Wlasnie ugotowalam takowa i sie nia racze. Popijam "tęgo "- owa herbate juz od dluzszego czasu, a przepis na nia znalazlam o ... tutaj.
Polecam. Smakuje niezle. Daje moc i zdrowie. Oczywiscie, jak we wszystkim, nie od razu Krakow zbudowano. Najpierw trzeba sie tego troche opic. Wprowadzic do organizmu odpowiednie skladniki i ... czekac na efekt. Mozolna praca nas czeka zanim taki efekt osiagniemy. Bo ile to trzeba sie nagotowac: lazic do sklepu po skladniki, zainwestowac w dziwne przyprawy, stac przy kuchence, przecedzac...? Szkoda gadac. Ilez to sie czlek musi narobic zanim efekt Mocy bedzie widoczny.
Szaflarska przed chwila w filmie "Pora umierac" emitowanym na TVP Kultura, wypowiedziala zdanie, ze chetnie by sie napila herbaty, ale ... nie ma kto zrobic i przyniesc. Trzeba sie zadowolic wisniowka , bo ta znajduje sie pod reka. Co za pech! Trzeba by bylo , choc juz sie nie da, poinformowac pania, ze istnieje cos takiego jak telekineza i ... nalezalo w zyciu tylko zaciecie cwiczyc. Wyginac umysl latami, a herbatka sama by sie na stole pojawila. Tzn. nie tak znowu sama, zostala by zrobiona przez umysl i postawiona na stole.
Mloda napalila sie na kolejne zawody. W marcu , w Kolonii- mistrzostwa ( kurna nie wiem jak to przetlumaczyc (?) taekwondo Jugend A. Dziecie me , poinformowalo mnie, ze ono nie jest juz juniorem ( to maluchy), a nalezy do wiekowej grupy Jugend A ( mlodzi A). Ludzie- nie pytajcie. Nie potrafie wyjasnic. To jak czary. Jakies terminy, nazwy... obca, kosmiczna terminologia- nie ograniam. Napalila sie Dziecina na owe mistrzostwa i mac jedna stanela na drodze do wzrostu i kariery.
-Przeciez jeszcze masz druty w obojczyku. A na ostatnim zdjeciu rentgenowskim sprawa nie przedstawiala sie dobrze...
- Oj mamo! Lekarka pozwolila mi cwiczyc. Jezdzic na rowerze i biegac.
To prawda. Lekarka pozwolila jej cwiczyc dolne partie ciala, czyli nogi ... pozwolila na jogging - ale ostroznie aby sie nie przewrocila. Ma pozwolone na jazde na rowerze... na proby strzelania goli do bramki... Ot takie tam, aby nie zastygla. Nic poza tym.
Poniewaz sprawa zaczela przedstawiac sie dramatycznie. Rodzina nie mogla osiagnac konsensusu, a zycie domowe z powodu braku zezwolenia na zawody napalonemu na sport Dziecku, stalo sie nieznosne, postanowilismy zapytac pania lekarz i oprzec sie na jej zdaniu. Ortopedka kategorycznie zabronila, a Mloda sie pobeczala. Ilez to przyszly Mistrz Swiata w Teakwondo musi zniesc rozczarowan, wewnetrznych rozdarc, bolu i cierpienia... Szkoda mi Dzieciny , ale... nikt nikomu nie obiecywal, ze droga do sukcesu to laka pelna pachnacego kwiecia. To deski, pot, mozolne cwiczenia, przegrana tez wchodzi w rachube. Posiascie mocy to nielatwy chleb. Nie wiem nawet, czy samo posiadanie jej to latwizna i splendor:)
Kiedys, kiedy bylam mloda nauczycielka przezylam cos na modle mistycznego- nie, to za duzo powiedziane- doswiadczenia. Mielismy ucznia na nauczaniu indywidualnym. Opisywalam go razu pewnego w komentarzach. Czesto wymieniano mu nauczycieli, bo dzieciak nalezal do trudnych. Nie bylo to latwe zawodowe zadanie. Uczylo sie go jakies 15 minut, a reszta? Reszta to byla zacheta ( "walka") , proby przekazania mu wiedzy. Chlopak wyskakiwal podczas lekcji przez okno ( mieszkal na parterze) i biegl pod plot pobliskiej szkoly aby szokowac podczas przerw swoim zachowaniem normalnych uczniow. Wyrywal sobie wlosy w taki sposob, ze golarka lepiej nie daloby sie przejechac i wkrecal wyrwane owlosienie w nos, bo tak fajnie laskotalo. Wyrywal sobie tez brwi, rzesy... i miewal niepohamowane zapedy aby robic to osobom znajdujacym sie w jego towarzystwie. Czesto matke tak obskubywal. Jesienia przerywal zajecia i wypadal na podworko aby zasiac pod pobliskim drzewem i obsypywal sie zeschlymi liscmi. Tak milo szelescily, piescily cialo. Mniejsze okazy probowal, oczywiscie, wkrecac- bez kozery powiem, ze we wszystkie otwory swego organizmu- wygrywal zawsze nos. Robil przy okazji taka mine jakby doznawal nieziemskiej ekstazy. Kiedys wyprowadzil ojcu wszystkie krawaty z szafy i obrzucil nimi druty elektryczne... droga do domu naszego ucznia obwieszona byla trzepoczacymi na wietrze meskimi zwisami. Ktos tam probowal z tym robic porzadek, ale po ktorejs z koleji interwencji sluzby odpuscily i pozwolily krawatom lopotac beztrosko na wietrze, dzieki czemu chlopak zaznal wewnetrznego spokoju i zaniechal kolejnych powtorek zwiazanych z upiekszaniem, ojcowskimi elementami garderoby, najblizszej okolicy.
