piątek, 12 maja 2023

Garsc nowosci ( wiadomosci z wielkiego swiata).

 Pierwsza pozytywna wiadomosc to taka, ze wlasnie eM odebral moj samochod z naprawy. Druga pozytywna wiadomosci - dobrze, ze mam u boku meza zalatwiacza, ktory ogarnal dany temat, bo mi sie nie chcialo lazic po woz.  Mozna pomyslec: " Coz za baba len!" Spokojnie... ja tez swoje robie na tym lez padole. 


Nie przypominam sobie, zebym kiedys tak czysty samochod miala. Mylismy go, ale zeby glancowac to ... jakos ... nie pamietam. Znaczy tego blysku nie pamietam. 

eM uwaza, ze od czasu do czasu, ze wzgledu na jakosc mycia samochodu w warsztacie VW, powinnam dawac sie puknac. Teraz moze z boku? 

Raczej wole brudasem jezdzic. Czy tez umytym bez polysku, niz przechodzic stres zwiazany, mowiac jezykiem eMa , z puknieciem. Niech sam sie daje pukac, jak mu sie to podoba. 

Kolejna w miare pozytywna wiadomosc, ale uszczuplajaca portfel... zamowilam urlop na pazdziernik. Pojedziemy z Marie do Wenecji. Jeszcze nas tam nie bylo. W wielu miejscach nas nie bylo. Nie bylysmy w Swionujsciu, w Bialymstoku ( chcialabym to miasto zobaczyc), Olecka tez nie widzialysmy jako i Sandomierza . Nie mowiac nic o Chicago, ale w Wenecji dotychczas rowniez sie nie pojawilysmy wiec pora sie tam wybrac. 

Chyba nie brzmi to jak przechwalanie sie? 


I to by bylo chyba na tyle. Taki post nic... pierdu, pierdu.

A z ambitniejszych wiadomosci. Sledze w necie 41 Festiwal Szkol Teatralnych Klik. Niektore z przedstawien szkol sa emitowane na youtube. . Mlodzi, zdolni, starajacy sie ... fajna sprawa. Ogladam bo syn kolezanki konczy jedna z polskich szkol teatralnych . 

Ps. Dopisze jeszcze male co nieco, bo jest sie czym chwalic. Znalazlam w okolicy sklep z ziolami i przyprawami. Kupilam w nim sfermentowany czosnek. Tylko teraz problem powstal. Do czego sie go uzywa? Nie smierdzi, nie jest kwasny a slodziutki. Moze do chleba? 


Mozna tutaj dostac prawie wszystko. Sol wedzona, zasuszone male glowki roz do napojow, wszelkiej masci ziola, olejki.... Po prostu wypas!

Ps 2. Szukajac czegos w necie, w Wielkiej Historii natknelam sie na tekst mowiacy o tym,  jak Caryca Anna Romanowa upokarzala ksiecia Michaila. Nienawidzila malzenstwa i ludzi z tego powodu szczesliwych. Ksiaze Michail zgrzeszyl, bo zakochal sie we Wloszce i dla niej zmienil wyznanie na katolickie. Dla carycy bylo to jeszcze  gorsze niz samo szczesliwe malzenstwo Michaila. Wkrotce po slubie Wloszka odeszla z tego swiata a Caryca zamienila ksiecia Michaila w nadwornego blazna. Kazala mu udawac kure. Musial siedziec w kurzym gniezdzie, w sali w ktorej przyjmowala gosci i udawac, ze wysiaduje jajka. Klik. 

Okrutne, nieprawdaz?

26 komentarzy:

  1. Czosnek do sałatek chyba, bo to raczej kiszony pewnie.
    Ja auta nie tykam, ale mąż regularnie woskuje, więc nie tylko błyszczy, ale i brudzi się mniej, a woskowanie samodzielne nie takie drogie.
    U nas co roku odbywa się Arlekinada czyli festiwal młodzieżowych zespołów teatralnych z całej Polski, w jury zasiadają znani aktorzy.
    Okrutna caryca to mało powiedziane, ale że on się na to zgadzał?
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czosnek wyglada na wysuszony, ale w srodku ma slodki miazsz. Sprobuje wiec do salatki.
      Sprzatam samochod w srodku aby w czystym siedziec. Zewnatrz zas... no coz mi nie przeszkadzaja zadrapania karoserii, wgniecenia, ale mezowi przeszkadzaja. Dla mnie wazne aby jezdzil. Nie wiem jak sie woskuje. Do tego potrzebna jest chyba specjalna maszyna.
      Ksiaze Michail nie mial nic do gadania. Rzadzila ona, a to byl typ wschodnich rzadow- podwladny nie mial nic do powiedzenia o ile chcial zyc. Uciec tez nie bylo gdzie.

      Usuń
    2. Mąż kupuje opakowanie wosku samochodowego w butelce i sam naciera karoserie, szybko się robi i długo trzyma, butla starcza na 2 razy. Bez maszyny.
      jotka

      Usuń
    3. Czyli bede musiala sie dowiedziec ciut wiecej na temat woskowania i moze bede to robic:)

      Usuń
  2. Takiego czosnku używam do marynat lub szpinaku na gęsto.

