Jestem feministka. Razu pewnego, rok temu, "zarzucil mi" Monteki u siebie w komentarzu, ze jestem feministka. Nie bylby to byc moze zarzut ale... walnal to dosc dosadnie, dokladajac, ze jestem z tego sortu feministek podciaganych pod feminazistki. Wydaje mi sie, ze emocje mu puscily i pojechal za bardzo... mi emocje w tym momencie nie puscily, ale zastanowilo mnie to, co pisze o mnie i jak postrzega mnie drugi czlowiek.
Jestem katoliczka. Realizacja katolicyzmu wychodzi mi roznie, kwadratowo i podluznie... niemniej jednak utozsamian sie z tym swiatopogladem ( nazwijmy to wlasnie swiatopogladem). Czy mozliwe jest bycie katoliczka i przy okazji feministka? Otoz okazuje sie, ze jest to mozliwe. Feministki dzialaja w kosciele katolickim. Jedna z nich, dowiedzialam sie wlasnie, jest Elzbieta Adamiak. Tutaj znajdziecie ( dla zainteresowanych) rozmowe z owa pania i kilkoma jeszcze innymi ludzmi.
Co spowodowalo, ze przyznaje sie do faktu bycia feministka? Albo co spowodowalo, ze odkrylam w sobie ow fakt, ze feministka jestem? Tesciowa dobila mi przyslowiowego gwozdzia do trumny. Rozmowa z nia uswiadomila mi, ze mamy hektar poglodowy do siebie i pomimo tego, ze obie kobietami bez watpienia jestesmy , to obie inaczej swoja kobiecosc rozumiemy i realizujemy. Z pewnoscia na ow fakt roznic patrzenia na sprawe wplywaja nasze odrebne mentalnosci, historia , ktora nas uksztaltowala, przezycia i doswiadczenia zyciowe, a przede wszystkim potezna roznica pokoleniowa. Ona ma 88 latek, ja 44 - dziela nas dwa pokolenia. Dla mnie owa roznica w patrzeniu na sprawe, roznica pomiedzy nia a mna jest dowodem na to, ze ewoluujemy. Owa ewolucja nabiera tempa. PEDZI !
Nie jest tez prawda, ze to wlasnie li tylko tesciowa spowodowala we mnie wewnetrzny bunt i nasunela lawine przemyslen na wlasny temat. Jednym, ktory podgrzal mnie do przemyslen, byl wlasnie Monteki. Drugie zdarzenie to rozmowa z kolezanka, ktora od ponad 30 lat pracowala w przemysle ciezkim, tam gdzie faceci. I wstrzasnelo mna, ze jest licho oplacana.
-Jak to?
-No tak to. Mam polowe tego co mezczyzni.
-Nie rozumiem. Pracujesz 30 lat w przemysle ciezkim. Obslugujesz wiekszosc maszyn, w koncu naciskanie okreslonych przyciskow to robota nie tylko dla mezczyzn, to potrafia i kobiety. Faceci we wspolczesnych czasach nie dzwigaja, robia to za nich dzigi, traki, sztapla....przemysl ciezki wcale nie oznacza ciezkiej roboty i wyciagasz polowe tego co faceci? Ciezej pracuja kobiety w przemysle cukierniczym na tasmach, albo w kuchni w stolowkach, restauracjach.
-Tak. Zawsze tak bylo. Kokosow nie wyciagnelam nigdy.Oni zas tak.
Zdziwil mnie tez fakt, ze np.: na zachodzie kobieta prawnik ma mniej niz kolega po fachu.
- Jestescie kobietami. - Tlumaczyl Martin- Takie sa zalozenia abyscie zostaly w domach i spelnialy sie jako matki, zony. To ja mam zapewnic ci, wam ( mi i Marie) byt...
