Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maryja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maryja. Pokaż wszystkie posty
piątek, 23 września 2016
Tak sie jakos zainteresowalam...
...objawieniami Matki Boskiej. Zadziwiajacy to fakt. Niesamowity.
Kupilam w Gietrzwaldzie "Objawienia Matki Boskiej w Gietrzwaldzie" Przedruk wydania z 1883r. Zainteresowal mnie temat. Wynika z tego wszystkiego, z tych objawien, ze Matka Boska nie bywa gadatliwa. Kazde jej slowo, gest ma znaczenie. Zasila, tak to ujme, ludzi na danym terenie swa moca. Przekazuje istotne dla swiata badz otoczenia informacje. Nie wpiernicza sie w polityke. Robi obok swoje.
Zainteresowalam sie Objawieniami rowniez po przeczytaniu ksiazki "Tajemnice Jana Pawla II" Antonio Socci. Pociagajacy temat.
Matka Boska ukazala sie w Gietrzwaldzie 27 czerwca 1877 r. Justynie Szafrynskiej. Dziewczyna wracala z rodzicielka do domu po odbyciu egzaminu z katechizmu . Egzamin ow poprzedzal przystapienie dzieci do pierwszej komunii swietej. Justyna Szafrynska miala wowczas 13 lat. Zobaczyla najpierw cos dziwnego na klonie obok kosciola. Jasnosc jakas wyjatkowa. Pierwsze widzenie bylo niewyrazne i ...dosc pobiezne. Matka dziecka stala nieopodal i pospieszala corke, zdziwiona jej zagapieniem sie. Chciala zdarzyc przed zmrokiem do domu. Potem poszlo prawie jak z platka. Nie chce opisywac wygladu postaci, ktora zobaczyla Justyna Szafrynska. Jest to piekna Pani i bardzo realna- tak twierdza wszyscy widzacy, czy to w Gietrzwaldzie, czy w Fatimie, Medzugorje, Kibeho, La Salette, Guadelupe, .... Druga widzaca -Barbara Samulowska - zapytana kiedys na misjach przez postulantke:
"" Czy to prawda, ze siostra, bedac mloda dziewczyna, widziala Matke Najswietsza?" Siostra Stanislawa (vel Barbara Samulowska) usmiechnela sie dobrotliwie i odpowiedziala pytaniem: "O, jaka panienka jest ciekawa. Kto panienke zdazyl juz tak szybko poinformowac o tym?".
Postulantka widzac na biurku siostry asystentki piekna figurke Niepokalanej Dziewicy, pytala dalej: "Czy Maryja Dziewica, ktora widziala siostra, byla podobna do tej na biurku i byla tak piekna jak na Cudownym Medaliku?". Wtedy siostra Samulowska przeczaco pokrecila glowa i nadal zachowujac usmiech, odparla: "Jakze panienka jest natarczywa. Przygotuj sie, abys z gorliwoscia odprawiala postulat i kiedys zasluzyla sobie na laske zobaczenia Najswietszej Dziewicy". I, spogladajac na sliczna figurke na biurku, powiedziala to, co od dziecka nosila w swoim sercu jako najwiekszy skarb i tajemnice:"Niepokalanie Poczeta jest niewyslowiona pieknoscia". Tylko tymi slowami pozwolila sobie zdradzic swoja tajemnice siostra Stanislawa Barbara Samulowska. Tylko tyle, i az tyle. "
"Barbara Samulowska. Z gietrzwaldzkich objawien". Sanktuarium Matki Bozej Gietrzwaldzkiej.
