sobota, 9 marca 2013

Powracajaca fala.

Zanim przejde do meritum, chcialabym podzielic sie pewnym wkurzajacym mnie spostrzezeniem: jak mozna miec zrabany nastroj z powodu tego, ze "nasza" druzyna rypie mecz? Pierwsza polowe przegrali.

Ciagnac watek edukacyjno- wychowawczy, kiedys zastanawialysmy sie z kolezankami na przerwie w pokoju nauczycielskim, ze uczymy te dzieciaki takich pierdol. Tyle zbednych informacji im przekazujemy, a nikt nie uczy ich (nas) jak sobie radzic w zyciu. Jak to zycie godnie przezyc omijajac wszystkie "zasadzkas". Wedlug mnie najwiekszym uniwersytetem jest zycie- wiem, ze nie glosze zadnych wyjatkowych maksym. Wiem, ze to wiecie....

Dostalam mandat. Dawno, w grudniu... Po pracy... zamyslilam sie o Marie i nie spuscilam nogi z pedalu gazu. Jakaz eM mial ucieche, szkoda gadac. Facet byl w skowronkach, bo ja mu czesto gledze, ze za szybko jezdzi. Na prawde za szybko.Raz mial juz prawko wstrzymane na pare tygodni bo przekroczyl predkosc , ze ho, ho, ho! No ale z drugiej strony, komu ja to gledze...komus kto moze jezdzic wszystkimi poruszajacymi sie maszynami oprocz motora. 
-Umiem jezdzic trakiem- Chwale sie, bo ja sie lubie chwalic. 
-Hm...gratuluje, ale na miasto by cie nim nie puscili, co?
-A to mozna po miescie tym czyms?
-Czasami mozna. Czasami jest taka koniecznosc, ale wtedy jedzie ktos kto ma specjalna grupe w prawie jazdy.
-A ty mozesz?
-Wez przestan. Pewnie, ze moge
- Nie. Wiesz? Ja to tak tylko -cos tam przewiesc, sciagnac z gory, ustawic...takie tam....

Wracajac jednak do mojego mandatu i radosci eMa. Opowiadal raz mamusce jak to zona zarypala 30 euro. Nie, nie w tym celu aby sie dowartosciowac- choc moze, kto tam wie, moze aby usprawiedliwic swoje niedociagniecia? Nie chce dochodzic. Powiedzial mi potem, ze cieszyl sie, ze nie jestem taka perfekcyjna. No w kazdym badz razie, nie na reke mi bylo, aby akurat tesciowa znala moje niedociagniecia. Ona zapominalska, wiec byc moze z glowy jej to juz wylecialo.
Tego samego , radosnego dnia i toczenia opowiesci o potknieciu perfekcyjnej zony, ruszylismy w droge...jedziemy sobie...jedziemy....na autobanie nie powinno sie nic wydarzyc, bo tam ograniczenia predkosci sa nieczeste...i eMowi nagle jasnosc sie z radaru zrobila. Obezwladniajace swiatlo go oslepilo i powalilo z siedzenia. 
-Ile tam bylo dozwolone?!!- eM wpada w lekki poploch.
- Nie widzialam. Jacys dwaj cywile sie tylko na poboczu krecili.
-Moze to burza nadchodzi i blysnelo?
-Grzmotu nie slyszalam...
-Zesz cholera by to wziela. Czlowiek sobie spokojnie jedzie, a tu jakies blyski go z rownowagi wyprowadzaja...
- He! Powrocilo do ciebie.- Wyglaszam proroctwo jak prorok.
-Co powrocilo?
-Nauka.
-Co ty gadasz?
-Powracajaca fala. Gadales matce o moim mandacie. Widocznie intencje tego gadania byly "nieczyste" i sie zapowrocilo. Zyciowa nauka.
-Ale dlaczego akurat mi? Ty tez mi gledzisz, ze za szybko jezdze, gledzisz o moich mandatach. 
-Moje "za szybko" w porownaniu do twojego "za szybko" wysiada. Grzeczna jestem i dlatego pojde do nieba.  
- Wiesz? Przyjdzie jeszcze jeden mandat , za nietrzymanie odstepu od poprzedzajacego mnie samochodu.
-Kurde! Ty to masz .... jak nie urok to sraczka. Zawsze ci mowilam , ze siedzisz ludziom na dupie.....

On sie chyba nie nauczy. Mu juz tak zostanie. Wnioski moze i wyciaga, ale ....czyzby nie byly one trwale? A ja chyba nie naucze sie nie mowienia mu, ze zawsze mu mowilam, albo : "a nie mowilam?"

