czwartek, 8 maja 2014

Blondynki- odslona ktoras tam...

Jade z G. z ta, z ktora kiedys utworzylam sztuczna kolejke przed sygnalizatorem swietlnym. Stanelysmy ( tzn. ja stanelam, bo to ja prowadzilam) za zaparkowanymi autami, myslac, ze one czekaja na zielone....

Jedziemy sobie i ...rozmawiamy jak to zazwyczaj ma miejsce...
- Pyta sie wiec moj maz, jak ten nowo poznany znajomy ma na imie.- Opowiada G.- I ja .... zastanawiam sie, zastanawiam.... "poczekaj, poczekaj...jakos na S. sie nazywa" gadam swojemu i mysle dalej, mysle, mysle.... "Aha, jest! Mam to... On nazywa sie Zbyszek".
- Fajnie. W koncu odgadlas.- Brechtamy sie obie jak Mariolka z Paranienormalnych - Odskoczylas niedaleko w alfabecie. Pomylilas sie tylko o kilka pozycji. Od S. do Z. niedaleka droga, a jak ktos jeszcze sypleni to... prawie nic. To prawie to samo. Ja kiedys inaczej zagralam z instruktorem jazdy. On razu pewnego, znuzony chyba moim brakiem orientacji w terenie, zagail bardzo kulturalnie, aczkolwiek naprowadzajaco na problem : " Sluchaj. Nastepnym razem, kiedy bedziesz jechala z mezem samochodem postaraj sie skupic i ... skoncentruj sie na tym jak on jedzie, a nie na tym, ze jedziesz i fajne ptaszki za oknem i te inne. Znajdz sobie jakies punkty orientujace cie w terenie". Przerwalam mu i wale : " Alez ja tak wlasnie robie! Jade tak, jak on jezdzi. Toczka w toczke".

- O matko przestan!. Nie wytrzymam. - Smieje sie pelna para G. - Moj to kiedys wysadzil mnie w Dortmundzie. Pytlowalam bez opamietania jak ma jechac i.... stracil anielska cierpliwosc. Uprzedzal: "Bo cie wysadze". "No to prosze."- prowokowalam. Wcisnal hamulec: "Pani G. pani tutaj wysiada"- zakomunikowal stanowczo. Wysiadlam zostawiajac torebke, portfel... myslalam, ze bedzie za mna jechal. Przeliczylam sie. Szlam dwie godziny do stacji. Nawet nie wiedzialam czy dobrze ide. Instynkt mnie wiodl ...doszlam. Na dworcu uslyszalam przy kiosku kobiete mowiaca po polsku i poprosilam ja o forse na bilet. Obiecalam , ze oddam co do grosza o ile do domu dotre. Kobieta mnie wsparla.

- Kurcze. Nie wyobrazam sobie, zeby Martin mi cos podobnego zrobil. Ja czasami miewalam ochote go wysadzic, ale zeby on mnie...no nie do pomyslenia!... Mamy sie ze soba nawzajem...plcie...Mars i Wenus... Kto to wymislil? Kto tak to wszystko skomplikowal?

- Ech tam. U nas skonczylo sie dobrze. My sie coraz lepiej oboje rozumiemy, znosimy. wiemy jak mamy sie zachowac wobec siebie, kiedy drugiemu aktualnie palma odbija. Choc owego odbijania palm jakby coraz mniej.- Odpowiada G.- Owa historyjka z Dortmundem to obecnie rodzinny, wspomnieniowy, rarytas.

