niedziela, 20 listopada 2016

Nie z tego swiata.

Anno Domini 18 listopada 2016 roku!

Ha!   Od poczatku moze, co?

Otoz chce Wam powiedziec, ze nasze zyczenia, nie mowie nic o marzeniach , bo to ciut grubsza sprawa, ale... nasze zyczenia wypowiedziane glosno lub czasami cicho, czasami jeszcze ciszej,  spelniaja sie. Nie wierzycie?! SPELNIAJA SIE!
Do spelnienia zyczen potrzebnych jest pare skladnikow.

-Po pierwsze.

Zyczenie jest potrzebne - przemyslcie sprawe doglebnie i nie rzucajcie slow na wiatr. Nie miejcie zyczen typu: "Chce zobaczyc mecz Bayer Leverkusen", kiedy chodzi o sam stadion... no zeby pobyc na stadione i se popatrzec jaki on duzy. Mecz by nas ( kobiety )  zanudzil, ale stadion? Hm...czemu nie. Zobaczyc mozna, nieprawdaz?

- Po drugie.

Uwazny sluchacz obok. Taki, ktory podchwytuje pomysl. Z reguly to powinna byc osoba nam bliska. Zaangazowana w nas ( matka, partner, siostra, dobra pisola... corka, syn...) , bo tylko taka osoba jest wsluchana  w nasze potrzeby. Zna nas, jestesmy dla tego kogos wazni i ... te inne. 
- Zyczenia nie wypowiada sie z premedytacja, ze moze noz widelec, ktos w koncu uslyszy i radoche nam sprawi. Ot tak- sponatnicznie sie je wypowiada..... przy dogodnych warunkach zewnetrznych. Bez kalkulacji : "Podpowiadam! Bilet na mecz, ktory mnie inetresuje, mozna nabyc dla mnie ...." - podajemy w tym momencie, dokladny adres kasy biletowej.

-Po trzecie.

Trzeba umiec poczekac. Jak to powiedzial mistrz ks. Jan Twardowski? Powiedzial on, ze nie modl sie czlowieku, jezeli czekac nie umiesz. Czyli czekajmy ludzie!!!  Tak  jednak czekajmy, aby  nie czekac. Nie wiem czy czaicie? A tam.... nie wazne.

Za siedmioma gorami...za siedmioma lasami zyla sobie ksiezniczka....  STOP! To nie ta bajka przeciez!

Dawno temu wypowiedzialam zyczenio- marzenie. Pogadalam sobie z eMem o tym, ze istnieje na scenie niemieckiej pewien artysta, ktory ma piekny glos, madrze spiewa i ciekawe jak on brzmi na zywca . TUTAJ o nim pisalam. No i marzenio -zyczenie, czy tez zyczenio- marzenie sie spelnilo:)

Chyba wiecie? Dostalam bilet na koncert tego artysty. Pisalam o tym raz na blogu. Bilet dostalam, ale ... poczekac trzeba bylo jeszcze troche. To czekanie sprawia, ze cale rozwiazanie smakuje o wiele lepiej , albo... totalna kicha nas zastaje, bo marzac przeroslismy rzeczywistosc. Pamietajmy! Marzmy realnie! Nie bierzmy marzen z kosmosu.






18 listopada anno domini 2016 roku.... zrobilam sie na bostwo. No w koncu jade na spotkanie z Xavierem Naidoo. To nie wazne, ze 6 rzad, ze 3 miejsce...zawsze lepsze to niz 7 rzad i 1 miejsce.... Szosty rzad... przeciez to tak blisko, ze wystarczy reke wyciagnac. Czyli...drogie panie- Wy to przeciez rozumiecie, nieprawdaz? Zalozylam, ze z cala pewnoscia bede rozpoznawalna, wiec trzeba zrobic sie na bostwo. Zrobilam sie... dwie serie maseczek. Najpierw peeling, potem maseczka regenerujaca, potem odpowiedni krem, a potem make -up......  Jedno co mnie meczylo to to,  ze za stary model torebki posiadalam. Z drugiej strony swiatlo przeciez zgasza i .... na co komu ta torebka? Przezornie oddala mezowi kluczyki do samochodu i domu, portmonetke...tylko pare drobniakow w kieszeni mi sie ostalo. Oskubal mnie maz jednym slowem. i...

