środa, 29 marca 2023

Ambitne plany.

 Zainspirowal mnie post u Szarabajki, bede wiec czasami robila odniesienia do jej wpisu. 

Zakonczylam wlasnie moj tydzien pracy- po 6:00 wrocilam do domu i ... mam labe do piatku rano. Wiadomo , najpierw trzeba bylo odespac swoje i tak sie zlozylo, ze spalam dzisiaj dlugo. 

Robilam od kilku dni ambitne plany na to moje wolne. Zamierzalam dzisiaj sprzatac kuchnie. Za tydzien Wielkanoc, wiec owe domowe miejsce wypadaloby doprowadzic do ladu. Nie, nie mam w domostwie syfozy. Jest przyzwoicie, ale .... znam wlasne katy i wiem gdzie przydaloby sie wsadzic rece. Trudno sie mowi i zyje sie dalej. Wybralam postawe biblijnej Marii. Siadlam i, z ludzkiego punktu widzenia, oddaje sie nierobstwu. 

  Siedze, pije kolejna herbate, dochodze do siebie i nawet palcem w kapciu nie chce mi sie kiwnac. Pisze glooopi tekst na blogu i delektuje sie jednym z odcinkow "Ukrytej Prawdy" w TVN. To dopiero odmozdzacz jak te wszystkie seriale srednich lotow. Mnostwo tego w ofercie programowej polskiej telewizji ( w niemieckiej nie lepiej). Chyba glupiejemy. Stajemy sie coraz mniej wymagajacym intelektualnie spoleczenstwem. 

Maria to choc madrosci zyciowych w meskim kregu sluchala , a ja mam tego typu madrosci , szczegolnie meskie, w glebokim powazaniu. Sama sobie poczytam , o ile bede chciala, i to mezczyzni skorzystaja , jesli beda chcieli posluchac. To ci dopiero czasy nastaly aby "baba" rownala sie w wiedzy z meskimi umyslami:) 

Plany ambitne tez mielismy aby na Wielkanoc zawitac do mamy. Plany byly czynione przed jej smiercia, teraz stracily sens. 

Istnieje  taka jedna biblijna Marta  w mojej rodzine. Ambitna kobieta. Jak ona cos zrobi, to nie ma bata we wsi. Zapobiegliwa, pracowita, martwiaca sie o to, o co nikt jej nie prosil... Ciotka, zona mamy brata, ktora od momentu pogrzebu mojej rodzicielki chyba oszalala. Nasze kurtki nie przystajace do pogrzebowej okazji wypomina gdzie sie tylko da. Maci, placze i dojsc do siebie nie moze . Gdybysmy posluchaly tylko jej madrych porad, pogrzeb bylby jak ta lala, a tak (?) wyszlo jak wyszlo, czyli "bylejak".  Zarzuca mi i rozpowiada po rodzinie jakiz to ja nietakt popelnilam zmawiajac za rodzicielke, i to publicznie, czesc rozanca. Niepojeta jest zapobiegliwosc  naszej rodzinnej Marty, ale najprawdopodobniej szlo jej o to, ze nie okazywalam rozpaczy a bylam na tyle przytomna na ciele i umysle, ze rozaniec przed pogrzebem ( jedna dziesiatke) prowadzilam. Nie uchodzi po prostu. Zamiast godnie cierpiec, to ja sie modlilam. 

Nie mam na nia sily. Jest nieustepliwa i tak pewna swych racji, ze to trzeba pozostawic chyba w spokoju i poddac sie procesowi rodzinnego obgadywania. Kto madry, zrozumie. Kto nie- ten pojdzie za nasza rodzinna Martusia:) 

Martusia przyjezdza na grob naszej rodzicielki ( a ma jakies 30 km) i przestawia nam wience. Jej , przepiekny i okazaly ciagle sie przewracal,  wiec siostra go polozyla na grobie. Hm... nie polezal tam dlugo,bo ciotka przyjechala i go postawila, a ze sie WLASNIE przewracal ,  wkopala go w ziemie i oparla o krzyz. Za kazdym podmuchem wiatru wieniec napiera na krzyz i go przewraca. Mamy dosc. Trzeba bedzie montowac pomnik bo inaczej ciotka nas zajezdzi. 

I nagorsze jest to, ze, z reguly,  te wszelkie okoliczne, rodzinne  Martunie dzialaja w dobrej wierze. Nie mozna im zarzucic pewnej zapobiegliwosci, przewidywalnosci ... a przy okazji dreczenia innych. 

