Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teatr. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teatr. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 maja 2023

Garsc nowosci ( wiadomosci z wielkiego swiata).

 Pierwsza pozytywna wiadomosc to taka, ze wlasnie eM odebral moj samochod z naprawy. Druga pozytywna wiadomosci - dobrze, ze mam u boku meza zalatwiacza, ktory ogarnal dany temat, bo mi sie nie chcialo lazic po woz.  Mozna pomyslec: " Coz za baba len!" Spokojnie... ja tez swoje robie na tym lez padole. 


Nie przypominam sobie, zebym kiedys tak czysty samochod miala. Mylismy go, ale zeby glancowac to ... jakos ... nie pamietam. Znaczy tego blysku nie pamietam. 

eM uwaza, ze od czasu do czasu, ze wzgledu na jakosc mycia samochodu w warsztacie VW, powinnam dawac sie puknac. Teraz moze z boku? 

Raczej wole brudasem jezdzic. Czy tez umytym bez polysku, niz przechodzic stres zwiazany, mowiac jezykiem eMa , z puknieciem. Niech sam sie daje pukac, jak mu sie to podoba. 

Kolejna w miare pozytywna wiadomosc, ale uszczuplajaca portfel... zamowilam urlop na pazdziernik. Pojedziemy z Marie do Wenecji. Jeszcze nas tam nie bylo. W wielu miejscach nas nie bylo. Nie bylysmy w Swionujsciu, w Bialymstoku ( chcialabym to miasto zobaczyc), Olecka tez nie widzialysmy jako i Sandomierza . Nie mowiac nic o Chicago, ale w Wenecji dotychczas rowniez sie nie pojawilysmy wiec pora sie tam wybrac. 

Chyba nie brzmi to jak przechwalanie sie? 


I to by bylo chyba na tyle. Taki post nic... pierdu, pierdu.

A z ambitniejszych wiadomosci. Sledze w necie 41 Festiwal Szkol Teatralnych Klik. Niektore z przedstawien szkol sa emitowane na youtube. . Mlodzi, zdolni, starajacy sie ... fajna sprawa. Ogladam bo syn kolezanki konczy jedna z polskich szkol teatralnych . 

Ps. Dopisze jeszcze male co nieco, bo jest sie czym chwalic. Znalazlam w okolicy sklep z ziolami i przyprawami. Kupilam w nim sfermentowany czosnek. Tylko teraz problem powstal. Do czego sie go uzywa? Nie smierdzi, nie jest kwasny a slodziutki. Moze do chleba? 


Mozna tutaj dostac prawie wszystko. Sol wedzona, zasuszone male glowki roz do napojow, wszelkiej masci ziola, olejki.... Po prostu wypas!

Ps 2. Szukajac czegos w necie, w Wielkiej Historii natknelam sie na tekst mowiacy o tym,  jak Caryca Anna Romanowa upokarzala ksiecia Michaila. Nienawidzila malzenstwa i ludzi z tego powodu szczesliwych. Ksiaze Michail zgrzeszyl, bo zakochal sie we Wloszce i dla niej zmienil wyznanie na katolickie. Dla carycy bylo to jeszcze  gorsze niz samo szczesliwe malzenstwo Michaila. Wkrotce po slubie Wloszka odeszla z tego swiata a Caryca zamienila ksiecia Michaila w nadwornego blazna. Kazala mu udawac kure. Musial siedziec w kurzym gniezdzie, w sali w ktorej przyjmowala gosci i udawac, ze wysiaduje jajka. Klik. 

Okrutne, nieprawdaz?

niedziela, 23 maja 2021

Bo lubie.

 Nowicki rozmawial razu ktoregos z Wojewodzkim o tym, ze Polacy maja dobrych artystow ( aktorow) tylko... odpowiednich scenariuszy brak. Zachwycali sie rola Anthonego Hopkinsa w "Okruchach dnia". Polacy tez tak by zagrali gdyby ktos podobne scenariusze pisal. Z Ameryka nie mozna sie porownywac. Tam co drugi kraweznik to ktos utalentowany. 

