... do opisywania, ale mi sie nie chce. Poza tym, cienko ostatnio na blogach...
Moja mama miala /ma , nie wiadomo jaki jest obecnie ich status, maja sie, czy sie nie maja (?)....
Mama moja miala/ma przyjaciolke. Przyjazn to niesamowity dar od Boga. Przyjaciel to prezent od zycia. Przyjrzyjcie sie swoim znajomosciom? Przyjaciol nie mozna miec wielu. Smiem twierdzic , ze uklad typowo przyjacielski zdarza sie baaaaardzo rzadko. Zeby jakas relacje nazwac przyjaznia, potrzeba lat i sytuacji, ktore ta relacje sprawdza. Prawie tak samo jak w malzenstwie. Szczesliwi sa ci, ktorym swoj zwiazek malzenski udalo sie przeksztalcic w przyjazn.
Mama moja miala/ma przyjaciolke. Zaczelo sie , kiedy byly mlode, zamezne i dzieciate. Pani ta wprowadzila sie do bloku, w ktorym mieszkali rodzice w latach siedemdziesiatych. Na poczatku byly dla siebie zwyklymi blokowymi sasiadkami, takimi na "dzien dobry". Zblizyl je stan wojenny i czasy, kiedy wszystko bylo na kartki. Ludzie musieli sobie jakos pomagac. Nie wiem jak to sie dokladnie zaczelo, w kazdym badz razie, w zyciu naszej rodziny pani Zdzisia zaistniala na stale. Lubilam ja i lubie nadal. Wedlug mnie, madra to kobieta, zreszta mama moja, madroscia zyciowa dorownywala przyjaciolce...szly leb w leb. Kazda z innym zyciowym doswiadczeniem, niekoniecznie latwym. Obie nazwzajem ubogacaly swoje relacje. Mogly liczyc na siebie jak na Zawiszy, mam nadzieje, ze nadal moga. Az do momentu..... no wlasnie, moze to kolejny moment sprawdzajacy ich przyjazn? Poddajacy ja probie?
Syn pani Zdzisi to facet w moim wieku. Zonaty. Ma dwie dorastajace corki i..... doroslego juz syna, wpadke mlodziencza, na ktora bardzo niechetnie placil alimenty. Probowal robic wszystko aby sie ciezaru z karku pozbyc. Mieszal, motal...wylozyl pieniadze na badania genetyczne, ktore w 90% potwierdzily jego ojcostwo i obowiazku alimentacyjnego z barkow mu nie zdjely. Nie podobala sie nam ta cala sytuacja. To badanie ojcostwa, to wymigiwanie sie, zwalanie winy na dziewczyne - matke dziecka- ze sie niby zle prowadzila, ze cichodajka, ze mu biednemu sie akurat musialo przydarzyc. Szkoda mi tez bylo tego dzieciaka, bo.... kobieta owa- matka, domniemana cichodajka- nie wyszla szczesliwie za maz i ojczym nie mial dobrych ukladow z pasierbem. Dzieciak byl skreslony. Prawdziwy i nieprawdziwy ojciec- ojcowie- go nie chcieli. Koszmar dla mlodego. Parszywy pod wzgledem uczuciowym i emocjonalnym start w zycie. Mama swoje zdanie pani Zdzisi zawsze otwarcie mowila, ze chyba Boga sie nie boja, aby tak dzieciaka odrzucac i pomimo uplywajacych lat ciagle wracac do tematu wlozonej w niego kasy, wedlug nich, niesprawiedliwie wlozonej kasy.
Pani Zdzisia za swym synem szla by w ogien i wode. Glupia, slepa matczyna milosc. Corki traktowala ostrzej, syncia ...no coz. Nie wiem skad to u matek synow sie bierze, ta slepota? Moze wy wiecie? W kazdym badz razie Darek, bo tak zwie sie ow umilowany synek pani Zdzisi zawsze mogl wiecej. Granice mial bardzo elastyczne...no i puszczalski ci on, babiarz, mowiac bardziej dosadnie kurwiarz. Pamietam jak sie do mnie kleil na weselu mojej siostry. Prawdopodobnie po tatusiu w genach mu to przeszlo. Pani Zdzisia byla zawsze o meza zazdrosna, zawsze go sprawdzala, kontrolowala. Prawdopodobnie maz Zdzichy korzystal , kiedy sie dalo. Mama uwaza, ze to byly przesadzone historie i z pewnoscia w polowie uklepane przez jej przyjaciolke. Ja natomiast az taka pewna tego uklepywania nie jestem. Kobieta widocznie miala powod. W kazdym badz razie, synio przyjaciolki mamy, to pierwszy "jebaka" w firmie, jak go okreslil pracujacy z nim moj znajomy. Faceci tak maja, ze bardzo czesto gadaja o zdradach swoich kolegow, sami na bokach robiac to samo. Moze usprawiedliwiaja w ten sposob swoje wyczyny? No, ze niby robie to, co robie, ale inni to prosze jacy byc potrafia- gorsi o niebo!