Powiem teraz cos, co dla wielu moze okazac sie niesprawiedliwym osadem, ale bezdzietne kobiety maja czasami tyle opiekunczych uczuc w sobie, ze przelewaja je na sytuacje w dalszej rodzinie. Maja czas. Nie sa zajete mysleniem o swych pisklakach, jak je ogarnac, jak zorganizowac im dzien i  wpierdzielaja sie  innym w zyciorys. Cierpia na nadmiar wolnego i brak zaprzatniecia  glowy czyms intelektualnym. Zyja na zewnatrz a nie w sobie. No i mamy lekki , rodzinny dramat. Az  chce sie im powiedziec: " Usiadz kobieto na dooopsku i poczytaj cos. Moze zaloz bloga i sie rozerwij?"



25 komentarzy:

  1. Dowcipnie podsumowane, ale powiem ci, że nie tylko singielki tak mają i nie dość że energii u takich osób ocean, to jeszcze każą innym żyć pod swoje dyktando , a przynajmniej próbują.
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciotka jest zamezna ( z mamy bratem) , ale bezdzietna. Tak sie im los ulozyl. W ich przypadku jest to przykre. Uwazam, ze ciotka bylaby bardzo dobra matka. Niestety probuje matkowac sierotom w rodzinie, a ze te sieroty stare juz bywaja i zyja wlasnym zycie, jakos do niej nie dochodzi:))

      Usuń
    2. Przypuszczam, że męża tez traktuje raczej jak dziecko, niż partnera...
      jotka

      Usuń
    3. Chyba tak... w tego typu sprawach to ona rzadzi. On podarza za nia poslusznie i wydaje mi sie, ze nawet nie zdaje sobie czasami sprawy o co jej konkrtenie chodzi. Nie rozumie chociazby sytuacji z razancem, ze dlaczego ja to wkurza, ale przyjmuje stan zastany:)

      Usuń
  2. Aniu, historia, którą przytoczyłam nijak się ma do Twojej ciotki i Pani zajmującej się Twoją Matką, więc nazywanie jej Martusią jest biblijnym nadużyciem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zrozumialas tekstu. W nim nie wystepuje zadna pani zajmujaca sie moja matka.
      Tu jest mowa o mojej ciotce. Zapobiegliwej, przewidujacej, martwiacej sie o wszystko... nawet o dalsze otoczenie. O ciotce, ktora wie lepiej jak cos zorganizowac i innych by pedziala do takiego stylu zycia i organizacji.
      Biblijna Marta tez chce wplynac na Jezusa aby siostre przywolal do rozumu i pokazal gdzie jest jej miejsce. Zamiast uslugiwac facetom , rozsiadla sie i sluchala uwaznie co Jezus prawi:))
      Podobny styl myslenia i u ciotki i u kobiety , ktora posluzyla Ewangeliscie do przypowiesci.

      Usuń
    2. A jak Ty byś się zachowała, gdyby Twój dom odwiedził w podróży znamienity gość, żeby odpocząć? Uznałabyś, że wystarczy mu Twoje zauroczenie?

      Usuń
    3. A jak Ty bys sie zachowala?
      Gdybym byla zauroczona moze bym siedziala u jego stop? A moze ocieralabym olejkiem jego stopy? Calkiem mozliwe, ze uwijalabym sie przy kuchni aby go jak najlepiej przyjac....
      Ktora z tych postaw jest wlasciwa dla wyrazenia zuroczenia?
      To chyba zalezy od osobowosci kobiety.
      Wez pod uwage, ze Jezus dobrze znal ten dom. Czesto sie u nich zatrzymywal. Nie byl tam pierwszy raz... to byl znany im gosc.

      Usuń
    4. Ja bym się najpierw zatroszczyła o jego dobrostan. Tak mam. Ale, czy to dobrze, że tak mam? Nie wiem. Za to znam ocenę mego zachowania przez Jezusa i uważam ją za niesprawiedliwą. I tyle.

      Sorki, że pomyliłam Twoją ciotkę z tą osobą, którą Mama wybrała sobie za opiekunkę, a o której często wspominałaś.

      Usuń
    5. Nie wspominalam az tak czesto o opiekunce... moze ze dwa zdania w moich postach o niej napisalam, ale widocznie Ci one utkwily.