Wyglad Matki Bozej nie jest w tym wszystkim moze, az tak bardzo istotny. Bo jezeli to AZ TAKIE PIEKNO, wtedy slowa sa zbedne, nijakie i marne...mozna opisac cos niecos, ale oddac slowami realnego piekna sie nie da. Dla tych, ktorzy rozeznaja objawienie, ma to z pewnoscia znaczenie, tak, jak i wiele innych szczegolow. Dla nas zwyklych , nie jest to chyba az tak istotne. Dla mnie istotne jest- bylo to, w jaki sposob Matka sie przedstawila, dala sie poznac, kim Ona jest. Imie mowi wiele. Kiedy Justyna Szafrynska zapytala (poproszona wczesniej przez proboszcza parafii) : "Kto ty jestes?" (...) uslyszala odpowiedz: "Jam jest Najswietsza Maryja Panna, niepokalanie poczeta". Justyna zapytala jeszcze przed pytaniem o imie czego zada postac, ktora sie jej, a po czasie i innym ukazywala. Najswietsza Maryja Panna przemowila do Justyny jezykiem, ktorym dziewczyna zapytala ( po polsku, z pewnoscia gwara warminska) : "Zadam, abyscie codziennie odmawiali rozaniec".
Wypadaloby chyba zaznaczyc, ze czasy objawien gietrzwaldzkich to czasy rzadow pruskich na terenach Warmii ( Gietrzwaldu). Czas ostrego germanizowania tamtejszej ludnosci. Przemowienie do ludzi w jezyku polskim- jezyku, ktory byl zwalczany przez sprawujacych wowczas wladze to ...no jakby na wiesc o objawieniu takowym zareagowali wspolczesni dygnitarze, gdyby na dokladke dowiedzieli sie , ze widzenie przemawia w jezyku, ktorego sie zakazuje, probuje wyplenic? Najpiewniej stwierdziliby, ze to prowokacja, prowokacja roztropnych chlopkow, ktorzy sa tak szczwani, ze nawet Boga ( kosciol) probuja w swa walke wmontowac. Los widzacych do latwych nie nalezy. Oni sa po prostu uwazani za swirnietych, sa poddawani badaniom psychiatrycznym, dziwnym testom ( i to w sumie kazdy widzacy mial tak pod gore) , a w miejscach gdzie rzady sprawuja rezimy, widzacy czesto zaliczaja wiezienia. Tak bylo w przypadku dzieciakow w Medzugorje zas Barbara Samulowska nawiala daleko od domu....do konca zycia nie powrocila do rodzinnej schchedy, pomimo tego, ze nastal czas kiedy juz mogla i miala ku temu okazje. Przebywajac w klasztorze w Gwatemalii, gleboko trzymala swoja tajemnice, aby siostry w otoczeniu za bardzo sie nie orientowaly w czym rzecz- jak jednak bywa (?) ludzie niosa wiesci na jezykach.
Tak mi sie wydaje, ze gdyby to nie bylo prawda, to widzace dzieciaki by w koncu pekly. Podpisalyby wszystkie podstawione im do podpisu papiery....poddalyby sie, ot i tyle w temacie. Chcialyby pod pierzyne do cyca matki, do domu. Widocznie bylo (jest) to, co mialy okazje doswiadczyc, prawda.
Dlaczego Matka Boska ukazuje sie w takim czasie w pipidowie na Warmii? Byl to czas goracy. Wrzalo wowczas na Warmii. Ludnosc w miazdzacej wiekszosci polska, nie chciala poddac sie germanizacji i...czyzby dostala wsparcie? Najpewniej tak. Pokoj , brak rozlewu krwi zapewnia modlitwa, jak na dodatek jest to zgodna modlitwa tlumow, to .... nie ma bata. Jest to jedyny duchowy sposob na nierozlewanie krwi, na powstrzymanie cierpienia i lez wielu.
Owe objawienia nie sa tez , wedlug mnie, sprawa przypadku. Ot nagle tutaj w Gietrzwaldzie, bo tak sobie Matka chciala, taki kaprys miala, albo w Medzugorje, tez kaprys ja naszedl, albo Kibeho.... Ona przychodzi tam, gdzie niedobrze sie dzieje.
