środa, 1 lutego 2017

Faceci i ich wielkie sprawy.

W Polsce kupilam ksiazke... w sumie nic wielkiego. Zawsze , kiedy jestem w Polsce kupuje jakies ksiazki.  Laze po ksiegarniach i przebieram, wybieram i zastanawiam sie, i wzielabym wszystko , niestety, na wszystko  kasy mi brak.
Zeby tak placili ludziom za to, ze czytaja. Slyszalam, iz w temacie czytelnictwa obywateli Polski, choc nie tylko Polski , tragedia sie dzieje. W Stanach czyta jakies 5% spoleczenstwa. Ludzie lubia krotkie niusy, duzo obrazkow... ogolnie kaszana. Trzeba moze zaczac tworzyc ksiazki obrazkowe dla doroslych?  Ci,  ktorzy czytaja sa jak mamuty na wymarciu. Trzeba ich objac ochrona. Moj siostrzeniec chadza podobno do biblioteki miejskiej z plecakiem. Za jednym zamachem realizuje wypozyczenie ksiag na karty wszystkich czonkow rodziny. Wybiera oczywiscie ksiazki, ktore mu sprawia przyjemnosc. Siostra uwaza , ze jej syn nie czyta, on wciaga ksiazki nosem.....pochlania, pozera...czy jak to tam...

W kazdym badz razie ja jeszcze czytam.  Naleze do tych mamutow, ktorym grozi wyginiecie. Nie zadawalam sie pismem obrazkowym. Natknelam sie w olsztynskim empiku na ksiazki Slawomira Kopra. "Zycie artystek w PRL", "Najbogatsze", "Zycie prywatne elit w drugiej Rzeczypospolitej".... Wybralam  jego "Zony bogow".

Pozycja miala traktowac o zonie Gombrowicza, dwoch zonach Mrozka, dwoch zonach Milosza, zonie Iwaszkiewicza. Niestety nie wyszlo. Ksiazka traktuje w 80% o bogach,  a nie o ich gwardii przybocznej.
Szkoda, bo ciekawa bylam jakiez to kobiety zajely miejsce u boku naszych wielkich, znanych na swiecie tworcow?  Gombrowicz ,  homoseksualista, . Tak wspomina swoje seksualne eskapady po powrocie z Ameryki Polnocnej do Europy. Znajdowal sie wowczas na rocznym stypendium w Berlinie Zachodnim:

"Witold byl zadowolony z warunkow, jakie zastal na miejscu, i gorliwie zajal sie swoim zyciem erotycznym. Tak zapamietal sie w uciechach seksualnych, ze chwilami przerazaly go jego wlasne wyczyny. Nawiazywal znajomosc za znajomoscia , mial nawet problem z identyfikacja partnerow, co zreszta nie powinno dziwic, skoro ich imiona sie powtarzaly (...) "Tutaj okropne rzeczy - pisal do Jelenskiego- entre nous soit dit ( miedzy nami mowiac) okropnego ataku pederastii dostalem, nic innego nie robie, tylko to wlasnie z czterema na razie Niemczykami , boj sie Boga, w moim wieku! "

Zycia dopelnil u boku,  mlodszej od niego o 31 lat, Rity Labrosse.

 "Pierwsza wzmianka o Ricie w intymnym notatniku Gombrowicza byla wzmianka o pewnej "Kanadyjce". Wystepuje tam ona jeszcze bez imienia, ale z pewnoscia zrobila na pisarzu duze wrazenie. Panna Labrosse byla wyjatkowo urodziwa dziewczyna, o nieco "chlopiecym uroku", co dla czlowieka o homoseksualnych sklonnosciach musialo miec pewne znaczenie."

Rita zostala jego asystentka, kochanka, kucharka potem  opiekunka i  wypelnila  jego testament.

Kobieta domowa, choc poznajac Gombrowicza pisala prace doktorska. Jakby nie bylo, kobiety szybciej rezygnuja ze swoich ambicji i aspiracji ...zostaja w cieniu. Spelniaj te zmudne, codzienne czynnosci domowe,  bez ktorych zycie nie mialaby smaku.
Do Gombrowicza przyjechal razu ktoregos Mrozek. Rity nie bylo wowczas w domu. Wyjechala do Saint -Tropez. Panowie poczuli sie glodni:
"-Kolacje zrobimy sami- dysponuje gospodarz.- Slawomirze poszukaj makaronow. Sa gdzies na polce.
-Sa - znalazl Mrozek.- Ale jak je gotowac?
-Jak to jak? Rzuc do wody.
-A jak poznac, ze  juz sa ugotowane?- drazyl Mrozek.
-Zwyczajnie. Trzeba sprobowac.- uczy Gombrowicz."

