Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obyczaje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obyczaje. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 listopada 2022

Tu i tam, czy tez tam i tu.

Nie wiem jak pisac. Czy moje "tu" to moj dom, czy moje "tam" to moj dom?  Na emigracji przebywam 18 lat- poszedl mi juz 19 rok  poza ojczyzna i ... nie wiem czy to jeszcze obczyzna, czy juz nie ... czy na odwrot? 

W kazdym badz razie  dwa narody, wsrod ktorych przyszlo mi egzystowac sa jak ogien i woda, czy tez jak  woda i ogien... roznimy sie. Inne ideologie nas ksztaltowaly. 

Niemcy sa blizej natury. Bilzej czego sa Polacy? Polakom blizej do nierzeczywistosci. Polacy potrzebuja walki jak kania dzdzu. Wystarczyly dwa zablakane pociski uderzajace w polski silos, w jednej z przygranicznych miejscowosci, a rodacy w ojczyznie  zaczeli mowic wspolnym jezykiem. Nawet politycy przeciwnych partii potrafili w danej sprawie sie porozumiec i zawiesic bron. 

Przykre to... bylismy tacy zawsze... odkad pamietam lekcje historii. Jakie jest tego zrodlo? Etos sarmacki? Nawet jezeli to okropnie wstrzymuje ci on nasz rozwoj jako narodu. 

Jestesmy "przejsciem" ze wschodu do zachodu. Wschod mowi o nas, ze jestesmy inni ale nie calkowicie zachodni. Zachod jest jeszcze bardziej zachodni. 

Bylam dzisiaj na zakupach. W sklepach zostawiam wiecej kasy niz wczesniej. Paragony zaczynaja mnie przerazac. Ziemniaki - 2 kg siatka- cenowo roznia sie w sklepach bardzo. Trzeba kupowac u rolnikow. Tam srednio kilogram ziemniakow wychodzi jakies 1 euro. Pojechalam wiec do jednego takiego. Trzeba sie bylo dobre 20 km przemiescic. Powiadaja , ze najzdrowsza dla nas zywnosci to ta produkowana  do 30 km liczac od miejsca naszego zamieszkania. Czyli cytryny nie z Hiszpanii, a od rolnika z pobliza:) Podobnie z arbuzami, mandarynkami i brzoskwiniami.... o baklazanach nic nie wspominajac. Poza tym powinnismy jadac sezonowo. To co w danym okresie zbiera sie z pol. 

Pojechalam po te ziemniory, ale troche musialam nakolowac, bo drogi w naprawie. Uwielbiam te pore roku kiedy na dodatek swieci slonce. Jest przepieknie kolorowo. Cudnie.


Dojechalam do rolnika a on  jak zwykle zajety sprawami w obejsciu. Nawet nie wiem  jak ten chlop wyglada. Poza tym jest to rodzinny interes i czasami nie wiadomo czy to szef po podworku przemknal , czy syn szefa, czy ziec... Najechalo sie troche klientow. Zawartosc jego przydomowego sklepiku prezentuje sie nastepujaco:


Nie maja tylu ludzi w tym domowym biznesie aby posadzic jednego i czekac na przyjezdnych po sprawunki. Niech kazdy obsluguje sie sam. Niech sobie bierze co chce. Ceny sa wypisane na kazdym towarze i niech placi, pobiera reszte... 
Aby Wam to bardziej uzmyslowic. Na stoliku stoi skrzyneczka z forsa. Calkiem mozliwe, ze gospodarz co jakis czas oproznia "kase" z grubszego nominalu. Zawsze lezy tam troche drobniakow, aby ludzie mogli sobie reszte wydac. 

Szkatulka na forse: 


Widziala to kiedys moja polska kumpela, przybywajaca do mnie w odwiedziny.

-Nie. W naszym narodzie taki sposob kupowania by nie przeszedl. Przeciez to trzeba miec niesamowite zaufanie do ludzi. A i ludzie musza byc  ku temu wychowani. 

Nie wiem czy w Polsce teraz by to przeszlo, czy by nie przeszlo. Zdaje sobie sprawe, ze takiemu sprzedawcy worek  ziemniakow , czy tez dwa  ktos zawsze podprowadzi. Wlasciciel tych dobr tez zdaje sobie z tego sprawe, ale to chyba funkcjonuje ( w mysleniu) tak, jak  widzialam w USA: " Jezeli ktos jest potrzebujacy a nie ma pieniedzy.... niech wezmie. Nie ma o co kruszyc kopi." 