Kibeho to dla mnie najbardziej dramatyczne objawienia. Dzieciaki widzace mialy oprocz przepieknego odczuwania obecnosci Maryji rowniez niezachecajace wizje. Wizje, ktore z czasem sie wyjasnily...dzieciaki widzialy rzeki krwi, rozpaczy... Ostrzegala je Matka Boza o majacej nadejsc przyszlosci. Przyszlosc nie jest zdeterminowana, to co zle mozna uniknac, a unika sie go poprzez nawrocenie, czyli zmiane sposobu myslenia...Pomoca, orezem jest modlitwa. Widocznie w Kibeho zabraklo ludziom powaznego potraktowania tych objawien. Pare lat pozniej Ruande niszczyla bardzo krwawa i okrutna wojna domowa.
Dla czlowieka wierzacego spotkanie Matki Bozej, bycie jej wyslannikiem, wybranie- bo to jest wybranie- moze okazac sie nie lada zaszczytem. Jest to w pewien sposob zaszczyt, wyroznienie, ale nie takie jak to pojmuje wspolczesny swiat. Nie jest to gwiazdrostwo. O ludziach tych nie pisze sie na pierwszych stronach gazet. Nie fotografuje na czerownym dywanie. Przesluchuje sie ich, niedowierza, wysmiewa, wysyla na badania psychiatryczne, czesto do wiezien...czy tak mozna wyobrazc sobie kogos cool? Gwiazde? Na pewno nie. Gwiazda ma medialne przebicie, kazde jej slowo, wydarzenie z zycia prytwanego szeroko sie komentuje, podglada- co moze byc i upierdliwe, ale w sensie uwielbienia, wystawania pod drzwiami takich ludzi....nasladowania ich zycia, wyczekiwania autografu....Widzacy maja inaczej. Z drugiej strony, kiedy dzielo sie wypelnia nikt ( poza Bogiem) nie interesuje sie nimi czy cierpieli, kiedy np.: oddzielono ich od rodzicow, albo nakuwano- tak zachowywano sie wobec widzacej w Kibaho, sprawdzano reakcje na bodzce wtedy, kiedy dziewczynka miala widzenia.
A sam wybor? Wydaje mi sie, ze ktos taki ma w sobie to "cos"...to "cos" czego szuka, ceni Bog. To "cos" , co Go przyciaga. To nie musi byc najlepszy uczen w klasie, prymus wzorowo sie zachowujacy. Alphonsine Mumureke prosila Matke Boza, aby znalazla sobie kogos innego, bo pomimo tego, ze przebywanie z Matka jest piekne, ekstatyczne to... wszyscy sie z niej nasmiewaja, nie wierza w to, co mowi. Alphonsine nie uczyla sie najlepiej, nie byla skoncentrowana, interesowalo ja wiele, miala temperament po prostu, nie nalezala do najgrzeczniejszych i najbardziej ukladnych dziewczat szkoly i internatu. Matka Boza spelnila jej prosbe i .... zamiast wymienic dziewczynki dolaczyla jeszcze kogos, kto wydawal sie otoczeniu bardziej wiarygodny. W Fatimie zas za pierwszym razem wybor byl , byc moze ( choc nie wydaje mi sie aby Ona tego nie wiedziala) nietrafiony. Oprocz Lucji zobaczylo zjawisko jeszcze dwoje dzieci, ktore poza Lucja zaczely grac na siebie:" A my widzimy cos, czego nie widzicie wy." Nadawaly sobie ziemska waznosci i znaczenia. Przestaly wiec widziec, a ich miejsce zajely Hiacynta i Franciszek.
Mirjana z Medzugorje powiedziala kiedys, ze mocno ja uderzylo razu ktoregos zrozumienie tego, co czyni i jak mowi Maryja. Ona mowi nie do samych widzacych, ona mowi do nas wszystkich. To jest tak, jakbysmy byli dla niej jedno... wyjatkowe jedno. Przeslanie odnosi sie do kazdego z nas.
Mlodzi w kosciele... spiewaja roznie. Kazdy chwali, jak umie.
piątek, 25 marca 2016
Modlitwa, ktora lubie.
Czas Meki i Zmartwychwstania Panskiego, a ja zamierzam do tematu podejsc z innej strony. Zajac sie nie Jezusem, choc posrednio z pewnoscia nim takze, a kims calkiem innym. Kims stojacym na poczatku jego dzialalnosci, zycia, meki na uboczu.