Ostatnio zauroczyla mnie gra Mariana Dziedziela w filmie "Moje corki krowy".

To mnie przekonalo ( klik). A poza tym :




Julie Marcell kiedys linkowalam. Lubie te artystke. Ma niezle teksty. Byla nominowana w 2012 do Fryderyka i zdobyla go w kategorii : "Album roku muzyka alternatywna".


Dla zainteresowanych ( klik) i (klik)


Gdybyscie mieli czas i chcieli troche luzu: 


Przy tym zarcie 👀. Klik


niedziela, 2 maja 2021

Przeminelo z wiatrem.

 Wzial sie i wykasowal poprzedni post. 

W takim razie cos innego... inne duety i nie duety. Z serii: "To mi sie podoba".  Na przyjemne zakonczenie niedzieli. 

6. 



5. 



4. Moze nie duet, ale swietny utwor w wykonaniu Czerwonego Tulipana na spotkaniach zamkowych w Olsztynie.




3. 






2.                                                                                                                                                                         

1.



środa, 3 marca 2021

Emigranci.

 ... ta sztuka teatralna Mrozka mnie rozwala. Doroslam do niej tutaj, na emigracji. Nie lubilam Mrozka w liceum. Nie rozumialam, ale .... o matko- jakie to jasne:) Jakie o nas:) Moze zmienia sie sceneria, moze troche sie zmienia, ale ... czy zmieniamy sie wewnetrznie? 

Przyklad emigracji prostego czlowieka i intelektualisty. Jacyz my polscy jestesmy, ale tak mozna mowic o wszystkich ( o matko jacyz oni rosyjscy sa, o matko jacyz oni wloscy sa, o Francuzach - o matko jacyz francuscy).  Parafrazujac podworkowe powiedzenie "Mozna wyjsc z wiochy, ale wiocha z czlowieka nie wyjdzie"- "Mozna wyemigrowac z Polski, ale ona z nas nie wyemigruje":) Zastrzegam nie mam nic przeciwko mieszkancom wiosek. Lubie Polske, to moj grunt.  Podstawa, na ktorej wyroslam, ktora mnie uksztaltowala. Mysle po polsku- Polska ze mnie nie wyemigruje. Prawdopodobnie jezyk ma niesamowity wplyw na nasza mentalnosc. To jakim jezykiem mowimy ksztaltuje nasze myslenie, sny... 

Co mi dala emigracja? Zrozumienie, ze na Polsce swiat sie nie konczy. Nie jestesmy wybrancami i nie wszystko zloto co sie "polskie" nazywa. Emigracja dala mi mozliwosc spojrzenia na nasza nacje z pewnej perspektywy. Ochlodzenie i dystans do polskich konfliktow i problemow "olaboga". Zrozumienie, ze my ze wszystkiego potrafimy zrobic dym. Zrozumienie dlaczego innym sie powodzi a Polakom niekoniecznie. 

Czy widze w Polakch pozytywy.... widze. Moze nie pozytywy, a chec ich zwalczania w sobie, zaduszania 

czwartek, 7 maja 2015

Kulturalnie i mniej kulturalnie.

W Polsce prawdopodobnie wybory. I jak zwykle troche sie dzieje. Kiedys w sprawie polityki gadalam z jednym tutejszym czlowiekiem. Rzadkie to, gdyz Niemcy nie politykuja publicznie i glosno ( w sobie politykuja). On uwaza, ze w polskiej polityce jest nawet fajnie, ciekawie. Pobija sie, nagadaja, podniosa ludziom cisnienie, a w Niemczech spokoj, bez emocji, poprawnie...nuda! Nie wiem, czy to takie ciekawe? Pokazywanie swiatu domowych brudow. Z reguly to sie je pod dywan zamiata.
Na wybory, jak co roku nie pojde z wiadomych wzgledow...ale zagrajmy pod wybory.