O zesz cholera ty jasna z tym swiatem!!!! A ja nie chce i co? !!! Nie chce, nie mam ambicji, nie keci mnie chociazby bycie kaplanem w kosciele katolickim, wiec poletka feministycznego nie bede uprawiac akurat tam. Do kosciola to ja ide odpoczac a nie sie narobic. Nie mam ochoty sluchac w konfesjonale o pokrzywionych ludzkich losach, ale aby o moim pokrzywionym losie posluchali juz mam ochote...egoistycznie wiec nie bede walczyla o feminizacje kosciola. Jak mi sie czegos tam zachce ,a bede czula ograniczenie to zawalcze... teraz czuje sie tam ok.
Uscislajac jednak. Fajnie jest kiedy moj maz zarabia na nasze potrzeby, ale niefajnie jest kiedy chcesz ta kasa zagospodarowac, stawiasz mu nawiasy stad, dotad i masz za plecami cerbera w postaci tesciowej, ktora dba o to, aby synek tych nawiasow nie mial. Krzywdze chlopa no...Chlopak pracuje wiec ma prawo do swoich finansowych realizacji tego czego chce. Niewatpliwie tak, ale skoro zalozyl rodzine to do jego forsy ma prawo i zona. No i tesciowa uznaje to moje "niby" prawo do jego forsy, ale nawiasy to mam sobie stawiac ja sama , a nie ja jemu. Niestety aby na WSZYSTKO nam starczylo do pracy chodze i ja. Niestety, pomimo mojego zarobkowania i kiedy najdzie nas bum prac wokol domu, nawiasy musza byc jeszcze bardziej zaostrzone, a moj maz tego nie umie, nie zna, nie potrafi.... i dostaje od mamusi zielone swiatlo zycia po swojemu, na tzw finansowym luzie. A ten finansowy luz, kiedy nie ma straszaka w postaci zony konczy sie z reguly poteznym minusem na koncie. Kiedy zas minus sie zdarza wtedy dobrze, aby zona ster w swe rece przejela. Wyciagnela....
Poklocilam sie z tesciowa. Powiedzialysmy sobie nawzajem ( najpierw ona mi, potem ja jej to oddalam), ze nie chcemy sie u siebie widziec. Czyli ja nie schodze do niej, ona nie przychodzi do mnie...
- Bo ty to jestes taka modna kobieta co? I to przez was , przez ta wasza mode sa te wszystkie rozwody. - Zarzucala mi tesciowa.
- Dziwne. Myslisz , ze w twoich czasach wiekszosc kobiet by sie nie rozwiodla?- Zarzucilam ja tesciowej.- Wyjscia nie mialyscie. Jedyna kariera jaka moglyscie zrobic to dobrze wyjsc za maz i miec dostawce pozywienia. Tego, kotry utrzymywal. Skoro utrzymywal, wiec mu sie sluzylo. Dogadzalo, dbalo sie o niego, bo gdyby go zabraklo wtedy bieda z nedza. Facet w rodzinie to jak Bog. Bez niego sie nie funkcjonowalo.
-No i tak ustalil Bog. I nie ma co prawa Bozego zmieniac. Kazdy z nas ma inne role.
- Nie wyobrazam sobie sytuacji , ze musze prosic faceta o kase na majtki chociazby.
-Przeciez nie prosisz. Martin nie wnika.
-Wiem, ze on akurat nie wnika, ale znam przypadki z twojego pokolenia gdzie kobieta ma teraz ponad 80 lat i facet jej grosiki wylicza chociazby na cukierki, albo na brakujaca garderobe. To ponizajace. I nie mow mi, ze tak wyglada szczescie i ona powinna pokornie glowinke spuscic i cieszyc sie, ze choc takiego co jej kase wylicza, ma, bo lepszy taki, niz zaden.
- Ty nic nie rozumiesz. Nic nie rozumiesz.... oni sa slabsi. My jestesmy silniejsze. Skoro sa slabsi maja pierwszenstwo. Silniejszy znosi slabszego.