.. Obwiozl jakimis dziwnymi drogami do Köln. Czasu jednak starczylo, aby cos przed koncertem wspolnie zjesc i uraczyc sie kieliszkiem czerwonego wina. Nie zawsze moze sie czlowiek poczuc jak Krystle Carrington, ale w takim momencie czemu nie.

Los nam tego dnia sprzyjal. Szybko znalezlismy wolne miejsce do parkowania. Z wyjazdem po koncercie byl problem, ale przed  "no problemo amigo!"





-Pokaz mi sektor, w ktorym bede siedziec.-Poprosilam eMa.
Ten pospiesznie wyjal komorke. Wpisal w google Lanxess Arena i pokazalo mi gdzie, co i jak.
-Skoro to szosty rzad, czyli ... chyba blisko, jak myslisz?
-Scena ustawili na srodku areny...  cena biletu jest odznaczona na zolto, a zolty to tu, czyli.... siedzisz blisko. Nie martw sie. -Uspokajal eM.
Nie martwilam sie dopoki przed wejsciem nie zaczeli kobietom sprawdzac torebek. Hm... musialam pozbyc sie flaszki wody. Dziwna sytuacja, ale z drugiej strony zrozumiala. W Europie ostatnio niespokojnie. Dwa lata temu na koncercie Davida Garretta w ogole nas nie sprawdzano. Ludziom udalo sie wniesc male falszeczki wody mineralnej, aby choc spragnione usta umaczyc. Znam to pragnienie z przeroznych koncertow. Nawet tych napowietrznych, gdzie klimatyzacji nie potrzeba bylo...Pragnienie potrafi byc dokuczliwe. Nie znosze w trakcie przerw stac w kolejce za woda. Piwo, wino, szampan...to sprzedawcy  roznosza miedzy rzedami  hojnie, dostatnio, lecz wody.....nie uswiadczysz. Czyzby ludzie na koncertach nie pili wody? Po wode musisz sie ruszyc, odstac... No dobra...nie bede narzekac. Najwyzej umre z pragnienia...wyniosa me zwloki jak sie do wodopoju nie dorwe. eM chyba sie przyzna, ze to jego polowica? I godny pogrzeb sprawi?  Najwyzej uracze sie piwem- dobrze gasi pragnienie .

Miejsce koncertowe mialam niezle, ale byly jeszcze lepsze...takie za 169 euro za osobe. Loze nad lozami. Siedzisz se wysoko czlowieku. Pijesz, jesz ile chcesz, full service. Wstajesz kiedy chcesz, zapalasz swiatlo, lub gasisz kiedy chcesz. Nikomu nie przeszkadzasz... no chyba , ze komus ze swej druzyny.
-To tak  samo, jak na meczach.- Orzekl eM.- Sa miejsca i MIEJSCA. Masz krzeslo w trzecim , albo w czwartym rzedzie i ...to jest COS (! ), albo loze dla prominentow, wiec  dajmy sobie na luz...

Loze: dadam!




A potem? A potem wszedl ON!

Powital swa 16 tysieczna publicznosc zgromadzona na koncercie...
I sie zaczelo.... i milo bylo, i fajnie bylo, i ekscytujaco bylo.....
Xavier Naidoo nie nalezy do tworcow poprawnych politycznie. Mowi, tzn. spiewa sporo o uczuciach, ale tez i o tym co mu sie nie podoba w danej rzeczywistosci. Podpadl kilkoma wypowiedziami tym, ktorym podpasc nie wypada i zrobil sie szum wokol jego osoby. W tym roku mial reprezentowac Niemcy na koncercie Eurowizji, ale gdzies tam, ktos tam uznal, ze nie moze i tyle w temacie. Wedlug mnie, to jeden z najlepszych tworcow niemieckiej sceny. Z pewnoscia znajduje sie na szpicy tej szpicy. Przedwczoraj byl liryczny, rapujacy, wychodzil z przeslaniem do sluchaczy np.: o nie stosowaniu przemocy. Powinnismy byc ostatnim pokoleniem , ktoremu wojny jeszcze  sie przytrafiaja. Powinnismy zakonczyc stosowanie przemocy poczynajac od takich malych spolecznosci jakimi jest chociazby rodzina.

