poniedziałek, 12 lipca 2021

Pionier.

 Czytam, ... mam czas to czytam... no co? Kto bogatemu ( w czas) zabroni? Czytam "Zrozumiec Polske szlachecka" Sebastiana Adamkiewicza. Jestem z tych, ktorzy uwazaja, ze aby dobrze poznac mentalnsc danych ludzi nalezy wejsc w ich historie. Najlepiej ta tyczaca sie codziennosci zycia dawniej i probowac dogrzebac sie najglebiej jak sie da. 

Mozemy uwazac, ze polska mentalnosc znamy, wszak z niej sie wywodzimy, i nie musimy niczego w danym temacie dociekac- nic bardziej mylnego. Co innego jest urodzic sie w danej mentalnosc, a co innego umiec spojrzec na nia z boku i na dodatek zrozumiec dlaczego tacy jestesmy.  Do tego jednak  znajomosc historii jest niezbedna. 

Pamietacie posla Sicinskiego? Uczylam sie o nim w komunistycznej podstawowce, choc ... w sumie co  komunizm ma z tym wspolnego? Chyba to, ze komunisci nie znosili wszystkiego co dzialo sie wczesniej. Chcieli, jako zwyciezcy,  napisac historie od nowa. Stworzyc wlasna narracje. Wytlumaczyc ludziom na wlasne kopyto, to co dzialo sie drzewiej. Sluchajac pewnych ludzi, wydaje mi sie, ze komuna zrobila im olbrzymia krzywde i kiedy chodzi o propagande namieszala w glowach nieprzecietnie. Mamy potem zwroty wytrychy w postaci: "kultura judaistyczno - chrzescijanska" oczywiscie w pojeciu , ze to bleeee, "ciemnogrod chrzescijanski", "zascianek".... 

Wracajac do posla upickiego z ziemii trockiej. Sicinski w dziejach zaistnial jako zdrajca. Przerwal sejm , krzyczac:  "Nie pozwalam na prolongate". Opuscil sale obrad. Ponoc obrady przedluzaly sie niemilosiernie i  niezgodnie z owczesnym  prawem. Podpuszczony, czy tez zmeczony niekonczacymi sie dyskusjami krzyknal to, co krzyknal i pozamiatal sobie na dobre. Od niego , oficjalnie, zaczal sie upadek Rzeczypospolitej. 


W tamtych czasach: 

"Inne tez bylo rozumienie demokracji. Nie pojmowano jej jako rzadow wiekszosci, gdyz te interpretowano jako dazenie do absolutyzmu. Przypominano wszak, ze krol- dzieki swoim prerogatywom rozdawniczym- moze latwo zbudowac wiekszosc, ktora zagrozi wolnosci. Odnoszac sie do tradycji chrzescijanskich ( pogrubienie moje) uznawano, ze demokracja polega na wspolnej zgodzie obywateli i uwzglednianiu zdania mniejszosci . (...) Do 1652 roku do protestow pojedynczych poslow nie dochodzilo. Nie oznacza to, ze kazdy sejm konczyl sie podjeciem konkretnych decyzji. Sejmy nie dochodzily do skutku juz w czasach Zygmunta Augusta, lecz dzialo sie to wtedy na podstawie decyzji wiekszej grupy poslow. Byla tez tradycja ( kultywowana dzis m.in w czasie konklawe), ze jesli liczba protestujacych byla mala, to zazwyczaj podporzadkowywali sie oni zdaniu wiekszosci. (...)  Dlaczego wiec w 1652 roku sejm zerwalo veto jednego posla? Po pierwsze tak, jak wspominalem bylo to w interesie nie tylko Sicinskiego, ale wszystkich zebranych. Byc moze, gdyby te interesy byly sprzeczne, mowilibysmy dzis o zabawnym epizodzie w historii sejmu, a nie o tragedii. (...) Coraz wazniejsza byla polaryzacja sceny politycznej. O ile jeszcze w XVI wieku izba poselska byla  przedstawicielstwem okreslonej grupy spolecznej, o tyle w wieku XVII miotaly nia interesy poszczegolnych moznowladcow i stronnictw. (...) Nie jest pozbawiona racji opinia historykow, ktorzy wskazuja na problem , jakim bylo zapisane w artykulach henrykowskich ograniczenie czasu trwania sejmow ordynaryjnych do szesciu tygodni. Wczesniej sejmy trwaly miesiacami , co uniemozliwialo ucieranie kompromisow. Ze wzgledu na ogrom problemow , jakie poruszano na sejmie, ograniczony czas obrad czesto uniemozliwial dochodzenie do jednomyslnosci. (...) Niezaleznie od przyczyn i legalnosci postepowania Sicinskiego stwierdzic nalezy, ze jego czyn byl smutnym precedensem, ktory pozwolil na utrwalenie w tradycji politycznej zrywania sejmu przez pojedyncza osobe. "

