Nie o tym jednak chcialam, a o mojej zieleninie. Kto by przypuszczal , sama bym nie przypuszczala, ze bede sie w zyciu zajmowala roslinami, dbala i ogolnie …
Inny tryb zycia prowadzilam wczesniej. Uczylam sie , uczylam i uczylam. Kladlam sie spac pozno , odsypialam porankami .... Do pracy przykladalam sie jako i teraz , czyli jak malo kto 😎, znaczy sie solidnie. Jak juz cos robic to niech to ma sens.
Goscie u mnie byli. Fajni goscie. Mlodzi , wyluzowani… nie przytloczeni zyciowymi obowiazkami. Milo sie z nimi spedzalo czas. Zrobilam pare zdjec dla ich rodzicow, to pomyslalam sobie, ze : "Co beda sie te zdjecia tak kisic w jakims zapomnianym folderze. Wrzuce je na bloga. Powspominam przy okazji".
Pare lat temu , okolo trzech, powstal w naszym domu dosc scisly podzial obowiazkow. Kiedys robilismy rzeczy wtedy, kiedy mielismy na nie czas. Z reguly tego czasu nam brakowalo, wiec i chaotycznie sprawy sie toczyly. Teraz domem w srodku zajmuje sie ja , poza pomieszczeniami piwnicznymi , te sa jeszcze wspolne do ogarniecia. Na zewnatrz zas : garaz, ogrodek, skladzik i pol skladzika, przypadlo do ogarniecia eMowi.
Stanelo wtedy , ze strony mojego meza, ze w domu zrobione jest wsio po mojej mysli ( zaprotestuje - nie wszystko w srodku toczylo sie po mojej nieskazitelnej, niezmaconej niczym mysli, jakies 90% pomyslow na rozwiazanie przestrzeni w srodku to ja - 10 % eM) , na zewnatrz on - eM - chcial przejac wladze, kontrole i zrealizowac swoje fantazje. Bardzo sie z tego ucieszylam. Nawet sobie obiecalam, ze sie nie bede wtryniac. Spoko leszcza. Hm... jak to z tym spokojem leszcza bylo? Niekoniecznie bylo spokojnie. Przed domem rozwiazalismy problem pol na pol . Czyli przedyskutowywalismy rozne pomysly i wyszlo, mniej wiecej tak :
I troche starsze zdjecie . Z tamtego roku. Inne kwiaty. Tzn. gatunek ten sam, ale kolorystycznie inaczej to w tamtym roku wygladalo .
Dobrze, ze malzonek moj szanowny, nie wtrynia sie w sprawy kwiatow, te sa na mojej glowie. Raz , pan maz, chcial zrobic dobrze. Kwiata nie lubiacego strumienia wody tak podlal, ze kwiat zdechl. No ale … przelknelam, pochwalilam dobre checi i od tej pory staram sie wyprzedzic mojego lubego z konewka.
Zielenina na werandzie, z tylu domu, rowniez prezentuje sie niezle. A co Wy na to?
Wiecej nie bede Wam tu zdjec kwiatow wciskac bo,... nie wypada sie chwalic?
Ogrodek zas w calosc, jak to oporzadzil eM chyba zamieszcze.
Wiem, wiem... jeszcze trzeba w to wlozyc troche pracy. To jeszcze nie wszystko, ale wyjscie z wykopow do takiej pozycji chyba zasluguje na upamietnienie?
Poniewaz zrezygnowalismy z ogrodu na styl uprawny i postawilismy na wygode ( choc trawa to niekoniecznie wygoda… kto ma ten wie , ze starania w to tez trzeba wlozyc).
Mi sie zas warzywnej czesci nadal chcialo, ale bez uprawnych polaci …. problem rozwiazlam nastepujaco- na werandzie donica z pomidorem i na podworzu druga.
Mi sie zas warzywnej czesci nadal chcialo, ale bez uprawnych polaci …. problem rozwiazlam nastepujaco- na werandzie donica z pomidorem i na podworzu druga.
Salata i kalarepa
Zdaje sobie sprawe, ze to smieszne, ale … no wlasnie, a moze nie smieszne? Ogladalam ostatnio plany zagospodarowania Paryza. W 2030 architekci chca to miasto miec zielone. Sprzyjaja zagospodarowaniu balkonow wlasnie na takowe ogrodki . Na plaskich dachach domow i gmachow zakladaja ogrody uprawne- warzywniaki. Ponoc nie kazdy dach nadaj sie na uprawy, na planach architektonicznych przedstawialo sie to zarabiscie. W rzeczywistosci zaczyna rowniez ciekawie wygladac. Ponoc w USA tez sprzyja sie takiemu zagospodarowywaniu przestrzeni.
Uwielbiam roze i powojniki. Roz mam cztery. Powojnikow piec.
To nasza najstarsza rozowa latorosl. Nie trzyma sie dobrze, a i ja, kiedys tam, polozylam na niej lache. Pomimo wszystko rozyczka owa stara sie utrzymac. Starenka ci ona, troche wyleniala, ale chyba nalezy sie jej ciut uwagi z mojej strony? Choc ja sie akurat kwiatami zajmuje.
To zas zakupiona przez internet, jakies 13 lat temu, sadzonka rozy herbacianej. W paku roza owa jest herbaciana, ale kiedy sie rozwija staje sie coraz bledsza, bielsza, traci kolor.
I najmlodszy nasz nabytek. Z tamtego roku. Roza biala z piekna rozowa obwodka na koncach platkow. Zauroczyla mnie.
Jeszcze jeden kwiat , o korym chce Wam napomknac. To powojnik zwacy sie Warszawska Nike. Kupilam go w sklepie ogrodniczym w Niemczech. Ma przepiekne , ciemnofioletowe kwiaty. Tak mi sie spodobal i jest tak zywotny, ze rok temu sadzonke powtorzylam. Mam teraz dwa takie powojniki. Oto nasza zeszloroczna roslinka.
Podziwiajcie. Nie zazdrosccie. Trzymajcie kciuki 😋
















U nas na balkonie standardowo koper, szczypior, pietruszka i zioła :) Na parapecie ponownie w skrzynkach wijące się kwiaty, żeby nas słońce żywcem w chacie nie spaliło. Bardziej mi takie uprawy odpowiadają, niż kwiaty, których i tak bym nie podziwiała, bo na balkonie temperatura 40 stopni prawie codziennie przekracza..
OdpowiedzUsuńPięknie macie w ogrodzie! Na pewno kosztuje to wszystko wiele uwagi i pracy, ale usiąść tak sobie z kawką i książką.. ach! :)
Najfajniej jest Kasiu wieczorkiem, jak sie schlodzi i rodzina idzie spac… a ja moge sobie zasiasc choc na jakis moment. I Taka cisza i … zamiast medytowac, to bodzce wzrokowe mnie rozpraszaja, ale powiedzmy , ze w tym momencie wlasnie kontempluje ta swoja przyrode. Ja to okropnie nie lubie takich szarych blokow, co to przygnebiaja swa bryla i pomalowaniem. To mnie mobilizuje aby choc wokol siebie robic malutki raj:))
UsuńSa kwiaty na upaly odparne. Nawet zaczynaja pojawiac sie w naszych sklepach. A ziola ja jestem jak najabrdziej za, tez mam ziolowe pudlo i tam siedzi se oregano, lubczyk, tymianek… Tymianek i oregano daja niezle polaczenie:)))
Cudne masz te rośliny, pięknie kwitnące.Podziwiam twoje talenty ogrodnicze :))
OdpowiedzUsuńDziki Irmino:)) To nie talenty ogrodnicze, to samo rosnie:))
Usuń