Ten koncert to super sprawa. Wystarczylo aby towarzyszacy Xavierowi muzyk zagral pierwszych kilka dzwiekow na pianinie, wprowadzajacych do kolejnego utworu, a na widowini od razu szal i krzyki, ze to piekne,...ludzie po pierwszych tonach rozpoznawali utwor. To sie nazywa bycie fanem i to sie nazywa przebywanie w atmosferze fanow. Co tu gadac, jakas dziwna aura spowijala Lanxess Arene.

W przerwie pomyslalam sobie, bo powrocilam do rzeczywistosci,  ze jakby tu cos jednak pizglo, to by po nas smrod nie zostal.  Coz- najwazniejsze to odgonic zle mysli i ... nie bac sie.
Siedzialam blisko. Fanki krzyczaly: "Xavier kocham Cie!"- wiadomo dziewczyny sa emocjonalne i one szybko w takich momentach wywalaja to na zewnatrz, ale co tam fanki... nie starszne mi byly, jestem przeciez bezkonkurencyjna...
- Kiedy artysta zaspiewal ku czci Leonarda Cohena "Halleluja" to odjechalam. Zostal na sali tylko Naidoo i ja.- Opowiadalam siostrze zasluchanej w Halleluja na mojej komorce.
-Wiesz co? - Usmiechnela sie siostra.- Ci artysci to maja przejebane.-Dokonczyla.
I tym optymistycznym akcentem zakonczymy owa opowiesc, bo.... z pokoju obok dochodza odglosy odrabianych przez Marie lekcji . Odrabia je z tata, a tata nie posiada mnostwa cierpliwosci i ... CZEKAC nie umie.

Poniewaz koncert nosil nazwe : "Nie z tego swiata" ... zagrajmy wiec:



21 komentarzy:

  1. No bo maja przejebane biedaki, zero zycia prywatnego fanki wyczekujace pod domami, na ulicach rozpoznawalni, w restauracjach nie moga spokojnie zjesc bo paparazi sie czaja :P ja go zbytnio nie lubie, ale alleluja zaspiewal po mistrzowsku to trzeba przyznac. Sama poszlabym na taki koncercik :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony to przejebanie, z drugiej fajna sprawa. Jest sie ciagle waznym, potrzebnym, licza sie z takim kims...no git:))
      Wszystko siostro ma swoje plusy i minusy:))

      Usuń
  2. to widać i słychac i czuć,żeś prawdziwie uduchowiona, naładowana energetycznie, bo wszystkie koncerty świata na żywo dają taki power...jest sie w pewnych chwilach sam na sam z artystą i Ty to przeżyłaś, byłam w latach młodzieńczych na kilku koncertach i wiem co piszę...:)woow i nie tak daleko siedziałaś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pierwszej czesc koncertu czekalam na atak pragnienia, ale nic...zero. Siedzialam w dobrym miejscu. Blisko sceny, a tam klima musi dzialac perfekcyjnie, nie ma bata. Na drugiej bylam juz tak zrelaksowana i zasluchana, ze odjazd totalny:))
      Zreszta Naidoo sam mowil zebranym na koncercie ludziom, ze wnosza super atmosfere.
      I zobacz Krakowianko, jak to jest- ludzie pili piwo, raczyli sie szampanem, winkiem...spiewali z artysta. Chlopacy co prawda, nie krzyczeli mu, ze go kochaja- to domena dziewczyn- ale tez faceci spiewali, podmrukiwali pod nosem. Nikt , pomimo spozywania nie rozpoczal bojki, nie pobili sie..wszyscy kulturalni, spokojni, zasluchani:))

      Usuń
  3. No to miałaś naprawdę wielką frajdę! A Twoja siostra ma rację - wszyscy artyści mają przerąbane- popularność jest czasami wielce dokuczliwa- z jednej strony działa wciągająco jak narkotyk i uzależnia, z drugiej strony, jak narkotyk zabija.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj:)
      Frajda, zabawa, przyjemnosc...