16 komentarzy:

  1. a kto gra i w co?... i kto to są nasi?... chodzi o haratanie w gałę?... gały za specjalnie nie ogarniam...
    mnie ostatnio shaltowano jak naginałem przez ulicę na azymut... ale jakie szprychy, bajko ty mojaż!... takie zajebiste świnki, że człowiek zapomina sobie czasem, co to znaczy "wierność"... trochę ze szprychami umiem gadać, więc skończyło się na pouczeniu... nawet wrzutkę na bęben mi odpuściły /nie mogła się dziewczynina połączyć z centralą, pech/...
    był materiał na posta, ale nie miałem akurat czasu... może kiedyś do tego wydarzenia wrócę...
    pozdrawiać :))...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te "zajebiste swinki" mi nie leza:)) Swinka tez stworzonko Boze, nie kazdy swinka byc moze, ale zeby zaraz kobiety do nich przyrownywac to jakos mi nie pasi:)) Gdybys powiedzial "zajebiste koty" to bym uznala to za komplement w Twoich ustach:) Nie zapominaj co to znaczy "wiernosc",bo moze CR natknac sie na Twoj komentarz i da Ci wypas, ze hej:))

      Grala grupa z II ligi. Niedaleko od nas maja swoja baze- eM mecze na zywca czasami oglada, teraz bylo w TV. Ogladam czasami, ale nie z przejeciem, nie jest mi to w stanie zepsuc nastroju. Ale i tak boks stoi w mojej hierarchii sportowej na szczycie:))
      Ciekawe coz to bylo za wydarzenie z tymi policjantkami , zajebistymi kotami? :))

      Usuń
    2. faceci potrafią używać jeszcze wielu innych określeń, które kobiety uważają za obraźliwe, zaś tak naprawdę są wyrazem stanu pozytywnych emocji, podziwu, szacunku dla ich walorów cielesnych i umysłowych... ale to kwestia czasu, by to nieporozumienie się dotarło i przestało być nieporozumieniem...
      co do CR, to ma Ona ważniejsze sprawy na głowie, niż uleganie paranoi na tle moich ewentualnych flirtów /np./ z policjantkami...
      kwestię miejscowej ligi pojmuję... obok mnie jest, hm... jakby to nazwać?... jeszcze nie stadion, ale już nie boisko... czasem przechodzę obok, przystanę na chwilę i rzucam okiem, jak kulają pęcherz nogą po trawie... ale nie do końca wiem, którzy to mają być "nasi", którzy nie...zadowalam się kibicowaniem "neutralnym"...
      co do boksu, to FLĄDERKA... lubię też oczywiście inne formy sportowego zmagania się, tłamszenia się cielesnego lub walenia po ryju, ale boks to jest jednak boks... tu jestem /śladowo/ konserwatywny...

      Usuń
    3. szacunek dla naszych walorow cielesnych i umyslowych...Wystawiles na pierwszy ogien walory cielesne, no coz facetem jestes i nic co faceckie nie jest "wam" obce. A te cielesne to ....tylko "chwilka" w tym calym zyciu. Choc....te umyslowe tez moga byc chwilka, bo jak skleroza dopadnie to i po umysle:))

      kiedys , dawno dawno temu mialam kolege z klasy, ktory dziewczyny niezlym ciachem nazywal- oczywiscie takie, ktore go na pierwszy rzut oka krecily. dawal tym laskom do wiwatu, bo to liceum bylo, i czasy calkiem inne niz te obecne. Wstydliwa wypadlo byc- w sumie taka sie tez troche bylo. No a ow kolega gwizdal za nami, cmokal, ciumkal i nas od niezlych ciach nazywal. Kiedys sie laski zmowily, poczekaly na niego i poszly za nim w slad. Cala droge gwizdzac, ciumkajac i siorbiac i go od niezlych ciach "wyzywajac"....kilka razy sie kolo potknal. Trzeba z tym nazewnictwem sytuacje zawsze najpierw wyniuchac:)) No ale dobra, niech bedzie, ze "zajebiste swinki" to pozytywny przydomek- przynajmniej w twoich wypowiedziach:)

      No to FLADERKA za ten boks, albo...ZOLWIK:))