W koncu, nosil wilk razy kilka, poniesli i wilka, zona Darka znalazla sobie kochanka. Nic z tej milosci nie wyszlo i chyba ona- zdradzajaca- nie miala w planach aby cos z tego wyszlo. Moze chciala aby zabolalo meza tak, jak ja bolaly jego wyczyny? Oko za oko i zab za zab....po latach zycia w udrece bycia zdradzana. Odeszla od meza zostawiajac mu corki ( dziewczynki w klasach licealnych) i schede. A schede ladna maja, zadbana, wypracowana....odeszla tak, jak stala. Oczywiscie domagajac sie splaty swej czesci- przeciez az tak glupia do konca byc nie mozna. Uznala tez, ze dziewczynki sa juz dorosle- cycka matki nie potrzebuja i u ojca beda mialy lepiej pod wzgledem : dachu nad glowa i pelnej michy. Dziewczynki maja przeciez swoje miejsce na ziemi, a zona Darka zaczela go wlasnie na nowo szukac. Zabolal Dareczka wyczyn zony...zabolal, zapiekl.... Zaczelo sie! Zaczelo sie urabianie okolicy i wmawianie ludziom , ze jego zona to kurwiszcze. Puszczalski pomiot. Babsko rozwalajace malzenstwa. ze to na pewno nie byl pierwszy raz. Szczerze powiedziawszy, o Darku slyszalam w okolicy czesto nieprzychylne opinie, o jego zonie nigdy. Jezor rozpuscila tez matka Darka, a przyjaciolka mojej mamy. Namieszala dziewczynie w pracy. Jezdzila do jej rodziny i obsmarowywala jej cztery litery. Wtracila sie w to cale zamieszanie moja mama i wyrazila swoje zdanie, nieprzychylne dla Darka i pani Zdzisi. Jezeli to przyjazn wiec chyba mozna wszystko se powiedziec, nieprawdaz? A moze nie mozna? Moze przyjazn ma swoje granice? Kontakty mamy i Zdzisi oslably. Wmieszal sie zal i gorycz i Darek, tzn. jego zyciowa postawa, ktora mama skrytykowala.
Mam przyjaciolke. Mamy male dzieci. Psiola ma 13 letnia corke Milene i 11 letniego syna Grzesia. Jest po rozwodzie. Maz, ktory zdradzil , nie moze z rozwodem sie pogodzic, chociaz w tej sytuacji nie on do konca byl winny. Psiola doprowadzila nieswiadomie do tego, ze chlop sie w koncu odwrocil i ...zakochal w mlodej dziewczynie. W kazdym badz razie ich sytuacja rodzinna przez jakis czas byla do dupy. Milena probowala, pod wzgledem emocjonalnym, ciagnac wszystkich w gore, tworzyc przemile warunki dla mamusi, tatusia i Grzesia - przejela chyba role matki. Syn zachowywal sie jak dorosly facet i wypierniczal ojca co rusz z domu, ze ma sie wynosic, wypierdalac, ze za to co zrobil to go teraz nie chce nikt tu widziec- mowil chyba za cala swa rodzinke. Urzadzal piekielko na ziemi podczas spotkan z ojcem i ojca nowa partnerka ( zwiazek nie przetrwal). W kazdym badz razie, wedlug mnie, Grzesiu wyrasta na inteligentnego chuligana. Niesamowicie inteligentny chlopiec, z niezwyklymi matematycznymi uzdolnieniami i do tego..... bezczelny, chamski, jedyny autorytet dla niego to matka, ktora notabene nic nie robi, przynajmniej publicznie, z nieadekwatnymi, niemilymi, czesto parszywymi zachowaniami Grzesia. Jakby nie widziala. Glucha i slepa. O Grzesiu opowiadali mi jego nauczyciele- ciagle ta sama spiewka. Razu ktoregos zwrocilam psiole uwage, ze jak moze tolerowac zachowanie Grzesia wobec Mileny. Grzes uderzyl Milene przy nas. Milena nie zaplakala, odwrocila sie i wyszla...znosi dziewczynka zle zachowanie brata, aby tylko nie byc dla matki zmartwieniem. Lepiej zniesc brata niz zaplakac, poskarzyc sie i spowodowac, ze sytuacja w chacie sie zagesci. Wtedy zareagowalam, wtedy ja zwrocilam psiole uwage, ze "Kurwa! Co to jest?!" Dzieci, ludzi, wychowuje sie tez poprzez zwracanie im uwagi. Milczenie nic tu nie pomoze. Nie zauwazanie problemu nie przyniesie nic dobrego.