 Faceci i te ich wielkie dziela.
 Przyziemnosc...no coz,  niektorzy z nich nie sa do tego stworzeni. Zreszta sporo panow ucieka od owej zmudnej codziennosci.Oni nie sa do prania, do gotowania, nianczenia dzieci....

Raz w tv polskiej ogladalam  program o wielkich Polakach. Reporterzy, dziennikarze wystawili w dyskusjach na czolo pare - Danuta i Lech Walesa. Ona napisala i wydala  wtedy ksiazke  "Danuta W." Kto z nich wazniejszy? Ona, czy on? Oczywiscie, pomimo wielkiego poswiecenia sie pani Danuty dla rodziny to jednak jej maz byl dla wypowiadajacych sie wazniejszy, bo to on byl tym, ktory tworzyl wielkie rzeczy.

A mnie zastanowil fragment wywiadu z Krystyna Janda, ktora zabierala sie wlasnie za adaptacje ksiazki  , w celu wystawienia jej jako sztuki u siebie w teatrze. Zainteresowalo aktorke jak wygladalo ich zycie rodzinne. Dwa pokoje , osemka dzieci, ktore musialy odrobic lekcje,  trzeba bylo polozyc dzieciaki spac, wykapac, nakarmic, oprac..... spotkania partyjne, mnostwo luda krecacego sie non stop po chacie, faceci dyskutujacy i palcy papierosy....
 Czyz Danuta W. nie byla heroska?

Cytowane fragmenty pochodza z ksiazki "Zony bogow" Slawomir Koper.

12 komentarzy:

  1. coraz więcej ludzi nie potrafi się skupić dłużej na tym co czyta, ogląda, słucha, etc... bo to zjawisko dotyczy nie tylko książek, ale obrazów, muzyki, czy jakichś innych większych dzieł, produktów sztuki... zero luzu, tylko nerwowe wyłapywanie samych efektów specjalnych...
    kiedyś byłem u znajomego, mieliśmy razem wyjść po jakieś piwo, a ten mi się nagle pochwalił, że ma najnowszych CośTam /nie pamiętam już, o jaką płytę jakiej kapeli chodziło/... no, to ja mu, żeby zapuścił... zapuścił...
    umościłem się w fotelu, słyszę jakieś intro, a ten po chwili przerzuca dalej z tekstem:
    - posłuchaj teraz...
    i tak co chwila... nie dał posłuchać, tylko raczył mnie takimi krótkimi fragmentami... w końcu się zeźliłem i mówię:
    - wiesz co, hooy z takim słuchaniem, panienkę też tak obracasz?... tu ciuknąć, tam ciuknąć, z pralki na piec, z pieca na parapet, jak kot po z atakiem adhd...
    zatkało go, w końcu zaproponował, że sam pójdzie po to piwo, a mnie zostawi samego, żebym posłuchał... zresztą jak wrócił, to gdy gadaliśmy przy tym piwie posadziłem go z dala od sprzętu, bo wciąż go łapy swędziały, by coś przełączać...
    z książką z kolei słyszałem podobną historię... znajoma znajomej przyniosła książkę... zaś ta poszła z nią do haźla... gdy wróciła, oddała książkę mówiąc, że już przeczytała i że świetna... ponoć parę minut jej się zeszło w tym haźlu, ale nawet autystycznym geniuszom takie tempo czytania się nie może zdarzyć... po prostu przekartkowała, łyknęła co poniektóre fragmenty i to się nazywało "przeczytać książkę"...
    pozdrawiać :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skakania na muzyce, tzn. wyszukiwania tylko fragmentu z utworu, ktory chce sie przesluchac (?)- nie spotkalam sie z tym, to jakas nowosc w ludzkim zachowaniu, ale latanie po kanalach w tv i ogladanie kilku filmow na raz , zauwazylam nie raz u znajomych. Albo czytanie kilka ksiazek na raz, jakby czlowiek chcial cos przyspieszyc.... sama tak robie z czytaniem kilku pozycji na raz. Mozna swira dosctac, wiem.... Swiat zapierdziela jak szalony i niektorzy ludzie chce widocznie lyknac z niego jak najwiecej. jak najwiecej ksiazek przeczytac, jak nawiecej muzyki przesluchac, filmow sie naogladac - tak na zapas przypuszczam, panienek i chlopakow jak najwiecej przeleciec w zyciu... no tak, aby cos z tego zycia miec :))
      Pozdro:)

