piątek, 2 lutego 2018

Nie ma rzeczy niemozliwych...

... napisalam tak przed poludniem, po czym odlozylam temat. Inne sprawy zaczely zaprzatac moja glowe. Czlowiek nie moze dlugo cieszyc sie spokojem. Zawsze cos przyczepic do niego sie musi. Gdybym napisala post rano, mialby on calkiem inny wydzwiek niz obecnie.

  Pobeczalam sie  dzisiaj trzy razy. Bo wiecie jak jest- wszystko jest mozliwe i nie ma rzeczy niemozliwych. Nie ograniczam sie w owym wszystkim mozliwym, czy tez w rzeczach  niemozliwych do rozumienia, ze tylko dobro moze nas spotkac. Wszystko moze nas spotkac. Dobro jako i zlo, choc przywyklismy rozumiec owe : "nie ma rzeczy niemozliwych" w kategoriach posuniecia czegos w pozytywnym- dobrym kierunku., w zalatwieniu czegos nie do zalatwienia.

W grudniu mialam rozmowe z wychowawczynia Marie. Szkola typuje dzieci dalej, wydaje opinie na temat dziecka, w jakiejz to szkole dziecie powinno kontynuowac nauke. Pani zaznaczala, ze Marie pracuje falowo. Nagly zryw, potem przysiad, ale tak ma nie tylo moja Pociecha- typowa cecha tego wieku. Dzieci pracuja falowo. Ulegaja humorom, nastrojom, sa jeszcze niestabilne emocjonalnie.... Taki wiek.
Ogolnie jednak dziecko me dostalo pozytwna , zaznacze tylko, ze ustna, opinie na temat swej szkolnej przyszlosci od pani wychowawczyni. Nic nie stoi na przeszkodzie aby mogla uczyc sie w gimnazjum. No i tak, suma sumarum, zesmy ustalily, ze dzieciak moj dostanie opinie do gimnazjum, ale gdyby cos sie  nagle schrzanilo, tzn. gdybysmy zmienili zdanie, ze wolimy  technikum zamiast gimnazjum, to damy pani znac. Ona zas,  jezeli zauwazylaby, ze Mala spoczela na laurach i uczyc sie wyjatkowo nie zamierza , tez miala sie z nami skontaktowac. Ona sie nie skontaktowala, my nie planowalismy zmiany zdania...czyli pozostalo na tym, co ustalilismy.
Niespodzianka nas dzisiaj zastala, bo pani napisala opnie dosc dziwna, ze nby gimnazjum, ale... techniczna szkola dla Marie jak najbardziej. Wystawila jej opinie na cos z gola innego. O pomylce nie moze byc mowy.
I wiecie co- juz chcialam dzwonic, juz chcialam pedzic, juz zalatwiac, wyjasniac nieporozumienie....rece mi jednak opadly i para zeszla. Nie ma sensu, bo coz moge w takiej sytuacji uslyszec? W ostatecznsci odkreci mi pani cala sprawe w kierunku, ze matka nie posluguje sie niemieckim od malenkosci i nie rozumie sierota Boza co sie do niej mowi. A to przeciez nie tak. I to jest wlasnie owe bycie nie u siebie. Gdyby cos takiego trafilo mi sie w Polsce wiedzialabym jak do sprawy podejsc...tutaj mam  nikle szanse. Nie jestem osoba znaczaca w srodowisku.  Otoczeniu mozna powiedziec, ze taka, albo taka kobita robi "dym", bo ...nie zna dostatecznie jezyka. Przezywalam juz takowe sytuacje...potem szydlo z wora wychodzilo, bo zawsze wychodzi. Straconego jednak czasu nikt nikomu nie przywroci. Zostawilam sprawe na barach eMa. On chyba z takiego obrotu rzeczy sie cieszy, bo on znowuz stawia na technike a nie na ogolne wyksztalcenie. Jest praktyczny. Zobaczymy co z tego wyniknie. Poza tym, w tych innych szkolach, do ktorych Marie zostala skierowana,  tez mozna zrobic mature.
Ja zas becze, bo jak sie komus mowi, ze jakby cos mialo sie zmienic to sie go zawiadomi, to slowa sie dotrzymuje, nieprawdaz? Dziwne w tym wszystkim jest to, ze Marie z niemieckiego ma oceny super. Poslugiwanie sie jezykiem na poziomie bardzo dobrym, czytanie super- czyta wiele poza lekturami....  Z matmy zas ma slaba czworke...To jedyna jej slaba ocena.

