niedziela, 16 stycznia 2022

Swiateczna konsumpcja.

Nawiazujac do poprzedniego postu... wyrzucilam dzisiaj niedojedzona puszke kukurydzy. Musze cos zrobic z moimi ludzmi, bo oni dzialaja na zasadzie, ze skubna co nieco,  a resztkami ma zajac sie "pani kuchni". Resztki wkladaja do lodowki na wieczne zapomnienie. 
Nie mam wyjscia- musze lodowke przegladac doglebnie codziennie i robic moim ludziom kolo zadka. Medzic, ze znowu cos otworzyli, nie dojedli i .... marudzic musze, inaczej nie wychowam. 
Dzisiaj, jak to w niedziele, swiateczna konsumpcja. 
Pizza z podsmazonym kurczakiem w curry, czerwona cebula, pomidorem, kaparami, winogronem i orzechem wloskim. Wszystko posypane rukola. Pizza zeszla. Zwrotow nie bylo.



Menu owe planowalam na sobotnich gosci, ale... goscie okazali sie bardzo skromni i tak zwodniczy w swych planach wyjazdu-odjazdu, mieli byc chwile zostali dluzej, a z jadlospisu zadowolili sie tostami.  

Dosc mam ograniczen zwiazanych z szalejacym wirusem. Dobija mnie to. Nie mozna tylko pracowac, jesc, spac i pracowac, zas sklepy spozywcze nie moga stanowic jedynej rozrywki, ktora ludzie zadawalaja sie na koniec tygodnia. 
Wyjscie do restauracji - obowiazuje zasada zaszczepiony i z aktualnym negatywnym testem. Kina, teatry, opery, filharmonie- zaszczepiony albo ozdrowieniec. 
Nie chce mi sie robic dodatowych testow, wiec restauracje jako rozrywka odpadaja. 
Natomiast kino, chcialam wybyc na nowego Matrixa- nie wyszlo. 

Teatr- opera - wypalil. 
Jechalismy w oparach poteznej mgly. Czego sie jednak nie robi dla sztuki. 


 




"Berlin Skandalös" wczoraj w dortmundzkiej operze grali. Muzyka Niemiec lat miedzywojennych. 

Wiadomo, nie sa to nasze polskie szlagiery typu: "Umowilem sie z nia na dziewiata", "Sex appeal to nasza bron kobieca", " Milosc ci wszystko wybaczy", "Juz nie zapomnisz mnie", "Ach spij kochanie"... 

Sa to niemieckie szlagiery tamtych czasow, np.:  przeboj Marleny Dietrich "Ich bin von Kopf bis Fuß auf Liebe eingestellt" ( dla zainteresowanych klik), czy tez "Wenn die beste Freundin" (klik). 
Pomimo, ze obce , trudno mowic o wyrosnieciu na nich, to jednak warto bylo sie zapoznac. 
Tworcy wyrezyserowali owe przedstawienie jako krotka ( poltora godzinna) historie Niemiec- Berlina tamtych czasow. Troche przypominalo mi to pomysl z przedsiewzieciem Rammstein`a  w jego teledysku Deutschland. 
Berlin lat dwudziestych i trzydziestych przeszlego wieku byl miejscem ciekawym. Trzecie co do wielkosci miasto swiata. Preznie sie rozwijajace, przyciagalo nadzieja na swietlana przyszlosc. Do miasta zjezdzali wiec wszyscy potrzebujacy pracy, oszukane dziewczyny z ofertami tyczacymi sie zatrudnienia i ladujace na parkowych laweczkach, chcacy zrobic  kariere, uciekinierzy z rewolucyjnej Rosji... 
Skoro przybywali wszyscy,  wiec zwiazane to bylo tez z szerzeniem sie prostytucji, nielegalnymi walkami, brakiem pracy,  glodem i nedza... Zdarzalo sie, ze ludzie chodzili  z tekturowymi bilbordami informujac,  ze podejma sie kazdej pracy nawet za miske strawy. 
Berlinowi nieobce byly demonstracje sufrazystek. Transwestyci, niespelnieni artysci... 

Za piosenke : "Raus mit den Männern" wykonawcy zostali nagrodzeni gromkimi brawami z czego wynika, ze nastroje feminstyczne maja sie wszedzie dobrze.
  Piosenka powstala jako figiel. Z zamiarem powiedzenie panom co sie o nich mysli zartem... a wychodzi mi na to. ze odpowiednie emocje wzbudza rowniez dzisiaj.  
Mi zas spodobal sie ten wykonawca. Przyciagal wzrok i sluch. Bardzo utalentowany artysta. Mnie powalil. Obsada swietna i polecam kazdemu z dortmundzkich okolic. 










6 komentarzy:

  1. Moje kulturalne zycie tez zubozalo przez Covid. Przez caly czas jego trwania filharmonia daje koncerty, kina sa czynne ale chodzimy don rzadziej. I nawet nie zebysmy sie bali zarazenia bo warunki w salach sa duzo bezpieczniejsze niz np w sklepach czy restauracjach ale jakos brakuje nam dawnego entuzjazmu.
    Zycie towarzyskie zawsze mielismy watle, polegajace na spotkaniach ze znajomymi meza z pracy i z reguly odbywajace sie w restauracjach ale i to zaniedbalismy. Wlasciwie musze z mezem przedyskutowac czy nie czas odnowic tych spotkan......Prawde mowiac oboje jestesmy najszczesliwsi gdy jestesmy sami i w swoim domu.
    Twoja pizza wyglada smacznie wiec nie dziwie sie iz zostala zjedzona bez problemu. Czasem robilam w domu gdy jeszcze dzieci z nami mieszkaly ale rzadko - gdy sie nam chce pizzy to idziemy do ulubionej pizzerni a czasem wpadam do innej, Pizza Hut, ktora kocham bardziej niz ta wspolna i tam zamawiam sobie mala, jednoosobowa. Menadzer mnie juz dobrze zna wiec robi moja scisle wedlug moich wymagan - i jest zawsze pyszna.
    Aniu - dopoki wirus bedzie istnial nie licz na zmiany na lepsze, musimy zyc z nim i tym czego wymaga, niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od momentu kiedy covid zaistnial wypadlo mi wiele kulturalnych imprez. To bylo , oprocz kina, pierwsze wyjscie na kulturalne wydarzenia. I tego entuzjazmu tez mi brak. Jakos tak nie wszystko cieszy:)
      U nas oprocz spotkan z siostra nie odbywaja sie zadne imprezy w rodzinach. Nie swietujemy hucznie swoich okraglych urodzin. Marie , ktora wczesniej robila urodzinowe impry, teraz jakos ja do tego nie ciagnie.... Biedny ten swiat. Samotni maja chyba najtrudniej.

      Usuń
  2. Też jestem zmęczona covidem, do granic możliwości.Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj.

      Mi tez zaczyna on doskwierac.
      Pozdrawiam rowniez:)

      Usuń
  3. Z tymi resztkami to u mnie dokładnie to samo. Dlatego raz w tygodniu obowiązkowo sałatka, zapiekanka albo pizza, żeby wykorzystać wszystko co napoczęte. Wyjścia nie ma - powoli zaczynam się specjalizować w kuchni z recyklingu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze tego nie umiem. Czasami cos wyrzuce, ale coraz bardziej mnie to wkurza:)

      Usuń

Drogi Czytelniku. Prosze podpisuj sie. Komentarze anonimowe nie beda publikowane.