Kukiz - wiadomo dlaczego , a piosenka z sentymentu do wujka. Niespiewajacy byl. Czasami jednak czlowiek musi, bo inaczej sie udusi, wtedy jedyne co spiewal, to byly utwory o rezerwie.
Podoba mi sie artystyczne wydarcie Kukiza ..zaczyna sie tak jakos od 2 minuty i 56 sekundy, konczy okolo 3 minuty i 2 sekundy. Jak dlugo spuszczal powietrze? 6 sekund ? No coz....bywa lepiej. Nas na studiach uczyli do 11 "drzec jape":) Potem sie nie raz przydalo, nie powiem.... dobra, praktyczna umiejetnosc:)

Wroce moze po krotce do tematu, ktory poruszylam dosc skromnie w poprzednim moim poscie, a mianowicie szlo o fazy dzieci, kiedy to szantazuja rodzicow emocjonalnie i oznajmiaja im , ze opuszczaja zacne domostwo. Biora cos, co jest pod reka i teatralnie wychodza..... Mi tak statystycznie wynika (ludziom roznie wynika, jakies tam badania przeprowadzaja, ankiety na blogach umieszczaja, statystyke tworza...potem listy obok, pod , nad umieszczaja kto, jaki i z kim , i powiedzmy sobie, ze na pieciu wypowiadajcych sie wyszla im srednia dla wiekszosci blogerow ..) biorac trzy przypadki pod rozwage, iz: dzieci opuszczajace rodzinna schede z tornistrem z ksiazkami szkolnymi (ja tak robilam ) maja zaciecie naukowe, lubia sie uczyc. Sztalugi , bloki , kredki, olowki to dzieciak artysta. Torba z biedronki, lidla, aldiego to...pener, lump. Sorry psiolo:) Tak wyszlo jakos...

A teraz kulturalnie...Moze nie wiecie, ale ja czasami cos czytam. Nawet bloga osobnego o ksiazkach zalozylam. Nic tam sie jednak nie dzieje, bo ...recenzje mi nie wychodza. Przezywam dzielo, powinnam je na goraco opisac. Z reguly zas odkladam. Emocje opadaja i ...po ptakach. Nic mi sie napisac nie chce. Zatrzymuje dla siebie.
Przeczytalam, odlozylam niedawno, jeszcze goracy to ebook, "Corke polarnika" Kari Herbert. Od jakiegos czasu urzekaja mnie miejsca odludne. Nieskazone ludzka obecnoscia, dziewicze...Nie musza to byc plaze, slonce i lezenie pod palmami. Wole kraje umiarkowane. Ostatnio zesmy z eMem o naszych urlopach gawedzili. Ogolnie to my gnamy do "dziewiczej" Polski. Mama, siostra, siostrzency, psiola....ale czasami chce sie poganc dalej, gdzies indziej. Mamy kilka palnow, zbieramy forse, ja przynajmniej zbieram, a w oszczedzaniu niezla bywam. Te chociazby wypady do Holandii to moje ciulanie wlasnie...
Wracajac- ksiazka nie zachwyca bogactwem przemyslen. Nazwala bym ja ksiazka podrozniczo -techniczna, nie psychologiczna. Brak mi glebi przezyc i omowienia mentalnosci autochtonow, ale nie musza przeciez o tym traktowac wszelkie ksiazki swiata. Ta ksiazka jest pomocna. Przybliza kulture Inuitow, nich zwyczaje, dzien powszedni, wierzenia.... Mowi dlaczego do dziecka w rodzinie zwracaja sie czesto bliscy uzywajac okreslen: "dziadku", "wujku", "mamo". Autorka opowiada o wychowywaniu dzieci na Grenlandii....o podejsciu do seksu. Jezeli tam kiedys pojade, to bede bogatsza w wiadomosci. Nawiazalam nawet kontakt ( moze jednak "kontakt" to zbyt szumne slowo) z Polakiem mieszkajacym w tym zakatku swiata. Organizuje wycieczki, przyjmuje gosci za oplata u siebie na Grenlandii

Slicznie, nieprawdaz? Trzeba o czyms marzyc... czasami bywa , ze samo marzenie jest lepsze niz wtedy, kiedy sie je zrealizuje.