      Czasami trzeba pozwolic sobie w zyciu na
      takie swieto:)) Bardzo lubie te momenty:)

      Slawa ma swoje zalety, ale i wady to fakt. Z drugiej strony, zycie ( styl zycia) kazdego z nas ma swoje plusy i minusy:))

      Usuń
  4. Wspaniała atmosfera i niezwykly artysta. Do tego taki przystojny. Ja lubie takie tlumy na wystepach, wiadomo, ze jest się w odpowiednim towarzystwie. Tez chodzę na koncerty, ale na wielkie gwiazdy tak naprawde szkoda mi pieniedzy, bo jeszcze zawsze trzeba gdzies daleko dojechac. Raz chcialam kupic sobie bilet na Paula Mc Cartney`a/ byl w W-wie chyba 3 lata temu/ ale nie bylo juz biletow za ok 250 zl, tylko ok 400 i nie kupilam. Do tej pory zaluje, ale to bylo w czerwcu, a ja mialam jakies plany jeszcze zwiazane z remontem domu i udziale w zjezdzie szkolnym. Ale moglam kupic wczesniej, a nie na ostatnia chwile prawie.
    Piekna impreza i sie pamieta cale zycie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nauczona doswiadczeniem albo tez nauczeni doswiadczeniem, nigdy nie planujemy takich imprez na ostratnia minute, bo zostaja tylne miejsca. A jak juz miec miejsce, to lepiej dobre.
      Marie lubi pewnego niemieckiego komika, nazywa sie on Otto Walker. Jest to bardzo finezyjny komik, zaden tam grubianin. Gral krasnoludka w niemieckiej wersji Krolewny Sniezki. Marie bardzo go polubila. Sprawdzilismy. Bedzie na poczatku lata w jednym z wiekszych miast w naszej okolicy. eM zamowil juz dla Malej bilety, ale kurcze dupa blada, bo pomino tego, ze to poczatek lata to bilety w 20 rzedzie zostaly. No trudno sie mowi. Dostanie Mloda ten bilet jako prezent na Swieta Bozego Narodzenia od Mikolaja.
      Tu rowniez taki wypad rodzinny, albo dwuosobowy tani nie jest. 20 rzad, a jeden bilet kosztuje 60 euro. Tyle tylko, ze ludzie jednak zarabiaja wiecej niz ci w Polsce.
      Z gwiazdami jest pewien problem, szczegolnie z tymi spoza kontynentu. One biora swoja stawke i nie rozrozniaja ludzi na zarobki, typu Europa wschodnia, czy tez zachodnia. Biora jedna europejska cene. Czyli dobre miejsce na P. Mc Cartneya w Niemczech tez kosztowaloby jakies 100 euro, w przeliczeniu na polskie 400 zl. 100 euro to zakup zywnosci na caly tydzien dla rodziny trzyosobowej i to taki dosc ok zakup. No tylko wlasnie...w Polsce ludzie zarabiaja mniej, ale tu tez nie na kazdy koncert, na ktory by sie chcialo pojsc, sie idzie. Ceny na koncert Rihanny, latem w Niemczech, byly takie same jak w Polsce. Juz mi reka drgnela aby kupic, a jednak... nie pozwolilam sobie. Artysci, ci z wyzszej polki, cenia sie i dla nich to nie wazne kiedy idzie o cene ´biletu, czy to Polska, czy Rosja, czy Rumunia, czy Anglia....