Niewatpliwie zmienilby sprzedawca zdanie, gdyby wszyscy stali sie nagle potrzebujacy i podpierniczaliby mu towar nagminnie.  

W Stanach widzialam niejedna scenke, kiedy to bezdomny wchodzil do sklepu. Rozgladal sie a potem buchal kanapke, piwo, salatke. Ekspedient cos tam krzyknal za wychodzacym, ale to nie bylo nic groznego... ot po prostu: " Trzeba sie w takim srodowisku liczyc z pewnymi stratami". Nikt nikogo nie gonil. Nikt na nikim nie wieszal psow. Nikt sie zbytnio nie bulwersowal. W jednym ze sklepow sprzedawczyni probowala nie patrzec w kierunku wchodzacego bezdomnego. 

Mialysmy tam tez takie zdarzenie, kiedy to po zakupach ciuchowych, objuczone torbami ze sklepow firmowych weszlysmy do baru przy hotelu... wypatrzyla nas jakas potrzebujaca niewiasta. Wpadla za nami i zaczela prosic,  ze w domu ma trojke dzieci. Musi miec 20 dolarow aby zrobic im kolacje. Nie wierze, ze w Stanach dzieci gloduja, ze rzad danego kraju do czegos podobnego by dopuscil. 

Ona mnie tu naciska na te 20 dolcow. Chlopak stojacy za lada prosi ja ladnie aby zostawila klientke- daje jej w sumie przyzwolenie na cisniecie, bo nieskutecznie prosi, bez przekonania w glosie, flegmatycznie. Zwraca sie do niej bardzo kurtuazyjnie... widac, ze mi pozostawia decyzje w tej calej dziwnej sytuacji. Ja zas podeszlam do sprawy tak, jak widzialam to tu, gdzie obecnie przyszlo mi zyc: " Dam ci polowe, do twojego biznesu".  W Niemczech  tak robia czesto. Chociazby w rodzinach do dzieci:" Chcesz na klasowa wycieczke to pokaz mi , ze polowe kasy na nia uzbierales, doloze ci wtedy drugie pol." 

Moja Maryska ( Marie) z tata w podobny uklad weszla. eM kupil jej ajfona, ale kase  za niego musi corka  zwrocic. Nie wiem ile procent jej dolozyl. Wiem tylko , ze roznosi dziecie nasze  w tej intencji gazety i robote zakonczy w styczniu. Mysle, ze cos jej eM odpalil. Nie wnikalam w ten uklady finansowy. Cieszac sie, ze to nie ja musialam sie owa sprawa zajac i podejmowac decyzje o wybuleniu na nowy model komorki.  Ja w tych sprawach ( corczano matczynych)  jestem miekka. Dobrze, ze maz wzial to na siebie. 

 Wracajac do sprawy ziemniaczanej. Kupilam tez dynie pizmowa -wszak to dyniowy sezon- jutro zrobie z ryzem. Po czym obrocilam sie i poszlam po mleko. Tutejszym rolnikom nie wolno otwierac kadzi. Ilez musial ow rolnik zainwestowac, aby sprzedawac ludziom mleko prosto od swoich krow ?



Tu juz obsluga na automat. Trzeba wrzucic monete. 

Pojechalam tylko po jedno a wrocilam z dynia , mlekiem.... i pelnym bagaznikiem. Jutro zabieram sie za zmiane dekoracji kwiatowej przed domem. Kwiaty letnie jeszcze kwitna, jeszcze dysza... ale widac , ze czas ich swietnosci minal. 


Panie spraw, abym z zakupow wracala tylko z potrzebnymi rzeczami!


poniedziałek, 1 listopada 2021

Niebieskie migdaly.


 Dzisiaj Swieto Zmarlych. Juz sobie wyobrazam, jak polskie cmentarze sa oblegane. Jak rodzinki na nich sie spotykaja i ciesza sie soba lub obgaduja po katach. 

Tutaj spokojnie. eM pojechal z jednym wkladem do lamy, bo w Niemczech nie ma przepychu zniczy, i w sumie temat zakonczony. Msza Sw w intencji zmarlych i nabozenstwo na cmentarzu odprawione. 

