( ha, ha, ha!). Rodzic plci zenskiej na to przystal, bo szacuneczek spoleczny chyba z tego sie kroil. Nie raz wylapalam bluzgi. Po 11 latach pracy czulam wypalenie, ale ... rozpoznawalnosc srodowiskowa byla jak nalezy.  

Chyba z domu wynioslam wiare w wyzsze wartosci. Wierze, ze wszyscy jestesmy rowni-w tym rownosc plci. Rownosc, braterstwo, "nie" dla kumoterstwa.... 

Wyjechalam w robocie do metroseksualnego z tekstem, ze u nas najslabszy facet jest holubiony i uwazany za lepszego niz najlepsza kobieta. Metroseksualny sie zmieszal. Nie wiedzial co odpowiedziec. W koncu stwierdzil, ze to nie jego kompetencje. Oczywiscie, ze jego. Jest jednym z tych, ktorzy tak ustawiaja i manipuluja stosunkami wsrod pracownikow aby najmierniejszy facet prezentowal sie jak ta lala. Poza tym jest swietny w mieszaniu i zanim sie obejrzymy juz ma to, czego chce. 

Ok ... przesadzilam. Pragnie jednej rzeczy jak kania deszczu i dostac tego nie moze. I niech nie... Ja mu zycze aby go Jezusek tak *ebnal, aby mu sie myslenie troche zmienilo. No ale Jezusek tez nie... Tez ma swoja wole. 

Dorobilam sie prawdomownoscia, a moze zbyt szybkim jezykiem(?), bo teraz metroseksulany bedzie walczyl ze mna o swoja wlasna prawdomownosc. I ktora z tych prawdomownosci wygra, oto jest pytanie?  

Lepiej byloby trzymac buzie na klodke. 


Cd. 

Nasunelo mi sie jeszcze to i owo. 

Tak dla ostrzezenia. Jezeli ktos bedzie probowal nastawiac mnie na noblowski poziom  kompozycji tekstu,   to ... nie wiem co mu zrobie. To nie Nobel a tekst pisany ot tak:) 

Doszlam do wniosku czytajac Annie Ernaux, ze wstyd, konwenanse , schematy, wypada, nie wypada, co ludzie etc- niech to wszystko idzie sie pasc. Niech to idzie do tych, ktorzy tego potrzebuja. 

Chce sie z tego uwolnic. Zycie jest jedno i trzeba zyc tak, jak sie komu podoba. W zwiazku z tym stwierdzilam , ze nie lubie pracowac, ze mnie miejsce tamto ogranicza. Wstawia w jakies ramki , schematy i nie bede ... no wlasnie czego nie bede? Nie bede pracowac? Postawilam sie. Doszlam w czym rzecz,  po czym... nalozylam buty, kurtke i wyszlam do pracy. 



23 komentarze:

  1. Nie wiem, co się w tej Twojej pracy wyrabia, więc nie skomentuję. Sama pracowałam w wspierającym, ciepłym środowisku i zupełnie nie wiem, jak dałabym rady, gdyby było inaczej.

    Co do rodziców. psychologia naucza, że wystarczy by byli dostatecznie dobrzy. Nie ma idealnych rodziców, ani idealnych dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkola, pielegniarstwo, osrodki pomocy spolecznej to miejsca pracy zfeminizowane. Pracuja tam kobiety i nie czuje sie wielkich roznic zespolowych . 90% zespolu to panie . Inaczej sprawy maja sie w srodowiskach technicznych, do tego wielonarodowosciowych gdzie podejscie do feminizmu u ludzi jest rozne, u niektorych dopiero to sie budzi. Nie musza byc niemili, opryskliwi do kobiet, ale moga nie uznawac, ze kobieta moze byc dobrym technicznym specjalista. Sa mezczyzni, ktorzy boja sie kobiet.

      Rodzice i ich zycie , oraz to jak nauczyli nas zyc. Bylam dzieckiem ale jestem tez rodzicem. To co dostalam przekazuje dalej o ile nie uzmyslowie sobie, ktore z tych wzorcow sa falszywe i nie warto ich ciagnac. A rozpoznanie tego wszystkiego w sobie to nielatwa sprawa.