OK...wiadomo nie od dzisiaj, ze nie samym chlebem zyje czlowiek...czasami tez do szczescia potrzeba mu igrzysk. I nie mowie tu tylko o blogowych potyczkach. ktos kogos znowu obsmarowal, ktos kogos wyrzucil, tamtemu morde sprali.... ktos w zciaszu swego pamietniczka dopisal do listy tych, ktorzy go denerwuja- zaiste smieszne to, tym bardziej , ze owe listy rosna, oj rosna i niedlugo przerosna..... Dobra nie wazne..zostawmy dorosych fizycznie ludzi z mentalnoscia dziecka w spokoju. Niech se siedza w bamboszach, w zaciszu domowym i niech sie ucza na bledach innych. Niech sie dowiaduja z opowiesci innych jak smakuje zycie, bo zdobywanie wlasnego smaka, probowanie zycia za bardzo boli. Taki minimalizm...nie garsciami, a lyzeczka od herbatki i to najlepiej z cudzej szklaneczki:)
Jedziemy dalej z potrzebami. Czasami tez ogladam teatr telewizji. Opisywalam raz na blogu Florence Foster Jenkins, a tutaj dadam.... mistrzostwo. Polecam!!.

Polecam tez, w wolnych dla WAs chwilach ( do poznania, lub ponownego obejrzenia):
1 Herbatka u Stalina.
2.Udreka zycia
3.Chcialam polecic "Wizyte starszej pani". Niestetynie ma jej juz na youtube.


A co Wy czytacie? Co byscie polecili: muzycznie, ksiazkowo, filmowo, fotograficznie, wystawowo....?
PS. Wiecie chyba, ze Janerka dostal Fryderyka za caloksztalt?

niedziela, 15 czerwca 2014

Elpse Festival.

Zdjecia i krociutka relacje zamiescilam juz na fejsie. Niektorzy z Was mieli mozliwosc zapoznac sie z nia. Teraz pora na bloga.

Pracuje czlowiek, pracuje...pracuje i ...jeszcze pracuje, wiec kiedy zdarzy mu sie wolny koniec tygodnia wtedy nie wie, co z ta wolnoscia poczac. U mnie bywa tak raz na miesiac. Glupieje. Skoro wolne to szkoda przesiedziec ten moment w domu. Siedzenie w domu konczy sie z reguly sprzataniem, sadzeniem czegos w ogrodku, poprawianiem siedziska, zakupami ( brzydna mi zywnosciowe cotygodniowe zakupy), pranie sie wtedy wieksze odwala...ogolnie z takiego wolnego nic fajnego nie wychodzi. Zamienia sie tylko miejsce pracy. Z tej roboty w zakladzie wchodzi sie w robote w chalupie.
Postanowilam wiec, ze w "obecne wolne" zaszalejemy. Martin nie pracuje w weekendy. Nie ma nocnych zmian, wypoczety chlop...nic mu nie bedzie jak np.: ruszymy do Holandii nad Morze Polnocne. Zapakujemy troche zarcia, parasol sloneczny, wezmiemy stroje kapielowe i ...fajnie bedzie- planowalam. Niestety moje plany to jedno, a wola rodzinki to drugie. Marie najchetniej siedzialaby w domu z krolikami. Ona nie lubi dlugich jazd samochodem. Mdlosci ja dopadaja. Trudny to pasazer na dlugie dystanse. Matin natomiast nie wyobraza sobie calodniowego wylegiwania sie na plazy. Strata czasu! To nie wypoczynek, to umeczenie...droga krzyzowa.