      Prawda jest, ze tego typu imprezy pamieta sie cale zycie. Mnie po koncercie Michaela Jacksona na warszawskim Bemowie nic nie zadziwi, zaden wspolczesny show. Do tej pory, wszystkie obejrzane przedstawienia pod wzgledem artystycznym nie przeroslo koncertow Michaela Jacksona:))

      Usuń
  5. To miłe, że Twój Mąż Cię słucha i pamięta, co chciałabyś i jak sprawić Ci przyjemność :) Mnie też KTOŚ sprawił przyjemność biletami do teatru i komukolwiek nie powiem na co się wybieram, każdy twierdzi, że super, że świetna sztuka! :) To sobie czekam. Cierpliwie :)
    Fajny gość ten Xavier!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Xavier wydaje sie byc fajny, sensowny...w sumie to mozemy ocenic go jako czlowieka scenicznego- prywatnie nic nie wiemy, ale wydaje mi sie, ze jakby bylo cos na rzeczy to by wyplynelo. Skoro nie wyplywa, mozna wiec mowic, ze to fajny, sensowny gosc.

      Moj maz nie od samego poczatku byl taki dokladnie mnie sluchajacy. To czas wspolnego przebywania ze soba i docierania sie zrobil swoje. Na poczatku uszczesliwial mnie malzonek na swoj sposob i wedlug wlasnego pomyslu. Robil niespodzianke mi ale taka, ktora go zadawalala. Wydawalo mu sie, ze ja chce tego samego, czego chce on. Po czasie dopiero zesmy nauczyli sie obdarowywac siebie tym, co nie nam , a tej przeciwnej stronie, przyniesie radoche.

      Milo, ze Cie ktos obdarzyl biletem do teatru:) Pamietam jak kiedys pisalas, ze skoro sie mieszka w tej Wawie to moznaby bylo raz na jakis czas skoczyc np.: do teatru . No i kurcze masz....podchwycone zostalo:)) Trzeba uwazac z zyczeniami (p)

      Usuń
  6. Miło się czytało! Wielki świat!
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Ech tam:)) To tylko emigracja do innego swiata:))
      Pozdrawiam;)

      Usuń
  7. Niech marzenia się spełniają! Dziękuję za wizytę. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. to mi przypomniało pewną historię, która miała miejsce w Holandii... historię prawdziwą, bo opowiedział mi ją znajomy, któremu opowiedział jego znajomy... otóż pewna stacja telewizyjna praktykowała serię takich reality show z cyklu "spełniamy marzenia /życzenia, lub coś w tym guście/"... jakaś małolata, fanka jakiegoś piosenkarza, strasznie chciała go spotkać osobiście... zostać grouppie jakoś jej nie wychodziło, może za smarkata była, może nie miała siły przebicia, by dotrzeć do jego garderoby, ale kolesie z tej telewizji postanowili jej pomóc... dogadali się z tym artystą i zaaranżowano taki ewent, że weszli do jej domu, zamontowali kamery, a on sam schował się w szafie... czekano, aż młoda wróci ze szkoły, a on miał wtedy wyskoczyć z szafy... dodam, że rodzice w robocie, chata wolna... ale coś poszło nie tak... siusiara przyszła do domu, poszła do kuchni, do lodówki, wyjęła słoik jakiegoś pasztetu, zdjęła majtki, siadła na fotelu, wysmarowała się tym pasztetem w kroku i zawołała psa...
    to wszystko na oczach widzów...
    ekipa w studio zdębiała, skamieniała wręcz, dopiero po minucie ktoś przełączył na reklamy, a artysta w szafie dostał komunikat "NIE WYŁAŹ!"... co było dalej, tego nie wiadomo, czy siedział w tej szafie do wieczora, aż się zsikał w galoty, czy wymyślono coś innego, ale puenta jest taka, że być spełniaczem marzeń, czy życzeń, to nie taka prosta sprawa czasem i zanim komuś zrobimy dobrze, nieźle jest przemyśleć różne warianty, a i tak wyjdzie to, czego nie braliśmy pod uwagę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Live to sie jeszcze czasami na filmikach youtube, tych amatorskich, trafia, ale w TV ....nie wierze. Chodzi o show i robi sie show. Tworcy programu mieli zalozenie podekscytowac, z pewnoscia mieli tzw.: "burze mozgow" na pomysl zwiazany z podekscytowaniem publiki i ...znalezli.