      Usuń
    2. kilka książek naraz to zdarzało mi się czytać w wieku podstawówki... gdy zaraz po rytuale komunii dałem sobie spokój z chodzeniem na religię i do kościoła, jedyne co odwiedzałem z tej firmy, to była biblioteka parafialna... była płatna, w przeciwieństwie do publicznej, ale było za to mnóstwo do czytania... opłata była w skali regresywnej od ilości wypożyczanych książek na raz, więc zawsze brałem cały pakiet... no, i był problem, od której zacząć... to się jechało wszystkie naraz, ale za to wszystkie doczytałem do końca... i tu leży różnica... gość, który skacze po kanałach, nigdy nie wie dokładnie, kto komu obija japę na ringu na kanale sportowym, kto do kogo strzela na informacyjnym i kto kogo [.....] na romantycznym, nie wspomnę już o kanale rydzykowym, bo tam nigdy nie wiadomo, ile zabrano na tacę, nawet gdy się obejrzy całą transmisję...
      pozdrawiać :)...

      Usuń
    3. To ty z tych "nieskaczacych"? Chociazby z bloga na blog?

      Usuń
    4. Ale ze niby co?

      Taki poukladany jestes widocznie, ze nie skaczesz z kanalu na kanal, nie czytasz kilku ksiag na raz, nie masz kilku kobiet- no wiesz poniedzialek Jolka, wtorek moze Kaska etc....
      I po blogach tez nie skaczesz...

      Usuń
    5. okay, już chwytam, wczoraj tylko chwilowo zgłupiałem w pośpiechu /takie realia chwili, bo akurat wracam do domu, a tu nagle ktoś coś ode mnie chce, z kocurnicą na czele, bo choć w misce pusto nie ma, to kombinuje sierściucha, jak wyłapać jakiś bonus/...
      ależ oczywiście, każdy jakoś tam skacze... jak wchodzę do księgarni, to chyba trudno, bym miał czytać każdą książkę od dechy do dechy przed podjęciem decyzji o kupnie...
      co do kobiet, to może mnie nie podpuszczaj... tyle powiem, że w poniedziałek Jolka, we wtorek Kaśka etc to nie jest żadne "kilka kobiet"... kilka kobiet to się zaczyna dopiero wtedy, gdy rano Jolka, w południe Kaśka, a wieczorem obie plus Maryśka do kompletu, a w zapasie pod telefonem czeka Gabryśka...

      Usuń
    6. Na ta twoja wersje mozna sie zalapac kiedy ma sie zone i kochanke. Jedna codzienna, druga kiedy ma sie na nia czas i chuc. Albo bywa, ze dwie na raz w ciagu jednego dnia. Jedna przed poludniem, druga po poludniu, albo na odwrot.
      Zas na podana przez ciebie wersje nadmiaru kobiet, aby obrobic te panienki, to facet musialby miec, chyba, granat w rozporku- takowi zawodnicy to wielka rzadkosc.
      Pamietam jak kiedys, po sporej dawce wodki kolega sie nam na imprezie rozplakal. Mial zone i kochanke, byl "molestwoany" ( na poczatku z pewnoscia za wlasnym przyzwoleniem i rozkosza) przez szefowa. Plakal , ze nie wyrabia. Bo zona chce i kochanka chce, na dodatek kochanka w tych sprawach byla baaaardzo wymagajaca, a on (?)
      Biedny gosc:((( Wspolczuje mu glupoty:))

      Usuń
  2. Dobre. Pożyczyłam koleżance Marqueza "Miłość w czasach zarazy". Po 2 miesiącach pytam jak się jej podoba książka, bo wiem, że szybka w czytaniu to nie jest, a na to usłyszałam: oddam ci ją, bo ja nie czytam książek w czarnej okładce. Myślałam, że padnę z wrażenia i śmiechu.
    Ja też taka dinozaurówa jestem. I jakoś nie wiem czemu, ale nie lubię książek typu e-book.Normalna, papierowa książka- to je ono!
    Gombrowicz poza specyficzną orientacją seksualną miał naprawdę odlotowe pomysły.Pasował, zresztą tak jak i Mrożek.
    Każdy "geniusz" zostaje geniuszem nie tylko za sprawą nadzwyczajnych uzdolnień- za każdym, w cieniu, stała jakaś kobieta troszcząca się o to by zjadł, miał czyste ubranie i nie kompromitował się przy ludziach. Zawsze odnosiłam wrażenie, że miały "nadinstynkt" macierzyński.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz? Ja "MIlosci w czasach zarazy" nie przeszlam. Zmeczla mnie, nie dalam rady pomimo tego, ze nie byla oprawiona w czarna okladke i ze zachwalana byla i reklamowana przez roznych moich znajomych.
      Nie podobala mi sie.