      Cos Ci opisze.
      Kiedy bylam dorastajaca dziewczyna, robilam za prawa reke mojej mamy. Po prostu odstawiala wiele wlasnych obowiazkow w moim kierunku- szlo o te domowe rzeczy. W tamtych czasach bylo to normalne wychowanie... ta najstarsza musiala pomoc ciagnac domowy kieracik. Moje siostry maja np.: inne wspomnienia wczesnej mlodosci. Niekoniecznie fajne, ale ja mam swoje.
      Kiedy do nas goscie przyjezdzali to wiedzialam, ze bedzie przewalone bo to byla ciagla obsluga. Nawet sie nie buntowalam, tylko robilam to, czego ode mnie wymagano. Taki czas to byl- taki model wychowawczy i w ogole.
      Teraz po czasie mysle, ze to niefajne bylo... tutaj , gdzie teraz zyje to dorosli sa odpowiedzialni za przyjmowanie gosci. Dzieciakow sie w to nie miesza.
      Znam dziewczyne 10 lat starsza ode mnie- ona jedna i pieciu braci- ktora kiedy widziala zblizajacych sie znajomych idacych do nich w odwiedziny to sie chowala, bo wiedziala, ze ja matka zaraz do roboty zagoni bez zwracania uwagi, ze corka akurat dobrze sie z rowniesnikami bawi.
      Mialam tez wujka. Juz Ci kiedys pisalam, moj chrzesny z Zabrza. On raz do roku robil objazd rodziny. Przyjezdzal tez do nas. To byl tak nieskomplikowany gosc, ze prosil o to, co w domu akurat mamy. Pajda chleba z maslem i sola tez mogla byc i to bylo dla niego pycha jedzeniem. Nie obciazal soba tych, do ktorych przybywal.
      Ten wujek byl ok. Pamietam go i wspominam tego typu wizyty z przyjemnoscia. Kiedy jade do kogos w Polsce od razu zastrzegam ze przychodze tylko na kawe - zadnych obiadow i nie wiadomo czego.
      Natomiast Jezus troche te kobiety odciazyl. Usiadz i sluchaj. Ta sluchajaca obrala najlepsza czastke.
      W koncu chodzi o to aby sie z tymi, ktorych odwiedzamy dobrze przebywalo. O radosc bycia ze soba . Aby oni nie byli dla nas obciazeniem ani my dla nich. Nie chodzi przeciez o to aby bylo zastaw sie a postaw sie.

      Usuń
  3. Faktycznie "Ambitne plany" obgadywać [obrabiać tyłek] ciotce;
    a wystarczy byle pretekst; ewangeliczna Marta i Maria ; szok.
    Kto tu naprawdę potrzebuje modlitwy???
    obmowa; obgadywanie; oczernianie; dorabianie gęby;
    kiedyś czyniłaś to wobec matki, a teraz wobec ciotki;
    kto będzie następny??? robisz z igły widły;
    pierdoła urasta w Twoich oczach do rangi problemu;
    "nie czyń drugiemu co Tobie niemiłe".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aisab:) Wyluzuj.
      Pojedziesz do mojej ciotki i powiesz jej , ze poniosla szkody moralne w zwiazku z opisem jej postaci u mnie na blogu? A moze dajesz sie wkrecic, bo sytuacje i ich zbieznosci z opisami zawartymi na blogu nie maja zwiazku z rzeczywistoscia?
      Pokombinuj troche w tym kierunku:)
      Tak, jak najbardziej ten Twoj SZOK, ze posluguje sie zyciowo ewangelicznym pierwowzorem nie jest do przyjecia. To Ty probujesz z igly widly robic.
      A za modlitwe dziekuje:)) Z pewnoscia sie przyda:)