Bywaja tacy ludzie w naszym zyciu, ktorzy niby nic nie znacza, a ciagle wokol nas gdzies sa, kreca sie. Graja w filmie, tyczacym sie nas, epizod. W sumie zas, z czasem, okazuja sie byc dosc znaczacymi postaciami, zaslugujacymi na plan pierwszy.
Nie, to nie bedzie o Pilacie i jego zwiazku z procesem Jezusa. O Pilacie powiedziano juz sporo. Jego dylematy zwiazane z tym, czy Jezus jest winny czy niewinny, chec uwolnienia oskarzonego powodowala, ze w literaturze apokryficznej i hagiograficznej byla to postac ubarwiana i przedstawiana w lepszym swietle. W pewnych nurtach tradycji chrzescijanskiej byl nawet czczony jako swiety. Zona Poncjusza Pilata, Prokula, wymieniona raz w Ewangelii sw. Mateusza (27; 19)- niestety nie wspomniano jej z imienia, zostala uznana przez prawoslawie za swieta. W sredniowieczu zas byla uwazana za czarny charakter, bo mniemano, ze chcac ostrzec meza, aby nie mieszal sie w skazywanie niewinnego, sprzeciwiala sie bozemu planowi zbawienia swiata, chciala ow plan powstrzymac
Coz - co epoka to inne tlumaczenie tematu, inne podejscie do problemu. Co epoka to inna mentalnosc ludzka. Inne spojrzenie na swiat i wyjasnianie sobie tego swiata.
O Maryji , matce Jezusa, mowilo sie i mowi wiele. W Pismie Sw. jest o niej sporo. Pojawia sie tam dosc czesto. Wedlug mnie, choc nie tylko, jest wazniejsza postacia niz sw. Jozef. Jozef przyjmuje poslanie od aniola. Walczy ze soba, czy poslubic brzemienna ( toz to dopiero byl skandal- brzemienna przed slubem) Maryje, ktora w stanie takim znalazla sie za sprawa ducha swietego, czy tez wypisac sie z tego calego obyczajowego syfu. Syfu przeczacemu ludzkiemu rozsadkowi, logice.... Walczy, bo choc poslaniec pochodzi od Boga, to jednak czlowiek posiada wolna wole i tej, sam Bog nic narzucic nie moze.
Matka Jezusa jest postacia znaczniejsza, jezeli tak w ogole mozna powiedziec. Przewyzsza wiele biblijnych postaci, pomimo tego, ze przebywa ciagle w cieniu facetow ( przebywanie w cieniu kogos nie wyklucza znaczenia i waznosci danej osoby). Kobieta odwazna, nie bojaca sie przekroczyc obyczajowych granic. Przyjmuje poslanca bozego i mowi mu swoje "tak". Ilez dziewczat w jej wieku i sytuacji narobiloby z wrazenia i strachu w ...... Mowie o jej odwadze, bo jakzesz by inaczej, przeciez kobiety spodziewajace sie dziecka przed slubem byly kamieniowane. Kosciol mowi zas o jej posluszenstwie wobec woli bozej. Czy posluszenstwo wyklucza odwage, a odwaga wyklucza posluszenstwo? Mysle, ze nie. Jest to kobieta mezna, poniewaz siedzi po smierci Jezusa z zaleknionymi i kryjacymi sie przed lapankami i aresztowaniami, apostolami. Wytrwale wierzy, ufa, ma pewnosc wiary, ze wszystko potoczy sie dobrze, czyli wedlug bozych zamierzen. Jest z apostolami w momencie zstapienia na nich Ducha Sw.: ducha pokoju, wyciszenia, odwagi, prawdy, umiejetnosci..... Jest z synem do konca. To jej trwanie pod krzyzem bylo dla mnie zawsze pocieszajace. Jezeli los Jezusa odzwierciedla i nasze ziemskie zycie ( nie chodzi mi o to, ze wszyscy musimy skonczyc na krzyzu, ale czyz nie przezywamy momentow zyciowych pelnych zwatpien, rozpaczy, smutku.... ze czujemy sie tak, jakbysmy konali na krzyzu?), to tak, jak Jezus nie byl do konca sam, pomimo tego, iz wolal : "Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?" (Mt 27, 46 oraz Mk 15, 34), tak i my sami rozpieci na naszych krzyzach rowniez nie jestesmy.- ktos obok zawsze stoi i wspolcierpi, czyli kocha.
