niedziela, 30 listopada 2014

Wyrobilismy sie.

Pisalam juz o tym kiedys, kiedys... kiedy sama mialam radoche w poznawaniu owej tradycji. Obecnie staje sie ona trudem... no bo trzeba sie zgarnac, ugniesc ciasto, wstawic na noc do lodowki. Na drugi dzien rozstawic maszynke do mielenia miesa. Mielic ciasto, ukladac na balche, wypiekac... trzeba sie nastawic i zgodzic wewnetrznie na rozpierdolnik w domu.
W tamtym roku odpuscilam, nie wyrobilam sie....praca, zmiany...wysiadlam, nie poradzilam. I dobrze sie z owym nieporadzeniem czulam. Matko czy co roku musi byc tak samo? Wedlug mnie nie musi, ale ... mam Dziecie, niech sie uczy. niech czuje, ze w domu bylo fajnie, ze kiedy nadchodzily swieta to ja emocjonowalo wspolne pieczenie swiatecznych ciasteczek. Dzieciaki lubia tego typu rzeczy- dla nich to wszystko swieze, nowe, godne poznania... Poza tym w pracy doslowny szal. Kobiety pieka. Kazda przynosi do poprobowania. Gadaja, wymieniaja sie przepisami, gadaja, chwala, samkuja, wymieniaja sie i gadaja i ... tak do bolu. Uleglam wiec. Wczoraj, w przyplywie chwili, zagniotlam ciasto - skladniki juz wczesniej sciagnelam, czyli wewnetrznie szykowalam sie na ow wielki moment. Dziasiaj on nastapil ... Dobrze, ze juz po. Na swieta Bozegonarodzenia jestesmy przygotowani. Nikt nam nie poradzi...problem w tym czy my tym ciastkom poradzimy. One maja dlugi termim przydatnosci do spozycia. W ktoryms roku moja tesciowa napiekla tych cudownosci i tak jadla, ze do sierpnia uporac sie z konsumpcja nie mogla, w koncu przyjechal moj chrzesniak i ... dokonczyl dziela, dostal jeszcze do domu. Takie niby nic ciasteczka a ... siega sie po nie, siega...

Czyli o 9 rano rodzinka stanela w gotowosci bojowej. Rodzinka... mlodego czlonka i starszego nie bralismy pod uwage. Babcia zajeta swoimi sprawami, a Mloda zajeta przeszkadzaniem i dopingowaniem rodzicow. Ostatnia blache, dla spokojnosci, dostala na swa tworczosc i nawet jej wyszlo.

Ciasto przed wypiekiem...wyjete wlasnie z lodowki. Nasz wyrob byl niestandardowy. Tz. polowe ciastek upieklismy tak, jak Pan Bog przykazal- klasycznie, tradycyjnie, a z polowa ciasta poeksperymentowalismy dodajac do jednej czesci mase marcepanowa, do drugiej zas zmielone orzeczy redukujac przy okazji, w obu przypadkach, ilosc maki.



Te eksperymentalne nie dawaly sie latwo uformowac, wiec tworzylismy, wstazki, czworki, osemki, kola .... Smakuja super.



A tutaj te grzeczne, tradycyjne, latwe w formowaniu... rowniutkie jak spod igly:)



Stygniecie. Puszki nie mozna az do wieczora zamknac, bo sie ciastka rozwala. Musza byc dobrze schlodzone, czyli przyjac temperature pokojowa.


Ostatnie pociagniecie odkurzaczem...

Rozbawila mnie pewna sytuacja, ktora wydarzyla sie w trakcie wypiekania. Zadzwonila do Marie kolezanka. Pochwalic sie chciala , ze ma ruszajacego sie zeba i jako do specjalistki, uderzyla do Marie w fachowa dyskusje jak to jest kiedy rusza sie zab? Jak dlugo trwa zanim wypadnie, czy boli i czy leje sie przy tym krew....? Mloda udzielala fachowych instrukcji, w koncu droge zwiazana z wypadajacymi pierwszymi zebami rozpoczela dosc dawno i cos niecos w temacie powiedziec moze, nieprawdaz?