    Te Ruskie to naprawdę jakieś powalone są.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym czosnku dobrze wiedziec.
      Mozna odniesc takowe wrazenie , kiedy czyta sie o rzadach w tamtym swiecie.

      Usuń
  3. Oto dowód jak bardzo kobieta zmienną jest; teraz piszesz
    "- dobrze, ze mam u boku meza zalatwiacza, ktory ogarnal dany temat..."
    a we wcześniejszej notce na niego psioczyłaś [nie chce mi się szukać cytatu-dowodu], że Ci się włazi w paradę; podsłuchuje i coś tam...,coś tam.
    Nie dogodzi...
    pozdrawiam Aisab

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie kochaniutka 🤣
      Pominęłam tylko w tekście takowy fakt, że mam zapalenie ścięgna Achllesa i ... oszczędzam się w chodzeniu. I umiejetnosci mojego meza sa w danym przypadku wykorzystywane jak złoto.😇

      A poza tym to właśnie, czy oni nie mogli by czytać nam w myślach.? Wspomagać wtedy, kiedy jest to nam potrzebne i nie mieszać się kiedy sobie świetnie radzimy? 🫠

      Usuń
    2. Jestem "za a nawet przeciw" :)
      Ścięgno mam {chyba ? } zdrowe, ale za to daje mi popalić
      kręgosłup; od roboty; już 4 dzień zasuwam na ogrodzie,
      a mąż komentuje, że "chciałabyś wszystko w jeden dzień
      zrobić...". Albo ja jestem taka ślamazara-niezdara, że nawet w ciągu 4 dni nie zdołałam przerobić roboty, albo...tej roboty tak dużo. Już sama nie wiem;
      ale...podobno męża trzeba słuchać,
      więc na dziś robotę porzuciłam.
      Odpoczywam :) :) :) a Ciebie pozdrawiam :)

      Usuń
    3. A może pan mąż mógłby Tobie pomóc?
      Pewnie, że na raz nie zrobisz wszystkiego. Cztery dni na doprowadzenie ogródka do porządku to może być mało. :)
      Uważaj na kręgosłup.

      Usuń
    4. Mąż szlaja się po szpitalach;
      bo mu serducho nawala;
      ale pomagać pomaga;
      nie ma wyjścia;
      sama nie daję rady obrobić
      naszego ugoru, bo sił
      coraz mniej :)
      pomidory zamiast pikować w marcu,
      to ja robię to w maju;
      wniosek -2 m-ce opóźnienia.
      Nie dogoni i w sto koni,
      a co dopiero w starości;
      zmarnowanego, minionego czasu.

      Kręgosłup sama sobie uszkodziłam;
      robiąc samowolnie przemeblowania
      pod nieobecność w domu męża;
      bo on nie cierpi przestawiania mebli; O!
      to jego wina, bo powinien lubić to samo co ja :)

      Usuń
    5. Wiesz co? Ja to sie zastanawiam, ze dlaczego my flancujemy pomidory, te ogrodki warzywne uprawiamy... nanosimy sie wody, trzeba pielegnowac... zajecie jest- nie powiem, nudy nie ma, ale czy trzeba az tak?
      Ja zrezygnowalam z pomidrow i ogorkow . Posadze pare ziol i dobrze bedzie. Co roku obiecuje sobie, ze zmniejsze ilosc kwiatow na werandzie, bo przed domem nie moge- tak ulozylismy wystroj, ze inaczej nie wychodzi. Na werandzie co roku ma byc mniej a wyszlo znowu tak, jak wyszlo... w polowie sierpnia brakuje mi juz wody do podlewania- trzeba kombinowac z tymi kwiatami.
      Narobilam sie dzisiaj z przygotowaniem (kwiatowym) werandy na lato i zostalo mi jeszcze 7 kwiatow do zagospodarowania. I wkurzylam sie na sama siebie, ze mialo byc mniej a znowu wyszlo tak, jak kazdego roku.
      Narobilam sie... meble na werande wnosil eM. Mloda je myje, ale z kwiatami tez niemalo jest roboty. :)

      Usuń
    6. Ta robota głupiego tak trzyma się mnie od dzieciństwa.

      Kupić sadzonki pomidorów [u nas 7,-zł/szt] to się nie opłaca; na deszczówkę mamy beczki, żeby nie odprowadzać do kanalizacji i nie płacić haraczu,
      więc wykorzystuje się ją do podlewania;
      ogórki wysiałam jedną paczkę; nie zakiełkowały;
      musiałam siać drugą paczkę -nie wiem co wzejdzie.

      mąż wciąż ze mną wojuje, że za dużo roboty zadaję sobie i jemu [z warzywami i kwiatami];
      ale potem z radością rozdaje sadzonki i owoce.

      Dziś pochwalił moje bratki-kwiatki, jest ich mnogo i pięknie zakwitły, a wszystko z moich, zebranych wcześniej nasionek. Tylko sama sobie zmarnowałam wiele kwiatów, bo na zimę zostawiłam na przechowanie w szklarence i zmarzły. Tyle mojej jesiennej roboty się zmarnowało..