- No ciekawa teoryjka. Skoro tacy oni slabi to czemu cale zycie siedzialas w domu. Trzeba bylo zapierniczac w kamieniolomach i na dom zarobic. Balas sie takiej ( jakiejkolwiek) pracy. Balas sie wyjscia do zakladu pracy. To bylo cos niespotykanego, a ze bylas zalezna od finansow kogos kto to zrobic potrafil , wiec znosilas go, znosilas czasami wiecej niz musialas. Przepraszam, zle sie wyrazilam...znosilyscie wiecej niz czasami musialyscie.
- Ty jednak niczego nie rozumiesz. Jestesmy silniejsze psychicznie. Znosimy wiecej. On ma prawo decydowania. Badz mu posluszna.
-Tak badz posluszna, milczy, on cie kocha , a skoro kocha to powinas czuc sie bezpieczna, sczesliwa....jestes bala, bala ( w polskim bala bala oznacza , ze masz kota).
No i w tym momencie nasza rozmowa sie zakonczyla. Ona wyprosila mnie, ja zapowiedzialam jej , ze widziec jej u siebie nie chce. Po czasie zrozumialam na czym polega to jej "kobiety sa silniejsze" . Ona nas, kobiety, stawia w pozycji aniolow. Istot wyzszego rzedu: wyrozumialych, madrych, cierpliwszych.... i skoro takie cechy posiadamy, to facet w koncu peknie. Zycie z aniolem , zycie w takim swietle przemienia.
Trudno, przyznaje sie bez bicia, JESTEM FEMINISTKA ( ale tak rozsadnie, rozsadnie...). Nie chce byc aniolem. Chce miec prawo do moich nastrojow , czasami niemilych nastrojow, do wkurzania sie od czasu do czasu, do niesprawiedliwych wybuchow... CHCE BYC CZLOWIEKIEM, i chec aby ten czlowiek obok mnie ( mezczyzna) umial to rowniez zniesc, jak ja znosze go. Nie chce byc aniolem. Chce miec prawo do niebycia chodzacym aniolem i ..... ba (!!!!!), chce miec prawo do bycia kochana taka, jaka jestem i chce aby mi w zyciu dobrze bylo. Nie wskocze wiec w role aniola, bo wiem ze do anielskosci mi daleko. A pozy tym niebycie aniolem bywa bardzo wygodne. I mezczyzni miewaja wygodne zycie.
Ja tam też jestem feministką przyznaję się do bicia być może taką egoistyczną z lekka bo toreb z zakupami ciężkich nie dźwigam, noszą je moi faceci no i według co niektórych mogę być postrzegana jako egoistyczna feministka. Jednak czytając kiedyś bloga dziewczyny która wydała się za pakistańskiego muzułmanina i opisywała to co w ich kulturze wyrabia się z kobietami to wiem jedno, że albo bym dziada zabiła albo on by mnie zmasakrował ucząc posłuszeństwa. Siedzenie w domu non stop, bycie gotową na każde wezwanie męża, bez kontaktów z innymi lub tylko z innymi żonami muzułmańskich panów, które za złe uważają skarżenie się na męża, a jak pan raz na miesiąc wyprowadzi swą oblubienicę na zakupy to musi to być już zasłużony spacer. Straszne, jestem niepokorna i chyba tej kwestii niestety pokorna nigdy nie będę. Też sobie nie wyobrażam żebym "prosiła" męża na podpaski albo tampony.
