Zapisalismy Marie w tym roku na kolonie dzieciece odbywajace sie na Mazurach. 11 dni bez rodzicow, tzn wpadalismy kilka razy z musu, bo zaszantazowala nas, ze jak nie przyjedziemy to zwinie manele i wroci na piechote- tak bylo na samym poczatku.... Mloda miala swietna kierowniczke koloni. Babke dbajaca o interesy firmy organizujacej te wakacje, no i dajacej z siebie wszystko. Kiedy sie kobieta dowiedziala, ze Mloda ma w planach ucieczke to ... zwiekszyla atrakcje dla tych teskniacych, chociazby poprzez czytanie im bajek na noc, na dobranoc. Angazowala te dzieciaki w zycie kolonii, zreszta oni ( chodzi mi o cala kadre) z pewnoscia nie pomijali zadnego dziecka, ale w takiej grupie moze czasami umknac opiekunom ktos teskniacy. Grupa Mlodej zajmowal sie pan Sebastian. Mala przywiozla nowe slowko, zaczerpniete od niego: "ogarnij sie!".
-Mamo! Ogarnij sie.- Zwracala sie do mnie nasladujac swojego opiekuna.- Troche to bezczelne, nieprawdaz? Dziewczyny sie fochaly.
-A ty sie tez fochalas?
-Ja nie. Do mnie tak nie mowil.
-Czyli, wychodzi na to, ze ogarnieta bylas. Bede pisala do organizatorow opinie o tej koloni. Mam napisac, ze za bardzo was tam ogarniali, i ze tesknilas, i ze bylo niefajnie?
-Nie, nie!- Zaprotestowalo kategorycznie dziecie.- Napisz tak: "Marie sie bardzo podobalo!"
Bo sie jej, na serio, podobalo. Pomimo tego, iz stwierdzila, ze nie jest stworzona do kolonii, pod koniec wcale do nas nie dzwonila: Zapomniala, ze jestesmy. Wykonala tez , na poczatku, do nas telefon z zalami, za sa tam jakies dziewuchy, ktore sie z niej nabijaja, iz niewlasciwie mowi po polsku. Szlo najprawdopodobniej o akcent. Mowilismy aby sie nie przejmowala. Nasze gledzenie nie ustysfakcjonowalo Malej, zadzwonila wiec do swojego ulubionego, pietnastoletniego kuzyna, ktory kazal jej spisac adresy tych dokuczajacych i ...w wolnej chwili mial sie z nimi rozprawic. Do rozprawy jednak nie doszlo, ale samo zapewnienie o niej, Mloda wyciszylo.
Tam, gdzie chcial eM.
I tam, gdzie chcialam ja.
W tym drugim przypadku, tam gdzie chcialam pojechac ja, miasto to, nie ma dlugiej historii. Strarowka rozni sie od innych, znanych mi miast. Jest to najlepiej zachowana polska starowka z czasow Kongresowki. Piate co do wielkosci miasto Krolestwa Polskiego. Miasto jest senne, z pozoru , nic tam sie nie dzieje. Przywiezlismy stamtad to:
Obraz oddaje klimat tamtego terenu.










Mała po polsku mówi doskonale. Mówi po polsku ale gramatykę stosuje niemiecką więc muszę przyznać, ze dzieki niej łatwiej np. Marcinowi mówic po niemiecku bo z nią ma zywą naukę gramtyki :-) Mała to wogóle śliczny słodziak i wiele jej powiedzonek przeszło już na stałe do naszego prywatnego słownika np. "idzie" albo nie uwielbiam być sama :-D W Polsce każe nazywać się Marysią i byla bardzo zdziwona, ze mam ją w telefonie zapisaną jako Marie. A ona tylko w Niemczech jest Marie przecież :-) Ciebie mi w telefonie zapisała jako "Mama od Marysi" :-) Jak tata po nią przyjechał to z rozpędu zaczęła mowic do niego po polsku :-)
OdpowiedzUsuńOna do mnie kiedys, opowiadajac mi o jakims zdarzeniu, aby nakreslic co ja wtedy robilam mowi tak: " ty wtedy idzialas", zamaist "ty wtedy szlas":) No coz ...nawet ten opis mojego telefonu: "Mama od Marysi", zamiast "Mama Marysi":))
UsuńNam się to jej "idziełaś" i inne łamańce bardzo podobają i tylko trochę szkda, ze z roku na rok jest ich coraz mniej. Mała mówi coraz płynniej, coraz lepiej po polsku czyta i zapewne za lada moment odważy się pisać w naszym języku. Zdolna dziewuszka.
OdpowiedzUsuńProblemem wlasnie, w tego typu ukladach rodzinnych jaki mam ja jest to, ze dziecko moze wladac jezykami swoich rodzicow. Pojedzie do ojczyzny swych rodzicieli, dogada sie, ale nie umie czytac w danym jezyku, ani pisac. Marie zabiera sie za czytanie po polsku dzieki Marcinowi. On jej daje bardzo dobry przyklad i ma cierpliwosc ja uczyc. Mala interesuje sie czytaniem po polsku i piasaniem, ale kiedy wchodzi na litery ze znakami diakrytycznymi to wysiada, mowi: "Polski jest trudny!"
UsuńeM chcał do Gdańska, a ty do Piotrkowa? To bylo piąte miasto Kongresówki. Ale tego koscioła nie poznaję. Ja myslalam, ze Radom był piaty, ale dobrze znam Radom i Piotrków tez, bo jezdzę tamtędy do Gajówki i w ogole kiedyś do Łodzi czesto podróżowałam. Ardiola.
OdpowiedzUsuńeM chcial do Gdanska- bingo, ja do Suwalk:)))
UsuńW życiu bym nie zgadła, gdzie byliście, za to już wiem gdzie robione było Twoje zdjęcie na górze bloga :) Byłam, widziałam, wiem :) Moje dziecko chce na kolonie, ale krótsze i niekoniecznie związane z wodą. Pomyślę o tym "jutro" ;) Ja sobie myślę, że Marie kiedyś opanuje i czytanie po polsku. To zdolna dziewczynka przecież :)
OdpowiedzUsuńMarie ma czasami zaciecie. Siada, bierze ksiazke polska ( a ma ich troche) i ...wysiada. Konczy sie chec przy tych wszystkich "ś,ń,ć,ą,ę,ó,ż,...." Najlepiej zapamietala "ł". Moze opanuje czytanie po polsku- zobaczymy:))
UsuńKazdego ciagnie tam, czego ma malo. Mnie nie tak bardzo obecnie kreca gory, bo na wyzynie meiszkamy, ale wody mi brak...znowu moja siostra, tez wyzynna obecnie, i nie bardzo chce nad jeziora, kiedy ja w tym kierunku ciagne. "Daj spokoj- powiada- przeciez my nad woda wychowane. Dostatek tego mialysmy":))) A MArie znowuz niewazne dokad jedzie, ona jedzie do ludzi, ktorych zna i kocha:))
eM chciał zobaczyć
OdpowiedzUsuńulicę Mariacką w bursztyny upstrzoną
Kościół św.Katarzyny oraz Plac Trzech Krzyży
..no i zawarl znajomosc z jednym z tych, co obwoza turystow po starowce. Facet nas przy pierogarni wysadzil:))
Usuń