7 komentarzy:

  1. Ja raz sama wysiadlam z samochodu, wczesniej poprosiwszy o zatrzymanie, ale będąc juz blisko domu,ok.3 km zeby nie bylo klopotu. Taka demonstracja bardziej.
    Przy okazji dziękuję za uroczą niespodziankę, niektórzy to "candy " nazywają chyba. Murakami to moj ulubiony pisarz i czytam go od pierwszych wydan w Polsce, zespol Rammstein ma ciekawe balladowe brzmienie, a Papusza to niezwykly film. Zawsze mozna do niego wracac. Bardzo mile mnie zaskoczylas i trafilaś w gust! Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze to na pewno czytalas ta ksiazke, co??? :)) Znasz juz ja. A Rammstein... ta wlasnie plyta mi sie najbardziej podoba....moze i Tobie przypadnie do gustu:)) Mam nadzieje:))

      Usuń
    2. W okresie studenckim, przez 3 lata przyjaznilam sie z pewnym Japonczykiem o nazwisku Murakami, ale na imie mial Hachiro. Szukam go w necie od pewnego czasu, ale pisarz tylko sie ukazuje i nie warto wg podarowanej ksiazki wracac do dawnych milosci. Trzeba by bylo szukac go po japonsku. Przeczytalam wtedy wszystkie ksiazki literatury japonskiej przetlumaczone w Polsce. On sam podarowal mi ksiazke/ po polsku/, ktorej uczylam sie na pamiec, bo taka byla dla mnie piekna- Kawabata Yasunari -W krainie sniegu. Wysle ci jego dedykacje, gdy ja znajde u siebie w biurze, bo tam mam biblioteke. Uczylam sie japonskiego z podrecznikow po rosyjsku, duzo znam haiku na pamiec. Pisalam prace mgr o wplywach kultury japonskiej na sztuke polskiego modernizmu. Taką mialam pasję. Trafilas w "10". Dlatego Murakami tez wszystko czytalam, ale nie zawsze kupowalam. Teraz mam poczucie swojej niezwyklosci, haha Szczegolnie po tym moim tlumaczeniu ang-franc.

      Usuń
    3. Tez znalam pewnego Japonczyka , bardzo fajnego goscia, ogolnie to on byl persona non grata w swoim wlasnym kraju- wywrotowiec myslowy i dzialacz. Ojciec policjant ( a tam opinia spoleczna to chyba bardzo wazna rzecz) a syn robil pod ambasadami japonskimi demonstracje przeciwko rzadowemu konserwatyzmowi. No jakos go los rzucil do Europy. Kontakt stracilismy. Niestety to nie on wprowadzal mnie, nas w meandry kultury japonskiej, raczej calym soba chlonal europejskosc:)) Ciesze sie, ze trafilam:)

      Usuń
  2. Znajoma kiedyś mi opowiadała, jak to przybrała kolegę z przystanku, a ten wsiadł:
    -"maluszka sobie kupiłaś, ale wiesz tu masz oderwane, tu brudne, warto by wyczyścić, ale nie jeździsz jeszcze dobrze, kiedy zrobiłaś prawo jazdy?
    -kilka dni temu.
    -bo wiesz, tu należało by przyśpieszyć, tu zwolnić. Dlaczego tak późno hamujesz przed skrzyżowaniem, no jedź już. itd, itp.
    -a kiedy ty zrobiłeś prawko?
    -jeszcze nie zrobiłem, ale mam zamiar.
    Od tego czasu dziewczę przyrzekło sobie, żadnych autostopowiczów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest dla kierowcy najgorsze, a jeszcze jak ona zrobila to prawko kilka dni temu to w ogole, krytyka moze powalic, bo wiadomo, ze czlowiek potrzebuje jeszcze pprawienia techniki jazdy:)

      Mnie to tylko maz poucza. doswiadczony trzydiestoletni kierowca...nie lubie z nim jezdzic w roli kierowcy. Mi sie znowu jego technika jazdy nie widzi, mam mu sporo do zarzucenia. tak, ze dwaj kierowcy pod jednym dachem samochodu to czasami mieszanka wybuchowa:)))

      Usuń
  3. Dobrze, ze moj mnie jeszcze nigdy nie wysadzil ;-)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku. Prosze podpisuj sie. Komentarze anonimowe nie beda publikowane.