      Usuń
  2. no sama widzisz Aniu,małżon Twój jak każdy facet taki doświadczony w jeździe,a siedzi ludziom na du.pie...haha...i będzie zawsze ci udowadniał,że Ty robisz błędy...to takie typowe z ich strony...P
    a kobiety ostrożniej jeżdżą...
    masz racje,życie samo nas uczy....życia...:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zycie nas uczy pokory, bo nic nie boli tak jak zycie...to jest nauka na zasadzie bolu, chcesz go uniknac wiec starasz sie uniknac poparzenia, jezeli jest sie pojetnym uczniem. A proces uczenia sie, to zajwisko o roznej dlugosci, w zaleznosci od tego z jakim "materialem" ( opornym, czy bardziej uleglym) ma to zycie - wychowawca - do czynienia:))

      Strzelilas w sedno. Oni mysla, ze jezdza wyjatkowo. co ja tu bede dyskutowala z takim doswuadczonym kierowca, no nie? Ale jego matka nie lubi z nim jezdzic. Za szybki jest, za szybko hamuje....a starowinkom ostra jazda sie nie podoba. ja jak gdzies babcie podwoze to piano jade.
      Kiedys mi isntruktor jazdy powiedzial, ze faceci sa brawurowymi kierowcami, powoduja wiecej wypadkow...tej swojej brawurze przypisuja plus, tej umiejetnosci wkrecenia sie w ruch, wymuszenia chociazby pierwszenstwa...no i wychodzi jednak na to, uogolniam oczywiscie, ze kobiety powoza lepiej:)))

      Usuń
  3. W Niemczech łatwiej przestrzegać przepisów, bo są normalne drogi, są autobahny. Ja mam na prawie całej kilkudziesięciokilometrowej drodze do pracy obszar zabudowany, ograniczenie do 50 km/h. Do tego korki. Jedynym sposobem rozładowania korka jest szybko ruszyć do przodu, jeśli można - ale wtedy czekają fotoradary, patrole policji drogowej, zamaskowane radiowozy. Dobrze, że warszawscy kierowcy są na ogół cierpliwi, rozsądni, pomagają sobie nawzajem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dibi, masz niesamowitego słusznego... ujmijmy to tak:
      "niech wam już, kurwa będzie... umówmy się, że chcemy przestrzegać dla świętego spokoju tego waszego pieprzonego, durnego prawa... tylko dajcie nam szansę, możliwość, by to robić"...
      przełóż to sobie na obecną polską kretyńską, zbrodniczą wręcz ustawę antyaborcyjną...

      Usuń
    2. Peter,
      Niezły przeskok myślowy.
      Ale nigdy nie zgodzę się na aborcję "na życzenie". Różnimy się definicją człowieka. Dla mnie "ja" to także ja w okresie płodowym. Nie zgadzam się, aby ktoś miał prawo mnie wtedy zabijać - i zgodnie z uniwersalizmem moralnym uważam, że wszyscy mają prawo do prawnej ochrony.

      Usuń
    3. Dibi:)

      Z ta cierpliwoscia warszawskich kierowcow ciutke przesadziles. no chyba, ze na Waszym terenie tak sie dzieje i dla swoich, a nie na gluchej prowincji, tzw. zadupiu. :)) Doswiadczylam nie raz.:))

      W Niemczech inaczej sa oni nauczeni.Oni przestrzegaja prawa, co widac na moim i eMa przykladzie- fotoradary rdzewieja bezczynne:)))

      Ptr:)
      Faktycznie pojechales niezle z porownaniem sytuacji:)) Czy myslisz, zte jak warunki beda sprzyjajace( co to w ogole zanczy "sprzyjajace warunki"?) to kobiety i mezczyzni nie beda dopuszczac sie aborcji? Mysle ze nawet kiedy okolicznosci zewnetrzne zagraja to ludzie beda to nadal robic, gdyz w sumie warunki zewnetrzne nie maja az takiego wplywu na podjecie takowych decyzji. Jezeli kobieta nie bedzie dziecka chciala, chociazby z obawy przed utrata przez ciaze sylwetki Wenus z Milo, to i tak to zrobi. jakis powod sie ku temu zawsze znajdzie:))

      Usuń
    4. @Ania, Dibi...
      niezależnie od tego, czy ulegnę manipulacji i uznam zorganizowany zlepek komórek z kodem genetycznym Homo sapiens bez układu nerwowego za "człowieka" czy nie, to jestem gotów pójść na kompromis i pogodzić się mentalnie z obecnie obowiązującym w Polsce "kompromisem" prawnym... ale warunkiem koniecznym jest dostarczenie obywatelom stuprocentowej antykoncepcji.. na koszt prawotwórców, prawodawców, rzecz jasna... i wtedy się odpieprzę od tematu... problem w tym, że takiego patentu jeszcze nie wynaleziono i długo jeszcze nie zapowiada się na to...
      natomiast prawdą jest, że choćby nie wiadomo jakie genialne by skonstruowano drogi, organizację ruchu i samochody, to zawsze się znajdzie ktoś, kto pojedzie "pod prąd"...