      Usuń
  2. Chyba nie pierwsza odkrywasz rozczarowanie noblowskim pisarstwem.
    Dawna mentalność zakładała, że kobiety maja być dziewicami, a mężczyźni mogą się wyszumieć, tylko skąd potem brać te dziewice?
    Z tematami jest jak z towarem, póki ktoś czyta, można pisać do woli.
    Sprawiedliwość boska, mówisz? dawno w nią nie wierzę...
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Jotko:)
      Chyba zaszło jakieś nieporozumienie. Nie jestem rozczarowana pisarstwem tej pani. Ona jest świetna. Mistrzowsko posługuje się słowem.
      Problem w tym, że jestem świeżo po odejściu mamy i takie reminiscencje jakich dokonuje Ernaux mnie bolą.
      Przywołują wspomnienia niekoniecznie te dobre.
      Prawda o nas jest taka, że ci którzy odeszli nie pozostawili nam tylko super wspomnień. Oni nas kochali, ale też ranili.
      Hm... sprawiedliwość Boska...została zastąpiona - wyparta przez Boże Miłosierdzie. Znosi nas, nadal bywa hojne i dla naszych katów, wszystkich kocha po równo. Wszystko nam wybacza i cierpliwie czeka.

      Usuń
    2. O, to źle odczytałam, ale z drugiej strony, taka powinna być sztuka w ogóle - poruszać do głębi, to jej zadanie!
      jotka

      Usuń
    3. Niewątpliwie. Sutuka powinna poruszać. Ernaux umie to robić :)

      Usuń
  3. Pracowałam w wielu miejscach, ale nie przypominam sobie bym kiedykolwiek odczuwała różnicę traktowania z powodu płci. I nikt mi nigdy nie wciskał ciemnoty, że powinnam dochować dziewictwo do dnia ślubu. Po prostu z chwilą pierwszej menstruacji zostałam wyposażona w odpowiednią , medyczną literaturę. A dlatego medyczną, bo w tamtych latach jeszcze nie było literatury popularno-naukowej. Mnie wychowywała babcia, a więc była spora różnica pokoleniowa. Swoją córkę wychowałam w podobny sposób tyle tylko, że wpierw z nią porozmawiałam, potem dałam lekturę i powiedziałam, że może się mnie o wszystko wypytać a na koniec dałam jej telefon do lekarza z poleceniem by do niego poszła przed "pierwszym razem". W tym czasie w stolicy była świetna poradnia rodzinna z bardzo dobrym i kulturalnym zespołem lekarzy. A poza tym to moje dziecko miało ten luksus, że nie było w domu tematów tabu i nie używano "półprawd".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta anonimowa powyżej to ja- anabell. Blogger mnie wykończy niedługo.

      Usuń
    2. Za Twoich czasów nie było aż takiego "pospolitego ruszenia" kobiet, jakie mamy obecnie.
      Za Twoich czasów wiadomym było, że np.: w magazine z ciężkimi maszynami do budowy będzie siedział facet, a jeżeli zasiądzie tam kobieta to ona niech księguje i podrzucimy jej powiedźmy sobie, że pana Wiesia coby jej te cięższe narzędzia powyciągał kiedy klient przyjdzie.
      Teraz nie ma tak dobrze. Młodzi faceci szukają gdzie by tu spolo się urządzić, a ona niech się mocuje. Chciały tego, to mają.
      Drzewiej to powiedźmy sobie, że pani Basia układała towar na sklepie a kierowca przywiózł,wyładował ( teraz też wyładowują) co niektórzy przynosili skrzynki kobietom prawie do miejsca, w którym układał, rozpakowywały rzeczy

      Teraz panów bolą krzyże, dbają o swoje kości.. nie ma i już.

      Każda rodzinka posiada swoje tajemnice i tematy tabu. Jeżeli nawet nie jest nim seks, to zawsze znajdzie się coś innego.