      Mi chodzi zgola ( nie bojmy sie, w tej wypowiedzi, uzyc erotycznego slowka) o cos innego. W zyciu bywa tak, ze mamy takich ludzi przy sobie, ktorzy albo gasza nasze pragnienia, zasypuja to popiolem, obys tylko nie poszybowal , np.: cos w stylu podejscia niektorych ojcow do corek: "Glupie dziewczysko, jakich idioctw sie jej zachciewa, na tego rapujacego durnia chce pojechac", albo tacy ludzie, ktorzy pomagaja nam rozpostrzec skrzydla. Sprawiaja ze ten trudny swiat staje sie ciut bardziej jasny , kolorowa i.... I np.: inny ojciec nie mowi jakiez to idioctwa jego corce przychodza do glowy tylko: "skoro chce i jest wobec nas w porzo to czemu nie, kupmy jej na urodziny bilet". Zainteresuja sie , polaza przy tym etc.

      Znam tez inne przypadki znania sie partnerow ze soba. On zapalony motorowiec. Na kolejne jej urodziny kupil jej znowu jakis motorowy gadzet. Kurtke , buty na motor , czy cos tam...no przeciez on to kocha, to inaczej nie idzie uczcic wlasna kobiete. A nie wiedzial biedak, nie dochodzilo do jego lebka, ze ta kobiete ucieszyl by karnet do kosmetyczki, albo na masaze... Nie byl w nia wsluchany. Nie byl to uwazny koles. Niektorzy sa tez tacy bunczuczni mucho-sraczo, ze : "Oni kwiatka swej kobiecie? No w zyciu bo sie jej jeszcze w dupie poprzewraca".

      A ze spelnianiem zyczen to nie trzeba przeciez spelniac wszystkich... czasami trzeba byc tylko uwaznym i np.: podpowiadac: "Chciales/chcialas wybrac sie na ten film...zobacz graja"...byc kims na zasadzie dobrego aniola stroza:))

      Usuń
    2. to było już nieco lat temu, początki mody na "reality show", w Polsce startowały takie projekty /a może jeszcze nie/, jak "Big Brother", czy "Bar", tak więc element "reality" w tych programach bywał spory, a wrzucanie filmików na YT nie tak powszechne... ale z drugiej strony, nie będę się spierał, że ten gag został być może wyreżyserowany od początku do końca...
      ...
      faktycznie, masz rację, bywa tak, że komuś wydaje się że spełnił czyjeś marzenie, tymczasem pojęci nie ma, co nim naprawdę jest i wychodzi na to, że spełnia tak naprawdę swoje...
      to mi przypomina historię dziewczyny, której koleś wymościł łóżko kwiatami, zasypał ją nimi, a ona nagle sięgnęła do torebki, wyjęła nowy model maszynki do golenia i wygnała ptysia do łazienki, bo jej prawdziwym marzeniem było, by się wreszcie kiedyś porządnie ogolił...
      ...
      a osobny rozdział to tak zwane "praktyczne prezenty gwiazdkowe"... dzieciak wymarzył sobie jakiś gadżet pod choinkę, a dostał ciepłe skarpetki... a mamuśka poczuła się bezpieczniej, że smark się nie zaziębi... tu problem w tym, że te skarpetki mogła mu kupić tak bez okazji, ot, z rodzicielskiej troski... czyli tu się okazuje, że czasem nie chodzi o "co?", tylko o "kiedy?"...