Mam szacunek do tej kobiety i lubie rozaniec, ktorego na poczatku mojej drogi nie znosilam. Ignorowalam. Lekcewazylam ta modlitwe. Potem, kiedy mnie dobilo do ziemi tak, ze podniesc sie nie moglam, wzielam paciorki do reki.- "Nie zaszkodzi"- Dywagowalam. Przeciez tonacy brzytwy sie chwyta, nieprawdaz? Przyjmie kazde kolo ratunkowe. Zmawiajac "Zdrowaski", czulam sie jak pobozna i ciut nawiedzona babcia rozancowa, ktorej z czasem pomiesza sie , od tych modlow, w glowie. Wydaje mi sie, ze zaczelo sie wlasnie wtedy wiele rzeczy i spraw prostowac, wyjasniac. Przychodzil pokoj i oddzielanie waznych zyciowych wydarzen, od tych nieistotnych, szkodliwych dla mnie.....
Forme modlitwy koralikowej, rozaniec przyjal ostatecznie w XV wieku za sprawa dominikanina Alamusa a la Roche, wczesniej jednak przechodzil wiele przeobrazen. Podzialow na czesci i tajemnice. W 2002 roku Jan Pawel II poszerzyl rozaniec o nowa czesc, tajemnice swiatla- moja ulubiona. Tajemnica swiatla to czesc mowiaca o dzialalnosci publicznej Jezusa. Jest bardzo optymistyczna, pelna cudow, lekka....Lubie ja nie ze wzgledu na to, ze rozpropagowal ja nasz, polski papiez, ale wlasnie ze wzgledu na jej charakter.
Modlitwa : "Zdrowas Maryjo ..." ma poczatek w Pismie Sw. Sa to slowa, ktorymi pozdrowil Maryje aniol przychodzacy z poslaniem., oraz Elzbieta, ktora brzemienna matka Zbawiciela odwiedzila (Lk 1-28; 1-42). Papiez Pius V w 1566 roku kazal umiescic dodatkowe slowa do tej modlitwy w brewiarzu rzymskim i tak poswtala cala, znana nam obecnie, wersja "Zdrowas Maryjo..."
Rozaniec jest silna modlitwa wstawiennicza, poprzez nia mozna wiele wyzebrac u Boga, bo nie oszukujmy sie, wiekszosc z nas, porazajaca wiekszosc, potrzebuje czegos . Wyciaga rece po prosbie: "spraw abym znlazla (znalazl) dobrego meza ( zone).... prosze o zdrowie dla chorej corki/syna/matki..... aby zona szczesliwie urodzila....pomoz mi znalezc prace.... daj przychylnosc szefow.....pomoz mi wychowac dzieci......uzbierac na wlasny dach nad glowa....". Jestesmy zebrakami, przychodzacymi po prosbie i nie ma co sie spinac i mowic, ze tak wcale nie jest. I nie ma co sie unosic, i myslec, ze : "Jak to? Ja zebrakiem?". To tak gwoli jakby nas zaczelo rozpierac poczucie bycia lepszymi, bo np.: wierzymy i mamy wstawiennictwo.
Czy warto sie modlic? Dla wierzacych jest to pyatnie pozbawione sensu. Pewnie, ze warto, a nawet trzeba.... Modlitwa to rozmowa i nie musi przybierac formy rozanca.
Bywaja tacy ludzie w naszym zyciu, ktorzy niby nic nie znacza, a ciagle wokol nas gdzies sa, kreca sie. Graja w filmie, tyczacym sie nas, epizod. W sumie zas, z czasem, okazuja sie byc dosc znaczacymi postaciami, zaslugujacymi na plan pierwszy.