      Usuń
    2. I to " Nie czyn drugiemu, co tobie niemile" jak najbardziej staram sie wprowadzac w zycie. I powiem Ci w tajemnicy... ciatka orez taki wysunela, ze to ona pierwsza uczynila i czyni nadal nam to, co dla nas i dla niej niewatpliwie byloby niemile. :)
      Do nikogo z rodziny nie wykonalam korygujacego telefonu. Z nikim na dany temat nie gawedze, oprocz siostry , ktora mnie informuje. Pozwalam ciotce dzialac w bardzo szerokim zakresie obejmujacym rodzine i znajomych, a sobie daje upust na blogu. Przelykam te jej uwagi i brak koscielnego wykrobienia, ze popelnilam olbrzymi nietakt nie lezac pod trumna matki i nie rozpaczajac a majac sile sie za rodzicielke publicznie modlic ( prowadzic dziesiatke rozanca).
      Do tego ona dotknela trumny mamy i .... uznala , ze to nie byl dab. Bo ona z wyksztalcenia administracja, zna sie na drewnie. Gdybym te trumne zamawiala sama trudniej byloby mi owe insynuacje przelknac, ale byy ze mna siostry i wiedza jak sprawa wygladala. Ile trzeba bylo zaplacic , jak inne trumny wygladaly.... ewidentnie moja ciotka to obecnie osoba bez wazniejszego zajecia.

      Usuń
    3. Aniu> nie odniosłam się do wątku; " a majac sile sie za rodzicielke publicznie modlic ( prowadzic dziesiatke rozanca),
      moim zdaniem> modlitwy nikt nie powinien się czepiać.
      Mnie też siostra zrobiła awanturę, gdy przy trumnie Taty odmawiałam dziesiątkę różańca;
      [widocznie zwyczajowo rola ta jest zastrzeżona dla obcych];
      potem przy zgonie Mamy zamówiła prowadzącą [moją rówieśnicę], a ta ją wystawiła, nie przyszła i nie miał kto przewodniczyć modlitwie. Tylko jakie to ma znaczenie? Być może są regionalne zasady, które naruszyłyśmy...?
      Przy śmierci bliskiej osoby są emocje, więc po co chować w sercu uraz???
      Na rocznicę śmierci teściowej kupiłam [grób teściowej i teścia] sztuczne kwiaty. Siostra męża zrobiła mi awanturę, bo kto kupuje latem [w lipcu] sztuczne kwiaty??? Następnym razem kupiłam żywe w donicach, to znowu pretensje, bo kto będzie jeździł je podlewać?
      teraz mąż daje siostrze pieniądze i ta kupuje kwiaty/wiązanki wedle swego gustu.
      Na grobie brata zapalam tylko znicze, bo bratanica nie życzyła sobie "dziadostwa" i jest okey.
      Trumna już jest w grobie; jakie to ma znaczenie czy z dębu, czy z sosny?
      Ciotki pretensje wynikają z mentalności;
      w polskiej produkcji około 80% trumien wykonuje się z drewna sosnowego. Dzieje się tak, ponieważ jest ono najtańsze i najłatwiej dostępne. Dawniej tradycja nakazywała chować zmarłych w trumnach dębowych lub z innego szlachetnego drewna, jednak powoli odchodzimy od tego zwyczaju. Zmiana naszej mentalności powoduje, że coraz mniej zwracamy uwagę na opinię innych, zatem przy wyborze kierujemy się głównie ceną. Rozumiem że uwagi ciotki mogły zaboleć, biorąc pod uwagę okoliczności; ale...
      to Ty robisz z tego problem; przyrównując mentalność ciotki [wiek?] z Twoją mentalnością i być może zaściankowością; a tego nie da się zestawić;
      każdy wiek ma swoje prawa i swoje przyzwyczajenia;
      gdybyś tego nie brała sobie do serca > było/minęło i nieprawda, ciotka już taka jest a na starość nie da się człowieka przerobić na nastolatka; to se ne da....:)
      moja siostra też taka jest [90 lat] i ustępuję jej, po co ją drażnić i denerwować?

      Usuń
    4. P.S ; źle zdanie zbudowałam; źle sformułowałam;
      "...to Ty robisz z tego problem; przyrównując mentalność ciotki [wiek?] z Twoją mentalnością i być może zaściankowością; a tego nie da się zestawić...";
      miałam na myśli zaściankowość ciotki; \tylko źle sformułowałam :) młodzi teraz są światowi więc nie przywiązują wagi do mentalności ludzi starszych.