Nie kazdy land w Niemczech swietuje 1 listopada. Dzisiaj wolne od pracy ma piec krajow zwiazkowych: Bawaria, Badenia Wirtembergia, Polnocna Westfalia, Kraj Saary i Nadrenia Platynia. Reszta? Pracuje. 

W niemieckiej prasie niewiele pisze sie o dzisiejszym dniu. Jezeli juz to informacje majace ludziom uswiadomic co to za swieto. Nie dziwcie sie. Jakies dobre 7 lat temu natknelam sie w tutejszej tv na sondaz. Zadawano przed Bozym Narodzeniem pytania ludziom z jakiej okazji beda mieli za niedlugo wolne, co beda swietowac? Dla wiekszosci byly to zimowe ferie, w ktorych firmy robia podsumowania, remanenty i nie potrzebuja w danym okresie calej zalogi. To czas wyjazdu do Austrii na narty. Niewiarygodne mi sie owe odpowiedzi wydawaly. Powalajaca wiekszosc wypowiadajacych sie nie kojarzyla owego wolnego ze swietowaniem narodzin Jezusa.  Dziwne , bo w koncu to stad powedrowala  choinka na swiat, to tu powstala najpiekniejsza koleda otwierajaca pasterke: "Cicha noc". 

Wychodzi mi na to, ze przecietny tutejszy obywatel moze  nie zdawac sobie sprawy, co w niektorych landach jest swietowane. 

Cmentarze niemieckie sa miejscami bez przepychu. Tak samo jak i koscioly. Skromnosc ponad wszystko. Opiekujemy sie grobem. Dla nas zmarly to osoba obca,  ale kuzynka prosila,  abysmy od czasu do czasu wpadli na cmentarz w Düsseldorfie i ogarneli miejsce spoczynku jej szwagra. Robimy to jakies dwa, czasami trzy razy do roku. Cmentarz w Düsseldorfie jest duzy, wielosektorowy i bardziej przypomina park niz polskie miejsca pochowkow. Tutaj chowa sie zmarlych ustawiajac plyte nagrobna i robiac ogrodzenie grobu. Nie ma szalu. Znalezc  mozna groby zaniedbane, jak wszedzie- bo rodzina daleko, albo grob opuszczony, ale tez i takie, do ktorych bliscy przybiegaja bardzo czesto. 




Poza tym , to dzien naszego leniuchowania. Prawdziwego lelum polelum. 
Mam nadzieje, ze Marie nie bedzie mnie wyciagala dzisiaj noca na cmentarz, gdyz przygode tego typu, kiedys tam  juz zaliczylysmy. Pewnego  zadusznego dnia wyciagnela mnie Corka na nocna wyprawe. Ona dziarsko parla do przodu,  ja zas udawalam dziarskosc i z pelnymi galotami, trwoznie rozgladajac sie na prawo i lewo, podazalam za nia. Czegoz sie jednak nie robi dla wlasnego Dziecka. Pampersa sie naklada i spelnia zyczenie. 

W tym dzisiejszym lelum polelum dowiedzialam sie jednej ciekawej rzeczy. W sumie to ploteczki ... sprawdzalam twardosc nowego materaca na lozku mojej Pociechy. Poleglysmy obie i tak od nitki do klebka...
-Dlaczego nie spotykasz sie z A. (kolezanka, z ktora moje Dziecie zna sie od pierwszego dnia w przedszkolu). 
-Nie wiem. Wrocilysmy po wakacjach do szkoly i skonczylo sie. Ona trzyma sie teraz z Ula. 
-Wszystkiemu winna pandemia. Wywrocila niektore relacje do gory nogami.
-Nie sadze. Wiesz, ze one sa obie...  no tego wiesz.... A. jest biseksualna, a Ula  panseksualna.

Ludzie wymieklam. Narobilo sie tych orientacji.  Po rozmowach z Mloda  zasiadam i po cichu sprawdzam w czym rzecz. Zastanawiam sie czy to nie jest troche jak moda. Modnie jest byc innym. 
Przedrostek "pan" oznacza "wszystko". Pociagaja kogos takiego ludzie wszystkich plci. 

Jezeli ktos ma ochote , moze objasnienie znalezc w anglojezycznym artykule tutaj. Nie znalazlam wyjasnien po polsku. Po niemiecku tez nie, ale .... nie poddaje sie - szukam dalej.

Ps.  Kto szuka ten znajduje i nawet nie trzeba bylo sie naszukac. Tutaj.