      Usuń
    5. Kiedy czytam u Kiry te jej wpisy co ludziom i jakim dac i kiedy i Twoje "zgodnie z jej" stanowisko to skad u Ciebie nagle pomysl, aby 100% antykoncepcja byla na koszt prawotworcow, prawodawcow i innych prawo...umiesz pracowac, czytac i pisac(?) to zabezpiecz sie sam...a nie doj panstwa i nie naciagaj....tak jakos to u Was lawiruje:))

      Bo ja gdybym cus takiego posiadala to bym ludziom , chyba, dala:))

      Usuń
    6. Kira to Kira, nie mieszajmy może Jej do tego...
      dlaczego nie miałbym wymagać od państwa, by płaciło za swoje chore pomysły?... oczywiście wiem, jakie są realia i trzeba mieć parę groszy na wycieczkę do bardziej cywilizowanego /w tej materii/ kraju... nie o tym jest gadka...
      wyobraź sobie taką sytuację...
      totalne bezrobocie... ja potrzebuję parkan... łapię jakichś dwóch łbów by mi ten parkan postawili... ja daję swoje deski, oni mają młotki... ale przy uzgadnianiu warunków zapomnieliśmy o gwoździach... umowa już podpisana, a jak sobie przypomnieliśmy o gwoździach, to ja wyciągam pistolet i mówię; "a gówno mnie obchodzą gwoździe, sami se je ogarnijcie"... mam pistolet, więc mam rację, ale moralnie słabe to jakieś, co?...
      tak właśnie działa obecne państwo...
      a ja chcę państwa moralnego...
      czyli...
      pies was jebał, jestem gotów przyjąć umownie, że zygota to "człowiek", ale proszę mi za to zapłacić... to nie jest żadne "dojenie"... to jest żądanie uczciwych reguł gry...

      Usuń
    7. Kurde Peter:)) Pojde wam na ustepstwo, ale mi najpierw za to zaplaccie- toz to gangsterka, a nie moralnosc:)))

      Ja bym ludziom udostepnila takowe srodki, ale wez przestanw antykoncepcji trzeba byc regularnym i czasami nie popuscic huci, ja wiem, ze to pies jebal kiedy nie mozna z baba kiedy sie chce, ale.... jak baba zabyla i tableki nie polknela, to wybacz, albo sie rzucili na siebie bez prezerwatywy, albo nacpali sie i to zrobili...daj siana:))) A jak ludziska systematyczne to metodami naturalnymi uda im sie pewne sprawy uregulowac. ty<lko mi nie mow, ze to nieskuteczne, bo metoda naturalna , wieloobjawowa potrafi byc bardzo skuteczna i pozyteczna oraz nieszkodliwa dla kobiety.))) tylko nie ma tej sily, co by ta kobiete jakos w ta metode zaprowadzic..... nie wierza, nie chca, za trudna bo czasami niewygodna- toz cholera by jedna to wziela....:)))

      Usuń
  4. Ja tam nie wiem, bo prawka nie posiadam ... i raczej mnie chyba już to szczęście nie spotka. ale mogę sie pochwalić jednym pouczeniem od panów policjantów co mnie pouczyli , że się njie przechodzi w miejscu niedozwolonym i to jeszcze przed oznakowanym autem policyjnym...ale cholera z daleka to oni mi na taksówkę wyglądali. Na zakończenie mili chłopcy zagrozili, zę jeśli zrobię im to jeszcze raz to bedzie mandant. Ale szczerze mówiąc to mnie bardziej zastanawia nie ten mandat sam w sobie tylko to, że skąd oni beda wiedzieli że to mój kolejny raz jak mnie nawet nie spisali... i nie wiem czy mnie za blondynkę wzięli ( choc moze tylko blondynka mogłaby smignąć centralnie przed maską policajów na drodze krajowej nr 16...) i pomysleli, że jak mnie nastraszą to się wystrasze :-)))) i tak bedę tamtędy chodzić :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to Twoje wyjscie przed radiowoz i przejscie sobie w miejscu niedozwolonym przez ulice to.... brak karty rowerowej siostro!Gdybys miala karte to bys wiedziala ze w niedozwolonym miejscu przechodzimy przez ulice wtedy kiedy na horyzoncie nie ma policji:))))

      Usuń

Drogi Czytelniku. Prosze podpisuj sie. Komentarze anonimowe nie beda publikowane.