Sie chlopu trafilo! Pionier. Popularny sie stal. Jak to trzeba uwazac co sie klepie. Co sie krzyczy i gdzie sie krzyczy. Jedno "ups!" i mozna byc zalatwionym na cacy. Choc obecnie, przy istneniu tylu platform spolecznosciowych, w dobie lajkow wielu chcialoby, byc moze, takiej popularnosci jaka zablysnal dany polityk? Dzisiaj nie wazne jak sie o kims mowi, wazne, ze sie o nim w ogole mowi. 

A mnie znowuz zastanowila ta tradycja chrzescjanska w wydaniu przodkow. Milo jest przeczytac, ze w zwiazku z chrzescijanska tradycja uwzgledniano zdanie mniejszosci, bo sa tacy, ktorzy namietnie dbaja o to aby tradycja chrzescijanska kojarzyla sie nam ze wstydem, ciemnota, brakiem politycznej kultury.  Chrzescijanie tez maja rozne mentalnosci, w zaleznosci od spolecznosci w jakiej sie wychowywali. Chrzescijanie roznia sie miedzy soba. Inny bedzie wyznawca Jezusa  wychowany na podlozu kultury islamskiej, a inny ten wychowany w kultrurze wschodnioeuropejskiej, czy zachodnioeuropejskiej. 

Lubie ten kosciol. 



W kosciele na Mszy nie bylam, w zwiazku z pandemia, chyba wieki, ale czasami bez okazji zajezdzam do tej swiatyni. Ladna jest, przytulna. Nie obwieszona wotami tak, jak polska Czestochowa, pomimo tego, ze jest uznana za miejsce okolicznych pielgrzymek. Podoba mi sie w niej to, ze dekoracja jest gra swiatel. Na srodku wisi krzyz- czesty wstroj katolickich przybytkow na terenie , w ktorym mieszkam- zas swiatlo powoduje, iz widze dwa dodatkowe krzyze. Po lewej i po prawej stronie Jezusa. Dwoch dodatkowych skazancow. W Niemczech jest prosto, bez przepychu, no ale oni mieli pioniera Lutra, ktory kosciolem troche potrzasnal i powytykal mu miedzy innymi zycie ponad stan.  

2 komentarze:

  1. Zrozumieć Polskę szlachecką - ambitny zamiar.
    Wyznam, że chyba osiągnąłem już granicę zrozumienia czegokolwiek i nawet nie próbuję. Chociaż na pewno łatwiej mi zrozumieć przeszłość niż teraxniejszość.
    Historia w PRL... czytając ten wpis doceniam swoją uprzywilejowaną sytuację. Uczyli mnie przedwojenni nauczyciele. Podręcznika historii Polski przez długie lata nie było więc uczyli z pamięci, z przedwojennych podręczników.
    W szkole średniej zasadniczo powtórzylismy cały materiał historii z tym, że duży nacisk był położony na ekonomię jako siłę napedową historii. Nie uważam tego za błąd.
    Chyba w 9. klasie uczono nas o Rewolucji Październikowej, podręcznikiem była Krótka historia WKPB. To była obowiązkowa lektura aparatu partyjnego, ale jak to bywa z lekturą obowiązkową mało który z adresatów ją czytał a tymczasem było tam sporo faktów wymazanych w oficjalnej wersji historii.
    Kościół - też bardzo lubię odwiedzać stare kościoły, ale raczej katolickie. Byłem w Genewie w kościele, w którym nauczał Kalwin - zimno i do domu daleko.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrozumiec Polske szlachecka:) Wydaje mi sie, ze to nie musi byc az tak ambitny zamiar. Przypominam sobie wyklady naszej psorki w ogolniaku, kiedy wprowadzala nam jakas epoke literacka . Na wstepie robila bardzo dobry zarys danego czasu.I ta pozycja mi to przypomina, poglebia i uzupelnia. Poza tym , kiedy czytam o tym jak nasi przodkowie postepowali, co wynika z ich sposobu myslenia, to czasami mam wrazenie, ze widze co niektorych osobnikow naszej nacji zyjacych wspolczesnie:))

      Z historia to u nas w szkole bylo tak, ze trafiali sie nam nauczyciele troche owa historie na okretke bioracy... niewygodne tematy przemilczajacy. Jedna historyce pamietam- elegancka, ladna, zrobiona , ale jedza i ta jedza mowila nam tak, jak bylo. Potwierdzala to, co opowiadal mi jako dziecku ojciec np.: o Katyniu, o napasci ZSRR 17 wrzesnia na Polske... Pamietam tez jak przed matura podpytywalismy historyka jak mamy mowic ( to byly czasy okraglego stolu) , jak zdawac ( u mnie bylo jeszcze tak, ze potem musialam zdawac historie na egzaminach wstepnych na studia). Historyk nam wtedy powiedzial, ze mamy "wyczuwac" komisje. Gadac pod komisje.

      A tych wszystkich rewolucji i apeli z nimi zwiazanych , tudziez pochodow mialam przesyt w podstawowce. Pod koniec szkoly sredniej zaczelo sie to zmieniac, ale skoro nie bylo pochodow to choc krotki upamietniajacy apel, albo zganiano nas na stadion i ... rozmaite przemowienia notabli bez konca sie ciagnely.

      Natomiast z kosciolami. Te niemieckie sa ladne. Chodzi mi o architekture. Wystroj schludny, przyciaga wzrok, kwiaty pod oltarzami... stojaki na swiece po bokach, ozdobne ( stare ) lawki, z powypisywanymi jeszcze dawnymi nazwiskami wlasciceli owych siedzisk- pieknym starym niemieckim pismem, ktorego mlodziez nie potrafi juz odczytac. W bocznych nawach ozdobne konfesjonaly zarastajace pajeczynami. Przepiekne witraze, ale... nie ma tej pstrokacizny zwiazanej z wotami, rozancami, na scianach. Zlotymi , srebrnymi, bursztynowymi wisiorkami oddawanymi Matce Boskiej z wdziecznosci za opieke... Tutaj w tego typu kosciolach znajduje sie jakas niewielka gablotka na wota, z reguly sa to sztandary pielgrzymie i koniec :)
      I mi sie to podoba. Skromniej jest.
      Mi inaczej, niz Tobie, kojarzy sie kiedy wchodze do kosciola np.: ewangelikow. Mi koscioly z reguly nie przeszkadzaja, ze zimno i do domu daleko, ale dziwnie czuje sie na ich celebracjach pamiatki o Jezusie. Katolicy swoja Msza Sw celebruja na bogato, oni skromniej... ja sie w tym nie potrafie odnalezc. Tak tez mialam na baptystycznym swiecie chrztu- kuzyn przeszedl na baptyzm. Chyba nie rozumialam, choc oprawe starali sie zrobic pierwsza klasa.

      Usuń

Drogi Czytelniku. Prosze podpisuj sie. Komentarze anonimowe nie beda publikowane.