      Usuń
  4. Annie Ernaux pisze głównie o swoim pochodzeniu robotniczym. Nie wiem nawet na ile zajmowaly ja relacje z ojcem, a ile fakt że pochodził z dołu drabiny społecznej i jak to miało wpływ na jej awans. Ten sam temat jest poruszony w Powrocie do reims czy Koniec z eddim.
    Tam nadal dla wielu ważniejsze jest że pochodzenie niż wykształcenie. Pamiętam do tej pory jak na studiach z dzieczyami z roku pracowaliśmy w wakacje we Francji. W wolnych chwilach dzwonilysmy do siebie i jedno z naszych największych zdziwień było to przywiązanie do tytulow: hrabia i hrabina, baron i baronowa. I to pochodzenie jest największą bolączką Francuzów którzy zaliczyli awans społeczny. "Lata"są też dobre i opisuje głównie zmiany obyczajowe we Francji i pewnie wydarzenia z własnego życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam francuskiej mentalnosci i mogę nie rozumieć z czym Francuzi się borykają. Z drugiej zaś strony to u nich te wszelkie rewolucje. Hasła typu: braterstwo, równość, wolność...
      My zastaliśmy poddani pod pranie przez komunizm i wszelkie podziały klasowe z nas w pewien sposób wytrzebiono. Pamiętam jednak moją starszą o 10 lat koleżankę której narzeczony zwinął się w przededniu ślubu, bo matka drążyła non stop pochodzenie przyszłej synowej i ono nie dostawało do ich rodzinki .

      W "Bliskich" Ernaux wspomina o pochodzeniu rodziców. O ich pragnieniu wyrwania się, ale ja miałam takie wrażenie, że to nie miało większego sensu, bo im bardziej chcieli wyżej tym bardziej wychodziło z nich to ich pochodzenie. Nauka matki Annie Ernaux dana córce przed ślubem z chłopakiem stojącym Level wyżej w drabinie społecznej była następująca :" prowadź dobrze gospodarstwo domowe aby ciebie nie oddalił".
      Z naszej perspektywy to niepojęte.
      W " Bliskich " jest mowa o klasowości francuskiego społeczeństwa, ale jest tam przede wszystkim ( według mnie) chęć ożywienia bliskich
      żeby nie odeszli na zawsze. Przetrwają w książkach Ernaux.To też chęć opisania tego co ją ukształtowało. A myślę, że w kolejnych częściach to właśnie ci bliscy będą punktem odniesienia do jej porażek i niewątpliwie sukcesów.

      Usuń
    2. Warto pamiętać że Annie Ernaux ma już 82 lata i jej pokolonie to są nasi rodzice. Z kolei w pamiętnikach Simon de Beauvoir która była urodzona na początku ubiegłego wieku to wyłania się zupełnie inny obraz Francji. Tylko że Simon de Beauvoir jak samo nazwisko wskazuje pochodziła z rodziny arystokratycznej. Więc żyła w innym świecie. że Lata mnie znudziły, ona pisze prostym językiem, co jest na plus ale nie widzę sensu takiego wywalania wszyskiego. Chociaż te przemiany kulturowe były ciekawe ale żadne zaskoczenie.

      Usuń
    3. Zmiany , przemiany wszelakie z perspektywy ludzkiego zycia zachodza dosc dlugo. Jedno istnienie ma na tej planecie srednio jakies 70 lat zycia. Czasami przemiany musza zahaczyc o cztery, piec pokolen... Zas z perspektywy istnienia ludzkosci, jako gatunku, zmiany ida szybko.
      Niestety napotykamy pozostalosci tego go stare w naszych mentalnosciach.
      W kazdym pokoleniu jest zawarty jakis skrawek tego naszego ( roznego w zaleznosci od terenu na jakim przyszlo na wzrastac) mentalnosciowego "syfiku".