Bylam w Polsce. Podczas drogi w jedna , jak i w druga strone, nasluchalam sie polskiego radia. Wczoraj poznym wieczorem, w sumie noca,  wlaczylam telewizor i obejrzalam program Pospieszalskiego "Warto rozmawiac". No i mam mieszane uczucia. Chodzi mi o owa nowelizacje ustawy IPN. Ja czegos nie kumam. W kazdym kraju mozna znalezc dostateczna ilosc tych, ktorzy z okupantem wspolpracowali. taki pomysl na przezycie wojny mieli. Chwalebny, niechwalebny...niech oceniaja ludzie sami, ale.... jakos nikt swoimi ustawami nie robi takiego dymu jaki robimy my. Ani Czesi, ani Slowacy, ani Wegrzy, ktorzy byli chyba po niemieckiej stronie w czasie wojny... Tylko u nas ciagle dymienie, zawierucha i zamieszanie. Tak nieoptymistycznie zakonczylo sie u Pospieszalskiego...no ze niby jakies swiatelko w tunelu widac, o ile poprza nas Amerykanie, o ile sie nie odwroca.

Czuje sie dziwnie, ze to co robia Polacy w swym wlasnym domu odbija sie echem w sumie wszedzie. Jest szeroko komentowane, oglaszane, czesto obsmiewane. Sami sobie dokladamy do pieca, sami z siebie drwimy. Jedni leca na skargi do obcych, drudzy nazywaja ich zdrajcami... Jedni uwazaja  sie za patriotow, drudzy- ci obsmiewani tez...wycieraja sobie wszyscy dupy tym patriotyzmem. Typowo polskie. Wkurza mnie to. Jedni patrioci wysmiewaja tych drugich. Obsmiewaja wszystko co sie da- klauzule sumienia...no po prostu wsio. Brak nam normalnosci. Jezeli czlowiek czegos nie moze zrobic, bo to sie kloci z jego wnetrzem, to nie moze i juz. Fajnie by bylo miec  przyklady w Oswiecimiu kiedy jeden z nazistow odmawia wykonania rozkazu zagazowania wiezniow, albo dokonywania selekcji, uzywania pejcza. bo to sie kloci z jego sumieniem, ale wtedy nie bylyb chyba nazista (?). Zreszta przyklad dziwny podalam, bo w tamtych czasach czegos takiego jak klauzula sumienia nie bylo.
Juz o tym kiedys pisalam. Dunski lekarz mial do czynienia z pacjentami po nieudanych operacjach plastycznych. Byly to  trzy panie i jeden pan, na ktorym dokonano nieudanego zabiegu wszczepienia implantow w klate, czy tez na klate (?). Gosc nie mogl podniesc rak do gory. Lekarze brali panie na poprawki  bez dyskusji i szemran, bo w naszej cywilizacji kobieta musi byc piekna. Poprawiali tym kobietom brzuchy, piersi ... Przy panu natomiast powstal problem. Dunski lekarz stwierdzil, ze poprawi mu ewentualnie jakosc zycia fizycznego, wyciagnie tylko implanty i dolegliwosci fizyczne ustapia. Natomiast w zadnym wypadku nie podejmie sie poprawienia mu wizerunku zewnetrznego, bo to sie kloci z jego , czyli lekarza, wnetrzem, przekonaniami i te inne.
Mozna? Mozna, ale...  nie w Polsce.