Z czasem Grzesiu sie uspokoil. Slodki chlopak....tak mi sie wydawalo...no wlasnie- wydawalo sie mi. Grzesiu i Milena zawitali tydzien temu w progi domu mojej siostry. Zawitali nie bez przyczyny. Marie tam byla, mieli w planach sie pobawic. Zaczeli i ....niemilo sie zrobilo. Grzes psul zabawe stwierdzeniami, ze w takie rzeczy bawia sie tylko idioci. Naskakiwal na Milene, bil ja...moja siostra go odciagala. Mowila, ze sie umeczyla, bo chlopak mial sile jak kon. Grozil, ze Milene zabije... ze ma prawo to zrobic poniewaz tatus go bije. Historyjka z bijacym tatusiem , wedlug mnie daje Grzesiowi pozwolenie na zbyt wiele. Tatus byc moze mu i przylozy, nie zachowuje sie ow tatus po dzentelmensku, ale ...kto tam wie, ktory z mezczyzn w te uklady wiecej niepokoju wnosi. Psiola twierdzi, ze byly maz...
Siostra ma w koncu wyrzekla do Grzesia
-Uwazaj maly, bo trafisz na silniejszego i tak ci twarzyczke obije, ze popamietasz ta lekcje.
Na co Milena rzucila sie w kierunku brata i zaczela go przepraszac, kajac sie...oby tylko Grzesiu mordy nie mial obitej, jakby przepraszala go na zas. Popierdolona sytuacja. Najbardziej mi szkoda Mileny, bo to swietna dziewczynka. Na serio swietna. Gada sie z nia lekko, jest niesamowicie komunikatywna, nie robi roznicy w dzieciach. Potrafi zaprzyjaznic sie grubym, pyzatym, pieknym, smierdzacym, pachnacym.... no laska rosnie na zajebista kobiete. Oby tylko w zyciu nie trafila na takiego wlasnie "Grzesia" , przed ktorym bedzie musiala sie kajac i znosic chore emocje...chamskie, popieprzone emocje.
Problem w tym, ze mi w domu troche truli abym to psiole opowiedziala, ze "COS" trzeba z tym zrobic, ze jestesmy psiolami i kto jak kto, ale powinnam jej to jakos powiedziec.
Hm ...nie wiem. Mysle, przemysliwuje, nie chce...musze, powinnam, po co mi to, na co mi to...przeciez psiola doskonale wie co i jak , zna swoje dzieci......Przyjazn potrafi byc trudna.
Ja bym powiedziała. W końcu przyjaźń na szczerości polega przede wszystkim. Poza tym jak będziesz milczeć, to Ona się nie dowie jak zachowuje się Grześ w gościach, czym grozi siostrze itd. itp. Już starczy, że Ona udaje, że nie ma problemu. Trzeba Jej uświadomić, że problem rośnie. No chyba, że "poczekamy" aż Grześ coś lepszego wywinie, aż go zamkną w poprawczaku np. i wtedy dopiero się matce oczy otworzą.
OdpowiedzUsuńWiem Kasiu, ze to powiedziec trzeba, tylko odwlekam to w czasie. Ah jeszcze nie teraz, a za moment...moze jutro jej maila skrobne i takie tam. To bardzo niemily typ rozmowy. Mowic osobie zaprzyjaznionej co u niej nie gra. Bo to w sumie, Grzesiek Grzeskiem, ale nawala ona i ten ojciec i w ogole jakos tak....To bedzie ruszenie calego problemu i wiesz jak to jest, to tak jak wlezienie komus do chaty i pokazanie mu gdzie nie ma posprzatane. Nie ruszyloby Ciebie takie czyjes zachowanie?
UsuńTo nieistotne, mysle ze skoro to prawdziwa przyjazn to tym bardziej powinnas powiedziec. Przyjaciele to jak rodzenstwo i nie powinno byc tajemnic tym bardziej ze ona moze rzeczywiscie tego problemu nie widziec, nie dlatego ze nie kocha swoich dzieci ale dlatego ze zwyczajnie moze sie boi cokolwiek z tym robic. Moze tez tak byc ze juz probowala i nastapila tak zwana proba sil. Maly nie odpuszczal (roznie to wyglada w wykonaniu dzieci) i ona zrezygnowala. Dla niej lepiej jak jest tak niz jakby mialo byc w jej mysleniu gorzej. Maly nie ma szacunku do nikogo jest egoistyczny - to nie jego wina tak zyl i uwaza ze tak powinno byc, najwyzsza pora zaczac stawiac mu granice. Ale powinnas powiedziec, bo niezaleznie od jej reakcji zasiejesz ziarno a co z tego ziarna wyrosnie to juz sie zobaczy.