- Nie wiem co zrobicie, ale ja w ten weekend w domu nie siedze i wy siedziec tez nie bedziecie.- Oznajmilam.
Myslalo moje chlopie, myslalo...troche mu to myslenie czasu zajelo. -Wiesz co? Pojedziemy do Elspe. To niedaleko. Marie bedzie zadowolona...- znam te numery. Na dziecko mnie nabiera, a w sumie to i sam to i owo chce uszczknac. Boi sie ze go lezenie na piachu czeka.- ...nie bedziemy musieli dlugo jechac.
Uleglam. Kurcze obawiam sie tej mojej miekkosci. Przerabia mnie na swoje kopyto moj maz. Dlaczego zawsze wszystko musi byc po jego mysli? On , co prawda twierdzi, ze wszystko jest po mojemu, ale ....ja tak nie czuje. Nie porzystoi feministce naboznie, potulnie, zgadzac sie z facetem.... potem bedzie chodzi po miescie i rozpowiadal ze mu latwo ze mna poszlo. Niedoczekanie! Ale....pomimo wszystko uleglam.
-Gdzie chesz nas zabrac?- Pytam
-Do Elpse. Do miasteczka zbudowanego na styl miasteczka dzikiego zachodu. Odbywaja sie tam, w sezonie letnim, przedstawienia o Winnetou i Old Shatterhandzie.
-Gdzie? Do Elspe?
-Nie Elspe, tylko Elspe.-Poprawia malzonek.
-Przeciez mowie ELSPE.
-Nie mowisz Elspe tylko Elspe.
-Niemcem jestes, ale albo masz problem z uszami, albo nie znasz niemieckiego... wymawiam przeciez Elpse.- Marie sie rozesmiala. Okazalo sie, ze szlo o intonacje. No ale jak mialo nie isc, skoro poprawia sie czlowieka, meczy poprawianiem , wiec ten zmeczony czlowiek zaczyna przyciskac w wymowie kolejne gloski myslac, ze to akurat ta wlasciwa do przycisniecia. W sumie czyta sie to tak samo jak jest napisane. Elpse to Elpse i koniec.

Mala to, niemiecka miejscowosc majaca jedna atrakcje, wlasnie owo miasteczko na uboczu. Zjezdzaja tam wiec autokary prawie z calych polnocno - srodkowych Niemiec. Wycieczki szkolne, wycieczki seniorow, ludzie prywatni z rodzinami, bez rodzin ...konfiguracje jakie sobie tylko zyczycie. Zalapalismy sie na otwarcie sezonu. Ludzi bylo sporo, ale pomimo wszystko, w dniu wyjazdu ( zadzwonilismy tylko) bilety udalo sie nam zamowic. Miejscowosc jest od nas oddalona o jakies 50 km. Niedaleko, to fakt. Co to jest w dzisiejszych czasy 50km? Pryszcz. Pomimo oszalamiajacej bliskosci nigdy tam nie bylam. Przejezdzalam przez nia czesto jadac w odwiedziny do siostry.... Nadejszla wiec owa wiekopomna chwila. Nadjechalismy. Zaparkowalismy na parkingu numer 3 ( wyboru nie bylo, naprowadzali ans porzadkowi). Akurat taki parking po srodku, ale Martin uderzyl w ton: "To co? To oni nie wiedza, ze to JA? A skoro JA to mi nalezy sie parking muner 1". Nie wiedzial co gada. Jedynka znajdowala sie samym dole. Wejscie z parkingu trzeciego na gore przyprawilo nas o zadyszke. Z jedynki dotarlibysmy na miejsce czolgajac sie i proszac o wode.