      E-booki czytam. Mam czytnik, w pracy to najlepsze rozwiazanie. A poza tym szybkosc dostepu do ksiazki, sprawila, ze ow czytnik zakupilam. Oplacasz zamowienie karta i od reki mozesz pobrac ksiazke , bez oplat wysylkowych, ktore w moim przypadku byly dosc spore. Dlatego czytnik "PANY"!

      Kiedy biega o tych geniuszow. W przypadku Gombrowicza, niewatpliwie Rita byla plastrem na jego samotnosc. Facet wrocil z Ameryki Polnocnej, Europa zachodnia zachwycona byla jego dzielami, a Polacy szkalowiali go w roznych pismach. Tak mu dawali po garach, ze wziasc sie utopic tylko. Do tego byl to czlowiek schorowany i potrzebowal niewatpliwie przystani. Ciekawe jest jak oboje patrzyli na swoje "sprzeczki". Rita uwazala to za wymiane zdan, to nie byly w jej pojeciu klotnie. Gombrowicz widzial to jako darcie kotow ze soba. Przy czym poprawke nalezy chyba wziasc na to, ze Gombrowicz nie znal zycia z kobieta, nie znal kobiet, mogl wiec odbierac wiele zwyklych rzeczy w zwiazku hetero, jako cos nad wyraz przerysowanego.

      Z ta opieka zon- kobiet, aby panowie - geniusze mieli co zjesc, w co sie ubrac, to niewtpliwie tak bylo. Pierwsza zona Mrozka , dobrze zapowiadajaca sie malarka, poswiecila wsio i postawila wszystko na karte "Mrozek". Kiedy jednak umierala to Mrozek cierpial bardzo i opiekowal sie nia nalezycie. Natomiast po smierci zony popadl w cos podobnego jak Gombrowicz bedacy na stypendium w Berlinie zachodnim. tylko nie oddal sie pederastii, a wpadal z ramion do ramion kobiecych. Uzywal pod wzgledem seksualnym ile wlezie.
      Ciekawy byl Milosz, ten to w ogole. Byly przypuszczenia , ze dla niego wsio rybka facet czy kobieta. Podejrzewano go o romans z Iwaszkiewiczem. Bo powiadalo sie w tamtych czasach, ze aby zaistniec na rynku literackim trzeba bylo przejsc przez lozko Nalkowskiej albo Iwaszkiewicza. A Milosz byl swego czasu dosc mocno zaprzyjazniony z Iwaszkiewiczem. Iwaszkiewicz go windowal. Miloszowi nie przeszkadzalo w romansowaniu posiadanie zony. Dopiero przy drugiej ponoc ustatkowal sie, ale ta druga zona przytrafila mu sie dosc pozno.
      Pierwsza zona Milosza absolutnie nie traktowala swego meza jak boga piora. Cenila jego talent, wiedziala , ze dzieki temu maja niezly chleb powszedni, ale nie siedziala u jego stop. To on musial wykazac sie jako facet zarabiajacy na rodzine. Chyba ta pierwsza zona Milosza byla wymagajaca. Konkretna baba.

      Usuń
  3. ja mam takie napady...jeśli chodzi o czytanie, czuje po prostu,ze chce mi sie czytac i czytam, w kompie tylko poczte sprawdze, czasem na bloga wejdę...zagłębiam sie w fotelu i czytam,zapisałam się z powrotem do biblioteki, ale ludzie mało czytają, nawet mało prase czytają, komp im to zastępuje,co do Wałęsów, zastanawiam się, kiedy oni mieli czas te dzieci"zrobić",haha, taki żarcik:))
    powiem szczerze,ze z tyloma dziećmi zawsze jest niebezpieczeństwo,że jednemu z rodziców może cos się stać, choroba, smierć, potem to drugie zostaje z ciezkim bagażem, jest w tym nieco bezmyslności, beztroski?od razu zakłada się,że do końca oboje będa wychowywac tyle dzieci?potem sa tragedie...
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem krakowianko jak to jest z tymi dziecmi, bo nawet jedno dziecko miec to tez ryzyko, czy sie go nie osieroci. Zostawic 8 dzieci, zostawic jedno...przy kazdym z tych przykladow jest strasznie.
      Dobrze, ze czytasz...madra z ciebie kobieta:))

      Usuń

Drogi Czytelniku. Prosze podpisuj sie. Komentarze anonimowe nie beda publikowane.