UsuńPrzyczyn dlaczego Grzesiek jest taki a nie inny, nie szukalam. Czy chce zwrocic na siebie uwage czy nie. mysle , ze jest rozpieszczony, taki maly samczyk na teratorium kobiet. Te samice go widocznie zaglaskuja, ojca nie ma, wiec jest noiepodzielnym panem lasu:))) No coz wystawmy ta przyjazn na probe. Wytrwa ciagniemy dalej, nie wytrwa proby- szkoda bylo na nia tyle lat?
UsuńA mi sie wdaje po prostu ze Grzes nie ponosi konsekwencji swoich dzeciecych czynow - niebezpiecznych czynow. Maluch czuje sie bezkarny, bo nie ma nad nim "policjanta" - bron Boze nie bic dzieciaka bo to tylko sprawe pogorszy, ale pozytywna dyscyplina i ponoszenie konsekwencji.
UsuńPewnie tak...latwiej powiedziec , trudniej osobie zaangazowanej w dziecko to wykonac:))
UsuńJa tez bym powiedziala bo tutaj chodzi o przyszlosc dzieci Milena bedzie przyciagac do siebie takich Grzesiow a Grzes stanie sie katem ktiry kiedys rzeczywiscie moze kogos skrzywdzic. Grzes zapewne chce zwrocic na siebie uwage bo jak powiadaja madre glowy, kiedy dziecko staje sie zlym dzieckiem to chce na siebie uwage zwrocic
OdpowiedzUsuńTej uwagi to on ma multum. Wszyscy o nim gadaja, tylko jak gadaja- to jest problem:))
Usuńnie mowie ze matka mu uwagi nie poswieca, moze tu chodzi o ojca? Dzieci na swoj sposob przezywaja rozstania rodzicow. Powiedz pogadaj z nia bo kiedys uslyszymy ze grzes zatlukl kolege bo mial taki kaprys i emocje go ponosly.
UsuńPogadam :)
UsuńRuszyło by na pewno i zapewne bym się wkurzyła nawet. Ale dałoby mi też do myślenia.
OdpowiedzUsuńMusze ulozyc "podstepny" plan- jak to jej powiedziec. najlepiej to jej powiem : "Sluchaj - wejdz na taka i taka strone w necie...obrobilam ci tam cztery litery" i sprawa zalatwiona:))
UsuńHa ha dobre!😊
Usuń... ale tego nie zrobie:)
UsuńSzczerość szczerością, ale powiedziana bez miłości może być zabójcza. I nie wywrze żadnego skutku na postawę wobec Grzesia, a to o to przecież chodzi
OdpowiedzUsuńTrzeba powiedzieć, ale nie tyle powiedzieć co rozpocząć dyskusję. Może zacząć od pytania czy ona nie widzi tego a tego, bo Ty zauważyłaś to i to... wiesz, bez naskakiwania i "ja tylko jestem szczera" ale z gotowością pomocy w rozwiązaniu problemu. Bo może być tak, że ona próbuje i próbuje, a nie wychodzi.
A powodów takiego zachowania na pewno jest wiele, "ojcowie" w życiu Grzesia są do dupy po prostu
Pozdrawiam!
Ten ojciec, ktory jest do dupy tez mial ojca do dupy i nawet nie wie teraz, jak byc ojcem nie do dupy:)) Grzesiu zas ma swoja , powoli kszatlujaca sie, osobowosc, ktora jest popieprzona. Potrafi perfidnie dopiec dzieciom. Nie szanuje starszych, a matka stara sie kiedy jest akcja np.: pomiedzy mna a Grzesiem, nie wtracac sie. Niech sie obie strony wypowiedza. Maly wypowiada swoje zdanie niegrzecznie, czesto chamsko i normalna, szybka reakcja na tego typu zachowanie dziecka, kiedy jeszcze emocje wchodza w gre i sa gorace, to zwrocenie przez rodzica uwagi dziecku. Psiola zas zero, po prostu zero...i teraz nie wiem, bo moja mama przesadzala ze zwracaniem nam uwagi, ale mysle, ze moja psiola po porstu tez przesadza z nie zwracaniem uwagi...no chyba, ze w domku rozmawia z synkiem, daje mu nauki w cztery oczy.