Na poczatku zaserwowano turystom pokazy umiejetnosci ptakow drapieznych- kondorow, sepow. Nie zalapalismy sie, bo ruszylismy w droge bez sniadania, bez lyka nawet wody, wiec na miejscu musielismy nadrobic. Pokazy trwaly, a my szamalismy na uboczu. Zle sie ubralam. Powinnam zalozyc obuwie sportowe , wziasc plecak a ja zalozylam zle buty i chcialam sie wsrod ludzi pokazac z nowa, zajebiscie niebieska torebka.... Ludzie popakowali sobie w plecaki prawiant, my zas liczylismy, ze na miejscu dostaniemy cos na zab. Dostalismy, ale ...
- No niech oni nie mysla, ze ja tutaj na obiad do nich zawiatam. - Odgrazal sie Martin. - Zdzierstwo. 7 euro za spaghetti! I na pewno jest to porcja dla dzieciaka. Nie rozroznili nawet menu dla dzieci. Marie dostanie z pewnoscia taka sama porcje co i ja, za takie same pieniadze....- Bredzil, glodny byl, to jadlby na zapas. Obawial sie o zawartosc talerza.- Zjemy gdzie indziej.- Zapowiedzial.

Calkiem sympatyczne "dzikie" maisteczko.
-Jakies takie male.- Krecil nosem malzonek.
-Normalnej wielkosci. Przeciez kiedys nie bylo takich metropolii jak teraz. Rynek, tory kolejowe, a przy torach od razu szeryf, poczta, hotel jakowys....- Tlumaczylam.


Na jazde ciuchcia po terenie akcji juz sie zalapalismy. Odymila nas ta stara , weglowa lokomotywa. Bilet dla dzieciaka kosztowal euro, dla doroslego poltora euraka.


Amfiteatr widziany z kolejki, w ktorym za moment ( za jakies dwie godziny) odbedzie sie widowisko.


Most na linach. Bardzo wazny element dekoracji. To na nim odegrala sie ostatnia, dramatyczna scena. Most zalamal sie pod szefem bandytow. Szef wpadl do wodospadu.


Wozy osadnikow.


Potem udalismy sie na pokazy kaskaderskie. Proszono nas o nie robienie zdjec z uzyciem lamp blyskowych, nie moglam wiec nic sfotografowac. Jak na moj sprzet bylo za ciemno. Wyjasniano mlodziezy aby nie brala bojek, ktore za moment ujrza, na serio. Pokazywali jak wygladaja przewrotki, ciosy, podpalenia...zdradzali techniczne sprawy zwiazane z akcja. Robili to na dodatek z ogromnym poczuciem humoru. Nie tylko dzieciaki, ale i my dorosli mielismy niezly ubaw. Oczywiscie wszyscy kaskaderzy grali potem szajke awanturnikow, ludzi wyjetych spod prawa....

Na tylach, przy palcu zabaw, znalezlismy podrobe Statuy Wolnosci. Marie od razu wiedziala co to jest. W przedszkolu przerabiali tematy o kontynemtach i ciekawych rzeczach znajdujacych sie na poszczegolnych kontynemtach. Zalapala sie wiec do omowienia w pogadance i Statua Wolnosci.

Zafundowalismy naszej Malej sesje zdjeciowa. Facet mial stroje z epoki do wyboru i koloru. Cale rodzinki przebieraly sie do wspolnej fotografii. My postawilismy na Marie, choc roznicy w cenie nie bylo zadnej, my na dodatek, czy ona sama nie garalo roli.
-Kim chcesz byc?- Padlo od fotografa pytanie.- Szeryfem, czy dama?
-Szeryfem.- Zadecydowala Marie.
-A moze jednak dama? Zastanow sie dobrze.- Podpowiadal z boku tatus, jak waz kusiciel namawial Corke do kiecki. No przeca to dziewczynka, jak moze chciec byc szeryfem. No jak, przyznajcie sami? Nie mial tatus racji?
-Pozostaw jej wolny wybor. To przeciez nie wybor meza, to tylko stroj do zdjecia.- Zahamowalam zakusy Martina.
Mamy wiec szeryfa.