      U mnie chęci do roboty są, tylko siły i kondycji brakuje.
      Starość nie radość; młodość nie wieczność.

      Usuń
    7. Jesteś bardzo pracowita.
      Szacun. Ja też lubie te zieleniny wszelakie. Lubie patrzeć i podziwiać jak z ziarna wyrasta piękna dorodna roślina ale jednak to zabieganie wokół tego wszystkiego. Ja jestem młodsza od Ciebie i nie wyrabiam.
      Czas mi leci nieubłaganie. Raz przed domem poszłam oberwać przekwitłe kwiaty. Po trzech dniach widze, ze znowu sporo uwiędłego kwiatostanu mam . A to nie mineły trzy dzionki a prawie dwa tygodnie.
      Zaczynam to flancowanie ograniczać.

      Usuń
  4. Ależ wypastowany ten samochód!
    My z zasady kupujemy szare samochody bo nie widać na nich kurzu/brudu.
    W rezultacie samochodu nie myjemy, inna sprawa, że robi to za nas warsztat, który robi okresowy przegląd.
    No, czasem myję okno kiedy jest mocno zakurzone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pomysł z tymi szarymi samochodami.
      Ja mam czarny i brud widać. Małżonek ma biały i też widać.
      Mi ów warsztat dlatego wywoskował aby nie było widać różnicy pomiędzy resztą blach a nowym zderzakiem. Inaczej nie myją.

      Usuń
  5. Ale jak to? Bez eMa pojedziecie do Wenecji? Kto się będzie Wami opiekował?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę jeszcze się zgubimy i będziemy ryczeć za eMem. Ja myślę teraz, że on to celowo robi aby usłyszeć nasze wycie za nim aż z Wenecji. Męska próżność. :)

      Usuń
    2. W Wenecji jest pięknie;
      będziecie bardzo zadowolone;
      byle Wam pogoda dopisała;
      P.S. powyżej znowu się nie podpisałam;
      przepraszam> nawalam nawet na blogu.

      Usuń
    3. Mam nadzieje, ze jest pieknie. Nigdy nie bylam. Robie juz plan zwiedzania, tzn. czytam historie Wenecji. Pogoda chyba dopisze , ale wlasnie- oby deszczowo nie bylo.
      Po stylu mozna sie domyslec, kto pisal komentarz:)

      Usuń
  6. Matuchno, jakie cudne to autko!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajna jesteś Ty i Serpentyna, bo potraficie pochwalić, a nie dusić gula.
      Cenię wszystkich moich Komentarorów, każdy z Was coś fajnego wnosi, mówi, ale cenię też to, że potraficie pochwalić;)))

      Usuń
    2. Matko kochana, dlaczego mam "dusic gula" i w dodatku kłamać? Podoba mi się, to podoba! Podobnie jak Twoja perspektywa wyjazdu do Wenecji. To piękne miejsce.

      Usuń
    3. Ogolnie to mowi sie, ze nasi Rodacy sa zazdrosnikami ( dusza gula), ale Ty wylamujesz sie z tej reguly, czy tez dajesz calkiem inny przyklad.
      Brawo TY!

      Usuń
  7. Pieknie sie samochod prezentuje - czysty i lsniacy, srodek pewnie tez.
    Ja myje moj czesto chociaz nie pastuje, odkurzam wnetrze tez.
    Niektore nasze myjnie potrafia myc podwozie i silnik ale jeszcze nigdy z takich nie korzystalam. Mamy miejsca do ktorych daje sie auto do detail czyszczenia, tzn super dokladne, kazda szparke, kazda czesc odpowiednim srodkiem. Mozna takich zamowic zeby przyjechali i zrobili to pod domem. Kosztowne ale od czasu do czasu powinno sie. Myje samochod na myjni ale odkurzam pod domem jako ze automaty na myjni maja krotki czas odkurzania a swoim odkurzaczem ktory jest specyficzny dla aut odkurzam tak dlugo ile mi potrzeba. Moj ma grafitowy kolor, meza tez - i jak slusznie zauwazylas na kazdym kolorze widac kurz.
    Mysle ze wycieczka do Wenecji bedzie atrakcyjna, zycze by sie wspaniale udala.

    OdpowiedzUsuń
  8. Część komentarza dla Ciebie znajduje się powyżej.
    Tez odkurzam auto w garażu, bo mam odkurzacz przemysłowy. Spadek jeszcze po teściu. Ciągnie ten odkurzacz jak złoto, włosy z głowy potrafi wyrwać. 🤣
    Na zewnątrz niezbyt dbam o stan karoserii, czym wkurzam małżonka. To on myje mój samochód, dba o zewnętrzną stronę misy, ale jednak nie pastuje. Muszę mu to chyba wytknąć? 🤣 Z drugiej strony jak mu wytknę to mnie pogoni.
    On stan samochodów, ktore posiada, traktuje jak wizerunek siebie, własne image .
    Na myjnię automatyczna nie moge z moim wozem sie wybierać ze względu na dach i szczotki na myjni. Trzeba wiec recznie 🙃

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku. Prosze podpisuj sie. Komentarze anonimowe nie beda publikowane.