Wydano mu orzeczenie o uposledzeniu, ale szkolna psycholog byla przekonana, ze to problemy psychiczne dzieciaka, a nie uposledzenie. Bylam podobnego zdania.
Ojciec wybywal z domu...matka chlopca przypominala chodzace zombie. Jakies dziwne leki przezywala i przejawiala... Przyznam sie, ze i ja czulam sie padnieta po dniu zajec u mojego ucznia.
Razu pewnego, wracajac po takowych lekcjach, wstapilam do znajomej na umowiona kawe. Kawa zaparzona. Aromat super, smak tez... nagle poczulam przyjemne rozluznienie i doswiadczylam uczucia, jakbym cos zasysala. Jak odkurzacz, do rury ktorego przystawia sie dlon... odczucie w okolicach zoladka. Znajoma spojrzala raz na mnie... drugi...
-Poczekaj przytrzymaj tylko glowe. Mocno ciagniesz.
Ludzie ratunku! Uswiadomilam sobie, ze czegos nie widzimy, nie slyszymy, ale... dzieje sie. Niewatpliwie cos zasysalam. Kolezanka duzo nie gawedzila na dany temat i niewatpliwie jakies tam pojecie posiadala.
Potem poczytalam. Dotarlam do "zrodel". Chcialam zrozumiec to, co sie stalo. Nie znajdzie sie wyjasnien w ksiegach strikte naukowych. Trzeba siegnac po wiedze z zakresu parapsychologi. Tam co nieco na dany temat mozna znalezc.
Wychodzi mi na to, ale pewna nie jestem, ze chlopak- uczen- byl kims w rodzaju "wampira energetycznego", oczywiscie, ze nieswiadomego tego co sie dzieje. Ojciec wybywal z chalupy, nie siedzial w niej, wiec jakos sie w tym wszystkim potrafil uchowac. Matka chodzace , zaleknione zombie... szukajace pomocy u energoterapeutow, jasnowidzow , wieszczow- nikt nie potrafil tego ogarnac.
Czesto zmieniajacy sie nauczyciele ? Bylismy widocznie tak wydojeni ( jakos to trzeba bylo sobie wytlumaczyc) po roku pracy z dzieciakiem, ze nie dziwota iz dyrekcja samoistnie, zmieniala klientowi naszej placowki, nauczycieli tak, jak przyslowiowe rekawiczki.
To, co zaszlo u znajomej, tlumacze jako uzupelnieniem oddanej energii. Czerpac ja ponoc mozna ze wszystkiego. Sa specjalisci zalecajacy przytulanie sie do drzew.
Nigdy wiecej nie zaznalam czegos podobnego , ale...na dany temat poczytalam.
I powiem szczerze, ze jak informacje o mocach wydawaly mi sie z tych fantastycznych , ciekawych i fajnych tak posiadanie odpowiednich umiejetnosci w realu juz niekoniecznie takimi sie wydawalo. Wyobrazmy sobie, ze ktos umie rozrozniac ludzka aure. Widzi pole energetyczne czlowieka. Widzi , ze ktos jest smiertelnie chory... jak moze czuc sie z takim widzeniem?
Musi zawiadomic dana osobe, ze powinna udac sie do lekarza. Jak to umiejetnie zrobic? Jak podejsc do obcej osoby i oznajmic: " Idz do specjalisty, jesli tego nie zrobisz - zle skonczysz?" Ludzie mogliby wziasc kogos takiego za impertynenta, a jesli ow ostrzegajacy to chory psychol? Bywaja tacy, ktorzy kopia poslow niefajnych przeslan w zadek, albo miazdza im twarz.