A tutaj szeryf ustawiony do zdjecia. Nowoczesne obuwie i oplywowki zaslonil jej fotograf starymi walizami. Chwalil brak zeba i przenikliwy wzrok. No jak ten tatus mogl nie zauwazyc, ze nasze dziecie do roli szeryfa pasuje jak ulal:) Dama bez przedniego zeba to tak...nie teges, ale bezzebny szeryf, czemu nie. Poza tym slyszalam, ze na dzikim zachodzie byl niesamowity deficyt kobiet. Mezczyzn bylo tam sporo. Kiedy robili se potancowki w salonach, to niektorzy z panow wskakiwali w wdzianka kobiet...wyglodzeni chlopaki. Dziewczyny mialy tam wziecie jak trza. Zadnej staropanienstwo nie grozilo. Rozchodzily sie od razu, na peronie stacji, jak swieze buleczki. Brak uzebienia nie byl przeszkoda do zamozpojscia....

Przedstawienie trwalo ponad dwie godziny. Przerwe rowniez nam zrobiono. Niesamowite jest teatr na swiezym powietrzu.
Bandyci czekaja na pociag. Publicznosc reagowala bardzo emocjonalnie. Przewaga widowni to dzieci lub dorastajaca mlodziez. Nie szczedzili wiec bandziorom wygwizdywania. Szkoda, bo kaskaderzy napracowali sie na planie niezle. To oni upadali, spadali, wyginali sie, przeginali....

Napad na pociag. Szajce nie udaje sie ograbic pociagu. Przeszkadzaja im Komancze, ktorzy ratuja chlopaca. Jedynego, ktoremu udaje sie przezyc napad. Wychowuja go potem u siebie jak swojego.


Winnetou odmawia spozycia ognistej wody. Odmowa znaczyla tyle samo co prowokacje do bojki.


Mamy wiec bojke.

Ptaki w akcji.


Bardzo niepozytywny charakter. Szef szajki. Mormonski duchowny grany przez Martina Semmelrogge, aktora pracujacego sporo w niemieckiej TV, szczegolnie tej monachijskiej. Dziwila mnie wlasnie, burza oklaskow na koniec dla tej postaci. Gral przeciez niepozytywna role a klaskano mu ze hej. Chlopakow z szajki wygwizdywano a tego nie. No ale coz, nazwisko mowi wiele:)

Wielu aktorow bioracych udzial o owym przedsiewzieciu to aktorzy, ktorzy zaistnieli np.: w reklamach, teatrach gdzies na prowincji...ta dziewczyna jest jeszcze przed matura. Pochodzi z Monachium ( München). Ma niesamowite referencje i osiagniecia muzyczne. Mysle, ze rola Sary to w jej przypadku dorobienie sobie do wakacji.

Dwa sezony, po zakonczeniu kariery w Tv i filmie, gral w Elspe Pierre Brice , odtworca roli Winnetou w filmach kreconych na podstawie powiesci Karola Maya.
Indianie wracaja z walki z bladymi twarzami. Komancze szykuja sie do kolejnej wojny.

Atakuja.


Komediowa rola- arytokrata ze Szkocji poszukujacy diamentow. Ten akcent, ruchy, angielska mentalnosc...swietne.

Winnetou probuje przekonac wodza Komanczow do zaniechania atakow.




Milosc tez byla obecna.

Most linowy po zerwaniu sie pod mormonskim duchownym. Uwolnieni osadnicy.

Happy End

Jestem wam wdzieczna, ze wytrwaliscie do konca:)





sobota, 15 lutego 2014

Troche wiecej.

