wtorek, 31 marca 2015

Masochisci, pedaly, wariaci....kalectwa sprzezone- czy jak?

"Nie umiem
byc srebrnym aniolem-
ni gorejacym krzakiem-
tyle Zmartwychwstan juz przeszlo
a serce mam byle jakie

Tyle procesji z dzwonami-
tyle juz alleluja-
a moja swietosc dziurawa
na cwiartce wloska sie buja"

(Wielkanocny pacierz. Ks. J. Twardowski)


-Co to znaczy zmartwychwstac- w odniesieniu do czlowieka?

Znaczy to, ze czlowiek, tak jak Pan Jezus, tez musi przejsc przez to, czego sie boi, co stanowi dla niego wielka niewiadoma, przede wszystkim przez smierc. Smierc nie jest jednak koncem, lecz brama, przez ktora przechodzi sie dalej. Nie mozna tej bramy ominac, nie zauwazyc. Trzeba przez nia przejsc by wejsc do domu Ojca. Zmartwychwstac- znaczy: wrocic do Boga, ktory jest naszym Ojcem. Czlowiek zmartwychwstaly nadal zyje, takze po smierci.

"Zgoda na swiat. Z ks.Janem Twardowskim rozmawia Milena Kindziuk."



Juz kiedys o tym pisalam, moze sie powtorze, nic to...
Znacie z pewnoscia jako tako Biblie. To i owo obilo sie Wam o uszy, w razie co odpowiednie fragmenty mozecie sobie wyszukac. Bede pisala ogolnie- luzne przemyslenia.
Zastanawia mnie kilka spraw zawartych w Biblii ( oby tylko kila, sporo mnie w sumie zastanawia...) Jest sobie Piotr, na ktorym Jezus postanawia zbudowac kosciol. Dygresja krotka- Piotr nie nazywal sie na poczatku Piotrem, potem imie takowe otrzymal. Imie bylo bardzo wazne, mowilo cos niecos o cechach charakterologicznych danej osoby. Piotr z cieniasa, ktory zapiera sie Jezusa, staje sie skala nie do zdarcia. Taka skala staje sie tez wczesniejszy przesladowca chrzescijan- Pawel. Obaj Apostolowie sa silni, wytrwali, zdolni zniesc dla wiary w Jezusa mnostwo ponizen, biczowan, uwiezien...ale kazdy z nich jest inaczej silny. Srodowisko chrzescijan bylo podzielone. Chrzescijanie wywodzacy sie z narodu zydowskiego zachowali obyczaje przodkow. Nie jadali tego co nieczyste, czyli swininy, przestrzegali swoich rytualnych obmyc, pasch- pomimo tego, ze pascha po smierci Jezusa przybrala dla nich inny wymiar. Nadal pozostali w danym kregu kulturowym i zyli wedlug wytycznych danej obyczajowosci. Piotr przebywajac z zydowskimi chrzescijanami zachowywal wszystkie reguly zycia tej spolecznosci, kiedy pojawial sie u pogan zyl tak, jak zyli poganie. Pawlowi to sie nie podobalo. Nie lubil skakania z kwiatka na kwiatek. Nie podobalo mu sie kiedy Piotr u jednych chrzescijan zachowywal sie tak a u drugich siak. Ktoregos razu Pawel nie zdzierzyl, nerwy mu puscily i wywalil Piotrowi to, co mu sie nie widzialo . Poklocili sie panowie i rozstali. Piotr zostal w srodowisku zydowskim. Pawel poszedl do pogan. Patrzac oczami wspoczesnego czlowieka, o pierdoly w ogolnym rozrachunku im poszlo.
Nie wazne ci to...mowia, ze dzieki temu wiara sie rozprzestrzenila jeszcze bardziej.
Zastanawia mnie dlaczego czlowiek znosi biczowania, ciagle zagrozenie zycia, siedzenie w obskornych wiezieniach, ponizanie, wystawia sie na oplucia, publiczny ostracyzm... czy dlatego, ze to wszystko w co wierzy, co wie jest nieprawda? Dla pieniedzy to robi? Cienkie wytlumaczenie....po pierwszym porzadnym laniu forsa by mi z glowy wywietrzala. Po kilku laniach, po niedogodnosciach pogodowych ( spanie na deszczu, niedojadanie, upaly pustyni....brak wody) po przezyciu z tonacego okretu zapomnialabym o forsie. Dlaczego wiec owi ludzie szli i mowili o Jezusie, dlaczego wystawiali sie na kamieniowanie, kopanie po tylku, ponizenia?