UsuńGrzesiu stlukl u mojej siostry zyrandol i mial na to, co uczynil wyrabane. Moja psiola zabrala go na boczek i mu tlumaczyla, ze to bylo zachowanie nie teges. Po rozmowie z matka gowniarz nawet nie przeprosil za szkode.
A mi ostatnio brak milosci do blizniego, musze poczekac na odpowiedni moment, oby tylko nie przeczekac.
Grześ to nie jest dziecko nadruchliwe, nadpobudliwe czy tp. Grześ to dziecko wybitnie agresywne. Na razie za worek treningowy wystarcza mu siostra ale myslę, ze to kwestia czasu jak spuści łomot matce. Z tym mówieniem przyjaciołom o niefajnych sprawach jest różnie. Wydaje mi się, ze sama definicja przyjaciela jest w dzisiejszych czasach nieco zdeaktualizowana. W czasach gdy zyło się bardziej otwarcie ludzie wiedzieli jak żyli sąsiedzi, nie dało się pewnych spraw ukryc za zamkniętymi drzwiami. Dziś nawet przyjaciele mają swoje własne, skrywane przed wszystkimi tajemnice. chyba jest też wieksza rywalizacja o to komu lepiej się zyje, kto ma fajniej. Ja kiedyś też stanęłam przed wyborem -powiedzieć czy nie, przyjaciółce o tym jak prowadzi się jej małżon. Laska miała cholernie trudną sytuację finansową, maly dzieciak, chlop bez roboty. Jak w koncu znalazł pracę wszystko w jej opowiesciach tyło takie cacy, takie cudne, ze aż dech zapierało. Znajoma, ktora z nim pracowala opowiedziala mi trochę inną wersję. Koleś do roboty sobie czasem nie chodził, wolał w ciągu tych 8 godzin pochlać z kumplami, potrafił do pracy przyjść tak skacowany, że odsuwali go od zadań bo stwarzał niebezpieczne sytuacje, groziło mu dyscyplinarne zwolnienie. Żal mi się przyjaciółki zrobiło bo myslałam, ze pewnie o tym nie wie i ze jak chlop straci robotę to znów będzie bida i placz. Chciałam ją jakoś o tym poinformować, zeby moze interweniowąła, wzięła go za pysk i ustawiła do pionu. Umówiłam się z nią i opowiedziałąm o tym co usłysząłam od znajomej. Reakcja mojej (byłej już) przyjaciólki zaskoczyła mnie bardziej niż to co wyrabiał jej mąż. Okazało się bowiem, ze problemem dla niej nie było to co on robi a to, ze ja o tym wiem. Bo przecież powinnam żyć w przeświadczeniu że u niej wszystko jest cudne, śliczne i różowe. Nasłuchałam że zajmuję się plotami, że mam się nie interesować jej życiem. Ogólnie było niefajnie. Ale ta sytuacja nauczyła mnie, że nie ma co ludzi na siłę uszczesliwiac. Żona wie co robi mąż, matka wie jakie ma dziecko.
OdpowiedzUsuńNie wiem...psiola to jednak chyba inna osoba , niz Twoja byla przyjaciolka, ale wiem jedno....dzieci, stawanie w ich obronie, potrafia sklocic samice z calym otoczeniem. Dzieci , dla matki, to okropnie drazliwy temat. Zona ( matka) stanie przeciwko mezowi, jezeli ten zacznie pokazywac, naswietlac jakis problem u dziecka ´( mowa tu oczywiscie o matkach nadopiekunczych, takich co to ich dzieci to ach i och- a do takich chyba nalezy psiola, a moze zle ja oceniam?) W kazdym badz razie nic nie bedzie na pewno wiadome, dopoki sie sprawy nie ruszy.
UsuńPrawda tez jest, ze bardzo wielu ludzi opowiada cos niezgodnego z realiami o swoich dzieciach, mezu, sytuacji zyciowej, nie dlatego, ze nie widzi swoich problemow, ale dlatego, ze chce aby otoczenie zaczelo sprawy postrzegac tak, jak ta osoba to przedstawia...czyli twoja przyjaciolka mogla po prostu czaic problem, ale chciala, zyczyla sobie, aby bylo to wszystko inaczej postrzegane przez otoczenie. Nie zmieniala siebie, ludzi konkretnie meza tak, aby sutaucja w koncu byla taka , jaka sobie zyczyla miec, tylko zabrala sie za zmiane postrzegania zaistnialych zadarzen, w ktorych bahaterem byl jej partner, przez ludzi. To ludzie mieli zmienic swoje postrzeganie sprawy. Czarne nazywac bialym. Ufff..ciezka misje na siebie wziela:))