      Usuń
    3. Media to WIELKA REZYSERIA :) Czasami zrobia jakis tam film dokumentalny nie podkrecony, ale ja nie wierze. Pamietam jak raz na koloniach bylam, to byly moje ostatnie kolonie. 15 latka sie stawalam i po prostu za rok zegnaj piesni. Z siostra pod Lodz pojechalysmy. Ja w najstarszej grupie, ona w mlodszej. Otoczenie bajka, kolonie pozal sie Boze. Ktos z Lodzi, z tamtejszej wytworni filmowej krecil z nami film, dokumentalny o tym jak to jest na takich koloniach. To byl dokument, a jaka rezyseria! Czlowieku zapomnij. Jak nas meczono gimnastyka poranna. Jak nas ustawiano w rowne rzedy. Powtorzenia. Rowne wymachy rak- wymiekalam, bo tak sie czulam jakby caly program koloni i praca wychowawcow to bylo zadowolenie tych krecacych owa bajke, a program nasz to tak przy okazji sie realizowal- jak sie wyrobimy. Jakies dziwne dziewczyny do naszej grupy, tej najstarszej dokoptowali- w sumie gwiazdy. Byly lepiej ubrane, stare krowiszcza ktore o seksie i chlopakach wiecej gadaly niz je zycie kolonijne obchodzilo, byly wedlug mnie troche niemoralne, przechwalaly sie zlym traktowaniem swych matek. Na poczatku nawet do nich trafilam do pokoju, ale dzielily nas lata swietle w zwiazku z intersujacymi nas tematami. One po prostu opdgrywaly dzieci ze starszej grupy a mialy juz te swoje latka. Graly na potrzeby dokumentu, wreczaly np.: bukiet polnych kwiatow zerwanych wraz ze swieza rosa i wreczaly na porannym apelu panu kierownikowi. Te apele to byla tez mordega. Bywalam na koloniach, w czasach komuny, ale nigdy nie bylo przesady z tymi gimnastykami, z apelami, kadra spoko ludzie, studenci pedagogik wszelakich, normalni chcacy se dorobic ludziska. Cos tam robili: pamietam te 10 minutowe gimnastyki, apel tak, aby bylo, ustawic sie w szeregu i idziemy na jadalnie...o takie rzeczy. A te sprawy pod Lodzia to daj spokoj. Siostra pisala do rodzicow, przeciez twardym trzeba bylo byc, aby przyjechali nas zabrac bo ja ( Ania) placze i teskni.Ja zas pisalam aby przyjezdzali, bo Jola placze i teskni...zwalalysmy na siebie nawzajem , a w sumie obie plakalysmy- kiedy wreszcie do cyca matki? W ogole kadra se na tych koloniach niezle w czambul dawala. Taka jedna miala po tym chodzonego, spokoju wewnetrznego nie mogla osiagnac. Dopiero jak nam o 2.00 zrobila kilka pilotow w pokoju, pobudzila nas ...dala se upust wtedy bylo spoko.

      Po latach obejrzalam ten film. Bylo takie cos rano w TV jak telewizja edukacyjna. Rok 1996 bodajze. Ja na poobiedzie do pracy mialam. Przypadkiem pudlo wlaczylam i ...zonk. Zobaczylam na ktoryms kadrze siebie z lat dzieciecych, az przysiadlam. Film ow puscili i w tv rozgorzala dyskusja madrych glow, jak to za czasow komuny siermieznie bylo. Nie wiedzialam jak tam sie dodzwonic aby zdemontowac ten falsz, nie dalo rady. Nastaly inne czasy i inna naracja nadeszla. Dlatego wybacz.

      A zreszta Twojej wypowiedzi sie zgadzam:))

      Usuń
  9. Bo marzenia Aniu się spełniają tylko nie tak i nie wtedy, gdy tego pragniemy a gdy się spełnią zazwyczaj już o danym pragnieniu zapominamy. W tym tkwi problem z marzeniami one się spełniają, ale nie w tym momencie, w którym powinny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego z marzeniami trzeba uwazac. Jest taki dominikanski kaznodzieja A. Szustak on swietnie mowi wlasnie o tych marzeniach.
      Czesto prosimy Boga , ze chcemy konkretnie czegos, a ON w odpowiedzi pyta: "Jestes pewien? Na serio jestes tego pewien, ze to cie zadowoli?"
      Bo z tymi marzeniami to ludzie postepuja czesto jak dzieci z zabawkami. Pobawia sie troche, pomanipuluja a potem w kat:))) Trzeba wiedziec czego sie chce.

      Usuń
  10. Świetnie napisane:)) Masz całkowitą rajcę, marzenia się spełniają, tylko czasem trzeba trochę poczekać ale też trzeba czasem trochę pomóc żeby się spełniły:)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku. Prosze podpisuj sie. Komentarze anonimowe nie beda publikowane.