      Przyjrzyj sie rodzinie Annie. Jej dziadkowie to bezrolni wiesniacy. Najmujacy sie do robot u bogatych chlopow. Najnizszy szczebel drabiny spolecznej. Jej rodzice chca sie z tego wydostac. Mozolna, usilna praca... korzystajac z przemian przynoszonych przez wojny, walki, tarcia ... wybijaja sie na robotnikow. Dostep do wiedzy. Mozliwosc ksztalcenia, no i zdolnosci Annie powoduje, ze ona uzyskuje ( wizualnie przynajmniej) level burzujki:)
      W nawiasie napisalam "wizualnie przynajmniej", bo mentalnosciowo, z tych paru zdan wetknietych w jej wspomnieniach w rodzinie meza wychodzi na to, ze nie jest latwo byc za burzuja uznanym. Z tekstu wynika, ze on nie jezdzi np.: do rodziny swej zony, bo ... nie mialby o czym z jej rodzicami pogadac. Annie to wie, jest tego swiadoma. To rodzice w listach zachecaja ja do odwiedzin. To oni robia pierwsze kroki, bo wychodzi na to, ze Annie chyba wstydzi sie swojego pochodzenia. Przeszkadza jej to(?).
      Niby Annie jest pokoleniem naszych matek i ojcow, ale problemy mentalnosciowe dla pokolen z nia sie borykajacych zmieniaja sie powolutku. Musza byc ludzie, ktorzy obudza w innych wlasciwe myslenie o danych sprawach ... i Annie to robi.
      I trudno sie mowi. Musi wywalic na stol to co przezyla, a ze swietnie operuje slowem, wydaje mi sie , ze wrecz po mistrzowsku prowadzi te swoje gawedy, wiec aby zmienic mentalnosc posluguje sie materia slowa, czy tez wyrazu. Uzywajac do tego wlasne doswiadczenia. Te jej wspomnienia, gawedy sa niechronologicznie, ale w tym jest wlasnie pewien smaczek, ze np.: opowiesc o czasie mlodosci matki to byc moze nie zakonczony jeszcze etap w jej opowiesci, bo zaraz uraczy nas moze jakas nowa tajemnica z tamtych wlasnie czasow...
      Ona ma w tylku chronlogie, ona jest filozofka- idzie chronologia pewnej mysli.
      No i burzy jak umie tym Francuzom ich zapatrywania. Ich utarte sciezynki...

      A mnie zowuz taka refleksja nasza, keidy sobie o tym tutaj rozmawiamy.
      W nas tez jest cos takiego... resztki, ale daja sie czasami wyczytac , uslyszec... szczegolnie u tego starszego pokolenia, ze inteligencja zniknela wraz z przemianami spolecznymi ( ja to czytam jako zrownanie klas) i prawdziwej inteligencji Polacy nie maja.
      I powiedz mi. O co tym ludziom chodzi? O to, ze np.: wyksztalcenie nie zrobi z wiesniaka inteligenta? Nie mamy intelugencji , bo tylko ta prawdziwa ( noszaca sie po pansku) to ta przedwojenna? Ta z tradycjami? Czyli wychodzi na to , a moi rodzice maja chlopski korzen, zem urodzona po wojnie, zdobylam wyksztalcenie, ale ... do inteligencji to mi ho, ho, ho ... hektar. :)

      Usuń
    4. Mówiac że wywala wszystko to odnoszę się to jej innej książki, gdzie opisuje nie wiem po co intymne szczegóły życia np. seks oralny.

      Usuń
    5. Moze do czegos jest jej to tam potrzebne... nie wiadomo. Moze tez cos z zafalszowanym zyciem intymnym Francuzow jest na rzeczy? Nie wiem. Trudno mi sie wypowiadac, bo jeszcze nie czytalam.
      Teraz mam przed soba jej opowiadanie "Die Scham" ( Wstyd). Po niemiecku przeczytam , bo w Polsce znalazlam tylko "Bliskich" :)

      Usuń
    6. We Francji bycie z rodziny arystokratycznej nie oznacza od razu posiadanie studiów. ale co ciekawe jak zawierają śluby to prawie zawsze z kimś o podobnym pochodzeniu.Ernaux daje przykład jak ojciec starał się wyzbyc gwary, a Proust uwielbiał gwarę. A potem dodała ale gwara u niego mówiła jego służąca Franceska a nie jego matka. Jednym słowem to co u arystokracji jest naturalne to u niej było nabyte.