      Usuń
    5. Aisab... wszystko racja, ale ta moja ciotka ma 62 lata- to nie jest stara kobieta. Moglaby sie jeszcze wysilic na zrozumienie, a nie pokazywac ta swoja dziwna , jak to sama nazywasz, zasciankowa mentalnosc.
      To nie ja robie problem. To ona dzwoni wszedzie i rozpacza... jak to bylo. Trumna byla debowa- nie chce opisywac szczegolow dokonywania wyboru, ale my nawet wyjscia nie mialysmy aby pochowac mame w sosonowej trumie, choc mama takie wyrazila zyczenie, kiedys tam przed smiercia. Aby bylo taniej mozna bylo mame poddac kremacji, ale na to znowu ja nie chcialam przystac ( taka zasciankowa mentalnosc). Skoro wiec nie urna to trumna i to debowa - nie bylo wyjscia.
      Mama sobie na pogrzeb ( przy finansowym naszym wsparciu i oszczedzaniu ) sama uciulala. Miala ladny pogrzeb. Z tym rozanicem tez spokojnie. Prowadzily moje dziewczyny z dawnej wspolnoty- nie popelnilam zadnego regionalnego fauxpas. Ciotka jest po prostu niedouczona. Na dodatek poczula sie pominieta w pogrzebowych przygotowaniach. Wieczorami bylam tak padnieta , ze nie odbieralam od niej telefonow, bo ona domagala sie relacji- chciala wplywac na nasze decyzje, czyli odplacila nam tak, ze skoro nie sluchalismy jej drogocennych porad wiec zaczela piac po rodzinie jak bylo syfiasto.
      Ja jej odpuszczam, ae ona tak sie rozhulala barkiem naszej relakcji, ze zaczela nasze dzieciaki czepiac. I na to nie chcemy pozwolic, bo co te dzieciaki winne, ze matki tak rozstrzygnely i ze nie podoba sie to ciotce?

      Usuń
    6. Aisab obserwuję od dłuższego czasu Twoją misję pod nazwą "będę trollem". Znów pouczasz i stawiasz do kąta doskonale wiedząc, że nic, co w dyskusji napisane przed "ale" nie jest ważne. Z wielu blogów zostałaś wyrzucona i zablokowana a teraz urządzasz się tutaj? Jesteś przykładem katolickiej obłudy. Nie pozdrawiam.

      Usuń
    7. Aniu> z mojego punktu widzenia wygląda to tak;
      może ciotka to nie jest stara [62 lata] kobieta;
      ale widocznie taki ma charakter, że lubi dominować;
      a przy ty widocznie przesiąknięta regionalnymi
      zwyczajami; taki typ człowieka, który liczy się
      z opinią ludzi; a niektórzy faktycznie hołdują zasadzie
      "zastaw się a postaw się";
      [mnie osobiście to wnerwia];
      Aniu po co się nakręcać i gryźć się tym
      "co jedna baba drugiej babie"?
      dzieci możesz uprzedzić, uświadomić,
      podszkolić dzieciaki;
      żeby się nie przejmowały się tym, co im ciotka
      opowiada; można zrobić dobrą minę do złej gry;
      jednym uchem wpuścić, a drugim wypuścić;
      jest taka śląska mądrość;
      " „Zrób sie głupi przyjdziesz fraj”
      – czyli udaj głupiego, a będziesz wolny /zadowolony.
      Im bardziej się nakręcasz i to roztrząsasz, tym bardziej
      Cię gnębi; w ten sposób nigdy się od tego nie uwolnisz;
      bo za jakiś czas inny problem wypłynie;
      myślę, że w wielu rodzinach jest taka osoba "dyrygująca" innymi; samo życie :)

      Usuń
    8. Klarko> nie życzyłaś sobie abym na Twoim blogu komentowała, więc tam nie bywam;
      więc o co Ci się rozchodzi???
      nie przyszło Ci do głowy, że może
      ja nie życzę sobie takich pouczeń?
      bo jakim prawem to czynisz?
      wyrzucasz mnie z bloga Ani?
      czy robisz za adwokata Ani???
      jeśli Ania choć jednym słowem napisze,
      że nie życzy sobie abym komentowała;
      nie będę tutaj zaglądał;
      Ania komentuje na moim blogu,
      dlatego w ramach rewizyty bywam tutaj;
      uzurpujesz sobie prawo do "urabiania" mi opinii;
      byle mnie zdyskredytować.
      Jak to się ma do Twego hasła [sloganu];
      "Dziś też Cię kocham" ???
      no cóż; bez Twoich pozdrowień jakoś przeżyję;
      ale pouczeń Twoich nie przyjmuję.