Nie, to nie bedzie o Pilacie i jego zwiazku z procesem Jezusa. O Pilacie powiedziano juz sporo. Jego dylematy zwiazane z tym, czy Jezus jest winny czy niewinny, chec uwolnienia oskarzonego powodowala, ze w literaturze apokryficznej i hagiograficznej byla to postac ubarwiana i przedstawiana w lepszym swietle. W pewnych nurtach tradycji chrzescijanskiej byl nawet czczony jako swiety. Zona Poncjusza Pilata, Prokula, wymieniona raz w Ewangelii sw. Mateusza (27; 19)- niestety nie wspomniano jej z imienia, zostala uznana przez prawoslawie za swieta. W sredniowieczu zas byla uwazana za czarny charakter, bo mniemano, ze chcac ostrzec meza, aby nie mieszal sie w skazywanie niewinnego, sprzeciwiala sie bozemu planowi zbawienia swiata, chciala ow plan powstrzymac
Coz - co epoka to inne tlumaczenie tematu, inne podejscie do problemu. Co epoka to inna mentalnosc ludzka. Inne spojrzenie na swiat i wyjasnianie sobie tego swiata.
O Maryji , matce Jezusa, mowilo sie i mowi wiele. W Pismie Sw. jest o niej sporo. Pojawia sie tam dosc czesto. Wedlug mnie, choc nie tylko, jest wazniejsza postacia niz sw. Jozef. Jozef przyjmuje poslanie od aniola. Walczy ze soba, czy poslubic brzemienna ( toz to dopiero byl skandal- brzemienna przed slubem) Maryje, ktora w stanie takim znalazla sie za sprawa ducha swietego, czy tez wypisac sie z tego calego obyczajowego syfu. Syfu przeczacemu ludzkiemu rozsadkowi, logice.... Walczy, bo choc poslaniec pochodzi od Boga, to jednak czlowiek posiada wolna wole i tej, sam Bog nic narzucic nie moze.
Matka Jezusa jest postacia znaczniejsza, jezeli tak w ogole mozna powiedziec. Przewyzsza wiele biblijnych postaci, pomimo tego, ze przebywa ciagle w cieniu facetow ( przebywanie w cieniu kogos nie wyklucza znaczenia i waznosci danej osoby). Kobieta odwazna, nie bojaca sie przekroczyc obyczajowych granic. Przyjmuje poslanca bozego i mowi mu swoje "tak". Ilez dziewczat w jej wieku i sytuacji narobiloby z wrazenia i strachu w ...... Mowie o jej odwadze, bo jakzesz by inaczej, przeciez kobiety spodziewajace sie dziecka przed slubem byly kamieniowane. Kosciol mowi zas o jej posluszenstwie wobec woli bozej. Czy posluszenstwo wyklucza odwage, a odwaga wyklucza posluszenstwo? Mysle, ze nie. Jest to kobieta mezna, poniewaz siedzi po smierci Jezusa z zaleknionymi i kryjacymi sie przed lapankami i aresztowaniami, apostolami. Wytrwale wierzy, ufa, ma pewnosc wiary, ze wszystko potoczy sie dobrze, czyli wedlug bozych zamierzen. Jest z apostolami w momencie zstapienia na nich Ducha Sw.: ducha pokoju, wyciszenia, odwagi, prawdy, umiejetnosci..... Jest z synem do konca. To jej trwanie pod krzyzem bylo dla mnie zawsze pocieszajace. Jezeli los Jezusa odzwierciedla i nasze ziemskie zycie ( nie chodzi mi o to, ze wszyscy musimy skonczyc na krzyzu, ale czyz nie przezywamy momentow zyciowych pelnych zwatpien, rozpaczy, smutku.... ze czujemy sie tak, jakbysmy konali na krzyzu?), to tak, jak Jezus nie byl do konca sam, pomimo tego, iz wolal : "Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?" (Mt 27, 46 oraz Mk 15, 34), tak i my sami rozpieci na naszych krzyzach rowniez nie jestesmy.- ktos obok zawsze stoi i wspolcierpi, czyli kocha.