Chcialabym troche wiecej popisac o Niemcach. O ich kulturze, mentalnosci, zyciu codziennym. O Polakach tu przebywajacych
Robiac dobry (w sumie ktorys z kolei) poczatek, zacznijmy moze od tego....
Z czym kojarzy sie przecietnemu Polakowi balet? Ze sztuka wyrazania emocji? Sztuka poruszania sie? Czy tez sztuka wyrazania emocji poprzez poruszanie sie, poprzez taniec?
A kiedy zapytamy przecietnego znawce tematu, ktory z teatrow tanca jest najslynniejszy na swiecie, to niewatpliwie kazdy pojdzie sciezka wyniesiona z komunistycznej szkoly (oczywiscie ci, ktorym przyszlo w szkole tego typu pobierac edukacje), ze najslynniejszy jest balet teatru Bolszoj.Tak nas propaganda swojego czasu ustawila, ze wszystko co najlepsze to wschod. Tak nami manipulowanio, ze nam wmanipulowano ten teatr do glow.

Otoz okazuje sie, ze nie tylko Rosjanie przoduja w swiecie, kiedy o taniec chodzi. W tej dziedzinie rowniez niezli sa Niemcy, a konkretniej kiedy o choreografii mowa. Nie wiem, czy slyszeliscie o Pinie Bausch, prowadzacej od 1973 Tanzteather Wuppertal?
Bilety na jej przedstawienia rozchodzily sie jak przyslowiowe swieze buleczki. Jej spektakle taneczne mozna bylo zobaczyc od Adelajdy po Rio i od Toronto po Tokio. A tam gdzie osobiscie teatr nie zagoscil, docieraly nagrania na kasetach wideo, ktore przekazywano sobie z rak do rak. Powiadaja o niej, ze w ostatnim cwiercwieczu XX stulecia Pina Bausch zmienila swiat tanca jak nikt inny.
Do szoly baletowej mala Philippina trafila, kiedy klienci knajpy jej rodzicow zauwazyli, ze porusza sie jak czlowiek-waz. W wieku 15 lat przyjeto ja na wydzial tanca w Folkwang Hochschule w Essen, jak wiesc niesie byla najzdolniejsza studentka w historii tej szkoly. Wiele lat spedzial w USA gdzie chlonela wszelkie nowinki, po czym wrocila do Niemiec. Zajela sie praca pedagogiczna i tanczyla w Folkwang Ballett. Znudzona tancem zaangazowala sie w choreografie. W 1973 zaproponowano jej objecie kierownictwa w teatrze tanca w Wuppertal, od tej pory nie snula dalekosieznych planow, tylko robila to, co bylo konieczne w danej chwili.
Przekroczyla wszystkie granice wspolczesnego baletu. Na nowo zdefiniowala samo pojecie tanca. Stala sie symbolem tanca wyzwolonych cial, swobodnego ducha, ktory poszukuje milosci, czulosci i zaufania pomiedzy partnerami oraz nowego jezyka tanca wzbogaconego slowami i piesniami.
Jej spektakle dotykaly tematyki czlowieczego losu i ciagle naklanialy widzow do zadawania sobie egzystencjalnych pytan. Powiadaja, ze w spektaklu "Siedem grzechow glownych" probowala poprawic swiat zdominowany przez mezczyzn. Przedstawienie odwaznie balansowalo pomiedzy baletem, teatrem a show- biznessem. Zaspokoilo potrzebe rozrywki u publicznosci, ale ani na moment nie zamienilo na drobne swojej koncepcji sztuki.
Poczawszy od lat 80-siatych tematyka jej spektakli poszerzala sie o nowe tematy, chociazby o problemy ochrony srodowiska. Poszukiwala nowych wrazen w odleglych miejscach - Japonia, Indie...
Jakim byla czlowiekiem prywatnie? Palila jak smok i zamieniala noc w dzien- przykladem moze byc pewien wieczor w Bombaju. Feudalny hotel Oberoi, dobrze po polnocy, otworzyl swoje podwoje dla choreografki i jej swity. Zmarla w 2009. Dosc szybko po ustaleniu diagnozy, ze ma raka. Zmarla, kiedy jej zespol przebywal na wystepach we Wroclawiu. Jej smierc byla poteznym zaskoczeniem dla artystycznego swiata. Postac Piny Bausch zostala uwieczniona w filmie Pedro Almodovara "Porozmawiaj z nia"