      Usuń
    9. Aisab i Klarka.
      Lubie Was obie , jako kobiety i lubie czytac Wasze wpisy.
      Klarka ma racje, ze Aisab bywa wqrzajaca. I chyba Aisab zdaje sobie z tego sprawe, nieprawdaz?
      Klarko ja czasami "pojezdzam" po Aisab na jej blogu. Przypinam jej, ze za nia to juz chyba tylko sie modlic pozostaje, bo wedlug mnie jakies dziwne rzeczy wyglasza. Moze nNie bywam grzeczna, wiec... daje jej prawo "pojechania" po mnie. I masz racje Klarko ... nie nazwe tego obluda, ale to ( w nas) jakas katolicka schizofrenia:)
      Przykre, ale chyba prawdziwe:)

      Usuń
    10. Aisab

      "" „Zrób sie głupi przyjdziesz fraj”
      No i tego nie umiem. Wzdragam sie robic z siebie idiote i glupka przy idiotce:( Chcialabym ja ciut wyzej mentalnie podniesc, ale... oporna to i ciezka kloda drewna.
      Dzieciakow jednak tykac nie pozwolimy, bo ciotka nie ma zdiagnozowanej choroby psychicznej. Jest zdrowa i niech sie trzyma na wodzy.

      Usuń
    11. "...No i tego nie umiem...."
      umiesz...umiesz skoro mnie pouczasz;
      "WYLUZUJ" wystarczy to zastosować
      u siebie względem ciotki.
      Dzieciaków w animozje dorosłych nie powinno się
      mieszać. Nie godzi się - moim zdaniem.
      Gdy emocje opadną, wszystko wróci
      do normy; tak to widzę;
      ale ...co ja tam będę Cię pouczać;
      moja misja pod nazwą "będę trollem"
      ma ograniczone możliwości;
      bywam tylko na tych blogach,
      których właściciele komentują u mnie,
      a są to tylko 4 blogi [Radka, Boi, Kolokazji i Twój];
      zatem moje trollowanie ma się nijak
      do złośliwości i mściwości innych,
      ale jeśli postrzegasz mnie jako trolla,
      to nie muszę się tu produkować;
      ustąpię miejsca innym.
      Nic na siłę; pozdrawiam :)

      Usuń
    12. Aisab

      Czyzbym napisala gdzies, ze postrzegam Cie jako troll?
      A jak Cie inni postrzegaja? Powinnas innych o to zapytac...kazdy z nas ma wyrobione wlasne zdania na temat kazdej blogowej osoby, ktora odwiedza. O mnie tez ludzie maja swoje zdanie:) Czasami to az sie boje, kiedy o tym pomysle. (p)

      Usuń
  4. Wiem jedno - ile rodzin tyle charakterow i roznych zachowan wiec sztuka jest manewrowanie by calosc jakos sie zgrala i godzila, w dodatku tak by w tym zmiescic wlasna wole i zdanie, integralnosc.
    Mam szczescie nie posiadajac juz rodziny w sensie ciotek czy kuzynek, co mam to tylko bardzo ugodny ziec i synowa a do malzenstwa syna nie wtracam sie, ona do naszego tez. Czyli praktycznie jestem Ja i maz i mamy swiety spokoj. Oczywiscie latwo mi mowic majac taki uklad - wydaje mi sie ze gdybym byla otoczona dalsza rodzina i pouczana przez nia to zaraz na poczatku oznajmilabym iz sobie nie zycze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, im mniej ludzi wokol nas tym niby wiekszy spokoj, ale samotnosc tez nie jest dobra. Moze byc z czasem cierpieniem. Czesto mowi sie o ludziach starych nazwanych sierotami- osieroconymi przez bliskich, ktorzy przezywaja wlasnie bardzo intensywne, dopiekliwe chwile samotnosci. :) Tez bym tak nie chciala.
      Ciocia ma bardzo ciezka wrazliwosc. Jej mozna powiedziec, ze sobie czegos nie zyczymy ( srednia siostra wytoczyla dziala; ja przyjelam postawe milczenia), a ona i tak bedzie robila to co uwaza za sluszne. Uwazam, ze najlepszym wyjsciem jest przeczekanie tego co nam robi.
      Mysle poza tym, ze ona rowniez przezywa zalobe po mojej mamie i ... moze stad to rzucanie sie? Taki obrala sposob poradzenia sobie z dreczacymi ja uczuciami i emocjami?
      To oczywiscie nie usprawiedliwia tej jej rodzinnej nagonki, ktora rozpetala, czy tez probowala rozpetac:)

      Usuń

Drogi Czytelniku. Prosze podpisuj sie. Komentarze anonimowe nie beda publikowane.