OdpowiedzUsuńWsumie ten caly feminizm to ja pojmuje jako walke o wygode, a konkretniej o ulzenie doli kobiecej. Wsadzono nas w takie rozne dziwne spolecznie przyjete rolki i ciagniemy je z pokolenia na pokolenie. A bo to kobiety lepiej sprzataja, bo mozg facetow inwczej dziala i oni np.: nie widza kurzow, plamek na podlodze, ktore widza kobiety. Dla niego jeszcze czysto dla niej syf, wiec to ona zakasuje rekawy. I teraz jest problem, ze jak my nauczylysmy sie jezdzic traktorami, cwiczenia fizyczne nie zaszkodzily naszej cielesnosci i nie wplynely ujemnie na nasza inteligencje tak i oni moga nauczyc sie rozrozniac kurz i plamy na podliodze i zakasac rekawy:))
UsuńJestemw stanie zrozumiec i wyobrazic sobie, ze kobieta rezygnuje z calowania ja w reke i przepuszczania pierwszej w drzwiach, na korzysc tego, ze facet bedzie stawal w kolejkach, pral, sprzatal, akceptowal kobiete szefa, bral urlopy na dzieci i zwolnienia od lekarza, kiedy dziecko zachoruje. Posprzata caly bajzel po imieninach swoich albo zony....odciazy kobiecine. ugotuje obiad kiedy ona w pracy. Po prostu , ze koniec z podzialem na prace meskie i kobiece. Bo ja bym nawet uznala taki podzial ale w momencie kiedy kobieta siedzaca w domu za to co czyni dostaje wymierna materialna korzysc od tych ktorym to robi.
tam miało być "przyznaję się BEZ bicia" ahahaha wyszło na to że leję męża :P ahahaha
OdpowiedzUsuńNo:)))) Tak to wlasnie oidczytalam, ze twoi Faceci to ....kurcze (p) :)) Placza po katach:)))))
UsuńRozmawiałem ostatnio z pewną dzisiaj 80-cio letnią panią, która po rozwodach swoich dwóch córek i syna od którego odeszła żona, (ponieważ zakochał się w kieliszku) zaprosiła córki, byłą synową i stwierdziła, że żałuje, że nie miała tyle odwagi co one i całe niemal życie przeżuła z kimś pijakiem. Stwierdzenie było o tyle dziwne, że dotychczas była w "ostrej" opozycji do postaw swoich dzieci.
OdpowiedzUsuńGdybyś chciała być aniołem, była byś nudna.
Na pewno chcialabym dojsc do stanu wewnetrznego pokoju bez wzgledu na okolicznosci zewnetrzne, ale...czy to anielstwo? I wiem, ze stan takowy byc moze jest utopia, bo w zyciu nie ma stalosci.
Usuńnatomiast kiedy patrze na to jak zyla, choc tutaj niestety mysle, ze niezle moja tesciowa w zyciu cwaniaczyla, aby na forsie meza miec to co chiala, aby on poszedl w jej kierunku. Kurcze a synowym nie pozwala poprowadzic synow. tym bardziej, ze my nic zlego nie chcemy dla tych jej chlopakow.
Ona jest nawet ok. Swoich kocha a obcy to tylko obcy i malo ja interesuja, a dla niej obcy to np.: synowa ( i to nie tylko ja , druga synowa tez).
patrze sobie na nia i to co ona glosi, jakby chciala na zewnatrz widziec kobiety ...islam sie klania, ze hej. i one tak w golnym zarysie mialy, wiec babcia broni swojego zycia, do ktorego juz wrecz lancuchami jest przywiazana.
W takim razie i ja jestem feministką. Nawet gdyby mój facet zarabiał miliony, nie umiałabym siedzieć w domu i pachnieć. Nie wyobrażam sobie być całkowicie zależną finansowo od drugiej osoby - toż to horror.
OdpowiedzUsuńTo, ze pracujesz to nie feminizm. to jakbys znosila na chate kase o dwa razy wieksza niz Karol to juz w oczach mojej tesciowej zapachnialoby feminizmem, nowoczesnoscia.
UsuńKobieta pracujaca do super sprawa dla panstwa, jedna osoba wiecej w rodzinie opodatkowana, z jednej osoby wiecej mozna w panstwie sciagnac podatek, wydoic wrecz.
Tak, ze nie w pracy upatruj swojego feminizmu, a w wykonywaniu niekonwencjonalnych dla Twojej plci czynnosci:))) No np.: jakbys pocalowala faceta w reke na powitanie, tak prawdopodobnie robia feministki facetom, ktorzy je caluja w reke. Bo one nie chca nic nie znaczacych przywilejow dla swojej plci...chca ulzenia w obowiazkach:)))