10 komentarzy:

  1. Ale czy technikum to coś złego? Bo mnie się właśnie dobrze kojarzy - znaczy, że się dzieciak zna na czymś, w sensie z czegoś tam jest lepszy i warto to rozwijać. A gimnazjum - jeśli dobrze porównuję z liceum w Polsce, to tak dla ludzi.. hmm niezdecydowanych. Że jeszcze się wszystkiego dalej muszą pouczyć, zdać maturę i dopiero potem decydować co chcą w życiu robić.
    Ja do tej pory żałuję, że nie wybrałam np. szkoły zawodowej czy technikum, a liceum. Zero zawodu, zero kwalifikacji, a studia niedokończone.. A tak człek mógłby się dalej kształcić w danym (wybranym wcześniej) kierunku.
    Nie wiem, odniosłam wrażenie, że dla Marie wg Ciebie technikum to źle, gorzej jakoś. Chyba, że się mylę?
    Oczywiście nie zmienia to faktu, że nauczycielka zachowała się nie fair. I szczerze wątpię, że nie zrozumiałaś co do Ciebie mówiła :)
    Ja też nie jestem u siebie, moje dziecko nie jest u siebie. Jesteśmy przyjezdnymi mimo siedmiu lat mieszkania tutaj. Ciągle ludzie dają nam to odczuć - Młodej w szkole, mi w pracy. Eh.. takie życie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marie zamierza ( ma dopiero 10 lat, wiec moze sie jej to jeszcze 100 razy zmienic) zostac nauczycielka, a bez matury moze se tylko pomarzyc. pamietam jak dziewczyny , ktore zamierzaly studiowac poszly se do ekonomika i ...matury nie mogly zdac, bo poziom w ekonomiku byl nie taki jak w ogolniaku...
      Ja to zostawie. Gimnazjum mamy pod nosem, a do tych innych szkol nasz dzieciak ma dosc daleko. Ja sie poryczalam bo gdyby mnie pani odpowiednio wczesniej zawiadomila to bym takiego stresu jak dzisiaj nie przezyla. Po prostu w poniedzialek pojdziemy do gimnazjum i sprawe omowimy.

      Usuń
    2. Ale w technikum też matura chyba jest, prawda?
      Tak czy siak trzymam kciuki, żeby się ułożyło po Waszej myśli :)

      Usuń
    3. Tutaj ow system wyglada troche inaczej. Mozna, ale wlasnie ... ja sie obawiam zeby nie bylo, ze jednak beda tudnosci , program nieopanowany tak jak trzeba... Ja juz sie tym przestalam martwic. Bedzie jak bedzie. zaskoczona tylko mocno bylam tym co sie wydarzylo:))

      Usuń
  2. Też zapytam, bo się nie orientuję. Opinia nauczycielki jest dla gimnazjum wiążąca? Winnych czasach, w innych okolicznościach też musiałem pójść do technikum. Ale wtedy obowiązywała nas też matura.

    Wiesz ile opinii jest w Polsce na temat tej nowelizacji ustawy o IPN. Ludzie wręcz skaczą sobie do oczu. Mam wrażenie, że to kolejny element gry Kaczyńskiego, aby naród był dokładnie ze sobą skłócony. Takim łatwiej się rządzi. I nie obchodzi go, że stajemy się pośmiewiskiem już nie tylko Europy ale i świata. Żałosne.

    Tego ostatniego wątku nie rozumiem. W Polsce mamy klauzulę sumienia i osobiście mam do niej duże zastrzeżenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezeli rodzic chce wyslac dziecko do innej szkoly niz mowi opinia nauczyciela to wtedy musi rozmawiac z dyrektorem nowej szkoly osobiscie i moga odmowic przyjecia dziecka do danej szkoly.
      Mocna na wieczorze informacyjnym dyrekcja podstawowki odwodzila nas wrecz od posylania dzieci do gimnazjum. Rynek pracy potrzebuje robotnikow nie filozofow , tak to oglednie nazwe.
      Mnie zabolalo, ze na rozmowie z wychowawczynia nie bylo mowy ze ona jakies zastrzezenia lub ograniczenia Marie dopisze do opini, ale ona po prostu sie , tak teraz to pojmuje asekurowala w rozmowie ze mna. Nie mowic bo noz widelec narobie "rabanu". Powiedziala wiec jedno, napisala drugie- to tu czeste. Dlatego mi rece opadly od checi wyjasnianai sprawy.