Mam szacunek do tej kobiety i lubie rozaniec, ktorego na poczatku mojej drogi nie znosilam. Ignorowalam. Lekcewazylam ta modlitwe. Potem, kiedy mnie dobilo do ziemi tak, ze podniesc sie nie moglam, wzielam paciorki do reki.- "Nie zaszkodzi"- Dywagowalam. Przeciez tonacy brzytwy sie chwyta, nieprawdaz? Przyjmie kazde kolo ratunkowe. Zmawiajac "Zdrowaski", czulam sie jak pobozna i ciut nawiedzona babcia rozancowa, ktorej z czasem pomiesza sie , od tych modlow, w glowie. Wydaje mi sie, ze zaczelo sie wlasnie wtedy wiele rzeczy i spraw prostowac, wyjasniac. Przychodzil pokoj i oddzielanie waznych zyciowych wydarzen, od tych nieistotnych, szkodliwych dla mnie.....
Forme modlitwy koralikowej, rozaniec przyjal ostatecznie w XV wieku za sprawa dominikanina Alamusa a la Roche, wczesniej jednak przechodzil wiele przeobrazen. Podzialow na czesci i tajemnice. W 2002 roku Jan Pawel II poszerzyl rozaniec o nowa czesc, tajemnice swiatla- moja ulubiona. Tajemnica swiatla to czesc mowiaca o dzialalnosci publicznej Jezusa. Jest bardzo optymistyczna, pelna cudow, lekka....Lubie ja nie ze wzgledu na to, ze rozpropagowal ja nasz, polski papiez, ale wlasnie ze wzgledu na jej charakter.
Modlitwa : "Zdrowas Maryjo ..." ma poczatek w Pismie Sw. Sa to slowa, ktorymi pozdrowil Maryje aniol przychodzacy z poslaniem., oraz Elzbieta, ktora brzemienna matka Zbawiciela odwiedzila (Lk 1-28; 1-42). Papiez Pius V w 1566 roku kazal umiescic dodatkowe slowa do tej modlitwy w brewiarzu rzymskim i tak poswtala cala, znana nam obecnie, wersja "Zdrowas Maryjo..."
Rozaniec jest silna modlitwa wstawiennicza, poprzez nia mozna wiele wyzebrac u Boga, bo nie oszukujmy sie, wiekszosc z nas, porazajaca wiekszosc, potrzebuje czegos . Wyciaga rece po prosbie: "spraw abym znlazla (znalazl) dobrego meza ( zone).... prosze o zdrowie dla chorej corki/syna/matki..... aby zona szczesliwie urodzila....pomoz mi znalezc prace.... daj przychylnosc szefow.....pomoz mi wychowac dzieci......uzbierac na wlasny dach nad glowa....". Jestesmy zebrakami, przychodzacymi po prosbie i nie ma co sie spinac i mowic, ze tak wcale nie jest. I nie ma co sie unosic, i myslec, ze : "Jak to? Ja zebrakiem?". To tak gwoli jakby nas zaczelo rozpierac poczucie bycia lepszymi, bo np.: wierzymy i mamy wstawiennictwo.
Czy warto sie modlic? Dla wierzacych jest to pyatnie pozbawione sensu. Pewnie, ze warto, a nawet trzeba.... Modlitwa to rozmowa i nie musi przybierac formy rozanca.
"... Miejcie ufnosc w Bogu! Zaprawde powiadam wam: Jesliby ktos powiedzial tej gorze; podnies sie i rzuc sie w morze, a nie watpil w to, ale wierzyl, ze stanie sie to, co mowi, to tak bedzie. Dlatego mowie wam: Wierzcie, ze otrzymacie wszystko, o co sie modlicie i o co prosicie, a stanie sie wam. A kiedy zabieracie sie do modlitwy, a macie cos przeciwko komus, przebaczcie mu, aby i wasz Ojciec w niebie przebaczyl wam wasze winy."Klik
Mk 11;22-25
Subskrybuj:
Posty (Atom)