      Usuń
    7. Pamietam ow fragment o gwarze. Proust uwielbial gware , ale kiedy nikt z jego arystokratycznej rodziny sie nia nie poslugiwal... natomiast lubiana sluzaca - czemu nie. Ladnie to u chlopki, czy tez robotnicy brzmialo. U wlasnej matki byloby skaraniem boskim:)

      Czy cos co jest naturalne u kogos ( bo wychowuje sie w danym srodowisku) jest od razu cenniejsze niz u kogos kto takie umiejetnosci nabywa?
      Czy to, ze czytalam "Odprawe poslow greckich", o ktorej sadze, ze moja mama nie miala pojecia. Albo ze znalam "Iliade" Homera, ktorej moi rodzice nawet nie lizneli powoduje, ze jestem gorszym sortem inteligencji niz ci, ktorych rodzice mieli w danej materii rozeznanie?
      Ja mam takie wrazenie, ze pisarke z jej mezem laczyly poglady polityczne, zamilowanie do literatury. Posiadali pewne wspolne zapatrywania. Ona klasa robotnicza, on burzuj. Ale potem z czasem dawalo sie chyba odczuc w ich modelu malzenstwa ten jej robotniczy rys, ktory byc moze zniesmaczal srodowisko meza.
      Na poczatku zniesmaczal nieznacznie, a potem coraz bardziej, bo im dalej w las tym wiecej drzew.

      Usuń
  5. Mimo wszystko zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki. Tyle tylko ze wypożyczę ją z najbliższej biblioteki a nie kupię jak to zazwyczaj bywa. Ewentualnie kupię jak stwierdzę że warto.
    Dziękuję
    Stokrotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Stokrotko:)

      Ksiazki sa drogie i nalezy rozwaznie do tematu ich zakupu podchodzic. Poza tym miejsce do przechowywania. Regaly... to tez trzeba wygospodarowac w tych naszych domostwach.
      Nie mialam innego wyjscia. Kupic musialam. Moja miejska biblioteka nie ma jeszcze Annie Ernaux na polkach.