      Ten rzad jest absolutnie niewyksztalcony politycznie. Takie sprawy trzeba umiec przeprowadzic, a nie tak hop siup.

      A Polacy to dyskutanci i co? Tyle maja, ze sobie podyskutuja. Napluja publicznie na siebie, nacharcza... Z ta klauzula sumienia chodzi mi o to, ze zachod nawet nie nazywa takich rzeczy po imi4eniu , a je po prostu ma. Oj Polacy mieliby gdzie indziej poletko dyskusyjne do popisu:))

      Usuń
    2. Z mojego doświadczenia wynika, że takie postawy jak tej nauczycielki, też nie są nam obce.

      Mówiąc szczerze, nie miałbym nic przeciw takiemu postępowaniu jak na Zachodzie. Wynika z własnego postrzegania pewnych problemów. Tylko po co to podpierać klauzulą sumienia? To taki cyrograf, mający usprawiedliwić własne sumienie, z którego wynika, że coś jednak z nim nie w porządku.

      Aniu, wydaje mi się, że nawet ostra w formie dyskusja jest dobrą formą wymiany poglądów ;)

      Usuń
    3. W Polsce masz to jakos usystematyzowane. Wiesz na czym w takim ukladzie stoisz. Ktos ma tak, a nie inaczej uksztaltowane sumienie, ze do pewnych rzeczy sie go nie nakloni. Nie zrobi ich, trzeba wiec szukac dalej, wiesz dokladnie , ze X nie usunie niechcianej ciazy , a Y nie podejmnie sie operacji wszczepienia implantow. Na zachodzie nie jest to takie jednoznaczne. Ja mam wrazenie, ze wlasnie gdzie indziej jest tak, ze jak wiecej wiesz to pewne rzeczy sprawy omijsz ..nie wdeptujesz na mine, ale wlasnie ta wiedza..hm..
      Takie klauzule u nas wzbudzaja sensacje i jak to moze lekarz nie usunac ciazy, a na zachodzie absolutnie sie rzeczy nie nazywa, ale funkcjonuja, nic nie podpisuje ale sürawy sie dzieja i tocza wokol czyjegos sumienia.

      I co przynosi owa wymiana pogladow? Zmienia swiat? Powoduje ze nagle zaczyna funkcjonowac cos , co do tej pory kulalo? Na zachodzie nie dyskutuja , ale zwracaja uwage na rzeczy, ktore komus, czemus przeszkadzaja i organizacyjnie sa o niebo lepsi od nas. Tam dyskusji szalonych raczej nigdzie nie slychac, a jednak...
      Nic nam po dyskutowaniu , kiedy nie ma po owych dyskusjach widocznychg- odczuwalnych zmian:))

      Usuń
    4. Aniu, ale ponoć ta ustawa była od dwóch lat dyskutowana, między innymi z Izraelem... a raban się zrobił, jak się okazało, że rząd nie zamierza zgodzić się ana wygórowane żądania w temacie reprywatyzacji i szykuje ustawę ogranniczającą wysokość roszczeń i krąg osób, które mogą się o nie ubiegać
      w zamian Izrael zaczął krzyczeć Holokaust

      tu celne podsumowanie faktów:
      http://blog.gosc.pl/ksWojciechWegrzyniak/2018/02/04/o-nie-polsko-izraelskim-sporze

      pozdrawiam!

      Usuń
    5. Bardzo dobry artykul Olu. Dzieki:))

      Usuń

Drogi Czytelniku. Prosze podpisuj sie. Komentarze anonimowe nie beda publikowane.