Mozna zerknac jeszcze TUTAJ


10 komentarzy:

  1. Charyzmatyczny przywódca potrafi pociągnąć za sobą wielu ludzi popatrz na sekty . Być może ich duchowość była płytka stąd zafascynowała ich filozofia Jezusa.
    Jezus głosił równość i wolność wszystkich ludzi a to zawsze jest atrakcyjne.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie upodobnilabym KK z sekta, wtedy za taka byli uwazani, mozesz wobei wstapic, mozesz wobei wystapic. Nagadywac na ta instytucje a pomimo wszystko isc tam po slub, chrzest, w sprawach pogrzebu ..... i wiecej sie nie pokazac. Poburza sie, poburza co niektorzy kaplan, ale..... swoj towar dostaniesz.
      Wiesz? Z ta wiara to jest tak, ze kazdy ma ja inna. Ja wierze inaczej w nauki Jezusa (moja osobowosc, umysl, nabyte doswiadczenia... inaczej to przetwarzaja) niz np.: Ty. I tak mozna spotkac na blogach i takich wiernych Jezusowi i kosciolowi, ktorym wiara nie przeszkadza zadac sie z ksiedzem i miec z nim dzieci. I nadal wspierac szeroko rozumiany kosciol swoimi wazkimi przemysleniami o wierze i kosciele.
      Wolnosc to sprawa tego co dzieje sie w glowie, jak pojmujemy tresci i je przetwarzamy. :-) A niektorzy pod to i Jezus podczepia.
      Ja nie czuje sie zniewolona naukami o Jezusie, nauka Jezusa ...tak samo jak ow ktos zyjacy z bylym ksiedzem tez brzemienia nauk Jezusa nie odczuwa, wrecz przeciwnie:-)
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Pisząc mój komentarz miałam na myśli tylko i wyłącznie czasy chrystusowe. Nie odnosiłam się do czasów współczesnych . Dlaczego te osoby zdecydowały się iść za Jezusem i dlaczego przy nim trwały i decydowały się na niebezpieczeństwa? Jezus na pewno miał w sobie charyzmę musiał być też wielkim człowiekiem skoro jego filozofia przetrwała do dnia dzisiejszego.
      Każdy człowiek wierzy w Boga lub w tamten świat na swój sposób .Dziś mamy pewną swobodę w wyznawaniu wiary i patrzenia na nią z własnego punktu widzenia. Nikt nie wie jak jest na tamtym świecie i jak tamten świat , który bez wątpienia istnieje wygląda . Religie w różny sposób przedstawiają Boga i świat poza grobowy. Myślę jednak , że jest to bez znaczenia. Najważniejsze jest moim zdaniem nie krzywdzenie innych ludzi i zwierząt, bycie dobrym człowiekiem. Rytuały, sposób modlenia się w moim odczuciu ma najmniejsze znaczenie.

      Usuń
    3. Kilka rzeczy poruszylas, ktore chyba mi sie rozbija:) Ludzie czesto zostaja na etapie klotni o rytualy, ktory lepszy, ktory zbliza do Boga...ktory prawdziwy , jedyny i wlasciwy. tez nie wiem czy to jest dobre. Rytual w sumie ma pomagac, jezeli nie pomaga a szkodzi jest zly. A jezeli pomaga wtedy jest ok, ale i to, tak jak wszystko filtruje czlowiek przez swoj sposob myslenia, patrzenia na zycie, czyli przez swoj poziom swiadomosci:)
      Niewatpliwie Jezus byl Mistrzem, ale nie dla wszystkich...mial chryzme , ale takowa mieli tez inni nauczyciele. To byly czasy wedrujacych nauczycieli. Stajacych na rynkach i opowiadajacych ( sprzedajacych) ludziom rozne filozofie. I Jezus robil to samo. Jego Kazanie na Gorze zebralo tlumy, ale pod krzyzem zostala garstka wytrwalych- charyzma gdzies sie rozwiala. Tak, jak tlumnie za nim szli, kiedy rozmazal chleb- dawal jesc, uzdrawial tak tez tlumy go opuscily kiedy wisial na krzyzu.Typowa ludzka przypadlosc. Kiedy zwyciezasz jestem z toba, kiedy przegrywasz biore nogi za pas i szukam innego zwyciezcy:))
      Dla mnie Jezus przeszedl kazda z kolei ludzkiego losu, az do smierci. ON-BOG nie opuscil ani jednej joty, ani jednego przecinka z zycia czlwoieka dojrzalego- duchowego , swiadomego. Pokazal, ze Bog moze stac sie czlwoiekiem i zniesc to wszystko za co go sie oskarza ( skargi ludzi na wojny, cierpienia , glod, umierajace dzieci....). Pokazal cos w stylu: "nie wzialem nog za pas. jestem Wami az do ostatniego momentu Waszego pobytu tutaj i bede z Wami w momencie smierci....przetarlem droge. Przeszedlem to, co Wy przejsc musicie. Zebralem cale Wasze plucie, skargi, oskarzenia, niedojrzalosc.....WYTRZYMALEM. Wy tez mozecie stac sie Bogiem" :))) To oczywiscie tylko i wylacznie wedlug mnie. On przeszedl wszystko: pieklo tortur, zdrade przyjaciela, opuszczenie, oplucia, wzgardy...ale tez i momenty malych triumfow ( uzdawiania). My nie musimy wszystkiego niesc. Czasami dotyka nas choroba bliskich, czasami zdrady najblizszych, czasami wzgardy i wysmiania przez innych, czasami samotnosc....i juz placzemy i juz rozpaczamy nad soba- a to po prostu ludzie ludziom robia, a to nasz czlwoieczy los...czyli ponies go czlowieku za MISTRZEM. Pokazal jak...wytrzymal.