Niemieckie ciastka swiateczna ( choc ja je znalam w Polsce tez...w czasach kryzysu byly pieczone na smalcu...pamietam, ze mama chyba ze dwa razy upiekla i ... fajne byly. Podaje skladniki na pol kilograma maki, ale mozna sobie to powiekszac.

Skladniki:
500 gr. maki
250 gr margaryny do pieczenia
3 zoltka
250 gr cukru,
2 torebki cukru waniliowego
plaska lyzeczka proszku do pieczenia.

Zagniatamy z tego ciasto i pakujemy na noc do lodowki. Na drugi dzien rozwalkowujemy i wyciskamy foremka lub przepuszczamy przez specjalna forme przez maszynke do mielenia miesa. Ukladamy na posmarowanej tluszczem ( nie za mocno) blaszce i pieczemy jakies 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni celcjusza. Zamin ciastka sie zamknie ( w puszcze, torebce, misce...) trzeba je ostudzic- wazne. Wazne jest tez aby nie lezaly nie wiadomo ile nie zamkniete. Dlatego tez Niemcy maja specjalne puszki, roznych wielkosci, na przechowywanie owych ciastek. Ja mam jakies metalowe wiadro, w ktorym kiedys znajdowala sie prawdopodobnie slatka sledziowa, no i oczywiscie gustowna puszke na stol.

8 komentarzy:

  1. A czy te ciasteczka to muszą być z maszynki? A jeśli nie, to może podzielisz się przepisem? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie musza...mozna je chyba rozwalkowywac i wyciskac foremka. Napisze przepis pod postem w takim razie. Tylko to rozwalkowanie nie moze byc za grube i za chude, takie w sam raz musi byc. Coby , kiedy bedzie za cienkie nie przykleilo sie do stolu...

      Usuń
    2. Tak właśnie myślałam, że to TE ciastka, które jadłam u babci jak byłam mała :) Na smalcu :)
      Dzięki wielkie!

      Usuń
    3. A Niemcy je pieka na margarynie i sa fajnie...I tylko raz do roku, na Bozenarodzenie i tyle ich pieka. ze czasami do lutego, do marca maja swiateczne ciastka. Dziele sie nimi, prezentuja innym, pieka dla najblizszych....

      Usuń
    4. Fajna tradycja :) Potrzebne składniki już zakupiłam, teraz tylko czas wykroić. Myślę, że w niedzielę się zabierzemy :)

      Usuń
    5. I jezeli moge jeszcze cos doradzic to, kiedy bedziesz te ciastka potem z blachy zdejmowala, podwazala je to zrob to w miare sprawnie, bo one przywieraja do blachy w procesie stygniecia i moga sie kruszyc...ja mialam na boku talerz, do ktorego zbieralam te ulamane, pokruszone czesci.
      Najlepsze te ciasteczka sa na drugi, trzeci dzien....swieze tez fajne, ale jak poleza to smakuja lepiej. No i nie zapomnij, to dosc wazne, aby nie lezaly np: pare dni odkryte ( 5, tydzien... bo straca na walorach swoich), ale tez aby nie byly za wczesnie , tzn zanim wystygna, zamkniete...poczekac nalezy okolo 8 godzin zanim sie zamknie. jezeli peiczesz an wieczor to niech przestoja nocke, jezeli rano to niech przestoja otwarte do wieczora.
      Ja kiedy zdejmuje jej z blachy to ukladam jeszcze na kratke, aby dostygly ( 5 minut) i potem do puszki. Podczas zdejmowania moga byc co niekotre miekkie tzn. upieczone ale takie widac ze miekkawe, to nic sie nie przejmuj...dostygna i zrobia sie twardsze:))

      Usuń
  2. Aniu...to nawet prosty przepis,a ile radości...z tych kształtów...
    bardzo fajne zdjęcie z tymi rączkami Marie...będzie z niej gospocha...haha,dzieci lubia bawić się ciastem...no i nastrój świąteczny wprowadziłaś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona sie rwie, nie powiem...teraz na szydelko ja naszlo, bo czapke dla znajomego bobasa dziergam, wiec ....kurcze trudno z tym szydelkiem u niej. nie wychodzi jej cierpliowsci jej brak...wazne jednak, ze chce sie uczyc czegos poza... :))

      Usuń

Drogi Czytelniku. Prosze podpisuj sie. Komentarze anonimowe nie beda publikowane.