      Mi sie podoba to jak i co opisuje Ernaux, ale kazdy ma swoj gust...
      Ciesze sie jednak, ze choc troche zachecilam Cie do zetkniecia sie z ta literatura:)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Przeszlam przez wiele firm, nie dlatego, ze mi sie robic nie chcialo, ale trafilam na taki czas, ze w moim wyuczonym zawodzie nie bylo roboty, a Firemki plajtowaly po roku lub dwoch latach. Dobre Firmy mialy full pracownikow, bo z dobrych firm sie nie ucieka, wiec mi pozostawaly te patologiczne zaklady, w ktorych laski tlulkly sie o chlopow - dzialo sie to w godzinach pracy - albo przelozeni mobbingowali az wiory lecialy. Raz za dochodzenie sprawiedliwosci wywalili mnie na bruk. To byla Polska, gdzie czlowiek nawet jakby chcial dochodzic swego przed Sadem to i tak by nie wygral - teraz moze juz jest inaczej. W Niemczech pracy wbrod i zarobki dla zwyklego robola w miare. Pierwszy zaklad rownie patologiczny jak te w Polsce, masa obcokrajowcow, ktorzy nie znali jezyka i zalapali sie w firmie, zeby douczyc sie mowic po niemiecku. Ja dostalam umowe na czas nieokreslony - chcialam stamtad uciec, ale wewnetrznie sie balam, bo przeciez mam umowe na stale i prace, powinnam to docenic. W koncu po 3,5 roku zostawilam ta firme i dzis zaluje ze nie zrobilam teho wczesniej. Podobnie z ta co aktualnie w niej pracuje. Polscy pokazuja ze sa Herosami, ktorzy potrafia wszystko, niemki graja slabe kobiety, jak ktos przy nich dzwignie cos ciezliego to pada pytanie - jestes Polka? Moja przelozona naszego dzialu, uwaza ze my Baby to Frauen Power i zrobimy wszystko, nawet to czego chlopy na magazynie nie dadza rady. Niemki wymiguja sie chorymi kolankami, raczkami, kregoslupami itd. Zaprzaja albo Polki albo Rosjanki. 7 lat tam przesiedzialam z powodu wpojonych jakichs chorych wartosci pod nazwa - docen to co masz - moj czas tam sie juz skonczyl. Moga mnie cmoknac, znow zaluje, ze wczesniej tej roboty nie rzucilam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opwiadasz bardziej o stosunkach narodowosciowych panujacych w firmach.
      Kiedys uslyszalam w pewnym stand-upie takie stwierdzenie ktore mnie w sumie rozsmieszylo, ale przyznalam temu kabareciarzowi racje, ze : " Polacy uchodza za pracowitych, ale... nie u siebie w kraju":)
      Cos w tym jest... to juz nawet nie biega o Polakow, ale ogolenie. Uslyszalam od kolegi posiadajacego wlasna firme w Polsce, ze on chyba zacznie zatrudniac Ukraincow, bo sa o niebo pracowitsi od naszych. Z punktu widzenia pracodawcy wspolpraca z ludzmi stamtad jest oplacalniejsza.
      I to tak jest wszedzie. Calkiem mozliwe, ze Ukrainiec u siebie jest leniwy, czy tez za takiego uchodzi, bo nie ma o co sie starac, ale juz w takiej Polsce zaczyna mu sie oplacac, wiec mu zalezy. Daje z siebie wszystko aby tylko sie utrzymac w firmie.
      To samo maja Polacy u siebie. Za ile ta robota? Nie oplaca mi sie. Skromnie jak na wyzwienie rodziny, ale juz na zachodzie zaczyna sie oplacac wiec sie staraja ... podniosa to, czego dzwig nie podniesie. :))
      Ja zas zahaczam bardziej o feminizm i podejscie do tego roznych grup narodowosciowych i przelozenie tego na patrzenie na kobiety w pracy:)

      Usuń
    2. No wlasnie o feminizmie tez moj komentarz jest. Baby lejace sie o chlopa, jakby byl wymarlym gatunkiem. Moja przelozona, ktora uwaza ze jest POWER i rozdziela meskie zadania wsrod kobiet. Fakt ma swoje ulubienice wsrod polek, ktore nie dzwigaja, ale mimo wszystko uwaza ze ma w swoim Team kobiety cyborgi. Era slabej plci meskiej juz nadeszla, wiec niedlugo to my bedziemy chodzily na wojny, bo utrzymywanie rodziny i tak w wielu przypadkach spadlo na baby.

      Usuń
    3. Baby lejace sie o chlopa to raczej swiadectwo niskich popedow i nie trzymania sie na wodzy. Akurat rozmawiam z Viola o pochodzeniu, wiec polaczmy to z pochodzeniem.... baba lejaca sie o chlopa to taka nieulozona gburka, a nie oznaka feminizmu. :))
      Twoja przelozona to miala za zadanie wykonac plan, a poniewaz panowie watli i slabowici, wiec jej wsio rawno bylo... niech to herod baby wykonaja aby tylko bylo zrobione:) Poklepala taka po pleckach i odetchnela z ulga , ze za klepanko sie udalo:)
      Niedlugo to my bedziemy chodzily na wojny? No przeciez juz byly incydenty, kiedy to panowie z bliskiego wschodu, z terenow objetych wojna nawiewali na zachod pozostawiajac zony w domach. Oni pierwsi w celu przygotowania im terenu, potem mialy dobic. A w tym czasie te panie walczyly za nich.

      Usuń

Drogi Czytelniku. Prosze podpisuj sie. Komentarze anonimowe nie beda publikowane.