      Usuń
  2. Widzę ,że zmieniłaś wygląd bloga . Podoba mi się , jest bardziej czytelne .

    OdpowiedzUsuń
  3. Musialam, bo cos mi sie poprzestawialo w ukladzie strony. Jedynym wyjsciem z sytuacji byla zmiana szablonu.

    OdpowiedzUsuń
  4. piękny wiersz ks.Twardowskiego...
    trudny temat Aniu,ale to był inny czas,inni ludzie,uciemiężeni przez okrutnych władców, poszli za tym,który dawał im poczucie jakiegoś zwycięstwa,wiary w lepszą przyszłość,gdzie miłość wobec bliźniego będzie królowała, a fakty bohaterstwa tych ludzi,poświęcenia, to tylko świadczy jaka siłę ,haryzme miał Jezus...gdyby nie miał tej siły,tej niezwykłości i daru takiego przyciągania do siebie...nie byłoby tego o czym piszesz...tak myślę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tamci ludzie pojmowali wyzwolenie- wolnosc jako wolnosc od rzymskiego okupanta. W tym uppatrywali cale zlo swego lichego polozenia i byc moze wcale sie nie mylili. Mesjasz wedlug nich to przede wszystkim przywodca religijny- polityczny ( trudno bylo w tamtych ´czasach religie od polityki oddzielic- nie szlo) a nie pastuszek owieczek mowiacy o nadstawieniu drugiego policzka kiedy leja w pierwszy.
      Tak sobie owczesny Jezusowi narod wyobrazal Mesjasza- Chrystusa...jako oswobodziciela. Wielu, kiedy wyczulo, ze to nie tak odeszlo od Jezusa. Dlatego tez ci, ktorzy wytrwali w wierze, zaczeli rozumiec przekaz Jezusa, musieli obedrzec sie bardzo mocno z obrazka Mesjasza jaki wymalowal sobie ich wlasny narod. Musileli "przewrocic" swoj sposob myslenia o 360 stopni... ba, zeby to tylko oni. I we wspolczesnych nam czasach to co glosil Jezus jest nie do pojecia, niemozliwe do wprowadzenia w zycie. A tamci szli w zaparte za Mistrzem:)

      Usuń
  5. Człowiek jest w stanie znieść bardzo dużo.
    chrześcijaństwo widać już od samego początku różnymi drogami chadzało.Bo jak wiadomo gdzie dwóch ludzi tam trzy opinie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezus zostawil nauke. nie wszystko z tego co pwoiedzial i uczynil bylo zrozumiale dla apostolow. Zrozumienie przychodzilo z czasem, kiedy przezyli to, co przezyc mieli, kiedy wzrastali-dorosli. Ktos nam cos opowiada powiedzmy sobie, ze zwykla jakas historie. Slucha tego troje ludzi. zaloze sie, ze kazdy wyniesie z tego cos innego, na inne elementy opowiesci zwroci uwage, cos innego w danej opowiesci go zainteresuje...to sie zwie filtrowanie informacji przez samego siebie, przez swoje wnetrze:))) Dlatego tez mamy wielu chrzescijan, i kazdy nauke podstosowuje do siebie. Jeden nigdy nie powazy sie na wejscie w zwiazek z ksiedzem, bo nie i juz, a drugi...no coz Jezus nas kocha takimi jakimi jestesmy. Pamietam jedno z kazan, opowiadano jak chrzescijanie rozumieja chrzescijanstwo. Przesluchiwano raz pielegniarza z jednego z obozow zaglady:
      -Ile ludzi usmiercales dziennie zastrzykiem?
      -Roznie tak okolo 200, ale raz bylo mniej.
      -Mniej? Ile?
      -Okolo 50.
      -Dlaczego?
      -Bo spieszylem sie na wigilje.

      Usuń

Drogi Czytelniku. Prosze podpisuj sie. Komentarze anonimowe nie beda publikowane.